Ballada o doopie
Mała szkoła w małym mieście i w tej szkole mała przerwa można się odpryskać wreszcie, pan dyrektor wpadł do kibla.
Zaczął gmerać przy rozporku, bo się zaciął zamek wstrętny, ma z nim problem już od wtorku, wreszcie ulga, już rozpięty.
Wtem w bok rzucił prawym okiem, tego ... schował i zatupał, i zakrzyknął co sił w płucach: "Kto napisał - Andrzej Doopa?!"
A w wu-cecie cicho, pusto, cuchną gówna niespłukane, zalatuje też kapustą, bo stołówka jest przez ścianę.
Mały szczunek z klasy pierwszej, cały w piegach oraz ryży spuścił wodę i pospiesznie przestraszony na dwór bieży.
Ktoś zagląda, bo go ciśnie, zwiać mu nie pozwala kupa a dyrektor jak nie piśnie: "Kto napisał - Andrzej Doopa?!"
Radę pedagogów zbiera, "Tu o szkoły idzie dobro, do GUŁAGU nas wywiozą, gdy zawita tutaj Ziobro".
Grafologów szybko przywieść i zeszyty każda grupa ma dostarczyć, żeby dowieść: "Kto napisał - Andrzej Doopa?!"
Mała szkoła w małym mieście i jej dyrektorek z trupą mają swe pięć minut wreszcie tyle że z Andrzejem Doopą.
(rafał.poniecki) |