Racjonalista - Strona głównaDo treści
Na czym się przejechał Volkswagen

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
22-09-2015 16:04Hodża (11172 punktów)Na czym się przejechał Volkswagen
Ocena 4 na 4
"Wóz dla ludu", czyli Volkswagen właśnie był jednym z niewielu dzieci Adolfa Hitlera, którym dane było dożyć do naszych czasów. Innym równie udanym przedsięwzięciem, ściśle z tym projektem związanym, było stworzenie wielkiego ośrodka przemysłu motoryzacyjnego (łatwo skalowalnego na produkcję zbrojeniową) - Wolfsburga, w którym mieści się centrala VW. Marka ta nie wymaga reklamy; poczynając od najbardziej kultowego auta wszech czasów, "garbusa", pojazdy tej firmy zawojowały drogi całego świata, zaś kierowcy chwalą sobie solidną niemiecką jakość i dobre osiągi techniczne.

Niestety, niewidzialna ręka wolnego rynku umieściła w kierownictwie tego znakomitego przedsiębiorstwa ludzi, dla których bożyszcze zysku znaczyło więcej, niż stare germańskie cnoty, z praworządnością w pierwszym rzędzie. Okazało się bowiem, że w co najmniej 11 milionach aut tej firmy o napędzie dieslowskim zainstalowano sprytne oprogramowanie sprzężone ze specjalnym układem, które wykrywało moment, w którym silnik poddawany jest testom spalin i którego zadaniem było fałszowanie odczytów emisji trujących związków chemicznych poprzez zaniżanie wskazań poniżej obowiązujących norm.

Skala tego oszustwa była znacząca, gdyż ten patent powodował nawet 40-krotne zaniżenie wskaźników emisji względem wielkości rzeczywistych.

Tym wielkościom towarzyszy nie tylko równie wielka wrzawa mediów, które podchwyciły jeden z bardziej sensacyjnych tematów ostatnich lat, ale też nabierające tempa postępowanie prawne w USA, grożące koncernowi horrendalnymi karami rzędu kilkunastu miliardów dolarów, co z kolei pociągnęło za sobą załamanie kursu akcji VW na giełdach, a w szerszej perspektywie, jak oceniają eksperci, może uderzyć nie tylko w renomę całego niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, ale też w zaufanie do całego niemieckiego biznesu, dla którego najwyraźniej oszustwo, jak wojna wobec polityki dla Clausewitza, jest tylko realizacją celu ekonomicznego za pomocą innych środków.

Uważam, że najlepszą rzeczą, którą w tej trudnej sytuacji mógłby zrobić zarówno niemiecki rząd, jak i cały światowy biznes z inwestorami na czele, byłoby zarżnięcie tej firmy w charakterze kozła ofiarnego. Miałoby to bowiem wielce pożądane skutki, stanowiąc wymowną przestrogę dla tych, którzy kryterium zysku faktycznie uczynili jedynym wyznacznikiem mierzącym przydatność przedsięwzięć gospodarczych.

Jeśli po raz kolejny Niemcom uda się zrobić "fuksa" i uniknąć konsekwencji, które tego rodzaju nieprawe działania powinny za sobą pociągać, niebawem możemy zacząć się mierzyć z koncernami farmaceutycznymi, sprzedającymi leki na choroby, wywoływane przez bardzo inteligentne dodatki do żywności nowej generacji. A tego chyba nie chcemy, jak i życia w świadomości, że największe i, zdawać by się mogło, najbardziej godne zaufania firmy mogą zrobić wszystko, by obejść nie tylko przepisy prawa, ale i normy wyznaczane przez najzwyklejszą etykę.

www.telegr(*)-warning-sets-aside-6.5bn.html
wyborcza.b(*)at.html?biznes=local#BoxBizImg


W ciągu dwóch dni akcje VW spadły ok. 40%

.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
Zawinili ludzie i to ludzi trzeba ukarać, a nie zarzynać firmę.
DyktaFon (9281 punktów)
>Zawinili ludzie i to ludzi trzeba ukarać, a nie zarzynać firmę.
>
To dowcip, czy na poważnie?
wsx666 (1067 punktów)
>"Wóz dla ludu", czyli Volkswagen właśnie był jednym z niewielu dzieci Adolfa Hitlera, którym dane
>było dożyć do naszych czasów.
>W ciągu dwóch dni akcje VW spadły ok. 40%


Karma jest jak dziwka której nie zapłaciliśmy, zawsze wraca po swoje, zawsze w najmniej spodziewanym momencie.
Hodża (11172 punktów)
>Karma jest jak dziwka której nie zapłaciliśmy, zawsze wraca po swoje, zawsze w najmniej spodziewanym momencie.

