Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hang Seng odbija, czyli socjalizm giełdowy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
09-07-2015 14:24Hodża (11172 punktów)Hang Seng odbija, czyli socjalizm giełdowy
Ocena 3 na 3
Po wyprzedaży chińskich akcji trwającej od 12 czerwca i spadku ich wartości o niemal 30% dziś giełdy chinskie zanotowały znaczące, bo ponad 5-procentowe odbicie. Stało się tak nie za sprawą nagłego powrotu optymizmu inwestorów czy ogłoszenia jakichś wyjątkowo dobrze nastrajających do inwestycji prognoz dotyczących sytuacji gospodarki chińskiej, ale bardzo radykalnej interwencji chińskiego rządu w to, co się dzieje na rynku akcji.

Cytat:
W środę po sesji giełdowej chińskie władze zakazały sprzedaży akcji przez pół roku wszystkim inwestorom, którzy posiadają w portfelach co najmniej 5 proc. akcji różnych spółek. Wcześniej zmuszono największe chińskie domy maklerskie i fundusze, w tym wielki państwowy Central Huijin Investment, do zakupów akcji - zobowiązały się w weekend, że zainwestują razem nie mniej niż 120 mld juanów (około 19,3 mld dol.).

Wprowadzono też czasowy zakaz krótkiej sprzedaży, zablokowano nowe emisje akcji - aż do odwołania - i w środę wstrzymano handel 75 proc. wszystkich akcji notowanych w Szanghaju.

Kilka dni temu rząd w Pekinie "poprosił" też fundusze emerytalne zarządzane przez władze lokalne, żeby zainwestowały w akcje do 30 proc. zarządzanego kapitału, a chiński bank centralny oświadczył, że będzie dostarczał kapitał dla państwowych instytucji finansowych w celu stabilizacji notowań na giełdzie, czyli de facto zakupów akcji oraz zmniejszono wymagania przy zakupach akcji na kredyt.



Aby zaś dodatkowo zmotywować inwestorów oraz nadzór giełdowy, do akcji wkroczyła policja, która zbada podejrzane transakcje "krótkiej sprzedaży", będącej najczęściej wynikiem spekulacji (nie bardzo wprawdzie dostrzegam różnicę między "spekulacją" a kupowaniem z nadzieją na w miarę szybki zysk, no ale ja mam pewnie umysł częściowo zindoktrynowany przez PRL). Dość dziwnie to brzmi, może ktoś bardziej zaznajomiony z arkanami ekonomii i giełdy nas tu oświeci, bowiem wiele transakcji nie jest dziś już realizowanych ręcznie, ale automatycznie, przez programy zarządzające koszykiem akcji, którym inwestor powierza pieczę nad poszczególnymi transakcjami wprowadzając wcześniej parametry wyzwalające wysłanie zlecenia kupna bądź sprzedaży danego papieru (o ile wiem warunki te mogą dotyczyć zarówno osiągnięcia określonej wartości, wystąpienia zmiany kursu o zadany procent czy pojawienia się dopasowanego do zadanego wzorca schematu wahań wartości akcji).

A teraz właściwy temat wątku. Tego rodzaju interwencje to ewidentnie próba mariażu tej bestii pływającej na falach chaosu, którą jest giełda i ekonomii centralnie sterowanej i zorientowanej społecznie. Bardzo osobiście wątpię, czy coś dobrego z tego wyjdzie.

Powiem więcej: wprowadzenie trading curbs, tj. zabezpieczeń zatrzymujących automatycznie handel giełdowy w przypadku pojawienia się gwałtownych spadków notowań również posiada swój długoterminowy koszt: pompowanie baniek, których dotychczas świat nie widział.

Do czego to doprowadzi? To łatwo przewidzieć, chociaż kiedy to nastąpi, to tylko Hermes raczy wiedzieć Ano do tego, że któregoś pięknego wtorku czy piątku okaże się, że nikt nie chce żadnych akcji.

I żadne widełki, nowe regulacje ani pompowanie z budżetu państwa nic już nie zdziałają: gdyż każdy balon, nawet najbardziej elastyczny, posiada granicę, za którą pęknie.

wyborcza.b(*)a.html?biznes=local#BoxBizLink

en.wikipedia.org/wiki/Trading_curb
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
A ja mam znacznie więcej zaufania do systemu, który w ramach mieszanych i elastycznych koncepcji ekonomicznych nie tylko potrafił uchronić kraj od podzielenia losów innych gospodarek komunistycznych, to na dodatek wyprowadził go na czoło światowego systemu. Biorąc pod uwagę manipulacje, które wyczyniano na polskiej giełdzie jestem zwolennikiem zdecydowanego ograniczenia wolności giełd, nakierowanego na eliminację gry czysto spekulacyjnej. To w ramach tej gry w Polsce gra na destrukcję była często bardziej opłacalna niż gra na budowanie.
09-07-2015 17:30 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Czy nie kłaniasz się zbyt nisko fałszywym Bogom?

