Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wymiar, wartość złożona, wartość rozproszona

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
24-02-2016 22:59krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wymiar, wartość złożona, wartość rozproszona
Ocena 1 na 1
W cyklu pokręconych wątków w bazgrołach zacznę od prostych twierdzeń.

1. Wiele ciał wykonujących jedną czynność staje się poprzez wspólną czynność jednym ciałem.
2. Wiele czynności wykonanych przez jedno ciało, staje się poprzez wspólne ciało jedną czynnością.

Mogę podać przykład.
Wiele cząsteczek poruszających się w jednym kierunku z jednakową prędkością staje się jednym strumieniem.
Wiele uderzeń młotkiem w gwóźdź utwierdzony w desce staje się jednym wbiciem gwoździa.

Jak już wiecie z moim poprzednich wątków wymiarem przestrzeni jest ciało lub pustka między ciałami, wymiarem czasu jest czynność lub przerwa między czynnościami. W tym wątku dowiecie się, że ciało, które jest podstawą wymiaru przestrzeni może być wynikiem jednej czynności wielu ciał oraz, że czynność, która jest podstawą wymiaru czasu może być wynikiem wielu czynności jednego ciała.

Wyobraźcie sobie teraz postrzeganie przestrzeni, która może przyjąć tylko jedną z dwóch wartości - pełna / pusta. Taką przestrzeń można by wyrazić np. tak:



Wyobraźcie sobie teraz, że wasze złożone oko zdolne jest obserwować wiele takich przestrzeni jednocześnie. Wówczas w dwóch możliwych stanach przestrzeni pełna / pusta powstaje nowa WARTOŚĆ ZŁOŻONA, która mogłaby wyglądać tak:



A teraz wyobraźcie sobie, że na wasze złożone oko zdolne obserwować wiele przestrzeni elementarnych jednocześnie zostaje założona soczewkach, która całkowicie rozmywa widziany obraz. Wówczas przestrzeń złożoną z wielu elementarnych przestrzeni obserwujecie w jednej nowej WARTOŚCI ROZPROSZONEJ, która mogłaby wyglądać tak:



Jak widzimy podczas przejścia pomiędzy wymiarami powstają nowe wartości złożone i rozproszone, których nie można wyrazić po prostu w stanach z wymiarów elementarnych. W wymiarze złożonym z wielu przestrzeni elementarnych nie można zawsze w sposób prawdziwy lub fałszywy posłużyć się wartościami pełna / pusta. Pojawia się nowa wartość niepełna i jednocześnie niepusta.

Jaka jest jednak różnica pomiędzy wyróżnionymi przeze mnie wartościami złożoną i rozproszoną?
Wg mnie na poziomie jednego wymiaru obserwacji nie ma tej różnicy.

Podam taki przykład.
Wszyscy znamy numer z wirującym światłem.



Powstaje pytanie. Czy istnieje taka prędkość wirowania punktowym światłem, po przekroczeniu której obserwujący światło człowiek nie będzie w stanie odróżnić tego światła od światła wyświeconego przez żarówkę tworzącą okręg?

Tak. Nie będzie potrafił odróżnić z tego powodu właśnie, że w wymiarze jego obserwacji żadnej różnicy nie będzie.
Zacznie odróżniać kiedy zacznie badać, analizować, używać przyrządów pomiarowych, ale takie takie działanie będzie już obserwacją w innym wymiarze a w innym wymiarze obserwacji będą istniały różnice.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Patrząc z pryzmatu martenzytycznego musiałbym tylko zaimplikować, że to wszystko to rekonwalescencja. Idąc tokiem rozważań koordynanta chciałbym tylko wtrącić pare endometrii. Numeryczne ujmując nie będąc w stanie polaryzacji międzymetabolicznej niemożliwym jest indukowanie przypisanych przez autora indoktrynacji. Łatwo wysublimować to z czystej anizotropii prądów tunelowych nie bedących do końca histerezą jakobianów, lecz strukturalnym nietaktem moralnych mgławic dyspersyjnych. Wystarczy intuicyjnie wypersfazjować ferrytyczne polaryzacje owych wywodów i można dojść do prostego dipola: p*****lisz jak potluczony
24-02-2016 23:32 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Patrząc z pryzmatu martenzytycznego musiałbym tylko zaimplikować,

Tym implikowaniem inspirujesz mnie trochę. Odnoszę wrażenie, że implikacja jest związkiem pomiędzy różnymi wymiarami, relacją / funkcją wymiarów elementarnych, wartości elementarnych i wspomnianych tu wymiarów złożonych, wartości złożonych.

