Racjonalista - Strona głównaDo treści
Drenaż kapitałowy Polski

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
27-11-2014 15:51Mariusz Agnosiewicz (moderator)Drenaż kapitałowy Polski
Ocena 4 na 4
Według raportu Global Financial Integrity nasz kraj znalazł się w gronie 20 państw świata, z których w latach 2002-2011 "wyeksportowano" w nielegalny sposób najwięcej kapitału. Rozkład drenażu w poszczególnych latach:
2002: 1,11 mld USD
2003: 1,96 mld USD
2004: 0,42 mld USD
2005: 0,78 mld USD
2006: 0
2007: 3,3 mld USD
2008: 12,2 mld USD
2009: 10 mld USD
2010: 10,5 mld USD
2011: 9,1 mld USD
www.gfintegrity.org/issues/data-by-country/



Poza tym nielegalnym istnieje także olbrzymia skala drenażu legalnego: www.polski(*)a-dziesiatki-miliardow-dolarow

szerzej tematowi poświęcony jest nowy numer "Nowej Konfederacji" - do pobrania tutaj: www.nowako(*)/uploads/2014/11/NK-53-1OK.pdf



Efektem tego jest sukcesywna zamiana naszej gospodarki w kraj neokolonialny, podzielony na strefy wpływów niemieckich, rosyjskich, amerykańskich oraz globalnej finansjery. Nie zostało już wiele masy upadłościowej do ratowania, lecz wciąż można oczywiście odwrócić ten negatywny trend.








Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DyktaFon (9281 punktów)
Ciekawe zestawienie. I pewnie prawdziwe. Ale oprócz zestawienia czy autor ma jakieś wnioski z tego?

Bo moim wnioskiem by było, że to nie żadne czynniki zewnętrzne, jakieś ruskie, amerykańcy czy niemcy, ale my sami się wykańczamy. Jak jest możliwe, aby urzędy - teoretycznie jednostki usługowe względem społeczeństwa - były największymi pracodawcami? Przecież to jest postawione na głowie. Ktoś, kto NIC nie robi w rzeczywistości jest "przewodnią siłą narodu"? Fajnie jest siedzieć za biurkiem i żądać powyżek (średnie zarobki w urzędach są o wiele wyższe, niż w sektorze produkcyjnym), ale ktoś musi na to zarobić - pieniądze nie pochodzą z drukarni ani drukarki komputerowej. Pochodzą z produkcji konkretnego towaru (nie mylić z zapisanym papierem), który ktoś inny kupił i za niego zapłacił.

Bóg zapłać za przeczytanie

Aha... stadion to nie towar. W każdym razie w Polsce.
27-11-2014 17:11 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ciekawe zestawienie. I pewnie prawdziwe. Ale oprócz zestawienia czy autor ma jakieś wnioski z tego?

Na etap wniosków jeszcze za szybko. Najpierw trzeba ustalić największe problemy społeczne i państwowe współczesnej Polski, bo póki co nie mam przekonania, że co do tych elementarnych spraw jest dostateczny poziom świadomości.
DyktaFon (9281 punktów)
>>Ciekawe zestawienie. I pewnie prawdziwe. Ale oprócz zestawienia czy autor ma jakieś wnioski z tego?
>Na etap wniosków jeszcze za szybko. Najpierw trzeba ustalić największe problemy społeczne i państwowe współczesnej Polski, bo póki co nie mam przekonania, że co do tych elementarnych spraw jest dostateczny poziom świadomości.

Na pewno nie jest dostateczny, ponieważ proces (degradacji kraju) cały czas się rozwija i wszyscy się cieszą, jak na razie Szczególnie osoby odpowiedzialne (przynajmniej teoretycznie) za to.
27-11-2014 19:25 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Na etap wniosków jeszcze za szybko. Najpierw trzeba ustalić największe problemy społeczne i państwowe współczesnej Polski, bo póki co nie mam przekonania, że co do tych elementarnych spraw jest dostateczny poziom świadomości.

Myślałbym raczej dalekowzrocznie. Największym ekonomicznym problemem (nie tylko Polski) jest wzrost automatyzacji/mechanizacji a zatem wzrost bezrobocia i w efekcie załamanie się popytu. Myślę, że komunizm/socjalizm może mieć przed sobą dużą przyszłość, ale przydałoby się by już teraz, w tym kontekście, o nich rozmawiać.
27-11-2014 20:24 
 Ocena 2 na 4
tom36 (229 punktów)
(zablokowany)
>Myślałbym raczej dalekowzrocznie. Największym ekonomicznym problemem (nie tylko Polski) jest wzrost automatyzacji/mechanizacji a zatem wzrost bezrobocia i w efekcie załamanie się popytu.

Najwieksza glupota jaka czytalem w tym tygodniu.
Identyczna argumentacja jak przy wprowadzaniu pierwszych maszyn parowych do manufaktur.

