 |
Stare grzechy "nowej wiary"... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-05-2016 06:57 | Irracja (4721 punktów) | Stare grzechy "nowej wiary"...
8 na 8 | Ten temat, i równocześnie dylemat zaiście ewangeliczny, pojawił się już w czasach mojej zamierzchłej młodości. W tamtych czasach, wraz z niedużą grupą przyjaciół, należałem do ZHP. Pozwalało to na dość szerokie kontakty krajowe, jak i międzynarodowe, bez konieczności poddania się "nachalnej komunizacji" w stowarzyszeniach typu ZSMP. Równocześnie, z tą samą grupką i w ramach "dekomunizacji sumienia i poglądów", należałem do ruchu Oazowego. Ten dziwny "konglomerat przynależności" powodował, iż nawet dostojnicy kościelni nie pozwalali sobie na bajdurzenie i bylejakość prowadzonych dyskusji. Przedmiotem jednej z dyskusji był żydowski kler, jego kapłani i arcykapłani. A temat brzmiał "dlaczego żydowscy kapłani nie poznali "Syna Bożego" i nie uznali go w osobie Jezusa Chrystusa?" Po burzliwej, i dwutygodniowej dyskusji (bez obawy, spotykaliśmy się raz w tygodniu po 3 godziny - sześciogodzinna dyskusja daje dwa tygodnie) doszliśmy wspólnie do zgodnego wniosku. Winą należy obarczyć pychę i zadufanie żydowskiego kleru. Jak wiadomo z ewangelii, Jezus w swojej misji zwrócił się do nizin społecznych. Nie tylko pominął kler i zlekceważył, lecz jeszcze okarżył o życie i zachowania wbrew przykazaniom boskim, o życie i zachowania niegodne "sług bożych". Musieli się poczuć obrażeni, i obrażeni się poczuli. Tylko czy obraza wystarczy by nie zastanowić się choć trochę, by wytłumaczyć całokształt ich postawy i wydanie Jezusa na mękę? Raczej nie, i tutaj do głosu doszła pycha i zadufanie. Byli tak zadufani w sobie, że nie wyobrażali sobie by mogli być grzeszni. Bóg uznał ich za grzesznych? Zesłał swego syna i ich pominął? Ich, których kiedyś sam wybrał? To nie możliwe. Tyle lat służyli, pilnowali wiary. Nawet nie zauważyli, że już dawno zaczęli stawiać się ponad samego Boga. Nie zauważyli, że zaczęli łamać pierwsze przykazanie. Ważniejszym stało się ścisłe przestrzeganie praw i zapisów "pism świętych", niż sam ich autor i "podmiot" - człowiek, dla którego dobra pisma te były pisane... Takie wtedy wnioski wyciągnęliśmy, wspólnie z naszym ówczesnym "opiekunem duchowym".  Od tamtej pory "wiele wody upłynęło", wiele się pozmieniało. Spyta ktoś dlaczego to wspominam, ja ateista. No, właśnie... Sokółka 2009 roku, Legnica 2013 roku - to tylko dwa miejsca, gdzie podobno "wydarzył się cud", upuszczone hostie zabarwiły się na czerwono. Podobno to oznaka "krwawiącego serca Jezusa", wszak hostia dla katolików jest "uosobieniem ciała Jezusa". Nie zamierzam tutaj dochodzić prawdy o tych "domniemanych cudach". Czy był cud, czy nie? Czy eksperci i kościół kombinuje i kłamie, czy nie? To sprawa drugorzędna i niech tym zajmą się teolodzy - ci "uczeni doktorzy bajkopisarstwa". Mnie interesuje inny temat. Uznano, iż "krwawiące serce Jezusa' jest związane z "bólem nad grzesznymi ludzmi". Załóżmy, że to prawda, że tak jest. Dręczy mnie jednak jedno pytanie. Skąd to przekonanie, że to ból nad grzechami innych ludzi - ateistów, innych wyznań? Skąd pewność, że to nie ból nad grzechami kościoła katolickiego? Nie spotkałem się z ani jedną wątpliwością, ze strony KRK. Ani jednej monografi, opracowania, czy choćby notatki na ten temat. A analogia z postawą żydowskiego kleru czasów Jezusa, aż bije po oczach. Duma, pycha i zadufanie to samo. "Stare" grzechy "nowej" wiary - spadkobiercy tych którzy wydali Jezusa na mękę, sa dziś strażnikami jego wiary. I jeszcze się dziwią, dlaczego kościół światowy przeżywa regres. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Wenancjusz (16441 punktów) | Wydaje mi się i chyba mam rację, że głównym grzechem kościoła jest właśnie nieokiełznana buta i pycha. Mentalność urzędników P. Boga tkwi jeszcze w głębokim średniowieczu, gdzie to kościół panował nad wszystkim i miał, co najważniejsze niczym nie temperowany dostęp do władzy świeckiej, stawiał się poza prawem stanowionym, a co najgorsze domagał się stanowczo by władza świecka zapewniała utrzymanie i godne życie urzędników kościoła, bez względu na wysokość kosztów utrzymania z gruntu nieprodukcyjnej grupy społecznej/nie tworzącej dochodu narodowego/nie tworzącej dóbr społecznie użytecznych do rozwoju i postępu, żądając pozycji uprzywilejowanej. Zarozumiałość w tym względzie tej instytucji jest porażająca. Jest też i przyczyną dalszych patologii wewnątrz samej organizacji, skrzętnie ukrywanych. Niestety kościół zapomina, że współczesna cywilizacja stworzyła narzędzie szybkiego przepływu informacji (internet) tworząc ziemską globalną wioskę. Już nie wszystko można ukryć i zakłamać. Przed ludźmi nie da się już ukryć fałszywej bigoterii, uprawianej hipokryzji, życia ponad stan w nieopisanym bogactwie, gdzie zaczyna coraz częściej i głośniej królować podstawowe pytanie skąd mają na to wszystko nie pracując. Należy również zauważyć, że podstawowa nawet oświata, nie jest już skażona żadnym pierwiastkiem ureligijnienia (mówię o religii chrześcijańskiej proweniencji). W Polsce wyraźnie to widać, gdy próby nawrotu do starych obyczajów odnawiania uprzywilejowanej pozycji kościoła napotyka coraz większe protesty. Charakterystyczne, że kościół z czeredą nierobów ma tym mniej do powiedzenia im silniejszą politykę wewnętrzną/prospołeczną, bardziej oświeconą i nowoczesną uprawiają określone rządy. Im demokracja, której zawsze pełne gęby mają słabe rządy, przybiera charakter bardziej oczywisty, gdzie prawa człowieka są szanowane, tym bardziej cierpi na tym "powaga" instytucji kościoła. Myślę, że proces regresu kościoła, a w zasadzie degradacji, jakkolwiek powolny, postępuje i nie ma żadnej siły, by go przynajmniej zahamować. Pomaga w swej zapalczywej zarozumiałości sam kościół przez swoich urzędników. Już nie da się tak łatwo sięgać kościołowi po argumenty, że ściganie za przestępstwa pospolite kleru, jest walką z religią. Bo jedno z drugim nie ma powiązania. Ludzie to rozumieją coraz wyraźniej. Ludzie też widzą jakość tej religii w obłudnym zachowaniu kleru, widzą i pytają się siebie czy "wielkość" i waga tej religii w interpretacji kleru polega na budowaniu monstrualnych budowli sakralnych (świątynia Opatrzności Bożej), horrendalnych posągów (Jezusa w Świebodzinie), czy tylko podkreślenia kto tu rządzi? Czy ten Bóg potrzebuje, by być zadowolonym, takiego dowodu "wielkości" wiary? Praktyka pokazuje jednak, że są to chore wymysły zindoktrynowanej religijnie części społeczeństwa ocierającego się o patologiczne wręcz sięganie granicy zdroworozsądkowej (co kościołowi się podoba), Czy potrzebne są zaśmiecania przestrzeni publicznej państwa nie żyjącego prawem kanonicznym symboliką jedynej tylko religii (urzędy państwowe, sądy ponoć niezawisłe, publiczna oświata rzekomo świecka itp. opomnikowanie przestrzeni publicznej postacią JPII robiąc w tej przesadzie z niego człowieka nieszczęsnego zważywszy już samą twórczość artystyczną, nie mówiąc o nadawaniu bez żadnej zdroworozsądkowej miary jak w masowej produkcji socjalistycznej nazw szkół, ulic, placów, parków)? To jest po prostu puste i płaskie, bo nie jest dowodem siły religii, a raczej jak napisałem powyżej podkreśleniem kto tu rządzi i ma rządzić w tym kraju. To jest właśnie wyraz bezpośredni dewaluacji/jałowienia w swej masie wartości religijnej. Czy wyśmiewam religię? Zapewniam, że nie. Wyśmiewają i dewaluują wartości religijne sami wyznawcy z awangardą wyróżniającą się ubieraniem w sukienki. Czy poważnie wygląda generał rosyjski z sześcioma rzędami orderów na piersi po lewej i prawej stronie w ilości ok 60-ciu, a pewnie połowy z nich nie pamięta za co dostał? To generał czy dzwonnica? Czy poważnie wygląda biskup ubrany w złocenia z dodatkiem papuzich kolorów w ornacie wykonujący nieprzystające teatralne gesty mające podnieść wagę celebry? Czy to dodaje mu estymy i religijnej powagi? Tak wygląda każde przegięcie w kierunku braku umiaru, co niestety w Polsce, jak mało którym państwie w Europie, widać bardzo jaskrawo. Rzekłem, że kościół sam sobie winien postępującej degradacji, a jego pracownicy bezkrytycznie dołują jego "wielkość". Ze swej strony nie mam nic przeciwko temu. Nie będzie na ateistów, że niszczy taką