Racjonalista - Strona głównaDo treści
Stabat Mater Dolorosa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
22-03-2016 09:12Arminius (25555 punktów)Stabat Mater Dolorosa
Ocena 2 na 4
Z Pergolesim jest trochę tak jak z Vivaldim. Obydwaj byli znani i popularni w 18 wieku, po czem w następnym zapomniano o nich zupełnie, po to tylko aby w 20 powrócili do łask i uznania. W przypadku Vivaldiego tym, który przywrócił światu jego twórczość był wybitny – i zaszczuty z powodów politycznych – poeta Ezra Pound, wielki miłośnik Wenecji i wszystkiego co weneckie, więc też, a może nawet przede wszystkim, weneckiej muzyki. W przypadku Pergolesiego taką rolę odegrał Strawiński, który za namową Diagilewa opracował do muzyki Pergolesiego balet „Pulcinella” – i uznał ją za kanwę i inspirację dla swojej twórczości. Barokowi kompozytorzy napisali muzykę do średniowiecznej modlitwy „Stabat Mater Dolorosa” i obydwa te utwory są uznane za arcydzieła. Który jest lepszy – to już jest kwestia indywidualnego gustu. Ja wybieram Pergolesiego. Za przejmującą uczuciowosć i liryczną, krańcową „boleściwość” dzieła. Jego Stabat Mater porównać można z powodzeniem do „Requiem” Mozarta czy też Marszu Żałobnego Chopina – jeżeli chodzi o wirtuozerię kreowania określonego nastroju. Być może ów efekt dojmującej autentyczności przekazywanego uczucia wynika z wprost z genezy powstania utworu. Otóż Pergolesi był geniuszem i jak to często bywa w takich sytuacjach – umarł bardzo młodo, w wieku 26 lat, na galopujące suchoty. Ostatnim skomponowanym przez niego dziełem, skomponowanym już na łożu śmierci w ostatnich miesiącach życia – była Stabat Mater Dolorosa. Jak słuchać Stabat Mater – to tylko w wykonaniu Emmy Kirkby i Jamesa Bowmana. Wyciszenie oraz odpowiednia aranżacja świetlna – także są pożądane. No i przede wszystkim jakiś motyw graficzny, potęgujący nastrój poprzez syntezę sztuk. Zaleca się - dla wykreowania takiego tła – sięgnięcie po motywy pasyjne Rogiera Van Der Weydena. Ja znajduję większe upodobanie w pasji autorstwa Matthiasa Grunewalda, ukazaną w skrzydłach ołtarza klasztoru szpitalnego antonitów w alzackim Issenheim – obecnie eksponowaną w muzeum w pobliskim Colmarze. Utworu Pergolesiego można słuchać dostroiwszy się do jego oczywistego kontekstu sakralnego. Ale można to robić także w całkowitym oderwaniu od takowego - bo przecież wielkość tego dzieła polega także na jego uniwersalnym przesłaniu.

Życzę zadumy i refleksji.


www.youtube.com/watch?v=X23QFnl3dbU

cudaswiata(*)s-grunewald-oltarz-z-isenheim/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Pergolesi załatwił Stabat Mater w 40 minut, ale są tacy kompozytorzy, co rozciągali swoje utwory na ten temat do ponad godziny! (Gdzież kres męki?). W średniowieczu wykonanie całej sekwencji nie trwało dłużej niż 3 minuty - krótko, zwięźle i na temat, i bez całego tego monstrualnego teatru pustych afektów.
Moje typy to jednak Josquin des Prez, Palestrina, Orlando di Lasso, Sebastián de Vivanco - wyrafinowani, ale równie enigmatyczni, skupieni i zwięźli.
youtu.be/Mb3fjwfAZCk




"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Arminius (25555 punktów)
Dzięki za SM Palestriny. Ale zdecydowanie wolę Pergolesiego. Palastrina przy nim jest emocjonalnie "wysuszony".
23-03-2016 08:37 
 Ocena 3 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Ja powiedziałbym, że lapidarny.


Virgo virginum præclara,
mihi iam non sis amara,
fac me tecum plangere.


Domenico Scarlatti wpisuje się w tę tradycję.
youtu.be/leumMrUlZxk




"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Arminius (25555 punktów)nadal jest różnica
Ale Pergolesiego nie jest w stanie zdystansować.
24-03-2016 06:04 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: nadal jest różnica
>Ale Pergolesiego nie jest w stanie zdystansować.

Wiele zależy od interpretacji. W wykonaniu Ars Nova Copenhagen utwory Palestriny i Scarlattiego rzeczywiście mogą brzmieć w uszach niektórych zbyt ozięble, mimo że między warstwą tekstową i muzyczną zachodzi w nich ścisła korespondencja, wyrażona za pomocą subtelnych środków wyrazowych (do których wychwycenia trzeba mieć nieco bardziej wyćwiczone ucho). U Pergolesiego wszystko jest na tyle nachalne i przegadane (i niestety - skrajnie konwencjonalne), że nawet jeśli komuś słoń nadepnął na ucho, może czerpać z tej muzyki pewną przyjemność. Palestrina osiąga podobne efekty za pomocą prostszych (a przez to - szalchetniejszych) środków. Pergolesi zmarł zbyt wcześnie, by wypracować sobie podobny indywidualny warsztat, dlatego pozostaje utalentowanym, ale jednak - zawsze tylko naśladowcą.