>że to wszystko to rekonwalescencja. Idąc tokiem rozważań koordynanta chciałbym tylko wtrącić pare endometrii. Numeryczne ujmując nie będąc w stanie polaryzacji międzymetabolicznej niemożliwym jest indukowanie przypisanych przez autora indoktrynacji. Łatwo wysublimować to z czystej anizotropii prądów tunelowych nie bedących do końca histerezą jakobianów, lecz strukturalnym nietaktem moralnych mgławic dyspersyjnych. Wystarczy intuicyjnie wypersfazjować ferrytyczne polaryzacje owych wywodów i można dojść do prostego dipola:

Widzisz, już się robi infantylnie i zaraz sam z tego zrezygnujesz, nawet nie potrzebuję protestować.

>p*****lisz jak potluczony
No i tu już powoli wracasz do swojej natury. Chamstwo, bluzgi, poczucie wyższości i obojętny stosunek do wszystkiego co nie przynosi kasy.
24-02-2016 23:53 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Adekwatny inwariant kryteriów subpostaciowych efektywnie nawarstwia quasipłaszczyznę dominanty czy raczej hiperboli relacjonizmu sympotomatycznego dla implikacji sensuorycznych przy zachowaniu inwariantów zeropostaciowych.
25-02-2016 07:59 
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Zastanawiające skąd niewolnik ma czas na takie p*****lenie.

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
25-02-2016 08:12 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Zastanawiające skąd niewolnik ma czas na takie p*****lenie.
>
Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.


Nie słyszałaś o buntach niewolników?
To jest moja wolność, której inni nie zabiorą mi nawet jeśli będą tego bardzo chcieli. To jestem prawdziwy ja, przez te kilka chwil. Potem muszę podporządkować się jednak, żeby przetrwać.

Ponadto to nie jest żadne p*****lenie. Spójrz na swój własny organizm. Co ten zbiór komórek czyni jednym ciałem?
Podpowiem. Łączna czynność komórek.
rogaliczek (669 punktów)
>Wyobraźcie sobie teraz postrzeganie przestrzeni, która może przyjąć tylko jedną z dwóch wartości -
>pełna / pusta.

