Racjonalista - Strona głównaDo treści
Po zlocie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
01-08-2016 08:50Arminius (25555 punktów)Po zlocie
Ocena 3 na 3
Zakończyły się ŚDM.
W chwili obecnej - ot tak, jeszcze bardzo na gorąco - nasuwają się dwie refleksje.

Po pierwsze impreza okazała się wielkim sukcesem "pijarowym" Polski. Celowo nie użyłem słowa rządu - bo na ten skukces pracowało także mnóstwo innych podmiotów ( samorządy, woluntariusze) - którym niekonieczne z rządem obecnym jest po drodze. Organizacyjnie i logistycznie wszystko zafunkcjonowało bardzo dobrze, nie było żadnych zamachów, Kraków nie został zarzucony stosem śmieci, nikogo w Brzegach nie zadeptano, uczestnicy zdarzenia - generalnie rzecz biorąc - wywożą z Krakowa i Polski bardzo pozytywną opinie. Faktem jest, że impreza była kosztowna - ale "przynajmniej" nie okazała się być kosztowną katastrofą - wręcz przeciwnie.

Po drugie Franciszek z młodzieżą światową zaprezentowali w kraju nad Wisłą katolicyzm istotnie różniący się od jego polskiej odmiany. Papież, tak na bardzo generalnym poziomie, uprawia - de facto - katolicyzm w formule teologii wyzwolenia, co nietrudno było zauważyć podczas ŚDM słuchając jego wypowiedzi, chociażby na temat uchodżców i potrzeby miłosiernego, zgodnego z duchem chrześcijańskim stosunku do nich. Wypowiedź uchodźczyni z Syrii - jeden z centralnych punktów uroczystości religijnych podczas ŚDM - wryła się głęboko w pamięć, szczególnie polskim, kościelnym i nie tylko kościelnym "narodowcom", przywiązującym do problemu uchodźców "rolę priorytetową". Pozostaje tylko zgadywać czy ich zawstydziła, czy też - na odwrót - rozwścieczyła. Nie przypadkiem któryś z tuzów polskiej lewicy - chyba Sierakowski z "Krytyki Politycznej" - zauważył, iż "na prawicy" popularny jest pogląd, że państwo polskie zorganizowało za duże pieniądze megaimprezę światowemu lewactwu. To chyba spora przesada, ale jest w niej ziarno prawdy, a jeszcze większe chyba zawarte jest w konstatacji bp. Nycza, który kiedyś powiedział, iż "franciszkanizm" to formuła bardziej trafiająca do polskiej lewicy, niż do polskiego kościoła - w swej masie konserwatywnego i tradycyjnego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Jeżeli Kościół rzymski ma przetrwać, to musi powrócić do ideałów pierwszych chrześcijan, dla których gwarancją wolności ich sumień była bezwarunkowa solidarność wobec członków gminy, w każdym wymiarze, również - co oczywiste - majątkowym. Sytuacja, w której Kościół rzymski uchyla się od zdecydowanego sięgania po pieniądze i władzę, zawsze przynosiła wiernym opłakane skutki, którym Kościół nie tylko nie był w stanie zapobiec, lecz sam stawał się ich bezwolną ofiarą. Obawiam się, że swoją oderwaną filozofią Bergoglio prowadzi swoją owczarnię ciernistą ścieżką na jałowe manowce. Właściwa droga jest zupełnie inna - Kościół rzymski musi się przeprosić ze światem, dziękując miłosiernemu Bogu za to, że za cenę różnych kompromisów z naukami Ewangelii, Kościół może uchronić wiernych przed znacznie gorszymi rzeczami. Na tym świecie miłość nie jest dla słabych serc, umiłowanie Kościoła również wymaga odwagi i determinacji.

youtu.be/Nip5g2EGPl0?t=23m40s


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
01-08-2016 11:22 
 Ocena 6 na 6
ZaKotem (8733 punktów)
>Jeżeli Kościół rzymski ma przetrwać, to musi powrócić do ideałów pierwszych chrześcijan, dla których gwarancją wolności ich sumień była bezwarunkowa solidarność wobec członków gminy, w każdym wymiarze, również - co oczywiste - majątkowym.

