 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-02-2016 14:48 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | ABC Europy
2 na 8 | W trakcie uroczystości 96. rocznicy Zaślubin Polski z Morzem w Pucku prezydent Andrzej Duda zapowiedział reaktywację Międzymorza jako formuły bliskiej współpracy krajów ABC - Adriatyk-Bałtyk-Czarne. Stąd też idea międzymorska kształtowała kalendarz wizyt prezydenta, na czoło wysuwając flankowe kraje tego trójkąta: Estonia (Bałtyk) - Rumunia (Czarne) - Chorwacja (Adriatyk). Prezydent podkreślił też, że puckie uroczystości Zaślubin Polski z Morzem odzyskują swoją ogólnopaństwową rangę (poprzedni prezydent nie brał w nich udziału, brał natomiast udział w zaślubinach kołobrzeskich, czyli o 25 lat późniejszych - tych z 1945). Kierunek ten podkreśla także reaktywowanie ministerstwa gospodarki morskiej oraz po raz pierwszy podniesienie do rangi ministerialnej gospodarki żeglugi śródlądowej. Podkreślano też plan reaktywacji przemysłu stoczniowego, który ma wyjść poza swą specjalistyczną niszę. Ważnym tego elementem jest również konkretyzujący się projekt przekopu Mierzei Wiślanej, który ma reaktywować dawne znaczenie Elbląga. 10 lutego 1920 Puck stał się historyczną stolicą Polski Morskiej. To tutaj swoje dowództwo miała flota morska (dowództwo polskiej flotylli rzecznej znajdowało się wówczas w Pińsku, dziś Białoruś). Podkreślano też szczególną rolę Kaszubów w drodze do odzyskania przez Polskę morza. II RP bardzo poważnie potraktowała znaczenie gospodarki morskiej, budując od podstaw wielki port w Gdyni, która z małej wioski rybackiej w latach 30. stała się 120-tysięcznym miastem. Międzymorze staje się faktem. Idea Piłsudskiego jest właśnie wprowadzana w życie - powstaje sojusz.  Mamy do tego idealny moment. Unia Europejska przeżywa kryzys, a o powstanie Międzymorza zabiega nie tylko Polska ale także inne kraje regionu. Grupę Adriatyk, Bałtyk i Morze Czarne polski prezydent określa jako ABC. "To jest nasze abecadło, nasza część Europy, którą musimy wzmacniać, by pokazać, że mamy tutaj swoje zdanie" - powiedział prezydencki minister Krzysztof Szczerski. Jej inicjatorami byli prezydent Polski Duda i Chorwacji Kolinda. "Zbyt długo koncentrowaliśmy się na wzmacnianiu relacji między wschodem a zachodem, zaniedbując te między północą a południem. To autentyczna inicjatywa pochodząca z Europy Środkowej. Ja i prezydent Duda wpadliśmy na ten pomysł mniej więcej w tym samym czasie" - powiedziała prezydent Chorwacji. "Mamy ostatnią szansę, żeby wykorzystać dla połączonej Europy Środkowo-Wschodniej pieniądze płynące z Unii Europejskiej. Andrzej Duda powiedział, ze musimy z unijnej perspektywy finansowej wyjść jako wspólnota, łańcuch państw połączonych politycznie-strategicznie i biznesowo". W ramach sojuszu ABC odżyła także wygaszona w ostatnich latach Grupa Wyszehradzka. 20 stycznia na spotkaniu państw grupy V4 oraz Macedonii, Serbii i Słowenii uzgodniono wspólne stanowisko wobec imigrantów. www.lekkop(*)dzymorze-staje-sie-faktem.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 8 Radoslavus (546 punktów) (zablokowany) | Idealny moment do czego? Tworzyć klikę słabych gospodarczo krajów europy środkowej - Ukrainy, która jest państwem upadłym, dyktatorskiej Białorusi, autorytarnych Węgier oraz prorosyjskich Serbii, Słowacji czy Czech?, pod przewodnictwem Premier Szydło? Wolne żarty, po raz kolejny prawica próbuje sobie kalki sprzed lat stu przykładać do obecnej sytuacji geopolitycznej. Jakiekolwiek stworzenie Międzymorza jest nierealne. Nie udało się francuzom przed wojną, nie udało wtedy nam, nie uda i teraz. Zbyt duże są rozbieżności kulturowe, polityczne aby wyszła jedna zintegrowana koncepcja takiej hmm... federacji? unii europejskiej dla wschodu? unii w ramach unii europejskiej? no właśnie, nawet nie wiem czym to "Międzymorze" miałoby niby być. Współpraca regionalna już istnieje, ale nie wyjdzie ona poza nic więcej, jeżeli nawet na forum unii nie możemy znaleźć wspólnego języka.
