Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sens życia, istnienia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-01-2007 11:25SkrzyneckaSens życia, istnienia
Czy ktoś w ogóle zastanawia się nad sensem życia człowieka? Nad celem jego istnienia? Kogoś moze nurtują takie pytania? Czekam na jakiekolwiek komentarze.... z niecierpliwością
Najpierw zerknijcie tutaj: www.nie-pytaj-kto.blog4u.pl

placownik (17853 punktów)

   Tym problemom poświęcona jest pokaźna część światowej literatury pięknej, filozoficznej i - niemal w całości - teologicznej. Lecz mimo to, sam nie wiem dlaczego, Twoje pytania wydają mi się infantylne.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Patty Matheson (2087 punktów)That Is The Question!
Nasuwa się riposta, że Pani pytania są denne, bo - jak zauważył autor pierwszej odpowiedzi - większość światowego dorobku literackiego i in. jest poświęcona poszukiwaniu Sensu Życia, Celu Istnienia. Jednakowoż...

Podobno nie ma głupich pytań, są tylko takie, na które nie umiemy lub boimy się odpowiedzieć. Czasem więc i takie na pierwszy rzut oka Ameryki nie odkrywające pytanie może zainspirować do przemyśleń, zresztą nie od dziś wiadomo, że dziecięce infantylne dociekliwości są genialne w swej prostocie i głębi.

Zastanówmy się, czy naprawdę tego sensu szukamy, czy nie robimy tego tak "na pokaz", bo to jest "a la mode", "ambitne", "powszechne", "przystoi"...
Przy czym zaznaczam, że używam formy "my" jako swoistej stylizacji literackiej, zbliżającej mnie do czytelnika. Sama wspomnianego sensu nie szukam, nawet teraz już nie wiem, czy kiedykolwiek się _tak naprawdę nad nim zastanawiałam_.

"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)Odp: Sens życia, istnienia
Nic dodać, nic ująć z wypowiedzi powyżej...

P.S. Daj mi numer do swojego dilera, proszę

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Skrzynecka
Nooo.. to widze że ostro mnie pojechaliście za "infantylne pytania".
Może i takie są, ale od jakichś trzeba zaczynać.
Sama jestem jeszcze dzieckiem... prawdopodobnie mam dwa razy mniej lat niż wy, ale to nic. Tu pojawiłam się przypadkiem... nikt nie potrafił mi udzielić odpowiedzi... wiec...tak jakoś wyszło, ze tu napisałam.
Patty Matheson dziekuje za komentarz... na tej stronce...
i mimo wszystko dzieki za komenarze, które tu są
Kubicki (72 punktów)
>Sama jestem jeszcze dzieckiem... prawdopodobnie mam dwa razy mniej lat niż wy, ale to >nic. Tu pojawiłam się przypadkiem... nikt nie potrafił mi udzielić odpowiedzi... wiec...tak >jakoś wyszło, ze tu napisałam.

"Sens życia" To takie strasznie patetyczne, górnolotne. Młodziankowie w towarzyskich anonsach wypisują, że poszukują osoby, która przywróci im sens życia. Przyjżyj się np szympansom. Włącz telewizor, kiedy będzie leciał o nich film. Spójrz jak bardzo są ludzcy. Kochają, śmieją się boją, są wobec siebie czuli i okrutni. A nade wszystko chcą żyć. Nie zadają sobie pytań o sens własnego istnienia, dalszego życia, tylko istnieją aż przestaną istnieć, żyją aż do śmierci. A co po śmierci? A no nic. Skoro więc szympans bez zastanawiania się potrafi żyć i widzieć sens tego życia, mimo, ze religii to on raczej nie zna i co by nie mówić w życiu wiecznym nadziei nie pokłada to i o wiele mądrzejszy człowiek mógłby podobnie.

Już widzę jak teiści wszelkiej maści zacierają ręce po mojej wypowiedzi. Przecież jasno wynika, ze nie wierzy tylko głupi szympans natomiast mądry człowiek w swej mądrości szukał boga/bogów. Ale to błędny trop. Jedyny słuszny wniosek to ten, ze skoro szympans a wraz z nim cały ożywiony świat nie potrzebuje żadnego z bogów do istnienia i odczuwania sensu własnego życia to i czlowiek tak może. Żyjesz tyle i tylko tyle. I dopóki żyjesz to życie Twoje ma sens.
sininen (72 punktów)

