Racjonalista - Strona głównaDo treści
Związek pomiędzy siłą i długością

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
06-11-2015 01:02krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Związek pomiędzy siłą i długością
Chyba wszyscy znamy zjawisko przełożenia – przekładnia mechaniczna, przekładnia hydrauliczna, przekładnia transformatora. Czy dostrzegamy w tym zjawisku związek pomiędzy długością i siłą?

Związek ten widać dobrze we wzorze na okres drgań wahadła matematycznego.

Chciałbym przed snem jednak krótko zastanowić się nad tym czym jest długość:
Długość fizyczna — miara fizyczna odległości pomiędzy dwoma punktami, liczona zgodnie z metryką euklidesową (zwykłym sposobem mierzenia odległości), albo w linii prostej (np. długość fali — odległość między jej dwoma węzłami) albo po krzywej (np. długość drogi przebytej przez ciało).

Wg mnie o długości a zatem odległości punktów w przestrzeni możemy mówić jedynie wówczas, kiedy oba punkty w przestrzeni związane są istnieniem pomiędzy nimi siły.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
>Chyba wszyscy znamy zjawisko przełożenia - przekładnia mechaniczna, przekładnia hydrauliczna,
>przekładnia transformatora. Czy dostrzegamy w tym zjawisku związek pomiędzy długością i siłą?
Nie człowieku. Transformator na ten przykład jak określiłeś ma przekładnię, tyle tylko że po obu stronach transformatora (od strony zasilania i od strony odbioru)przenosi tę samą moc w założeniach teoretycznych oczywiście (bez strat). Co ma być odpowiednikiem długości?
>Związek ten widać dobrze we wzorze na okres drgań wahadła matematycznego.
Czy aby dobrze interpretujesz ten wzór? Wahania wahadła są typowym przykładem drgań okresowych gdzie następuje korelacja Długość wahadła/częstotliwość drgań zgodnie z zasadą zachowania stałego momentu pędu co jest warunkiem zachowania równowagi układu. Dotyczy to także ruchu obrotowego. O jakiej sile mówisz? O stałej sile wynikającej z ciężaru przypisywanemu punktowi? Siła działająca się nie zmienia a tylko długość wahadła.
>Chciałbym przed snem jednak krótko zastanowić się nad tym czym jest długość:
Dobra. Czy chodzi Tobie o zagadnienie dźwigni jednostronnej lub dwustronnej??
. "Dajcie mi punkt oparcia a ruszę Ziemię"?
>Wg mnie o długości a zatem odległości punktów w przestrzeni możemy mówić jedynie wówczas, kiedy oba
>punkty w przestrzeni związane są istnieniem pomiędzy nimi siły.
A jeżeli oba punkty są w przestrzeni trójwymiarowej, czyli w przestrzennym Kartezjańskim układzie odniesienia, niematerialne to odległości między nimi nie ma?? Co ty znów rozpatrujesz? Już kiedyś trapiła Ciebie sprawa czym jest liczba. Czyżbyś miał za dużo czasu i wymyślasz głupoty z nudów? Tak jak w tej Twojej ekonomii? A może tracisz zdolność jasnego rozumowania i tym samym jasnego opisu zagadnienia? Bez urazy, ale to dziwnie wygląda. Pozdrowienia.


Ich bin besser als mein Ruf
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać.
Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?
Mano (1060 punktów)
>Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać.
>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?

Pomidor!
09-11-2015 01:21 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać.
>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?

Znów człowieku szalejesz! O czym Ty w końcu piszesz??? Co to ma do tematu wątku jaki tu założyłeś?? Dlaczego nie kontynuujesz wątku dziwacznego o związku między długością a siłą??? A gdzie tu, w Twojej odpowiedzi, miejsce na długość?? No toć z Tobą nie można wymieniać uwag, bo jesteś chaotyczny i nie pozbierany, a poza tym nie masz podstawowej wiedzy z fizyki, nie mówiąc o matematyce. Moja rada na przyszłość. Nie zaczynaj tematów Tobie niezrozumiałych, bo się ośmieszasz, co jest tylko oczywiście Twoją sprawą. Chaos Twoich wypowiedzi zdradza również Twoje myślenie, a raczej stan Twojej umysłowości. Też chaotycznej. Pozdrawiam.


Ich bin besser als mein Ruf
09-11-2015 01:31 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać.
>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?

O co Tobie chodzi, bo nie rozumiem absolutnie?? Jaśniej proszę.

>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?

Nie potrafię się wznieść na takie szczyty absurdów co Ty. Wybacz, ale czuję się racjonalistą.


Ich bin besser als mein Ruf
10-11-2015 06:19 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać.
>>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
>O co Tobie chodzi, bo nie rozumiem absolutnie?? Jaśniej proszę.
>>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?
>Nie potrafię się wznieść na takie szczyty absurdów co Ty. Wybacz, ale czuję się racjonalistą.

Wypowiedzi kolegi krystkona są niejasne, ale przy życzliwym odczytaniu można się doszukać pewnego fizycznego sensu.
1) Istnieją siły międzycząsteczkowe. Np. kropla wody przybiera kształt kuli, a na jej powierzchni występuje napięcie powierzchniowe. Wypadkowy wektor skierowany jest do wnętrza kuli. A jakie siły międzycząsteczkowe występują w kuli metalowej? Aby powiększyć objętość kulistego balonika musi zadziałać siła pokonująca wypadkową. A jaka siła musi działać, by "rozdąć" kulę metalową pustą w środku ("metalowy balonik")?
2) Jeśli oświetlimy kulę i zobaczymy ją, to znaczy, że światło odbiło się od niej. Światło, odbijając się, naciska na powierzchnię kuli ("ciśnienie światła"). Czy wystarczająco silny nacisk światła może rozerwać powierzchnię kuli? I czy światło odbiłoby się, gdyby nie istniały siły wiążące atomy metalu? Tzn. czy zobaczylibyśmy metal w stanie gazowym? A jeśli kula jest pusta ("metalowy balonik"), a światło działa od środka? I czy istnienie sił wiążących atomy metalu możemy stwierdzić inaczej niż próbując im przeciwdziałać ("rozerwać" metal)? I czy każde oświetlenie kuli w celu jej zobaczenia nie jest potencjalnie "destrukcyjne" (na poziomie stanu kwantowego)? A jeśli energia fotonów jest większa niż praca wyjścia elektronów z danego metalu? Czy to aby nie jest częściowe "rozerwanie"?
3) Proponuję też zastanowić się, co ma wspólnego transformator z przekładnią mechaniczną i hydrauliczną, co jest w każdym przypadku przełożeniem, i co w transformatorze jest odpowiednikiem długości ramienia dźwigni?
4) I czy można mierzyć odległość w przestrzeni fizycznej (np. w kartezjańskim układzie współrzędnych) bez układu (ciała) odniesienia (punktu materialnego). A może nawet trzeba kilku punktów materialnych? I czy punkty materialne nie oddziałują ze sobą (grawitacyjnie)?
Pozdrawiam.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać.
>>>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
>>O co Tobie chodzi, bo nie rozumiem absolutnie?? Jaśniej proszę.
>>>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?
>>Nie potrafię się wznieść na takie szczyty absurdów co Ty. Wybacz, ale czuję się racjonalistą.
>Wypowiedzi kolegi krystkona są niejasne, ale przy życzliwym odczytaniu można się doszukać pewnego fizycznego sensu.
>1) Istnieją siły międzycząsteczkowe. Np. kropla wody przybiera kształt kuli, a na jej powierzchni występuje napięcie powierzchniowe. Wypadkowy wektor skierowany jest do wnętrza kuli. A jakie siły międzycząsteczkowe występują w kuli metalowej? Aby powiększyć objętość kulistego balonika musi zadziałać siła pokonująca wypadkową. A jaka siła musi działać, by "rozdąć" kulę metalową pustą w środku ("metalowy balonik")?

Czyżbyś uległ amokowi serwowanego tematu Krystkona? A gdzie tu długość, nawet starannie zdefiniowana prze założyciela wypowiedzi? Przypominam temat wątku: "Związek między siłą a długością". Więc co Ty tu rozważasz? Dlatego napisałem, że uległeś bajaniom Krystkona.

>2) Jeśli oświetlimy kulę i zobaczymy ją, to znaczy, że światło odbiło się od niej. Światło, odbijając się, naciska na powierzchnię kuli ("ciśnienie światła"). Czy wystarczająco silny nacisk światła może rozerwać powierzchnię kuli? I czy światło odbiłoby się, gdyby nie istniały siły wiążące atomy metalu? Tzn. czy zobaczylibyśmy metal w stanie gazowym? A jeśli kula jest pusta ("metalowy balonik"), a światło działa od środka? I czy istnienie sił wiążących atomy metalu możemy stwierdzić inaczej niż próbując im przeciwdziałać ("rozerwać" metal)? I czy każde oświetlenie kuli w celu jej zobaczenia nie jest potencjalnie "destrukcyjne" (na poziomie stanu kwantowego)? A jeśli energia fotonów jest większa niż praca wyjścia elektronów z danego metalu? Czy to aby nie jest częściowe "rozerwanie"?

Nurzasz się w domysłach i idiotycznych rozważaniach. Przypominam jeszcze raz temat wątku: "Związek między siłą a długością"

>3) Proponuję też zastanowić się, co ma wspólnego transformator z przekładnią mechaniczną i hydrauliczną, co jest w każdym przypadku przełożeniem, i co w transformatorze jest odpowiednikiem długości ramienia dźwigni?

Nie będę się zastanawiał, bo Krystkon nie wie o czym pisze. Propozycja z mojej strony arbitralnie odrzucona.

>4) I czy można mierzyć odległość w przestrzeni fizycznej (np. w kartezjańskim układzie współrzędnych) bez układu (ciała) odniesienia (punktu materialnego). A może nawet trzeba kilku punktów materialnych? I czy punkty materialne nie oddziałują ze sobą (grawitacyjnie)?

Toć układ kartezjański nawet przestrzenny jest układem odniesienia, a odległość podawana i wyliczana jest z wykorzystaniem trzech współrzędnych. Układ odniesienia kartezjański płaski jest szczególnym przypadkiem układu przestrzennego. O grawitacji możemy rozmawiać gdy punktom przypisze się odpowiednią masę. A tak mówimy tylko o odległości, czyli długości. Gdzie więc tu miejsce na siłę, jak to określił Krystkon? Grawitacja? To więc o co chodzi Krystkonowi? Ja go nie rozumiem. Widocznie są jeszcze inne szkoły niż te jakie ja kończyłem. Zupełne wariatkowo. Pozdrawiam.

Ich bin besser als mein Ruf
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>mówimy tylko o odległości, czyli długości. Gdzie więc tu miejsce na siłę, jak to określił Krystkon? Grawitacja? To więc o co chodzi Krystkonowi? Ja go nie rozumiem. Widocznie są jeszcze inne szkoły niż te jakie ja kończyłem. Zupełne wariatkowo. Pozdrawiam.

Co tak agresywnie? Kto tu jest w amoku?

Pomogę ci mnie zrozumieć. "Związek pomiędzy siłą i długością" oznacza (uwaga tłumaczę):

Każda stwierdzona odległość (i obojętnie czy w przestrzeni czy w czasie) związana jest z istnieniem siły.

Nie rozumiesz? Nie dostrzegasz związku?

Zróbmy tak, określ jakąkolwiek rzeczywistą odległość w przestrzeni lub w czasie, której nie da się powiązać z istnieniem określonej siły. Podkreślam od razu, że zanik siły, nie istnienie siły, które także może być wyznacznikiem długości, jest zaprzeczeniem istnienia siły a więc tu także mamy związek z istnieniem siły.

Jeśli już dojdziemy do wniosku, że stwierdzenie jakiejkolwiek odległości jest stwierdzeniem istnienia określonej siły i na odwrót, że stwierdzenie jakiejkolwiek siły jest stwierdzeniem określonej długości, to następny wniosek jaki się nasuwa to taki, że jakakolwiek zmiana odległości to także zmiana związanej siły.

Pytałem o światło bo światło najczęściej wykorzystujemy do określania odległości.
Gdybyś nie był związany z obserwowanym przedmiotem siłą przyciągania, siłą wiązania, siłą tarcia, to nigdy nie zobaczyłbyś oświetlonego przedmiotu. Odbicie światła jest możliwe tylko dlatego, że sile promieniowania przeciwstawia się siła wiązania, tarcia, przyciągania.

Pytałem o rozbicie kuli, bo oświetlając kulę dostrzegamy jej rozmiar a to oznacza, że siła wiązania przeciwstawia się sile promieniowania. Wyobraź sobie strukturę, która pod wpływem światła słonecznego natychmiast rozpada się. Zobaczyłbyś jej rozmiar?

W transformatorze mamy 2 różne uzwojenia a więc mamy przewody o różnej długości.
Zrobiłbyś transformator przy zachowaniu symetrii? Nie bo wszystkie przekładnie polegają na asymetrii wielkości i akurat w przekładniach doskonale widać związek długości z siła, gdzie zmiana długości oznacza zmianę siły.

Napisałem ten wątek w bazgrołach ale nawet gdybym napisał go w dziale nauka twoja agresja i wyrażenia typu amok, idiotyzmy, bajania wciąż byłby nie fair. To jest publiczne forum. Wyrażam myśli, buduję wnioski, prowadzę rozmowę z tymi, którzy mają na to ochotę. Zamiast cokolwiek wnieść do tej rozmowy obrażasz. Ja mam wręcz wrażenie, że udział w publicznym forum głównie polega na obrażaniu rozmówców a ubocznie prowadzi się rozmowy. Po co ci to chamstwo? Masz z tego jakąś korzyść? Czujesz, ze nabierasz znaczenia?
11-11-2015 01:12 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Nie rozumiesz? Nie dostrzegasz związku?

Absolutnie w Twoich wypowiedziach nie ma logicznych wywodów przyczynowo-skutkowych. Dobry człowieku, albo weźmiesz się za naukę z przedmiotów ścisłych, albo się zamknij i przynajmniej pierwej posłuchaj/poczytaj innych. Nie wywołuj tematów z których jesteś blady i kiepski niepomiernie. Od Ciebie nie można się dowiedzieć nic ciekawego, a tylko w Twoim towarzystwie można się, przy słabym charakterze, zmanierować "na modłę i podobieństwo moje". Twoje "święte" oburzenie jest li tylko symptomem narcyzmu, zadufania w sobie, obrażalstwa i małostkowości, a tym samym zarozumiałości potężnej, co manieruje osobowość. Jesteś skrzywiony. Do prawd odkrytych, sprawdzalnych, dorabiasz jakieś osobliwe założenia i prowokujesz do dysputy. Napisałem, że nie ze mną, bo jesteś nieskładny i niekonsekwentny, Przypominam Twój wywołany post: "Związek między siłą (jej natury pochodzenia nie określiłeś) a długością". Kontynuujesz ten temat??? Nie!!! Skaczesz jak motylek z kwiatka na kwiatek, czyli z tematu na temat powierzchownie uważając, że jesteś atrakcyjnie absorbujący. Jeśli chodzi o siły grawitacji, to wyjaśnił już dawno Izaac Newton. Czego więc szukasz? Co podważasz? Ignorancja, granicząca wręcz z pogardą, takiego poszukiwacza co teraz dopiero się nad tym zastanawia, jest nieuzasadniona? O związkach między siłą grawitacji a długością? Jak długość to automatycznie uderza w skojarzenie z rozmiarami/wymiarami nie jest w tym momencie wywoływana masa. Czyż Ty chłopie umiesz prawidłowo operować językiem polskim, a przez to określać się jasno i zrozumiale? Czy czasem nie jest trafnym moje spostrzeżenie o bałaganie w Twoim mózgu? I jam mam siedzieć cicho na takie bzdury, na forum racjonalisty i Ciebie usprawiedliwiać/rozmawiać delikatnie, a może i głaskać jeszcze, za te bzdury, które tworzysz pod natchnieniem nie wiem jakim? Skończyłeś ponoć UE we Wrocławiu, ale powiem Tobie, że tego nie widać, nie tylko w tym poście, ale także w innych na tym forum (bo czytam) i troszkę innej tematyce. I nie dziwię się, ze od "Szarleya" też dostałeś mnóstwo uwag niesympatycznych. Cześć. Mam Ciebie dość i pozdrawiam.

Ich bin besser als mein Ruf
Belfer00 (720 punktów)
>>Wypowiedzi kolegi krystkona są niejasne, ale przy życzliwym odczytaniu można się doszukać pewnego fizycznego sensu.

>>>>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
>>1) Istnieją siły międzycząsteczkowe. Np. kropla wody przybiera kształt kuli, a na jej powierzchni występuje napięcie powierzchniowe. Wypadkowy wektor skierowany jest do wnętrza kuli. A jakie siły międzycząsteczkowe występują w kuli metalowej? Aby powiększyć objętość kulistego balonika musi zadziałać siła pokonująca wypadkową. A jaka siła musi działać, by "rozdąć" kulę metalową pustą w środku ("metalowy balonik")?
>A gdzie tu długość, nawet starannie zdefiniowana przez założyciela wypowiedzi? Przypominam temat wątku: "Związek między siłą a długością". Więc co Ty tu rozważasz?
Rozważam siły wiązania kuli.

>>>>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?
>>2) Jeśli oświetlimy kulę i zobaczymy ją, to znaczy, że światło odbiło się od niej. Światło, odbijając się, naciska na powierzchnię kuli ("ciśnienie światła"). Czy wystarczająco silny nacisk światła może rozerwać powierzchnię kuli? I czy światło odbiłoby się, gdyby nie istniały siły wiążące atomy metalu? Tzn. czy zobaczylibyśmy metal w stanie gazowym? A jeśli kula jest pusta ("metalowy balonik"), a światło działa od środka? I czy istnienie sił wiążących atomy metalu możemy stwierdzić inaczej niż próbując im przeciwdziałać ("rozerwać" metal)? I czy każde oświetlenie kuli w celu jej zobaczenia nie jest potencjalnie "destrukcyjne" (na poziomie stanu kwantowego)? A jeśli energia fotonów jest większa niż praca wyjścia elektronów z danego metalu? Czy to aby nie jest częściowe "rozerwanie"?
>Nurzasz się w domysłach i idiotycznych rozważaniach. Przypominam jeszcze raz temat wątku: "Związek między siłą a długością".
Oczywiście, że to są domysły, bo krystkon pisze niejasno jak Hegel. Ale to nie są "idiotyczne rozważania", tylko sensowne zagadnienia fizyczne. Co idiotycznego jest w zjawisku fotoelektrycznym?

>>3) Proponuję też zastanowić się, co ma wspólnego transformator z przekładnią mechaniczną i hydrauliczną, co jest w każdym przypadku przełożeniem, i co w transformatorze jest odpowiednikiem długości ramienia dźwigni?
>Nie będę się zastanawiał, bo Krystkon nie wie o czym pisze. Propozycja z mojej strony arbitralnie odrzucona.
A ci, którzy zastosowali do transformatora termin "przełożenie" ("przekładnia"), się zastanowili.

>>4) I czy można mierzyć odległość w przestrzeni fizycznej (np. w kartezjańskim układzie współrzędnych) bez układu (ciała) odniesienia (punktu materialnego). A może nawet trzeba kilku punktów materialnych? I czy punkty materialne nie oddziałują ze sobą (grawitacyjnie)?
>Toć układ kartezjański nawet przestrzenny jest układem odniesienia, a odległość podawana i wyliczana jest z wykorzystaniem trzech współrzędnych. Układ odniesienia kartezjański płaski jest szczególnym przypadkiem układu przestrzennego. O grawitacji możemy rozmawiać gdy punktom przypisze się odpowiednią masę. A tak mówimy tylko o odległości, czyli długości. Gdzie więc tu miejsce na siłę, jak to określił Krystkon? Grawitacja? To więc o co chodzi Krystkonowi? Ja go nie rozumiem. Widocznie są jeszcze inne szkoły niż te jakie ja kończyłem. Zupełne wariatkowo. Pozdrawiam.
To według Ciebie układ współrzędnych i układ odniesienia to to samo? Bo ja się uczyłem inaczej...