No ale co zrobic... historia uczy tylko tego.... ze jeszcze nikogo niczego nie nauczyla...
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>No ale co zrobic... historia uczy tylko tego.... ze jeszcze nikogo niczego nie nauczyla...

bodajże Bertrand Russell:
Indyk stwierdził podczas swego pierwszego ranka na fermie indyczej, że karmi się go o godzinie dziewiątej rano. Ale jako dobry indukcjonista nie wyciągnął pochopnych wniosków. Czekał do chwili, aż zebrał dużą ilość obserwacji świadczących na rzecz twierdzenia, iż jest karmiony o dziewiątej rano każdego dnia. Obserwacje te poczynił w bardzo różnych sytuacjach, we środy i we czwartki, w dni ciepłe i zimne, suche i deszczowe. Każdego dnia dodawał kolejną obserwację do swojej listy. Gdy wreszcie jego indukcjonistyczne sumienie zostało uspokojone, indyk dokonał indukcyjnego rozumowania i wywnioskował: "Zawsze otrzymuję pokarm o dziewiątej rano". Niestety wniosek ten okazał się fałszywy w całkiem jednoznaczny sposób, gdy w Wigilię zamiast dać mu paszę, poderżnięto mu gardło.


A czego historia podaży pracy dla koni Cię nie nauczyła?
28-11-2014 01:09 
 Ocena 3 na 3
tom36 (229 punktów)
(zablokowany)
>>No ale co zrobic... historia uczy tylko tego.... ze jeszcze nikogo niczego nie nauczyla...
>bodajże Bertrand Russell:
Indyk stwierdził podczas swego pierwszego ranka na fermie indyczej, że karmi się go o godzinie dziewiątej rano. Ale jako dobry indukcjonista nie wyciągnął pochopnych wniosków. Czekał do chwili, aż zebrał dużą ilość obserwacji świadczących na rzecz twierdzenia, iż jest karmiony o dziewiątej rano każdego dnia. Obserwacje te poczynił w bardzo różnych sytuacjach, we środy i we czwartki, w dni ciepłe i zimne, suche i deszczowe. Każdego dnia dodawał kolejną obserwację do swojej listy. Gdy wreszcie jego indukcjonistyczne sumienie zostało uspokojone, indyk dokonał indukcyjnego rozumowania i wywnioskował: "Zawsze otrzymuję pokarm o dziewiątej rano". Niestety wniosek ten okazał się fałszywy w całkiem jednoznaczny sposób, gdy w Wigilię zamiast dać mu paszę, poderżnięto mu gardło.

>A czego historia podaży pracy dla koni Cię nie nauczyła?
>

Ja sie za konia nie uwazam... nie wiem jak kolega..

Ale nie da sie ukryc ze takich 'koni' w socjalizmie cala masa.
Nauczyl sie taki kon 'kopac' i kopie(fakt ze robota moze i ciezka) ... Tyle ze nikomu juz ten 'wungiel' nie potrzebny, ale kon jak to kon chce kopac jak kopal on i jego dziad i pradziad.
No i ciagle krzyczy... 'my ciezko robotac my trza piniondzow wiencyj'... bo to ciezka robota...
Nikomu od niczego nie potrzebna... no ale jest 'miejsce pracy'

Bo np. tacy ludzie to (w przeciwienstwie do kuni) potrafia sie nauczyc / przekwalifikowac ... a inni ludzie ciagle (dziwne?) wymyslaja ciagle cos nowego.. i okazuje sie ze inni ludzie chca miec te rzeczy uslugi... o ktorych wczesniej im sie nie snilo...

Ale to oczywiscie jest glupota bo odbiera prace 'kuniom' - bezcenne

Ale co tam - trzeba zniszczyc maszyny - wszystko robic recznie - miejsc 'pracy' bedzie ze hoho... srodowisko bedzie czyste (bo 1 samochod bedzie przypadal na 150 obywateli - i to przez cale ich zycie) a ludzie znowu zaczna glodowac na potege i chodzic w jednych butach po 20lat...

No ale jak ktos uwaza ze jesli gospodarka bedzie produkowac 100x mniej dobr - to wszystkim sie poprawi i bedzie - miod i mleko - to.....
Selanos (12869 punktów)
>Na etap wniosków jeszcze za szybko. Najpierw trzeba ustalić największe problemy społeczne i państwowe współczesnej Polski

Są znane, jednak politycy nic z żadnym z tych problemów nie zrobią. Bo po co się wysilać i wkładać kij w mrowisku?
01-12-2014 14:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Najpierw trzeba ustalić największe problemy społeczne...

Problemem jest też metoda opisu:

"Wraz z wybuchem kryzysu w 2008 r. następuje oto wzrost jego ujemnej wartości w stosunku do roku poprzedniego o, bagatela, ponad 20 mld zł, po czym (z wyjątkiem roku 2012) stabilizuje się on na poziomie co najmniej -26 do -31 mld zł rocznie. Dlaczego "co najmniej"? Bazuję na ostrożniejszych szacunkach. Liczone według innej metody dochodzi to saldo nawet do -45 mld zł." (Renta neokolonialna, ...)

