 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-02-2016 08:43 | Arminius (25555 punktów) | Bolero petersburskie
2 na 2 | Dymitr Szostakowicz wielkim kompozytorem był. Wśród dzieł, które po sobie pozostawił, VII Symfonia zwana leningradzką, jest jednym z najbardziej znanych utworów lub nawet najbradziej znanym i w istotnym stopniu przyslużyła się jego wielkości. Powstanie utworu jak również zawarte w nim przesłanie - to kwestie które obrosły już w swoistą legendę. Szostakowicz był ideowym rewolucjonistą, witał w kwietniu 1917 r. na dworcu leningradzkim wracającego z zagranicy Lenina (przerzut został dokonany przez władze niemieckie w celu zaimplantowania w Rosji bakcyla rewolucji), komponował utwory ku chwale rewolucji. Jednakże z biegiem lat jego stosunek do komunizmu uległ dosyć istotnej ewolucji. A po "niewypale" jakim okazała się w 1934 r. jego opera "Lady Makbet mcenskiego powiatu" (Stalin wyszedł z niej po pierwszym akcie - co zważywszy na ówczesne realia mogło być słusznie interpretowane jako wyrok śmierci na kompozytora), Szostakowicz popadł w oficjalną niełaskę i żył z dnia na dzień oczekując aresztowania i - w najlepszym wypadku - zesłania do archipelagu Gułag. Oficjalna wersja jest taka, iż VII symfonia to potępienie hitleryzmu i jego agresywnego militaryzmu. Premiera utworu miała miejsce w marcu 1942 r. w Kujbyszewie, w sierpniu wykonano ją w oblężonym Leningradzie. Partyturę dzieła przekazano na zachód i od tego momentu zaczęto ją nieustannie emitować w zachodnoich rozgłośniach - jako wyraz i smbol rosyjskiego ducha zmagająceog się z nazizmem. Dzięki takiemu zabiegowi utwór stał się nad wyraz popularny. Ale jest też przeciwna oficjalnej wersja, Którą zawdzięczamy Salomonowi Wołkowowi przyjacielowi kompozytora, krytykowi muzycznemu, który po jego śmierci wyjechał na Zachod. Według niej, "siódemka" jest tak samo antynazistowska jak i antystalinowska - jest wymierzona we wszelakiego rodzaju totalitaryzm, a z rodzimą wersją totalitaryzmu Szostakowicz zetknął się osobiście i doświaczył go na własnej skórze. Według tej alternatywnej wersji "siódemka" w swym zasadniczym zrębie była gotowa przez inwazją Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Jednakże "siódemka" intryguje także z innych powodów. Otóż o oryginalności i wyjątkowości tego utworu decyduje jeden, jedyny motyw, motyw, który od razu przywodzi na myśl skojarzenie z innym utworem muzycznym - a mianowicie z "Bolerem" Ravela. U Szostakiewicza motyw ów kreuje powolnie narastającą grozę, grozę inwazji, przywodzi skojarzenia z armią mechanicznych cyborgów bezlitośnie maszerujących przed siebie i depczących wszystko co staje na ich drodze. Faktem jest, iż Szostakowicz wyśmienicie posłużył się tym motywem. Jednakże przecież nie jest on jego oryginalnym pomysłem, a cała reszta utworu, pozbawiona owego motywu, spada od razu do pozycji muzyki być może poprawnej warsztatowo, ale w żadnym wypadku nadzwyczajnej i wyjątkowej (opinie Bartoka, Rachmaninowa) . Kwestia owa jest wcale intrygująca, gdyż nieodmiennie zachodzi tutaj podejrzenie o popełnienie przez Szostakowicza swoistego plagiatu. Co więcej nie plagiatu nieumyślnego ( takie rzeczy w muzyce się zdarzają) ale plagiatu celowego. Otoż okazuje się, iż kompozytor zdawał sobie sprawę z tego, iż "sciaga" z Ravela - ale nie robiło to na nim większego wrażenia (być może podobnie jak Brecht Szostakowicz, mający lewicowe poglądy, wychodził z założenia, iż jako takiemu, nie przystoi mu uznawać praw autorskich), raczej przeciwnie. Jego sekretarz Izaak Glikman odnotował bowiem nastepującą wypowiedź Szostakowicza na rzeczony temat, wygłoszoną tuż po zaprezentowaniu mu na pianinie motywów symfonii: "Nie wiem jaki będzie los tego kawałka. Przypuszczam, że krytycy nie mający nic lepszego do roboty, potepią mnie za skopiowanie "Bolero" Ravela. A niech tam, dla mnie tak własnie brzmi wojna". Sprawa więc wydaje się być przesądzona. W utworach muzycznach zdarza się niejednokrotnie wykorzystywanie znanych już motywów ( preludium symfoniczne "Polonia" Elgara, uwertura "Polonia" Wagnera) jednakże zabiegi owe miały charakter celowy, a twórcy owych dzieł podkreślali fakt dokonania takiego zabiegu. U Szostakiewicza wyglądało to chyba trochę inaczej. Dlatego też kompromisowym wyjściem z sytuacji wydaje się być upowszechnienie i sformalizowanie określania VII syfmfonii leningradzkiej jako "bolera leningradzkiego" - która to nazwa, de facto, czasami się pojawia w "bezdebitowym" obiegu. "Isaak Glikman, Shostakovich’s theatre critic and director friend, states in the preface to his 1998 correspondence with Shostakovich that the composer had asked Glikman to visit him in early August 1941. On the piano he played “the magnificent, noble exposition of the Seventh Symphony and the variation theme depicting the Fascist invasion. …We sat on, plunged in silence, broken at last by Shostakovich with these words (I have them written down): ‘I don’t know what the fate of this piece will be’. After a further pause, he added: ‘I suppose that critics with nothing better to do will damn me for copying Ravel’s Bolero. Well, let them. That is how I hear war’”. www.wsws.org/en/articles/2012/09/shos-s12.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jacholek (5699 punktów) | Kwestia plagiatu w muzyce jest dużo słabiej określona aniżeli w przypadku np. literatury. Wszak każdy wielki kompozytor tworzył tzw. wariacje na znane, popularne tematy (jak np F. Chopin - pl.chopin.nifc.pl/chopin/genre/detail/id/16 )lecz nikt nie określiłby tego jako plagiatu a jedynie interesujące muzycznie rozwinięcia znanych melodii.