A to dobre Ale nie wierzę w karmę, chociaż coś bardzo podobnego istnieje. Nie mylić ze sprawiedliwością historyczną


Dixi et salvavi animam meam
Arminius (25555 punktów)Niemieckie jazdy

"Karma jest jak dziwka której nie zapłaciliśmy, zawsze wraca po swoje, zawsze w najmniej spodziewanym momencie".
"A to dobre Ale nie wierzę w karmę, chociaż coś bardzo podobnego istnieje. Nie mylić ze sprawiedliwością historyczną".

Bez obaw. Niemcy sobie poradzą. Nie z takim problemami sobie radzili - delikatnie rzecz ujmując. W najczarniejszym scenariuszu padnie firma - no i co z tego? Z nie takich wstrząsów Niemcy wychodzili wewnętrznie bardziej wzmocnieni.
23-09-2015 15:35 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: Niemieckie jazdy
>Bez obaw. Niemcy sobie poradzą. Nie z takim problemami sobie radzili - delikatnie rzecz ujmując. W najczarniejszym scenariuszu padnie firma - no i co z tego? Z nie takich wstrząsów Niemcy wychodzili wewnętrznie bardziej wzmocnieni.

Tu nie chodzi o przyszłość Niemiec, choć pewne rzekłbym narodowe refleksje ta historia również nasuwa. Chodzi o przyszłość biznesu korporacyjnego a ta afera po raz kolejny rzuca światło na sytuację, w której niebezpieczeństwo dla społeczeństw może w coraz większym stopniu pochodzić od tych molochów, które w miarę rozwoju technologii uzyskują narzędzia dające niesłychaną władzę i zdolność kreowania fikcji.


Dixi et salvavi animam meam
Burnham (1149 punktów)Odp: Na czym się przejechał Volkswagen
Ja czegoś tutaj nie rozumiem bo jeżeli skala ta była oszukana aż o 40 razy to chyba każdy przeciętny kierowca sam by się pokapował w czym rzecz patrząc na to ile faktycznie auto zżera paliwa. Nie można oszukać na spalaniu pochodnych ropy bez zauważenia tego zjawiska choćby w portfelu. To po pierwsze. Po drugie, to ciekawi mnie kto ustala limit tych emisji i dlaczego akurat na tym poziomie ? Po trzecie, to skąd pewność, że również inne firmy tego szwindla nie stosują ? Przecież to ewidentnie robota konkurencji. Chyba nikt nie jest do tego stopnia naiwny by sądzić, że ktoś tam się przejmuje zdrowiem ludzi i by o nie dbać to postanowili zatopić Volkswagena. No luuuudzie ... Po prostu konkurencja chce wykupić fabryki, fachowców, patenty i całą infrastrukturę za grosze i po to ta cała akcja. Wartość firmy spadnie na łeb na szyje i pewnym momencie pojawi się "nagle" jakaś zbawienna firma, która oczywiście w trosce o mieszkańców Volfsburga oraz innych miast globu w których Volkswagen działa postanowi przejąć fabryki tak by ludzie zachowali miejsca pracy, rzecz jasna pod szyldem innej firmy. To jest standardowa procedura przejęcia konkurencyjnej firmy.

Jeżeli tym wszystkim komisjom zależałoby na zdrowiu ludzkości, która to cierpi w wyniku emisji spalin to ograniczyli by w ogóle wydobycie ropy naftowej. To jest niemożliwe bowiem cały współczesny świat jest oparty na ropie i ograniczając jej wydobycie - ergo emisję spalin - ograniczy się tym samym zastosowanie technologii. Nie ma takiego lobby na całym świecie zdolnego wpłynąć na limit emisji spalin. Wszystkie armie świata przecież stoją na ropie naftowej. To musiałby oznaczać zahamowanie rozwoju Indii czy Chin czyli regionów świata w których zapotrzebowanie na ropę naftową jest coraz to większe. Ktoś sprzedał kit o "przekroczeniu" norm spalania by zarobić na tym gruuuuby hajs. Ciekawe która firma ich wykupi ... No, ale myślę, że Niemcy broni nie złożą.