Na razie widzimy pozytywne - jak się może wydawać - krótkoterminowe efekty bezpośredniej interwencji. Wiemy jednak, że długoterminowe skutki takich eksperymentów bywają opłakane. Widzimy to po tym, co dzieje się już dziś w USA, gdzie podobny eksperyment trwa już od paru lat. Gdy ze wszelką cenę ratujemy efektywność rynków finansowych, efektywność pracy kapitału w realnej gospodarce dramatycznie spada. W końcu rozdmuchane rynki finansowe przestają mieć jakiekolwiek pokrycie w czymkolwiek. A wtedy okazuje się, że wartość wydrukowanych papierków i ciągów cyfr przechowywanych na serwerach zależy tylko i wyłącznie od sentymentu graczy rynkowych. Gdy ten sentyment kiedyś radykalnie się zmieni, wszystko runie z hukiem - wcześniej czy później. Na razie chińskim szamanom, dzięki kilku prostym trikom, udało się utrzymać pozytywny sentyment do rynku akcji. Na razie.

pl.wikiped(*)enacja_rynków_finansowych


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Hodża (11172 punktów)
>A ja mam znacznie więcej zaufania do systemu, który w ramach mieszanych i elastycznych koncepcji ekonomicznych nie tylko potrafił uchronić kraj od podzielenia losów innych gospodarek komunistycznych, to na dodatek wyprowadził go na czoło światowego systemu.

Ja też z pewnym podziwem a i sympatią patrzę na osiągnięcia Chin - nie tyle te najbardziej spektakularne, medialne, ale te mniej szeroko rozgłaszane, a mianowicie wydobycie ze skrajnej nędzy setek milionów ludzi.

>Biorąc pod uwagę manipulacje, które wyczyniano na polskiej giełdzie jestem zwolennikiem zdecydowanego ograniczenia wolności giełd, nakierowanego na eliminację gry czysto spekulacyjnej. To w ramach tej gry w Polsce gra na destrukcję była często bardziej opłacalna niż gra na budowanie.

Cały wic polega na tym, że nie da się pogodzić dwóch zupełnie sprzecznych paradygmatów, które stoją za dwoma alternatywnymi modelami gospodarki: wolnorynkowym (myślę, że w pełni wolnego rynku nie ma już nigdzie, może poza handlem walutami) i sterowanym (w różnych odmianach). To znaczy tego rodzaju hybrydy mogą powstawać, nie tylko Chiny tu służą przykładem, ale i NEP, ale zawsze prędzej czy później dochodzi do rozkładu systemu: wolna przedsiębiorczość jest jak kwas wpuszczony w mechanizm skonstruowany wedle ideologicznego planu. Jest to bowiem różnica między bogactwem realnego życia a martwotą matematycznych modeli.

Co do kwestii chińskiej - zobaczymy, jak zareaguje na to chińska gospodarka, na razie nieco obniżono prognozy eksportowe dla tego kraju. Jeżeli obecny ruch na giełdach chińskich nie spowoduje jakiegoś poważnego załamania, z wiadomymi skutkami społecznymi (rząd chiński sięgnął po te środki zaradcze z powodu obaw o niepokoje społeczne - większość graczy to drobni ciułacze) - przyznam rację, że model chiński sprawdza się w starciu z rynkowym sztormem.

Jestem zwolennikiem czystości zasad gry: albo realizuje się zasady socjalizmu, ograniczając motywacyjną rolę rynku do niezbędnego minimum (tu można rozwinąć ten temat, bo wiele można podać przykładów, jak socjalizm w Polsce był rozkładany przez idiotyczne zasady wynagradzania czy premii), albo wypuszcza się dżina z butelki i nie próbuje go wepchnąć z powrotem za pomocą takich desperackich poczynań.

Dixi et salvavi animam meam
09-07-2015 20:54 
 0 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Jestem zwolennikiem czystości zasad gry.

W takim razie dla wytrawnych szulerów byłbyś bardzo cenną osobą. Prawdziwą kopalnią złota.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-07-2015 17:06 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>Jestem zwolennikiem czystości zasad gry.
>W takim razie dla wytrawnych szulerów byłbyś bardzo cenną osobą. Prawdziwą kopalnią złota.

Z tą kopalnią złota to mnie wnerwiłeś.
Minus.

Dixi et salvavi animam meam
10-07-2015 16:45 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)
Mariusz tylko niewielki odsetek procenta ludzi w Chinach korzysta z tego systemu. To państwo totalitarne i feudalne.
>potrafił uchronić kraj od podzielenia losów innych gospodarek komunistycznych, to na dodatek wyprowadził go na czoło światowego systemu
Gospodarka Chin opiera się na niewolniczej pracy. W większości eksport z Chin to po prostu zachodnie marki. W Chinach jest ZAKAZ przemieszczania się chłopów. Każde większe miasto ma swoje paszporty, a dzięsiatki milionów ludzi są "nielegalami" w swoim własnym kraju pracując za miskę ryżu dziennie.
Naprawdę sukces.
Taka gospodarka prędzej czy później MUSI upaść.