Jeśli różnice w zastosowanych metodach obliczeń wynoszą ponad 10 mld, to coś tu nie gra. Mogę podejrzewać, że dobór jeszcze innej metody zaokrągli ów drenaż do pożądanej wielkości. Jeśli ktoś mi ukradł 1000 zł to rozumiem, że każda metoda obliczeń da owo 1000 zł. No,chyba że metodę podyktuje złodziej.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
28-11-2014 01:07 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Ciekawe zestawienie. I pewnie prawdziwe. Ale oprócz zestawienia czy autor ma jakieś wnioski z tego?
>Bo moim wnioskiem by było, że to nie żadne czynniki zewnętrzne, jakieś ruskie, amerykańcy czy niemcy, ale my sami się wykańczamy. Jak jest możliwe, aby urzędy - teoretycznie jednostki usługowe względem społeczeństwa - były największymi pracodawcami? Przecież to jest postawione na głowie. Ktoś, kto NIC nie robi w rzeczywistości jest "przewodnią siłą narodu"? Fajnie jest siedzieć za biurkiem i żądać powyżek (średnie zarobki w urzędach są o wiele wyższe, niż w sektorze produkcyjnym), ale ktoś musi na to zarobić - pieniądze nie pochodzą z drukarni ani drukarki komputerowej. Pochodzą z produkcji konkretnego towaru (nie mylić z zapisanym papierem), który ktoś inny kupił i za niego zapłacił.
>Bóg zapłać za przeczytanie
>Aha... stadion to nie towar. W każdym razie w Polsce.

Niestety nigdzie widziałem kontr zestawień, licząc na propagandę sukcesów gospodarczych państwa jaką się słownie uprawia. To obrazuje raczej sromotę nieziemską (przepraszam Ziemię bo niczego niewinna). Prawda o nieudolności zarządzania państwem, efektem której jest postępujący tragizm warstw społecznych bezpośrednio tworzących dobro narodowe, daje wskaźniki niepodważalne. Ktokolwiek będzie zaprzeczał, uważam, jest nienormalny. Trafiony ślepotą obserwacji tego co wokół niego się dzieje. Twórcami takich są wszelkiego rodzaju szkoły i uczelnie, zwłaszcza pod nazwami obco brzmiącymi dla języka polskiego (angielski, czary mary), nic nie mówiącymi i wypuszczających ze swych wnętrzności do niczego nie przydatnych, bezradnych absolwentów. Poza pustosłowiem, u takiego nie zaznasz fachowych porad czy podpowiedzi. Państwo opierając się na takich "fachowcach i konsultantach" nie będzie produktywne. Samo się niszczy, powoli i nieustannie (co widać). Państwo, które doprowadza do niekontrolowanego rozrostu sfery nieprodukującej, a tylko zarządzającej przez nieprzygotowanych, musi upadać (to widać i nie muszę udowadniać). Proszę wyciągnąć wnioski z esejów Parkinsona, ekonomisty z Cambridge. To państwo doprowadza do degradacji (wizja taniego państwa w wydaniu Tuska jest mrzonką). Gdyby urzędnik zarabiać miał tyle co przeciętny pracownik, to dziwiłbym się że taka obsada różnych głupawych stanowisk w urzędach by istniała. W Polsce nie promuje się wytwórczości i inicjatywy właśnie przez idiotyczne kontrole urzędników (idźcie po pozwolenie na budowę własnego domku troszkę większego jak buda dla psa na własnym terenie opłacanym gminie). Dopiero zobaczycie jakie zrobiliście uchybienia i jakie są urzędników życzenia. Na swoim terenie, za własne pieniądze, nie mogę nic zrobić bez woli urzędników! Dochodzi do absurdów totalnych. Czyż w Polsce jest wolność w decydowaniu o swojej egzystencji? Czy szanuje się wolę obywatela tego kraju? Wszędzie tylko pustosłowie i opieranie się na dureńskich przepisach. Tak jak ich (urzędników) uczono. Po co mi taki "fachowiec"? Idźcie do banku po kredyt. Przyjmuje taki "kosultant" Was jako wielki znawca wszystkiego i dłubie sobie w uchu lub w zębach (mało nóg na biurko nie wystawi). Jak się poczujecie? Jednego takiego drania sprowadziłem na ziemię. Nie pracuje już w tym banku. Wychodzą z "uczelni" różnych, podejrzanej konduity, gnojki nie znający podstawowej zasady umiejętności sprzedaży i szacunku dla kupującego i umiejętności obracania się w rzeczywistym świecie. To jest początek tylko. Państwo dopuściło do takiej sytuacji, gdzie zdobywanie tytułu mgr jest tak możliwe jak skończenie szkoły podstawowej. Pomaga w tym zręcznie KrK, kształcąc nikomu niepotrzebnych "fachowców". Co najgorsze, że tacy (pomocnicy) są lepiej opłacani jak pracujący uczciwie (nieraz 12 godzin) fizyczny pracownik na budowie. Czy to nie jest skandal? Ten gówniany pracownik urzędu żyje przecież z jego podatków, a nic nie może pomóc obywatelowi! Do czego to doszło? Do przerostu administracji nad potrzeby. Nie to jest celem i zamiarem ożywienia gospodarki kraju. Rządzący tego nie widzą (Tusk) i nie znają się na zarządzaniu państwem. Uciekają z miejsca gdzie nasrali ile wejdzie. Rzeczywistość jest porażająca. Spróbujcie założyć własną działalność gospodarczą ryzykując (ewentualnie) jej upadek. Jeszcze nie wystartowaliście dobrze, a już macie na głowie ZUS-y, Urzędy skarbowe, Urzędy lokalne, Sanepidy, lokalne dewoty kierowane przez KrK, i kontrole wszelkiej maści. Nie jest to zachęta do różnorakich wszelkiego rodzaju kłopotów. Jak ma się wtedy zachęta do własnej wytwórczości? Tylko zagraniczne korporacje którym się to umożliwia na szczeblach właśnie bardzo ważnych urzędów? Polska to skandal. Obawiam się, że w wypadku protestów polecą głowy bezwzględnie. Ja tylko stwierdzam, że wyemigrowałbym z tego kraju gdybym mógł. To nie jest moje państwo i wstydzę się za nie. Niech tu wejdą na moje miejsce nawet ukraińcy czy białorusini. Oni są konsekwentni i twardzi nie jak to zidiociałe mięso polskie. Nic mnie już to by nie obchodziło.


