Racjonalista - Strona głównaDo treści
Formalne zrzeczenie sie ojcowstwa c8 hrzestnego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
09-09-2014 18:40rolky (2 punktów)Formalne zrzeczenie sie ojcowstwa c8 hrzestnego
Ocena -1 na 3
Hej racjonalisci. Mam pytanie: Czy ktos wie jak mozna formalnie zrzec sie ojcostwa chrzestnego?

Sprawa wygląda tak: jakieś 8 lat temu dałem się wrobić w bycie ojcem chrzestnym córki mojego kuzyna. Wtedy potraktowałem to po prostu jako coś, czego nie wypada odmówić, a nie ma co sobie zaprzątać głowy skutkami, bo to mało istotna rola.
3 lata później pojechałem z kuzynem do pracy w Norwegii. Napsuł mi tam krwii, bo mieszkałem z nim w 4 osoby w przyczepie kampingowej, nonstop chlał i gnębił swojego szwagra (mnie nie ruszał bo boi się mojego ojca), do tego stopnia że miałem myśli żeby wziąć siekierę i zaciupać go w śnie. Po tym wszystkim jeszcze wymyślił sobie że jestem mu winny pieniądze i że dług będzie rósł jak nie zapłacę. Zerwałem kontakt. Minęło znowu pare lat, i niedawno jego rodzice przypomnieli mi że w przyszłym roku córka kuzyna idzie do komunii świętej i że wypadałoby żebym przyjechał i kupił coś dziecku. Nie poczuwam się do odpowiedzialności, szczerze wolałbym wysłać paczkę dziecku z Etiopii niż córce kuzyne w ramach jakiegoś niepisanego obowiązku - poczucie więzi jest identyczne w obu przypadkach a do dziecka z Etiopii czułbym większy sens i wolność ku temu. Rodzice mówią, że jak nie przyjadę, to powiedzą że nie mogłem być osobiście i kupią coś dziecku "ode mnie". Nie pasuje mi to, bo nie mam zamiaru nic kupować mimo że nie narzekam na pieniądze, bo nie zgadza się to z moją etyką. Sam w dzieciństwie miałem pod dostatkiem rzeczy materialnych, a brakowało mi miłości. Dlatego uważam że ważniejsza jest miłość od rzeczy materialnych. Wiem że temu dziecku brakuje miłości, ale sam nie czuję się na siłach jej mu zapewnić, bo myśl o obecności kuzyna wyprowadza mnie momentalnie z równowagi. Mało tego, właśnie dowiedziałem się, że kuzyn w zeszłym tygodniu swoim gnębieniem doprowadził do samobójstwa swojego kolegi. To spowodowało, że mam ochotę formalnie zrzec się roli i odciąć się całkowicie od tej patologii. Czy ktoś mógłby dać mi jakieś wskazówki? Będę wdzięczny.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

wawrzanka (43 punktów)
Możesz wystąpić oficjalnie z kościoła, czyli poddać się apostazji, ale prawdopodobnie raz przyjęta rola ojca chrzestnego zostaje - formalnie - na całe życie. Smutna jest twoja historia. Jeśli mogę coś poradzić - potraktuj kuzynkę jak dziecko z Etiopii. Napisz do niej szczery list, w którym wyjaśnisz swoje widzenie sprawy. Napisz, że nie tolerujesz hipokryzji i prymitywizmu, a kościół katolicki jest według ciebie kwintesencją tych zjawisk.

Skoro dziecku - jak twierdzisz - brakuje miłości, a ty nie czujesz się na siłach ją dać - daj szczerość i podziel się swoimi uczuciami. To bardzo wiele. Poślij razem z listem jakiś prezent. Tak możesz robić raz do roku: szczery list od człowieka, który przyjął rolę ojca chrzestnego, lecz uważa ją za bezsens. I jakiś mały prezent. Jesteś gotów na tak kontrowersyjne rozwiązanie?
rolky (2 punktów)
Szczerze, to nie. Głównie interesuje mnie mój dobrobyt, zadowolenie z życia, i to, żeby otaczać się podobnie myślącymi ludźmi. Nie mam najmniejszej ochoty angażować się w sprawy dziecka.

Po paru godzinach stymulacji na różnych forach, postanowiłem napisać list do rodziców w którym z wyjaśnieniem zrzeknę się ojcostwa chrzestnego, i to wystarczy żeby mi ulżyć. A co kościół myśli na ten temat, guzik mnie obchodzi.