A tak, przy okazji to polecam fenomelną książkę Daniela Yergina "Nafta, władza i pieniądze" za którą autor dostał zasłużonego Pulitzera (jedna z niewielu słusznie przyznanych). Powiedzmy sobie szczerze, bez przeczytania tej książki lub bez posiadania wiedzy o ropie naftowej zrozumienie jak funkcjonuje współczesny świat jest niemożliwe.
Hodża (11172 punktów)
>Ja czegoś tutaj nie rozumiem bo jeżeli skala ta była oszukana aż o 40 razy to chyba każdy przeciętny kierowca sam by się pokapował w czym rzecz patrząc na to ile faktycznie auto zżera paliwa. Nie można oszukać na spalaniu pochodnych ropy bez zauważenia tego zjawiska choćby w portfelu. To po pierwsze.

www.auto-s(*)wykiwal-swoich-klientow/8vxyv1

>Po drugie, to ciekawi mnie kto ustala limit tych emisji i dlaczego akurat na tym poziomie ? Po trzecie, to skąd pewność, że również inne firmy tego szwindla nie stosują ?

Jest podejrzenie, że niektóre, te, które spełniają wyśrubowaną normę Euro 6 uznawaną przez wszystkich fachowców za science-fiction, również. Sprawa więc jest rozwojowa i zobaczymy, na ile to, o czym piszesz dalej, zachodzi w tym przypadku, bo w to, że jest to próba zatopienia potężnego koncernu to raczej osobiście nie wątpię.

>Przecież to ewidentnie robota konkurencji. Chyba nikt nie jest do tego stopnia naiwny by sądzić, że ktoś tam się przejmuje zdrowiem ludzi i by o nie dbać to postanowili zatopić Volkswagena. No luuuudzie ... Po prostu konkurencja chce wykupić fabryki, fachowców, patenty i całą infrastrukturę za grosze i po to ta cała akcja.

Zważ wszelako, że wielkie i trwałe prawa stanowiące odbicie dążeń moralnych ludzkości były często pisane i egzekwowane przez jednych sk*rwieli, którzy zagięli parol na drugich. Taki etyczny mielerz, którym mielą młyny Pana Boga

Dixi et salvavi animam meam
Burnham (1149 punktów)
>Zważ wszelako, że wielkie i trwałe prawa stanowiące odbicie dążeń moralnych ludzkości były często pisane i egzekwowane przez jednych sk*rwieli, którzy zagięli parol na drugich.

Z tym, że akurat w przypadku ropy naftowej nie mamy wielkiego wyboru bo albo zgodzimy się na to by ograniczyć liczbę samochodów, zwinąć infrastrukturę czy zrezygnować z tworzyw sztucznych albo nadal będziemy się truć. Ludzkość wybrała to drugie i z tego luksusu nie zrezygnuje. Niestety, ale jesteśmy zbyt zależni od ropy naftowej byśmy byli w stanie tutaj mieć jakieś opcje. Jeżeli chcemy utrzymać obecny poziom swobód i postępu technologicznego to musimy te emisję zwiększać. Im więcej ropy naftowej tym więcej praw, swobód i luksusu. Obcinanie emisji będzie się wiązać z mniejszymi możliwościami ludzkości dlatego akurat w tym przypadku boje jednych magnatów przeciw drugim raczej niewiele ludzkości dadzą - no może poza tańszymi "wieśwagenami".
Hodża (11172 punktów)
>Z tym, że akurat w przypadku ropy naftowej nie mamy wielkiego wyboru bo albo zgodzimy się na to by ograniczyć liczbę samochodów, zwinąć infrastrukturę czy zrezygnować z tworzyw sztucznych albo nadal będziemy się truć. Ludzkość wybrała to drugie i z tego luksusu nie zrezygnuje.

Kiedyś w końcu zrezygnuje, ale niestety nie za sprawą rozumu, ale naturalnej kontrakcji ekosystemu planety. Komuś, kto rozumie, czym jest globalny ekosystem nie trzeba tłumaczyć, co to oznacza.

Jesteśmy na tym etapie rozwoju niezwykle, wręcz egzystencjalnie uzależnieni od ropy, to fakt niezaprzeczalny, ale też nie jest tak, że zupełnie nie sposób wyobrazić sobie wyjścia z tej sytuacji. Potencjalnie jesteśmy w stanie osiągnąć bez porównania wyższe wskaźniki produkcji energii w oparciu o energetykę atomową.

Ale tu właśnie dochodzimy do sedna problemu. Tam, gdzie w grę wchodzi energia nad ludzkością unosi się ponadczasowe przesłanie kanadyjskiego filmu "Walka o ogień". Faktyczne granice postępu, dziś widać to dobrze, wyznaczają moralne przywary ludzkości w całej jej olbrzymiej osobniczej masie. Ludzie nauki łudzą się i nas mrzonkami o reaktorze termojądrowym, tak, jakby zagrożenia z nim związane były mniejsze, niż te z reaktorami powielającymi, które już mogłyby - gdyby technologia została dopracowana - zapewnić ludzkości energetyczny dobrostan na setki lat.