Kolega krystkon chyba niezbyt dobrze zna "język fizyki", ale ma ciekawe intuicyjne pomysły. Trochę bardziej w stylu filozofii przyrody. Albo jak dziecko, w którym śmiałość pomysłów nie została jeszcze ograniczona wymogami zdobytej wiedzy.
Ciekawie jest porównać jego wywody z wypowiedzią koleżanki Zielony Tygrys. "Weź kulkę i obejrzyj ją przy świetle. Coś się dzieje? rozrywa się?". Prawda jakie to proste? Nic się nie dzieje. Jakieś tam ciśnienie światła, zjawisko fotoelektryczne? Przecież widać, że nic się nie dzieje i już.
Pozdrawiam.
11-11-2015 12:35 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Wypowiedzi kolegi krystkona są niejasne, ale przy życzliwym odczytaniu można się doszukać pewnego fizycznego sensu.
>>>>>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
>>>1) Istnieją siły międzycząsteczkowe. Np. kropla wody przybiera kształt kuli, a na jej powierzchni występuje napięcie powierzchniowe. Wypadkowy wektor skierowany jest do wnętrza kuli. A jakie siły międzycząsteczkowe występują w kuli metalowej? Aby powiększyć objętość kulistego balonika musi zadziałać siła pokonująca wypadkową. A jaka siła musi działać, by "rozdąć" kulę metalową pustą w środku ("metalowy balonik")?
>>A gdzie tu długość, nawet starannie zdefiniowana przez założyciela wypowiedzi? Przypominam temat wątku: "Związek między siłą a długością". Więc co Ty tu rozważasz?
>Rozważam siły wiązania kuli.
>>>>>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?
>>>2) Jeśli oświetlimy kulę i zobaczymy ją, to znaczy, że światło odbiło się od niej. Światło, odbijając się, naciska na powierzchnię kuli ("ciśnienie światła"). Czy wystarczająco silny nacisk światła może rozerwać powierzchnię kuli? I czy światło odbiłoby się, gdyby nie istniały siły wiążące atomy metalu? Tzn. czy zobaczylibyśmy metal w stanie gazowym? A jeśli kula jest pusta ("metalowy balonik"), a światło działa od środka? I czy istnienie sił wiążących atomy metalu możemy stwierdzić inaczej niż próbując im przeciwdziałać ("rozerwać" metal)? I czy każde oświetlenie kuli w celu jej zobaczenia nie jest potencjalnie "destrukcyjne" (na poziomie stanu kwantowego)? A jeśli energia fotonów jest większa niż praca wyjścia elektronów z danego metalu? Czy to aby nie jest częściowe "rozerwanie"?
>>Nurzasz się w domysłach i idiotycznych rozważaniach. Przypominam jeszcze raz temat wątku: "Związek między siłą a długością".
>Oczywiście, że to są domysły, bo krystkon pisze niejasno jak Hegel. Ale to nie są "idiotyczne rozważania", tylko sensowne zagadnienia fizyczne. Co idiotycznego jest w zjawisku fotoelektrycznym?
>>>3) Proponuję też zastanowić się, co ma wspólnego transformator z przekładnią mechaniczną i hydrauliczną, co jest w każdym przypadku przełożeniem, i co w transformatorze jest odpowiednikiem długości ramienia dźwigni?
>>Nie będę się zastanawiał, bo Krystkon nie wie o czym pisze. Propozycja z mojej strony arbitralnie odrzucona.
>A ci, którzy zastosowali do transformatora termin "przełożenie" ("przekładnia"), się zastanowili.
>>>4) I czy można mierzyć odległość w przestrzeni fizycznej (np. w kartezjańskim układzie współrzędnych) bez układu (ciała) odniesienia (punktu materialnego). A może nawet trzeba kilku punktów materialnych? I czy punkty materialne nie oddziałują ze sobą (grawitacyjnie)?
>>Toć układ kartezjański nawet przestrzenny jest układem odniesienia, a odległość podawana i wyliczana jest z wykorzystaniem trzech współrzędnych. Układ odniesienia kartezjański płaski jest szczególnym przypadkiem układu przestrzennego. O grawitacji możemy rozmawiać gdy punktom przypisze się odpowiednią masę. A tak mówimy tylko o odległości, czyli długości. Gdzie więc tu miejsce na siłę, jak to określił Krystkon? Grawitacja? To więc o co chodzi Krystkonowi? Ja go nie rozumiem. Widocznie są jeszcze inne szkoły niż te jakie ja kończyłem. Zupełne wariatkowo. Pozdrawiam.
>To według Ciebie układ współrzędnych i układ odniesienia to to samo? Bo ja się uczyłem inaczej...
>Kolega krystkon chyba niezbyt dobrze zna "język fizyki", ale ma ciekawe intuicyjne pomysły. Trochę bardziej w stylu filozofii przyrody. Albo jak dziecko, w którym śmiałość pomysłów nie została jeszcze ograniczona wymogami zdobytej wiedzy.
>Ciekawie jest porównać jego wywody z wypowiedzią koleżanki Zielony Tygrys. "Weź kulkę i obejrzyj ją przy świetle. Coś się dzieje? rozrywa się?". Prawda jakie to proste? Nic się nie dzieje. Jakieś tam ciśnienie światła, zjawisko fotoelektryczne? Przecież widać, że nic się nie dzieje i już.
>Pozdrawiam.
Kolego Belfwsze! Cała sprawa polega na tym, że nasz ulubieniec Krystkon nie trzyma się wywołanej linii tematu i nie zamierza nawet jej kontynuować/trzymać się. Jest denerwujący, bo pisze o wszystkim i w gruncie rzeczy o niczym. Pozostawia po sobie tylko niezrozumiały jazgot. Pisze chaotycznie, i przez to nie można go zrozumieć i podejmować z nim jakąkolwiek polemikę. Doprowadza, tak jak mnie, do "białej gorączki", by później mieć powód do obrażania się (do przenoszenia postu w Bazgroły), gdy wytyka mu się zamęt w jego wypowiedziach. Twoja wypowiedź: "Jakieś tam ciśnienie światła, zjawisko fotoelektryczne? Przecież widać, że nic się nie dzieje i już.", jest na temat wywołany w poście krystkona pt: "Związek między siłą i długością" czy też nie jest. Gdzie tu masz powiązanie z długością? Nie czuję się zobowiązany tłumaczyć za siebie, ale czuję się odpowiedzialny za to co napisałem jak widzę krystkona. To nie pierwszy taki wypadek z jego "frapującymi" postami. Szczególnie utkwił mi wątek jaki wywołał "Co to jest liczba?" Zajrzyj do archiwum jego wypowiedzi i osądź sam. Toć to czyste wariatkowo. Do niczego nie zmuszam, tylko proponuję i pozdrawiam.


Ich bin besser als mein Ruf
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wenancjusz nie ma sensu podniecać się. Cokolwiek sobie tu nie powiemy, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Nie jestem wykształcony. W młodości nie uczyłem się a jedynie ślizgałem się. Nauka nie interesowała mnie. Kiedy nauka zainteresowała mnie może ze 3 lata temu było już za późno. Jestem uwikłany i nie mogę się kształcić. Wszystko co mogę to przeczytać parę opisów w wiki. Piszę więc na poziomie możliwości zrozumienia kilku opisów z wiki.

Mimo twoich uwag pozwolę sobie to kontynuować. Piszę w bazgrołach i wolno mi wszystko. Możesz mnie zignorować co najpewniej uczynisz.

Może tak.
Wg mnie długość w przestrzeni i długość w czasie są tożsame. To to samo.

Wg mnie stwierdzenie OKREŚLONEJ długości pomiędzy elementami (obiektami, zdarzeniami) w przestrzeni lub w czasie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem istnienia OKREŚLONEJ siły oddziaływania elementów i na odwrót, stwierdzenie OKREŚLONEJ siły oddziaływania elementów jest jednoznaczne ze stwierdzeniem istnienia odległości pomiędzy elementami.
Każda zmiana odległości elementów będzie zmianą siły oddziaływania elementów ze sobą i na odwrót każda zmiana siły oddziaływania elementów będzie zmianą ich odległości.

To wariatkowo w ogólności przeczy zasadzie nieoznaczoności bo:
- nie można jednoznacznie określić odległości i siły, ponieważ mierząc odległość zmieniamy siłę a mierząc siłę zmieniamy odległość.
- nie można jednoznacznie określić opóźnienia i siły, ponieważ mierząc opóźnienie zmieniamy siłę a mierząc siłę zmieniamy opóźnienie.

Co jednak jeśli przyjmiemy, że tzw. mierzenie to przekształcenie długości w siłę lub siły w długość?

Proszę zauważyć jak pojmujemy siłę. Stawiamy odważnik na wadze i obserwujemy odchylenie się wskaźnika. Obserwujemy przestrzenną długość od 0 na skali wagi do wskaźnika, żeby pojąć masę.
Proszę zauważyć jako pojmujemy odległość. Spuszczamy kamień zawieszony na sznurku do studni aż do chwili doznania odciążenia sznurka.

Jak to rozumieć?
Długość w przestrzeni i długość w czasie to jedno i to samo.
W naszej rzeczy długość przekształca się się w siłę i na odwrót siła przekształca się w długość.

Jeśli znasz wymiary wagi i znasz położenie wagi, wystarczy, że coś zważysz aby poznać położenie tego co zważyłeś.

Jeśli zaczniesz coś odpychać od siebie aby sprawdzić jak mocno jest przytwierdzone t nie tylko zmieniasz położenie odpychanej rzeczy ale także zmieniasz siłę twojego wiązania z odpychaną rzeczą. Dlatego, że długość i siła są za sobą w związku ulegając wzajemnym przekształceniom.

I co teraz Wenancjusz?
Atak szału czy milczysz jak grób? Tak czy siak niewiele to nie zmieni.
12-11-2015 07:28 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)
>Cokolwiek sobie tu nie powiemy, nie będzie to miało żadnego znaczenia.
Więc po cóż nadal mleć te plewy?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Cokolwiek sobie tu nie powiemy, nie będzie to miało żadnego znaczenia.
>Więc po cóż nadal mleć te plewy?
>

Dla jaj
12-11-2015 13:33 
 Ocena 1 na 1
Sierota (349 punktów)
>>>Cokolwiek sobie tu nie powiemy, nie będzie to miało żadnego znaczenia.
>>Więc po cóż nadal mleć te plewy?
>>

>Dla jaj

Amen


Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Dla jaj

Drogi kolego, nic z tego. Jest powód.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,684240#w684941

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-11-2015 14:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Więc po cóż nadal mleć te plewy?

Coś trzeba robic w tej beznadziei stanu swojej rodziny, którą się nieźle wkopało, wobec braku odwagi do zmiany pracy i rosnącego kredytu.

A najłatwiej to w pocie czoła mle się plewy w bazgrołach na Racjonaliscie, mając niamałą satysfakcję ze swojej 'pracy'.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-11-2015 21:09 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Więc po cóż nadal mleć te plewy?
>Coś trzeba robic w tej beznadziei stanu swojej rodziny, którą się nieźle wkopało, wobec braku odwagi do zmiany pracy i rosnącego kredytu.
>A najłatwiej to w pocie czoła mle się plewy w bazgrołach na Racjonaliscie, mając niamałą satysfakcję ze swojej 'pracy'.

Tak zastanawiam się Jacku o co ci właściwie chodzi? Przecież ty, mój szef czy inni zajebiście zadowoleni z życia ludzie, sprowadziliście mnie już do parteru. To wciąż za mało? Przecież żyję już tak jak sam nie chcę żyć i tak jak oczekują tego ode mnie inni ludzie. Chodzi o to, że powinienem być jeszcze zadowolony i wdzięczny? Wierzyć, że dobre to i sprawiedliwe? Nie wierzę, nie jestem tobą, tylko sobą.

Co ty robisz tu w Bazgrołach Racjonalisty skoro skoro tyle ważnych i poważanych spraw jest w świecie do zrobienia? Co ty tu robisz? Chcesz wyżreć moją duszę? Zmienić mnie? Zmienić moje myśli, uczucia abym stał się kimś innym? Co ty robisz? Dlaczego? Jestem sobą i dobry Bóg da sobą pozostanę, choć w tym chorym świecie bycie sobą bywa czasem koszmarem na jawie.
13-11-2015 07:29 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> ty, mój szef czy inni zajebiście zadowoleni z życia ludzie,
> sprowadziliście mnie już do parteru.

Nikt z zewnątrz Cię nie sprowadził do pateru. Raczej to nie mój, ani nawet Twojego szefa podpis widnieje na Twojej umowie kredytowej.
I także to nie ja, ani Twój szef ślizgał się w szkole na Twoje konto.

> To wciąż za mało? Przecież żyję już tak jak sam nie
> chcę żyć i tak jak oczekują tego ode mnie inni ludzie

Odtrącasz rękę z dobrą radą, pitolisz trzy po trzy o jakiejś teorii z odległością i czasem, zamiast coś zrobić sensownego ze swoim życiem. Jak się już tu przed nami otworzyłeś i powiedziałeś a, to przecież nie po to żeby pogwarzyć. Ludzie reagują emocjonalnie, angażują się a Ty zimny jak głaz, jakby nigdy nic odwracasz się od tego wszystkiego, olewasz dobre rady ludzi którzy natrudzili się niemało, żeby Ci je dać.

> Chodzi o to, że powinienem być jeszcze zadowolony i
> wdzięczny? Wierzyć, że dobre to i sprawiedliwe?

Nie. Powinieneś znaleźć lepszą pracę.

> Nie wierzę, nie jestem tobą, tylko sobą.

I nikt Cię nie namawia, żebyś był kimś innym. Z tego co pamiętam to Ciebie własna praca upokarza, nie nas.

> Zmienić mnie? Zmienić moje myśli, uczucia abym stał się kimś innym?
> Co ty robisz? Dlaczego?

Zrób coś, zmień pracę, nie uciekaj od realu.
Dlatego że życzę Ci dobrze, dlatego że tutaj piszesz i mimo wszystko tworzymy tutaj jakiś zalążek wspólnoty, która przynajmniej daje pewne pomysły do przemyślenia.

> Jestem sobą i dobry Bóg da sobą pozostanę

Zostań sobą, ale zrób coś do diaska i nie tkwij dalej w tym bagnie.

> choć w tym chorym świecie bycie sobą bywa czasem koszmarem na jawie.

Wiesz jakoś nie sądzę, żebyś był sobą w roli ofiary.
Ale to ja tak nie sądzę.
To tyle Konopka.
Wywnętrzniłem się, a teraz możesz sobie dalej gwarzyć, jak gdyby nigdy nic się nie stało.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Nie uciekam Jacku od realu. To jest real. Tego rodzaju rozważania są właściwie podstawą zmiany moich motywów w życiu. To jest źródło mojego bankructwa i społecznego wykluczenia.

To jest ważne. Co ja mogę poradzić na to, ze dla innych to jest nieważne i głupie?
13-11-2015 12:41 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Tego rodzaju rozważania są właściwie podstawą
> zmiany moich motywów w życiu. To jest źródło mojego
> bankructwa i społecznego wykluczenia.

Nie piszesz pełnym zdaniami i nie wiem, o jakich źródłach "Twojego bankructwa i społecznego wykluczenia" napisałeś. Choć jak dla mnie, te źródła i tak są jasne.

>To jest ważne.

Zależy, co. Jest wiele ważnych spraw i rzeczy w życiu.

> Co ja mogę poradzić na to, ze dla innych to jest nieważne i głupie?

Fakt, niewiele możesz poradzić. Ale z pewnością warto nauczyć się, co realnie kieruje światem i jak ułamek energii świata uczciwie wykorzystać bez szkody dla innych.
Jak na razie, robisz to nieudolnie, proponując nieuczciwie usuwanie praw pracowniczych, okradanie banków, anulację ochrony praw autorskich czy ochrony prywatności itp.

Nikt jak dotąd po Twojej argumentacji zdania nie zmienił, naraziłeś się tylko na drwiny, a wciąż na nic nie masz wpływu.
Pytanie o bilans Twojej dotychczasowej fantazji i działalności pozostawiam otwarte, niech daje Ci do myślenia.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wierzę, że świat zmieni się, ze to co robię nabierze znaczenia.
Znowu ryzykuję a dług jak słusznie zauważyłeś rośnie. Wystarczy okazać się niezgodnym, żeby stać się winnym. Takie to współczesne dobro i zło.

Próbowałem jak mi rodziłeś zmienić coś i rozpocząć działalność gospodarczą. Jednak czuję pustkę. Nie mam w sobie potrzebnej motywacji. Tak to nie idzie. Widać nie chcę dobrowolnie zaspokajać potrzeb ludzi, których w ogólności nie lubię.
13-11-2015 13:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wierzę, że świat zmieni się, ze to co robię nabierze znaczenia.

Wiara pomimo faktów i logiki, pokładanie nadziei we własnych fantazjach są tu nieustannie krytykowane. Ale jeśli Ci to jakoś pomaga - wierz. Ja jestem pewien, że Twój system nie zostanie wprowadzony. Żeby nabrać znaczenia, musiałbyś go znacznie udoskonalić, a wcześniej chyba trochę bardziej poznać świat.

> Znowu ryzykuję a dług jak słusznie zauważyłeś rośnie

Hm, a ciekawe co na to Twoje nieustanne ryzykanctwo żona. Musi chyba Cię bardzo kochać..

> Wystarczy okazać się niezgodnym, żeby stać się winnym

Bycie niezgodnym werbalnie nie wystarcza. Trzeba jeszcze np. co-nieco podpisać a później to kontestować, trzeba ukraść (bycie niezgodnym z uczciwością). Coś w tym stylu. Głównie wtedy człowiek staje się winnym.

>Próbowałem jak mi rodziłeś zmienić coś i rozpocząć działalność gospodarczą

Przede wszystkim radziłem Ci zmienić pracę. Nic nie pisałem o rozpoczęciu działalności.

> Jednak czuję pustkę. Nie mam w sobie potrzebnej motywacji

Wbrew pozorom nie dziwię się. Z autora niespójlnego i nieuczciwego programu, który musi wbrew coraz większym przeciwnościom go wszem i wobec powtarzać, powoli wycieka energia.. podobnie jak z Syzyfa. Normalne.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-11-2015 13:46 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>> Znowu ryzykuję a dług jak słusznie zauważyłeś rośnie
>Hm, a ciekawe co na to Twoje nieustanne ryzykanctwo żona. Musi chyba Cię bardzo kochać..
Dług rośnie, a do tego fascynacja kryptowalutą zbliża do kolejnego krachu i kolejnego projektu rewolucji bo cały świat jest winien. Okaże się wtedy,że to Ty byłeś zwolennikiem stosowania BTC bo na tym zarobiłeś.

>>Próbowałem jak mi rodziłeś zmienić coś i rozpocząć działalność gospodarczą
>Przede wszystkim radziłem Ci zmienić pracę. Nic nie pisałem o rozpoczęciu działalności.
Praca to niewola, trzeba słuchać szefów, mają prawo wydawać polecenia....
13-11-2015 13:59 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Przede wszystkim radziłem Ci zmienić pracę.
>> Nic nie pisałem o rozpoczęciu działalności.
> Praca to niewola, trzeba słuchać szefów, mają prawo wydawać polecenia....

I dlatego radziłem mu zmienić pracę (wg Krystkona słownika: zmienić bardziej upokarzające niewolnictwo na mniejsze) a nie mędrkować
Kurcze, niech się nawet zatrudni w jakieś firmie jako szeregowy windykator..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-11-2015 00:40 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>I dlatego radziłem mu zmienić pracę (wg Krystkona słownika: zmienić bardziej upokarzające niewolnictwo na mniejsze) a nie mędrkować
>Kurcze, niech się nawet zatrudni w jakieś firmie jako szeregowy windykator..

Albo sobie jaja ze mnie robisz, najpewniej, albo oszalałeś.
Sam zostań windykatorem. Masz doskonałe predyspozycje. Nie dość, że świetnie manipulujesz ludźmi to jeszcze robisz to z pasją. Twoim umiejętnościom wpajania ludziom poczucia winy ciężko dorównać. Taki zawód idealnie wpasowałby się w twoje poczucie wyższości nad innymi.
Pomyśl, z niekończącymi się pokładami jadu dałbyś radę zatruć tysiące umysłów ludzi z problemami, iż ci spłaciliby każdą możliwą kwotę, byleby tylko uwolnić się od trucizny. Dziecku mleka nie kupiliby na śniadanie a tobie przynieśli na spłatę odsetek i kosztów postępowania przeciwko nim. Taki talent nie powinien się marnować.
15-11-2015 01:30 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)
>>I dlatego radziłem mu zmienić pracę (wg Krystkona słownika: zmienić bardziej upokarzające niewolnictwo na mniejsze) a nie mędrkować
>>Kurcze, niech się nawet zatrudni w jakieś firmie jako szeregowy windykator..

>Albo sobie jaja ze mnie robisz, najpewniej, albo oszalałeś.

A tu masz Twoją własną odpowiedź:

>>>Cokolwiek sobie tu nie powiemy, nie będzie to miało żadnego znaczenia.
>>Więc po cóż nadal mleć te plewy?
>

Krystian:

>Dla jaj
www.racjonalista.pl/forum.php/s,684240#w684918

Nie Krystkon, nikt tu sobie z Ciebie jaj nie robi i nikt nie oszalał.

To Ty jesteś tym, który tu pisze świadomie głupoty "dla jaj".

15-11-2015 17:25 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Sam zostań windykatorem

Dziękuję, nie skorzystam. Nie dość że nie mam doświadczeń, to moja praca odpowiada mi na wielu płaszczyznach (m.in. finansowej)

> Nie dość, że świetnie manipulujesz ludźmi

Piękne wpajanie poczucia winy Krystian. Gratuluję.
Szarley już się tym u Ciebie zniechęcił, pewnie pora na następnego.

>Twoim umiejętnościom wpajania ludziom poczucia winy ciężko dorównać

Domyślam się, że przez całe życie nikłym kosztem bardzo starasz się dorównać innym ludziom im.in. teraz wejść z powrotem do klasy średniej bo "innym tam wygodnie". Dobrze, ale na Boga - rób to samodzielnie i oby z jakimś śladowym choćby sukcesem.

> Taki zawód idealnie wpasowałby się w twoje poczucie wyższości nad innymi.

Konsekwentny minus za fantazjowanie na mój temat.

> Pomyśl, z niekończącymi się pokładami jadu dałbyś radę zatruć
> tysiące umysłów ludzi z problemami

Kolejne wpajanie innym poczucia swojej winy.
Ja się jednak winny nie czuję, przykro mi. Wysil się choć raz w życiu i poszukaj bardziej skołowanego od Ciebie, może z nim jakoś pójdzie.

> Dziecku mleka nie kupiliby na śniadanie a tobie
> przynieśli na spłatę odsetek i kosztów postępowania przeciwko nim

Ciekawe doświadczenia opisujesz, domyślam, że to nie teoria, ale raczej autopsja.
Naprawdę tracisz czas w tej fabryce. Powodzenia, życzę sukcesów w nowym życiu.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-11-2015 20:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Kurcze, niech się nawet zatrudni w jakieś firmie
>> jako szeregowy windykator..
> Albo sobie jaja ze mnie robisz, najpewniej, albo oszalałeś

Poza tym zupełnie Cię nie rozumiem Krystian.
Piszesz, że oszalałem, a sam wolisz pracować w firmie urągającej wszelkim standardom traktowania pracowników, stoisz w niej niżej od robotnika plantacji czciny cukrowej USA przełomu XVIII i XIXw. a nie zajmiesz się tym, w czym masz doświadczenie i co przynosiło przez pewien czas całkiem niezły zarobek.

Kto tu oszalał? Czy na pewno warto ginąć dla idei, dla wiary, że jest się z innej planety?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-11-2015 22:35 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Poza tym zupełnie Cię nie rozumiem Krystian.
>Piszesz, że oszalałem, a sam wolisz pracować w firmie urągającej wszelkim standardom traktowania pracowników, stoisz w niej niżej od robotnika plantacji czciny cukrowej USA przełomu XVIII i XIXw. a nie zajmiesz się tym, w czym masz doświadczenie i co przynosiło przez pewien czas całkiem niezły zarobek.
>Kto tu oszalał? Czy na pewno warto ginąć dla idei, dla wiary, że jest się z innej planety?

Może przypomnę ci z jaką pogardą rozpisywałeś się tu o przymusowej windykacji należności. To był zresztą podstawowy składnik mojej negatywnej oceny. A tu nagle co? Proponujesz mi, żeby zajął się tym czym sam gardzisz? Bo opłaca się?
Nigdy więcej! To jest kupa gnoju, że już nie wspomnę, że to przeczy wszelkim wyrażanym przeze mnie miesiącami wartościom.

Co z tego, że zajmowałem się przymusową windykacją należności? Że dołożyłem swoje 5 groszy do dominacji silnych nad słabymi i bynajmniej nie bez korzyści? Co mam z tym zrobić?

Wiem co zrobię. Mogę ten szajs zakwestionować, podważać, szukać dziury w całym a wszystko po to, żeby wzbudzić wątpliwości innych czy to dobre jest, żeby wzbudzić twoje wątpliwości.

