 |
Socjalna wojna domowa w Belgii Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-12-2014 01:23 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Socjalna wojna domowa w Belgii
6 na 6 | Dziś w Belgii rozpoczął się strajk generalny, kraj został totalnie sparaliżowany. Demonstrację zorganizowały trzy belgijskie związki zawodowe - chadecki CSC, socjalistyczny FGTB i liberalny CGSLB. Już miesiąc temu miały miejsce masowe protesty w których raniono ponad setkę policjantów. Wojna belgijskich pracowników z rządem związana jest przede wszystkim z tą reformą, którą w Polsce w 2012 przeprowadził rząd Tuska: podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Przy czym rząd belgijski zapowiedział, że miałoby to nastąpić dopiero od 2030 roku. Często można zaobserwować, jak polscy pracownicy kibicują belgijskim pracownikom, lecz nie tylko nie występuje tutaj żadna wspólnota interesów, ale i może ona być przeciwna. Jak słusznie zauważył prof. Jarosław Tomasiewicz: Cytat:Podstawowa sprzeczność współczesnego Świata to nie konflikt między światowym kapitałem a międzynarodowym proletariatem, lecz wojna ekonomiczna Centrum tj. wysokorozwiniętego Zachodu i jego agentur (burżuazja kompradorska) przeciw Peryferiom - krajom ubogim. Tak wygląda nasza zglobalizowana ekonomicznie rzeczywistość. W przeszłości były już nawet bardzo konkretne przykłady o których pisaliśmy, że udane protesty socjalne w Belgii czy Francji odbijały się niekorzystnie na sytuacji polskich pracowników. Związane jest to z tym, że zglobalizowane firmy nie zawsze tną swoje koszty tam gdzie im się najbardziej opłaca, lecz czasami tną tam, gdzie to realne (zachodnie rządy dbają o wiele mocniej o sytuację socjalną swoich pracowników, wówczas jeszcze mocniej tnie się koszty w krajach gdzie rządy się nie wtrącają, jak w Polsce). Polscy pracownicy są o wiele bardziej bezbronni wobec degradacji ekonomicznej ich sytuacji. Na Zachodzie istnieje realne uzwiązkowienie, które w Polsce w ramach neokolonialnej transformacji zostało już niemal całkowicie rozwalone (proces ten trwa nieustannie). Na początku transformacji uzwiązkowienie w Polsce było na poziomie średniej europejskiej (28%). Dziś zostało już zdegradowane do 10%. Dlatego właśnie w Belgii, gdzie uzwiązkowienie sięga 60% (i rośnie), na wieść o podwyższeniu wieku emerytalnego o 2 lata za 16 lat - rozpoczyna się socjalna wojna domowa. W Polsce, gdy uchwalano tego rodzaju prawo pogarszające sytuację i tak wyzyskiwanych w porównaniu do Zachodu pracowników - pod Sejmem protestowała Solidarność, a prowadząca obrady Ewa Kopacz nie zezwoliła nawet na wpuszczenie delegacji związkowych do Sejmu. Kiedy protesty są zbyt intensywne, gazety krajowe napiszą, że znów środowiska roszczeniowe domagają się przywilejów kosztem reszty nieuprzywilejowanych, co na ogół wystarcza do włączenia dzikich resentymentów zubożałego społeczeństwa. Więcej: www.solida(*)izowana-przez-strajk-generalny | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Cytat:Podstawowa sprzeczność współczesnego Świata to nie konflikt między światowym kapitałem a międzynarodowym proletariatem, lecz wojna ekonomiczna Centrum tj. wysokorozwiniętego Zachodu i jego agentur (burżuazja kompradorska) przeciw Peryferiom - krajom ubogim. Moim zdaniem jest to diagnoza jeśli nie zupełnie błędna, to niepełna. Podstawowa sprzeczność współczesnego świata to walka między starymi elitami, dążącymi do zachowania swojej przewagi i jej stałego zwiększania, a coraz bardziej