|
|
2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Aj, a cóż to za talmudyzowanie i kabalizowanie, alchemiczne robienie czegoś z niczego, odpalanie trupa i pompowanie żaby?!!  Szostakowicz pożyczył od Ravela tylko pomysł wyrazowy, polegający na tym, że wielokrotnie powtórzony temat powraca za każdym razem z większym natężeniem dynamiki. Ale Ravel też nie wynalazł crescendo - jest to powszechnie od wieków znany i stosowany środek retoryki muzycznej. Przed Ravelem stosowali crescendo w bardzo podobny sposób Bach (Passacaglia c-moll BWV 582), Rossini (bardzo efektowna uwertura do Sroki złodziejki*), a także - Szopen (w formie wielkiego crescendo zbudowane są niektóre Ballady, Scherzo b-moll, ostatnia część III Sonaty). *wł. La gazza ladra
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Alchemia | > Aj, a cóż to za talmudyzowanie i kabalizowanie, alchemiczne robienie czegoś z niczego, odpalanie trupa i pompowanie żaby?!!  A stąd takie "talmudyzownie": "Isaak Glikman, Shostakovich's theatre critic and director friend, states in the preface to his 1998 correspondence with Shostakovich that the composer had asked Glikman to visit him in early August 1941. On the piano he played "the magnificent, noble exposition of the Seventh Symphony and the variation theme depicting the Fascist invasion. ...We sat on, plunged in silence, broken at last by Shostakovich with these words (I have them written down): 'I don't know what the fate of this piece will be'. After a further pause, he added: 'I suppose that critics with nothing better to do will damn me for copying Ravel's Bolero. Well, let them. That is how I hear war'". Bo sam Szostakowicz jednak - w przeciwnieństwie do Pana - uważał, iż jego motyw to dokładna kopia Ravela. Pan wybaczy ale crescendo to jedno, a crescendo, które brzmi dokładnie jak Ravela utwór, to drugie. Zresztą nie chodzi nawet o to, że posłużył się tym motywem - rzecz w tym, iż nigdy - z tego co wiem przynajmniej - nie potwierdził tego faktu
|
|
|  | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Alchemia |
> Bo sam Szostakowicz jednak - w przeciwnieństwie do Pana - uważał, iż jego motyw to dokładna kopia Ravela."Kopia" to stanowczo za dużo powiedziane. Po pierwsze, bolero znacznie bliżej jest polonezowi, niż wyrazistemu marszowi, jaki słyszymy u Szostakowicza. Po drugie, rytm werbli wojennych to motyw obecny w muzyce od bardzo dawna. Styl wojskowy w muzyce to w ogóle temat rzeka. Po trzecie, pewne pokrewieństwo tematyczne czy motywiczne, o ile w ogóle można o nim mówić, jest bardzo odległe. Takich melodii onirycznych czy księżycowych, snutych na tle wyrazistego akompaniamentu, można by w muzyce poważnej wskazać mnóstwo. Po czwarte, Szostakowicz pod względem talentu nie dorasta Ravelowi do pięt, choć może należałoby raczej powiedzieć, że Szostakowicz cechował się zupełnie odmiennym typem talentu niż Ravel. VII Symfonia sprawia wrażenie pokracznego potworka poczętego w bólach na zapleczu zapomnianego składziku na starocie. To jakieś podługowate monstrum pełne niepotrzebnych dłużyzn i powtórzeń, jałowe jak zjazd KPZR i dęte, jak sława ZSRR. I to ma sens. VII Symfonia Szostakowicza to oczywiście dzieło konceptualne. O plagiacie nie może być w tym wypadku mowy! Trzeba mówić raczej o aluzji, humorystycznej (ironicznej, sarkastycznej) parafrazie - parodii i pastiszu. Jest to rodzaj typowo ironicznej pochwały w formie nagany (a może jednak odwrotnie?). Żywiołowy i nieokiełznany taniec życia sprowadzony do tępego i mechanicznego marszu śmierci.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|