Pisałeś, że 20% ludzi wytwarza 80% dóbr. Ja czytałem, że 85 osób posiada połowę kapitału świata. Pisałeś, że kredyty są konieczne, żeby ludzie, których na to nie stać mogli zdobyć mieszkania. Ja to widzę tak, że kredyty są po to aby właściciel 5 mieszkań, mógł zdobyć kolejne 5 pod wynajem. Utrwalasz współczesne stosunki kapitałowe. A stosunki kapitałowe to stosunki społeczne nawet te w rodzinie. Sam powiedz jak na twoje małżeństwo wpłynęłaby obniżka twojego wynagrodzenia z 20 tysi miesięcznie za analizy kwitów rozrachunkowych do powiedzmy 3 tysi? Kwitłaby miłość?
16-11-2015 07:50 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Może przypomnę ci z jaką pogardą rozpisywałeś się
> tu o przymusowej windykacji należności

To wreszcie przypomij, bo jakoś tu nie widzę żadnych cytatów, a jedynie Twoje interpretacje, wypaczone oceny tego co jednym uchem wpadło, a drugim wypadło.
Ok, skoro Twojego przypominania nie ma, to może ja przypomnę: windykacja jest koniecznością (zwłaszcza wobec ojców niepłacących alimentów) choć zawód jest trudny i wiąże się z wypaleniem oraz niekorzystnymi zmianami w nastawieniu do świata, do pieniądza, w życiu prywatnym etc.

> To był zresztą podstawowy składnik mojej negatywnej oceny

Jak zwykle oceniasz, co sam sobie wymyśliłeś a z rzeczywistością ma się to tak, jak zielone z kwadratowym.

> Nigdy więcej! To jest kupa gnoju

Wreszcie to wydusiłeś. Brawo.

> że już nie wspomnę, że to przeczy wszelkim wyrażanym
> przeze mnie miesiącami wartościom.

I trzeba było lat, wypalenia, licznych ofiar po drodze, wręcz bankructwa żebyś nauczył się swoich wartości? Droga ta cena.

> Co z tego, że zajmowałem się przymusową windykacją należności?
> Że dołożyłem swoje 5 groszy do dominacji silnych nad słabymi
> i bynajmniej nie bez korzyści?

To z tego, że możesz żywić wobec windykowanych przez Ciebie ludzi i podlegających kiedyś pracowników wyrzuty sumienia. Nieustanne poczucie winy. Taką cenę często w tym zawodzie się płaci, absolutnie nie jesteś wyjątkiem.

> Wiem co zrobię. Mogę ten szajs zakwestionować, podważać,
> szukać dziury w całym a wszystko po to, żeby wzbudzić
> wątpliwości innych czy to dobre jest, żeby wzbudzić twoje
> wątpliwości.

Wątpliwości nie mam, zawód jest potrzebny.
Natomiast to, co Ty możesz zrobić żeby ulżyć swoim wyrzutom, to pojechać do kilku zwindykowanych ludzi i poprosić ich o rozmowę.

> Pisałeś, że 20% ludzi wytwarza 80% dóbr. Ja czytałem, że 85
> osób posiada połowę kapitału świata

Dobrze, że nie 95% bo zapewne w XIXw. tak właśnie było. Widzisz progres? Ja tak. W większości krajów europejskich mamy dziś albo podatek progresywny, albo liniowy. Podobnie w USA. Nieśmiało przypomnę, że w USA był kiedyś podatek regresywny.
Zacznij w końcu myśleć racjonalnie, niekoniecznie wymyślać niestworzone historie o zabraniu niżej sytuowanym ludziom tych praw, które już mają (m.in. pracowniczych) i rozpieprzaniu banków, które Cię gnębią na Twoją prośbę.

> Pisałeś, że kredyty są konieczne, żeby ludzie, których na to
> nie stać mogli zdobyć mieszkania.

Zgadza się.

> Ja to widzę tak, że kredyty są po to aby właściciel
> 5 mieszkań, mógł zdobyć kolejne 5 pod wynajem

No to masz wypaczoną optykę - widzisz tylko esencję swojej zazdrości i miejsce, gdzie sam byś chciał się znaleźć. Wszyscy moim znajomi i przyjaciele brali kredyt, żeby mieć gdzie mieszkać. Przykro mi.

> Sam powiedz jak na twoje małżeństwo wpłynęłaby obniżka
> twojego wynagrodzenia z 20 tysi miesięcznie za analizy
> kwitów rozrachunkowych do powiedzmy 3 tysi? Kwitłaby miłość?

Rozumiem Twoje rozgoryczenie i trudną sytuację, choć niewiele mogę pomóc. Po pierwsze przeważnie każdy rozsądny człowiek liczy się z tym, że może utracić część lub całość zarobków w związku np. z chorobą. Ja też sie liczę.
Po drugie, nie każdy uwielbia latać coraz bliżej ognia i sprawdzać w ten sposób swój refleks, jak pan prezes Krystian Konpoka. Ty widać masz od lat do takich rzeczy wprost wybitny talent. I co można na to poradzić? Niewiele, jeśli sam nie chcesz nic poradzić. Pojedź do ludzi którym zabierałeś dobytek, pogadaj, nawet zainkasuj w pysk - taka moja rada. Piszę serio.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Właściwego pojęcia użyłeś w odniesieniu do przymusu egzekucyjnego "potrzebny".
Szkoda tylko, ze jak zawsze rozmywasz na wszystkich tę potrzebę zamiast napisać wprost "ja tego potrzebuję, ja tego chcę".
Biedakom przymus egzekucyjny potrzebny nie jest podobnie zresztą jak i kary za złamanie tajemnic. Biedacy nie mają żadnych tajemnic, chodzą obnażeni.

Ci twoi znajomi co to skorzystali z kredytów to raczej nie są zatrudnieni w specjalnych strefach ekonomicznych za 1500zl na śmieciówce?
16-11-2015 08:40 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Ci twoi znajomi co to skorzystali z kredytów to raczej nie są zatrudnieni w
specjalnych strefach ekonomicznych za 1500zl na śmieciówce?

Napisał zwolennik umów śmieciowych i przeciwnik minimalnej płacy
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Ci twoi znajomi co to skorzystali z kredytów to raczej nie są zatrudnieni w
>specjalnych strefach ekonomicznych za 1500zl na śmieciówce?
>Napisał zwolennik umów śmieciowych i przeciwnik minimalnej płacy

Prawa pracownicze to zaleczenie skutków choroby bez tknięcia palcem nawet jej przyczyn.
16-11-2015 09:08 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>Ci twoi znajomi co to skorzystali z kredytów to raczej nie są zatrudnieni w
>>specjalnych strefach ekonomicznych za 1500zl na śmieciówce?
>>Napisał zwolennik umów śmieciowych i przeciwnik minimalnej płacy
>Prawa pracownicze to zaleczenie skutków choroby bez tknięcia palcem nawet jej przyczyn.

1 Zdiagnozuj przyczynę
2 Zaleć terapię
3 odpowiedz wreszcie jakie pytanie zadać w referendum o budżet
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>>Ci twoi znajomi co to skorzystali z kredytów to raczej nie są zatrudnieni w
>>>specjalnych strefach ekonomicznych za 1500zl na śmieciówce?
>>>Napisał zwolennik umów śmieciowych i przeciwnik minimalnej płacy
>>Prawa pracownicze to zaleczenie skutków choroby bez tknięcia palcem nawet jej przyczyn.
>1 Zdiagnozuj przyczynę
>2 Zaleć terapię
>3 odpowiedz wreszcie jakie pytanie zadać w referendum o budżet

Ileż razy można powtarzać:
- podatki obrotowe
- sposób emisji pieniądza
- przymus egzekucyjny
- tajemnice w tym niejawny kapitał
16-11-2015 10:41 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>>>Ci twoi znajomi co to skorzystali z kredytów to raczej nie są zatrudnieni w
>>>>specjalnych strefach ekonomicznych za 1500zl na śmieciówce?
>>>>Napisał zwolennik umów śmieciowych i przeciwnik minimalnej płacy
>>>Prawa pracownicze to zaleczenie skutków choroby bez tknięcia palcem nawet jej przyczyn.
>>1 Zdiagnozuj przyczynę
>>2 Zaleć terapię
>>3 odpowiedz wreszcie jakie pytanie zadać w referendum o budżet
>Ileż razy można powtarzać:
>- podatki obrotowe
>- sposób emisji pieniądza
>- przymus egzekucyjny
>- tajemnice w tym niejawny kapitał

A teraz proszę o jakiś dowód
(i nadal czekam na pytanie o budżet)
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Dowód? Choćby wielkość sektora finansowego. Powinno być kilku informatyków na krzyż a są tłumy obrzydliwie bogatych ludzi.
16-11-2015 16:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Dowód? Choćby wielkość sektora finansowego. Powinno być kilku informatyków na krzyż a są tłumy obrzydliwie bogatych ludzi.

Wielkość sektora bankowego jako skutek egzekucji alimentów?

Wielkość sektora bankowego jako skutek tajemnicy mojej korespondencji z żoną?


Proszę o poważny dowód , bo ten jest...
"Pacz pan jest bieda tam gdzie nie ma śniega"

Nadal nie wiem jakie pytanie chcesz zadać w referendum o budżet
17-11-2015 09:25 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Dowód? Choćby wielkość sektora finansowego. Powinno być kilku
>> informatyków na krzyż a są tłumy obrzydliwie bogatych ludzi.
> Wielkość sektora bankowego jako skutek egzekucji alimentów?

I masz Pan zdiagnozowana przyczynę choroby pracowniczej (w tym choroby Krystkona): obrzydliwe bogactwo garstki ludzi! (że zarzut o zazdrość? A fe!)

>2 Zaleć terapię

Odnoszę wrażenie, że Krystkon będzie tu trochę nieśmiały, zrobię to więc za niego: terapia to skrócenie o głowę obrzydliwie bogatych ludzi. Względnie znacjonalizowanie ich bogactwa (w tym wiadomo, że część do kieszeni Krystiana). Czy to już czasem gdzieś nie było?

Inni płacić za Krystkona podatki - dobrze.
Krystkonowi kazać płacić podatki - rozbój w biały dzień!

Inni w systemie Krystkona konsumować wszystko na bieżąco, w majestacie prawa nie płacić podatków, nie mieć na mieszkanie - szczęście i wolność.

Krystkon w dzisiejszym sytemie konsumować wszystko na bieżąco, nie płacić podatków, nie mieć na mieszkanie - skandal i rozbój w biały dzień!


Ciekawe, czy ktoś u nas ma jeszcze wątpliwości a propos jakości postulatów człowieka, który - jak sam napisał - całe życie w szkole się ślizgał, a wiedzą interesuje się od 3 lat w wieku 39 lat.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Gdyby ktoś miał wątpliwości czy celem moich idei jest zabranie bogatym i oddanie biednym lub uniemożliwienie oszczędzania bez zobowiązań podatkowych jak pisze Jacek to potwierdzam. Jacek ma rację.

Przy czym Jacek próbuje wtłoczyć wszystkim fałsz, ze kapitał to zapas na zimę a ja wam mówię, ze kapitał to wladza człowieka nad człowiekiem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przy czym Jacek próbuje wtłoczyć wszystkim fałsz, ze kapitał
> to zapas na zimę a ja wam mówię, ze kapitał to wladza
> człowieka nad człowiekiem.

Gdyby ktoś miał wątpliwości w temacie kapitału, uważam że to częściowa władza człowieka nad człowiekiem, który poddaje się tej władzy w wybranym przez siebie zakresie i czasie dobrowolnie w celu uzyskania wymiernych korzyści. Oczywiście, w każdej chwili może się z owego częściowego poddania wymiksować, w inne w ogóle nie wchodzić, w jeszcze inne (wygodniejsze) wejść zamiast poprzedniego itp.

Krystian z jakiegoś osobistego powodu totalnie demonizuje i wyolbrzymia kapitał zatracając proporcje, stając się jego mentalnym niewolnikiem - mnie takie perspektywy są obce. Lubię patrzeć na rzeczywistość, jaką jest.

PS dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach - racja, dałem sie skusić


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A to dobre. Jesli twój PAN ci nie odpowiada poddaj się władzy innego PANA. A jesli cale PAŃSTWO jest chciwe, egoistyczne, bezwzględne i dla ciebie złe co wtedy? Zakwestionować władzę PAŃSTWA? Natychmiast przyślą przeciw tobie uzbrojonych funkcjonariuszy. Czyli, ze bez własnych żołnierzy nie można zakwestionować władzy? Bo tylko siła przeciwko sile, przemoc przeciw przemocy?
17-11-2015 13:48 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>A to dobre. Jesli twój PAN ci nie odpowiada poddaj się władzy innego PANA.

QWA zacznij pracować na podstawie umowy o pracę zawartej między dwoma wolnymi ludźmi, lub poszukaj spółdzielni pracy jako wspólnoty wolnych ludzi zamiast lamentować że masz PANA

>A jesli cale PAŃSTWO jest chciwe, egoistyczne, bezwzględne i dla ciebie złe co wtedy?
Gówno wtedy. Będziesz niezgodny z obowiązującymi regułami i możesz się rozpłakać
Ukradziono mi rower, ten który to zrobił też tak jak Ty nie uznawał społecznych reguł

>Zakwestionować władzę PAŃSTWA? Natychmiast przyślą przeciw tobie uzbrojonych funkcjonariuszy.
W sile dwóch dywizji czy trzech? Nikt na ciebie nikogo nie przyśle, bo całe państwo ma cię pod ogonem . Nie pochlebiaj sobie aż tak

>Czyli, ze bez własnych żołnierzy nie można zakwestionować władzy?
Ta władza wypłaca ci spory Kindergeld z przymusowo ściągniętych podatków
I NIE ZAPOMINAJ O TYM ŻE TA WŁADZA MA SPOŁECZNY MANDAT UZYSKANY W WYBORACH
17-11-2015 14:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A to dobre. Jesli twój PAN ci nie odpowiada poddaj się władzy innego PANA

Nie wiem, o co Ci chodzi z tym panem i władzą.
Po prostu szef. Polecenie szefa możesz zawsze olać, ale musisz się liczyć z konsekwencjami. Co do władzy jeszcze - rodzaje władzy ekonomicznej zależą od relacji między podmiotem a przedmiotem władzy, np. właściciel może sprzedać czynnik produkcji lub zarządzać własnym przedsiębiorstwem, przedsiębiorstwo mające siłę ekonomiczną może próbować narzucać konsumentowi wyższe ceny; najemny pracownik - menedżer - może zarządzać cudzym przedsiębiorstwem; państwo może ingerować w prywatne transakcje, określając pułapy cenowe lub sterować procesami gospodarczymi przez politykę gospodarczą lub normy prawne. W ciągu wieków u nas mamy widoczną, zgodną z procesami politycznymi, tendencję do zmniejszania zakresu ekonomicznej władzy autorytarnej na rzecz władzy ograniczonej (współwładzy). Ograniczanie władzy autorytarnej oznacza również poszerzanie kręgu osób odpowiedzialnych za procesy ekonomiczne. Tyś się nie załapał, a jeszcze swoją sytuację pogorszył - jest czego żałować. Ja działam w samorządzie lokalnym, a zamierzam prężniej.

> A jesli cale PAŃSTWO jest chciwe, egoistyczne,
> bezwzględne i dla ciebie złe co wtedy?

Znów chcesz widzę uchodzić za niewiniątko, a całą swoją winę zwalić na państwo.
Państwo jest chciwe, egoistyczne i bezwzględne, bo pozwoliło.. K. Konopce zaciągnąć kredyt uchwalając wcześniej prawo bankowe, rejestrując banki i sprzyjając ich działalnosci. Złe państwo, be!

> Czyli, ze bez własnych żołnierzy nie można zakwestionować władzy?

Raczej nie. Zbieraj zatem armię i razem ku rewolucji!!

> Bo tylko siła przeciwko sile, przemoc przeciw przemocy?

Chcesz zniszczyć coś, co dla innych działa całkiem sprawnie, bo jesteś ślizgajacym się po łepkach, niewiele rozumiejącym ze swiata nieudacznikiem, który w końcu dostał po łbie od losu za swoje zaniedbania.
Jeden się załamuje, inny zaciska zęby i bierze sie za robotę, inny narzekając knuje.
Typowe.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Chcesz zniszczyć coś, co dla innych działa całkiem sprawnie, bo jesteś ślizgajacym się po łepkach, niewiele rozumiejącym ze swiata nieudacznikiem, który w końcu dostał po łbie od losu za swoje zaniedbania.
>Jeden się załamuje, inny zaciska zęby i bierze sie za robotę, inny narzekając knuje.
>Typowe.

Myślę, że właściwsze byłoby określenie "co dla niektórych działa całkiem sprawnie" zamiast "innych". "Innych" sugeruje, że prawie wszyscy z wyjątkiem mnie samego są w tym modelu zadowolonymi z życia udacznikami a ja dla przykładu oglądałem ostatnio dokument, gdzie pokazywano pracowników produkujących w Bangladeszu buty znanych marek dla zachodnich kapitalistów i raczej też byli nieudacznikami. Poza niewyobrażalnym zapierdolem z kończynami, bez żadnych środków ochronnych, wetkniętymi po łokcie i kolana w szkodliwe dla zdrowia substancje chemiczne, mieli jeszcze możliwość odpoczynku na podłodze w pomieszczeniu, w których składowano te substancje, w oczekiwaniu na kolejną zmianę. Kasy za ten trujący zapierdol wystarczało im jedynie na wypełnienie żołądka śmieciami.

No to już ja i oni i pewnie jeszcze kilku znalazłoby się.

Chyba oszalałeś Jacku jeśli sądzisz, że pozwolę własnym dzieciom, które staram się wychować z takim trudem i wysiłkiem dziś np. robiłem w fabryce do 20.30 bez przerwy od rana na nogach, po 2 latach pracy bez jednego dnia urlopu i z jednym dniem chorobowego, tak po prostu żyć i cierpieć w twoim świecie. Nie ma mowy. Żeby jakiś stary cwaniak, wykorzystał je do wybudowania dla siebie wieżowca ze szkła, co by z 50 piętra mógł spojrzeć na panoramę i powiedzieć sobie w myślach "to wszystko moje". k***a tak być nie może i nie będzie. Nie wiem jeszcze jak ale przyłożę się do tego, żeby ten scenariusz nie ziścił się.

Wrócę jeszcze do twojego argumentu, że oto świat pod wpływem progresywnych podatków dochodowych, praw pracowniczych i wszelkiej maści socjalów zmienia się i kapitał rozprasza się się bo kiedy w XIXw do 85 osób należało 95% kapitału świata to teraz należy do nich już tylko 50%.
To co wyrażasz jest fałszem. Rozproszenie kapitału, do którego nawiązujesz, wynika nie z podatków a z wojen i komunizmu, z pozabijania lub przegonienia na 4 strony świata właścicieli. Gdyby nie ten twardy reset żadne rozproszenie kapitału nie nastąpiłoby. Wystarczy się przyjrzeć co dzieje się z ZSRR po upadku komunizmu i jak kapitał się tam pięknie rozprasza pod wpływem podatków. Po prostu cudnie.

Ja ci mówię Jacku, nawet gdybyś ludziom wypełnił żołądki, ogrzał ich, odział, napoił itd. a nie będą mogli sami decydować o własnym życiu, ci sprzeciwią ci się i nic na to nie poradzisz. Taka natura.

Czekaj dnia, w którym moje kwestionowanie nieopodatkowanego kapitału zainfekuje inne umysły.

I oczywiście, że chcę niszczyć. Złe konstrukcje należy niszczyć, żeby stworzyć miejsce dla dobrych. Ponadto jak to już Olson zauważył zemsta jest mechanizmem obronnym. Nie zaatakujesz tego co cię niszczy, to któregoś dnia po prostu zabije cię. Zemsta to obrona.

A właściwie tych 85 co to posiada 50% kapitału świata to czy można uznać ich za króli albo za cesarzy? Czy jak taki wchodzi do pomieszczenia to czy ludzie w okół zachowują się jakby król wszedł?
18-11-2015 07:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> oglądałem ostatnio dokument, gdzie pokazywano pracowników
> produkujących w Bangladeszu buty znanych marek dla
> zachodnich kapitalistów i raczej też byli nieudacznikami

Nie byli.

> Poza niewyobrażalnym zapierdolem z kończynami, bez żadnych
> środków ochronnych, wetkniętymi po łokcie i kolana w
> szkodliwe dla zdrowia substancje chemiczne, mieli jeszcze
> możliwość odpoczynku na podłodze w pomieszczeniu, w których składowano
> te substancje, w oczekiwaniu na kolejną zmianę

Rozumiem ich położenie i współczuję, ale ja nie mam możliwości zmiany ich losu.
Może choć troche wpłynę na ekonomię Bangladeszu poprzez niekupowanie produktów stamtąd, pytanie tylko, czy im się od tego na pewno polepszy.

> Kasy za ten trujący zapierdol wystarczało im jedynie
> na wypełnienie żołądka śmieciami.

Idziesz ulicą, nagle widzisz przed sobą kupy węgla pozwalane tuż prz okienkach piwnic, do których właściciele kamienic je normalnie zsypują.
Co robisz?
a) idziesz dalej
b) chwytasz za łopatę i zrzucasz wszystkie kupy do piwnic
c) coś innego - a jeśli tak, to co?

> Chyba oszalałeś Jacku jeśli sądzisz, że pozwolę własnym dzieciom (..)
> tak po prostu żyć i cierpieć w twoim świecie

Niestety nie tylko pozwalasz, ale dajesz im przykład, jak być życiową ofiarą która lubi ryzykować dla rozrywki.
Do tego pokazujesz im wzorcowe metody, jak dojść do traktowania przez otoczenie własnej osoby jako nieszkodliwe kuriozum. Jak być lekceważonym np. tutaj na Racjonaliście.

>To co wyrażasz jest fałszem

Słowa lekko rzucone, a dwodów konsekwentnie brak.

> Rozproszenie kapitału, do którego nawiązujesz, wynika
> nie z podatków a z wojen i komunizmu, z pozabijania lub
> przegonienia na 4 strony świata właścicieli

Z tego co napisałeś wynika raczej zmniejszenie kapitału w różnych proporcjach w różnych grupach.

> Wystarczy się przyjrzeć co dzieje się z ZSRR po upadku komunizmu

Byłeś w Rosji (dawnym ZSRR) po upadku komunizmu? Ja nieraz.
Przestań pinkolić.

> i jak kapitał się tam pięknie rozprasza pod wpływem podatków.
> Po prostu cudnie.

