Ja na to patrzę tak trochę z perspektywy historycznej i z przekąsem jednocześnie. Już dawno jako nacja niezbyt zasobna, a łaknąca dobra wszelakiego na zachód skora była się oglądać. Nigdy specjalnie nie było nas stać aby z wyprawą łupieżczą tam się wybrać. Co tu dużo gadać, do bitki żeśmy skorzy, ale dogadać się jakoś nie potrafiliśmy sami ze sobą, dlatego nawet u Krzyżaków najwięcej to naszych rycerzy służyło. Tak to i zostało, że każdy sam sobie rzepkę u nas skrobie, dlatego za robotą tam nas ciągnęło. Marki fajna rzecz, ale jakoś przed wojną kryzys tam nastał i do roboty jeździć się tam nie opłacało. Taki mały facecik z wąsem się wkurzył - jak nie dobrowolnie i za Marki to za darmochę będziecie robić. Sprawa się rypła, z roboty nic nie wyszło, bo za darmochę i ze strachu robić nie będziemy i szlus. Za komuny nieźle trzeba się było na główkować, jak dać dyla i w Markach zarabiać. Później to już było całkiem łatwo, Rzesza rosła w siłę, a nam żyło się coraz dostatniej. Merkel wie, że jesteśmy na tą ich walutę łasi, jak konie potrafimy zapitalać, Temu też podniosła płace minimalną do 8,5€ coby nas lepiej motywować. Strasznie się na to denerwują nasi pracodawcy, larum okrutne podnieśli, z torbami już idą. Jak to tyle kasiory mają bulić rodakom, rozumiem 8,5 zeta to już majątek ale € - koniec świata. No to ja się nie dziwię, że ta Merkel-owa jest zaniepokojona. Ktoś się o nas musi martwić, jak swój tego nie robi, to obcemu podwójny szacun się należy. Do pobliskiego miasta zabieram z przystanku PKS kobietę w sile wieku. Gdzie Panią podrzucić - pytam. Do urzędu panie, wezmę swoją jałmużnę 800 złotych i wypier...... do Rajchu na zarobek. - Co Pani tam robi - Ano szkopom pampersy wymieniam. - Dobrze chociaż płacą. - Na legalu to ze cztery tysiące wyciągam, ale ten nasz krwiopijca za pośrednictwo tak ze trzy miesięcznie kasuje. Teraz jadę na czarno sześć kawałków do kieszeni, mieszkanie żarcie gratis.
|