Chwaląc Chiny jesteś całkowicie niekonsekwentny w przekazie w odniesieniu do sytuacji naszego kraju czy Europy.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Na Serapisa w całej płodności i obfitości Absolutu, wydaje mi się, że Chińczycy robią po prostu to samo, co od dłuższego czasu praktykują już Amerykanie, tylko za pomocą innych środków. Co konkretnie? Tajemnica, wielki Babilon, bestia, która była i nie jest, i ma wyjść do góry ze świata podziemnego, oraz idzie na zgubę.

Zaprawdę, powiadam Ci, tu potrzebny jest rozum, co ma mądrość!


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
09-07-2015 19:33 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Na Serapisa w całej płodności i obfitości Absolutu, wydaje mi się, że Chińczycy robią po prostu to samo, co od dłuższego czasu praktykują już Amerykanie, tylko za pomocą innych środków. Co konkretnie? Tajemnica, wielki Babilon, bestia, która była i nie jest, i ma wyjść do góry ze świata podziemnego, oraz idzie na zgubę.Zaprawdę, powiadam Ci, tu potrzebny jest rozum, co ma mądrość!

No to mamy już dwie bestie. I co dalej?

"Jurassic Park - Armagedon"?


Dixi et salvavi animam meam
09-07-2015 20:19 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Co dalej, to podpowiada Mądrość. Jak się to wie, dzięki Mądrości, to już Rozum z resztą sam sobie poradzi. Niestety, Chińczykom zabrakło Mądrości. Dlatego dla tych, co to potrafią zapuszczać sieci tak, by w nie ludzi łowić, całe Chiny przypominają dziś staw pełen ryb. Oj tak, zaprawdę powiadam Ci, zamiast nabywać akcje, Chińczycy powinni za najdroższe pieniądze nabywać Mądrość. Zresztą, o ile dobrze się orientuję, właśnie to robią, poniewczasie i grubo przepłacając, ale jednak. Rozum im bowiem podpowiada, że ktoś zarzucił na nich śmiertelne sieci. Gdyby posiadali Mądrość, zawczasu mieliby się na baczności. Tymczasem rybacy już odpłynęli na chyżych łodziach. Uwięzili tak wielkie mnóstwo ryb, że ich sieci prawie się rozdzierały.

Łagodni bogaci, bowiem oni odziedziczą ziemię.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Burnham (1149 punktów)
www.bloomb(*)in-lending-is-probably-massive

Tam jest przedstawiony ciekawy wykres, gdzie proporcjonalność finansowania giełdy do wzrostu indeksu giełdy kończy się mniej więcej w połowie maja tego roku. Od zeszłego roku wpakowano w giełdę 20 bilionów yuanów by podtrzymać trend rosnący, ale to za mało jak się okazuje. Czy ktoś kiedykolwiek widział jakiekolwiek zjawisko w naturze by cokolwiek nieustannie rosło ? Taki starożytny naród, a tak głupio postępuje ...

www.market(*)stock-market-2015-07-07?page=2

Z tego artykułu wynika, że w jedną niedzielę pewne firmy zostały zmuszone by wpłacić łącznie 120 miliardów yuanów na fundusz inwestycyjny ETF.

Podobnie rzecz wyglądała z krachem amerykańskiej giełdy w 1929 kiedy też rząd pompował w giełdę publiczne pieniądze w efekcie czego akcje funduszy inwestycyjnych czy różnych firm o długiej stopie zwrotu kapitałowego siłą rzeczy rosły od początku 1920 roku. Jednak w pewnym punkcie padło to wszystko na pysk. Tutaj wygląda na to samo. Najwyraźniej kapitał jest lokowany w sferze gospodarczej na którą nie ma takiego popytu jaki by wynikał z wyników giełdowych. Ludzie aż tak bardzo nie chcą inwestować w firmy opierające się na długim kapitale (czyli kopalnie, fundusze inwestycyjne, branża nierychomości, itd.). Innymi słowy, giełda chińska nie jest tyle warta ile władze by chciały by była no i idzie w dół. Oczywiście można komuś przystawić pistolet do głowy i nakazać "inwestowanie" pieniędzy w akcje pewnych firm by podnieść ich wartość, ale wszystkich pozabijać i terroryzować wiecznie się nie da. Po prostu, matka matematyka zawsze prędzej czy później robi porządek.
Hodża (11172 punktów)
>Z tego artykułu wynika, że w jedną niedzielę pewne firmy zostały zmuszone by wpłacić łącznie 120 miliardów yuanów na fundusz inwestycyjny ETF.
>Podobnie rzecz wyglądała z krachem amerykańskiej giełdy w 1929 kiedy też rząd pompował w giełdę publiczne pieniądze w efekcie czego akcje funduszy inwestycyjnych czy różnych firm o długiej stopie zwrotu kapitałowego siłą rzeczy rosły od początku 1920 roku.