Ok, wyjedź do Rosji, moze tam Cię ktoś posłucha i zmienisz ten kraj

> Ja ci mówię Jacku, nawet gdybyś ludziom wypełnił żołądki,
> ogrzał ich, odział, napoił itd. a nie będą mogli sami decydować
> o własnym życiu, ci sprzeciwią ci się i nic na to nie poradzisz. Taka natura.

Nie bardzo wiem, do czego tutaj pijesz. Jestem zdania, że większość: czyli udacznicy w krajach Europy środkowej i zachodniej sami sobie potarfią wypełnić żołądki, ogrzać, odziać, napoić itd.
Ty nie mieszkasz w byłym ZSRR, ale w jednej z wiodących demokracji świata.
Dlatego Twoje nawiązania do Bangladeszy czy byłego ZSRR uważam za tanie usprawiedliwienie własnych ułomnosci, z któymi nie chcesz lub nie potrafisz się zmierzyć, nie mówiąc o zabraniu się za zmianę.

>I oczywiście, że chcę niszczyć

Wbrew pozorom nie jest to dla mnie żadna nowość.

> Złe konstrukcje należy niszczyć, żeby stworzyć miejsce dla dobrych

Których niestety u Ciebie ze świecą szukać.
Dociśnięto Cię np. do muru w kwestii ochrony praw autorskich. Okazało się, że w Twoim systemie praktycznie nie będzie motywacji, żeby uprawiać sztukę, tłumaczyć dzieła z innych języków itp. I to nazywasz dobrem? Wolne żarty.

> Ponadto jak to już Olson zauważył zemsta jest mechanizmem obronnym

Ma rację. Tylko, że co ona ma właściwie wspólnego z dobrem?
Możesz się dalej łudzić, że ma, ale to tylko chwilowo obniża Twoje ciśnienie, nic wiecej. Rzecz nadal i konsekwentnie sprowadza się tylko do krótkotrwałych efektów na Tobie samym.

> Nie zaatakujesz tego co cię niszczy, to któregoś
> dnia po prostu zabije cię.

Powiedziałbym inaczej: jeśli nie zmienisz w pokojowy sposób tego, co cię niszczy, nie wykonasz wewnętrznej pracy (nieraz ciężkiej) to któregoś dnia po prostu zabije cię.

> A właściwie tych 85 co to posiada 50% kapitału świata
> to czy można uznać ich za króli albo za cesarzy?

Nie namówisz mnie na rozmowę o nich. Wkurzaj się i pompuj samotnie ich bogactwem.

> Czy jak taki wchodzi do pomieszczenia to czy ludzie
> w okół zachowują się jakby król wszedł?

Jak wyżej.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-11-2015 12:08 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Gdyby ktoś miał wątpliwości czy celem moich idei jest zabranie bogatym i oddanie biednym lub uniemożliwienie oszczędzania bez zobowiązań podatkowych jak pisze Jacek to potwierdzam. Jacek ma rację.

Znów nie rozumiesz własnych słów
Wg Twojej koncepcji może istnieć jedynie jednopersonalna prywatna własność
Właściciel jamalskiego rurociągu będzie tak bogaty i miał taką władzę jakiego bogactwa i jakiej władzy nie ma dziś nikt

>Przy czym Jacek próbuje wtłoczyć wszystkim fałsz, ze kapitał to zapas na zimę a ja wam mówię, ze kapitał to wladza człowieka nad człowiekiem.

I nadal nie odpowiedziałeś na wielekroć zadawane ci pytanie jaką władzę nade mną ma ktokolwiek zamożniejszy ode mnie. Co mi może rozkazać?

I ne pieprz, że kapitałem nie jest wg ciebie zapas na zimę, bo nawet rower jest wg ciebie kapitałem podlegającym kapitałowemu podatkowi

Uciekłeś w nowe wątki, zacząłeś opowiadać nowe dyrdimały ale pytanie wraca.

Nadal czekam na pytanie do referendum o budżet
19-11-2015 08:34 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jacek próbuje wtłoczyć wszystkim fałsz, ze kapitał to zapas na zimę a ja wam mówię, ze kapitał to wladza człowieka nad człowiekiem.
Żaden fałsz, bo zapas na zimę też jest dającym władzę kapitałem, tutaj jedno drugiego nie wyklucza.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Jacek próbuje wtłoczyć wszystkim fałsz, ze kapitał to zapas na zimę a ja wam mówię, ze kapitał to wladza człowieka nad człowiekiem.
>Żaden fałsz, bo zapas na zimę też jest dającym władzę kapitałem, tutaj jedno drugiego nie wyklucza.
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.


Kapitałem nie jest rzecz a przynależność rzeczy.
Ciało świni jest kapitałem tylko w świecie ludzi. Swinia nie jest kapitalistką bo jej ciało do niej nie należy.

Choć z drugiej strony rozważanie przynależności dobra w oderwaniu od dobra nie ma chyba sensu.
Muszę przemyśleć to co napisałaś.

Tak zastanawia mnie jeszcze przy okazji czy świnie w świecie zwierząt można potraktować jak rośliny wydające owoce. W końcu świnie tracą ciało i życie ale zyskują byt i opiekę, kiedy inne gatunki wymierają.
19-11-2015 16:29 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Kapitałem nie jest rzecz a przynależność rzeczy.
>Ciało świni jest kapitałem tylko w świecie ludzi.
Ale jednak napisałeś "ciało jest kapitałem".

>Świnia nie jest kapitalistką
Bo jak wiadomo jest na odwrót...


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>>Świnia nie jest kapitalistką
>Bo jak wiadomo jest na odwrót...
Kapitalistką jest świnia?
tarkos (10757 punktów)
> zapas na zimę też jest dającym władzę kapitałem,
Ale chyba tylko wtedy, gdy niektórzy mają zapas niewystarczający?

[A szczególnie wtedy, gdy niektórzy maja zapas 'nadmierny' (np. na 50 albo 1000 zim), zgromadzony dla celowego zubożenia pozostałych.]
19-11-2015 11:25 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> zapas na zimę też jest dającym władzę kapitałem,
>Ale chyba tylko wtedy, gdy niektórzy mają zapas niewystarczający?
>[A szczególnie wtedy, gdy niektórzy maja zapas 'nadmierny' (np. na 50 albo 1000 zim), zgromadzony dla celowego zubożenia pozostałych.]
>

Brawa dla kolegi. Takim właśnie zapasem jest współczesny kapitał. Sprowadzić drugiego na kolana, żeby w poczuciu zagrożenia egzystencji i w otoczeniu obrzydliwego bogactwa godził się na niewyobrażalne poniżenia.
19-11-2015 12:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Takim właśnie zapasem jest współczesny kapitał. Sprowadzić drugiego na kolana, żeby w poczuciu zagrożenia egzystencji i w otoczeniu obrzydliwego bogactwa godził się na niewyobrażalne poniżenia.

Tego chce Krystkon postulując jednopersonalną własność jamalskiego rurociągu pozbawioną jakiejkolwiek kontroli społeczeństwa
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Takim właśnie zapasem jest współczesny kapitał. Sprowadzić drugiego na kolana, żeby w poczuciu zagrożenia egzystencji i w otoczeniu obrzydliwego bogactwa godził się na niewyobrażalne poniżenia.
>Tego chce Krystkon postulując jednopersonalną własność jamalskiego rurociągu pozbawioną jakiejkolwiek kontroli społeczeństwa

Wrócę do tego argumentu. Po robocie.
19-11-2015 12:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Tego chce Krystkon postulując jednopersonalną własność jamalskiego rurociągu pozbawioną jakiejkolwiek kontroli społeczeństwa
>Wrócę do tego argumentu. Po robocie.



wiesz ile razy już czytałem od Ciebie takie obiecanki???

Kilka misięcy temu użyłem tego argumentu, ponowił go Jacek, od kilku miesięcy lamentujesz o konieczności rozproszenia kapitału a ten argument zbywasz milczeniem


krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Tego chce Krystkon postulując jednopersonalną własność jamalskiego rurociągu pozbawioną jakiejkolwiek kontroli społeczeństwa
>>Wrócę do tego argumentu. Po robocie.
>
>wiesz ile razy już czytałem od Ciebie takie obiecanki???
>Kilka misięcy temu użyłem tego argumentu, ponowił go Jacek, od kilku miesięcy lamentujesz o konieczności rozproszenia kapitału a ten argument zbywasz milczeniem
>
>

Dobrze wróćmy do twojego argumentu, choć to i tak psu na budę, bo wszystko co napiszę zignorujesz a będziesz jedynie szukał dziury w całym. Ty już jesteś na NIE wobec tego co proponuję i szukasz jedynie do tego NIE jakiekolowiek uzasadnienia.

Na początek proponuję rozważenie następujących kwestii:

1. Przyjmijmy, że gazociąg jamalski należy do spółki. Spółka ma wielu właścicieli tak jak lubisz. Gazociąg jest w fazie rozwoju i właśnie idzie o jego dalą rozbudowę. Zarząd rozważa wybór pomiędzy tym czy doprowadzić gazociąg jedynie do dwóch największych aglomeracji, zasilając w gaz tylko największe firmy i mieszkańców aglomeracji - wariant zyskowny, czy też kosztownie gazociąg rozproszyć na mniejsze miejscowości dostarczając gaz większej liczbie ludzi - wariant społeczny. Zarząd wybrałby bez zmrużenia okiem wariant zyskowny lecz wielu właścicieli gazociągu jest mieszkańcami lub jest w powiązaniu z mieszkańcami mniejszych miejscowości więc naciska zarząd na wariant społeczny i kosztowny.

Powstaje pytanie - jaka może być decyzja?
Otóż decyzja może być tylko JEDNA. W wyrazie "jedna" nie chodzi o konkretny wybór lecz o to, że wybór może być tylko jeden i nie można wybrać dwóch sprzecznych rozwiązań jednocześnie. Obojętnie czy właścicielem gazociągu jest jedna osoba, czy 10 osób, 100 czy 1000 na koniec zostaje podjęta jedna decyzja.

W uwielbianej przez ciebie kolektywnej własności nie ma zatem jednocześnie 10 wyborów 10 właścicieli lecz jest 1 wybór 10 właścicieli. W kolektywie chodzi zatem jedynie o to jaka decyzja zostaje podjęta i w czyim interesie. Możliwe jest zatem, żeby 1 właściciel gazociągu jamalskiego dokonał tego samego wyboru co grupa właścicieli kolektywnie. Jednoosobowy właściciel gazociągu musi mieć tę samą motywację co wielu właścicieli w kolektywie. W moim modelu kolektyw nie jest źródłem decyzji a jednoosobowi właściciele, decyzje jednak mają być zgodne z wolą kolektywu dzięki podatkowi od własności. Sprawny zarząd i wola ludu w jednym.
Powtórzę, że nie kwestionuję społecznej hierarchii, wprost przeciwnie, kwestionuję jednak hierarchię aspołeczną, w której część jednostek zaspokaja się kosztem pozostałych.

2. Przyjmijmy, że gazociąg jamalski należy do jednej osoby lecz jest przedsięwzięciem o znaczeniu społecznym. Wg moich postulatów, wg których kapitał jest jawny, wszyscy są obserwatorami majątku właściciela gazociągu, jego przychodów, jego wydatków. Każdy ma także wpływ na wysokość podatku od własności jaki właściciel gazociągu zapłaci. Podatek może zostać obniżony, może być podwyższony. Jaki decyzje będzie podejmował w tych warunkach właściciel gazociągu i na ile będą one zgodne z wolą ludu, bowiem działanie niezgodne z wolą ludu mogłoby skutkować natychmiastowym wzrostem podatku od własności?

Dobra dziś już nie mam więcej siły - pytania:
1. Czy kolektywna własność nie jest przypadkiem sprzeczna z istotą własności, która ma budować hierarchię? Wyobraź sobie, że coś należy do wszystkich. Do kogo więc należy?
2. O co innego chodzić może w kolektywnej własności jeśli nie o podział dóbr?
3. Czy można współdecydować o podziale dóbr, nie poprzez absurdalne, bezcelowe, nieefektywne naruszenie hierarchii, czym jest współwłasność, lecz poprzez określenie wysokości podatku od własności?

Szarley wyobraź sobie, że 1 GODZINKA z mojego modelu jest warta tyle co współczesne 50 PLN.
Jesteś w moim modelu. Masz sposób na zarobienie 20.000 GODZINEK w 3 miesiące. Jesteś jednak w takim położeniu, że niewiele masz, zatem nie będziesz mógł zaoszczędzić godzinek bo limit portfela nie pozwoli ci na to i wszystkie będziesz musiał wydać również w ciągu 3 miesięcy. Możesz jednak za tą kasę kupić coś na własność i w ten sposób zachować kapitał, przy czym jeśli to zrobisz spadnie ci na głowę podatek w wysokości 200 GODZINEK miesięcznie. Co zrobisz z zarobioną kasą?

A teraz sobie wyobraź współczesny model. Masz do zarobienia 100.000 PLN w 3 miesiące. Będziesz musiał zapłacić od tego podatek dochodowy ale resztą możesz zachować na zawsze, będziesz mógł zrobić lokatę, kupić papiery dłużne, zainwestować w nieopodatkowaną własność. Co zrobisz z kasą?

Bo widzisz Szarleyu w moim modelu idzie o to, żeby nikt nie był władny stworzyć Bangladeskim robotnikom piekła na ziemi nawet gdyby tego bardzo chciał. Nawet ty nabywając stylowy kapelusz wykonany w poniżających człowieka warunkach pracy, poprzez siatkę niewyobrażalnie chciwych kapitalistów. Nawet ty Szarelyu - NIKT!

Rozwinę to jeszcze i znajdę ci sposób na budżet w demokracji bezpośredniej ale dziś idę już spać bo jutro od rana nie ma żartów tylko piekielnie poważny świat.
20-11-2015 07:17 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Dobrze wróćmy do twojego argumentu, choć to i tak psu na budę, bo wszystko co napiszę zignorujesz a będziesz jedynie szukał dziury w całym. Ty już jesteś na NIE
Owszem, jestem na nie, bo głupstwa piszesz, proponujesz system, w którym moja materialna własność nie jest bezpieczna, intelektualna własność nie ma ochrony , a korzystają jedynie cwaniacy

>1. Przyjmijmy, że gazociąg jamalski należy do spółki. Spółka ma wielu właścicieli tak jak lubisz.
Wyssana z palca projekcja zacznij rozmawiać ze mną a nie z Twoim wyobrażeniem mnie

>Gazociąg jest w fazie rozwoju i właśnie idzie o jego dalą rozbudowę.
>Możliwe jest zatem, żeby 1 właściciel gazociągu jamalskiego dokonał tego samego wyboru co grupa właścicieli kolektywnie. Jednoosobowy właściciel gazociągu musi mieć tę samą motywację co wielu właścicieli w kolektywie. W moim modelu kolektyw nie jest źródłem decyzji a jednoosobowi właściciele, decyzje jednak mają być zgodne z wolą kolektywu dzięki podatkowi od własności.
I To jest achillesowa pita twojego programu od początku Ci to udowadniam
1 Wartość od której właściciel zapłaci podatek jest określana jedynie przez potencjalnego nabywcę. Jeśli jedynym chętnym do jego zakupy będziesz Ty z 100 euro w kieszeni, właściciel zapłaci podatek od kapitału 100 euro
Jeśli zaś ja za Twój rower zadeklaruję 200 euro to za rower zapłacisz więcej podatki niż właściciel jamalskiego rurociągu
2 Podatek wliczy w cenę gazu i dupa Ci zmarznie, bo bez względu jakie ma zysku podatek będzie taki sam!

>Powtórzę, że nie kwestionuję społecznej hierarchii, wprost przeciwnie, kwestionuję jednak hierarchię aspołeczną, w której część jednostek zaspokaja się kosztem pozostałych.
Ten właściciel będzie miał totalnie w doopie wolę ludzi. zapłaci podatek nawet 100% wartości rurociągu, wliczy w cenę gazu i wyśmieje biedotę
PONIEWAŻ NIE MA NAD NIM ŻADNEJ KONTROLI . TO JEST PRZYCZYNA

>2. Przyjmijmy, że gazociąg jamalski należy do jednej osoby lecz jest przedsięwzięciem o znaczeniu społecznym. Wg moich postulatów, wg których kapitał jest jawny, wszyscy są obserwatorami majątku właściciela gazociągu, jego przychodów,

Chłopie, komu się będzie chciało ślepić całe dnie i noce w komputer, żeby kontrolować czyjeś dochody, majątki itd, tym bardziej, że będą się zmieniać jak kalejdoskop!
Uorać trza, Sioć trza, bydło nienakarmione!

>Każdy ma także wpływ na wysokość podatku od własności jaki właściciel gazociągu zapłaci. Podatek może zostać obniżony, może być podwyższony. Jaki decyzje będzie podejmował w tych warunkach właściciel gazociągu i na ile będą one zgodne z wolą ludu, bowiem działanie niezgodne z wolą ludu mogłoby skutkować natychmiastowym wzrostem podatku od własności?
Bzdura, wliczy 1000% wartości w cenę gazu i nie będzie się przejmował czy mu podniosą czy obniżą. I tak nie będzie drugiego, który mu wyceni ten gazociąg bo kogo będzie stać

>Dobra dziś już nie mam więcej siły - pytania:
>1. Czy kolektywna własność nie jest przypadkiem sprzeczna z istotą własności, która ma budować hierarchię? Wyobraź sobie, że coś należy do wszystkich. Do kogo więc należy?
1 Nie jest
2 Gazociąg MOZE być własnością jednej osoby ! Mnie to nie przeszkadza! Byle był pod rzeczywistą społeczną kontrolą. Pod kontrolą powinna być cena gazu a nie podatek, którego nie odczuje, tu jest sedno problemu W KONTROLI.
3 Nie obaliłeś mojej tezy, nadal twierdzisz, że przy jednopersonalnej, niekontrolowanej własności można rozpraszać kapitał

>3. Czy można współdecydować o podziale dóbr, nie poprzez absurdalne, bezcelowe, nieefektywne naruszenie hierarchii, czym jest współwłasność, lecz poprzez określenie wysokości podatku od własności?

Nie rozumiesz słów, których używasz. To jest problem.
Kapitał, władza, hierarchia, własność ... nie rozumiesz

>Bo widzisz Szarleyu w moim modelu idzie o to, żeby nikt nie był władny stworzyć Bangladeskim robotnikom piekła na ziemi nawet gdyby tego bardzo chciał.
W WToim modelu chodzi o o wiele prostszą rzecz.
1 Mają zniknąć podatki, które krystkon płaci
2 mają istnieć podatki, których krystkon nie płaci
3 społeczeństwo ma ponosić koszta nieudanych inwestycji krystkona
3.1 Po plajcie BTC będziesz tak samo lanentował, że społeczeństwo pozwoliło Cię oszukać

Bangladeskim robotnikom nie będzie lżej tylko z tego powodu, że jawnym będzie , kto jest właścicielem fabryki kapeluszy

>Nawet ty nabywając stylowy kapelusz wykonany w poniżających człowieka warunkach pracy, poprzez siatkę niewyobrażalnie chciwych kapitalistów. Nawet ty Szarelyu - NIKT!
Znów jestem winien całej nędzy świata? Domyślam się nawet dlaczego

>Rozwinę to jeszcze i znajdę ci sposób na budżet w demokracji bezpośredniej ale dziś idę już spać bo jutro od rana nie ma żartów tylko piekielnie poważny świat.
Zadaj tylko jedno pytanie. Zrozumiałe dla 99% społeczeństwa
20-11-2015 19:34 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>Uorać trza, Sioć trza, bydło nienakarmione!

Pozor! Bo przedobrzysz. Będziesz miał siedem tłustych krów z tego powodu....i wprowadzisz niezdrową hierarchię....może się okazać że sąsiad ma siedem chudych...
A jak z hektara uzyskasz lepsze plony niż sąsiad? Oj...sama "władza" pcha się w ręce.

Domin: (...) ale kosa nie do żyta. Żyta koso, się nie kosi.
Kaziuk: No to się będzie kosiło!
Kuśtyk: Ty od razu mów bratku, że ty masz nas za durniów!
Kaziuk: Czy ja mówię, że wy durne?
Dunaj: No to czemu nas obraził? Czemu nie żął razem z nami?
Kaziuk: Ludzie, co wy? Przecież ja nie dla obrazy wyszedł. Tylko żeby było... lepiej.
Michał: Lepiej? A może prędzej?
Józef: A czy to w robocie o prędzej idzie?
Kaziuk: A idzie, psia mać, idzie.


pl.wikiquote.org/wiki/Konopielka_(film)
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Owszem, jestem na nie, bo głupstwa piszesz, proponujesz system, w którym moja materialna własność nie jest bezpieczna, intelektualna własność nie ma ochrony , a korzystają jedynie cwaniacy

Nie rozumiem. Korzystają cwaniacy gromadząc nieskończenie wielki kapitał, wliczając wszelkie podatki od własności w cenę sprzedaży a ty rodzynek tracisz? Cwaniacy bogacą się na potęgę a twoje mienie, twoje posiadanie jest zagrożone? Jakim cudem?

Czym twoje mienie różni się od mienia cwaniaków? Niech zgadnę sprawiedliwością posiadania?

>I To jest achillesowa pita twojego programu od początku Ci to udowadniam
>1 Wartość od której właściciel zapłaci podatek jest określana jedynie przez potencjalnego nabywcę. Jeśli jedynym chętnym do jego zakupy będziesz Ty z 100 euro w kieszeni, właściciel zapłaci podatek od kapitału 100 euro

Ojej, jeśli ja będę miał 100 EUR, inni ludzie też po 100 EUR i tylko jeden SUPER CWANIAK będzie miał gazociąg jamalski, którego nikt nie będzie w stanie wycenić ponad posiadane 100 EUR to komu ten biedny SUPER CWANIAK sprzeda gaz. Bieda, że piszczy, to nikt gazu nie kupi. To się może okazać, że ten gazociąg naprawdę jest wart 100 EUR, bo to tylko rdzewiejące i nikomu niepotrzebne rury?

Fałszywie próbujesz wtłoczyć, że kapitalistom z podatkiem od własności i bez podatków obrotowych będzie piękniej jeszcze drenować zwykłego człowieka. Fałsz twój wychodzi na wierzch wraz z twoim niepokojem o własne mienie.

>Jeśli zaś ja za Twój rower zadeklaruję 200 euro to za rower zapłacisz więcej podatki niż właściciel jamalskiego rurociągu

Kłamiesz, nikt nie miał mieć więcej niż 100 EUR a ty już masz 200 EUR, które jesteś gotów wydać na mój rower. Dziwna to w ogóle decyzja, żeby za gazociąg jamalski nie zaoferować nawet 100 EUR a za używany rower proponować 200 EUR. Choć nie tyle dziwna co bzdurna. No ale ty przecież grubymi nićmi szyjesz.