Potrafię sobie wyobrazić wyłącznie pełną. Możesz podpowiedzieć jak to zrobić z pustą? Obrazek mi niewiele pomaga.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Wyobraźcie sobie teraz postrzeganie przestrzeni, która może przyjąć tylko jedną z dwóch wartości -
>>pełna / pusta.
>Potrafię sobie wyobrazić wyłącznie pełną. Możesz podpowiedzieć jak to zrobić z pustą? Obrazek mi niewiele pomaga.
>
Wszystko co prezentuje krystkon jest wytworem jego wyobraźni nie popartej bystrą obserwacją i rozumowaniem przyczynowo-skutkowym nie opartym na podstawowej, z zakresu szkoły podstawowej wiedzy. Zapytaj go co oznacza szybkie obracanie zapalonej latarki w polu grawitacyjnym. Zapytaj co to jest grawitacja, bo on sugeruje, że ma wektor i obracająca się latarka może wpływać na szybkość światła w polu grawitacyjnym. Zapytaj jaka jest różnica między iloczynem skalarnym a iloczynem wektorowym. Zapytaj jak przestrzeń może przeistaczać się w materię. Zapytaj co ma sexualizm ludzi do grawitacji. Zapytaj nad czym się zastanawiać słuchając stukotu kół samochodu jadącego na zakręcie po drodze z kocimi łbami brukowaną. Zapytaj o soczewkowanie i co to są "skanalizowane" soczewki. Jak się ma soczewkowanie do soczewki. Zapytaj co to jest cena i jak się ma do wartości dobra. Co to jest prawo własności i jak się ma do ceny dobra. Co to jest koniukcja, negacja, alternatywa i jak się ma do strumienia rzeki w meandrach. Co jest liczba, znak równości, równoważności. Co to jest potencjał i jak się ma do różnicy temperatur ciał materialnych. co to są wymiary przestrzeni i jak się mają do wymiarów przestrzeni ciała. To tylko nieliczne problemy nurtujące krystkona. Zresztą użyłem jego określeń. Nie martw się, bo to są wydumane problemy nieuka pospolitego. Co dziwniejsze, łapie dyskutantów na temat swych wynurzeń. Nie dziwię się, że bryluje w bazgrołach. Jak czytam te bzdury, daję słowo, rzygać mi się chce. Ale ciągle go widzę na forum racjonalisty, mimo, że zapieprza, za przeproszeniem 12 godz. jako pracobiorca, że ma dom na utrzymaniu i dzieci, że ciągle, niezależnie od pory doby jest obecny na Internecie. Jak to jest, że ma czas? Prowadzi długie dysputy z forumowiczami jakby nie miał żadnych innych zobowiązań. A teraz, zauważ, napisze skargę, że go traktujemy byle jako, mało, poniewieramy nim. Będzie się uskarżał, że nie ma takiego prawa do jego krytyki, albowiem on nikomu nic źle nie życzy, a wszyscy go tak poniewierają. Czyli może wg niego pieprzyć farmazony (to mało powiedziane) a nam nie można go krytykować. CO ZA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ! To myśmy (towarzystwo wzajemnej adoracji) się "uwzięli" na niego. Czyż nie lepiej przenieść się do jakiegoś niemieckiego forum? Tam może go zrozumieją? Zawsze się usprawiedliwi, że nie umie jeszcze niemieckiego. JESZCZE! Pracując w Niemczech, nie stara się nauczyć języka na sposób komunikatywny. Dopiero się uczy. Ale polskiego też nie zna i używa wyrażeń zmieniających karykaturalnie sens jego wypowiedzi. Na tyle uwag, nie reaguje. Co za żałosna postać!


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Co dziwniejsze, łapie dyskutantów na temat swych wynurzeń.
>Jak czytam te bzdury, daję słowo, rzygać mi się chce.

Co najdziwniejsze Wenancjusz mając do przeczytania cały internet, wszystkie prace naukowe, wszystkich naukowców świata, we wszystkich językach czyta krystkona. Rzyga ale czyta.

Z twoją wiedzą z łatwością potrafiłbyś zaprzeczyć wypisywanym przeze mnie głupotom. Skoro już czytasz i czas tracisz to zaprzecz proszę. Czemukolwiek a dzięki temu przekonam się ja i inni, że to jakieś niezdrowe urojenia.

Np. temu twierdzeniu o liczbie złożonej
www.racjonalista.pl/forum.php/s,698591

Opisuję to beznadziejnym językiem, wiem, ale wskaż mi błąd, zdemaskuj fałsz.
Napisz mi np. że odwrócenie latarki ze zwrotu zgodnego z siłą grawitacji na zwrot przeciwny nie będzie miało żadnego wpływu na natężenie światła latarki. Nie będzie miało?

Mogę nawet zgadnąć kiedy natężenie światła w obu kierunkach byłoby jednakowe. Tylko podczas swobodnego opadania latarki. Jeśli jednak zostanie zatrzymana w polu grawitacyjnym natężenie będzie różne.

Zaprzecz. Napisz to jest fałsz, żebym wiedział, że to urojenie.
29-02-2016 14:54 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Co najdziwniejsze Wenancjusz mając do przeczytania cały internet, wszystkie prace naukowe, wszystkich naukowców świata, we wszystkich językach czyta krystkona. Rzyga ale czyta.