A mniejsze nie są, gdyż problemem są zawsze nieograniczone niemal możliwości, które stwarza energetyczne Eldorado. Dopóty, dopóki człowiek nie dojdzie do etapu swojej dojrzałości i stanie się gospodarzem, a nie pasożytem planety - na horyzoncie piętrzyć się będą tylko niebotyczne szczyty głupoty, agresji i wojen.

Dixi et salvavi animam meam
Burnham (1149 punktów)
Wydaje mi się, że obraz rzeczywistości nie ma aż tylu ciemnych barw bo przykładowo dzięki ropie człowiek przestał polować na kaszaloty w celach pozyskiwania oleju, którego dawniej używano jako smarów i zapalnika. Uzyskaliśmy olej tańszy w produkcji i bądź co bądź bardziej ekologiczny aniżeli w przypadku ubijania wielorybów. Fakt, że ludzie polują na wieloryby z innych względów to już odrębna historia, ale przynajmniej mamy dzięki ropie o jeden motyw zarobkowy mniej. Choć z drugiej strony mordujemy by mieć jak największy dostęp do tego surowca więc jakoś tak to wyszło, że powstały zupełnie nowe motywy zarobkowe.

Ten medal ma dwie strony i niestety mord tutaj przynosi wymierne korzyści dla jednych i marny los dla drugich. A przykładowo na skutek wyścigu militarnego w dobie Zimnej Wojny mamy choćby internet, a sam front wojny dał nam najlepszych chirurgów (no bo mieli na kim ćwiczyć). Tak to nasz los się dziwnie przeplata między budowaniem, a zniszczeniem i dobrem, a złem (czymkolwiek to dobro i zło by nie były). Trochę to przerażające bo ktoś może dojść do wniosku (nie bez zdania racji), że nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, a jeno ewolucja i dominacja nad przyrodą.

Ropa to nie tylko energia, ale i tworzywa sztuczne, smary, oleje czy budulec infrastruktury, a dawniej była nawet używana w celach medycznych (nie wiem czy nadal jest). Być może człowiek znajdzie alternatywę - w przypadku oświetlenia akurat nam się to udało i zrezygnowaliśmy z nafty na rzecz żarówek. Energia atomowa jest zbyt droga i niebezpieczna by ją stosować masowo jak w przypadku ropy naftowej. Nie wyobrażam sobie zastosowania uranu w celach domowych, prawdę mówiąc. Mamy i inne źródła energii jak choćby węgiel (dawniej zasilano oświetlenie gazem uzyskiwanym z destylacji węgla, ale przestano właśnie dzięki ropie), ale jest on droższy i mniej wydajny, a i prawdopodobnie bardziej trujący. Póki co nie widać na horyzoncie alternatywy i nadal wojny toczą się o władanie nad terenami bogatymi w złoża tego surowca.
25-09-2015 04:51 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Nie wyobrażam sobie zastosowania uranu w celach domowych, prawdę mówiąc.

Były próby. Małe, mieszczące się w kontenerach wielkości mniej więcej wagonu kolejowego reaktory atomowe w Kanadzie mające służyć jako źródło energii dla odległych farm. O ile wiem kilka z nich działało przez pewien czas.

Ot, lata pięćdziesiąte, czas, w którym projektowano lokomotywy nuklearne

EDIT
en.wikipedia.org/wiki/SLOWPOKE_reactor

Teoretyczna możliwość rozwoju małej energetyki jądrowej zasygnalizowana w artykule Guardiana www.thegua(*)re-nuclear-reactors-los-alamos . Cisza wokół tego przedsięwzięcia, którego komercyjna realizacja miała się dokonać w 2013 wskazuje na to, że aureola grozy, w którą kultura spowiła energetykę jądrową być może na zawsze przekreśli szanse na wykorzystanie tej potężnej mocy w sposób godny stworzenia rozumnego.


Dixi et salvavi animam meam
Grzegorz (5685 punktów)
>Jest podejrzenie, że niektóre, te, które spełniają wyśrubowaną normę Euro 6 uznawaną przez wszystkich fachowców za science-fiction, również.