>2 Podatek wliczy w cenę gazu i dupa Ci zmarznie, bo bez względu jakie ma zysku podatek będzie taki sam!

Dupa mi zamarznie i wszystkim dupa zamarznie to ile ten właściciel gazociągu właściwie zarobi skoro nic nikomu nie sprzeda? Bo wiesz gazociągów to może być nawet i 5 równoległych, jeden obok drugiego, lecz nieużywane nie mają zbytniej wartości a i wybudować coś podobnego nie jest łatwo.

>Ten właściciel będzie miał totalnie w doopie wolę ludzi. zapłaci podatek nawet 100% wartości rurociągu, wliczy w cenę gazu i wyśmieje biedotę

Tak, tak. Własność nieopodatkowana i własność opodatkowana to to samo. Nie własność opodatkowana to wg ciebie nawet łatwiej dla właścicieli i dlatego na myśl o tym dostajesz histerii.

>PONIEWAŻ NIE MA NAD NIM ŻADNEJ KONTROLI . TO JEST PRZYCZYNA

O jakiej kontroli mówisz? To jest trochę porażające Szarleyu bo z jednej strony nieustannie nawiązujesz do komuny i do własności takiej, że bądź właścicielem ale to my powiemy ci jak masz swoją własnością władać a z drugiej strony dostajesz histerii na samą myśl tylko, że inni mogliby ograniczyć władanie przez ciebie twoim mieniem.
Dostrzegam u ciebie ten sam syndrom co u Jacka. Nie wystarcza mu już 20 łatwych tysi co miesiąc za wypełnianie kwitów lecz działa jeszcze w samorządzie. Uznaje widać, że jeszcze za mało jego woli w życiu społecznym. Nie dostrzega jednak, że koniec końców biedak nie będzie mógł zdecydować o niczym, nawet o tym kiedy może wyjść żeby się wysikać.

>Chłopie, komu się będzie chciało ślepić całe dnie i noce w komputer, żeby kontrolować czyjeś dochody, majątki itd, tym bardziej, że będą się zmieniać jak kalejdoskop!

Właśnie komu? Mi na pewno nie. Jacek natomiast twierdzi, że wszyscy będą go śledzić i interesować się jego życiem. Nie ma nakazu ślepić. Kapitał jest jawny i już a decyzja o podatkach od własności demokratyczna. Robisz co chcesz.

>Uorać trza, Sioć trza, bydło nienakarmione!

To aż zabawne, że to napisałeś. Ciekawe jak sam pozycjonujesz się wobec orać, siać, bydło karmić. Wyrażając to mówisz o sobie czy raczej o innych?
Przecież ty jesteś patenciarz. Powinieneś raczej napisać, że taki traktor należy wymyślić, co po naciśnięciu jednego przycisku sam zaorze pół globu więc wszyscy będą mogli wylegiwać się na plaży albo, że mięso będzie samo pączkować w laboratoryjnych próbówkach a my będziemy je tylko zjadać.
Ach zapomniałem, ten świat jest tak przecież skonstruowany, że choćby jeden traktor zaorał pół globu a mięso pączkowało w probówkach to połowa ludzkości i tak będzie przymierać głodem a 10% to w ogóle zdechnie z niedożywienia. No cóż taki świat.

Niezwykłe, ze ci, którzy trzymają ten świat za mordę, wypudrowane kukiełki z telewizji, w ogóle nie czują się odpowiedzialne za funkcjonowanie tego świata. To zawsze biedota jest winna tego, że jest głupia, leniwa i zupełnie bezmyślna.
21-11-2015 08:48 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Tak, tak. Własność nieopodatkowana i własność opodatkowana to to samo. Nie własność opodatkowana to wg ciebie nawet łatwiej dla właścicieli i dlatego na myśl o tym dostajesz histerii.

>O jakiej kontroli mówisz? To jest trochę porażające Szarleyu bo z jednej strony nieustannie nawiązujesz do komuny

>Dostrzegam u ciebie ten sam syndrom co u Jacka. Nie wystarcza mu już 20 łatwych tysi co miesiąc za wypełnianie kwitów lecz działa jeszcze w samorządzie.

>Niezwykłe, ze ci, którzy trzymają ten świat za mordę, wypudrowane kukiełki z telewizji, w ogóle nie czują się odpowiedzialne za funkcjonowanie tego świata. To zawsze biedota jest winna tego, że jest głupia, leniwa i zupełnie bezmyślna.

Jak już postanowisz rozmawiać ze mną a nie ze swoją projekcją mnie to się odezwij
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Bzdura, wliczy 1000% wartości w cenę gazu i nie będzie się przejmował czy mu podniosą czy obniżą. I tak nie będzie drugiego, który mu wyceni ten gazociąg bo kogo będzie stać

A gazociąg nie będzie gazociągiem bo niczego nie będzie ciągnął a już na pewno nie gaz, bowiem nikt tego gazu za kosmiczną cenę nie kupi. Chciałbyś taki gazociąg posiadać?

>1 Nie jest

Skoro kolektywna własność nie jest sprzeczna z istotą własności proponuję aby firmy należały do wszystkich. Skoro wszyscy będziemy właścicielami nie będzie potrzeba rozróżniać właściciela od niewłaściciela. A jeśli w ten sam sposób podzielimi się domami to w ogóle będzie można zrezygnować z identyfikacji tożsamości. Twoja żona nie będzie musiała zastanawiać się dłużej, kto wchodzi do jej łóżka.

>2 Gazociąg MOZE być własnością jednej osoby ! Mnie to nie przeszkadza! Byle był pod rzeczywistą społeczną kontrolą. Pod kontrolą powinna być cena gazu a nie podatek, którego nie odczuje, tu jest sedno problemu W KONTROLI.

Lenin byłby z ciebie dumny ale Stalin na pewno wkurwiłby się, gdyby zobaczył jak szarpiesz się o swoje patenty i pomiędzy chłopakami mógłby powstać konflikt.
Własność prywatna pod społeczną kontrolą?
Społeczne ustalanie cen?
Konsumpcja wg potrzeb, praca wg możliwości? To jest katastrofa.

>3 Nie obaliłeś mojej tezy, nadal twierdzisz, że przy jednopersonalnej, niekontrolowanej własności można rozpraszać kapitał

Przede wszystkim Szarleyu w moim modelu kapitał jest inny a zatem jego koncentracja nie jest tym samym co koncentracja współczesnego kapitału.
Pytałem cię o możliwość zarobienia kasy w moim modelu i dziś i o różnicę w podejściu do tej kwestii. Widzisz różnicę? Ja widzę.

>Nie rozumiesz słów, których używasz. To jest problem.
>Kapitał, władza, hierarchia, własność ... nie rozumiesz

Tak, tak, tak a wola właściciela firmy nie ma dla nikogo żadnego znaczenia dlatego wszyscy pracownicy mają wolę właściciela firmy w dupie i robią co sami chcą.

>W WToim modelu chodzi o o wiele prostszą rzecz.
>1 Mają zniknąć podatki, które krystkon płaci
>2 mają istnieć podatki, których krystkon nie płaci
>3 społeczeństwo ma ponosić koszta nieudanych inwestycji krystkona
>3.1 Po plajcie BTC będziesz tak samo lanentował, że społeczeństwo pozwoliło Cię oszukać

To jest jeszcze inaczej. Ja Szarley, ja Jacek, ja Rafał itd. my jak tygrysy broniący współczesnych wartości i zasad, nie mamy nic wspólnego z nędzą i z bezsilnością innych ludzi, którzy sami są sobie wszystkiego winni. Dostali kapitał ale go przepili.
Co boisz się Szarleyu ograniczenia znaczenia twojej woli w społeczeństwie? Boisz się, że zajmą się własnymi sprawami zamiast przybiegać i pytać "a czego PAN Szarley sobie teraz życzy?", "czego PAN Szarley chce?".

>Bangladeskim robotnikom nie będzie lżej tylko z tego powodu, że jawnym będzie , kto jest właścicielem fabryki kapeluszy

k***a mać będzie, uwierz mi, wszystko stanie się aż nadto jasne.

>Znów jestem winien całej nędzy świata? Domyślam się nawet dlaczego

Jesteś Szarleyu winny tego, że nie przychodzi ci na myśl, iż chcesz pracować dla innych ludzi do śmierci. Wstawać w obowiązku w wieku 75 lat i służyć swoim doświadczeniem i wiedzą.
Jesteś winny Szarleyu tego, że nie wystarczy ci połowa tego co masz, żeby innym żyło się lepiej lecz chciałbyś jeszcze więcej.
Tak, jesteś winny i nawet zdajesz sobie z tego sprawę. To twoje poczucie winy jest źródłem zwalczania moim przekonań i wartości.

>Zadaj tylko jedno pytanie. Zrozumiałe dla 99% społeczeństwa
Ale już nie dziś, bo muszę wstać o 4.30. Tym razem robota w kuchni na drugim końcu miasta. W kuchni jeszcze nie robiłem więc będzie przygoda. Znowu muszę pracować cały weekend więc raczej z maleńkimi dziećmi go nie spędzę. Najgorsze, że pod moją nieobecność inni ludzie wychowają moje dzieci i wcisną i do głów cały ten szajs.
21-11-2015 08:52 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Lenin byłby z ciebie dumny ale Stalin na pewno wkurwiłby się, gdyby zobaczył jak szarpiesz się o swoje patenty i pomiędzy chłopakami mógłby powstać konflikt.

>To jest jeszcze inaczej. Ja Szarley, ja Jacek, ja Rafał itd. my jak tygrysy broniący współczesnych wartości i zasad, nie mamy nic wspólnego z nędzą i z bezsilnością innych ludzi, którzy sami są sobie wszystkiego winni. Dostali kapitał ale go przepili.

>Co boisz się Szarleyu ograniczenia znaczenia twojej woli w społeczeństwie? Boisz się, że zajmą się własnymi sprawami zamiast przybiegać i pytać "a czego PAN Szarley sobie teraz życzy?", "czego PAN Szarley chce?".

>Jesteś Szarleyu winny tego, że nie przychodzi ci na myśl, iż chcesz pracować dla innych ludzi do śmierci. Wstawać w obowiązku w wieku 75 lat i służyć swoim doświadczeniem i wiedzą.

>Jesteś winny Szarleyu tego, że nie wystarczy ci połowa tego co masz, żeby innym żyło się lepiej lecz chciałbyś jeszcze więcej.

>Tak, jesteś winny i nawet zdajesz sobie z tego sprawę. To twoje poczucie winy jest źródłem zwalczania moim przekonań i wartości.

Jak już postanowisz rozmawiać ze mną a nie ze swoją projekcją mnie to się odezwij

>>Zadaj tylko jedno pytanie. Zrozumiałe dla 99% społeczeństwa
>Ale już nie dziś, bo muszę wstać o 4.30. Tym razem robota w kuchni na drugim końcu miasta. W kuchni jeszcze nie robiłem więc będzie przygoda. Znowu muszę pracować cały weekend więc raczej z maleńkimi dziećmi go nie spędzę. Najgorsze, że pod moją nieobecność inni ludzie wychowają moje dzieci i wcisną i do głów cały ten szajs.
Zesrała się bieda i płacze, trzeba było najpierw zdjąć kalesony
22-11-2015 01:00 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Zadaj tylko jedno pytanie. Zrozumiałe dla 99% społeczeństwa
Skoro stawiasz taki wymóg, napisz jak zrozumiałość takiego pytania zamierzasz ocenić.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
19-11-2015 16:40 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> zapasem jest współczesny kapitał. Sprowadzić drugiego na kolana, żeby w poczuciu zagrożenia egzystencji i w otoczeniu obrzydliwego bogactwa godził się na niewyobrażalne poniżenia.
To się faktycznie dziwnie często zdarza i tego mniej więcej dowiódł Zimbardo, ale sięganie po władzę raczej wynika z potrzeby bezpieczeństwa.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> zapasem jest współczesny kapitał. Sprowadzić drugiego na kolana, żeby w poczuciu zagrożenia egzystencji i w otoczeniu obrzydliwego bogactwa godził się na niewyobrażalne poniżenia.
>To się faktycznie dziwnie często zdarza i tego mniej więcej dowiódł Zimbardo, ale sięganie po władzę raczej wynika z potrzeby bezpieczeństwa.

Ale, że jak? Załóżmy, że jesteś właścicielką 5 mieszkań, które wynajmujesz. 6, 7, 10, 100 mieszkanie, których własność chcesz pozyskać, ażeby następnie te mieszkania wynająć, to z poczucia zagrożenia? Z poczucia zagrożenia egzystencji?

Już prędzej uwierzyłbym, gdybyś zasugerowała, że głównym motywem jest dążenie do stanu w którym "mam wszystkich gdzieś, robię co chcę, inni robią co ja chcę, nie czego chcą sami".

Czy ty racjonalistko nie widziałaś przypadkiem gęby, grymasu pewnych siebie ludzi sukcesu? Jak na 3 sekundy przed rzuceniem pawia. Kiedy normalni ludzie reagują na innych w otoczeni, ci udają, że otacza ich pusta przestrzeń. Nie słyszą, nie widzą, nie rozumieją, nie odpowiadają. Innymi słowy mają ludzi w otoczeniu w dupie. I skoro jest to powszechna choroba ludzi sukcesu to znak, że właśnie do tego miejsca zdążali w swoich życiach.
22-11-2015 01:20 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>sięganie po władzę raczej wynika z potrzeby bezpieczeństwa.
>Ale, że jak? Załóżmy, że jesteś właścicielką 5 mieszkań, które wynajmujesz. 6, 7, 10, 100 mieszkanie, których własność chcesz pozyskać, ażeby następnie te mieszkania wynająć, to z poczucia zagrożenia? Z poczucia zagrożenia egzystencji?
Tak, gdyż im jesteś bogatszy, tym łatwiej stajesz się jeszcze bogatszy, a im jesteś biedniejszy, tym łatwiej stajesz się jeszcze biedniejszy.

>udają, że otacza ich pusta przestrzeń. Nie słyszą, nie widzą, nie rozumieją, nie odpowiadają. Innymi słowy mają ludzi w otoczeniu w dupie. I skoro jest to powszechna choroba ludzi sukcesu to znak, że właśnie do tego miejsca zdążali
Niełatwo udowodnić co czuje drugi człowiek, więc i angażować się w dywagacje na ten temat trzeba ostrożnie. Jak dotąd ukułam definicję chamstwa i sposób na jego udowodnienie, ale raczej na użytek forum. Poza tym to kropla w morzu intencji jakimi kierować się mogą ludzie.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dowód? Choćby wielkość sektora finansowego. Powinno być
> kilku informatyków na krzyż a są tłumy obrzydliwie bogatych ludzi.

Odnoszę wrażenie Krystian, że bogactwem innych chcesz usprawiedliwiać własną nieudnolność, druga rzecz która Cię dobija to czerpanie kiedyś korzyści z biedy innych.
Gdzieś słyszałem o baletnicy, która twierdziła, że źle tańczy bo majtki zbyt ciasne ma..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-11-2015 11:07 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> są tłumy obrzydliwie bogatych ludzi

To tłumy w końcu, czy garstka? Już zaczynam się gubić. 15 listopada b.r. napisałeś "czytałem, że 85 osób posiada połowę kapitału świata"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,684240#w685357

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
19-11-2015 08:41 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> są tłumy obrzydliwie bogatych ludzi
>To tłumy w końcu, czy garstka? Już zaczynam się gubić. 15 listopada b.r. napisałeś "czytałem, że 85 osób posiada połowę kapitału świata"
Gdyby pojęcia "obrzydliwie bogaci" i "posiadający połowę kapitału świata" były synonimami można by się pogubić, ale przecież nie są.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Też mnie interesuje, gdzie przebiega granica (o ile gdzieś przebiega).

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-11-2015 09:40 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Też mnie interesuje
Nieuprawnione to Twoje "też".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
16-11-2015 10:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>3 odpowiedz wreszcie jakie pytanie zadać w referendum o budżet

"Drodzy obywatele, jaki chcielibyście mieć w tym roku budżet"?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-11-2015 10:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Właściwego pojęcia użyłeś w odniesieniu do
> przymusu egzekucyjnego "potrzebny".

Pewnie. Ojciec, który płodzi dzieci "w ciemno" a nie zainteresuje się jak tu pokryć koszty ich utrzymania, ryzykuje "bo lubi" nie powinien mieć życia wysłanego różami. Chyba się zgadzasz?
Jeśli on będzie tak miał, to dzieci i żona cierpią. Niby z jakiej racji?

> Szkoda tylko, ze jak zawsze rozmywasz na wszystkich tę
> potrzebę zamiast napisać wprost "ja tego potrzebuję, ja tego chcę".

Wbrew pozorom Ty też tego chcesz i potrzebujesz na równi ze mną. Nie uchylam się, oczywiscie że chcę, a Ty w myślach tworzysz zapewne ekwilibrystyczną sztukę cyrkową wypierajac swoje chęci. Czyli krótko: kłamiesz, że nie potrzebujesz, kłamiesz że nie chcesz. Korzystasz z gospodarki niemieckiej, która funduje Ci przedszkola i drogi z podatków a budowy finansują banki. Ta gospodarka opiera się również na handlu i produkcji, a te na wzajemnych należnosciach. Nieuczciwosć (jeśli zachodzi) jest windykowana, byś m.in. Ty nie musiał dopłacać do złodziei.

> Biedakom przymus egzekucyjny potrzebny nie jest

Szkoda, że nie myślałeś tak czerpiąc w windykacji z tych biedaków.
Może zająłbyś się wtedy czymś mniej ryzykownym.

> podobnie zresztą jak i kary za złamanie tajemnic. Biedacy
> nie mają żadnych tajemnic, chodzą obnażeni.

Już mi się nie chce młócić dalej tej 100x przemłóconej słomy, ale ostatni raz: więc należy ich jeszcze dobić, gdyby chceli wyjść z biedy; odebrać godność / prywatnosć gdyby je jednak w jakiś sposób posiedli, zabrać ochronę praw pracowniczych (niech tyrają 14h na dobę), ochronę wartości intelektualnej itp. a cwaniakom dać wszelkie atuty, aby tych biedaków ssali w nieskończonosć.
W Twoim systemie nieliczni cwaniacy kąpią się codziennie w wannach w szampanie z płatkami złota, uczciwi bogaci z pomysłami cierpią, a biedni w dwójnasób. Nawet rozumiem cel, który Ci przyświeca: jak już cierpieć za swoje życiowe ślizganie się to w max. szerokiej grupie. Trzeba było tak od razu.
Pora i tą nasza krótka rozmówkę kończyć.
Trzymaj się, zdrowia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zapewne chciałeś Jacku napisać o windykacji uczciwości. Bo jeśli mówisz o egzekucji nieuczciwości i niesprawiedliwości to ja się z tobą natychmiast zgadzam. Państwo egzekwuje społeczną niesprawiedliwość.

A co Jacku jeśli nie kłamię? Co jesli po 7 dniach pracy w tygodniu chciałbym sobie przedszkole po prostu kupić a nie dostać w ramach pomocy niezaradnym życiowo? Może niektórzy ludzie są niezaradni bo inni na nich stoją i ich przyduszają?
16-11-2015 14:15 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Zapewne chciałeś Jacku napisać o windykacji uczciwości

Precyzyjnie: o windykacji uczciwej należności.

> Bo jeśli mówisz o egzekucji nieuczciwości
> i niesprawiedliwości

Nie wiem, co masz tu konkretnie na myśli, dlatego nie odpowiadam.

> Państwo egzekwuje społeczną niesprawiedliwość.

J.w.

> Co jesli po 7 dniach pracy
> w tygodniu chciałbym sobie przedszkole po prostu kupić
> a nie dostać w ramach pomocy niezaradnym życiowo?

A jaki Ty widzisz problem Krystian? W Krakowie i dookoła jest pełno prywatnych przedszkoli. W Berlinie zapewne jeszcze więcej. Nikt Ci nie zabrania chcieć, co więcej - nikt Ci nie zabrania zmienić pracę i dokształcić się, aby Cię było na nie stać. Chciej, działaj, a później kupuj. Gorąco dopinguję, ale ja Ci przedszkola do dzióbka nie włożę.

> Może niektórzy ludzie są niezaradni bo inni
> na nich stoją i ich przyduszają?

A kto na Tobie stał w 2008r. gdy podpisywałeś wiadomą umowę kredytową? Może Duch Święty? Ktoś Cię do tego zmuszał, czy może to znów Twoje "zamiłowanie do ryzykownych przedsięwzięć"..?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-11-2015 14:13 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Okaże się wtedy,że to Ty byłeś zwolennikiem
> stosowania BTC bo na tym zarobiłeś.

Pewnie tak, choć tego się już zapewne nie dowiem.
Krystkon będzie wtedy ścigany przez wszystkie komornicze służby świata, o smatfonie niech zapomni. Zawsze jednak pozostaje zaciskanie szczęki (miałem napisać zębów, ale w porę się pohamowałem. Dobry dentysta dziś drogi.. )

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-11-2015 14:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie jestem wykształcony. W młodości nie uczyłem się
> a jedynie ślizgałem się. Nauka nie interesowała mnie.
> Kiedy nauka zainteresowała mnie może ze 3 lata temu

Kolejny pozytywny aspekt zasad obecnego systemu, które Cię dotknęły.
W Twoim systemie, gdzie nie ma egzekucji zobowiązań owszem zaciągnąłbyś kredyt, ale nie musiałbyś go spłacić (a nawet ze sporą dozą prawdopodobieństwa byś go nie spłacił).

Efekt? Minimum dwa negatywy:

1. Dla Krystiana: z zainteresowaniem po niewczasie nauką byłyby nici. Ślizgałby sie całe życie.
2. Dla innych i Krystiana: najpierw słabość, potem upadek banków finansujących niejedno pożyteczne przedsięwzięcie

Masz za co dziękować rzeszom ludzkim, a zarazem twórcom dzisiejszego systemu.. oj masz.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Nie jestem wykształcony. W młodości nie uczyłem się
>> a jedynie ślizgałem się. Nauka nie interesowała mnie.
>> Kiedy nauka zainteresowała mnie może ze 3 lata temu
>Kolejny pozytywny aspekt zasad obecnego systemu, które Cię dotknęły.
>W Twoim systemie, gdzie nie ma egzekucji zobowiązań owszem zaciągnąłbyś kredyt, ale nie musiałbyś go spłacić (a nawet ze sporą dozą prawdopodobieństwa byś go nie spłacił).
>Efekt? Minimum dwa negatywy:
>1. Dla Krystiana: z zainteresowaniem po niewczasie nauką byłyby nici. Ślizgałby sie całe życie.
>2. Dla innych i Krystiana: najpierw słabość, potem upadek banków finansujących niejedno pożyteczne przedsięwzięcie
>Masz za co dziękować rzeszom ludzkim, a zarazem twórcom dzisiejszego systemu.. oj masz.

