Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kochane Mięso?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
15-12-2014 22:17DEMONICON (4893 punktów)Kochane Mięso?
Ocena 4 na 4
Interesujący film dokumentalny na temat współczesnej gospodarki żywieniowej:
www.cda.pl/video/39227fa/Kochane-Mieso-2011

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hamp (3461 punktów)
Oj ciekawy, bardzo ciekawy.
Ale co poradzić, przecież niektórzy są chorzy, jeżeli raz dziennie nie zjedzą sobie mięska. Przynajmniej tak twierdzą, być może tylko im się wydaje...

"When I feed the hungry, they call me a saint. When I ask why people are hungry, they call me a Communist."
Hélder Câmara
Heremis (587 punktów)
Nie tylko z mięsem jest problem, chyba wszystko co nie jest od "gospodarza" ma już chemię i modyfikacje. Można jedynie starać się to ograniczać, ale odciąć całkiem w naszej cywilizacji niezwykle ciężko. Bezduszny postęp króluje. Ze swej strony mogę niewiele, mięsa nie jem od prawie roku i całkiem dobrze mi z tym (jedynie nabiał, żadnych ryb czy drobiu).

"Com napisał, napisałem" J 19, 22
16-12-2014 13:39 
 Ocena 9 na 9
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
> ... chyba wszystko co nie jest od "gospodarza" ma już chemię ...

A takie coś byś zjadł?



Zapewne nie, tyle chemii! A to jest banan. Prosto z drzewa.
Heremis (587 punktów)
>A takie coś byś zjadł?
>Zapewne nie, tyle chemii! A to jest banan. Prosto z drzewa.
Bananów akurat wcale nie jadam


"Com napisał, napisałem" J 19, 22
16-12-2014 17:20 
 Ocena 3 na 3
DEMONICON (4893 punktów)
>Bananów akurat wcale nie jadam
>

Chodzi o to, że każdy produkt, który jesz da się rozpisać podobnie jak ten banan.

Pozdrawiam
Heremis (587 punktów)
>Chodzi o to, że każdy produkt, który jesz da się rozpisać podobnie jak ten banan.
Domyślam się, ale są rzeczy mniej i bardziej przetwarzane.

"Com napisał, napisałem" J 19, 22
16-12-2014 21:52 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
>Domyślam się, ale są rzeczy mniej i bardziej przetwarzane.

A dodając jeszcze wszystkie organizmy mają skłonność do samoprzetwarzania się.

Pozdrawiam
farmer (22440 punktów)
>> ... chyba wszystko co nie jest od "gospodarza" ma już chemię ...
>A takie coś byś zjadł?
>Zapewne nie, tyle chemii! A to jest banan. Prosto z drzewa.

A banan ze sklepu ma jeszcze 1-Metylocyklopropen.


A to jest prosto z lasu

Zawiera muskarynę - trujący alkaloid o działaniu parasympatykomimetycznym, oraz pochodne 3-hydroksyizoksazolu, kwas ibotenowy i muscymol (panteryna C4H6N2O2).

też chemia....tylko jakoś słabo przyswajalna.



16-12-2014 13:41 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
>Nie tylko z mięsem jest problem, chyba wszystko co nie jest od "gospodarza" ma już chemię i

Dla wszystkich przyszłych milionerów: ekologiczn(*)ow-za-material-bez-chemikaliow

I moje gratulacje na dodatek )))

I na końcu: nie ma rzeczy bez chemii... nawet sam "gospodarz" to sama chemia
Heremis (587 punktów)

>I na końcu: nie ma rzeczy bez chemii... nawet sam "gospodarz" to sama chemia
Zawsze można choć w jakimś stopniu ograniczać, osobiście wolę sam przygotowywać posiłki, iż kupować gotowce, oczywiście w miarę możliwości.


"Com napisał, napisałem" J 19, 22
16-12-2014 18:49 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>I na końcu: nie ma rzeczy bez chemii... nawet sam "gospodarz" to sama chemia
>Zawsze można choć w jakimś stopniu ograniczać, osobiście wolę sam przygotowywać posiłki, iż kupować gotowce, oczywiście w miarę możliwości.