Jednak nie masz wyobraźni i się sam dyskwalifikujesz. Czytanie postów na forum nie oznacza zaraz przymusu brania udziału w dyskusjach (zwłaszcza na tematy absurdalne). Dam porównanie, bo takie "sensowne" lubisz. Idąc z punktu "A" do punktu "B" ulicą (przynajmniej polską), zwłaszcza w dni po weekend'ach, mimo woli zwracasz uwagę na otaczającą rzeczywistość/sytuację (choćby dlatego by nie przewrócić się na nierównościach chodnika o wystającą płytkę chodnikową lub przypadkową dziurę jak i wleźć dobrowolnie pod koła pędzącego samochodu "po kocich łbach" czy tramwaju). Widzisz dobrze zapowiadający się dzień i jesteś radośnie podniecony i nie wiele brakuje by być w pełni szczęśliwym optymistą. Widzisz intrygujące wystawy, przyciągające wzrok, dyskretnie, ale niepohamowanie, przyglądasz się ładnym panienkom a nawet i poważniejszym niewiastom kryjących swe wdzięki pod letnimi, przewiewnymi, ubiorami, które akurat ciebie mijają lub i takich, że z drugiej strony ulicy widzisz ich agresywną urodę, śmielej już, wzrokiem śmielszym i nawet bezczelniejszym. Czy to dobra droga by być zadowolonym? A NIE! Niestety na twojej trasie przemarszu musisz uważać szczególnie na ślady kultury pozostawione przez twoich pobratymców. Czyż dobrze byś się czuł gdybyś pośliznął się na wyrzyganej zawartości treści niedotrawionej żołądka kogoś, który nie umie pić alkoholu? Można na to nie patrzeć? Przecież chcesz to jak najszybciej ominąć! Lekko (zależy jaką masz wagę), przeskakujesz tą oznakę kultury osobistej nieznanego osobnika, by......wskoczyć w produkt odchodu psa. Ależ to musiał być pies! Co za zwierzę taką ilość produktu układu wydalniczego może w sobie nosić!? Toż to musiało być bydlę! A reszta pomniejszych, kundlowatych produktów? Toć to przypomina puszczanie bąków. Są tak zwane grzmoty pospolite, zauważalne z daleka, pozwalające określić miejsce powstania i moc ale są też i ciche zwane podkołdernikami złośliwymi, gdzie trudno dokonać analizy kto coś takiego mógł wydalić bo nie wiadomo nawet co żarł. Czyż dzień tak ładnie zaczęty nie jest zepsuty przez persony odpowiedzialne za takie czyny? A tyle się pakuje w te głowy, że należy:
-pić z umiarem, bo wódka pita w miarę nie szkodzi nawet w większych ilościach
-sprzątać po swoich pupilach, bez oglądania się na miejskie służby porządkowe lub zmienić trasy spacerów ze swoimi pupilkami. Ostatecznie zrezygnować z takiej zabawki, bo psu w mieście jest ciężko. Pies potrzebuje się wybiegać i to kilkanaście kilometrów dziennie co najmniej, a nie całodzienne leżakowanie w M3. Taką ma naturę.
-mieć poczucie rzeczywistości na zwracane uwagi, co podporządkowanie się potwierdza kulturę osobistą i autokrytycyzm w stosunku do siebie.
-nie wykazywać się brakiem fałszywego wstydu i autorefleksji nie pozwalającym na radykalną pracę nad sobą, niszczącą wszelkie zdolności i umiejętności adaptacyjne.
-a to już jest prosta droga do braku akceptacji rzeczywistości otaczającej, pozostawiającej tylko frustrację i małe poczucie własnej wartości i winy. W krańcowych przypadkach manifestuje się to wściekłym uporem/na przekór w forsowaniu własnych opinii. Zachowanie małego skarconego dzieciaczka.
Przeglądając forum, co robię dosyć często, nie trudno spotkać zapracowanego ponad miarę i wykorzystywanego do bólu (a niby dlaczego pracodawca ma prawo gonić do roboty) krytkona, który zamiast dotrzymać warunku zatrudnienia (no jednak trzeba pracować) "w skrytości ducha", pod strachem, koresponduje z forumowiczami praktycznie stale. Czuję się jak na tej przysłowiowej, przytoczonej ulicy, w poniedziałkowy piękny poranek. No to co tu więcej mówić?
Jeśli spróbujesz odpowiedzieć, a wiem to, to tylko mnie upewnisz, że z Tobą można tylko dyskutować o g..nach. Bo to był traktat o gównach i pochodnych.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli spróbujesz odpowiedzieć, a wiem to, to tylko mnie upewnisz, że z Tobą można tylko dyskutować o g..nach. Bo to był traktat o gównach i pochodnych.
>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>
Nie odpowiadam na twoje myśli o rzygowinach i odchodach tylko chcę cię zapytać niedoszły wykladowco nauczyvielu innych ludzi, jak sadzisz, czy można gardzic ludźmi bez żadnych konsekwencji?