Wracając do tematu.

Ściśle określona odległość w świecie RUCHU nie istnieje. W ciągłym RUCHU nie ma takiej chwili, w której dałoby się określić odległość. Odległość jest przymiotem świata BEZRUCHU.

Ściśle określone opóźnienie w świecie BEZRUCHU nie istnieje. W bezruchu nie ma takiego miejsca w którym dałoby się określić opóźnienie.

Ludzie jednak określają zarówno odległości jak i opóźnienia. Jakim cudem skoro są to przymioty dwóch sprzecznych rzeczywistości?

Naukowcy wymyślili, że świat klatkuje. Zastyga w bezruchu, porusza się, zastyga w bezruchu, znowu porusza się. Przez tę właściwość rzeczywistości ponoć nic nie jest ciągłe ani odległość w przestrzeni ani też opóźnienie w czasie.

Wyobraźmy sobie jednak takie wariatkowo, że oto odległość w przestrzeni przekształca się w opóźnienie w czasie i opóźnienie w czasie w odległość w przestrzeni.

Każda zmiana odległości związana jest z upływem czasu. Każdy upływ czasu związany jest ze zmianą odległości.

Przyjmijmy, że określona siła to określona proporcja zmiany odległości w przestrzeni w upływ czasu i zmiany upływu czasu w odległość w przestrzeni.

Czy zatem rzeczywistość klatkuje? Zatrzymuje się w miejscu, żeby na nowo ruszyć?
Ja raczej obstawiałbym, że to specyfika ludzkich doznań, ludzkiej świadomości, tak jak ze spoglądaniem w różnych kierunkach, kiedy patrzysz w lewo nie widzisz tego co dzieje się na prawo i na odwrót i nie potrafisz spojrzeć w prawo i w lewo jednocześnie.
12-11-2015 00:17 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>Kolega krystkon chyba niezbyt dobrze zna "język fizyki", ale ma ciekawe intuicyjne pomysły. Trochę bardziej w stylu filozofii przyrody. Albo jak dziecko, w którym śmiałość pomysłów nie została jeszcze ograniczona wymogami zdobytej wiedzy.
>>Ciekawie jest porównać jego wywody z wypowiedzią koleżanki Zielony Tygrys. "Weź kulkę i obejrzyj ją przy świetle. Coś się dzieje? rozrywa się?". Prawda jakie to proste? Nic się nie dzieje. Jakieś tam ciśnienie światła, zjawisko fotoelektryczne? Przecież widać, że nic się nie dzieje i już.
>Kolego Belfwsze! Cała sprawa polega na tym, że nasz ulubieniec Krystkon nie trzyma się wywołanej linii tematu i nie zamierza nawet jej kontynuować/trzymać się. [...] Pisze chaotycznie, i przez to nie można go zrozumieć i podejmować z nim jakąkolwiek polemikę.
Ja wcale nie uważam, że wypowiedzi kolegi Krystkona są wzorem jasności i wiedzy fizycznej. Ale są w nich ciekawe myśli. Czasem w "burzy mózgów" czy "think tanku" tacy ludzie są potrzebni. Brak jasności i chaotyczność to pewna wada, ale ludzie czasem "tak mają". To jest chyba tak jak z dysleksją czy dysgrafią i nie powinno człowieka dyskwalifikować.

>Twoja wypowiedź: "Jakieś tam ciśnienie światła, zjawisko fotoelektryczne? Przecież widać, że nic się nie dzieje i już.", jest na temat wywołany w poście krystkona pt: "Związek między siłą i długością" czy też nie jest.
Odnosi się do wypowiedzi koleżanki Zielony Tygrys w tutejszym wątku. Postawa "Coś się dzieje? Przecież widać że nic!" jest właśnie imho nienaukowa. Człowiek z brakami w wiedzy, ale zadający pytania, to dla naukowca możliwy partner w dyskusji. A człowiek, który jest pewny, że "wie jak jest", to chyba nie bardzo.

>Gdzie tu masz powiązanie z długością?
Powiązania z długością może i nie ma, ale przeciaż Krystkon wyraźnie napisał "Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać". Czyli przyszła mu kolejna myśl do głowy.

>Szczególnie utkwił mi wątek jaki wywołał "Co to jest liczba?" Zajrzyj do archiwum jego wypowiedzi i osądź sam. Toć to czyste wariatkowo. Do niczego nie zmuszam, tylko proponuję i pozdrawiam.
O tym, co to jest liczba i jak istnieją abstrakty, to dyskutowali wybitni filozofowie od kilkuset lat, a Ty nazwałeś to "wymyślaniem głupoty z nudów".
Pozdrawiam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> przełożeniem, i co w transformatorze jest odpowiednikiem
>> długości ramienia dźwigni?
> Nie będę się zastanawiał, bo Krystkon nie wie o czym pisze.
> Propozycja z mojej strony arbitralnie odrzucona.
> A ci, którzy zastosowali do transformatora termin "przełożenie"
> ("przekładnia"), się zastanowili.

Zgadza się. Nie czuję się kompetentny w kwestii ramion i mechaniki, ale zdaje się w przypadku transformatora analogiczne znaczenie ma nominalne napięcie pierwotne i wtórne.
Znaczenie ma również moc nominalna, jak również napięcie zwarcia (wszystko to przy założonej częstotliwości np. 50 Hz).
Co do dalszych parametrów typu straty jałowe (magnesowanie) i w miedzi, układ i grupa połączeń liczba i nominał odczepów itp. w temacie analogii niech się wypowie mechanik. Może przy okazji krystkon_1976 (3letni student na akademii życia) coś tu wyfantazjuje?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Wenancjusz (16441 punktów)
>>> przełożeniem, i co w transformatorze jest odpowiednikiem
>>> długości ramienia dźwigni?
>> Nie będę się zastanawiał, bo Krystkon nie wie o czym pisze.
>> Propozycja z mojej strony arbitralnie odrzucona.
>> A ci, którzy zastosowali do transformatora termin "przełożenie"
>> ("przekładnia"), się zastanowili.
>Zgadza się. Nie czuję się kompetentny w kwestii ramion i mechaniki, ale zdaje się w przypadku transformatora analogiczne znaczenie ma nominalne napięcie pierwotne i wtórne.
>Znaczenie ma również moc nominalna, jak również napięcie zwarcia (wszystko to przy założonej częstotliwości np. 50 Hz).
>Co do dalszych parametrów typu straty jałowe (magnesowanie) i w miedzi, układ i grupa połączeń liczba i nominał odczepów itp. w temacie analogii niech się wypowie mechanik. Może przy okazji krystkon_1976 (3letni student na akademii życia) coś tu wyfantazjuje?

Tobie Jacku odpowiem. Pojęcie przekładni w transformatorze wynika tylko z tego (oczywiście nie będę komplikował stratami, które zawsze istnieją nawet w układach czysto mechanicznych), że bierze się ze stosunku napięć lub prądów strony pierwotnej i strony wtórnej, zwanymi także stronami górnego i dolnego napięcia. Logika podpowiada, że moc podawana na stronie pierwotnej jest równa mocy jaka opuszcza transformator (cały czas dla uproszczenia teoretycznie). Więc moc strony pierwotnej wykonać może taką samą pracę jak moc strony wtórnej. Uczono mnie też mechaniki, bo mam zawód elektroenergetyka, gdzie urządzenia mechaniczne idą "pod rękę" elektroenergetyką. Projektowanie konstrukcji stalowych (kratownic) jako elementów wsporczych linii przesyłowych wysokiego napięcia, wytrzymałość konstrukcji na działanie dynamiczne prądów zwarciowych, wiec i nauka mechaniki klasycznej (zwłaszcza statyki) stanowiła element niezbędny w cyklu nauki. Troszkę też liznąłem z budownictwa, bo musiałem wiedzieć np. jak i czego się spodziewać po projektowanych fundamentach pod słupy energetyczne, czy jak rozwiązywać problemy dylatacji fundamentów pod generatory prądotwórcze po to by ewentualne drgania pochodzące od pracującego generatora nie przenosiły się na konstrukcję budynku i nie niszczyły go. A wiadomo, że moc to praca lub zdolność jej wykonana w narzuconym czasie. A praca to siła jakiej trzeba użyć do pokonania określonego oporu materialnego (przesunięcie, dźwignięcie, rozpędzenie, zmiana kierunku ruchu). Podobnie z przekładniami mechanicznymi. Moc przenoszona z wału zdawczego przez wał odbiorczy jest taka sama (oczywiście cały czas w rozważaniach teoretycznych). Więc dlatego krystkona krytykuję bo nie wie o czym pisze. Nie określił tego. Metoda porzucania tematu i przeskakiwania na inne jest tylko prowokacją. Przykład? Włącza się niejaki Belfer, który pisze o wydrążonych kulach oświetlonych od wewnątrz i wyrywaniu fotonami atomów. Dziwne, to mało powiedziane. Dlatego poradziłem krystkonowi by nie pisał głupot i wziął się za naukę lub pisał o tym w czym jest dobry. Bo w jego wywodach na temat ekonomii lub frapujące zagadnienie czym jest liczba jest też tylko powierzchowna wiedza wyczytana pewnie na Wikipedii. Reszta jest przecież w dyskusji na temat jego pomysłów. Pozdrawiam.
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać



Ich bin besser als mein Ruf
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A praca to siła jakiej trzeba użyć do pokonania określonego oporu materialnego (przesunięcie, dźwignięcie, rozpędzenie, zmiana kierunku ruchu).

Nie jestem zbyt biegły z fizyki ale praca to nie jest siła.
Normalny człowiek może użyć całej swojej siły i zużyć całą energię a samochodu bez lewarka nie podniesie. A lewarek to asymetria rozmiarów, asymetria prędkości i asymetria sił.

Podejdźmy do sprawy jeszcze inaczej.

Jak przeciążyć cięższy od siebie kamień? Jak ważyć więcej? Jak swoim przyciąganiem ziemskim przezwyciężyć przyciąganie ziemskie cięższego kamienia?

To proste. Wystarczy zostać przyciągniętym przez Ziemię 10m odciągając od Ziemi w tym czasie cięższy kamień o 1m. Wystarczy pokonać drogę 10m w 10 sekund, kiedy kamień na 10m zostanie odciągnięty od Ziemi w 100 sekund.

Można ważyć więcej, wystarczą różnych rozmiarów kołowrotki, różne prędkości i różne długości zarówno w przestrzeni i czasie.

--------
Silnik na jedynce może i nie ma więcej mocy ale siłę ma większą na pewno, każdy kierowca, któremu samochód dusi się pod górę to rozumie. A więc jednak rozmiary tych tam zębatek mają jednak związek z siłą silnika, po pokonaną drogą, z potrzebnym czasem. Nie przypadkiem wszystkie samochody zwalniają jadąc pod górę.
Belfer00 (720 punktów)
>>>> Proponuję też zastanowić się, co ma wspólnego transformator z przekładnią mechaniczną i hydrauliczną, co jest w każdym przypadku przełożeniem, i co w transformatorze jest odpowiednikiem długości ramienia dźwigni?
>>> Nie będę się zastanawiał, bo Krystkon nie wie o czym pisze. Propozycja z mojej strony arbitralnie odrzucona.
>>> A ci, którzy zastosowali do transformatora termin "przełożenie" ("przekładnia"), się zastanowili.
>>Zgadza się. Nie czuję się kompetentny w kwestii ramion i mechaniki, ale zdaje się w przypadku transformatora analogiczne znaczenie ma nominalne napięcie pierwotne i wtórne.
> Pojęcie przekładni w transformatorze wynika tylko z tego (...), że bierze się ze stosunku napięć lub prądów strony pierwotnej i strony wtórnej, zwanymi także stronami górnego i dolnego napięcia. Logika podpowiada, że moc podawana na stronie pierwotnej jest równa mocy jaka opuszcza transformator (...). Więc moc strony pierwotnej wykonać może taką samą pracę jak moc strony wtórnej. A wiadomo, że moc to praca lub zdolność jej wykonana w narzuconym czasie. A praca to siła jakiej trzeba użyć do pokonania określonego oporu materialnego (przesunięcie, dźwignięcie, rozpędzenie, zmiana kierunku ruchu). Podobnie z przekładniami mechanicznymi. Moc przenoszona z wału zdawczego przez wał odbiorczy jest taka sama (...). Więc dlatego krystkona krytykuję bo nie wie o czym pisze.
Oczywiście, że moc i praca jest taka sama. Ale kolega Krystkon nie twierdził, że jest inaczej. Pisał tylko o sile i długości. A praca to nie siła. Wiemy jak związana jest praca z siłą i przesunięciem. Więc przy stałej pracy (mocy, energii) zachodzi związek (jaki?) między siłą a długością (przesunięciem). Istnieje tu podobieństwo między zjawiskami mechanicznymi (dźwignia, przekładnia zębata), a elektrycznymi (transformator), co wyrażone jest w pojęciu "przełożenia". W termodynamice są, zdaje się, pojęcia "uogólnionej" siły i "uogólnionego" przesunięcia.

> Metoda porzucania tematu i przeskakiwania na inne jest tylko prowokacją.
Trudno mi powiedzieć czy Krystkon to nieuczony prostaczek o wielkiej intuicji, który naprawdę zastanawia się nad tym jak działa świat, czy żartowniś, który robi sobie z nas jaja.

> Włącza się niejaki Belfer, który pisze o wydrążonych kulach oświetlonych od wewnątrz i wyrywaniu fotonami atomów. Dziwne, to mało powiedziane.
Zjawisko fotoelektryczne nie polega na "wyrywaniu" atomów, tylko elektronów. Ale w zasadzie każde oświetlenie obiektu (np. kuli), w celu obserwacji, zaburza stan kwantowy, czyli dokonuje pewnej "destrukcji".
Pozdrawiam.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Skoro ja jestem prostaczek, kim ty jesteś? Zlozeniaczek? Człowiek skomplikowanej myśli?

Rozważmy co innego czy mozna przeciążyć cięższy przedmiot na jednej linie?
Z pozoru wydaje się, że nie, bo jedna lina to te same prędkości.
Lecz wystarczy, ze lina będzie szczególnym splotem, który zostanie rozplątany przy przeciążeniu tak iż lina poruszająca się w dol z lżejszym przedmiotem będzie cieńsza od jej odcinka podążającego w górę z cięższym przedmiotem. Jedna lina dwie grubości dwie prędkości.

Rozplatanie liny, odchudzenie jej, wydłużenie musi nastąpić dokładnie w miejscu przeciążenia.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Rozważmy to jeszcze tak. W zwężeniu szlauchu ciśnienie wody wzrasta i woda przyśpiesza. Kiedy w zwykłym przekroju węża nie bylibyśmy powstrzymać jej wypływu w zwężeniu robimy to z łatwością jednym palcem.
Większe ciśnienie wody w zwężeniu osłabia wiązanie szlauchu. Kiedy w zwykłym przekroju nor dalibyśmy rady rozerwać węża na boki w zwężeniu dajemy radę.

Zauważmy, ze w transformatorze mamy do czynienia nie tylko z dłuższym przewodem uzwojenia lecz także z grubszym uzwojeniem.
Wychodzi na to, ze efekt transformatora można byloby osiągnąć samym zwężeniem przewodnika. Problem jedynie w tym aby natężenie prądu nie rozerwało przewodu w zwężeniu.
09-11-2015 09:58 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Zanim spróbuję coś odpowiedzieć chciałbym jeszcze zapytać.
>Jak wygląda wektor siły wiązania, np siły wiązania metalowej kuli?
>Czy oświetlenie kuli jest próbą jej rozerwania? Bowiem istnienie siły, w tym wypadku wiązania, można stwierdzić wyłącznie przeciwdziałając?

Weź kulę, np szklaną kulkę, jaką bawią się dzieci albo pełną piłkę i obejrzyj ją przy świetle, choćby dziennym. Coś się dzieje? rozrywa się?
Jeżeli ma to być koniecznie metalowa kulka to też się znajdzie np kulka z łożyska.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Spójrzmy na to jeszcze na inne sposoby.

Podgrzewanie butli z gazem i dobijanie jej dodatkowym gazem jest tożsame i prowadzi do rozerwania butli. Czy przy podnoszeniu ciśnienia możemy mówić jedynie o słabnącym wiązaniu butli? Czy powinniśmy raczej mówić o zwiększającym się przyciąganiu atomów butli z atomami otoczenia?

Zróbmy taki eksperyment. Niech wymiarem przestrzeni będzie średnica przekroju przewody, którym biegnie prąd a wymiarem czasu chwila, w której elektrony pokonują długość tej średnicy. I teraz jeśli gruby przewód zwęzimy to czy przestrzeń i czas zachowa proporcje? Wg mnie nie zachowa tej proporcji czego wyrazem będzie różna siła. Jednakowa siła wg mnie oznacza jednakowy wymiar przestrzeni i czasu, jakkolwiek inna siła wg mnie zmienia wymiar przestrzeni i czasu.
Proponowałem już dawno eksperyment aby włożyć zegarek do butli pod wysokim ciśnieniem i butli wypróżnionej i obserwować różnice czasu na zegarach.

Albo jeszcze inaczej wyobraźmy sobie szlauch lub przewód prądu, które w niektórych miejscach są zgrubione a w niektórych odchudzone. Przyjmijmy, że coś przez nie przepływa. W miejscach zwężonych będziemy mieli nie tylko do czynienia z większymi prędkościami, wyższymi ciśnieniami, czy słabszymi wiązaniami przewodów, lecz także z podwyższoną temperaturą czy promieniowaniem. Dlaczego?

Proponuję inny eksperyment. Dwa długie, równoległe, zawieszone najlepiej w próżni lub w powietrzu przewody prądu. Przez oba przepuszczamy odwrotny prąd o bardzo wysokim napięciu. Wg mnie przewody zaczną przyciągać się.

Inny eksperyment. Umieszczamy kamerę w szklanych pojemnikach. Jeden pojemnik nabijamy gazem pod wysokim ciśnieniem drugi wypróżniamy. Kamera pod ciśnieniem będzie obserwować ciemniejszy świat niż kamera w próżni.

Montujemy dwie kamery kamerę na kołowrotku. Jedną kamerę rozpędzamy bardzo, kierując jej obiektyw zgodnie z wektorem siły odśrodkowej, druga kamera stoi w miejscu. Rozpędzona kamera rejestruje ciemniejszy świat od kamery która stoi w miejscu. Odwracamy kamerę w kierunku przeciwnym do wektora siły odśrodkowej. Odwrócona kamera rejestruje świat jaśniejszy od kamery, która stoi w miejscu.

Latarka świecąca w kierunku grawitacji będzie świecić intensywniej i szybciej wyczepie baterię niż latarka świecąca przeciwnie do grawitacji, która będzie potrzebować więcej czasu na wyczerpanie baterii.

Świat obserwowany przez kamerę pod ciśnieniem nie tylko będzie ciemniejszy lecz także będzie miał większe rozmiary i będzie wolniejszy od świata obserwowanego przez kamerę w próżni.

----------------------
Inne przykłady przekładni gdzie możemy obserwować związek długości z siłą: ostrze siekiery, klepsydra, soczewka optyczna.
Można iż w soczewce powiększającej wszystko porusza się szybciej niż w otoczeniu soczewki, a w pomniejszającej wolniej.

Zauważył ktoś może, że to transformacji sił, prędkości, odległości, opóźnień dochodzi na skutek prostopadłego złożenia się sił? Siła wiązania przewodu jest prostopadła do siły oddziaływania. A przecież już w podstawówce uczą nas na matematyce, że prostopadłość to operacja iloczynu a iloczyn to mnożenie, kiedy równoległość jest sumą.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Czas już zasypiać. Einstein zdaje się utożsamiał siłę grawitacji z siłą odśrodkową więc ja także chciałbym coś utożsamić.

Chodzi o dwa zdarzenia fizyczne, które wg mnie są tożsame.
1. Oddziaływanie dwóch ciał na siebie z pewną siłą.
2. Poruszanie się dwóch ciał względem siebie.

Gdzie tu podobieństwo?

1. Jakakolwiek siła zewnętrzna oddziałująca na obiekt osłabia siły wiązania obiektu, jest destrukcyjna dla obiektu, niszczy obiekt, znosi jego egzystencję.

2. Jakiekolwiek poruszenie się obiektów względem siebie prowadzi do oddziaływania obiektów ze sobą z pewną siłą. Poruszenie się to oddziaływanie obiektów zawieszone jedynie w czasie.

Zderzenie się kul bilardowych ze sobą na stole i wprawienie kul bilardowych w ruch na skutek którego zderzą się ze sobą to identyczne zdarzenia. Zderzenie i bycie w ruchu względem siebie to tożsame zdarzenia.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego nikt nie chce mi odpowiedzieć w temacie. Wyrażam same głupoty? Cóż.

Zastanówmy się. Napisałem o związku siły z długością i wyraźnie mam tu na myśli długość w przestrzeni i długość w czasie. Znamy wszyscy wzór F=MxL/T2. Siła równa się masie pomnożonej przez długość i podzielonej przez kwadrat czasu. Każðy wzór fizyczny jest przecież funkcją, implikacją, zależnością pomiędzy pojęciami dwóch stron równania. Na podstawie samego wzoru widzimy już oczywisty związek. Nie ma w co wątpić.

