Racjonalista - Strona głównaDo treści
Najlepszy przyjaciel Polski

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
NapisanoAutorTytuł
17-08-2015 13:53Mariusz Agnosiewicz (moderator)Najlepszy przyjaciel Polski
Ocena 1 na 1
W kontekście 95 rocznicy Bitwy Warszawskiej musimy pamiętać, że Polska nie obroniłaby się w 1920, gdyby nie pomoc Węgier. Był to jedyny kraj, który udzielił nam wówczas realnej pomocy. Francja chciała, lecz Czesi blokowali tę pomoc. Węgrzy planowali wysłać do Polski 30 tys. kawalerzystów, lecz blokowała to Rumunia. Wysłali natomiast bardzo dużo uzbrojenia. Przez pewien czas ich fabryka Manfreda Weissa (największa w monarchii austrowęgierskiej) produkowała tylko na polskie potrzeby. Pomoc tę finansował rząd węgierski, podczas kiedy za pomoc francuską i tak mieliśmy płacić. Węgierskie pismo Nowe Pokolenie pisało wówczas: "Los Polski jest naszym losem".


Polska odmówiła jednocześnie ratyfikacji traktatu z Trianon z 4 czerwca 1920 - dokonującego rozbiorów Węgier. W jego wyniku Węgry straciły 2/3 swego terytorium oraz dostęp do morza, w tym także swoje krainy historyczne. To ten traktat pchnął Węgry do sojuszu z III Rzeszą. Nawet jednak kiedy to mocarstwo hitlerowskie miało być gwarantem rewizji granic węgierskich, Węgry nie odwróciły się od Polski.

Autorem tej dalekowzrocznej polityki węgierskiej był hrabia Pál Teleki, premier w latach 1920-1921 oraz 1939-1941. 24 sierpnia 1939 odmówił on wzięcia udziału w przygotowywanym przez Niemcy ataku na Polskę, powołując się na względy moralne i historyczne. Powiedział: "Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę. Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce". W depeszy wysłanej do Adolfa Hitlera z 24 lipca 1939 roku Teleki argumentował, że Węgry "nie mogą przedsięwziąć żadnej akcji militarnej przeciw Polsce ze względów moralnych". List ten wywołał wściekłość kanclerza Trzeciej Rzeszy.

Od jakiegoś czasu media spekulują, jaki będzie cel pierwszej wizyty prezydenta. Geopolitycznie patrząc, powinien to być Budapeszt, gdyż byłoby to dobitne potwierdzenie zapowiedzi, że głównym celem nowego prezydenta w polityce zagranicznej będzie poszukiwanie solidarności Europy Środkowo-Wschodniej. Polska nie ma w Europie drugiego takiego kraju z którym łączyłyby nas tysiącletnie dzieje dobrej współpracy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Od jakiegoś czasu media spekulują, jaki będzie cel pierwszej wizyty prezydenta.

Dziś opublikowano harmonogram wizyt. Pierwsza podróż zagraniczna prezydenta Dudy będzie w stolicy Estonii Tallinie, 23 sierpnia - w rocznicę Paktu Ribbentrop-Mołotow, ustanowionym przez Zgromadzenie Narodów Zjednoczonych dniem ofiar nazizmu i stalinizmu. Po raz pierwszy prezydent Polski na swą pierwszą wizytę wybrał stolicę Europy Środkowo-Wschodniej.

Pierwsze podróże zagraniczne prezydentów:
Lech Wałęsa - Watykan i Włochy
Aleksander Kwaśniewski - Berlin
Lech Kaczyński - Watykan i Włochy
Bronisław Komorowski - Bruksela, Paryż i Berlin

W opublikowanym dziś harmonogramie wizyt prezydenta na 2015 nie ma Watykanu, jest natomiast Pekin.
dzentelmen (2000 punktów)
>Geopolitycznie patrząc, powinien to być Budapeszt, gdyż byłoby to dobitne potwierdzenie zapowiedzi, że głównym celem nowego prezydenta w polityce zagranicznej będzie poszukiwanie solidarności Europy Środkowo-Wschodniej.

Zgadzam się z takim wnioskiem.Aczkolwiek -(pominięcie?)- Węgier,z racji obecnej sytuacji,również geopolitycznej -(blat z Rosją,jak sól w oko dla Berlina)-,jest min.powodem wydaję mi się takiej decyzji a nie innej.Skoro obecna, polityka zagraniczna Węgier jest mówiąc delikatnie "nie popularna",to sztab i sam Duda,wybrali zdaje się dobrze.
A ruch,w kierunku Estonii też jest pewnym sygnałem geopolitycznym,że w myśl "solidarności Europy Środkowo-Wschodniej" wpisane mogą być także kraje nadbałtyckie.Wiemy doskonale jaki do nich stosunek ma Rosja.Więc i ten ruch,z punktu widzenia geopolityki polskiej cz NATO-wskiej,też jest pewnym sygnałem dla Moskwy.


"historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae "
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Skoro obecna, polityka zagraniczna Węgier jest mówiąc delikatnie "nie popularna"

Pewnie masz rację, jeśli idzie o kwestie PR. Nie rozpatrywałem tej kwestii w ujęciu PRowym. Estonia jest kompromisem, gdyż też podkreśla kierunek regionalny polityki, a przy tym spośród państw regionu Estonia jest trendy, w przeciwieństwie do innych, które są wprawdzie dużo ważniejsze, ale też i z każdym wiążą się jakieś kontrowersje. Najważniejsze w sumie, że nie jest to żadna z wielkich stolic, co wyraża bardziej podmiotowy kierunek polityki zagranicznej
dzentelmen (2000 punktów)
>Najważniejsze w sumie, że nie jest to żadna z wielkich stolic, co wyraża bardziej podmiotowy kierunek polityki zagranicznej.

Myślę,że warto zwrócić też uwagę na "główny aspekt" przyświecający inicjatywie Dudy.Chodzi mi tu o negocjacje,dotyczące rozmieszczenia wojsk NATO,o które będzie się Duda upominał na przyszłorocznym szczycie NATO w Warszawie.Postuluje on o,przesunięcie baz NATO-wskich do Polski,i w szerszym ujęciu,wzmocnienie całej wschodniej flanki NATO.To ma być główny temat jego rozmów,zarówno w Estonii,jak i w Niemczech i Wielkiej Brytanii.W myśl,tego wzmocnienia,chodzi o przesunięcie baz do Polski i krajów bałtyckich.

Trudno jednak przypuszczać,by niechęć Niemców i Brytyjczyków do takiego rozwiązania,udało mu się zmienić na poparcie dla "swojej" koncepcji.To była by,niewątpliwie duża zmiana na płaszczyźnie geopolitycznej w regionie.Trudno przypuszczać,jak na taką ewentualność,zareagowała by Moskwa.Rosyjski aspekt,zdaję się być kluczowy,dla zrozumienia pragmatyzmu Brytyjsko Niemieckiego,wiedzą doskonale,że to stosunków z Rosją na pewno by nie "ociepliło",w szczególności,że konflikt Ukraiński,zdaje się nie mieć końca,przynajmniej na dziś dzień.

"historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae "
Brzostowski (7067 punktów)
Gdybym ja był Prezydentem, to bym też pojechał do Moskwy, wbrew wszystkim. Bez gry z Rosją nie da się zbudować współpracy śr.- eur. Wg mnie trzeba patrzeć nie na to co jest dziś lub za rok, ale za 10 lat co najmniej. Niektóre kraje: Węgry, Słowacja, bułgaria, wcale nie chcą być nastroszone w stosunku do Rosji, Polska nic nie wskóra będąc liderem nienawiści do Rosji, ważne są też opinie samych Rosjan, mimo kszatltowania ich przez propagandę rosyjską, to Putin też się z nimi liczy.

Taka postawa ułatwi też kontakty z Białorusią, Niemcy zobaczą w nas "rozsądnego" partnera, będziemy mieli dobrą prasę. A Amerykanie? Z nimi trzeba grać otwarcie: robimy to, bo "gramy" z Rosją.

Tak bym działał.
dzentelmen (2000 punktów)
>Polska nic nie wskóra będąc liderem nienawiści do Rosji, ważne są też opinie samych Rosjan, mimo kszatltowania ich przez propagandę rosyjską, to Putin też się z nimi liczy.

Propaganda,to nie tylko "przywilej oponenta".Myślisz,że co ma miejsce w naszych mediach ?...obiektywność ?,bezstronność ?.Te przymioty są martwe,jeśli chodzi o politykę,i budowę politycznej opinii.Zachód -(w który można chyba nas wpisać)-,uprawia taką samą propagandę polityczną,w nośnikach masowego przekazu,jak koledzy ze wshodu,Rosja,Chiny...
Zgadzam się natomiast,z apelem o pragmatyzm.Niczego bowiem dobrego,nie przyniesie nam machanie szabelką.

"historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae "

Wróć do listy wątków działu Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365