Ich bin besser als mein Ruf
28-11-2014 02:30 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
Dodam tylko przykład. Wykupiłeś grunt razem z jego porostami, uczciwie na przetargu. Na Twoim gruncie "rośnie" drzewo już mocno wiekowe, zmurszałe i gnijące, grożące zwaleniem w niespodziewanej chwili. Ze względu na bezpieczeństwo postanawiasz je ściąć. Piszesz do gminy. Nikt nie przyjdzie by to sprawdzić i zrobić odpowiedni protokół. Więc ścinasz to co na Twoim terenie grozi żonie i bawiącym się dzieciom w każdej chwili. Granda! Zaraz po zauważeniu tego faktu zjawia się urzędnik z gminy z karą. Dlaczego? Nie czytał Twojego pisma? Nikt w gminie nie zareagował? Że odpowiedniemu urzędnikowi nie warto było zobaczyć jak wygląda sprawa? Odwołujesz się od tej kary i co wygrały Twoje racje? A ty widziałeś parówkę nadziewaną makiem? Tak będziesz widział swoje racje przed sądem i na dodatek jeszcze będziesz w rejestrze skazanych. Urząd tylko egzekwuje prawo! No dobra. No to chociaż wyruguję te korzenie. Wykopując korzenie, trafiasz na dziwne znaleziska. Jakieś monety, jakaś zbroja, coś starego. Głupi meldujesz to urzędowi. Zleciało się mnóstwo specjalistów orzekających, że to jest historyczny skarb. może być tego więcej, więc trzeba szukać. W związku z tym, bez zdania Twojej racji, Twój teren ogradzają i zaczynają ryć Tobie tą ziemię. Teren wygląda jak po wybuchu co najmniej 20 pocisków p-panc. Cały czas Twój teren do którego nie masz prawa własności, mimo że go wykupiłeś. Nie znaleziono nic więcej i opuszczono wykopalisko zostawiając Ciebie z problemem co zrobić z tą zrytą do niemożliwości ziemią. Idziesz do gminy, a ta rozkłada ręce. Nie da rady. Jak! Kiedy wiem, że kościółkowi wiejskiemu (w tym środowisku wszyscy wszystko wiedzą) po raz trzeci na remont dachu kwotę posażną. Na moje wyrównanie terenu nie ma pieniędzy?! Czy wtedy tak nauczony przez państwo swą obywatelską postawę schowasz w dupę? Jakich więc uczciwych obywateli państwo wychowuje? Mało, że ukarany za zmurszałe drzewo, to jeszcze mi rozlyli grunt nie sprzątając po sobie. Czy mogę powiedzieć, że dobrze się czuję w takim państwie? Czy państwo rozumie obywatela? Czy obywatel ma się czuć bezpieczny i chroniony, zwłaszcza że jest producentem mięsa, które i tak w skupie nie zawsze można sprzedać po cenie produkcji, a najlepiej poniżej? Wkur..wiony idziesz do domu i oglądasz telewizor, gdzie pokazują Tobie nieroba który ma zegarki wartości traktora z drugiej ręki. Nie trafi Ciebie szlag? TO JEST POLSKA w nowoczesnym wydaniu. Czyli nie jestem nowoczesny, bo nie rozumiem? Czy Polakom mało jeszcze dowodów na te łajdackie zachowania tzw. władz? Przecież to jest efekt niepomiernego rozrostu administracji. OBYWATEL JEST DLA URZĘDU, A NIE ODWROTNIE! To jest nasza niestety ponura rzeczywistość. I jak tu być zadowolonym Polakiem?

Ich bin besser als mein Ruf
30-11-2014 22:50 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...my sami się wykańczamy....

Bez przesady. Nie wydaje mi się, aby to hurtowe "my" dobrze opisywało różnice w stopniu odpowiedzialności za odpływ kapitału z Polski, jakie ponoszą różne grupy interesów.