Zastanówmy się także nad pojęciem masy. Masa odnosi się zawsze do obiektów fizycznych. Czy można mówić o istnieniu obiektu fizycznego bez istnienia siły wiązania? Czy cokolwiek niezwiązanego ze sobą żadną siłą może być fizycznym obiektem? Nie. Zatem masa jest konsekwencją istnienia siły wiązania. I nie musi być to siła wiązania międzycząsteczkowego. Atomy gazu uwięzionego w butli są ze sobą tak samo związane jak i atomy kryształu. Nie ma tu znaczenia czy cząsteczki wzajemnie przyciągają się, czy odpychają i wiąże je zewnętrzna skorupa. Masa bez siły wiązania nie istnieje.
Belfer00 (720 punktów)
>Dlaczego nikt nie chce mi odpowiedzieć w temacie. Wyrażam same głupoty? Cóż.
Może odpowiem za siebie, bo pewnie inni mogą mieć inne powody. Nie oceniam cudzych wypowiedzi jako głupich, nawet jeśli ujawniają pewne braki w wiedzy. Twoje wypowiedzi są przede wszystkim niejasne, z dużymi skrótami myślowymi. Pewnie Tobie wydaje się, że piszesz jasno, ale tak nie jest.
Włączyłem się w tę dyskusję, bo nie lubię arbitralnego "skreślania" dyskutanta i obrażania go, a coś takiego widziałem wobec Ciebie. Natomiast cenię ludzi zadających pytania i "sięgających w głąb". W niektórych Twoich pomysłach znalazłem sens fizyczny, o czym napisałem. Nie wiem czy był to ten sam sens jaki widzisz w nich Ty.
Innych Twoich wypowiedzi nie rozumiem całkiem lub w części. To nie oznacza koniecznie, że są bezsensowne, po prostu są niejasne. Dojście do porozumienia wymagałoby zapewne długiej dyskusji.
Co do tego czy zachodzi związek między siłą i długością (odległością), to oczywiście tak, w wielu wypadkach zachodzi, ale to są różne wypadki i trudno to jakoś uogólniać. Wskazałem na stosowane w fizyce pojęcia "uogólnionej siły" i "uogólnionego przesunięcia", których iloczyn ma wymiar energii (pracy).
Jeśli nie znałeś tych uogólnień, to wykazałeś trafną intuicję (np w przypadku transformatora i dźwigni). Trudno mi ocenić czy rzeczywiście jesteś "ciekawym świata nieuczonym dzieckiem" (sorry, jeśli uraziłem Cię terminem "prostaczek", to nie to samo, co "prostak"), czy robisz sobie z nas żarty (sam napisałeś, że to "dla jaj").
Pozdrawiam.
P. S. Czy mógłbyś oznaczyć część wątku od wypowiedzi Lilly Amina (z 12-11-15) włącznie, jako "nie na temat"? Nie ma tam nic o sile i długości.
18-11-2015 09:25 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)

>P. S. Czy mógłbyś oznaczyć część wątku od wypowiedzi Lilly Amina (z 12-11-15) włącznie, jako "nie na temat"? Nie ma tam nic o sile i długości.
Autor wątku bardzo mocno angażuje się w tę dyskusję we wskazanym przez Ciebie fragmencie, choć jest "nie na temat". To chyba coś znaczy?
Jeśli chodzi o moją wypowiedź, zauważ, w odpowiedzi na CO napisałam to, co napisałam.
Dziękuję za uwagę.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Długoś i siła pomiędzy związkiem
>> Lilly Amina (z 12-11-15) "nie na temat"?
>Jeśli chodzi o moją wypowiedź, zauważ, w odpowiedzi na CO napisałam to, co napisałam.
Twój system pojęć, który umożliwia ci wgląd w stany umysłu innych istot, wyraźnie szwankuje. Nie rozumiesz różnicy pomiędzy celowym rozbiciem talerza o podłogę a przypadkowym upuszczeniem, gdy efekt obydwu działań jest taki sam. Jest to obecnie problem wielu ludzi. Także na tym forum bardzo często możemy zaobserwować sytuacje w których oceny sytuacji odnoszą się do fizycznych cech zdarzenia, pomijając znaczenie zdarzeń umysłowych.
>Dziękuję za uwagę.
Dla poprawnego twego zaistnienia w dyskusji o związku pomiędzy siłą i długością, którymi interesuje się kolega, konieczne jest spostrzeżenie, że on "patrzy" na tę moc jak sroka w długość. Konieczna jest wiedza o tym, że "patrzeć" na coś to znaczy interesować się tym, chcieć to mieć itd. Gdy spostrzeżesz, że "on się interesuje" możesz przypisać koledze stanu umysłu, który wyraża oczekiwanie rozmowy o wielkościach fizycznych. W tak pojętej sytuacji twoje wypowiedzi odniosą się automatycznie do tego, co on mówi.
Ale uwaga! Aby zrozumieć istotę manipulacji długim przedmiotem o wielkiej mocy konieczna jest wiedza o tym, że zachowaniem przedmiotu sterują przekonania podmiotu.
Belfer00 (720 punktów)Odp: Związek pomiędzy siłą i długością
>>P. S. Czy mógłbyś oznaczyć część wątku od wypowiedzi Lilly Amina (z 12-11-15) włącznie, jako "nie na temat"? Nie ma tam nic o sile i długości.
>Autor wątku bardzo mocno angażuje się w tę dyskusję we wskazanym przez Ciebie fragmencie, choć jest "nie na temat". To chyba coś znaczy?
Znaczy, że inni dają się wciągać w dyskusję nie na temat. Widocznie to lubią. Ja nie.

>Jeśli chodzi o moją wypowiedź, zauważ, w odpowiedzi na CO napisałam to, co napisałam.
W odpowiedzi na figurę retoryczną, nie związaną z tematem wątku. Dałaś się wciągnąć?

>Dziękuję za uwagę.
Pozdrawiam.
22-11-2015 08:19 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)
>Dałaś się wciągnąć?
Nie wiem, czy zauważyłeś, ale ja w tej dyskusji nie uczestniczę. Gdybyś mnie nie wywołał do tablicy, pewnie w ogóle bym się więcej nie odezwała.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Co do tego czy zachodzi związek między siłą i długością (odległością), to oczywiście tak, w wielu wypadkach zachodzi, ale to są różne wypadki i trudno to jakoś uogólniać. Wskazałem na stosowane w fizyce pojęcia "uogólnionej siły" i "uogólnionego przesunięcia", których iloczyn ma wymiar energii (pracy).

Belfrze o ile właściwie rozumiem pojęcie związku lub inaczej zależności, ten zachodzi jedynie pomiędzy wielkościami znajdującymi się po dwóch przeciwnych stronach równania, nie po jednej. Iloczyn przemieszczenia i siły po jednej stronie równania nie wyraża jeszcze związku pomiędzy nimi. A czy ty nie sądzisz podobnie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ach belfrze przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł na szybko a ponieważ to bazgroły to go sprzedam i zapytam cię czy to może działać.
Skojarzyło mi się z transformatorem i wymyśliłem na kolanie bramkę logiczną AND w polu magnetycznym.

Krzyżujemy prostopadle 2 izolowane przewody. Ustalamy dla każdego jeden kierunek prądu jako PRAWDA, odwrotny jako FAŁSZ. Podczas przepływu prądu przez przewody na ich skrzyżowaniu powstaje sfera, czy raczej kula pola magnetycznego. W zależności od kierunków prądu w przewodach, oś obrotu kuli, wyznaczającego wektory pola magnetycznego obraca się w płaszczyźnie krzyżówki kabli o 360 stopni. Tylko w wycinku ¼ kuli wektory pola magnetycznego będą wskazywały, że obu przewodach zachodzi PRAWDA.

Teraz wprowadzamy 3 przewód, który jest prostopadły do dwóch skrzyżowanych - znaczy trzeci wymiar prostopadły. Jednak nie zwyczajnie jako przewód od góry do dołu, lecz zaginamy go w sferę wokół krzyżujących się przewodów. Przewód wychodzi z pewnego kierunku zatacza koło wokół skrzyżowania przewodów i załóżmy, że powraca. Sfera jaką tworzy trzeci przewód nie jest jednak zupełnie zwykła ponieważ w połowie przewód zostaje rozciągnięty w półsferę a pozostałej połowie zostaje po prostu cienkim drutem. To wygląda tak jakby na skrzyżowaniu kabli w trzecim wymiarze ustawić łyżeczkę, dolutować do jej czubka cienki przewód, wygiąć go w półkole, wraz z łyżeczką zatoczyć pełne koło wokół skrzyżowania kabli i powrócić. Innymi słowy wykonać taki obrót wokół skrzyżowania przewodów, który będzie w połowie sferą a w połowie półpierścieniem.

Ustawiamy półpierścień z trzeciego przewodnika dokładnie w wycinku ¼ sfery, w której wektory pola magnetycznego wskazują PRAWDĘ w obu przewodnikach jednocześnie i ustawiamy półsferę z trzeciego przewodu środkiem w wycinku sfery, w której wektory pola magnetycznego wskazują FAŁSZ w obu przewodach.

Taka konstrukcja wg mnie będzie indukowała prąd o kierunku PRAWDA w 3 przewodzie wtedy tylko kiedy w obu krzyżujących się przewodach popłynie prąd PRAWDA a w każdym pozostałym przypadku wyindukuje prąd o kierunku FAŁSZ.

Ale jestem dupa z fizyki, nie znam się na indukcji prądu, więc tak po prostu pytam, kogoś kto to wszystko lepiej zna i rozumie - czy to tak zadziała jak mi się tylko wydaje?

Uciekam spać, zaraz do roboty
21-11-2015 07:09 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Ach belfrze przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł na szybko a ponieważ to bazgroły to go sprzedam i zapytam cię czy to może działać.
>Skojarzyło mi się z transformatorem i wymyśliłem na kolanie bramkę logiczną AND w polu magnetycznym.
>Krzyżujemy prostopadle 2 izolowane przewody. Ustalamy dla każdego jeden kierunek prądu jako PRAWDA, odwrotny jako FAŁSZ. Podczas przepływu prądu przez przewody na ich skrzyżowaniu powstaje sfera, czy raczej kula pola magnetycznego. W zależności od kierunków prądu w przewodach, oś obrotu kuli, wyznaczającego wektory pola magnetycznego obraca się w płaszczyźnie krzyżówki kabli o 360 stopni. Tylko w wycinku ¼ kuli wektory pola magnetycznego będą wskazywały, że obu przewodach zachodzi PRAWDA.
>Teraz wprowadzamy 3 przewód, który jest prostopadły do dwóch skrzyżowanych - znaczy trzeci wymiar prostopadły. Jednak nie zwyczajnie jako przewód od góry do dołu, lecz zaginamy go w sferę wokół krzyżujących się przewodów. Przewód wychodzi z pewnego kierunku zatacza koło wokół skrzyżowania przewodów i załóżmy, że powraca. Sfera jaką tworzy trzeci przewód nie jest jednak zupełnie zwykła ponieważ w połowie przewód zostaje rozciągnięty w półsferę a pozostałej połowie zostaje po prostu cienkim drutem. To wygląda tak jakby na skrzyżowaniu kabli w trzecim wymiarze ustawić łyżeczkę, dolutować do jej czubka cienki przewód, wygiąć go w półkole, wraz z łyżeczką zatoczyć pełne koło wokół skrzyżowania kabli i powrócić. Innymi słowy wykonać taki obrót wokół skrzyżowania przewodów, który będzie w połowie sferą a w połowie półpierścieniem.

Człowieku! O czym ty pierd..isz? Czy jesteś na haju? Weź do pomocy "belfra000", on Tobie pomoże i wytłumaczy Twój bełkot.
>Ustawiamy półpierścień z trzeciego przewodnika dokładnie w wycinku ¼ sfery, w której wektory pola magnetycznego wskazują PRAWDĘ w obu przewodnikach jednocześnie i ustawiamy półsferę z trzeciego przewodu środkiem w wycinku sfery, w której wektory pola magnetycznego wskazują FAŁSZ w obu przewodach.
>Taka konstrukcja wg mnie będzie indukowała prąd o kierunku PRAWDA w 3 przewodzie wtedy tylko kiedy w obu krzyżujących się przewodach popłynie prąd PRAWDA a w każdym pozostałym przypadku wyindukuje prąd o kierunku FAŁSZ.
>Ale jestem dupa z fizyki, nie znam się na indukcji prądu, więc tak po prostu pytam, kogoś kto to wszystko lepiej zna i rozumie - czy to tak zadziała jak mi się tylko wydaje?
>Uciekam spać, zaraz do roboty

Najlepiej uciekaj z tego forum, zwłaszcza gdy ja te Twoje pierdoły czytam.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
21-11-2015 18:48 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Dlaczego nikt nie chce mi odpowiedzieć w temacie. Wyrażam same głupoty? Cóż.
>Zastanówmy się. Napisałem o związku siły z długością i wyraźnie mam tu na myśli długość w przestrzeni i długość w czasie. Znamy wszyscy wzór F=MxL/T2. Siła równa się masie pomnożonej przez długość i podzielonej przez kwadrat czasu. Każðy wzór fizyczny jest przecież funkcją, implikacją, zależnością pomiędzy pojęciami dwóch stron równania. Na podstawie samego wzoru widzimy już oczywisty związek. Nie ma w co wątpić.
>Zastanówmy się także nad pojęciem masy. Masa odnosi się zawsze do obiektów fizycznych. Czy można mówić o istnieniu obiektu fizycznego bez istnienia siły wiązania? Czy cokolwiek niezwiązanego ze sobą żadną siłą może być fizycznym obiektem? Nie. Zatem masa jest konsekwencją istnienia siły wiązania. I nie musi być to siła wiązania międzycząsteczkowego. Atomy gazu uwięzionego w butli są ze sobą tak samo związane jak i atomy kryształu. Nie ma tu znaczenia czy cząsteczki wzajemnie przyciągają się, czy odpychają i wiąże je zewnętrzna skorupa. Masa bez siły wiązania nie istnieje.

Ale czy ten temat drążąco kontynuujesz? Niestety nie! I tu Twoja słabość niezwykła jakby nie patrząc. Dlaczego? Bo nie masz nic do powiedzenia co by intrygowało niezwykle. I tyle bym dorzucił do śmieci, które wnosisz na forum, a nie sprzątasz po sobie.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Ale czy ten temat drążąco kontynuujesz? Niestety nie! I tu Twoja słabość niezwykła jakby nie patrząc. Dlaczego? Bo nie masz nic do powiedzenia co by intrygowało niezwykle. I tyle bym dorzucił do śmieci, które wnosisz na forum, a nie sprzątasz po sobie.

Nie bardzo wierzę w twoje święte oburzenie i śmierdzi mi to manipulacją w stylu Szarleya. Zdaje się, że celowo wyrażasz udawane emocje aby u innych wywołać konsternacje i sprowokować do zdystansowania się. W końcu w tym świecie kłamstwa i udawanie są na porządku dziennym.
Choć może jednak nie udajesz. Ten świat jest pełen sprzecznych ze mną ludzi, których ciężko mi rozumieć.

Dziś już nie bardzo mam czas na nowe przemyślenia w temacie wątku, bo za chwilę pobudka a jeszcze spać nie poszedłem, jednak żeby nie być takim to wrzucam jedną małą myśl.
Zauważ, że zmysły człowieka działają tak, iż zmiana natężenia bodźców informuje nas zazwyczaj o zmianie odległości.
Aż zastanawia mnie dlaczego w wiki brak jest ogólnej definicji natężenia. Postawił byś znak równości pomiędzy natężeniem i siłą?

W słowniku PWN jest taki opis:
natężenie
1. «stopień nasilenia czegoś; też: nasilenie»
2. «koncentracja uwagi, wytężenie sił psychicznych»

Dobra czas spać bo za 4,5h pobudka, pa pa.

----
Jesteśmy w Bazgrołach, mogę tu pisać co mi się żywnie podoba i nie pojmuje co tak ważna i poważna persona tu robi? Czy ty czasem nie powinieneś teraz prowadzić gdzieś dyskusji z równymi sobie? Na zupełnie innym poziomie zdolności rozumienia świata?
22-11-2015 08:08 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Nie bardzo wierzę w twoje święte oburzenie i śmierdzi mi to manipulacją w stylu Szarleya.
Wywołujesz do tablicy to odpowiadam

>Dobra czas spać bo za 4,5h pobudka, pa pa.

Zesrała się bieda i płacze.
Trzeba było zdjąć wprzódy kalesony to by nie śmierdziało. a teraz skoro się zesrałeś, to się umyj i ubierz czyste kalesony zamiast na cały świat się żalić, że śmierdzisz

Zmień pracę. Będziesz miał więcej czasu na sen, dla dzieci, na seks... Wolne niedziele. Większość magistrów ekonomii garnków nie myje.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Nie bardzo wierzę w twoje święte oburzenie i śmierdzi mi to manipulacją w stylu Szarleya.
>Wywołujesz do tablicy to odpowiadam
>>Dobra czas spać bo za 4,5h pobudka, pa pa.
>Zesrała się bieda i płacze.
>Trzeba było zdjąć wprzódy kalesony to by nie śmierdziało. a teraz skoro się zesrałeś, to się umyj i ubierz czyste kalesony zamiast na cały świat się żalić, że śmierdzisz
>Zmień pracę. Będziesz miał więcej czasu na sen, dla dzieci, na seks... Wolne niedziele. Większość magistrów ekonomii garnków nie myje.

A myślałem, ze praca nobilituje lecz ona jednak śmierdzi.
Za to jak zarobić i się nie narobić pachnie. Widać wyższa kultura.
Nie ma co tracić przerwy.
22-11-2015 13:19 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Zmień pracę. Będziesz miał więcej czasu na sen, dla dzieci, na seks... Wolne niedziele. Większość magistrów ekonomii garnków nie myje.
>A myślałem, ze praca nobilituje lecz ona jednak śmierdzi.
Tobie śmierdzi, bo nigdy roboty na oczy nie widziałeś
Mycie garów to żaden wysiłek, mózg nie pracuje.

>Za to jak zarobić i się nie narobić pachnie. Widać wyższa kultura.
>Nie ma co tracić przerwy.

Przestań lamentować, że pracujesz
Lamentujesz nad sobą jak ta bieda, która się zesrała zamiast zdjąć kalesony

Pracuj przy myciu garów, albo zmień robotę!
Proponowałem Ci pracę w kopalni w Polsce, jakoś nie chciałeś, a tam NIKT się nad sobą nie użala

22-11-2015 17:00 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A myślałem, ze praca nobilituje lecz ona jednak śmierdzi.

To nie ona. Narzekasz, że taką wybrałeś. Dla szarleya Twoje narzekanie a nie praca jako taka kojarzy się ze smrodem i trochę racji jednak ma. Nikt nie lubi narzekających w kółko.

>Za to jak zarobić i się nie narobić pachnie. Widać wyższa kultura.
>Nie ma co tracić przerwy.

Pewnie, zwłaszcza gdy marzy się całe życie jak zarobić i się nie narobić, a rzeczywistość jakby na złość: wciąż skrzeczy.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>To nie ona. Narzekasz, że taką wybrałeś. Dla szarleya Twoje narzekanie a nie praca jako taka kojarzy się ze smrodem i trochę racji jednak ma. Nikt nie lubi narzekających w kółko.

Mam chwalić i postulować zmiany zasad społecznych? Twierdzić podobnie do ciebie, że jest SUPER jak nigdy i przekonywać, że dłużej być tak nie może?

Tam gdzie dziś pracowałem dzieje się całkowite odczłowieczenie człowieka. Sądziłem, że gorzej być już nie może ale jednak może. Ten świat wciąż mnie zaskakuje. Jak wiesz na co dzień mam przyjemność pomieszkiwać w cudzym mieszkaniu, tym razem miałem okazję pracować za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej, która była pośrednikiem, dla pośrednika w zatrudnieniu. W głowie się nie mieści co się w tym świecie wyprawia.
Inni ludzie obok mnie nie narzekają, automatycznie i bez namysłu podejmują swoje obowiązki, nie wiedzą, że może być inaczej, nigdy tego inaczej nie poznali.

>Pewnie, zwłaszcza gdy marzy się całe życie jak zarobić i się nie narobić, a rzeczywistość jakby na złość: wciąż skrzeczy.

Teraz to akurat marzę, żeby skutecznie sprzeciwić się dominującym powszechnie wartościom, żeby twoje "prawo do prywatności" a w rzeczywistości grożenie i karanie za zdradzanie cudzych tajemnic wdeptać w kupę krowiego gnoju. Najlepiej po kolano.

Podatek od własności i uzależnienie oszczędności od opodatkowanej własności powinny ograniczyć ludzką chciwość a to znowu patologiczne stosunki społeczne, w których jeden człowiek jest psem drugiego a drugi myśli o pierwszym jak o zasobie.

Nie chce Jacku twojego świata, specjalisto od ludzkich zasobów. Nie chcę i co mi zrobisz?
22-11-2015 20:14 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Mam chwalić i postulować zmiany zasad społecznych? Twierdzić podobnie do ciebie, że jest SUPER jak nigdy i przekonywać, że dłużej być tak nie może?

Jak dojrzejesz do rozmowy ze mną zamiast z Twoją projekcją mnie to wrócimy do rozmowy
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Mam chwalić i postulować zmiany zasad społecznych? Twierdzić podobnie do ciebie, że jest SUPER jak nigdy i przekonywać, że dłużej być tak nie może?
>Jak dojrzejesz do rozmowy ze mną zamiast z Twoją projekcją mnie to wrócimy do rozmowy

A może kiedy ty dojrzejesz do tego, żeby ujrzeć świat jakim jest, Szarleyu, kwestionujący władzę właściciela prywatnej firmy nad swoimi pracownikami?
22-11-2015 21:13 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Mam chwalić i postulować zmiany zasad społecznych? Twierdzić podobnie do ciebie, że jest SUPER jak nigdy i przekonywać, że dłużej być tak nie może?
>>Jak dojrzejesz do rozmowy ze mną zamiast z Twoją projekcją mnie to wrócimy do rozmowy
>A może kiedy ty dojrzejesz do tego, żeby ujrzeć świat jakim jest, Szarleyu, kwestionujący władzę właściciela prywatnej firmy nad swoimi pracownikami?

A czy ty chcesz żeby tej władzy nie było??????
Pokaż mi jeden Twój wpis z którego wynika, że właściciel nie będzie miał władzy nad pracownikami!!!!

Będzie płacił podatki od własności, na które oni będą jawnie głosowali? To wypieprzy z posady tych którzy głosowali za wysokimi podatkami. Będzie miał władzę o jakiej nikomu się nie śniło od zniesienia pańszczyzny

I nikt nie będzie pracowników bronił, nie będą mieli żadnych praw

PS Co z pytaniem pod referendum o budżet?
22-11-2015 22:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Będzie miał władzę o jakiej nikomu się nie śniło od zniesienia pańszczyzny

Szarley.. czy jeszcze warto?
Do niego nic nie dociera. Gdyby miało być inaczej, stałoby się kilka miesięcy temu.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-11-2015 22:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie chce Jacku twojego świata, specjalisto od ludzkich zasobów.
> Nie chcę i co mi zrobisz?

Wszystkimi sposobami (w tym prowokacjami) chcesz mnie nakłonić do rozmowy.
Niestety chyba nie ma już o czym, wszystko sobie powiedzieliśmy.
Życzę Ci dobrej nocy.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Nie chce Jacku twojego świata, specjalisto od ludzkich zasobów.
>> Nie chcę i co mi zrobisz?
>Wszystkimi sposobami (w tym prowokacjami) chcesz mnie nakłonić do rozmowy.
>Niestety chyba nie ma już o czym, wszystko sobie powiedzieliśmy.
>Życzę Ci dobrej nocy.
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać


Przestań Jacku zobacz sobie post #18
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,684240#w684941
Kiedy ja sobie piszę na inny temat, wtrącasz się i prowokujesz. Potem zarzucasz mi, że ja prowokuję ciebie. A zresztą - typowe. Nie chcesz rozmawiać, nie rozmawiaj, chcesz rozmawiać, rozmawiaj.