Najgorsza jest klasowa samoświadomość
|
|
 | -2 na 6 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Współpraca regionalna już istnieje, ale nie wyjdzie ona poza nic więcej, jeżeli nawet na forum unii nie możemy znaleźć wspólnego języka.
Kiedy nie możemy znaleźć wspólnego języka? Czy czasem nie chodzi ci o okres, kiedy w Polsce rządziła partia niemiecka? Czy od listopada były jakieś tarcia? Ja rozumiem, że wielu tutaj, jak i w krajach ABC będzie nie tylko kibicowało i zaklinało "To nierealne", ale i czynnie będzie wspierać to rozbicie, ale moment jest świetny i wiele wskazuje na to, że zostanie wykorzystany.
|
|
|  | 4 na 4 Radoslavus (546 punktów) (zablokowany) | Idea integracji europejskiej, która dała początek EWG, została urealniona pod wpływem tragedii jaką była dla kontynentu druga wojna światowa. To dzięki temu idea nabrała mocy, a koncepcja integracji europy środkowo-wschodniej niby czym miałaby być podparta? Międzymorze zawsze było raczej mało realną koncepcją Piłsudskiego oraz dyplomacji francuskiej. No i dochodzi kolejna kwestia - elity polityczne. Europa powojenna miała szczęście, że w wielu krajach w rządach byli prawdziwi mężowie stanu, którzy podjęli się zadania dźwignięcia ich krajów z obrażeń II wojny, a jakie Europa Środkowa ma elity. Prezydent Duda i Premier Szydło, którzy są marionetkami Prezesa Kaczyńskiego, putinek Viktor Orban, który z Węgier robi PRL, dyrektor kołchozu Łukaszenka czy prezydent Czech żartujący ze strzelania do Premiera. No faktycznie, to ludzie, którzy potrafią urzeczywistnić taki projekt jak Międzymorze. Prawda jest taka, że nigdy nie da nam się stworzyć jednej samorządnej wspólnoty krajów EŚ, bo różnice, które wymieniłem są zbyt silne i nie ma impulsu ani elit, mogących wcielić w życie ideę, która nigdy nie zarysowała się jakoś mocno w świadomości społeczeństw tej części starego kontynentu. Jestem zwolennikiem integracji regionalnej czy rozszerzonej współpracy w ramach naszego regionu, ale nawet Grupa Wyszehradzka nie potrafi się dogadać (i nie chodzi tu tylko o uchodźców), a co dopiero mówić o tworzeniu Międzymorza.
PS Jaka to była ta partia niemiecka, SPD czy CDU?
Najgorsza jest klasowa samoświadomość
|
|
|  | 1 na 1 | cracker (30 punktów) | Idea jest nawet dobra, ale jak to z ideami jest nazbyt idealistyczna. Brak jej pierwiastka racjonalności jakim jest na ten przykład: elementarnej zdolności do realnego ujmowania zjawisk politycznych na co wskazywał np. Józef Feldman - czyli realpolityk. W ujęciu europejskim, a także, co istotniejsze, w ujęciu globalnym. Mimo wszystko można by spróbować, ale efekt tego rzucania się z motyką na Słońce będzie z góry wiadomy. Niestety silniejsi rozdają karty. Tym co niektórym marzycielom w ogóle nie przychodzi do głowy, a co z historii (szczególnie z naszej) łatwo wywnioskować, potrzebny jest najważniejszy czynnik do wszelakich zmian, szczególnie tak geopolitycznie karkołomnych.