Do apostazji też się przymierzam, ale myślę że jest to kwestia paru lat, bo trzeba się solidnie do tego psychicznie przygotować bo kościół to duży, presjujący i manipulujący egregor.
10-09-2014 09:41 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Skoro dziecku - jak twierdzisz - brakuje miłości, a ty nie czujesz się na siłach ją dać

Ale KK nie wymaga od rodziców chrzestnych dbałości o emocjonalny dobrostan dziecka a jedynie o jego dusze nieśmiertelną.
Dla KK dzieciak może być bity, głodzony i pędzony do pracy w kopalni, chrzestny nie ma obowiązku interweniować. Ale jakby rodzice dziecko z religii wypisali - to wtedy musi działać, szybko i zdecydowanie!

To czy kolega chce brać udział w życiu tego dzieciaka, troszczyć się jego dobrostan emocjonalny i materialny, czy nie, to jest sprawa jego sumienia i empatii i jakie ma podejście do tradycji.
Bo to tylko tradycja. Stara, świecka tradycja doczepiona do kościelnej instytucji.

Nie ma to NIC wspólnego z religią i kościołem katolickim.

Oświadczenie, jeżu kolczasty.

Może wymyślicie jakim oświadczeniem mogę uwolnić się od konieczności kupowania prezentów bratu i bratowej na Boże Narodzenie? Dla mnie to spory kłopot, bo nie mam siły wymyślać a potem biegać po sklepach. Dałabym im ta kasę w gotówce, ale nie wypada. A nie dać nic, to poczują się zlekceważeni. A takie oświadczenie by oznaczało, że nie wolno im żywić urazy i mieć pretensji, prawda?
Bardzo proszę!

"We live in times of smart phones and stupid people"
szarley (54913 punktów)
... i znów dziecko ofiarą sporu dorosłych....
rolky (2 punktów)
Może się komuś przyda:

Z uwagi na zmianę światopoglądu, oraz brak poczucia przynależności do Wspólnoty katolickiej, a także brak intencji kontaktu z Waszą częścią rodziny, stwierdzam, że nie jestem w stanie pełnić obowiązku wychowania w wierze katolickiej waszej córki, ................. , ani dopełniać żadnej z przysiąg złożonych podczas jej Chrztu Świętego.
Niniejszym zrzekam się tytułu ojca chrzestnego, a wszystkie przysięgi złożone przeze mnie w dniu Chrztu Św. .............., uznaję za nieważne.
Życzę wszystkiego dobrego

Z poważaniem



Szarley - co to Twojej wypowiedzi, myślałem o tym, i widzę że JA nie mam żadnego powodu do wstydu czy winy.

Pozdrawiam wszystkich i dzięki za podpowiedzi.
09-09-2014 21:57 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
> a wszystkie przysięgi złożone przeze mnie w dniu Chrztu Św. .............., uznaję za nieważne.
Nigdy nikogo nie zmuszałem do przyjmowania światopoglądu, który byłby mu obcy, ale człowiek jest czasem tyle wert ile szacunek, który ma dla siebie, ile ma go dla swojego słowa. Nie wiem czy rozumiesz takie archaiczne słowo jak "honor"

Mój Ojciec uczył mnie że tylko w dwóch przypadkach wolno nie dotrzymać słowa
Pierwszym jest świadome zrzeczenie sie obietnicy przez tego komu sie obiecało (tu nie występuje, bo dziewczynka, dla której jesteś chrzestnym jest zbyt młoda do świadomej decycji) . Drugim jest śmierć. Tego któremu obiecano, lub tego który obiecał.
Mylił się. Życie nieraz dopisuje do tego inne scenariusze, znam wielu ludzi, którzy nie dotrzymali małżeńskiej przysięgi, bo partner/partnerka się złajdaczyli, pili, bili.... ale wtedy zawsze ten kto pierwszy przysięgę złamał był winien krzywdy wyrządzonej drugiemu i zwalniał też z przysięgi.