Zakładam, że kiedyś w przyszłości, kiedy już całe to święte oburzenie i chamstwo przeminą, podamy sobie ręce.
Z permanentnego konfliktu wynika przecież tylko czarna dupa. Kto nie potrafi się porozumieć ten zdycha w biedzie. Między innymi dlatego nie odmawiam współpracy i pracy dla ludzi, których nie znoszę i z którymi nie chcę mieć nic wspólnego.

Chciałbym poprawić świat, nie zepsuć go. Poprawiać świat mogę jedynie z tymi ludźmi, którzy na tym świecie już są, innych nie ma. Więc albo się z tobą Jacku w efekcie dogadam i zbudujemy porozumienie albo czarna dupa, bieda i zęby w tynk. Na pewno nie chciałbym mieć racji w ten sposób i w ten sposób być dobrym i sprawiedliwym człowiekiem, że nie miałbym co jeść i nie miałbym w co ubrać się.

Tkwię w bardzo zgniłym kompromisie i próbuję przechylić go na nieco mniej zgniły dla mnie.
23-11-2015 07:57 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chciałbym poprawić świat, nie zepsuć go. Poprawiać
> świat mogę jedynie z tymi ludźmi, którzy na tym
> świecie już są, innych nie ma

Krystian, obydwaj wiemy że nie o mnie Ci chodzi a w Twoich planach rozmówca zajmuję naprawdę jedno z ostatnich miejsc.
Kwestią zrobienia czegoś dla ludzi tylko mydlisz sobie i innym oczy. Powiem to wprost: jak dla mnie chodzi Ci tylko i wyłącznie o to, by od doskwierajacej rzeczywistosci uciec tanim kosztem.

Wszyscy z którymi tu rozmawiasz są przedmiotem: trampoliną i niczym wiecej.

Krystian, aby poprawić świat najpierw trzeba go poznać. 3 lata czytania internetu i zainteresowania się nauką jako ucieczka od osobistej winy nie wystarczy.
Najpierw poznaj świat, poznaj ludzi - ich potrzeby priorytety i lęki zanim zechcesz ich zmieniać na siłę na swoją modłę.
Poznaj też głębiej siebie.
Dopiero później będziesz wiedział, co robć w harmonii i bez gwałtu.

Dziękuję za rozmowę, myślę że w ten sposób dobiegła ona naturalnego końca.
Bywaj zdrów!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>chodzi Ci tylko i wyłącznie o to, by od doskwierajacej rzeczywistosci uciec tanim kosztem.Wszyscy z którymi tu rozmawiasz są przedmiotem: trampoliną i niczym wiecej.

Dlaczego rzeczywistość miałaby być taka, ażeby potrzeba było od niej uciekać? Dlaczego ludzie mieliby być tacy, iż nie chcieliby mnie docenić? Przecież mamy 21w, najwspanialsze czasy w dziejach ludzkości.
Rzeczywistość jest właściwa, słuszna i zbawienna i tylko ja jestem niewłaściwy, niesłuszny i godny potępienia? Jak dla mnie Jacku próbujesz usprawiedliwić współczesność tanim kosztem.
Mam szansę zmienić coś w swoim życiu i właśnie to robię. Przypuszczam, że takie zmiany nigdy nie są łatwe.

>Krystian, aby poprawić świat najpierw trzeba go poznać. 3 lata czytania internetu i zainteresowania się nauką jako ucieczka od osobistej winy nie wystarczy.

Jacku określiłeś się jasno - nie chcesz zmian a już na pewno nie chcesz takich jakie ja proponuję. W tej sytuacji i 100 lat poznawania świata nie wystarczy, jeśli na koniec tego poznawania nie zbudujesz twoich wniosków lecz inne.

>Najpierw poznaj świat, poznaj ludzi - ich potrzeby priorytety i lęki zanim zechcesz ich zmieniać na siłę na swoją modłę.Poznaj też głębiej siebie.

Mam 39 lat. Poznałem świat i ludzi w ostatnim czasie od naprawdę niefajnej strony. Przestałem lubić ludzi. Postrzegam ich jako jamochłony reagujące w sposób bezmyślny i automatyczny na własność i pieniądz. Chciałbym ponownie polubić ludzie lecz do tego potrzebuję zmiany.

>Dopiero później będziesz wiedział, co robć w harmonii i bez gwałtu.

Mam wrażenie, że harmonia jest oznaką braku zmiany i że ty przekonujesz mnie do zaakceptowania tego, czego nie chcę akceptować.
Zmiany zazwyczaj są gwałtowne i nawet jeśli nie tworzą lecz niszczą to dają początek nowemu.

>Dziękuję za rozmowę, myślę że w ten sposób dobiegła ona naturalnego końca.

Wszystko kiedyś zaczyna się i kończy.
Dopóki świat kręci się wg współczesnych zasad a tuż obok szklanych wież, których wierzchołki zatopione są w chmurach, dzieje się nędza i wyzysk człowieka przez człowieka, jest Jacku o czym rozmawiać. To co naturalnie kończy się w tej chwili za 5 minut może odrodzić się ze wzmożoną siłą.

To Jacku nie jest koniec choć wiem, że bardzo tego byś chciał, to dopiero początek.
23-11-2015 22:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To Jacku nie jest koniec choć wiem, że bardzo
> tego byś chciał, to dopiero początek.

Skoro myślenie tymi kategoriami sprawia Ci ulgę - ok rób to, ja z tym problemu nie mam.
Piszesz wcześniej o zmianie, chciałem przez chwilę jeszcze na ten temat napisać, skorygować, wyrazić moje zdanie, ale niestety nie widzę w tym już sensu.
Bywaj, już i tak to zbyt długo trwało.
Z mojej strony naszą rozmowę uważam za zakończoną.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Z mojej strony naszą rozmowę uważam za zakończoną.

Nie pierwszy, nie ostatni raz. Masz w planie ciekawsze rozmowy z innymi ludźmi?
Bo widzisz Jacku między nami jest porozumienie dusz a takiej rzeczy nie możesz przerwać, nawet gdybyś chciał.

Jestem przekonany, że wrócimy do naszej rozmowy. Może zrobisz sobie tydzień przerwy albo miesiąc ale wrócimy. Co się odwlecze to nie uciecze.

Byleby nasza rozmowa nie trwała całe życie bez żadnej zmiany, bo mi na dnie nie jest dobrze, wprost przeciwnie, jest mi źle.
24-11-2015 08:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jestem przekonany, że wrócimy do naszej rozmowy. Może
> zrobisz sobie tydzień przerwy (..)

Nie przeczę, że kiedyś jeszcze porozmawiamy, ale pod warunkiem, że weźmiesz się za siebie i coś się zmieni. Na razie stoisz w miejscu, do tego jak sam napisałeś nie lubisz ludzi (ja rzekłabym ostrzej, ale niech Ci będzie) a chcesz ich jeszcze zmieniać na siłę, żeby Tobie było wygodniej. Egoizm i absurd w jednym. Nie widzę powodu, żebym miał Ci w tym pomagać nawet tylko rozmową, czy moją uwagą.
Zmienisz front - pogadamy, tymczasem bywaj.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Pociągnę jeszcze ten wątek.
Tym razem chciałbym zastanowić się czy szkło powiększające to przejściem do innego wymiaru.
Zwróćcie uwagę na fakty. Szkło powiększające powiększa widziany obraz, przyśpiesza obserwowany ruch, zwiększa natężenie światła docierające do narządów obserwatora. Wyobraźcie sobie na chwilę jak wygląda sam obserwator patrzący przez wielką lunetę od strony obserwowanego obrazu. Nie widać obserwatora a widać jedynie wielki krąg soczewki lunety. Krąg jest czarny, to obraz siatkówki gałki ocznej obserwatora. Tło, które bez lunety byłoby jasne, z obserwatorem patrzącym przez lunetę staje się ciemne jak noc.

Pójdźmy dalej, patrząc przez lupę udaje nam się podzielić widziany gołym okiem obraz wyodrębniając nowe obiekty, pustki, czynności, przerwy, których nigdy nie wyodrębnilibyśmy bez lupy. Udaje nam się pojąć zależności istniejące pomiędzy mikro i makro światem.

Spójrzcie też na konstrukcje soczewki. Chciałoby się powiedzieć, że nie chodzi w niej o masę soczewki a jedynie o kształt w przestrzeni, o stosunki odległości, o zakrzywienie płaszczyzn. Szybko jednak można zbudować wniosek, że określone powiększenie obrazu, względem konkretnego obserwatora jest ściśle powiązane z masą soczewki.

Kilka pytań:
Co właściwie dzieje się, z energią uwięzioną we wiązaniach cząsteczkowych soczewki podczas skupiania światła? Soczewka traci ją? W wolnym tempie deformuje się? Oddaje tę energię obserwatorowi?

Czy grawitacja planety może pełnić funkcje soczewki? Czy obraz tła obserwowany w pobliżu księżyca jest powiększony i przyśpieszony?
25-11-2015 00:50 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Tym razem chciałbym zastanowić się czy szkło powiększające to przejściem do innego wymiaru.
Ty masz łeb!
A ja myślałem, że tylko lustro do tego się nadaje.
Są jeszcze tunele czasoprzestrzenne, ale chyba jeszcze nie umiemy ich produkować.
Wenancjusz (16441 punktów)
Temat założonego przez "krystkona 1976" brzmi jednoznacznie: "Związek między długością a siłą". Popatrzcie gdzie zapędziła się dyskusja. Temat znany już ludom pierwotnym, z epoki kamienia łupanego, które to wykorzystywały znakomicie, a teraz nie dający spać spokojnie niejakiemu "krystkonowi". Czy kontynuuje ten temat? Nie! I to zdecydowanie! Kontynuuje jakieś różne tematy nie związane hasłóowo tytułem. Jednym słowem majaki. Racjonaliści! Mówię do "Was! Popatrzcie gdzie dyskusja zabrnęła. Kto tutaj staje się śmiesznym, oprócz założyciela tematu? Przecież "krystkon" mógł założyć temat; "Pogadajmy o wszystkim, a przede wszystkim o moich kompleksach", bo przecież tak się stało! Daliście się, racjonaliści nabrać na prowokację! Sami grzebiecie się w bagnie karkołomnych i chorych spostrzeżeń "krystkona", zwłaszcza o ekonomii. Ten człowiek wyraźnie chce zabrylować, tylko że nie ta wiedza. Nie ta guma, bo pęka. W końcu, mimo wyraźnego tematu wątku, i tak wraca do swoich "przemyśleń" ekonomicznych.
Myślę, że "Krystkon 1976" ma kompleksy, których nie chce ujawnić wprost. Czyżby niechcący ujawnił temat seksualnych kontaktów damsko-męskich? No bo jeśli nie kontynuuje tematu wywołanego to...chyba wylazł z niego, biedaka, kompleks "długości i siły". I zaznaczam, to nie ja się wystawiam na śmieszność. A Wy racjonaliści tak zwani, weźcie się w garść, jeśli na to Was stać, i wróćcie do tematu przez "krystkona" wywołanemu.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Widzisz jak pięknie steruje ludzikami? Az są śmieszni od tego.

Juz wkrótce zabryluje na twoim salonie, wszyscy będą kłaniać mi się w pas.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Widzisz jak pięknie steruje ludzikami? Az są śmieszni od tego.
>Juz wkrótce zabryluje na twoim salonie, wszyscy będą kłaniać mi się w pas.

No to powodzenia życzę.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
21-11-2015 07:00 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Widzisz jak pięknie steruje ludzikami?

Tak traktujesz fo9rumowiczów? Nie masz dla nich żadnego szacunku? (Ludziki?)

> Az są śmieszni od tego.

Kto jest śmieszny? Jakie więc poczucie humoru Ty masz?

>Już wkrótce zabryluje na twoim salonie, wszyscy będą kłaniać mi się w pas.

Oby tak się stało. Na co liczysz? Na wstawiane minusy? Nie wypowiadam się dla minusów czy plusów. Beznadzieja! A kim Ty jesteś co by kłaniać się Tobie w pas? Na niczym się nie znasz i nie umiesz wytłumaczyć swoich racji. Dyskusje z "szarleyem" to przygwoździły, nie mówiąc o reszcie. Facet! Jesteś beznadziejny i musisz to przełknąć, choć niesmaczne. Nie masz absolutnie autorefleksji i skromności bynajmniej. A pogróżki? Daj sobie spokój. Tu nie miejsce na wiejskie rozgrywki za karczmą po pijanemu. Mimo wszystko pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
21-11-2015 13:23 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Widzisz jak pięknie steruje ludzikami?
>Tak traktujesz fo9rumowiczów? Nie masz dla nich żadnego szacunku? (Ludziki?)
A nie są czasem te krystkonowe "ludziki" parodią Twojego sarkazmu?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
21-11-2015 18:31 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Widzisz jak pięknie steruje ludzikami?
>>Tak traktujesz fo9rumowiczów? Nie masz dla nich żadnego szacunku? (Ludziki?)A nie są czasem te krystkonowe "ludziki" parodią Twojego sarkazmu?
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.


Mojego sarkazmu? A może jego wizji świata i rzeczywistości oryginalnie pojmowanej?


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
21-11-2015 23:07 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Mojego sarkazmu?
Np. hipotetyczny wątek krystkona "Pogadajmy o wszystkim, a przede wszystkim o moich kompleksach" to czysty sarkazm.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
22-11-2015 00:08 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Mojego sarkazmu?
>Np. hipotetyczny wątek krystkona "Pogadajmy o wszystkim, a przede wszystkim o moich kompleksach" to czysty sarkazm.
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.


Aaa niech Ci będzie...


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
To może zaproponuję jeszcze takie podejście.

Obiekt a za nim i masa obiektu istnieją wtedy tylko, kiedy siła wiązania jest większa od sił oddziaływania. Dla przykładu o obiekcie odrębnym od kuli ziemskiej i masie tego obiektu możemy myśleć i mówić dopiero wtedy, kiedy siła jego wiązania jest większa od siły ciążenia. W przeciwnym przypadku nie bylibyśmy w stanie obiektu w ogóle wyodrębnić. Ciecz lub gaz, które wg tego co tu napisałem, wydaje się, nie mogą być obiektem na powierzchni ziemi, stają się nim tylko dzięki uwiązaniu ich w naczyniu. Bez uwiązania silniejszego od oddziaływań nie stałyby się odrębne.

I jeszcze może tak
Podczas podróży na rowerze zastanowiła mnie trudność i utrata sił podczas jazdy pod górę i łatwy zjazd w dół. Wyobraźmy sobie teraz jakikolwiek obiekt fizyczny, który o własnych siłach podróżuje w dół i w górę po równi pochyłej. Co zachodzi w obiekcie?
Przyszedł mi do głowy taki pomysł, iż obiekt aby mógł przemieścić się w górę o własnych siłach musi utracić część własnych sił wiązania, innymi słowy obiekt przemieszczający się w górę o własnych siłach rozpada się.
W przeciwieństwie do tego obiekt poruszający się w dół powinien silniej związywać się. Można sobie wyobrazić, że własne hamowanie obiektu zapewniające poruszanie się w dół w ruchu jednostajnym jest absorpcją energii zwiększającą siłę wiązania obiektu. Bez hamowania mamy jednak podobnie związany obiekt z większą prędkością. Czy zatem rozpędzony obiekt jest silniej związany ze sobą od obiektu poruszającego się powoli? Względem obiektów zatrzymanych z całych pewnością, można to zaobserwować choćby przy rozpędzaniu strumienia wody. Powolny strumień wody rozbije się o posadzkę i rozpłynie we wszystkich kierunkach, bardzo przyśpieszony strumień przetnie posadzkę i pozostanie zwarty choć posadzka będzie się pod jego uderzeniem rozpadać.
27-11-2015 04:39 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>To może zaproponuję jeszcze takie podejście.
>Obiekt a za nim i masa obiektu istnieją wtedy tylko, kiedy siła wiązania jest większa od sił oddziaływania.

Czego na co?

>Dla przykładu o obiekcie odrębnym od kuli ziemskiej i masie tego obiektu możemy myśleć i mówić dopiero wtedy, kiedy siła jego wiązania jest większa od siły ciążenia.

OBŁĘD!

>W przeciwnym przypadku nie bylibyśmy w stanie obiektu w ogóle wyodrębnić.

Od czego??

>Ciecz lub gaz, które wg tego co tu napisałem, wydaje się, nie mogą być obiektem na powierzchni ziemi, stają się nim tylko dzięki uwiązaniu ich w naczyniu.

Następna totalna BZDURA!

>Bez uwiązania silniejszego od oddziaływań nie stałyby się odrębne.

Co to są do cholery te oddziaływania? A odrębne, czyli jak? Czy to tak samo jak Ty oddziałujesz na mnie swoją niewiedzą?

>I jeszcze może tak
>Podczas podróży na rowerze zastanowiła mnie trudność i utrata sił podczas jazdy pod górę i łatwy zjazd w dół. Wyobraźmy sobie teraz jakikolwiek obiekt fizyczny, który o własnych siłach podróżuje w dół i w górę po równi pochyłej. Co zachodzi w obiekcie?

A jak myślisz? Co może się dziać w obiekcie? Czy ja nie trafiam do Ciebie?? Skąd u Ciebie taka zaciekłość by kontynuować takie bzdury?

>Przyszedł mi do głowy taki pomysł, iż obiekt aby mógł przemieścić się w górę o własnych siłach musi utracić część własnych sił wiązania, innymi słowy obiekt przemieszczający się w górę o własnych siłach rozpada się.

No rewelacja! Był na tym forum genialny myśliciel "atto", który takie same pierdoły tłumaczył po swojemu. Czyli jadąc na rowerze pod górę rozpadasz się. Jadąc w dół z prawdopodobieństwem progresji prędkości, tak się ścieśniasz, ze w cokolwiek uderzysz, to nic Tobie nie będzie. A im szybciej tym lepiej, bo będziesz bardziej odporny na kolizje, bo tak mocno będziesz zcalony wewnętrznie, że i przez to tym bardziej przeżyjesz.

>W przeciwieństwie do tego obiekt poruszający się w dół powinien silniej związywać się.

No nie! Rodzi nam się geniusz! Co to znaczy "w dół"?

>Można sobie wyobrazić, że własne hamowanie obiektu zapewniające poruszanie się w dół w ruchu jednostajnym jest absorpcją energii zwiększającą siłę wiązania obiektu. Bez hamowania mamy jednak podobnie związany obiekt z większą prędkością. Czy zatem rozpędzony obiekt jest silniej związany ze sobą od obiektu poruszającego się powoli?

Powiem bez ogródek wprost. Mały przedszkolak dawałby bardziej rozsądne pytania.

>Względem obiektów zatrzymanych z całych pewnością, można to zaobserwować choćby przy rozpędzaniu strumienia wody. Powolny strumień wody rozbije się o posadzkę i rozpłynie we wszystkich kierunkach, bardzo przyśpieszony strumień przetnie posadzkę i pozostanie zwarty choć posadzka będzie się pod jego uderzeniem rozpadać.

Popatrz jak w czasie tych paru zdań jakie wypowiedziałeś, wyraziłeś niesamowitą ilość głupot. Czy nie zauważasz, że masz skłonności do zwykłego ekshibicjonizmu intelektualnego, a raczej obnażania się ze swojej kompletnej niewiedzy? Także samo na temat właściwie nie wiadomo jaki, że cena dobra wynika z prawa własności jak i że własność kapitału daje władzę nad innymi. Dlaczego potem widzisz, że nikt poważnie z Tobą nie rozmawia? Skarżysz się przecież na tym forum, tłumacząc, ze nie dokładnie się znasz w tematach przez Ciebie poruszanych? Jak taki naiwny dzieciaczek, który się wcina w rozmowę starszych, a jak dostanie reprymendę ostrą to przecież niewinnie, bo chciał dobrze. To po co poruszasz zagadnienia o których nie masz zielonego pojęcia? Nie masz zajęcia? Narąb drewna na zimę, napraw przeciekający dach, napraw przebitą dętkę w rowerze dzieciaka i da to Tobie więcej pożytku i uznania ze strony małżonki, niźli tyle uwag krytycznych na tym forum. Nie zreflektowałeś się jeszcze?? Jeśli szukasz pociechy dla siebie, to kieruję Ciebie do "Belfra000". On Ciebie stara się zrozumieć (co zaiste trzeba mieć anielską cierpliwość i umiejętność rozumienia bełkotu), wytłumaczyć i usprawiedliwić, co dla Twojej rozkojarzonej osobowości może być dobrym, uspokajającym balsamem. Weź się w garść. Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zróbmy taki eksperyment. Wyobraź sobie symetryczne skupienie gazu w pustce kosmicznej. Przyjmij pewną objętość i masę tego skupienia. Czy jest ono obiektem?

A teraz spróbuj wyodrębnić inny obiekt z tego skupienia gazu. Podaj jego objętość, położenie i masę. Nie możesz?
Wyobraź sobie strumień gazu na granicy skupienia gazu. Teraz możesz już wyodrębnić obiekt?

Powiedz czy treść dowolnego strumienia jest ze sobą związana?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Nikt nic nie pisze to ja napiszę.

Gdybyśmy spojrzeli na jakiś obiekt zatrzymany względem nas w pustce kosmicznej to ten bez oddziaływań i innymi obiektami mógłby poruszyć się jedynie na skutek rozpadu. Z tym, że po rozpadzie to już nie ten sam obiekt, bo pierwotny musiałby rozpaść się najmniej na 2 obiekty. Ruch wszystkich części podzielonego obiektu byłby urojony, ponieważ ich urojony środek ciężkości, pozostałby w tym samym miejscu gdzie był środek ciężkości obiektu pierwotnego dopóki ten istniał.

Zanik sił wiązania i jednoczesny wzrost odległości części.
29-11-2015 02:19 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)
>Nikt nic nie pisze to ja napiszę.
>Gdybyśmy spojrzeli na jakiś obiekt zatrzymany względem nas w pustce kosmicznej to ten bez oddziaływań i innymi obiektami mógłby poruszyć się jedynie na skutek rozpadu. Z tym, że po rozpadzie to już nie ten sam obiekt, bo pierwotny musiałby rozpaść się najmniej na 2 obiekty. Ruch wszystkich części podzielonego obiektu byłby urojony, ponieważ ich urojony środek ciężkości, pozostałby w tym samym miejscu gdzie był środek ciężkości obiektu pierwotnego dopóki ten istniał.
>Zanik sił wiązania i jednoczesny wzrost odległości części.

Pomidor!

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365