Potrzebny jest odpowiedni timing - polityczny. Żadne imperium nie jest wieczne, żadna władza nie jest wieczna, żaden dyktator nie jest wieczny. Odpowiedniego wyczucia czasu tak bardzo brakło w naszej historii podczas zaborów. Czym to się skończyło - nie czas rozstrząsać. Trzej zaborcy oddali nam wolność "prawie bez walki". RFN dostały (odzyskały) swoje wschodnie prowincje - NRD również bez wysiłku, który notabene za nich poniosły inne wschodnie republiki. W latach sześdziesiątych Niemcy Zachodnie o takiej sytuacji nawet nie śniły. Sowieci na to by nie pozwolili. Ich realna polityka w tej kwestii polegała na pracy u podstaw - pompowano olbrzymie ilości d marek w infrastrukturę, społeczeństwo, oświatę, informację.
Wracając do timingu to w obecnej sytuacji Polska powinna przyjąć strategię Niemców z czasów niedawnie minionych. Odnosi się to tak do Białorusi jak i całego bloku wschodniego. Obecnie wyskakiwanie z ideą Międzymorza i zbieranie sojuszników odniesie odwrotny skutek. Uaktywni antypolskie działania naszych odwiecznych "wrogów" a nasi "sojusznicy" pierwsi schowają głowy w swoje jamki - pierwsi zapewne Czesi, państwom bałtyckim bliżej do Skandynawii, a bratankom do Moskwy - po zmianie prezydenta. I znowu zostaniemy z dupą w mrowisku. Niemcy tylko na to czekają, a czekają bo wiedza co to polityczny timing. A my - my kosyniery. Sądzę że należy wykonywać swoją polityczną pracę u podstaw i "spokojnie" poczekać aż Putina wywiozą nogami do przodu, a Rosja będzie naszym demokratycznym partnerem i wtedy żadne Międzymorze nie będzie już aż tak potrzebne.
|
|
| |  | 1 na 1 | cracker (30 punktów) | Do tych aspektów nieracjonalności, o których wcześniej wspomniałem, można by dodać jeszcze jeden (nie są to bynajmniej już wszystkie). Otóż, tak to już w historii bywało, iż raz na jakiś czas, raz na jakieś pokolenie - załóżmy, rodził się, a bardziej zasadnie, dochodził do władzy jakiś "pasjonat" - człowiek ogarnięty jakąś ideą Fix - niestety i wtedy wszelkie dywagacje, te poważne, geopolitycznych strategów, i te zupełnie amatorskie - przy niedzielnym obiadku, na nic się zdadzą. Na nic się zdają wszelkie racjonalne geopolityczne gry i podchody wielkich mocarstw w obliczu desperacji przyciśniętego do muru - drażnionego ruskiego niedźwiedzia.
W tej propozycji ABC wiele jest gospodarczych aspektów, ale nie mogą one być rozpatrywane bez politycznych uwarunkowań. Rzecz to chyba oczywista. Więcej nawet to polityka determinuje gospodarkę. Czasem jest odwrotnie, ale nie w tym przypadku. Idąc dalej, to polityki danego państwa nie można opisywać, interpretować bez znajomości, wiedzy o tym jaka jest racja jego stanu - "nadrzędny interes państwowy, interes narodowy, wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami..." - czyli swoiste DNA danego państwa. Bez uwzględnienia rosyjskiej racji stanu (osobny temat) to niestety wszelkie plany na nic się zdadzą.
