Bardzo dobrze, że naświetliłeś tę sprawę, może dzięki temu kilka osób mniej się nabierze.
Co do stwierdzenia, że są to złodzieje, to nie wiem czy bym się zgodził. Sam pisałeś w przytoczonym wątku, że w regulaminie zostały umieszczone niezbędne informacje, więc klient wie w co się pakuje. Przymusu zawierania umowy też nie ma. Pewności nie mam jedynie co do punktu mówiącego, że o zmianach w regulaminie nie trzeba powiadamiać drugiej strony. To chyba nie jest zgodne z prawem, chociaż nie jestem ekspertem, więc to bardziej moje przypuszczenie.
Moje osobiste spojrzenie na tego rodzaju praktyki jest następujące: Wychodzę z założenia, że większość osób działa przede wszystkim w interesie własnym i swoich bliskich (rodzina, jakaś grupa itp.) i stara się to robić w każdy możliwy sposób, niestety czasami poza granicami prawa. Moim obowiązkiem jest strzec interesu mojego oraz mojej rodziny i to ja jestem odpowiedzialny za decyzje, które podejmuję, w tym również za czytanie i nieczytanie regulaminów i umów, które podpisuję. Oczywiście gdyby chcieć przeczytać wszystko od deski do deski, to pewnie życia by nie starczyło, dlatego na wszelki wypadek, jeśli jakiejś umowy nie rozumiem lub nie chcę jej czytać i nie jestem do tego zmuszony np. sytuacją ekonomiczną, to zazwyczaj staram się omijać takie zabawy szerokim łukiem. Warto jednak zaznaczyć, że brania przeze mnie odpowiedzialności nie traktuję jako usprawiedliwienia dla naciągania i działania poza prawem drugiej strony. Po prostu uważam, że przy takim ograniczonym poziomie zaufania łatwiej nie wejść na minę.
|