wspaniałą instytucję. Mnie tak naprawdę nie obchodzą współczesne problemy kościoła na świecie. Skoro sam nie widzi w czym leży istota problemu, mimo tylu wykształconych księży. To jego sprawa. Będę zawsze i tylko wtedy protestował, kiedy instytucja będzie wkraczała w moje osobiste sprawy i zacznie mi dyktować jak mam żyć i co jest dla mnie dobre a co złe, posługując się nawet do wymierzania kar za nieposłuszeństwo (popatrzcie na małe społeczności wiejskie, czy małych miasteczek. Pod sugestią księdza kara za nieposłuszeństwo dyrektywom kościoła jest dotkliwą przez ostracyzm społeczny nakręcony z kościelnej ambony). No chyba odruch miałbym prawidłowy, tak mi się wydaje. Tym bardziej, że wskazówki miałyby pochodzić ze strony instytucji zepsutej i zdemoralizowanej do cna. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
3 na 3 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >Przedmiotem jednej z dyskusji był żydowski kler, jego kapłani i arcykapłani. A temat brzmiał "dlaczego żydowscy kapłani nie poznali "Syna Bożego" i nie uznali go w osobie Jezusa Chrystusa?" Po burzliwej, i dwutygodniowej dyskusji (bez obawy, spotykaliśmy się raz w tygodniu po 3 godziny - sześciogodzinna dyskusja daje dwa tygodnie) doszliśmy wspólnie do zgodnego wniosku. Winą należy obarczyć pychę i zadufanie żydowskiego kleru. Jacy dyskutanci taki wniosek... >Jak wiadomo z ewangelii, Jezus w swojej misji zwrócił się do nizin społecznych. Jak wiadomo z historii postać Jezusa ewangelicznego w niej nie występuje, więc najpierw należałoby dowieść, że taki człowiek istniał, a dopiero potem rozważać inne kwestie.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | | Irracja (4721 punktów) | ... Bronisz kościół, czy nie zrozumiałeś przesłania?...😊
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
|  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | Kpisz czy o drogę pytasz? Wyraziłem się jasno; postacie literackie są wymyślone, fikcyjne, w jaki sposób miałyby być uznane za kogokolwiek?
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >Kpisz czy o drogę pytasz? >Wyraziłem się jasno; postacie literackie są wymyślone, fikcyjne, w jaki sposób miałyby być uznane za kogokolwiek.
... a więc jednak nie załapałeś...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >... a więc jednak nie załapałeś... Właściwy nick sobie nadałeś.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
5 na 5 | KORUND (4922 punktów) | >Duma, pycha i zadufanie to samo. "Stare" grzechy "nowej" wiary - spadkobiercy tych którzy wydali Jezusa na mękę, sa dziś strażnikami jego wiary. I jeszcze się dziwią, dlaczego kościół światowy przeżywa regres.
-I tak trzymać. Jakoś niespecjalnie mi zależy by Kościół stał się jednolity, silny, czysty, by miał wpływ na coraz większą liczbę ludzi. Im gorzej, tym lepiej. Jedna owczarnia i jeden pasterz to większe zagrożenie dla wszelkich odszczepieńców.
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | Każda jakoś tam głębsza dyskusja daje coś uczestnikom niezależnie stricte od jej przedmiotu, byle trzymać się uzgodnionych i uczciwie przestrzeganych zasad oceny - można tak przerabiać i Biblię i Kubusia Puchatka.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy jedna ze stron uzurpuje sobie prawo do wiedzy nie z tego świata, objawionej czy inaczej dyskryminującej z góry każdy pogląd przeciwny, wtedy nie ma sensu dyskutować. Największą wadą każdej ortodoksji jest to, że jest ortodoksją - nie ma miejsca na jakikolwiek rozwój. Z zasady łamie wolną myśl (pojęcie cokolwiek patetyczne, ale lepszego nie znalazłem), poszukiwanie i polepszanie. Bo wszystko już zostało kiedyś powiedziane, i wiadomo co z czym się je.
Ortodoksja boi się lęku (strach się bać) przed zmianami, a te przecież są nieodrodną częścią naszego rodzaju. Dlatego zawsze jest w odwrocie, ale jednocześnie znajduje zwolenników wśród tych, którzy żadnych zmian nie chcą; bo po cholerę jakieś zmiany dla tych którym już jest dobrze. Niestety nie wszystkim jest dobrze - to tak już w sensie bardziej ogólnym, nie tylko religijnym.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|