Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pierwotny Taoizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
26-12-2014 16:33Daoren (30 punktów)Pierwotny Taoizm
Ocena 2 na 2
Każdemu, kto chciałby praktykować duchowość nieteistyczną i indywidualistyczną gorąco polecam drogę pierwotnego, filozoficznego, niereligijnego taoizmu.


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hamp (3461 punktów)
To najbardziej urocza reklama systemu filozoficznego, jaką widziałem.
Jeżeli kiedyś będę szukać mistycyzmu w swoim życiu z pewnością będę pamiętać o taoizmie, dziękuję ^^


"When I feed the hungry, they call me a saint. When I ask why people are hungry, they call me a Communist."
Hélder Câmara
Duch Prawdy (14788 punktów)
>filozoficznego, niereligijnego taoizmu.
Skoro filozoficznego, niereligijnego, to powinnaś wątek zamieścić w dziale: Filozofia i światopogląd, a nie w dziale: Religie.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
diogenes (42753 punktów)
>....praktykować duchowość nieteistyczną...

Rozumiem, że jest coś takiego jak duchowość, którą urabiać można na różne sposoby, taoistyczną, ale i w "duchu" świętej Faustyny. Rozumowanie takie zakłada istnienie ducha (duchowości) i różnych jego form, po które sięgnąć można jak po różne foremki do ciasta, a różnice między praktykującymi, byłyby mniej więcej takie, jak różnica między ciasteczkiem w kształcie gwizadki i półksiężyca wypieczonych z tego samego ciasta (fachowo: ta sama przyczyna materialna). Bardzo to optymistyczny obraz duchowości. Ciekaw jestem dlaczego więc adepci różnych duchowości skaczą sobie do gardła, mordują,a nawet na oczach świata - obcinają głowy. Na dobrą sprawę duchowość ateistyczna niczym nie różniłaby się od duchowości Terlikowskiego.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Hodża (11172 punktów)
>Bardzo to optymistyczny obraz duchowości.

Osobiście rozumiem duchowość tak, jak to dziś by można odczytać w niemieckim terminie Geisteswissenschaft, który chociaż pochodzi z okresu, w którym wiara w istnienie "ducha" była bardziej niż dziś powszechna, dobrze oddaje nieredukowalny (teoretycznie na obecnym etapie wiedzy a praktycznie zapewne nigdy) charakter nauk humanistycznych.

Natomiast co do tego, że różne "duchowości" skaczą sobie do gardła - ależ tak, inny był duch hitleryzmu, inny stalinizmu a jeszcze inny panuje przy ognisku na obozie harcerskim. Osobiście nie wzdragam się przed używaniem słowa "duch", zwłaszcza, że np. "duch miejsca" (genius loci) w takim Krakowie jest bardzo wyraźnie odczuwalny, czasem wręcz utrudniając oddychanie gdy przybiera postać smogu

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
29-12-2014 23:25 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...duchowość....

Uważam, że to termin rodem z religijnej, dualistycznej wizji świata: duch i jego iskierka pogrążona w (upadłej) materii, czyli - człowiek. Nawet jeśli nadać mu np. naturalistyczny sens, zawsze pozostanie na nim ślad przeszłości

>jak to dziś by można odczytać w niemieckim terminie Geisteswissenschaft, który chociaż pochodzi z okresu, w którym wiara w istnienie "ducha" była bardziej niż dziś powszechna, dobrze oddaje nieredukowalny ... charakter nauk humanistycznych.

Nie ma problemu redukcji ducha do materii (jedną z parodii jest wcielenie) ,mamy raczej problem dymania materii w fikcyjnego ducha. I tu wyobraźnia ludzka nie zna granic: od świętych ksiąg, kabały poprzez teologię do ludowego różańca. Próba redukcji nauk humanistycznych operujących pojeciem ducha to próba redukcji zera do jedności.

>inny był duch hitleryzmu, inny stalinizmu...

Masz na myśli różnice między Auschwitz a gułagiem?

>Osobiście nie wzdragam się przed używaniem słowa "duch", zwłaszcza, że np. "duch miejsca" (genius loci) w takim Krakowie jest bardzo wyraźnie odczuwalny, czasem wręcz utrudniając oddychanie gdy przybiera postać smogu

No tak, prosty animizm sprawia ulgę. Ale pełen jest relatywizmu: dla Brytola odwiedzającego Kraków cały jego urok może streścić się w kieliszku i kroczu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Daoren (30 punktów)
Nieco zaciemniliście temat. Apropo duchowości ateistycznej, to jest taka fajna książka o tym samym tytule. Taoizm nie ma nic wspólnego z dualizmem w rozumieniu europejskiej kultury. Poza tym to tylko słowa, po prostu proponuję zacząć praktykę każdemu, kto szuka samorozwoju w aspekcie i duchowym i cielesnym zarazem.
Hodża (11172 punktów)
>Taoizm nie ma nic wspólnego z dualizmem w rozumieniu europejskiej kultury.

Jest dualistyczny, tylko że dualizm "europejski" jest "analityczny" a dualizm Wschodu - "syntetyczny". Posiada paradygmat holistyczny, że tak powiem, czyli idzie "od ogółu do szczegółu" a najczęściej te szczegóły go nie interesują lub stanowią akcydensy w najbardziej ulotnym tego słowa znaczeniu. Tradycja grecka zaś zdecydowanie wykazuje ruch w kierunku przeciwnym - od szczegółu do ogółu i stąd też stanowiła dobry grunt pod rozwój nauk empirycznych.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Hodża (11172 punktów)
>Nie ma problemu redukcji ducha do materii (jedną z parodii jest wcielenie)

Jak by się uprzeć, to jest. Zupełnie poważnie mówiąc, uważam, że "duch" jako taki istnieje i jest dobrze znany fizykom. To energia jako taka (spiritus fiat ubi vult), która bezpośrednio nigdy nie jest obserwowana i dla swojego uobecnienia zawsze wymaga zaistnienia medium, które stanowi jej nośnik (może się mylę, ale kwant promieniowania elektromagnetycznego nie jest pojęciem tożsamym z porcją czystej energii). Zatem mamy coś, czego naturę możemy badać eksperymentalnie, obserwować, jak "przechodzi" w różne formy korpuskularne, ale samo w sobie jest "czystą liczbą", że tak powiem, a więc już podchodzi pod pojęcie "idei".

>>inny był duch hitleryzmu, inny stalinizmu...
>Masz na myśli różnice między Auschwitz a gułagiem?

Inne kolory, pieśni, tradycje, stalinizm był bardziej "prawosławny", nazizm zaś stanowił jakąś hybrydę średniowiecznego chrześcijaństwa krzyżowców, nowoczesnej nauki i astrologii. Ale w jednym i drugim "substancję" stanowił motłoch.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365