Czy ktoś już może napisał pracę "Giełda jako odkurzacz do wysysania nadmiaru pieniędzy"? Nie? Czas nadrobić zaległości.

Od początku wielkiej obsuwy w Chinach wyparowało ok. 2,5 bln (2,5 tysiąca miliardów) funtów. Jeśli zważyć, że rzadko kiedy wycena giełdowa ma proporcjonalne przełożenie na realną wartość przedsiębiorstwa (może tak być najwyżej statystycznie w dłuższych odcinkach czasu - firmy z reguły z dnia na dzień nie uzyskują ani tracą o kilka procent więcej lub mniej swojego majątku ani nawet perspektywicznych zysków) oraz aż nadto uzasadniony pogląd, że giełdy zamieniły się ostatecznie w kasyna, pozostaje tylko pytanie, kiedy nadwyżka wartości wirtualnej nad realną zostanie skorygowana.

Dzieje się tak zawsze wtedy, kiedy większość staje się znudzona rzeczywistością wirtualną i pragnie, z różnych względów, zobaczyć żywą gotówkę.

Wtedy ktoś, zwykle jakiś duży gracz, mówi "sprawdzam".

Dixi et salvavi animam meam
09-07-2015 23:10 
 Ocena 4 na 4
Burnham (1149 punktów)
>Czy ktoś już może napisał pracę "Giełda jako odkurzacz do wysysania nadmiaru pieniędzy"? Nie? Czas nadrobić zaległości.

Murray N. Rothbard "America's Great Depression". Dostępna za darmo do poczytania w pdf. Przetłumaczona na język polski. Generalnie nie chodzi o wysysanie pieniędzy, ale raczej o zjawisko kreacji pieniądza czy sztuczne nadmuchiwanie wartości. Właśnie dlatego rząd USA za Roosvelta postanowił konfiskować w 1933 roku złoto i zakał posiadania tego kruszcu ponad pewną ilość (czyli konfiskowali "nadwyżkę"). Banknoty można drukować, a kredyty zaciągać w imieniu tych, którzy jeszcze się nie urodzili. Złota drukować się nie da i dlatego odstąpiono od standardu złota. Od wielu dziesiątek lat można robić z pieniądzem wszystko. Generalnie Chińczycy od dawna mają problem z nadwyżką banknotów zagranicznych bowiem oni mają całą kupę dolarów amerykańskich z którymi nie bardzo mają co zrobić.

Pieniądz dzisiaj generalnie znaczy coraz mniej. Być może niedługo USA znowu postanowi zapukać do drzwi swoich obywateli z pytaniem, gdzie Pan ukrył złoto (bo to nie tylko w Chinach takie ciekawe rzeczy się dzieją). Kredyt zaciągnięty, ale nie ma go kto spłacać. Na giełdach jest podobnie - tej wartości realnie nie ma. No ale widocznie człowiek to takie stworzenie, które bardzo lubi się oszukiwać. No cóż ...
Hodża (11172 punktów)
>Murray N. Rothbard "America's Great Depression". Dostępna za darmo do poczytania w pdf. Przetłumaczona na język polski. Generalnie nie chodzi o wysysanie pieniędzy, ale raczej o zjawisko kreacji pieniądza czy sztuczne nadmuchiwanie wartości.

Sama giełda raczej chyba nie kreuje pieniądza, aczkolwiek stanowi miodową pułapkę na tych, którzy lubią spekulować; ten rodzaj ekonomicznego planktonu, który sytuuje się gdzieś w połowie drogi pomiędzy korupcją i szarą strefą a uczciwym nakierowanym na efekt materialny biznesem.

>Generalnie Chińczycy od dawna mają problem z nadwyżką banknotów zagranicznych bowiem oni mają całą kupę dolarów amerykańskich z którymi nie bardzo mają co zrobić.

Jednym z aspektów obecnej sytuacji ekonomicznej jest olbrzymi nadmiar pieniądza. Inwestycje nie są w stanie tego wchłonąć; zaczyna się już obserwować wykup ziemi, złoto dziś też ostro ruszyło na północ Giełda chyba naprawdę dawno przestała spełniać rolę jakiegokolwiek regulatora, skoro sama musi takim regulacjom podlegać.
Jedyna jej sensowna funkcja to czarna dziura na leszczy

Ano cóż, ułomności ludzkiej natury i skłonność do zachowań stadnych nie są najwyraźniej możliwe do ujęcia w karby jakichś regulacji.