Zastanawianie się nad sensem życia nie ma większego sensu ze względu na fakt, że może pochłonąć cały nasz czas i wszystkie myśli, a to z kolei poskutkuje przegapieniem życia i głupią tęsknotą za tym, co mamy tuż pod nosem oraz ewentualnie powstaniem kilku dzieł literackich. Czasem to pierwszy krok w depresję. Lepiej jest żyć, sens istnienia sam nas kiedyś dopadnie.
wyszpolski (447 punktów)
Nie mogę się z tym zgodzić do końca. To chyba zależy od osoby, niektórym takie rozważania pomagają rozkwitać, a dla innych jest to gwóźdź do trumny (np. dla mnie, bo wiem że i tak się nie dowiem, i perspektywa bezsilności mnie dołuje). Warto zadawać takie pytania, warto się zastanawiać. Natomiast, podążając Twoim tropem - nalezy się najpierw zapytać, czy naprawdę nam to coś da, czy tego potrzebujemy. No i osobiście uważam że nie można być w takich kwestiach infantylnym, bo lepiej samemu wymyślić coś prostego i prawdziwego dla nas, niż przeczytać 1500 stron Tatarkiewicza i mieć mętlik w głowie.
sininen (72 punktów)
No i osobiście uważam że nie można być w takich kwestiach infantylnym, bo lepiej samemu wymyślić coś prostego i prawdziwego dla nas, niż przeczytać 1500 stron Tatarkiewicza i mieć mętlik w głowie.

właśnie nie uważam, żeby szukanie sensu było infantylne, myślę, że jest raczej pewnym etapem, przez który trzeba przejść - tylko nie dobrze jest się na nim zatrzymać i w nim zatracić.
Patty Matheson (2087 punktów)sens bezsensu [szukania] sensu
Otóż to. Chociaż dziełom literackim akurat bym nie miała nic do zarzucenia. Prawie żadnym
Ale może każdy musi przejść przez chociażby chwilowe zastanowienie się nad tym szumnie zwanym "sensem życia", aby koniec końców stwierdzić to, co tak slicznie ujęłaś, Błękitna
Ja proponuję - racjonalnie - przed zastanawianiem się nad sensem życia przemyśleć, czy w ogóle ma ono sens [w jakim sensie?] i czy mieć może.
Bo może nie ma, prznajmniej nie w takiej postaci i rozumieniu, w jakiej większość ludzi ma nadzieję go znaleźć.
No chyba że ktoś lubi takie bezcelowe zastanawianie się, to już jego sprawa, ale wówczas czy musi z tym wychodzić do ludzi?

"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
sininen (72 punktów)Odp: sens bezsensu [szukania] sensu
>Błękitna



>Bo może nie ma, prznajmniej nie w takiej postaci i rozumieniu, w jakiej większość ludzi ma nadzieję go znaleźć.



>No chyba że ktoś lubi takie bezcelowe zastanawianie się, to już jego sprawa, ale wówczas czy musi z tym wychodzić do ludzi?

Lepiej niech wychodzi, bo wtedy można będzie podzielić się z nim naszymi wcześniejszymi doświadczeniami i może zaoszczędzi trochę czasu.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Lepiej niech wychodzi, bo wtedy można będzie podzielić się z nim naszymi wcześniejszymi doświadczeniami i może zaoszczędzi trochę czasu.

Masz rację. Ja sama nie jestem samolubna, potrzebującym zawsze pomagam znaleźć jakąś drogę. Niestety zauważyłam, że wiele osób nie pozwala sobie pomóc, jakby nie docierało do nich doświadczenie innych. Mogą rozumieć umysłem, ale nie przyjmują sercem Może muszą sami przez to przejść. Prawie dla każdego przychodzi taki moment, dłuższy czy krótszy, w którym zastanawia się nad tymi wszystkimi rzeczami. Niektórzy jednak nie mają się do kogo zwrócić po "doświadczenie" czy mądre słowo. Jak dobrze, że w necie są fora! [Ciekawe jak by wyszła realizacja pomysłu na stworzenie ogólnodostępnego zewnętrznego źródła wiedzy, natchnienia i ukierunkowania dla takich zagubionych na rozstaju dróg ]