"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 08:22 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)jak skandynawski wyż
"Wiele zależy od interpretacji. W wykonaniu Ars Nova Copenhagen utwory Palestriny i Scarlattiego rzeczywiście mogą brzmieć w uszach niektórych zbyt ozięble, mimo że między warstwą tekstową i muzyczną zachodzi w nich ścisła korespondencja, wyrażona za pomocą subtelnych środków wyrazowych (do których wychwycenia trzeba mieć nieco bardziej wyćwiczone ucho). U Pergolesiego wszystko jest na tyle nachalne i przegadane (i niestety - skrajnie konwencjonalne), że nawet jeśli komuś słoń nadepnął na ucho, może czerpać z tej muzyki pewną przyjemność".

Otóż to. Utwory w wykonaniu zespołu z Kopenhagi są jak skandynawski wyż, co się chyba trochę kłóci z nastrojem cierpienia i bólu. Takia "dziarska" i oziębła interpretacja (zwłaszcza Palestriny) dyskwalifikuje się w moim odczuciu - jako tło muzyczne do graficznych przedstawień pasyjnych - na przykład Grunewalda. Słuch u mnie fatalny - i najpewniej dlatego zdecydowanie bardziej do mnie trafia Pergolesi. Albo Guesualdo de Venova i jego wokalne opracowania do ciemnych jutrzni - wczoraj transmitowane przez dwójkę z krakowskiej św. Katarzyny.
24-03-2016 09:30 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: jak skandynawski wyż

>Otóż to. Utwory w wykonaniu zespołu z Kopenhagi są jak skandynawski wyż, co się chyba trochę kłóci z nastrojem cierpienia i bólu.

Musimy pamiętać, że Stabat Mater nie rozgrywa się tylko w przestrzeni prawdopodobieństwa psychologicznego, ale również (jeżeli nie przede wszystkim) w perspektywie teologicznej i filozoficznej - eschatologicznej i soteriologicznej, w której Najświętsza Panienka miała do odegrania swoją doniosłą rolę:

Christe, cum sit hinc exire,
da per Matrem me venire
ad palmam victoriæ.

Quando corpus morietur,
fac, ut animæ donetur
paradisi gloria. Amen.




W tej perspektywie interpretacja Ars Nova Copenhagen jest wiarygodna, bo na sposób renesansowy stoicka i wyrozumowana. Taki pozorny kontrast między treścią a formą dzieła, z jakim mamy do czynienia u Palestriny (i u Michała Anioła), jest środkiem wyrazowym o dużej sile oddziaływania, choć odsyła raczej do głębi najwyższych uczuć intelektualnych niż do gwałtowności wulgarnego podniecenia emocjonalnego, nieprzetworzonego - tak jak u Pergolesiego - żadną głębszą refleksją. Renesansowi intelektualiści hołdowali innym wartościom.
youtu.be/Vz6Z4sbX32E?t=2h19m4s


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 11:32 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)szczere bywa "wulgarne"
"Taki pozorny kontrast między treścią a formą dzieła, z jakim mamy do czynienia u Palestriny (i u Michała Anioła), jest środkiem wyrazowym o dużej sile oddziaływania, choć odsyła raczej do głębi najwyższych uczuć intelektualnych niż do gwałtowności wulgarnego podniecenia emocjonalnego, nieprzetworzonego - tak jak u Pergolesiego - żadną głębszą refleksją".

Problem w tym jak odbierać pasję. Czy jako generalną metaforę ludzkiej doli, wyniesioną na wysoki poziom abstrakji i przez to stoicko wystudzoną i "przeintelektualizowaną" w przekazie. Czy też jako bezpośrednią relację z aktu wielkiego cierpienia, zdaną przez osobę, która jest emocjonalnie zaangażowana w ów przekaz? De gustibus... Dla mnie w szczerej a bezpośredniej reakcji na wielki ból - jest zwsze spora doza - jak Pan to określa - "wulgarnego podniecenia emocjonalnego bez żadnej głębszej refleksji" - bo na refleksję nie było jeszcze czasu.
24-03-2016 13:17 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: szczere bywa "wulgarne"

Przypuszczam, że ludzie, których życie jest pełne pasji, nagłych przewrotów i wstrząsów, poszukują w sztuce, religii i filozofii innych wartości niż ci, którzy żyją w spokojniejszych i dostatniejszych epokach, i z tej przyczyny są zmuszeni szukać sztucznych podniet dla znudzonych umysłów i przesyconych zmysłów. Szesnastowieczny Rzym to nie osiemnastowieczny Neapol, dlatego na twórczości Pergolesiego musiało odbić się zepsucie jego epoki, tak jak na twórczości Palestriny odcisnęła piętno względna surowość jego czasów.



youtu.be/ZQlD9lE9UQw

Poza tematem: Jako ciekawostkę można dodać, że zarówno Palestrina, jak Pergolesi byli tymi włoskimi kompozytorami, u których poszukiwał inspiracji Jan Sebastian Bach. Parodią Stabat Mater Pergolesiego jest Psalm 51 (BWV 1083). Bach opracował również Missa sine nomine Palestriny (w jego wersji wokalistom towarzyszy niewielki zespół instrumentalny).

en.wikiped(*)r,_meine_SĂźnden,_BWV_1083
www.bach-cantatas.com/Ref/PalestrinaMass.pdf


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365