Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przypowieść o Architekcie - kapitalizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
18-11-2014 00:11krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Przypowieść o Architekcie - kapitalizm
0 na 4
Część 1.

W dolinie osadziła się gromada ludzi pierwotnych i w pierwotnej tam żyli wspólnocie. Kto żyw był, dwie ręce miał i dwie nogi, zbierał jadalne rośliny i polował na płochliwe zwierzęta. Wszystko prócz odziania było wspólne a każdy chętnie dzielił się tym co zdobył. Ich życie było ubogie, mieszkali w chłodnych szałasach, pożywienia starczało ledwie, ledwie lecz żyli jak chcieli, robili co chcieli, byli wolni, decydowali sami za siebie.
Pewnego dnia w dolinie pojawił się Architekt. Architekt był człowiekiem innym od ludzi pierwotnych. Potrafił budować domy, potrafił uprawiać rośliny, hodował zwierzęta. Zwrócił się do osadników z propozycją, iż nauczy ich, poprowadzi aby i oni mogli budować, uprawiać, hodować pod warunkiem, że zaakceptują jego 3 zasady:
1. Wszystko co wspólnie wytworzą będzie należało do Architekta.
2. Architekt użyczy im swojej własności w zamian za pracę dla niego.
3 Wszyscy będą strzegli własności Architekta.
Ludzie pierwotni nie namyślając się długo zgodzili się, była to wszak oferta prawdziwych, ciepłych domów, jedzenia pod dostatkiem w zamian za pracę, którą przecież i tak już każdego dnia wykonywali.
Architekt jak obiecał tak uczynił. Ludzie pierwotni ciężko pracowali pod jego przewodnictwem i już wkrótce mogli zamieszkać w wybudowanych przez siebie ciepłych domach, spożywać uprawy i korzystać z hodowli. Ich życie stało się obfitsze i łatwiejsze. Odczuli wyraźną poprawę.
Z wdzięczności wyłonili z siebie grono najsilniejszych i najinteligentniejszych ludzi, którzy mieli od tej pory egzekwować zasady Architekta od każdego z spośród nich.

Cdn.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Cześć 2.

Architekt był wielkim marzycielem, wielkim wizjonerem. Często spoglądał w niebo z tęsknoty do gwiazd. Pragnął rzeczy wielkich, rzeczy niemożliwych. Pożądał wieży wyższej od oplatających dolinę gór. Ludzie pierwotni pod przewodnictwem Architekta budowali domy niskie stanowiące jego własność, uprawiali warzywa stanowiące jego własność, hodowali zwierzęta stanowiące jego własność. Architekt wiedział, że budowa jego wieży musi to odmienić.
Budowę wieży Architekt rozpoczął od selekcji ludzi pierwotnych dzieląc ich na silnych, szybkich, pojętnych, bezbłędnych i efektywnych, na słabych, powolnych, niezgrabnych, nierozgarniętych i nieefektywnych oraz na bezużytecznych i niepotrzebnych. Obmyślił i wyemitował pieniądz którym szczodrze obdarowywał efektywnych, ledwie ledwie nieefektywnych i zupełnie wcale bezużytecznych. Od chwili tej Architekt żądał pieniędzy za użytkowanie jego domów oraz za konsumpcję jego upraw i hodowli. Wszystko musiało być drogie albowiem Architekt potrzebował środków do budowy własnej wieży.
Pierwotna wspólnota podzieliła się i wyłoniły się z niej różniące się klasy ludzi pierwotnych. Klasa wyższa zajęła się kreacją pieniądza, klasa średnia w imieniu Architekta zarządzała klasą robotniczą, klasa robotnicza odpowiadała za wykonanie pracy, klasa wykluczona zbierała przydatne wciąż resztki ze śmietników.
Podobne wcześniej domy zbudowane w dolinie przez ludzi pierwotnych pod przewodnictwem Architekta z czasem zaczęły różnić się od siebie podobnie jak i klasy społeczne. Jedne stawały się coraz mniejsze, coraz uboższe, bardziej zużyte i zniszczone. Inne rosły, rozkwitały, nabierały barw i rozmiarów. Do opuszczonych wcześniej szałasów powrócili wykluczeni. Potem zaczęli do nich dołączać ludzie z niskoopłacanej klasy robotniczej.
Wieża Architekta rosła w oczach wszystkich i przytłaczała wszystkich, w społeczeństwie aż huczało "ty też możesz taką wieżę mieć, jeśli będziesz wystarczająco mądry, pracowity i dobry". Rosnąca wieża i domy klasy wyższej i średniej wymagały coraz większej powierzchni. Zaczęto więc burzyć szałasy i przeganiać wykluczonych, pozostawiając jedynie niektóre dla robotników.
Wieża wreszcie była ukończona. Pałac Architekta i domy klasy wyższej oplatał wysoki mur, ażeby żaden robotnik czy wykluczony nie mógł go sforsować.
Architekt zwołał wszystkich i z wysokiego piętra donośnie krzyczał "spójrzcie oto nasze dzieło". Zwołani robotnicy i wykluczeni nie słyszeli jednak wyraźnie słów Architekta. Byli zmarznięci, głodni i wycieńczeni pracą. Ich myśli kłębiły się wokół potrzeb jedzenia i ciepła.