>to nie żadne czynniki zewnętrzne, jakieś ruskie, amerykańcy czy niemcy,

Kasa wypływa z Polski (źródło) na zewnątrz (ujście). "Czynniki" są po tej i tamtej stronie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
wsx666 (1067 punktów)
Od lat o tym mówię wśród znajomych przy każdej możliwej okazji, że coś jest bardzo nie tak w tym naszym kraju. W Polsce padają stocznie a w Holandii gdzie pracowałem ponad trzy lata w stoczni remontowej statek musi czekać rok na remont aby wpłynąć taka kolejka. Spawacz holenderski w stoczni zarabia około 18-20 euro na rękę na czysto po podatku za godzinę pracy na umowie, nie własnej działalności. Tam się mimo to wszystko opłaca a u nas nic się nie opłaca tylko zamykać zakłady, wyzyskiwać ludzi za 5-6 złotych na rękę. Nasz kraj to eldorado by wyłudzać vat, leki, lewy tytoń, ropę, itp. Uczciwy biznes to jest prawie nie możliwe rozkręcić a za pracę na etacie to prawie nie da się przeżyć.
27-11-2014 20:39 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Bo politycy to nie tylko skorumpowane łajzy, ale i inwestycje o wysokiej stopie zwrotu dla wielkich cichych graczy. Przykładowo, jeśli polski wiceminister zajmujący się górnictwem w ramach kampanii promował się na imprezach międzynarodowego koncernu energetycznego, to mnie prowadzona przezeń polityka demontażu polskiego górnictwa nie dziwi. Krajowe media tego nie pokażą wyborcom, gdyż też siedzą w kieszeniach tych międzynarodowych koncernów. Jeśli głosujemy na tych, którzy dobrze wypadają w mediach, to nie można mieć pretensji do świata, że jest jak jest.
28-11-2014 00:08 
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)
>Jeśli głosujemy na tych, którzy dobrze wypadają w mediach, to nie można mieć pretensji do świata, że jest jak jest.

Ale... kto nie istnieje w mediach, nie istnieje. Przynajmniej jeśli chodzi o politykę.
Media tworzą dzisiejszych polityków, podejrzewam momentami, że to są w gruncie rzeczy telewizyjne produkcje, przecież ci ludzie większą część czasu zachowują się jak aktorzy ze szkolnego teatrzyku, przygotowując coraz to nowe rólki. Gdzie czas na pracę, spotkania z wyborcami w biurach poselskich (czy ktoś wie, do czego one właściwie służą, oprócz wyciągania pieniędzy z państwowej kasy), publicystykę skierowaną do społeczeństwa, debatę intelektualistów a nie pyskówki godne magla przed kamerami. Czy ktoś może wskazać jakiś artykuł prasowy napisany ostatnio przez któregoś z naszych posłów, w którym zostałyby poddane pod rozwagę ważkie tematy dotyczące Polski?

Nie dziwmy się, że wyborcy głosują na takich ludzi. Wybór jest iluzoryczny. Przecież wiadomo już od dłuższego czasu, że do polityki przyzwoici, wrażliwi raczej nie idą. To błędne koło. Nie widzę żadnej szansy wyjścia z niego przy obecnym modelu demokracji. Ba, wydaje mi się, że obecne wybory samorządowe mają na celu całkowite pozbawienie ludzi wiary w to, że ich głos ma jakiekolwiek znaczenie. Każdy kolejny komunikat ma pozbawić ludzi przekonania o możliwości zmiany czegokolwiek. Jeżeli w ten sposób chcą "zgwałcić" poczucie obywatelskiego zaangażowania, to mogą w pewnym momencie bardzo boleśnie odczuć to, że naród jednak swoją wolę, niezależnie od tego, jaką rolę próbuje mu przypisać obecny ustrój państwa (niedorozwiniętego dziecka), będzie wyrażał.

Obawiam się, że pod skorupą społecznej obojętności zaczyna gromadzić się niebezpieczna furia.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Bo politycy to nie tylko skorumpowane łajzy, ale i inwestycje o wysokiej stopie zwrotu dla wielkich cichych graczy. Przykładowo, jeśli polski wiceminister zajmujący się górnictwem w ramach kampanii promował się na imprezach międzynarodowego koncernu energetycznego, to mnie prowadzona przezeń polityka demontażu polskiego górnictwa nie dziwi. Krajowe media tego nie pokażą wyborcom, gdyż też siedzą w kieszeniach tych międzynarodowych koncernów. Jeśli głosujemy na tych, którzy dobrze wypadają w mediach,

To nie jest żadna teoria spiskowa. Rzeczywistość dyktuje swoje prawa. a ta jest niestety ponura. Jak się np. dziwić braku zainteresowania wyborami? Tylu uczonych ludzi klepie byle co w telewizji nawet, by uzasadnić brak emocji wyborczych u ludzi? Ludzie po prostu nie wierzą! I to na co dzień widać. Każdy macha ręką. Uważam, że źle się dzieje. To nie jest postawa obywatelska. Ludzie przestali wierzyć w swoje prawa i możliwości. Pytam, kto do tego doprowadził? Ja na pewno nie, jako że nie mam takiego zasięgu. A że każda władza kojarzy się ze zwykłą przestępczością, to nie jest moja -szaraka wina. Pozdrawiam i cenię zdroworozsądkowe myślenie.

