Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bitwa na argumenty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
19-10-2014 23:31krzysztof33 (45 punktów)Bitwa na argumenty
Witam. Przyszło mi tak na myśl że skoro tu tylu ludzi ma taką wiedzę to na pewno nie raz starli się z kimś kto bronił swoich "religijno-katolickich" poglądów rękoma i nogami. I tak ciekawi mnie jakim argumentem tak trafiali że druga strona kapitulowała.Wiadomo że rozmowa ta często jest z osoba głęboko wierzącą wręcz irracjonalna i logiczne argumenty nie trafiają co jest dodatkową trudnością. Zdarzyło się komuś takie coś?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

bonifacypijawa (141 punktów)
(zablokowany)
>Witam. Przyszło mi tak na myśl że skoro tu tylu ludzi ma taką wiedzę to na pewno nie raz starli się
>z kimś kto bronił swoich "religijno-katolickich" poglądów rękoma i nogami. I tak ciekawi mnie jakim
>argumentem tak trafiali że druga strona kapitulowała.Wiadomo że rozmowa ta często jest z osoba
>głęboko wierzącą wręcz irracjonalna i logiczne argumenty nie trafiają co jest dodatkową trudnością.
>Zdarzyło się komuś takie coś?

poczytaj sobie dyskusje z wierzącymi na tym forum, spektrum przykładów jest olbrzymie.

Rzadko dyskutuje z wierzącymi bo dla mnie to nie ma sensu. Jednak czasami rozmawiam i argumentem który kończy dla mnie dyskusje jest:

"byłem w ciężkiej sytuacji i Bóg mi pomógł"

Dla mnie to jest ściana nie do przejścia. Nie chcę roztrzaskać tej iluzji bo być może dzięki niej ktoś jest szczęśliwy i póki mnie tym szczęściem nie próbuje osiodłać to jego wiara jest jego sprawą. Prawda jest że po takiej argumentacji głównie slucham bo mam wrażenie że nic sensownego nie mam do powiedzenia.
krzysztof33 (45 punktów)
No i właśnie po to zacząłem ten temat. Może ktoś ma jakiś"złoty środek"
20-10-2014 14:06 
 Ocena 1 na 1
Domeru (533 punktów)
>No i właśnie po to zacząłem ten temat. Może ktoś ma jakiś"złoty środek"

Najlepszym środkiem na dyskusje z zaślepionymi ideologami jest środek dupy. Bo ja wiem, czy złoty...
20-10-2014 14:13 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Nie wiem czy jest to złoty środek ...
Ale ja w kontaktach z ludźmi , którzy określają się jako głęboko wierzący zawsze pytam o to czy gotowi są na rozmowę , czy rzeczywiście chcą rozmawiać i ostrzegam ich , że to co będe mówił może ich obrazić a raczej , że mogą poczuć się obrażeni ...
Jeżeli wyrażą zgpdę to zaczynam mówić o tym co sądze ...
Najczęściej okazuje się , że oni przeceniają swe możliwości ... i wycofują się ze swej gotowości
Wtedy ja już za nimi nie biegam
pozdrawiam
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Z wierzącymi nie ma sensu dyskutować. Jak niby przekonać kogoś uważającego, iż zna Prawdę? Szczerze powiedziawszy kiepsko widzę również dyskusję z przeciętnym wierzącym niepraktykującym kato-polakiem, taki też raczej się nie przyzna do braku wiary w te bzdety. Może i coś zrozumie, ale prędzej się nie przyzna, bo przecież tylko pod tym znakiem będzie Polak Polakiem.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
krzysztof33 (45 punktów)
>Z wierzącymi nie ma sensu dyskutować.
Wychodzi że jednak dobrze jest to obmyślone że ludzie rozkładają ręce z bezradności.
21-10-2014 09:30 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Wychodzi że jednak dobrze jest to obmyślone że ludzie rozkładają ręce z bezradności.
Cały ten szwindel istotnie jest dobrze obmyślony, od tej strony nie mam nic klerowi do zarzucenia. Co do rozkładania rąk to po prostu nie gra się w szachy z gołębiem.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
21-10-2014 11:10 
 Ocena 2 na 2
bonifacypijawa (141 punktów)
(zablokowany)
>>Z wierzącymi nie ma sensu dyskutować.
>Wychodzi że jednak dobrze jest to obmyślone że ludzie rozkładają ręce z bezradności.

przecież ręce z bezradności można również rozłożyć w rozmowie nie koniecznie z wierzącym i nie koniecznie na temat Boga. To chyba bardziej ogólny mechanizm nie koniecznie przypisany do rozmów z fideistami. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie wszytko wymaga komentarza i nie każda myśl która pojawi się w głowie jest warta wypowiedzenia jej na głos. Kilkakrotnie w rozmowie z wierzącymi miałem wrażenie, że przekonuje siebie do poglądów które głoszę a nie próbuję przekonać druga stronę do swoich racji(to było dziwne doświadczenie).
21-10-2014 14:50 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>przecież ręce z bezradności można również rozłożyć w rozmowie nie koniecznie z wierzącym i nie koniecznie na temat Boga. To chyba bardziej ogólny mechanizm nie koniecznie przypisany do rozmów z fideistami.
Oczywiście. Jeśli rozmowa toczy się o czymś dla dyskutujących ważnym to - wedle mnie przynajmniej - możliwość przekonania spada, szczególnie jeśli rozmowa nie tyczy się twardych danych, którym ciężko zaprzeczyć. Choć i twarde dane nieraz nie wystarczają jeśli druga strona uważa, iż wie lepiej.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> tak ciekawi mnie jakim argumentem tak trafiali że druga strona kapitulowała.

To chyba nie tak. Jeżeli starasz się używać racjonalnych argumentów to raczej piszesz nie do religijnego rozmówcy, tylko używasz go jako pretekst, a tak naprawdę zwracasz się do przypadkowych czytelników.

Gdybyś chciał go "trafić" musiałbyś wejść na emocje. To jedyny przekaz, jaki są w stanie ogarnąć.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365