>Na giełdach jest podobnie - tej wartości realnie nie ma. No ale widocznie człowiek to takie stworzenie, które bardzo lubi się oszukiwać. No cóż ...

Czytałem gdzieś, że ważny wskaźnik cena akcji/zysk przedsiębiorstwa na ChiNext (notującym start-upy) osiągnął w czerwcu wskaźnik 147, bardzo podobnie jak NASDAQ w szczytowej fazie balona dotcom-ów. Jeśli wziąć jeszcze pod uwagę to, że wskaźniki tej giełdy między połową ub. r. a pocz. czerwca wzrosły ponad 3-krotnie, mamy przed oczami portret psychologiczny chińskiej myszy, która zeżarła giełdowy dąb.

Niewyedukowani frajerzy, nie znający historii (nawet na giełdzie, a może szczególnie tam, znajomość ta jest bardzo pomocna), naćpani wizją szybkiego zysku.


Dixi et salvavi animam meam
Grzegorz (5685 punktów)
>I żadne widełki, nowe regulacje ani pompowanie z budżetu państwa nic już nie zdziałają: gdyż każdy balon, nawet najbardziej elastyczny, posiada granicę, za którą pęknie.

Pewnie, ale akurat chiński balon jest dość elastyczny. W razie czego mają do dyspozycji kasę w ilościach nie do pomyślenia dla innych krajów, i rząd który może wdrożyć praktycznie wszystko co postanowi bez żadnego sprzeciwu.
10-07-2015 07:26 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Pewnie, ale akurat chiński balon jest dość elastyczny. W razie czego mają do dyspozycji kasę w ilościach nie do pomyślenia dla innych krajów, i rząd który może wdrożyć praktycznie wszystko co postanowi bez żadnego sprzeciwu.

Złudzenie wszechwładzy jest dla państwa równie niebezpieczne, co złudzenie o posiadaniu nieograniczonych zasobów.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Grzegorz (5685 punktów)
>Złudzenie wszechwładzy jest dla państwa równie niebezpieczne, co złudzenie o posiadaniu nieograniczonych zasobów.
Fakt, ale możemy porównywać konkrety nie poprzestając na ogólnikach typu "wszechwładza" czy "nieograniczone" zasoby.

Rok temu Chiny miały coś koło 4 bilionów rezerw walutowych - USA z kolei miały potężne problemy dodrukowując puste pieniądze w ilości ok. 1/5 z tego.

Jest to (Chiny) również jeden z niewielu krajów gdzie za przestępstwa gospodarcze można dostać karę śmierci. Tymczasem w USA/UE standardem są wyroki typu 5 lat/5miliardów (Jerome Kerviel, ale jeszcze zaapelował)... dużym szokiem było ogłoszenie wyroku dla Madoffa, który chyba jako jedyny dostał efektywnie dożywocie (150 lat).
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Rok temu Chiny miały coś koło 4 bilionów rezerw walutowych - USA z kolei miały potężne problemy dodrukowując puste pieniądze w ilości ok. 1/5 z tego.

Wielkość rezerw walutowych Chin w dolarach amerykańskich nie świadczy o potędze Chin, ale przeciwnie - o ich słabości! Doskonale wiadomo, że wielkie rezerwy dolarowe wynikają z uzależnienia Chin od handlu z USA i resztą świata - głównie od eksportu. Chińska nadwyżka w handlu tylko z USA w 2011 roku przekraczała 200 mld dolarów, a z Hong-Kongiem 250 mld dolarów (przez Hong-Kong, który jest ważnym węzłem portowym, przechodzi po prostu duża część chińskiego eksportu). USA płacą Chinom w dolarach, więc chiński bank centralny musi skupować dolary w wielkich ilościach. Taka jest tajemnica wielkości chińskich rezerw dolarowych. Co do tego, kto miał większe problemy z drukowaniem dolara - USA czy ich partnerzy handlowi, to zdania są podzielone.

>Jest to (Chiny) również jeden z niewielu krajów gdzie za przestępstwa gospodarcze można dostać karę śmierci. Tymczasem w USA/UE standardem są wyroki typu 5 lat/5miliardów (Jerome Kerviel, ale jeszcze zaapelował)... dużym szokiem było ogłoszenie wyroku dla Madoffa, który chyba jako jedyny dostał efektywnie dożywocie (150 lat).

No to niech skażą na śmierć wszystkich zbyt ambitnych traderów. Jestem ciekaw, czym to się skończy dla chińskich rynków finansowych. Poza tym, pęknięcie bańki to nie przestępstwo - to raczej zjawisko z dziedziny socjologii i psychologii tłumów.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Grzegorz (5685 punktów)
>Wielkość rezerw walutowych Chin w dolarach amerykańskich nie świadczy o potędze Chin, ale przeciwnie - o ich słabości! (...)