pauperyzującymi się masami, które ponadto krok po kroku pozbawia się różnych praw i przywilejów - ekonomicznych, politycznych, socjalnych itp. Na Zachodzie jest to konflikt o podstawowym znaczeniu. Peryferia nie muszą leżeć w jakimś ubogim kraju, one nie mają kraju czy ścisłej lokalizacji geograficznej - one są wszędzie, podobnie jak Centrum jest coraz bardziej zglobalizowane. Porzućmy godne pożałowania złudzenie, że rządy krajowe niby dbają o interesy kraju, który oficjalnie reprezentują. Dla współczesnego Centrum takie wartości jak państwo, kraj czy naród nie istnieją. Jedyna wolność i solidarność, jakim współczesne Centrum hołduje, to co najwyżej wolność właścicieli kapitału od jakichkolwiek zobowiązań i jakiejkolwiek odpowiedzialności i solidarność władzy.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Majdan się opłaca? | W Polsce jest cały szereg zagadnień/problemów - które moglyby być usprawiedliwionym pretekstem do protestów ze strony szeregu kategorii pracowników. Przykładem jest chociażby nagminne nieprzestrzeganie, obchodzenie i falandyzowanie prawa pracy przez przedsiębiorców jak również śmiesznie niskie kary przewidziane za nieprzestrzeganie prawa pracy. Brak tego typu protestów społecznych świadczy albo o tym, iż jednak nie jest tak źle jak się powszechnie sądzi albo też jest dowodem braku należytej organizacji, energii i siły przebicia polskich organizacji pracowniczych. Co bardzo istotne w kontekscie omawianego problemu - liczne i stanowcze protesty - nawet przy niewielkim marginesie przemocy i starć z policją - wpływają w sposób zasadniczy na uległość władz i ich gotowość na kompromis. Słowem Majdan przyniósłby wymierne korzyści pokrzywdzonym grupom społecznym - gdyby tylko zdobyli się na taką postawę.
|
|
1 na 1 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | Odp: Socjalna wojna domowa w Belgii | Warto jeszcze dodać tabelkę zestawiającą całkowite godzinowe koszty pracy pracodawców w tych bogatych i "biednych" krajach.  Waluta to oczywiście euro. ec.europa.(*).php/Wages_and_labour_costs/plA jak się jeszcze spojrzy na bezrobocie, to nic dziwnego, że pojawiają się takie głosy jak prof. Tomasiewicza.
|
|
1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | >Polscy pracownicy są o wiele bardziej bezbronni wobec degradacji ekonomicznej ich sytuacji. Na >Zachodzie istnieje realne uzwiązkowienie, które w Polsce w ramach neokolonialnej transformacji >zostało już niemal całkowicie rozwalone (proces ten trwa nieustannie). Musi mi ktoś wytłumaczyć dlaczego przywódcy związkowi w Polsce płaceni są przez pracodawców ! To jest paranoja podobna do np. związków wyznaniowych jak kk. Normalnie każda organizacja, przedstawiciel kogoś, czegoś się sama finansuje tzn. przez członków bezpośrednio zainteresowanych działalnością tej organizacji i jest to logiczne. Natomiast w Polsce absurd jest norma ! Dlaczego? Coś raz postawione na głowie nie funkcjonuje czy tej prostej przyczynowo -skutkowej logiki nikt nie pojmuje ? Niemiecki związek zawodowy jest w 100% finansowany przez do niego nalezacych pracowników i podobnie jak w Belgi reprezentuje ekonomiczne interesy tej grupy ! Jak to może wywoływać zdziwienie ?
|
|
 | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Musi mi ktoś wytłumaczyć dlaczego przywódcy związkowi w Polsce płaceni są przez pracodawców ! Bo kto płaci, ten wymaga. (patrz 2.b)
>To jest paranoja podobna do np. związków wyznaniowych jak kk. Nie. Jest odwrotnie. W firmie ten wymaga, kto płaci.