Ich bin besser als mein Ruf
27-11-2014 21:18 
 Ocena 4 na 4
Selanos (12869 punktów)
>Od lat o tym mówię wśród znajomych przy każdej możliwej okazji, że coś jest bardzo nie tak w tym naszym kraju. W Polsce padają stocznie

Padały już w latach 80, a potem przez dekady te starzejące się, technologicznie opóźnione molochy były "ratowane" przez kolejne ekipy rządzące, aż w końcu ktoś postanowił zmierzyć się z rzeczywistością. Za to przemysł stoczniowy istnieje nadal. Jest sporo zakładów które produkują jachty, mniejsze stateczki etc. Tylko na to nikt nie lubi patrzeć, bo to nie nasza cudowna Stocznia Gdańska.

>a u nas nic się nie opłaca tylko zamykać zakłady, wyzyskiwać ludzi za 5-6 złotych na rękę. Nasz kraj to eldorado by wyłudzać vat, leki, lewy tytoń, ropę, itp. Uczciwy biznes to jest prawie nie możliwe rozkręcić a za pracę na etacie to prawie nie da się przeżyć.

Bo Polska to kraj niesprzyjający. Niesprzyjający w wielu dziedzinach. Kiedy spojrzymy na rankingi typu "ilość potrzebnych formalności do rozpoczęcia budowy domu" czy "ilość potrzebnych formalności do rozpoczęcia działalności gospodarczej", to zajmujemy wysokie miejsca. Za to jak spojrzymy na wskaźnik wolności gospodarczej, to okazuje się, że wyprzedza nas prawie cała Europa Zachodnia i kilka byłych demoludów.
27-11-2014 21:32 
 Ocena 2 na 4
DyktaFon (9281 punktów)

>Bo Polska to kraj niesprzyjający. Niesprzyjający w wielu dziedzinach. Kiedy spojrzymy na rankingi typu "ilość potrzebnych formalności do rozpoczęcia budowy domu" czy "ilość potrzebnych formalności do rozpoczęcia działalności gospodarczej", to zajmujemy wysokie miejsca. Za to jak spojrzymy na wskaźnik wolności gospodarczej, to okazuje się, że wyprzedza nas prawie cała Europa Zachodnia i kilka byłych demoludów.
>
I dlatego, zamiast męczyć się z jakąś własną głupią działalnością gospodarczą (narażając się na ostracyzm wśród społeczeństwa i zakwalifikowanie do kasty krwiopijców i wyzyskiwaczy) rozsądnie jest iść na etat do urzędu lub szkoły i ze spokojem oczekiwać wcześniejszej emerytury. Pobierając w międzyczasie wszelkie trzynastki, premie i dodatki na dzieci. Zajęcie bezpieczne, cieszące się ogólnym poważaniem i zasadniczo mało wymagające (byle nie narazić się szefowi).
Z punktu widzenia indywidualnego wyśniony scenariusz, z punktu widzenia społecznego... a niech się tym już martwi społeczeństwo i kolejne pokolenia.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Od lat o tym mówię wśród znajomych przy każdej możliwej okazji, że coś jest bardzo nie tak w tym naszym kraju. W Polsce padają stocznie
>Padały już w latach 80, a potem przez dekady te starzejące się, technologicznie opóźnione molochy były "ratowane" przez kolejne ekipy rządzące, aż w końcu ktoś postanowił zmierzyć się z rzeczywistością. Za to przemysł stoczniowy istnieje nadal. Jest sporo zakładów które produkują jachty, mniejsze stateczki etc. Tylko na to nikt nie lubi patrzeć, bo to nie nasza cudowna Stocznia Gdańska.
>>a u nas nic się nie opłaca tylko zamykać zakłady, wyzyskiwać ludzi za 5-6 złotych na rękę. Nasz kraj to eldorado by wyłudzać vat, leki, lewy tytoń, ropę, itp. Uczciwy biznes to jest prawie nie możliwe rozkręcić a za pracę na etacie to prawie nie da się przeżyć.
>Bo Polska to kraj niesprzyjający. Niesprzyjający w wielu dziedzinach. Kiedy spojrzymy na rankingi typu "ilość potrzebnych formalności do rozpoczęcia budowy domu" czy "ilość potrzebnych formalności do rozpoczęcia działalności gospodarczej", to zajmujemy wysokie miejsca. Za to jak spojrzymy na wskaźnik wolności gospodarczej, to okazuje się, że wyprzedza nas prawie cała Europa Zachodnia i kilka byłych demoludów.
>
Selanos! Patrząc na to wszystko, z pominięciem oficjalnej propagandy, zgadzam się z Tobą. Jak to może być, że w telewizji wszystko gra, a wychodzisz na ulicę przed domem jest inaczej? Kto tu kłamie? My mówiąc nieprawda??