cdn.
20-11-2014 00:49 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Część 3.

Architekt triumfował powstanie wieży z pracy rąk ludzi już cywilizowanych, jego umysłu i umysłów ludzi klas wysokiej i średniej. Dzieło było dla wszystkich wspaniałe, inspirujące, choć dla klas niższych dostępne jedynie pod postacią odległego obrazu zza wysokiego muru i marzenia, żeby znaleźć się tam choć przez chwilę.
Wizje, idee, ambicje Architekta rozlały się na klasę wyższą. I oni zapragnęli mieć własne, pomniejsze wieże. Zaczęli płacić robotnikom 2x mniej i wymagać 2x więcej, ażeby tylko zaspokoić własne chęci. Robotnicy reagowali aż nadto dobrze na niższą wycenę ich świadczeń i w walce o przetrwanie pracowali coraz szybciej i coraz dłużej, coraz szybciej i coraz dłużej.
Różnice społeczne pogłębiały się szybko a robotnicy nie tworzyli już niczego dla siebie samych lecz gonili za coraz większymi marzeniami bogaczy. Budowali wspaniałe budowle, w których nigdy nie zamieszkają, tworzyli wspaniałe rzeczy, których nigdy nie będą posiadać. Sami mgli liczyć na stare, rozpadające się domy lub pozostałe z dawnych czasów szałasy.
Miasto, które tworzyli nabierało magii. Obok siebie powstawały dwa odmienne światy. Wspaniałe, niedostępne budowle, dzieło pracy wszystkich i obskurne, pełne biedy i ludzkich dramatów slamsy. Ludzie zaczęli przenikać oba światy. Z jednej strony prostytutki i przestępcy, którzy mogli zaznać przez moment lepszego życia, z drugiej strony bogacze, którzy schodzili do podziemi aby zaznać tam nieograniczonego wykorzystania innego człowieka, który za pieniądze godził się na każdą podłość.
Niska wycena robotników i rosnące bogactwo klasy wyższej prowadziło do coraz większych wykluczeń i już tylko najzdolniejsi robotnicy posiadali pracę, kiedy reszta stawała się z czasem społecznie wykluczona . Brak pracy i perspektyw niektórych ludzi w społeczeństwie powodowało, że zaczynały tlić się powoli poczucie niesprawiedliwości i nienawiść do Architekta i bogaczy.
Architekt widział tę nienawiść od początku i dobrze rozumiał ją. Wiedział, że jeśli na powrót pozwoli robotnikom pracować dla samych siebie ich emocje szybko opadną a Architekt powróci do łask. Nie zamierzał rezygnować jednak ze swoich ambitnych planów. Dla uspokojenia nastrojów wsparł silnie rozwój różnych religii w klasach niższych, co pozwoliło na rozwiniecie się 3 podstawowych:
- pierwsza głosiła, iż jest Pan nad Architektem w niebie, który wyrówna wszelkie krzywdy i wszelkie niesprawiedliwości po śmierci każdego człowieka,
- druga głosiła, że istniejące podziały są naturalnym wynikiem różnic cech ludzkich, przekonując, że biedacy są czymś gorszym, kiedy bogacze czymś lepszym,
- trzecia przekonywała, że społeczeństwo z istniejącymi w nim podziałami jest już czymś najlepszym co się może ludzkości przytrafić.