>Niemiecki związek zawodowy jest w 100% finansowany przez do niego nalezacych pracowników ...i dlatego jest skuteczny. Mam do czynienia z wieloma firmami w Polsce i zauważam, że związki zawodowe to czysta patologia: 1. Upolitycznienie. Związki zajmują się politycznymi karierami liderów i zdobywaniem zwolenników dla "zaprzyjaźnionych" partii 2. Brak umiaru 2.a w kopalniach jest związków od jasnego groma. Każdy krzykacz na podszybiu jest w stanie zebrać kilkunastoosobową grupę i założyć związek w firmie, w której (wyjątkowo) równowaga między pracą a kapitałem jest mocno zaburzona na niekorzyść kapitału. Skoro państwowy pracodawca już jest słaby, a pracownicy są przekonani, że "są granice wolnego rynku i demokracji" (cytat z wiecu związkowego) to.... 2.b W niektórych firmach działaczy związkowych po prostu (posługując się zauważoną przez Ciebie patologią) skorumpowano, a pracownicy zamiast wybrać nowe zarządy ZZ, poprostu rzucili legitymacje 2.c W bardzo wielu prywatnych firmach, zwłaszcza niewielkich (choć to tylko moja obserwacja) jakakolwiek próba przystąpienia do związku kończy się po prostu zwolnienem z pracy! Pracodawcy często tłumaczą to niedopuszczaniem do patologii jaka ma miejsce w górnictwie czy na kolei, ale przeważnie jednak nie chcą mieć nad sobą żadnego bata. Przecież lepiej dorobić sie domu w rok niż w pięć lat, a o wiele łatwiej w rok się go dorobić płacąc 5 zł/h na umowę zlecenie, niż respektując takie "socjalistyczne pomysły" jak 40-godzinny tydzień pracy, płatny urlop, czy obowiązek zaopatrzenia pracownika w buty robocze i dostęp do bieżącej wody.
Ile jest w Polsce firm, w których istnieje równowaga między pracą, a kapitałem? Wg moich obserwacji większość pracowników jest "na straconej pozycji" a tam, gdzie jest inaczej od razu następuje dyktat związków zawodowych, który w jednakim stopniu fimom szkodzi, lub skorumpowanie związkowych elit.
|
|
| Paolo Monstro (6146 punktów) | > ...> Wojna belgijskich pracowników z rządem związana jest przede wszystkim z tą reformą, którą w Polsce w> 2012 przeprowadził rząd Tuska: podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Przy czym rząd belgijski> zapowiedział, że miałoby to nastąpić dopiero od 2030 roku.> Często można zaobserwować, jak polscy pracownicy kibicują belgijskim pracownikom, lecz nie tylko nie> występuje tutaj żadna wspólnota interesów, ale i może ona być przeciwna. Jak słusznie zauważył prof.> Jarosław Tomasiewicz:> Cytat:Podstawowa sprzeczność współczesnego Świata to nie konflikt między światowym kapitałem a >międzynarodowym proletariatem, lecz wojna ekonomiczna Centrum tj. wysokorozwiniętego Zachodu i jego >agentur (burżuazja kompradorska) przeciw Peryferiom - krajom ubogim. > Tak wygląda nasza zglobalizowana ekonomicznie rzeczywistość.> Zachodzie istnieje realne uzwiązkowienie, które w Polsce w ramach neokolonialnej transformacji> zostało już niemal całkowicie rozwalone (proces ten trwa nieustannie). ..> Dlatego właśnie w Belgii, gdzie uzwiązkowienie sięga 60% (i rośnie), na wieść o podwyższeniu wieku> emerytalnego o 2 lata za 16 lat - rozpoczyna się socjalna wojna domowa. W Polsce, gdy uchwalano tego> rodzaju prawo pogarszające sytuację i tak wyzyskiwanych w porównaniu do Zachodu pracowników - pod> Sejmem protestowała Solidarność, a prowadząca obrady Ewa Kopacz nie zezwoliła nawet na wpuszczenie> delegacji związkowych do Sejmu. Kiedy protesty są zbyt intensywne, gazety krajowe napiszą, że znów> środowiska roszczeniowe domagają się przywilejów kosztem reszty nieuprzywilejowanych, co na ogół> wystarcza do włączenia dzikich resentymentów zubożałego społeczeństwa.Przykład z Belgii nie uzasadnia opinii o neokolonialnej tranformacji i wyzysku obrzeży przez centrum zachodu. Być może inne sytuacje, do których nawiązujesz, w jakiś sposób są powiązane ale ta opinia to tylko jedna z wielu możliwych interpretacji