"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
marko (2 punktów)Odp: Sens życia, istnienia
>Czy ktoś w ogóle zastanawia się nad sensem życia
>człowieka? Nad celem jego istnienia? Kogoś moze nurtują
>takie pytania? Czekam na jakiekolwiek komentarze.... z
>niecierpliwością
>Najpierw zerknijcie tutaj: www.nie-pytaj-kto.blog4u.pl
Jesli rodzisz sie po to zeby umrzec, to nie ma w tym sensu!.Moze tylko pozostac celllllllllllll.....-pozdrawiam fizyczny.
Adam Weredyk (20 punktów)
To wbrew temu co niektórzy twierdzą bardzo ważne pytania. Każdy kto choć przez mgnienie oka poczuł czym jest świadome życie, musiał również poczuć w sobie to pytanie. Głosy które pojawiły się tutaj to nic innego jak próby na nie odpowiedzi. Dla jednych Twoje pytania są infantylne. Zakładam że po przemyśleniu tematu doszli do wniosku, że sensem życia jest samo życie. Inni odpowiedzi szukają w religii, nauce, sztuce. Jednak dla mnie sensem życia jest poznanie i rozwój. W skrócie mogę odpowiedzieć, że to ciekawość prowadzi nas przez życie, to ona każe nam spotykać się na forum i dyskutować na wszystkie tematy. Dlatego cieszę się, że moderator zostawił to pytanie. Wolność myśli, wolność pytań, wolność wniosków prowadzi do poznania. Jeżeli szukasz prostych odpowiedzi na skomplikowane pytania proponuję opcję religijną(w wydaniu masowym). Powierzchowna religia udziela właśnie takich odpowiedzi. Zgłębienie tematu prowadzi w miejsce w którym jedna odpowiedz rodzi dwa pytania. Naukowcy natomiast odrzucają takie podejście, choć pewnie nie wszyscy (nie czują się upoważniony do wyrażania tego typu opinii w sposób dogmatyczny), choć oni również docierają do etapu, w którym każda odpowiedz to kolejne pytania.
Życie istnieje - to fakt. Pozwala nam doceniać piękno i odczuwać ból. Jakie miejsce w nim znajdziemy? To pytanie dla każdego.. Jeżeli tak jak mówisz jesteś młodym człowiekiem, daj sobie czas na to by znaleźć na nie odpowiedz. Bez ciśnień. Po prostu poznaj siebie a poznasz prawdopodobnie również sens swojego życia.

Pozdrawiam.
diogenes (42753 punktów)
to pytania zasadnicze. ci, którzy cię ostro "pojechali", to zdaje się jakieś hipopotamy. mozna róznie okreslać filozofię. osobiście bardzo podoba mi się ujęcie maturany: filozofia to próby odpowiedzi na pytania dzieci. w tym samym duchu powstał wiersz pewnego buddyjskiego mnicha: czy gdziekolwiek pójdę
pójdą za mną pytania dzieci? (cytuję z pamięci).
tak więc pytaj i próbuj odpowiadać.
mogę się z toba podzielić moją prowizoryczną odpowiedzią. wiem, czym nie jest: sens bycia nie jest żadną abstrakcją (typu miłość, patriotyzm, prawda, bóg etc...). a jest ulotnym doznaniem, poczuciem bycia, które płynie wciąż przed siebie, nie dba o przedtem, o potem. jest jak czas, który płynie z teraz do teraz. to dlatego namiętnie fotografuję, próbując takie ulotne fascynacje w jakiś sposób na chwilę zatrzymać.
zen-za.blog.onet.pl
jesli masz wątpliwości- zapytaj chmury...
pozdro
Losec
A ja mam prawie 39 lat i nie uważam pytań o sens życia za infantylne.
Osobiście sądzę, że żyjemy by się uczyć.
Patty Matheson (2087 punktów)Pochwała infantylności
Może tylko mi się wydaje, że nastąpiło tu małe przeinaczenie?
Na początku bowiem zarzut infantylności odnosił się do pytań, czy ktoś tu zastanawia się na sensem życia. Bo można skwitować, że autorka walnęła jak łysy warkoczem o kant stołu. Ale i niekoniecznie, jak zauważyłam w pierwszym poście.
Co do samych pytań o sens życia - chyba nikt tutaj, darujcie krótką pamięć, nie przyznał, że są dziecięce. Bo nie są [to moje zdanie i mogę się mylić]. Takie pytania świadczą właśnie o dojrzewaniu psychicznym. Czyli że dobrze? Każdy pies ma dwa końce. Dojrzewanie - wyjście z infantylności do świata dorosłego, pełnego problemów, rozterek, szukania drugiego dna... Infantylność to pejoratywne określenie, co za szkoda! Mi się kojarzy ze słodką beztroską i minimalizacją problemów. Co więcej, wydaje mi się, że każdy do tego [podświadomie?] dąży - do powrotu do czasu dzieciństwa - ale istnieją jakieś bariery w osiągnięciu tego. Czyżby nam się wydawało, że "to nie może być aż takie proste"? Komplikujemy sobie życie - oto co nam przyniosło dojrzenie. Jeśli szukanie Sensu życia jest pierwszym krokiem na drodze ku dorosłości, to "infantylne" pytanie "czy naprawdę tego Sensu szukamy?" jest pierwszym krokiem na drodze do dzieciństwa, ale na wyższym poziomie, bo wzbogaconym o te całe poszukiwania i przemyślenia.
Co o tym sądzicie?

Pozdrawiam

"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365