Popatrz szerzej. Owszem, dzisiaj jest to jeszcze sytuacja trochę w stylu "złapał Kozak Tatarzyna", ale zauważ że Chiny (mimo zadyszek, kryzysów, itd.) cały czas idą do przodu. 20 lat temu zostałbyś pewnie wyśmiany gdybyś zasugerował na poważnie porównanie Chiny-USA, dzisiaj spieramy się kto kogo bardziej trzyma w garści, a w przyszłości Chiny mogą (na tyle ile się da) zdywersyfikować swoje rezerwy, wprowadzić juana jako walutę coraz bardziej międzynarodową, itd.

>No to niech skażą na śmierć wszystkich zbyt ambitnych traderów. Jestem ciekaw, czym to się skończy dla chińskich rynków finansowych.
Nie wiem czym by się tego typu zagranie skończyło, być może nawet jeszcze większym krachem... ale generalnie chodziło mi o to że Chiny mają dużo większe możliwości wpływu na cokolwiek (w tym wypadku giełdę) niż większość cywilizowanych państw - po pierwsze, mają $$$, po drugie, mogą zarządzić to co partia uzna za słuszne nie oglądając się na "detale" w stylu prawa człowieka, konstytucja, prawo własności, itd.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Popatrz szerzej.

Oczywiście, że jest to symbioza na granicy mutualizmu. To tylko pokazuje obopólną ułudę - w przypadku Chin tą ułudą jest wielkość ich rezerw, które puchną, bo muszą, aby napędzać gospodarkę, a w przypadku USA - ułudą jest wielkość ich zadłużenia zagranicznego, które też rośnie, żeby napędzać gospodarkę. Gdyby Chiny nagle upłynniły swoje olbrzymie rezerwy, mogłyby doprowadzić swoją ekonomię do zapaści, bo siła nabywcza dolara by się załamała. Gdyby USA nagle zaprzestały importu z Chin siła nabywcza amerykańskich konsumentów też by się załamała, bo utrzymują ją na obecnym poziomie tanie towary z Chin.
Silne gospodarki, z nielicznymi wyjątkami, mają zazwyczaj stosunkowo małe rezerwy walutowe. en.wikiped(*)_reserves_(excluding_gold)
Wielkie rezerwy mają natomiast kraje, których gospodarka jest oparta na eksporcie.
Jak widzisz, USA mają mniejsze rezerwy walutowe niż Rosja. Tylko o czym to niby świadczy?

>Nie wiem czym by się tego typu zagranie skończyło, być może nawet jeszcze większym krachem... ale generalnie chodziło mi o to że Chiny mają dużo większe możliwości wpływu na cokolwiek (w tym wypadku giełdę) niż większość cywilizowanych państw - po pierwsze, mają $$$, po drugie, mogą zarządzić to co partia uzna za słuszne nie oglądając się na "detale" w stylu prawa człowieka, konstytucja, prawo własności, itd.

Oczywiście, można w ten czy inny sposób pompować giełdę. Przykładów nie trzeba daleko szukać, wystarczy sobie przypomnieć, co się działo z giełdą w Warszawie, gdy pompowała ją kasa z OFE, a co się dzieje teraz. Można też sobie popatrzeć, co się dzieje z giełdami w USA dzięki polityce FED. Ogólnie rzecz biorąc, z giełdą można robić różne rzeczy na wiele sposobów, niezależnie od ustroju politycznego. Tylko po co?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
19-07-2015 09:32 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
A cóż złego jest w interwencji na giełdzie? Chiny po raz kolejny pokazały skuteczność swoich działań.
Rozważ te działania w następującym kontekście:

Rzeczą powszechnie znaną jest, że współczesne giełdy to światowe kasyno. Pech w tym, że aby zagrać w kasynie potrzebna jest inwestycyjna wiedza z zakresu spekulacji oczywiście. Statystyczny "inwestor" naiwnie wierzy, że wiedzy mu nie potrzeba, że rynek akcji to taka lokata w banku, na której stracić nie można, jedynie mniej zarobić. Że jego inwestycje są bezpiecznie chronione w funduszach, które nagminnie przekonują, że potrafią zarabiać w każdych warunkach: hossa, bessa - wszystko jedno, zysk i tak jest. Nie tak to jednak działa i to właśnie wytrawny inwestor wie.
Każda z giełd przeżywa okresowo szaleństwo zakupów (patrz GPW lata 2003-2007).



Inwestorami stają się wszyscy, bez względu na wykonywany zawód. Rosnące zyski z giełdy wywołują "instynkt stadny", kupują wszyscy i wszystko. Uruchamiają się inwestycyjne emocje "chciwość i strach". Na fali szaleńczych zakupów wytrawny inwestor spienięża zyski, ale rynek i tak rośnie napędzany pieniędzmi "drobnych ciułaczy", "inwestorów" kupujących akcje za oszczędności całego swojego życia, aby tylko zarobić... o zgrozo. I przychodzi ten moment kiedy wszystko zaczyna się walić.