faktów. Po pierwsze protesty w Belgii nie dotyczą jedynie zwiększenia wieku emerytalnego a całego szeregu cięć w budżecie i pogarszania systemu socjalnego. Być może w większym stopniu ludzi drażni to co następuje teraz a nie za 10 lat tj. obcinanie "socjalu". Mają się czym denerwować bo, dla przykładu, zasiłek dla bezrobotnych w Belgii (który był dożywotni, bez konieczności udowadniania, że się szuka pracy) wynosi 860EUR (na rękę). Jest to dłuższa dyskusja ale jej spłycanie do wieku emerytalnego jest trywializacją bo ilość niekorzystnych (dla wielu ludzi) zmian jest dużo wyższa i, co za tym idzie, wyższy jest poziom niezadowolenia. Po drugie wyciąganie takich spiskowych wniosków na podstawie oceny zachowania społeczeństwa wobec problemów socjalnych w 2 krajach o różnej kulturze, historii i przede wszystkim o różnym poziomie rozwoju gospodarczego jest bardzo trudne o ile w ogóle możliwe. Wg mnie Polacy, w porównaniu do Belgów, przywiązują dużo mniejszą wagę do państwa i do interesu ogółu. Polacy przywiązują natomiast wagę do religii (co z kolei nie interesuje specjalnie Belgów) i dzięki temu postawienie lub zdjęcie symbolu religijnego z jakiegoś placu w W-wie spowodowało porównywalne poruszenie w polskim społeczeństwie jak cięcia socjalne w społeczeństwie belgijskim. O dziwo w tym samym czasie podniesienie VATu w Polsce przeszło bez żadnego protestu. Belgia, podobnie jak wiele gospodarek zachodnich, stworzyła pewien system socjalistyczny (z silną ochroną najsłabszych, dobrą służbą zdrowia, pomocą dla rodzin z dziećmi, dostępem do edukacji itp. ...) w Polsce to robotnicy obalali socjalizm. To robotnicy i Solidarność demontowali przemysł walcząc wbrew własnym interesom. Polacy wg mnie akceptują bardziej feudalny system, w którym chłop i robotnik znają swoje miejsce i się nie wychylają. Dla Belgijskiego obywatela państwo nie jest tworem, który trzeba okradać ale systemem, który ma dawać każdemu korzyści. W Belgii problem ze służbą zdrowia zapędzi tłumy na ulice a zakaz ustawiania symboli religijnych w miejscach publicznych nie zbulwersował nikogo. W Polsce służba zdrowia tonie, ludzie umierają ale nikt nie protestuje, za to krzyże, historyczne racje, związki partnerskie itp. .. powodują bitwy na ulicach. I dlatego Polska ma jedną z najgorszych służb zdrowia w EU (w przeciwieństwie do Belgii) i w zamian za to największy posążek Jezusa na świecie (a w Belgii nie można nawet choinki postawić w urzędzie). Wytłumaczeniem nie musi być więc teoria, że nas ktoś wykorzystuje ale nasza własna naiwność. Przy każdej zmianie (zabory , IIga wojna, socjalizm) tworzymy sobie mit, że byliśmy wykorzystywani i przez to wiodło nam się gorzej. Na pewno jest w tym trochę racji. Dziś zwalamy na "polityków". Tymczasem Solidarność, z której wywodzi się większość rządzących tym krajem polityków pogrążyła ten kraj nawet bardziej niż partyjniacy z PZPR. Politycy: Wałęsa, Tusk, Sikorski, Nowak, Hoffman, Łyżwiński, Sawicki itp to nasi ludzie, którzy doskonale reprezentują ten naród. Pamiętając socjalizm nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że system tonął gospodarczo tylko z powodów politycznych i kiepskiego modelu ekonomicznego. Powszechna, akceptowalna przez społeczeństwo kradzież państwowego mienia, korupcja (tzw. załatwianie za kawę/rajstopy), arogancja pracowników, pijaństwo w pracy, niska jakość produkcji itp.. pogrążały ten kraj gospodarczo być może bardziej niż model gospodarki centralnie planowanej. Spójrzmy prawdzie w oczy - sami topimy to państwo. Polska w oczach Polaków to jak mawiał klasyk "... i kamieni kupa" - skupiamy się na własnym interesie zapominając, że działając w grupie możemy skorzystać wszyscy bardziej. Być może nikt nie jest przeciwko nam ale po prostu słabiej niż Belgowie radzimy sobie w działaniu jako społeczeństwo?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|