Znaczy, ma się stać sektą? Inaczej zginie?

>Kościół rzymski musi się przeprosić ze światem, dziękując miłosiernemu Bogu za to, że za cenę różnych kompromisów z naukami Ewangelii, Kościół może uchronić wiernych przed znacznie gorszymi rzeczami. Na tym świecie miłość nie jest dla słabych serc, umiłowanie Kościoła również wymaga odwagi i determinacji.

Przepraszam, czy to jakiś szyfr tylko dla wtajemniczonych, czy też chciałeś coś przekazać wszystkim? Nauka Ewangelii sama w sobie jest kompromisowa, co odroznia chrześcijaństwo od opartego na przestrzeganiu przepisów judaizmu. Przynajmniej powinno odróżniać. Jaki jeszcze konkretnie kompromis proponujesz zrobić, między czym a czym? Na czym polega ryzyko w jego podejmowaniu, skoro wymaga odwagi?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Znaczy, ma się stać sektą? Inaczej zginie?

Czy nie jest hipokryzją nazywanie - gdy mowa o Kościele rzymskim - "sekciarstwem" tego wszystkiego, co w przypadku każdej innej organizacji akceptowane jest jako zupełnie legalne metody działania?

>Jaki jeszcze konkretnie kompromis proponujesz zrobić, między czym a czym? Na czym polega ryzyko w jego podejmowaniu, skoro wymaga odwagi?

Kościół rzymski powinien odstąpić od udawania, że jego wierni powinni "naśladować Jezusa". Boga naśladować nie można; można tylko starać się - w pewnym bardzo ograniczonym zakresie, w zależności od okoliczności historycznych - wypełniać Jego zalecenia. Odwaga w takim ujęciu polegać musi na odstąpieniu od hołdowania ewangelicznemu etycznemu maksymalizmowi na rzecz silniejszego powiązania Kościoła rzymskiego ze strukturami politycznymi i gospodarczymi, a być może - nawet na trwałym przechwyceniu tych struktur. Bergoglio brnie zaś w zupełnie innym kierunku.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
01-08-2016 13:26 
 Ocena 6 na 6
ZaKotem (8733 punktów)
>>Znaczy, ma się stać sektą? Inaczej zginie?
>Czy nie jest hipokryzją nazywanie sekciarstwem tego wszystkiego, co w przypadku każdej innej organizacji akceptowane jest jako zupełnie legalne metody działania?

Sekciarstwo jest jak najbardziej zupełnie legalne.

>Kościół rzymski powinien odstąpić od udawania, że jego wierni powinni naśladować Jezusa. Boga naśladować nie można; można tylko starać się - w pewnym bardzo ograniczonym zakresie, w zależności od okoliczności historycznych - wypełniać Jego zalecenia.

Ja jako ateista też czasem, w pewnym bardzo ograniczonym zakresie, w zależności od okoliczności, je wypełniam. Zapewne od czasu do czasu wypełniam też zalecenia Buddy czy choćby i Lenina, nawet o tym nie myśląc. Innymi słowy, chciałbyśl, aby katolicy niczym nie roznili się od niekatolikow, a chrześcijanie od pogan. I w gruncie rzeczy... tak właśnie jest, na ogół. Tylko po co robić cyrk i będąc takimi samymi, udawać lepszych?

>Odwaga w takim ujęciu polegać musi na odstąpieniu od hołdowania ewangelicznemu etycznemu maksymalizmowi na rzecz silniejszego powiązania Kościoła rzymskiego ze strukturami politycznymi i gospodarczymi, a być może - nawet na trwałym przechwyceniu tych struktur.