Pytanie jakie to niedogodności powodują irracjonalne zachowania naszego wschodniego sąsiada? Jest ich wiele: cena ropy - celowa zagrywka imperialistów (tak oni myślą), agresja na Ukrainę, terroryzm islamski, chińska dominacja gospodarcza na dalekim wschodzie - zagrożona jedność państwa, i kilka jeszcze innych kwestii, których jest coraz więcej. Ale jest jeszcze coś co jest warunkiem nadrzędnym nad pozostałymi - podobnego znaczenia jak to wyraził Józef Beck w 1939 roku, kardynalnego znaczenia marzenie Rosjan by być europejczykami a nie jakimiś euroazjatyckimi nie wiadomo co. To jest ich DNA. Wyryte zostało w czasach tatarsko-mongolskiej nawałnicy. (Nie rozwijam tematu, bo nie w tym istota sprawy).
I te wszystkie "kłopoty spadają na głowę" - władcy państwa, który to władca - a nie demokratycznie wybrany, a więc przewidywalny, jest nikt inny jak tylko gotowym na wszystko, nawet na najgorsze, aparatczykiem KGB, a to już mówi za wszystko. Jeśli dodać do tego historię, tą niedawną - druga wojna światowa, czy te wcześniejsze, to wtedy okaże się że niedźwiedzia stać na wszystko - spalić wszystko do gołej ziemi, dwadzieścia milionów swoich obywateli jaki problem. Najważniejsza jest racja stanu, honor - tak zapewne uczyli, uczą w każdej wojskowej uczelni i tak chyba uczono ruskiego aparatczyka. Kiedyś chyba Putin wypowiadał się o tym iż największym błędem poprzednich władz był rozpad ZSRR. Konkludując: modyfikując naszą rację stanu - tą gospodarczą, bez uwzględnienia racji stanu wschodniego kolosa, niewiele osiągniemy, nawet więcej wiele stracimy. Na dziś: jabłka, mięso, przewoźnicy, a potem coraz więcej. Ale nie o jabłka tu chodzi.
|
|
 | 1 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | |
|
|  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | Przypomina mi to RWPG. Tylko nie wiem w jakiej roli widzi Pan Rosję - Obserwatora? W swoim artykule - bardzo ciekawym zresztą - napisał Pan, dobrze że uchodźcy zalewają zachodnie państwa. Jest to szansa - niemal wprost Pan napisał - na podźwignięcie się państw wschodniej europy. Myślę, że nie tędy droga.
|
|
|  | 1 na 1 Radoslavus (546 punktów) (zablokowany) | Fryderyk List to wybitny ekonomista, ale niestety póki w TVN będą brylować panowie z Centrum im. Adama Smitha czy innych propagandowych organizacji, to ten pan pozostanie u nas zapomniany. Kwestie gospodarcze są akurat najmniejszym problemem, które uniemożliwiają koncepcję Międzymorza.
Najgorsza jest klasowa samoświadomość
|
|
2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >Międzymorze staje się faktem. Idea Piłsudskiego jest właśnie wprowadzana w życie
Zapominamy, ze Międzymorze to był de facto projekt przywrócenia unii polsko-litewskiej, czyli Rzeczpospolitej, istniejącej aż do końca XVIII wieku. Początkowo chodziło o tereny Polski, Ukrainy, Białorusi i Litwy. Później dopiero pomyślano również o Rumunii, Węgrach, Jugosławii, Czechosłowacji, Łotwie, Estonii i ... Finlandii, która wówczas także zaliczana była krajów nadbałtyckich. Piłsudskiemu chodziło o stworzenie konfederacji państw Europy wschodniej, która stanowiłaby przeciwwagę zarówno dla ZSRR, jaki i Rzeszy Niemieckiej.
Plan Piłsudskiego nie znalazł żadnego wsparcia. Ukraińscy, białoruscy i litewscy politycy obawiali się, ze staną się obywatelami drugiej kategorii. Nawet w samej Polsce spore znaczenie mieli zwolennicy państwa narodowego jednorodnego etnicznie. Sprawie nie służyły również wrogość między państwami Międzymorza, oraz spory graniczne miedzy nimi.
