Magiczne słowo, bo czas zatrzymuje się na kilka dni. Wyłączyć się z codzienności, zapomnieć o niej - z wszystkimi obciążeniami dnia każdego. Trwać w ciszy - gdy są to "Rekolekcje w ciszy". Zatrzymać się by spenetrować swoje wnętrze. Znaleźć zakurzone wspomnienia i spojrzeć na nie z perspektywy czasu. Teraz są inne. Tak wiele się wydarzyło w życiu i okazuje się, że te odległe zdarzenia miały bardzo duży wpływ na nowe sytuacje. Czasem były zapowiedzią, czasem ostrzeżeniem. Zakurzone nie do końca załatwione sprawy - czasem zapomniane. A jednak jak drzazga, jest obcym ciałem dla organizmu. Tak pewne zdarzenia mogą zaburzyć równowagę funkcjonowania różnych procesów, jakie przebiegają nieustannie w naszym wnętrzu - te odkryte i te pośredniczące. Dawne urazy zachowane lub "wymazane z pamięci" są jak drzazgi, które w pewnym momencie dają się odczuć boleśnie. Więc dla swojego dobra należy je przepracować. Wybaczenie: Dlaczego ja? Tylko nie to! Bo przecież... Na wszystko co dzieje się w życiu człowieka można spojrzeć z kilku perspektyw. Wystarczy "wyjść z siebie" i stanąć obok. I bez emocji jeszcze raz spojrzeć na zaistniały kiedyś problem. Spojrzeć bez emocji i zatwardziałości serca. Spojrzeć okiem sprawiedliwego. Jeżeli prawdziwie pragniemy uwolnić się z tego obcego ciała, jakim dla nas jest złość, nienawiść, zawziętość i rozdymane ego. To "Coś" pomoże nam się z tym uporać, albo ktoś postawiony nam na drodze. Ogromnym ułatwieniem są właśnie rekolekcje. Jest to czas życiowych uwolnienień i uzdrowień. Czas bycia z sobą sam na sam. Wtedy też można "usłyszeć" głos Boga - Tego który zawsze był, jest i będzie. Jedyny i ostateczny.
M-M |