Ich bin besser als mein Ruf
Wenancjusz (16441 punktów)
>Od lat o tym mówię wśród znajomych przy każdej możliwej okazji, że coś jest bardzo nie tak w tym naszym kraju. W Polsce padają stocznie a w Holandii gdzie pracowałem ponad trzy lata w stoczni remontowej statek musi czekać rok na remont aby wpłynąć taka kolejka. Spawacz holenderski w stoczni zarabia około 18-20 euro na rękę na czysto po podatku za godzinę pracy na umowie, nie własnej działalności. Tam się mimo to wszystko opłaca a u nas nic się nie opłaca tylko zamykać zakłady, wyzyskiwać ludzi za 5-6 złotych na rękę. Nasz kraj to eldorado by wyłudzać vat, leki, lewy tytoń, ropę, itp. Uczciwy biznes to jest prawie nie możliwe rozkręcić a za pracę na etacie to prawie nie da się przeżyć.
>
Kolego szanowny. Niedawno byłem w Papenburgu tj.blisko Bremen w Niemczech. Stocznie tam pulsują życiem. Wiesz jakie promy tam produkują? A... może coś więcej? Czyż ja albo Ty zniszczyliśmy polskie stocznie? Czy ja, narzekając, uważam że kraj jest dobrze prowadzony? Tyle czasu, historycznie rzecz biorąc Polska walczyła o dostęp do morza. Dlatego, że rozumni o to dbali. Daj mi jakiekolwiek dowody, nawet marne, że idzie ku lepszemu! To co się dzieje jest tragedią, którą dzięki propagandzie, ponoć jest lepiej jak za komuny. Kto , mający jako tako rozpoznanie co to za skarb. Nawet Czesi widząc taką możliwość chcieli udrożnić Odrę by Mieć tym samym dostęp do morzą. Walczyli o to by zrealizować zamysł. Ba! Ile problemów z powodziami by odeszło! W jakim celu okłamuje intensywnie społeczność? To co prezentuje obecny rząd nie jest produktywne. I nie będzie przy tym systemie zrządzania. Nie wierzę w żadne obiecanki cacanki.

Ich bin besser als mein Ruf
farmer (22440 punktów)
Dywidendy na eksport. Wysłaliśmy 7,8 mld euro

Zyski wypracowane przez polskie przedsiębiorstwa szerokim strumieniem płyną do kieszeni ich zachodnich akcjonariuszy - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

Tymczasem w innym "świecie"

" Mam wizję dzieci w Salonikach chodzących do pięknej szkoły, która będzie wyposażona w komputery. Mam także wizję szpitali, które będą ratować życie ludzkie z wykorzystaniem najbardziej nowoczesnego sprzętu. Mam wizję tego, żeby osoba dojeżdżająca do pracy we Francji mogła tak sobie naładować samochód elektryczny jak teraz tankuje go benzyną" - podkreślał szef KE.

biznes.one(*)nia-inwestycji-w-europie/91qnl
Wenancjusz (16441 punktów)
>Dywidendy na eksport. Wysłaliśmy 7,8 mld euro
>Zyski wypracowane przez polskie przedsiębiorstwa szerokim strumieniem płyną do kieszeni ich zachodnich akcjonariuszy - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
>Tymczasem w innym "świecie"
>" Mam wizję dzieci w Salonikach chodzących do pięknej szkoły, która będzie wyposażona w komputery. Mam także wizję szpitali, które będą ratować życie ludzkie z wykorzystaniem najbardziej nowoczesnego sprzętu. Mam wizję tego, żeby osoba dojeżdżająca do pracy we Francji mogła tak sobie naładować samochód elektryczny jak teraz tankuje go benzyną" - podkreślał szef KE.biznes.one(*)nia-inwestycji-w-europie/91qnl

To żyj wizjami. To samo miał jakiś tam pisarz doceniany widząc wizje "szklanych domow".

Ich bin besser als mein Ruf
farmer (22440 punktów)

>>" Mam wizję - podkreślał szef KE.
>To żyj wizjami. To samo miał jakiś tam pisarz doceniany widząc wizje "szklanych domow".

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ma wizje. Które odnoszą się do bogatej części Europy.

....Mam wizję tego, żeby osoba dojeżdżająca do pracy we Francji mogła tak sobie naładować samochód elektryczny jak teraz tankuje go benzyną

Super, nie? A nie wypsnęło mu się że ma wizję że ludzie mieszkający w Polsce nie będą musieli jechać za pracą 1500 km...po to by zarobić na dziesięcioletniego Passata w gazie

Inny świat.
Brzostowski (7067 punktów)
Nie ulega wątpliwości, że odstajemy od krajów zachodnich pod względem kondycji gospodarczej i nie ulega wątpliwości, że nas drenują.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka aspektów:

1. Wg mnie jest to typowa sytuacja takich krajów jak nasz. Mając słabszą gospodarkę, społeczeństwo nieobywatelskie, słabe prawo, słabe państwo, brak mężów stanu, itd... jesteśmy skubani tam gdzie się da.

