Wiersz powstał na początku XX wieku: Zygmunt Kubiak, tłumacz Kawafisa, umieścił go w zbiorze wierszy sprzed 1911 roku. Nic nie stracił na aktualności, a współczesne wydarzenia nadają mu dodatkowej głębi. Jeden z moich ulubionych...
Konstandinos Kawafis - Czekając na barbarzyńców
Na cóż czekamy, zebrani na rynku?
Dziś mają tu przyjść barbarzyńcy.
Dlaczego taka bezczynność w senacie? Senatorowie siedzą - czemuż praw nie uchwalą?
Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy. Na cóż by się zdały prawa senatorów? Barbarzyńcy, gdy przyjdą, ustanowią prawa.
Dlaczego nasz cesarz zbudził się tak wcześnie i zasiadł - w największej z bram naszego miasta - na tronie, w majestacie, z koroną na głowie?
Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy. Cesarz czeka u bramy, aby tam powitać ich naczelnika. Nawet przygotował obszerne pismo, które chce mu wręczyć - a wypisał w nim wiele godności i tytułów.
Czemu dwaj konsulowie nasi i pretorzy przyszli dzisiaj w szkarłatnych, haftowanych togach? Po co te bransolety, z tyloma ametystami, i te pierścienie z blaskiem przepysznych szmaragdów? Czemu trzymają w rękach drogocenne laski, tak pięknie srebrem inkrustowane i złotem?
Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy, a takie rzeczy barbarzyńców olśniewają.
Czemu retorzy świetni nie przychodzą, jak zwykle, by wygłaszać oracje, które ułożyli?
Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy, a ich nudzą deklamacje i przemowy.
Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój? Skąd zamieszanie? (Twarze jakże spoważniały.) Dlaczego tak szybko pustoszeją ulice i place? Wszyscy do domu wracają zamyśleni.
Dlatego że noc zapadła, a barbarzyńcy nie przyszli. Jacyś nasi, co właśnie od granicy przybyli, mówią, że już nie ma żadnych barbarzyńców.
Bez barbarzyńców - cóż poczniemy teraz? Ci ludzie byli jakimś rozwiązaniem. |