Najpierw sprzedają wytrawni ryzykanci, którzy utrzymywali pozycje do samego końca, później reszta, na końcu ci, którzy nie wiedzą nawet jak można swój nabytek sprzedać, bądź w ogóle nie wiedzą co się dzieje. Paniczny strach każe sprzedawać po każdej cenie, byle uratować choćby grosz. Panika to nieokiełznana siła, wystarczy przypomnieć sobie kryzys finansowy 2008, gdzie w czasie paniki na rynku nawet nadzwyczajne działania największych banków centralnych (ECB, Fed, BoJ) i zalewanie rynku pieniędzmi, niewiele mogło wskórać. Rynek zawsze wie lepiej. W tym czasie wiele oszczędności życia "szarych ludzi" zasiliło portfele bogatych instytucji finansowych i "grubych ryb". Także tych instytucji, które tak chętnie namawiały do zakupu ryzykownych aktywów. Później ci niedoszli inwestorzy pozostawieni zostali sami sobie.

Regulator na giełdzie w Szanghaju użył, to prawda, niekonwencjonalnych środków, aby zahamować przecenę na giełdzie. Zważywszy jednak, że wzrosty na giełdzie w ostatnim czasie wywołane zostały przez rynek wewnętrzny, owych "szarych ludzi", podjął te działania w celu ochrony ich interesów. Działania były spektakularne, bo musiały takie być, walka z paniką wymaga niekonwencjonalnych środków.

W mojej ocenie próba obrony zasad działania światowego kasyna mija się z celem. Ważna jest skuteczność w regulowaniu rynku, tak regulowaniu. Im szybciej zrozumiemy, że neoliberalizm do niczego dobrego nie prowadzi, tym lepiej.

pozdrawiam
.
.
.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Nie ma cenniejszej rzeczy dla wytrawnego inwestora niż wiedza o pewnej "jak w banku" interwencji państwa lub innego równie potężnego "regulatora". Był już taki jeden, co zarobił krocie na upartej obronie funta szterlinga przez Bank Anglii.
en.wikiped(*)rge_Soros#Currency_speculation
A później z kolegami zastosowali podobny chwyt w czasie kryzysu azjatyckiego w 1997 r.
Na rynku, na którym panuje duża zmienność i niepewność, wytrawny gracz potrafi zbudować fortunę na jednej pewnej informacji, która minimalizuje jego ryzyko.
Pamiętajmy, że pieniądze, którymi pompuje się giełdę są realne - nawet jeśli pochodzą w dużej mierze z dodruku i tanich pożyczek międzybankowych, jak ma to miejsce w USA, to trzeba je jednak kiedyś komuś oddać. W Chinach, jak można wywnioskować z doniesień medialnych, pompuje się giełdę pieniędzmi zmuszanych do tego firm i instytucji. Mam nadzieję, że nie wtopią i nie utopią tych miliardów na marne. Głupio by było, gdyby dali się wy... w tak banalny sposób.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
19-07-2015 19:52 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Nie ma cenniejszej rzeczy dla wytrawnego inwestora niż wiedza o pewnej "jak w banku" interwencji państwa lub innego równie potężnego "regulatora". Był już taki jeden, co zarobił krocie na upartej obronie funta szterlinga przez Bank Anglii.
>en.wikiped(*)rge_Soros#Currency_speculation
>A później z kolegami zastosowali podobny chwyt w czasie kryzysu azjatyckiego w 1997 r.
>Na rynku, na którym panuje duża zmienność i niepewność, wytrawny gracz potrafi zbudować fortunę na jednej pewnej informacji, która minimalizuje jego ryzyko.
>Pamiętajmy, że pieniądze, którymi pompuje się giełdę są realne - nawet jeśli pochodzą w dużej mierze z dodruku i tanich pożyczek międzybankowych, jak ma to miejsce w USA, to trzeba je jednak kiedyś komuś oddać. W Chinach, jak można wywnioskować z doniesień medialnych, pompuje się giełdę pieniędzmi zmuszanych do tego firm i instytucji. Mam nadzieję, że nie wtopią i nie utopią tych miliardów na marne. Głupio by było, gdyby dali się wy... w tak banalny sposób.