Przechwycić struktury państwowe jest niezwykle prosto - wystarczy wygrać wybory. Nie trzeba w tym celu mieć organizacji religijnej, tylko partię polityczną. Oczywiście klerykałowie bardzo pragną przekształcenua kościoła w partię - w Polsce w dużym stopniu to im się udało - tylko, pytanie - PO CO to robić, skoro łatwiej, szybciej i taniej po prostu partię stworzyć?

>Bergoglio brnie zaś w zupełnie innym kierunku.

W kierunku wytyczonym przez II sobór watykański - kościoła zajmującego się religią, nie polityką. Ale nie martw się - jak dalej będzie tak brnąć, jest szansa na wyklęcie go jako heretyka i fałszywego papieża i wybór Prawdziwego Ojca Świętego gdzieś np. w Toruniu.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Sekciarstwo jest jak najbardziej zupełnie legalne.

Legalne są bywają też inne rzeczy, zdarza się - znacznie gorsze od sekciarstwa.

>Ja jako ateista też czasem, w pewnym bardzo ograniczonym zakresie, w zależności od okoliczności, je wypełniam. Zapewne od czasu do czasu wypełniam też zalecenia Buddy czy choćby i Lenina, nawet o tym nie myśląc. Innymi słowy, chciałbyśl, aby katolicy niczym nie roznili się od niekatolikow, a chrześcijanie od pogan. I w gruncie rzeczy... tak właśnie jest, na ogół. Tylko po co robić cyrk i będąc takimi samymi, udawać lepszych?

Są różne powody, czasem całkiem duże i obfite.

youtu.be/4GgPhIJYcoA?t=12s

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
ZaKotem (8733 punktów)
>> Tylko po co robić cyrk i będąc takimi samymi, udawać lepszych?
>Są różne powody, czasem całkiem duże i obfite.

Proszę podać ten najobfitszy.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Proszę podać ten najobfitszy.

Tylko jeden? Myślałem, że podałem już trzy, a co najmniej dwa.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
01-08-2016 18:40 
 Ocena 2 na 2
Rainard (321 punktów)
>Jeżeli Kościół rzymski ma przetrwać, to musi powrócić do ideałów pierwszych chrześcijan, dla których gwarancją wolności ich sumień była bezwarunkowa solidarność wobec członków gminy, w każdym wymiarze, również - co oczywiste - majątkowym. Sytuacja, w której Kościół rzymski uchyla się od zdecydowanego sięgania po pieniądze i władzę, zawsze przynosiła wiernym opłakane skutki, którym Kościół nie tylko nie był w stanie zapobiec, lecz sam stawał się ich bezwolną ofiarą. Obawiam się, że swoją oderwaną filozofią Bergoglio prowadzi swoją owczarnię ciernistą ścieżką na jałowe manowce.

Cytat:
Odwaga w takim ujęciu polegać musi na odstąpieniu od hołdowania ewangelicznemu etycznemu maksymalizmowi na rzecz silniejszego powiązania Kościoła rzymskiego ze strukturami politycznymi i gospodarczymi, a być może - nawet na trwałym przechwyceniu tych struktur.


Jasne, że dla Kościoła i kwestii jego dalszego przetrwania lepiej, żeby osiągnął władzę i bogactwo. Zdaje się również, że od samego początku było to jego głównym celem, który w różnych okresach historii pozostawał w różnym stopniu spełniony. Nie wiem jednak, czy działalność Franciszka jest tak znowu, jak sugerujesz, niekorzystna dla interesów Kościoła. Może być przecież tak, że swym populizmem i zmianą wizerunku Kk obecny papież powiększy liczebność katolickiej "owczarni", co w dalszej perspektywie przełoży się na wymierne dla Watykanu korzyści. Zważ, że Kościół często właśnie zbyt jawnym sięganiem po władzę i pieniądze stracił sporo wpływów (czyż nie to było jedną z przyczyn reformacji, czyż nie to we współczesności razi nawet najwierniejsze owieczki?). Kiedy natomiast Kościół jako tako odzyska zaufanie za sprawą dobrotliwego Franciszka, a "owczarnia" będzie ponownie odpowiednio duża, sięgnięcie po większą władzę i bogactwo problemem nie będzie.