2. Jednak klimat artykułu i art. z Nowej Konfederacji są za bardzo wypełnione jakimś niesprecyzowanym wątkiem spiskowym. Kto miałby to nam robić? Czy ktoś tym kieruje? Wg mnie nie, po prostu te inne państwa są lepiej zorganizowane, mają mądrzejsze społeczeństwo i przez to mądrzejszy biznes, to wszystko powoduje taką a nie inną asymetrię sytuacji gospodarczej.

3. Przykład.

Pracuję w biznesie, w tym też w tzw. high-tech i coś tam wiem, opiszę zjawiska które obserwowałem w dotacjach unijnych.To dobry przykład jak nas "skubią".

W latach 2007-2013 było dużo środków na innowacje, czyli coś co jest elementem kluczowym konkurencyjności gospodarki. W latach 2014-2020 strumień finansowy na innowacje będzie jeszcze większy, a duża część środków ma iść właśnie do firm.

To UE wymusza na nas, aby więcej środków przeznaczać na innowacje i badania, i dla firm. Tymczasem to nasi politycy chcą więcej na infrastrukturę, bo chcą budować parki wodne, drogi, place zabaw, itd...

W latach 2007-2013 były takie województwa, gdzie wydano pieniądze unijne dla firm już po 2-3 latach. Przez to wydano te pieniądze na takie innowacje jak: nowy sprzęt dla kosmetyczek, stomatologów, nowe systemy informatyczne dla firm, nowe maszyny i urządzenia, itd... To co trzeba było dostarczyć to tzw opinię o innowacyjnosci rozwiązania w skali regionu lub kraju. Kończyło się to zapłaceniem 3 tys. zł dla jakiejś uczelni, która "naciągała" innowacyjnosc, ja miałem "papier" który dawał mi punkty w ocenie wniosku, uczelnia miała punkty za "współpracę" z biznesem i wszyscy zadowoleni.

I uwaga: ta patologia to POLSKI wymysł, UE od nas tego nie wymagała.

Tymczasem dla prawdziwych rozwiązań innowacyjnych nie było tyle środków ile potrzeba, bo poszły na "kosmetyczki" lub nowe komputery.

Ale były źródła krajowe dotacji i też w niektórych silnych innowacyjnie regionach były firmy, które mogłyby sięgnąć po te środki. Niestety wymogi zostały tak skonstruowane, że:

- nie było ochrony rozwiązań (firma high-tech która chciała dostać dotację na innowacyjne rozwiązania i była gotowa ponieść ryzyko - o czym w koljenym punkcie - musiała liczyć się z tym, że cały świat dowie się o tym rozwiązaniu. Wynika to z tego, że wnioski oceniaja różni ludzie z kraju, którym trudno ufać.

- ale załóżmy że ktoś mimo ryzyka ujawnienia, chce wziąć dotację... Niestety musi wpisać dochdy z innowacyjnych produktów jako tzw wskaxnik we wniosku (który musi być osiągnięty). Kto przy zdrowych zmysłach, mając biznes 10 lat, weźmie 2 mln dotacji, gdy ryzyko niepowodzenia wprowadzenia na rynek nowego produktu wynosi 80%, 50%? Ktoś kto ma duże zaplecze finansowe.

A zatem sposób dystrybucji dotacji dla innowacyjnych firm promował duże firmy, z dobrym zapleczem prawniczym oraz duzym kapitałem, czyli firmy z kapitałem zagranicznym. Przez to nagminne było, że firmy zachodnie otwierały u nas spółki, dawały jej licencje i patenty (innowacyjność) i korzystały z dotacji (teoretycznie dla polskich firm - w Polsce zarejestrowanych).

I uwaga! Wszystko to były POLSKIE przepisy.

Tym przykładem chciałem pokazać, że to nasza, krajowa niekompetencja i brak planowania i myślenia powodował te zjawiska.

My po prostu w Polsce nie mamy mężów stanu, którzy mieliby wizję rozwoju kraju i siłę do jej realizacji.


Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
DyktaFon (9281 punktów)

>My po prostu w Polsce nie mamy mężów stanu, którzy mieliby wizję rozwoju kraju i siłę do jej realizacji.
>

No jak nie? Przecież tych "mężów stanu" doceniają nawet w Unii i tam ich zatrudniają....

A poważnie: mąż stanu nie może iść do roboty w sejmie czy innym urzędzie, bo tam dobrze płacą. Mąż stanu musi myśleć o polityce, a nie o wypłatach i zaoszczędzeniu na dietach poselskich. Nigdy osoba biedna nie zostanie mężem stanu, bo najpierw musi wiedzieć, co do gara włożyć. A jakieś tam dyrdymałki politycznie to na drugim miejscu.
Wiem, że zaraz zaczną się protesty i negatywne oceny tej wypowiedzi... ale to i tak nie zmieni faktów. Tylko osoby, którym nie zależy na wypłatach w polityce, a na samej polityce, mogą próbować zostać mężami stanu.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365