Dzisiaj zarówno Litwa, jak i Białoruś, oraz Ukraina pamiętają dokładnie, ze Piłsudski wprowadzał swoją ideę za pomocą wojska, które przyłączyło siłą spore części terytoriów tych państw do Polski, gdzieś mając współpracę i wspólne interesy.
Z takim negatywnym bagażem historycznym całego projektu nie wróżę Dudzie szans na jego powodzenie.
|
|
 | 2 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Plan Piłsudskiego nie znalazł żadnego wsparcia. Ukraińscy, białoruscy i litewscy politycy obawiali się, ze staną się obywatelami drugiej kategorii.
Bo to niebezpieczna głupota myśleć o Międzymorzu jako formie panowania polskiego. Międzymorze ma być projektem PARTNERSKIM krajów ABC. połączonych wspólnym interesem. Wtedy się uda.
>Dzisiaj zarówno Litwa, jak i Białoruś, oraz Ukraina pamiętają dokładnie, ze Piłsudski wprowadzał swoją ideę za pomocą wojska, które przyłączyło siłą spore części terytoriów tych państw do Polski, gdzieś mając współpracę i wspólne interesy.
Piłsudski wspierał odrodzenie konfederacji państw, wspierał odrodzenie wpływów ukraińskich na Wołyniu. Proponuję przeczytać mój ostatni tekst o Międzymorzu.
|
|
2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | Idea fantastyczna, wymagająca dyplomatycznego i spokojnego działania. Nie wierzę do końca w siłę Unii Europejskiej, a widzę bliższe nam porozumienie "przedmurza" w kwestii bliskości państw słowiańskich. To jest niewątpliwie wielka siła w Unii. Tyle tylko, że ten podły Hitler jak i jego lepszy bandyta Stalin tak namieszali, że będzie trudno pozbierać "do kupy" w imię jakiejś idei to całe bractwo. Pozostają animozje wywoływane przez najeźdźców. Ukraina-nie wiadomo o co chodzi i jak z nią będzie/niepewna, Białoruś- jest też w potrzasku między Rosją a Zachodem (Polską), bo Łukaszenko (od czasu jak nie mógł kandydować na prezydenta Rosji mając taką teoretyczną możliwość jak Białoruś jeszcze była BSRR) nie widzi w końcu współpracy z Rosją, Czesi jak zwykle po swojemu, Węgrzy są wybitnie przeciw Unii. Dawna idea "przedmurza" okazała się niezłym wyjściem z dyktatu Unii wobec nowych członków Europy Wschodniej. Ale tu trzeba naprawdę mądrej dyplomacji. Krokiem pierwszym, uważam, było porozumienie wyszehradzkie. W wypadku zgodnej co do celów polityki, Unia Europejska stanie przed naprawdę dużym dylematem. Sprawa wzajemnej obrony przed napastliwym dążeniem tworzenia dyktatu ad hoc wobec państw o innej zupełnie kulturowo, mentalnie i historycznie części Europy, może się cholernie pośliznąć. Dlatego też zaczyna grozić przez usta radykałów sankcjami. To tylko zauważam, że gdyby Polska, mając ambicje bycia, tym "zaczynem sakramenckim", nie doprowadziła do demontażu gospodarki polskiej i także armii, to by sprawa wyglądała bardziej poważnie. W tej chwili jest to w sferze zamierzeń i co tu dużo mówić, marzeń naszej słowiańskiej rzeczywistości. Do tego natarczywie dochodzą Chiny ze swym "jedwabnym szlakiem" kończącym się właśnie na Polsce. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