Nie wiem też, czy rzeczywiście chciałbym tego, jak mówisz, "przejęcia struktur politycznych i gospodarczych przez Kościół". Pomijając zwyczajną niechęć oraz rozbieżność wartości w stosunku do rzeczonej instytucji, nie marzy mi się po prostu powtórka ze średniowiecza. Nie... Zdecydowanie bym nie chciał.

>Właściwa droga jest zupełnie inna - Kościół rzymski musi się przeprosić ze światem, dziękując miłosiernemu Bogu za to, że za cenę różnych kompromisów z naukami Ewangelii, Kościół może uchronić wiernych przed znacznie gorszymi rzeczami.

Zaciekawiłeś mnie. Przed jakimiż to niby rzeczami wierni Kościoła są chronieni, dzięki przynależności do niego?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem jednak, czy działalność Franciszka jest tak znowu, jak sugerujesz, niekorzystna dla interesów Kościoła. Może być przecież tak, że swym populizmem i zmianą wizerunku Kk obecny papież powiększy liczebność katolickiej "owczarni", co w dalszej perspektywie przełoży się na wymierne dla Watykanu korzyści...

Wszystko to bardzo ładnie wykoncypowane, tyle tylko, że to tak nie działa w praktyce.
Kościół rzymski ma ostatnią szansę na odbudowanie własnej bazy ekonomicznej, ponieważ ciągle jeszcze dysponuje dość sporym kapitałem. Problem polega na tym, że zacięcie Kościoła rzymskiego jest obecnie za bardzo posłannicze i medialne, a za mało gospodarskie, a postawy takie, jak promuje - przynajmniej oficjalnie - Bergoglio, na pewno nie przyczynią się do poprawy tej sytuacji.

>Nie wiem też, czy rzeczywiście chciałbym tego, jak mówisz, "przejęcia struktur politycznych i gospodarczych przez Kościół". Pomijając zwyczajną niechęć oraz rozbieżność wartości w stosunku do rzeczonej instytucji, nie marzy mi się po prostu powtórka ze średniowiecza. Nie... Zdecydowanie bym nie chciał.

Co kto chce, a co nie, to już jego problem. A co ja chcę, to już wyłącznie moja sprawa.

>Zaciekawiłeś mnie. Przed jakimiż to niby rzeczami wierni Kościoła są chronieni, dzięki przynależności do niego?

Obecnie rzeczywiście przed niewieloma, a to ze względu na postępującą słabość Kościoła rzymskiego, którego kondycja ekonomiczna i polityczna nie prezentuje się obecnie najlepiej, przynajmniej na Zachodzie. W dzisiejszych czasach, w związku z zagrożeniem "terrorystycznym", przydałyby się też Kościołowi rzymskiemu jakieś autonomiczne siły samoobrony - milicje lub bractwa, działające oczywiście w granicach prawa kanonicznego.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
02-08-2016 08:27 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>>Zaciekawiłeś mnie. Przed jakimiż to niby rzeczami wierni Kościoła są chronieni, dzięki przynależności do niego?
>Obecnie rzeczywiście przed niewieloma, a to ze względu na postępującą słabość Kościoła rzymskiego, którego kondycja ekonomiczna i polityczna nie prezentuje się obecnie najlepiej, przynajmniej na Zachodzie. W dzisiejszych czasach, w związku z zagrożeniem "terrorystycznym", przydałyby się też Kościołowi rzymskiemu jakieś autonomiczne siły samoobrony - milicje lub bractwa, działające oczywiście w granicach prawa kanonicznego.

Czy powinny też powstać milicje rowerzystów, wędkarzy i ogrodników?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Czy powinny też powstać milicje rowerzystów, wędkarzy i ogrodników?

