Przedkładam niniejszym swój dowód na istnienie/nieistnienie Boga, licząc na krytyczne uwagi

Istnienie czegokolwiek, czego nie da się stwierdzić empirycznie, doświadczalnie, ja np. Bóg, jest tak samo prawdopodobne jak tegoż nieistnienie. Prawdopodobieństwo jest wtedy po 50%.
Skąd ludzie dowiedzieli się o zjawisku, które zwiemy Bogiem? Podobno niektórym się objawiał, czyli Bóg zechciała się z kimś z ludzi skontaktować i w to w sposób dla człowieka zrozumiały, o czym ma świadczyć Pismo Święte.
W to właśnie wielu wierzy, powtórzę więc kolejno:
- po pierwsze w realność Boga,
- po drugie, że jeśli jest rzeczywiście, to chce się komunikować,
- po trzecie, że używa do tego jakiejś ludzko-podobnej mowy, by człowiek ją pojął i mógł świętą jej treść zrazu zapamiętać, a jak się nauczył pisać, to na czymś dogodnym ją ze czcią utrwalić.
Dowodzenie istnienia/nieistnienia Boga może mieć więc poniższy tryb.
Analizę rozpocznę od końca, od 3-go z ww. warunków uznając, że prawdziwość przekazu biblijnego jest połowiczna, tzn. 50% za i 50% przeciw.
Na drugi z postawionych warunków (że Bóg chce się z ludźmi skomunikować) nie ma już żadnego materialnego dowodu lub innej realistycznej przesłanki poza niepewną, lub połowicznie wiarygodną treścią samej Biblii. Czyli na tym poziomie analizy Biblia to samograj, sama się udowadnia. Wszystkie inne przekazy lub/i świadectwa np. proroków, są nie do zweryfikowania.
Jednak mimo braku dających się sprawdzić dowodów, nie można też wykluczyć, że Bóg jeśli jest rzeczywiście, to chce się skomunikować z ludźmi. W tym wypadku prawdopodobieństwo jest również po 50%, jednak prawdopodobieństwo, że posługuje się w tym celu Biblią jest już znacznie mniejsze. Dlatego więc pozostawiam dla trzeciego warunku 25% pewności.
Prawdziwość pierwszego z postawionych warunków nie jest jak do tej pory przez nikogo udowodniona w sposób nie pozostawiający jakichkolwiek wątpliwości. Przeciwnie, w obliczu współczesnych odkryć naukowych i rozwoju wiedzy o samym tzw. „dziele bożym”, świecie i jego naturze, liczba tych wątpliwości tylko lawinowo przyrasta.
Jednak i tutaj przystać można, że realne istnienie Boga jest prawdopodobne w 50%.
Jednak dla drugiego warunku daje to już tylko 25% prawdopodobieństwa,
a dla trzeciego najwyżej 12,5%, czyli tego co ma być jedynym materialnym dowodem istnienia Boga – Święta Biblia.
Trzeba stwierdzić, że 12,5% prawdopodobieństwa to bardzo słaba podstawa do orzekania, że Bóg istnieje.
Do pewnego stopnia ta analiza jest dowodzeniem prawdopodobieństwa istnienia/nieistnienia Boga chrześcijan. Oparłem ją bowiem na dowodach uważanych przez kościół za wystarczające żeby tak sądzić, tj, na objawieniach, na Biblii, która jest podobno przekazem samego Boga, na wierze członków kościoła itp. Taki sam tryb dowodzenia można zastosować dla dowodzenia innych przypadków. Takie może być dowiedzenie istnienia/nieistnienia np. krasnoludków. Są pewnie tacy wierzący w te istoty, a niektórzy z nich może twierdzą, że je widzieli a potem to opisali gdzieś, tworząc jedyny materialny „dowód” swojej wiary – taką Krasnobiblię, której prawdopodobieństwo, że jest prawdziwa wynosi też 12,5%.
W przypadku dowodzenia istnienia/nieistnienia Boga i krasnoludków jest więc podobnie, z tym, że Boga nigdy nikt nie widział, co jest stwierdzone w samej Biblii Świętej, a krasnoludki podobno widywano.
Istnienie/nieistnienie Boga zostało skutecznie dowiedzione. A że prawdopodobieństwo istnienia do nieistnienia Boga wynosi 1/8, czyli za dp przeciw = 1:7, to i tak jest niezły rezultat.