2 na 4 | Burnham (1149 punktów) | Zupełnie nie rozumiem dlaczego niektórzy oznaczają ten wątek minusami - zapewne zbyt dużo Gazety Wyborczej się naczytali, która z jakichś powodów bardzo nielubi niepodległej Polski. Obecnie Unia Europejska podzielona jest nie tylko energetycznie, politycznie, ale i gospodarczo. Z jednej strony mamy projekt Nordstream 2 i podkopanie łupków co uzależni w dalszej perspektywie Europę od Rosji jeszcze bardziej, a z drugiej strony istnieją różne interesy gospodarcze co objawia się bardzo wyraźnie wokół kwestii zdefiniowania Chin - czy są gospodarką rynkową czy jednak nie (Wielka Brytania czy Skandynawowie są za uznaniem, a z kolei Włosi lobbują na rzecz utrzymania status quo bowiem najbardziej na tej zmianie by stracili. Natomiast Polska ma być docelowo rozdzielnią transportową na Europę co jest naturalne bowiem leżymy na skrzyżowaniu szlaków handlowych). Unia Europejska nie jest w stanie się porozumieć również w kwestii uchodźców. Wszystko to sprawia, że UE nie jest stabilną platformą pod budowanie politycznych sojuszy w przyszłości bo zwyczajnie może się rozpaść i tych sojuszy trzeba szukać w innym miejscu już dzisiaj. Na arenę wkroczyły Chiny i USA obawiają się ich ekspansji wobec czego grają na Rosję by była na tyle silna by móc oprzeć się naporowi Chin. Zarówno Stanom Zjednoczonym jak i Niemcom oraz Rosji nie zależy na silnej Polsce. Chinom akurat wręcz przeciwnie.
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | Chinom akurat wręcz przeciwnie.
Kolego szanowny! Chinom nie zależy na silnej Polsce. Może w początkowym etapie zbliżenia, będzie taka opcja oficjalnych informacji. Chinom zależy na zdobyciu przyczółku by startować do Europy. Czy to widzisz? Polska jest słaba gospodarczo, finansowo, i co tu mówić militarnie. Chiny to widzą jak nikt. Za byle co kupią przychylność Polski i jak już przyczółek zdobędą to koniec. Czyż to widać? W państwie, które sobie przypisuje, nie wiadomo na jakich zasadach jakieś przewodnictwo w strefie wschodniej UE, będące historycznie rzecz biorąc przyczyną wielu zamętów wśród państw słowiańskich (choćby ostatnio sprawa imigrantów, gdzie Kopaczowa mówiła w PE co innego jak ustalenia robione na posiedzeniu komisji wyszehradzkiej). To jest przedmiotem obserwacji i z tego wyciąga się wnioski! Chiny prą i doprą do tego, że i tak przyczółek zdobędą, bo Polska jest dokładnie słaba. Z łzą w oku powtarzam, że dokładnie słabiutka. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
|  | 1 na 1 | Burnham (1149 punktów) | Polskie działania dyplomatyczne są odpowiedzią na te działania dyplomatyczne: wiadomosci(*)5,wiadomosc.html?ticaid=116755Nie ma obecnie żadnego układu politycznego w Europie (Unia Europejska to wspólna administracja i nic ponad to) wobec tego Polska musi szukać nowej platformy. To ekwilibrium (czyli stan, gdzie dwie strony mogą nieustannie trzymać się w szachu) między Stanami Zjednoczonymi, a Rosją bardziej definiuje obecny kształt Europy aniżeli Unia Europejska. Każdy kraj europejski patrzy na czubek własnego nosa (różne interesy gospodarcze, energetyczne, inne podejście do migracji to i polityka różna). W takiej sytuacji trzeba podejmować próby nawiązania nowych układów, szukania alternatyw, a nie udawać, że wszystko jest w porządku podlizując się UE jak to robiło PO. Tak jak napisałem, Niemcy i Francja dogadują się z Rosją w ramach Nord Stream 2 i zrezygnowały z łupków. Z energetycznego punktu widzenia niezależna Europa