Cdn.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Część 4.
Bieda i bogactwo rosły, a wraz z nimi nienawiść bezsilnych robotników i wykluczonych bezrobotnych do Architekta i klasy wyższej. Architekt kontrolował klasy niskie poprzez religię, prawo i kapitał. Nie bał się ich nienawiści. Znał ich potrzeby, problemy, myśli, wnioski i dążenia. Przewidywał każde ich zachowanie, atomizował ich i manipulując nastrajał przeciw sobie. Zbudował przeciwko nim potężny aparat przymusu i potężną armię oparte na dużych przywilejach. Nic nie mogło zagrozić ani jemu ani jego projektom bez względu na siłę nienawiści.
Uciskani biedacy uciekali od cierpień i braku nadziei do świata marzeń gdzie tworzyli legendy o wcześniejszej wolności, równości i sprawiedliwości, które utracili bezpowrotnie. Spotykali się, rozmawiali i marzyli. Z marzeń urodziła się siła.
Architekt przewidział wszystko poza jednym, poza narodzinami nowego Architekta. Z marzeń o wolności, równości i sprawiedliwości w umyśle młodego człowieka powstała wizja, z niej idea a z niej nowa nadzieja klas niskich na lepsze życie. Nienawiść Architekt pokonałby z łatwością lecz z nadzieją nie miał żadnej szansy. Jego ścierwo i ścierwa klasy wyżej, uśmiercone z obrzydzeniem, wkrótce dryfowały bezwładnie w sadzawkach.

Cdn
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Część 5.
Nowy Architekt i jego nieukształtowany jeszcze dwór przyobiecali społeczeństwu, że teraz wszystko będzie wszystkich i wszystko wspólne. Nie będzie więcej podziałów na bogatych i biednych. Każdy będzie pracował dla dobra wspólnego wg własnych zdolności i każdy z dobra wspólnego otrzyma ile potrzebuje.
Natychmiast ujawniły się wątpliwości wobec granic wspólnoty, nikt przecież nie chciał dzielić się z innymi własnym domem, odzieniem, własnym łożem czy ciałem, więc Architekt podjął się rozwoju własnych idei dzieląc własność na osobistą i wspólną. Posłużył się przy tym językiem tak wieloznacznym jak to było tylko możliwe.
Nim trzeci kur zapiał Architekt i jego dwór zdali sobie sprawę, że hierarchia społeczna tak społeczeństwu jest potrzebna jak kolejność kolejce. Architekt dokonał więc wyboru ludzi, którzy mieli decydować i tych, którzy mieli decyzjom podlegać. Podział ten jednak różnił się od selekcji poprzedniego Architekta. Nie dzielił na silnych, szybkich, pojętnych, bezbłędnych i efektywnych oraz słabych, powolnych, niezgrabnych, nierozgarniętych, nieefektywnych, bezużytecznych i niepotrzebnych lecz na wiernych, lojalnych, posłusznych, podporządkowanych, zasłużonych Architektowi oraz pozostałą resztę. Nowe klasy wyższa i średnia społeczeństwa, trzymające w ręku władzę, nie składały się już z ludzi szczególnie uzdolnionych i przyjaznych. Nierzadko nie zdążyli oni nawet zmyć z rąk zaschniętej krwi po rewolucji.
Wzniosłe idee Architekta o wspólnocie nie działały. Każdy od samej góry społeczeństwa do samego dołu uprawiał prywatę. Nikt nie zamierzał nic dodawać od siebie do wspólnego worka lecz każdy zamierzał z niego coś wyjąć. Zapanował społeczny fałsz, zakłamanie, rozbieżność pomiędzy tym co wyraża się, co myśli si,ę i tym co się robi. Prywatną własność zastąpiła własność społeczna pod kontrolą namaszczonych przez Architekta nowych klas ludzi, którą dysponowali jak dawni właściciele.
Ludzki potencjał został zablokowany. Królowały fałsz i miernota.