Czy powinny - trudno powiedzieć, ale powstać mogą, jeżeli im się uda.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
02-08-2016 08:43 
 Ocena 2 na 2
JarekS (695 punktów)

>Obecnie rzeczywiście przed niewieloma, a to ze względu na postępującą słabość Kościoła rzymskiego, którego kondycja ekonomiczna i polityczna nie prezentuje się obecnie najlepiej, przynajmniej na Zachodzie. W dzisiejszych czasach, w związku z zagrożeniem "terrorystycznym", przydałyby się też Kościołowi rzymskiemu jakieś autonomiczne siły samoobrony - milicje lub bractwa, działające oczywiście w granicach prawa kanonicznego.

Znaczy się praktycznie jak to ma działać? Na jakim obszarze?
Co to znaczy "w granicach prawa kanonicznego"?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Znaczy się praktycznie jak to ma działać?

Praktycznie ma to działać dobrze - sprawnie i skutecznie.

>Na jakim obszarze?

Co oczywiste - na jak najszerszym, najlepiej globalnie.

>Co to znaczy "w granicach prawa kanonicznego"?

To znaczy dokładnie to, co znaczny - "w granicach prawa kanonicznego". Istnieje przecież wiele rzeczy, które zasługują na to, by ich bezpiecznie strzec, a ponieważ - na skutek otumanienia zdeprawowanych przywódców politycznych, prowadzącego do osłabienia państwa - czasy stają się coraz bardziej niebezpieczne, trzeba by się samemu wokół tych spraw zakrzątnąć.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
02-08-2016 19:38 
 Ocena 8 na 8
Lilly Amina (4723 punktów)
>W dzisiejszych czasach, w związku z zagrożeniem "terrorystycznym", przydałyby się też Kościołowi rzymskiemu jakieś autonomiczne siły samoobrony - milicje lub bractwa, działające oczywiście w granicach prawa kanonicznego.
Prawo kanoniczne obowiązuje sobie w Kościele, ale na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w odniesieniu do jakichś "milicji" czy "bractw" obowiązuje prawo państwowe. Nie, powtarzam, NIE kanoniczne. Według prawa kanonicznego udziela się sakramentów i odwołuje proboszczów, a organizacje paramilitarne (także kościelne) podlegają ustawie - Prawo o stowarzyszeniach, ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie oraz ustawie o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Według prawa kanonicznego udziela się sakramentów i odwołuje proboszczów...

Między innymi.

>organizacje paramilitarne (także kościelne) podlegają ustawie - Prawo o stowarzyszeniach, ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie oraz ustawie o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej.

Co - warto dodać - nie pozostaje w żadnej przeczności z prawem kanonicznym.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
02-08-2016 20:53 
 Ocena 1 na 1
Pan Leming (674 punktów)
>Co - warto dodać - nie pozostaje w żadnej przeczności z prawem kanonicznym.
Czyli prawo kanoniczne nie dałoby takim grupom żadnych kompetencji sprzecznych z prawem Polskim? To odebrałoby jakieś? Bo jeśli ani nie daje, ani nie odbiera to po cóż się na nie powoływać? Chodzi tylko o odróżnienie od innych grup?


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Prawo państwowe ma pierwszeństwo przed prawem religijnym przede wszystkim w tych sytuacjach, w których nieprzestrzeganie prawa państwowego mogłoby przynieść wspólnocie religijnej wymierne szkody, co jednak członków wspólnoty religijnej wcale nie zwalnia od wpływania na tworzenie prawa państwowego w taki sposób, by było ono dla wyznawców jak najbardziej korzystne. Prawo państwowe przydaje się - między innymi - do zabezpieczenia wszelkich dóbr materialnych wspólnoty religijnej, lecz prymat przepisów państwowych nad prawem religijnym nie jest bezwzględny, o czym nie można zapominać.

>Czyli prawo kanoniczne nie dałoby takim grupom żadnych kompetencji sprzecznych z prawem Polskim?