nie istnieje. > W państwie, które sobie przypisuje, nie wiadomo na jakich zasadach jakieś przewodnictwo w strefie wschodniej UE, będące historycznie rzecz biorąc przyczyną wielu zamętów wśród państw słowiańskich (choćby ostatnio sprawa imigrantów, gdzie Kopaczowa mówiła w PE co innego jak ustalenia robione na posiedzeniu komisji wyszehradzkiej)Napływ islamistów nie jest naszym problemem, a problemem Niemiec bo to oni ten problem w Europie stworzyli. UE sama odpycha od siebie kraje byłego bloku sowieckiego, a całkiem niedawno zorganizowano spotkanie Niemiec, Francji, Holandii, Belgii, Włoch i Luksemburga na którym poruszano koncepcję stworzenia tzw. "rdzenia" Europy. Polska nie ma wyboru jak tylko szukać innego układu. Co więcej, Europa wsch. też rozumie potrzebę takiego projektu w obliczu agresji rosyjskiej oraz nieudolności krajów z "rdzenia" Unii Europejskiej bowiem dostała wyraźny sygnał z centrum zachodu, że jest zdana sama na siebie (oczywiście przy pomocy USA, którym jednak nie zależy na zbytnio silniejszej Rosji aniżeli wynikałoby to z potrzeb geopolitycznych).
|
|
 | | dzentelmen (2000 punktów) | >... USA obawiają się ich ekspansji wobec czego grają na Rosję by była na tyle silna by móc oprzeć się naporowi Chin.
Rosja i Chiny są po tej samej stronie. Tutaj między nimi Anglossasi już nic nie ugrają. Pytanie co sami powinni zrobić, a w ślad za nimi oczywiście cały zachód?
Pozdrawiam.
"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
|
|
 | -1 na 1 | Marian Forewa (906 punktów) | > Z jednej strony mamy projekt Nordstream 2
Nord Stream jest między innym dlatego, że na optymalnej trasie przesyłu leży kraj, w którym cyklicznie dochodzą do władzy jacyś durnie.
Niestety, nam się nie należy jak psu zupa, to nie nasz gaz. Zarządzanie tą sytuacją wymaga inteligentnej gry, a póki co z naszej strony jest tylko warczenie przez spróchniałe ząbki. Głupota się mści.
|
|
| dzentelmen (2000 punktów) | >W trakcie uroczystości 96. rocznicy Zaślubin Polski z Morzem w Pucku prezydent Andrzej Duda >zapowiedział reaktywację Międzymorza jako formuły bliskiej współpracy krajów ABC - >Adriatyk-Bałtyk-Czarne. Stąd też idea międzymorska kształtowała kalendarz wizyt prezydenta, na czoło >wysuwając flankowe kraje tego trójkąta: Estonia (Bałtyk) - Rumunia (Czarne) - Chorwacja (Adriatyk).
Z tego co się przyglądam, czytam i śledzę (m.in. Twój tekst), wypowiedzi ministra spraw zagranicznych, prezydenta, to nie widzę tu "projektu geopolitycznego". To raczej szeroki międzynarodowy "projekt ekonomiczny" o znaczeniu geopolitycznym. Różnica jest w tym, że pomysł Piłsudskiego był - stricte - geopolityczny. Tzn. dotyczył tego by końcowa forma tzw. "Międzymorza" była "odrębnym podmiotem politycznym" w najszerszym rozumieniu tego słowa. Projekt obecny, który jest opisywany dotyczy sfery ekonomii, infrastruktury, biznesu, w końcu handlu. Na tej podstawie budowana ma być "partnerska siła". Ale czy to wystarczy? Ciężko powiedzieć. Różnica polega jeszcze na tym, że zmieniła się radykalnie przestrzeń geopolityczna, w porównaniu z tym jak było za Piłsudskiego. Utworzonie takiego odrębnego bytu politycznego, dziś jest chyba nierealne.
Pozdrawiam.
"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|