Ja też wolę jeść "domowe" jedzenie, ale zupełnie nie z uwagi na "chemię" Z uwagi na smak.
Heremis (587 punktów)
>Ja też wolę jeść "domowe" jedzenie, ale zupełnie nie z uwagi na "chemię" Z uwagi na smak.
u mnie bardziej kwestia chemii (fakt jestem przewrażliwiony na tym punkcie), choć smak ma swoją rolę, poza tym lubię coś sam przygotować.
Nie jadam smalcu, ale ostatnio przejrzałem zawartość smalcu "Babuni", oczywiście był tam glutaminian sodu



"Com napisał, napisałem" J 19, 22
16-12-2014 23:04 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>ostatnio przejrzałem zawartość smalcu "Babuni", oczywiście był tam glutaminian sodu
Nastraszyłeś mnie, aż zajrzałem do lodówki.
Ale byle czego nie jem. W moim smalcu same tłuszcze wieprzowe. Uf
Heremis (587 punktów)
>Nastraszyłeś mnie, aż zajrzałem do lodówki.
>Ale byle czego nie jem. W moim smalcu same tłuszcze wieprzowe. Uf
Nie miałem zamiaru, podałem jako ciekawostkę

Smalec można też samemu zrobić, podobnie chleb i wiele innych, oczywiście jest kwestia czasu. Za granicą popularne są gotowce, całe obiady do kupienia, spore udogodnienie dla zabieganych ludzi, ale ma to swój wpływ na zdrowie. Stąd taka sytuacja z mięsem i w ogóle wszystkim co jemy.
Pozdrawiam

"Com napisał, napisałem" J 19, 22
16-12-2014 14:55 
 Ocena 2 na 2
DEMONICON (4893 punktów)
>Nie tylko z mięsem jest problem, chyba wszystko co nie jest od "gospodarza" ma już chemię i modyfikacje.

Nie tylko. Nie jest to też problem jednopłaszczyznowy. Jemy to, co nam wydaje się smaczne, co mamy możliwość otrzymać, co w naszym budżecie nie zrobi wielkiego spustoszenia. Zmiana jakakolwiek tutaj na teraz wymaga wielkiej organizacji rewolucyjnej. Jak możemy to poprawić w sposób ewolucyjny? My zmienimy podejście, czy żywność zmieni nas? Czyli zainteresowanie można skierować na jakiś stabilny model, który uwzględnia wszystkie strony ich zdrowie, potrzeby oraz możliwości ...
Chemia jest wszędzie ... bo i co nią nie jest ...
Modyfikacja to także nie taka straszliwa rzecz ...

>Można jedynie starać się to ograniczać, ale odciąć całkiem w naszej cywilizacji niezwykle ciężko.

Można, a jakże. Po co się odcinać.

>Bezduszny postęp króluje. Ze swej strony mogę niewiele, mięsa nie jem od prawie roku i całkiem dobrze mi z tym (jedynie nabiał, żadnych ryb czy drobiu).

To jest twój wybór, a bezduszność nie ma z tym powiązania, to jest kwestia kultury chowu zwierząt.

Pozdrawiam
Heremis (587 punktów)

>Chemia jest wszędzie ... bo i co nią nie jest ...
Zgadzam się, ale są rzeczy mniej i bardziej przetworzone.
>Modyfikacja to także nie taka straszliwa rzecz ...

>Można, a jakże. Po co się odcinać.
Mnie czasem kusi taka ucieczka od cywilizacji, ale to już inny temat.

>To jest twój wybór, a bezduszność nie ma z tym powiązania, to jest kwestia kultury chowu zwierząt.
A ów chów zwierząt wynika właśnie z tejże m.in. bezduszności, braku współczucia, nastawienia na zysk kosztem innych żywych stworzeń.
Pozdrawiam również
16-12-2014 17:11 
 Ocena 2 na 2
DEMONICON (4893 punktów)
>Mnie czasem kusi taka ucieczka od cywilizacji, ale to już inny temat.

Pragnienia jednostki bardzo unikatowo są zgodne z kierunkiem cywilizacji.

>A ów chów zwierząt wynika właśnie z tejże m.in. bezduszności, braku współczucia, nastawienia na zysk kosztem innych żywych stworzeń.

Oddzielam twoje zapatrywania od kierunku kultury. Bo przykładowo taki Kowalski nie jada mięsa, a przeciętny Polak jada go tyle, a tyle, widać od razu, że mamy do czynienia z dwiema innymi kwestiami, taki oto podział na cechy jednostki i cechy stada.

Pozdrawiam
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Zarówno ten wątek, jak i inne dotyczące systemów żywieniowych (wegetarian, wegan), warto rozpatrywać w kontekście faktów, które stwierdzają, że na świecie ponad 900 mln. ludzi cierpi głód, rocznie z głodu umiera 20 mln osób. Szacuje się, że połowa populacji, która nie zalicza się do głodujących, nie ma jednak możliwości wyboru diety.