Czy gleboka pogarda rodzi konsekwencje czy żadnych?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Potrafię sobie wyobrazić wyłącznie pełną. Możesz podpowiedzieć jak to zrobić z pustą? Obrazek mi niewiele pomaga.

Wyobrażenie pustki to wyobrażenie odległości od ciała określonej wymiarem ciała, tak jak wyobrażenie bezczynności to wyobrażenie opóźnienia od czynności wyrażonego wymiarem czynności.
rogaliczek (669 punktów)
Ale nie pytałem o pustkę tylko rodzaj przestrzeni określany jako "pusty". Chyba, że to jedno i to samo bo na podstawie przedstawionego przykładu wnioskowałem, że jest to para analogiczna do materii-antymaterii.

Wobec tego czym się ta pustka odróżnia, na tle "pełnej" przestrzeni, że należy ją wyodrębnić i przypisywać równoważną wartość tak, że może tworzyć wzory jak na przedstawionym obrazku?
rogaliczek (669 punktów)
A, już zaczaiłem. Pełna przestrzeń to ta co się przeistoczyła w materię.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>A, już zaczaiłem. Pełna przestrzeń to ta co się przeistoczyła w materię.

Przestań dzieli się w końcu na materię i próżnię tak jak i czas dzieli się na czynność i bezczynność.

Nie rozumiem dlaczego przyjęło się, że przeciwieństwem materii jest antymateria, to tak jakby przeciwieństwem czynność była czynność odwrotna.

Wg mnie przeciwieństwem materii jest próżnia a przeciwieństwem czynności, bezczynność.

Wyrażałem już wielokrotnie tezę, iż zmiana fizyczna polega na przekształceniu się przestrzeni w czas i lub czasu w przestrzeń (co zarazem oznacza, że zmiana pojęciowa jest przekształceniem się podmiotu w orzeczenie i lub orzeczenia w podmiot jako, że zakładam dualizm fizyczno-pojęciowy - każde fizyczne ciało jest jednocześnie abstrakcyjnym podmiotem, każda fizyczna czynność jest jednocześnie abstrakcyjnym orzeczeniem), przedstawiony więc przeze mnie na rysunku schemat wartości złożonej, na którym obok siebie występują przestrzenne ciała obok przestrzennych pustek, dotyczy także układu zdarzeń w czasie, w którym obok siebie występują czynności i bezczynności.

Warto przy tym podkreślić, że sekwencja zdarzeń nie jest liniowa. Łatwo to obserwować przy wystrzale pistoletu. Każdy ruch ręką podczas wycelowania zapoczątkuje odmienną sekwencję zdarzeń po wystrzale.
rogaliczek (669 punktów)
>Przestań dzieli się w końcu na materię i próżnię tak jak i czas dzieli się na czynność i bezczynność.

A mi tak przyszło do głowy, że gdyby poskładać próżnię jak origami to materia nie musiałaby być potrzebna. Co o tym sądzisz?

>Nie rozumiem dlaczego przyjęło się, że przeciwieństwem materii jest antymateria, to tak jakby przeciwieństwem czynność była czynność odwrotna.

Gdzie się tak przyjęło? Dla mnie to para równoważna.

>Wg mnie przeciwieństwem materii jest próżnia a przeciwieństwem czynności, bezczynność.

A dla mnie w ogóle przeciwieństwa nie istnieją w bycie. Jest tylko skala pomiędzy 0 a 1 gdzie podziałka jest nieskończona.

>przedstawiony więc przeze mnie na rysunku schemat wartości złożonej, na którym obok siebie występują przestrzenne ciała obok przestrzennych pustek, dotyczy także układu zdarzeń w czasie, w którym obok siebie występują czynności i bezczynności.