Sorosowi się udało. To legenda inwestycji giełdowych. Zauważ jednak o jakiej skali rozmawiamy. Soros dzisiaj prowadzi fundusz hedgingowy Soros Fund Management o kapitalizacji około 13 miliardów dolarów, dla porównania linia kredytowa MFW dla NBP na wypadek "nagłej potrzeby" to 22 miliardy dolarów. Jest więc czym inwestować, a najzwyczajniej nie wierzę, że mając taki kapitał nie "kreuje" się rynkowych aktywów. Choć na ryzykowną konfrontację z inną instytucją finansową pewnie nie ma już ochoty. Jest już sędziwym panem, a i czasy bardzo się zmieniły. Ale, co być powiedział na środki China Investment Corporation, państwowy fundusz Chin dysponujący środkami o wysokości (wg analityków) 1,2 bln dolarów, tak 1 bilion 200 miliardów dolarów! . Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby zdać sobie sprawę, co można robić z giełdami mając taki kapitał. No ale oczywiście Chińczycy są zbyt mądrzy, żeby grać w światowym kasynie, wiedzą, że papierowy pieniądz niewielką ma wartość, kupują więc aktywa materialne na całym świecie: dostęp do złóż surowcowych, nieruchomości, finansują infrastrukturę na całym świecie, kupują udziały w firmach i instytucjach o znaczeniu globalnym, nie wspominając już o potężnym gromadzeniu złota (oficjalne dane sprzed kilku dni to 1658 ton, choć analitycy zakładają, że Chiny mogą posiadać nawet 6000 ton złota. Jest im to potrzebne do powolnego detronizowania dolara). Nie jestem jednak pewien czy ten fundusz gromadzi złoto na ten cel.

No ale obniżmy nieco poziom. Jeżeli NBP wskazuje w komunikatach od jakiego poziomu będzie interweniować na runku walutowym w obronie złotego, to czyż nie jest to całkiem pewna informacja o jakiej piszesz (choć trzeba przyznać, że za panowania Marka Belki takie idiotyzmy już się nie zdarzają); albo na przykład: tuż po wypowiedzi Beaty Szydło o tym, że dobierze się do "tyłka" bankom, można było parę centów zarobić zajmując szybko "krótką pozycję" na akcjach banków.
Teraz nie potrzeba deklaracji, co zrobi instytucja finansowa, czasami wystarczy czekać na głupotę polityków. Taki to świat.

Trudno się nie zgodzić, że pieniądze są realne i trzeba je oddać. Można ich jednak oddać znacznie mniej, choćby wywołując hiperinflację. Jedynym zabezpieczeniem na trudne czasy są materialne aktywa, takie jak złoto, srebro, diamenty. Warto już teraz zainteresować się tymi aktywami, dla poczucia bezpieczeństwa. Złota nie można dodrukować. Stąd mój ogromny sentyment dla tego rynku.

Pozdrawiam
.
.
.
19-07-2015 21:38 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Sorosowi się udało. To legenda inwestycji giełdowych. Zauważ jednak o jakiej skali rozmawiamy.

Udało się? Nie sądzę - wszystko było zaplanowane ze szczegółami. Nie chodziło bowiem tylko o to, by bezwolnie płynąć z prądem i korzystać z okazji, ale w odpowiednim momencie zadziałać aktywnie, a więc wykreować pewne warunki rynkowe, działające na korzyść inwestora spekulanta. Co do sumy 1200 mld to bez wątpienia jest ona niebagatelna, ale na świecie działa wiele instytucji finansowych - różnego rodzaju funduszy inwestycyjnych, w tym funduszy hedgingowych, dysponujących sumami rzędu dziesiątek miliardów dolarów. Nie zapominajmy też, że działający w niewielkiej w porównaniu z Chinami Norwegii Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny w 2011 roku dysponował środkami o wartości ponad 850 mld dolarów amerykańskich, a Abu Dhabi Investment Authority ma może nawet 875 mld. (Dane liczbowe przytaczam za Wikipedią).
pl.wikiped(*)C5"stwowy_Fundusz_Emerytalny
en.wikiped(*)Abu_Dhabi_Investment_Authority
Trzeba przyznać, że na tym tle chińskie 1200 mld prezentuje się nader skromnie, więc nie ma się czym ekscytować.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

PS.

I co Ty na to?

www.bankie(*)zy-ludowych-wladz-7271469.html



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
27-07-2015 17:37 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>PS.
>I co Ty na to?
>www.bankie(*)zy-ludowych-wladz-7271469.html
>

Na tak rozchwianym emocjami rynku trudno utrzymać pieniądze. Byle pretekst i ponowna panika... niestety tak to działa.
To raj dla daytraderów. Duży kapitał może tak sobie machać rynkiem, póki ten się nie wybuja.
Choć jest światełko w tunelu z analizy technicznej. Uruchomiły się już sygnały kupna, choć do zmiany trendu jeszcze daleko.



Warto tą sytuację obserwować. To ciekawe doświadczenie. Sam jestem ciekaw, czy w obliczu paniki jest jakiekolwiek skuteczne narzędzie na ostudzenie emocji.

Zwróć uwagę na giełdę w Atenach i zobacz jak tam rozchwiana jest giełda.


porównanie ATHEX Composite Index do DAX i WIG20

Poczekajmy i poobserwujmy. Osobiście nie chciałbym mieć teraz pieniędzy w funduszach chińskich.

.
.
.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365