Słyszałem o człowieku, który świadomie złamał dobrowolnie złożoną wojskową przysięgę i dostał za to honorowe miejsce na Powązkach. Twoje słowa "wszystkie przysięgi złożone przeze mnie (...) uznaję za nieważne" są świadectwem tego, że jesteś dokładnie tyle samo wert. Sam siebie z przysiąg zwolnić niewładny jesteś

>Szarley - co to Twojej wypowiedzi, myślałem o tym, i widzę że JA nie mam żadnego powodu do wstydu czy winy.
I tu sie zasadniczo różnimy. Dla mnie niedotrzymanie dobrowolnie zaciągniętego zobowiązania jest plamą na honorze. Zobowiązania danego dziecku jest straszną gańbą.
Daleko mi do świętości, ale nie dotrzymując słowa, miałbym powód i do wstydu i do winy.

Nikt Cię nie zmuszał do bycia chrzestnym, Twoja chrześnica, zapewne nie wyrządziła Ci żadnej krzywdy.
Chcesz wyjść z honorem?
Dotrzymaj zobowiązań, lub strzel sobie w łeb.
Třetí možnost neexistuje.
Chyba, że honor wraz ze swiomi zobowiązaniami spuścisz w kiblu. Wolno Ci.
10-09-2014 09:22 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>> a wszystkie przysięgi złożone przeze mnie w dniu Chrztu Św. .............., uznaję za nieważne.
>Nigdy nikogo nie zmuszałem do przyjmowania światopoglądu, który byłby mu obcy, ale człowiek jest czasem tyle wert ile szacunek, który ma dla siebie, ile ma go dla swojego słowa. Nie wiem czy rozumiesz takie archaiczne słowo jak "honor"

Ale on nie narzeka,że musi dziecko uczyć katechizmu, tylko ze ma na nie ponosić jakieś wydatki.
A tego przed ołtarzem NIKOMU nie obiecywał.

Co ewentualnie naobiecywał "po cywilnemu" temu kuzynowie, tego żadne oświadczenie złożone do KK nie odkręci, bo to było jego dobrowolne, osobiste zobowiązanie.

Za Wiki obowiązki chrzestnych

"Poza dawaniem dobrego przykładu i zachęcaniem do prowadzenia życia chrześcijańskiego rodzice chrzestni biorą odpowiedzialność za chrześcijańskie wychowanie swoich chrześniaków, jeżeli ich rodzice lub opiekunowie zaniedbują swoje obowiązki."

I to tyle.

Jak się postarać, to grosza na chrześniaka można nie wydać i jednocześnie sumiennie wywiązywać się ze swoich obowiązków chrzestnego.

Ludzie, czytajcie zanim coś podpiszecie! Albo chociaż słuchajcie ze zrozumieniem, co mówi ksiądz przy ołtarzu i co za nim powtarzacie.
Ciekawe ilu polskich katolików tak naprawdę wie, do czego się zobowiązało podczas katolickiego ślubu, o bierzmowaniu nie wspomnę.


"We live in times of smart phones and stupid people"
10-09-2014 09:38 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>> a wszystkie przysięgi złożone przeze mnie w dniu Chrztu Św. .............., uznaję za nieważne.
>Co ewentualnie naobiecywał "po cywilnemu" temu kuzynowie, tego żadne oświadczenie złożone do KK nie odkręci, bo to było jego dobrowolne, osobiste zobowiązanie.
Dobrowolnych zobowiązań należy dotrzymywać, zwolnienie samego siebie z danego słowa jest, w moich oczach brakiem szacunku dla samego siebie.

>Jak się postarać, to grosza na chrześniaka można nie wydać i jednocześnie sumiennie wywiązywać się ze swoich obowiązków chrzestnego.
Tak.

>Ciekawe ilu polskich katolików tak naprawdę wie, do czego się zobowiązało podczas katolickiego ślubu, o bierzmowaniu nie wspomnę.
Sądzę, że małżeństwo jest dość zrozumiałe, a jeśli ktoś ma kłopoty ze zrozumieniem, to nie zapominaj, że ślub jest też czynnością prawną i w razie czego państwo poradzi "wspomóc" np wymuszając alimenty. Bierzmowanie rozumei niwielu, a obowiązki chrzestnych, to coś do czego Twoje słowa o ślubie odnoszą się z 99% - celnością. Niewielu, bardzo niewielu katolików w Polsce wie po co są chrzestni, podejmując się trzymania do chrztu, zdecydowana większość nie rozumie co to znaczy. Dla prawie wszytskich oznacza to konieczność przeklinanego oszczędzania na komunię, na ślub, dla rodziców, konieczność czasem równie przeklinanego obowiązku zapraszania na te imprezy, a w tle (a może na pierwszym planie?) są tylko pieniądze.
"Musimy zaprosić chrzestnego na ślub"
"Oby dał tyle, że sie to opłaci"