Teraz to brzmi sensownie.

>Warto przy tym podkreślić, że sekwencja zdarzeń nie jest liniowa. Łatwo to obserwować przy wystrzale pistoletu. Każdy ruch ręką podczas wycelowania zapoczątkuje odmienną sekwencję zdarzeń po wystrzale.

A to nie jest oczywiste?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>A mi tak przyszło do głowy, że gdyby poskładać próżnię jak origami to materia nie musiałaby być potrzebna. Co o tym sądzisz?

Przyjmując, że materia istnieje, to istnienie próżni jest nieistnieniem materii, a nieistnienie próżni jest istnieniem materii. Istnieje - nie istnieje, materia - próżnia, działa - nie działa, złożony - nie złożony, zakrzywiony - prosty.

byt - niebyt, zdarzenie - brak zdarzeń, wszystko - nic

To chyba nie jest prawidłowe wyrazić "przeciwieństwa istnieją". Bardziej prawidłowe byłoby wyrażenie czegoś takiego
ciało istnieje = nie istnieje nieciało
ciało nie istnieje = istnieje nieciało
nieciało istnieje = nie istnieje ciało
nieciało nie istnieje = istnieje ciało

>Gdzie się tak przyjęło? Dla mnie to para równoważna.

Nie rozumiem zbyt dobrze pojęcia "przeciwieństwo". Wg mnie to pojęcie funkcjonuje w dwóch różnych znaczeniach 1. "odwrotny - przeciwny", 2. "sprzeczny - niezgodny".
Wg mnie właściwsze dla opisu rzeczywistości jest znaczenie "sprzeczny - niezgodny".

Więc nie powinno mówić się o świecie nie w ten sposób, że "zawsze istnieją przeciwieństwa" czy "wszystko ma swoje przeciwieństwo" a raczej "rzeczywistość jest sprzeczna"

>>Wg mnie przeciwieństwem materii jest próżnia a przeciwieństwem czynności, bezczynność.
>A dla mnie w ogóle przeciwieństwa nie istnieją w bycie. Jest tylko skala pomiędzy 0 a 1 gdzie podziałka jest nieskończona.

Pojęcie istnieje jest sprzeczne z pojęcie nie istnieje.
Pojęcie bytu jest sprzeczne z pojęciem niebytu.
0 jest sprzeczne z 1.
NIC jest sprzeczne ze WSZYSTKIM.

Potrafiłbyś znaleźć część wspólną dla wszystkiego i niczego? Albo wszystko i nic zdołałbyś umieścić w jednym zbiorze?

Wartość złożona i wartość rozproszona, o których piszę są połączeniem sprzeczności. Coś co w żaden sposób do siebie nie pasuje, nic jednego z drugim nie łączy, tworzy wspólną wartość. Wg mnie liczby są właśnie tymi wspólnymi wartościami sprzeczności, efektem związania wszystkiego z niczym.

>>Warto przy tym podkreślić, że sekwencja zdarzeń nie jest liniowa. Łatwo to obserwować przy wystrzale pistoletu. Każdy ruch ręką podczas wycelowania zapoczątkuje odmienną sekwencję zdarzeń po wystrzale.
>A to nie jest oczywiste?

Wyświetl sobie na google drogę z A do B. Google wyświetli ci 5 wariantów różnych dróg i inny czas przebycia z A do B dla każdej z nich. Gdybyś teraz zechciał teraz wyrazić inną czynność w wymiarze czasu określonym drogą przebycia z A do B to jak to określisz.
Zauważ czas określamy wyłącznie czynnościami - np. 1 dzień. Co kiedy 1 dzień może wydarzyć się na 1000 różnych wariantów?
rogaliczek (669 punktów)
>0 jest sprzeczne z 1.

A 0.1 jest sprzeczne z 0.2 itd... Czynność x jest sprzeczna z czynnością y itd... idąc tym tokiem rozumowania istnieją wyłącznie sprzeczności.

> Albo wszystko i nic zdołałbyś umieścić w jednym zbiorze?

Bezczynność to czynność o wartości 0. Niebyt to byt o wartości 0.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365