Znalazłem sposób by uratować Europę. Trzeba by Szef mezalians popełnił i z Kanclerz ślub wziął. Można by posłać - po ową damę - Antoniego. Do Bundestagu kominem mógłby wleść. Pani Kanclerz ujrzawszy tego araba, z grzywą jak u sapera po akcji, sama za nim na koniec Europy poleci. Czy na miejscu już będąc prawdziwy narzeczony ją urzecze? Pociech raczej bym się nie spodziewał. Wiem co mówię - Szef w tej materii jest do mnie podobny - Baba mi ciągle powtarza, żem jest zdolny, ale leń. Nie często - w jej mniemaniu - do karmnika zaglądam. Jednak wracając "dorzeczy" - Ślub musi dać papież. Nie ten co jest - jeno nasz. Kandydata bym upatrywał w tym za Żelazną Bramą. Sprawa może się udać. Wysyłać maile do Watykanu z nakazem abdykacji do tego - nie chcę powiedzieć jakiego, by nie sugerować tytułu - obecnego papieża. Dalej - Należałoby w ramach podziału administracyjnego miejsce za Żelazną Bramą zamienić w Święte Miasto. Przenieść do niego Stolicę Piotrową. Z Franciszkiem czy bez... To już lepiej i z Franciszkiem, i z Benedyktem papieskie konklawe zebrać. Parlament zatwierdzi... i tu mam problem - Czy dymić się ma nad Wiejską, czy nad bazyliką w Świętym Mieście za Żelazną Bramą? - Do dopracowania. Po tym akcie będziemy centrum Chrześcijańskiej Europy. Ślub daje nowy Papież - Pierwszy krok w naprawie Europy poczyniony - Niemce Ochrzczone. Pozostanie tylko wartości wdrożyć. Ooo - tu już wedle fantazji.
Proszę zauważyć, że ja w odróżnieniu od Marii-Magdaleny nie nakreśliłem planu ratowania całego świata, a tylko skupiłem się na Europie, niemniej jednak, jeżeli moderator stwierdzi, że plan jest zły, można go w brudnopis wrzucić, a ja może wymyślę nowy. Tylko nie teraz, bo febra mną trzęsie. |