odchodzą kolejni Polacy. anonimowi alkoholicy, i ci bardziej znani, zasłużeni, żegnani nawet honorową salwą w niebo. coś sie niby dzieje, ale właściwie nic się nie dzieje: tu biografie zaczyna i kończy kropidło księdza. niby maja jakieś poglądy, czasem nawet filozofują, ba - są nawet ateistami, byli tu i ówdzie, coś widzieli,ale przyparci do murów śmierci - sięgaja po odpustową dewocję i frazesy z poradników proboszcza...mamy swoja narodową historię, ale nie mamy dziejów...tu sie w tej materii nic nie dzieje. pamiętam rozmowę z cieślą, który za komuny robił trumny z krzyżem pod wiekiem...dobre, czyż nie? |