cdn.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Część 6.
Z fałszu i miernoty nie mogło nic dobrego dla społeczeństwa wyniknąć i nie wynikało. Wszystko ubożało, szarzało i starzało się. Coraz mniej powstawało nowego, coraz mniej ludzie byli zaangażowani w tworzenie, coraz mniej miał każdy motywacji do działania.
Architekt nie potrafił temu zaradzić. Powinno być z jego ideami wspaniale, lecz nie było. Skupił się na utrzymaniu władzy. Dwór Architekta ślepo trzymał się zasad Architekta po części dla przywileju władzy po części dlatego, że ludzie dworu nie potrafili wyobrazić sobie innej, dobrej rzeczywistości.
W społeczeństwie rosły plotki, iż za poprzedniego Architekta wszystko było lepsze, że społeczeństwo tworzyło dobro, że był do niego dostęp, którego już nie ma. Coraz częściej pojawiała się krytyka idei Architekta, coraz częściej wrażano głośno potrzebę powrotu do idei uśmierconego Architekta. Część ludzi, ukradkiem działała wg zasad poprzedniego Architekta i widoczne stało się, że tej części społeczeństwa powodzi się lepiej niż pozostałym.
Ludzie nabierali coraz więcej wątpliwości wobec idei nowego Architekta, na co on i jego dwór, reagowali cenzurą, propagandą, inwigilacją, zastraszaniem i wzmacnianiem środków przymusu.
Zapanował terror idei Architekta. Wartości i przekonania władzy oraz społeczeństwa poróżniły się. Ludzie poczuli się zniewoleni i zastraszeni. Rosła nienawiść do władzy, której władza słusznie nie obawiała się.
Jednak zniewoleni ludzie zaczęli marzyć, z marzeń zawsze rodzi się nowa idea, a z niej nadzieja, której siły nikt nie jest w stanie pokonać.

Cdn.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Część 7

Zrodził się nowy Architekt, zrodziły się nowe-stare idee, zrodziła się nowa rewolucja. Znowu DOBRZY stanęli naprzeciw ZŁYCH, nowa władza przeciw starej, nowa wolność przeciw dawnej.
Wszystko było mdłe jednak, byle jakie, nieprawdziwe, jakby z chciwości zrodzone. Tylko najbiedniejsza i najsłabiej wykształcona część społeczeństwa wierzyła jeszcze, że oto nadchodzi nowa sprawiedliwość. Pozostali po prostu chcieli więcej.
Ktoś zakrzyknął z tłumu, że "wszytko musi być prywatne!". Ktoś inny, protestując, że nie może mieć innego człowieka za niewolnika domagał się aby choć wszystkie rzeczy, z którymi styka się drugi człowiek należały do niego.
Aparat przymusu starego Architekta stanął do straconej walki z nowymi ideami i z nową nadzieją. Nie mieli wyboru. To była ich praca.
Idee nowego Architekta były proste i bez znaczącego wpływu na zasady społeczne. Nowy Architekt przysłużył się jednak zdetronizowaniu starego już Architekta. W otoczeniu nowej władzy i w tle rewolucji znaleźli się tacy, którzy korzystając z okazji wprowadzali własne, nowe zasady społeczne.
Na powrót ludzkie ręce i głowy, z nowymi nadziejami, ruszyły do wytężonej pracy. Nie było to jednak praca dla nich samych. Znowu robotnice zaczęły budować pałac dla królowej. Rosły wieżowce klasy wyższej, malały domki klasy niższej a wraz z tym powiększały się różnice społeczne.
Nowa hierarchia społeczna stała się źródłem ogromnego szczęścia części ludzi, którzy zaczęli postrzegać otaczającą ich rzeczywistość jako DOBRO, którego wszelkimi środkami należy bronić, oraz źródłem ogromnego nieszczęścia innej części ludzi, którzy postrzegali rzeczywistość jako nieakceptowalne ZŁO, z którym każdy moralny człowiek musi walczyć, nawet z poświęceniem życia. Powoli narastała nienawiść.
Ktoś zaczął dostrzegać nawet, że źródłem wszystkich rewolucji są wyłącznie różnice społeczne i że one same wystarczą ażeby ludzie skoczyli sobie wzajemnie do gardeł lecz wielce szczęśliwa część społeczeństwa nie chciała tego słuchać. W ich pojęciu panowało dobro, szczęście i wolność. W pojęciu innych panowało zło, wyzysk i zniewolenie.
Zbliżała się nowa rewolucja.

Cdn.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365