Tak na marginesie zastanawiam się kto opracowuje te normy. Pewnie europosłowie-humaniści, którzy przykładając linijkę do wykresu ilustrującego emisję silników sprzed 10 i 20 lat "naukowo" zarządzili że za 10 lat silniki w ogóle nic nie będą emitować, a za 20 jeszcze będą ten CO2 pochłaniać z powietrza.
Sierota (349 punktów)

>Tak na marginesie zastanawiam się kto opracowuje te normy. Pewnie europosłowie-humaniści, którzy przykładając linijkę do wykresu ilustrującego emisję silników sprzed 10 i 20 lat "naukowo" zarządzili że za 10 lat silniki w ogóle nic nie będą emitować, a za 20 jeszcze będą ten CO2 pochłaniać z powietrza.

Nie, humanistami oni nie są, oni są politykami pełnej krwi.
Grzegorz (5685 punktów)
>Ja czegoś tutaj nie rozumiem bo jeżeli skala ta była oszukana aż o 40 razy to chyba każdy przeciętny kierowca sam by się pokapował w czym rzecz patrząc na to ile faktycznie auto zżera paliwa.

Tyle że tu nie chodziło o emisję CO2 (czyli coś proporcjonalnego do wspomnianego przez Ciebie "zżerania paliwa"), a o emisję innych substancji (wymieniane w artykułach są np. tlenki azotu).

A to ani nie zależy zbytnio od paliwożerności silnika, ani niezbyt da się oszacować "na oko" (zwłaszcza gdy na testach silnik przechodził w "cheat mode" ).
Hodża (11172 punktów)
>Tyle że tu nie chodziło o emisję CO2 (czyli coś proporcjonalnego do wspomnianego przez Ciebie "zżerania paliwa"), a o emisję innych substancji (wymieniane w artykułach są np. tlenki azotu).

Dwutlenek azotu, którego zapach znam doskonale z czasów moich eksperymentów z HNO3 i nitrowaniem celulozy często aż szczypie w nos kiedy się przechodzi obok kolumny samochodów stojących na światłach, szczególnie w ciepłe i parne dni. Już od mniej więcej dziesięciu lat zauważyłem, że ten charakterystyczny zapach pojawia się coraz częściej i jest coraz bardziej intensywny, dość łatwo też doszedłem do jego źródła, wystarczy stanąć obok jakiegoś diesla i można się nałykać tej żrącej toksyny.

Dixi et salvavi animam meam
Grzegorz (5685 punktów)
>Dwutlenek azotu, którego zapach znam doskonale z czasów moich eksperymentów z HNO3 i nitrowaniem celulozy często aż szczypie w nos kiedy się przechodzi obok kolumny samochodów stojących na światłach, szczególnie w ciepłe i parne dni.

No właśnie o to chodziło - emisja tlenków azotu zależy nie tyle od "paliwożerności" silnika, tylko od warunków spalania (czyli jak zauważyłeś diesle - wyższe temperatury i większe ciśnienia - produkują go sporo więcej - podobno ok. 20x). Oczywiście większość ma "przerobić" katalizator... tyle że takowy musi po prostu być.
Bogucki (102 punktów)

Witam
Wróżę niedługo bardzo atrakcyjne ceny lekko używanych VW w dizelku z niemiec na polskim internecie.

Ciekawi mnie czy inne wielkie koncerny też nie robią takich wałków ?
Hodża (11172 punktów)
>Ciekawi mnie czy inne wielkie koncerny też nie robią takich wałków ?

Robią, robią. Takie i inne też.


Dixi et salvavi animam meam
farmer (22440 punktów)

> A tego chyba nie chcemy, jak i życia w świadomości, że największe i,
>zdawać by się mogło, najbardziej godne zaufania firmy mogą zrobić wszystko, by obejść nie tylko
>przepisy prawa, ale i normy wyznaczane przez najzwyklejszą etykę.

Odkrycie....Ameryki.

Kupno CHLEBA to jest wyczyn( prawie jak zaczyn).
Niedawno wklejałem link do wtop
www.forbes(*)kszych-wpadek-koncernow,5564,1

Niedawno jeden typ dostał parę lat za manipulacje LIBORem a banki zaś z 10 miliardów kary.

U "nas" skromnie bo sól drogowa sypana do jedzenia a kiedyś były jakieś zmowy na cenie cementu...ale to drobnica.

"Byznes to byznes".

"Who cares", co chwilę wchodzi "młodzież która że tak powiem ma wyjeb.e na takie coś.

Przypomnę że Mistrale które miały trafić do Rosji ( wstrzymana dostawa z Francji przez konflikt z Ukrainą) pójdą okrężną drogą przez Egipt(gdybanina) i kogo już to obchodzi że na Ukrainie jest rozpizdówa.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365