Kościół powinien już dawno zrezygnować z tej fikcji , zwłaszcza w krajach, w których modelem jest ludowa, bezrefleksyjna wiara w proboszczów.
Niemniej, żadne prawo do bycia chrzestnym nie zobowiązuje, każdy zostaje nim dobrowolnie i podejmując zobowiązanie, powinien go dotrzymać.
10-09-2014 09:52 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>> a wszystkie przysięgi złożone przeze mnie w dniu Chrztu Św. .............., uznaję za nieważne.
>>Co ewentualnie naobiecywał "po cywilnemu" temu kuzynowie, tego żadne oświadczenie złożone do KK nie odkręci, bo to było jego dobrowolne, osobiste zobowiązanie.
>Dobrowolnych zobowiązań należy dotrzymywać, zwolnienie samego siebie z danego słowa jest, w moich oczach brakiem szacunku dla samego siebie.

Pytanie, czy on cokolwiek obiecał, czy to tylko domniemanie kuzyna "bo taka jest tradycja"?
Czy takie domniemanie to jest "dobrowolne zobowiązanie"?
Pytam, bo mnie raz brat prosił, żebym została chrzestną a ja powiedziałam "chyba na głowę upadłeś (mój pogląd ana religie od dawana nie był tajemnica w rodzinie), zarzucił mi, że nie chcę się w razie czego zaopiekować jego dziećmi. Na co mu obiecałam, że jakby co to zawsze się dziewczynkami zajmę, bo to rodzina, a nie dlatego, że w kościele odstawie jakaś szopkę.

I to jest moje dobrowolne zobowiązanie.

A jak było z kolegą i jego kuzynem?

"We live in times of smart phones and stupid people"
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Hej racjonalisci. Mam pytanie: Czy ktos wie jak mozna formalnie zrzec sie ojcostwa chrzestnego?
>Sprawa wygląda tak: jakieś 8 lat temu dałem się wrobić w bycie ojcem chrzestnym córki mojego kuzyna.
>Wtedy potraktowałem to po prostu jako coś, czego nie wypada odmówić, a nie ma co sobie zaprzątać
>głowy skutkami, bo to mało istotna rola.
>Zerwałem kontakt. Minęło znowu pare lat, i niedawno jego rodzice przypomnieli mi że w przyszłym roku
>córka kuzyna idzie do komunii świętej i że wypadałoby żebym przyjechał i kupił coś dziecku.

O ile dobrze pamiętam (na chrzcie byłam ostatni raz 10 lat temu, żeby bratu przykrości nie robić) to rodzice chrzestni maja jedną "oficjalną" funkcję do której się zobowiązują - dbać o wychowanie dziecka w religii katolickiej, jego postawę moralną (oczywiście katolicką) i służyć rodzicom dziecka radą i wsparciem w sytuacjach kryzysu wiary, bo to się na dziecku może odbić.

A zatem jeżeli kuzyn lub jego zona oddalają się od kościoła, powinieneś interweniować, jeżeli dzieciak nie chodzi na religie, nie zna pacierza - to Twój obowiązek się o to zatroszczyć.
Ale raczej nikt Cie do sądu nie pozwie o to, ze chrześniak wyrósł na ateistę.

Kościoła nie interesuje czy zadbasz, żeby dzieciak miał buty i ciepły posiłek, bylebyś przypilnował żeby pacierz znało i od małego wiedziało, ile dawać na tace i że prezerwatywy to grzech.

A cała reszta, łącznie z założeniem, że jak się rodzicom coś stanie to się dzieckiem zajmiesz, to tylko średniowieczny folklor.

Ktoś nie nie bardzo uważnie słuchał na tym chrzcie. Ja nie wiem, czy to jest w ogóle ważny chrzest, skoro tatuś chrzestny nie ma pojęcia w czym brał udział i do czego się zobowiązał "przed bogiem".

Bycie rodzicem chrzestnym nie jest uregulowane w żadnej powszechnie obowiązującej ustawie.
A dla KK to jest jedna z tych rzeczy, które są na zawsze. Oni uwielbiają nakładać zobowiązania "na wieki wieków" na takie niedouczone owieczki.


"We live in times of smart phones and stupid people"

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365