Ogromna poprawa sytuacji żywnościowej świata, która nastąpiła, stała się możliwa dzięki przemysłowi nawozów, uprawom GMO i rozwojowi technik konserwacji i przechowywania żywności.

Jak to się ma do "kochanego mięska"? Otóż mięso, pomimo niezaprzeczalnych korzystnych własciwości odżywczych i smakowych, posiada wadę, która w przewidywalnym czasie zdyskwalifikuje go jako produkt powszechnego spożycia i przeniesie go do kategorii luksusu. Otóż, produkcja mięsa jest ogromnie energochłonna i nieekologiczna! Odchody farm hodowlanych zagrażają ekosystemom, choć o tym mało się mówi, wywlekając argumenty typu "ach, te biedne prosiaczki i cielątka, jak one cierpią!).

To, co piszę, już jest obserwowalne na rynku, gdzie pełno jest marnych (bo tanich) produktów mięsopochodnych, a mięso wdg. receptur naszych babek, jeśli by było, kosztowałoby (np.szynka)~200 zł/kg.

Tak więc, przejście na wegetarianizm większości ludzi może nastąpić, ale nie z pobudek etyczno-religijno-zdrowotnych. Zdecyduje - jak zwykle - ekonomia.
17-12-2014 23:23 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>a mięso wdg. receptur naszych babek, jeśli by było, kosztowałoby (np.szynka)~200 zł/kg.

Oj, oj ... przesadziłeś, najwyżej 50 zł. Żywiec rzadko kosztuje w skupie powyżej 6 zł/kg, półtusza, jeśli ktoś ma czas i ochotę pobawić się w masarza, ok 9 zł/kg. Z kilograma surowej szynki uzyskuje się ok. 80 dag. wyrobu gotowego metodami tradycyjnymi (peklowanie, wędzenie w zimnym dymie i parzenie lub tylko wędzenie w gorącym dymie). Dla porównania metodami przemysłowymi z kilograma surowego mięsa uzyskuje się nawet powyżej czterech kilo szynki przez nastrzykiwanie wypełniaczem. Cena w detalu, ok 20 zł/kg.
Rzecz w tym, że w warunkach życia miejskiego tradycyjne metody przygotowania żywności są zbyt czasochłonne i kłopotliwe (wędzarnia na balkonie?). Na wsiach jest to ciągle popularne przede wszystkim ze względu na ekonomię ale i walory smakowe tradycyjnej zywności. Ze świniobiciem związane są zakrapiane zwyczaje itp. Ma to swój urok.

No gods, no masters...I am who I am.
bass (4786 punktów)
(zablokowany)

>Oj, oj ... przesadziłeś, najwyżej 50 zł.

Być może. Twój szacunek jest prowadzony dla indywidualnego "majsterkowicza" kulinarnego. Ja się oparłem na wypowiedzi znanego mi osobiście producenta wędlin, który na pytanie, czy może zrobić "prawdziwą" szynkę, hurtowo, odpowiedział, że może, ale po kalkulacji kosztów (od znalezienia dobrej jakości surowca, poprzez produkcję, pośredników, narzuty i.t.d.) ta jego super szynka w sklepie kosztowała by ok. 200 zł/kg.

Nasze wnuki sprawdzą
18-12-2014 22:31 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)

>Ja się oparłem na wypowiedzi znanego mi osobiście producenta wędlin

Ja również. Przy lokalnej produkcji na potrzeby co najwyżej sklepu firmowego i kilku drobnych odbiorców hurtowych, z własnym zapleczem ubojowym bez konieczności długiego przechowywania mięsa, cena 50 zł/kg jest realna. Firma skupuje żywiec we własnym zakresie od okolicznych, trudno powiedzieć, że wyspecjalizowanych hodowców bo gospodarstwa nastawione są na mydło i powidło. Ale dzięki temu surowiec jest dobrej jakości bo świnki jedzą to, co na polu wyrośnie. Rolników zwyczajnie nie stać na przemysłowe pasze, no ale przy średniej powierzchni gospodarstw rzędu 10 ha bogate strony nigdy to nie były.
Podsumowując, przy drobnej lokalnej produkcji i co za tym idzie minimalnych kosztach można wyprodukować szynkę za kilkadziesiąt zł/kg. Przy produkcji na większą skalę, z wymienionych przez Ciebie przyczyn oczywiście nie.


No gods, no masters...I am who I am.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365