Można przypuszczać, że nie dałoby takich kompetencji, lecz być może wskazałoby takim grupom specyficzne zadania. Mogłyby do nich należeć: sprawowanie opieki nad miejscami kultu, minimalizowanie niebezpieczeństwa profanacji, ochrona dóbr sakralnych (w tym ruchomych), kosztowności, obiektów wotywnych, pieniędzy, dóbr przyjętych powierniczo, dokumentów, archiwów, itp.

Przy okazji - ciekawe, że cała "postępowa" Europa akceptuje z ochotą pierwszeństwo prawa religijnego niektórych napływowych religii, z czym mamy już do czynienia choćby w niektórych częściach Wielkiej Brytanii czy Francji, a jednocześnie "postępowcy" nieodmiennie bulwersują się, gdy tego samego żąda dla siebie Kościół rzymski, reprezentujący w Europie religię w pewnym sensie rodzimą, przynajmniej ze względu na jej dawność i pogańskie dziedzictwo, jakim jest przesiąknięta.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
03-08-2016 18:48 
 Ocena 7 na 7
Lilly Amina (4723 punktów)
>Prawo państwowe ma pierwszeństwo przed prawem religijnym przede wszystkim w tych sytuacjach, w których nieprzestrzeganie prawa państwowego mogłoby przynieść wspólnocie religijnej wymierne szkody, co jednak członków wspólnoty religijnej wcale nie zwalnia od wpływania na tworzenie prawa państwowego w taki sposób, by było ono dla wyznawców jak najbardziej korzystne. Prawo państwowe przydaje się - między innymi - do zabezpieczenia wszelkich dóbr materialnych wspólnoty religijnej, lecz prymat przepisów państwowych nad prawem religijnym nie jest bezwzględny, o czym nie można zapominać.
Jest bezwzględny, o czym radzę pamiętać. Żadne prawo religijne nie ma nadrzędnej pozycji nad prawem państwowym. I nie będę pisać, co mnie obchodzi Wielka Brytania i Francja, bo nie będę się publicznie wyrażać.
Należy też pamiętać, i to bezwzględnie, iż wspólnoty religijne mają psi obowiązek przestrzegać prawa państwowego nie dla jakichś "wymiernych korzyści", tylko dlatego, że to prawo obowiązuje wszystkich obywateli, albowiem dla obywateli jest tworzone, nie dla jakichś tam wspólnot religijnych. Próbować wpływać sobie możecie, czemu nie, każdy może. I tak, nieprzestrzeganie prawa mogłoby przynieść takiej wspólnocie szkody, bo pociągniętoby jej członków do odpowiedzialności karnej. Pamiętać również należy, że skoro się chce z prawa korzystać, to należy je szanować. Czy to, co napisałam, jest wystarczająco jasne, czy mam wytłumaczyć jeszcze raz?
>>Czyli prawo kanoniczne nie dałoby takim grupom żadnych kompetencji sprzecznych z prawem Polskim?
>Można przypuszczać, że nie dałoby takich kompetencji, lecz być może wskazałoby takim grupom specyficzne zadania. Mogłyby do nich należeć: sprawowanie opieki nad miejscami kultu, minimalizowanie niebezpieczeństwa profanacji, ochrona dóbr sakralnych (w tym ruchomych), kosztowności, obiektów wotywnych, pieniędzy, dóbr przyjętych powierniczo, dokumentów, archiwów, itp.
Takie rzeczy z powodzeniem robi Policja. Żadne milicje nie są potrzebne, a jeśli chcą sobie takowe powołać, to proszę bardzo - na podstawie ustaw, które przywołałam. Państwowych ustaw, a nie kanonicznych.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Jest bezwzględny, o czym radzę pamiętać. Żadne prawo religijne nie ma nadrzędnej pozycji nad prawem państwowym. I nie będę pisać, co mnie obchodzi Wielka Brytania i Francja, bo nie będę się publicznie wyrażać.

Co oczywiste, nie brakuje osób, które zajmują podobne stanowisko, jednak nawet samo prawo państwowe w niektórych kwestiach podchodzi do tych spraw dużo mniej bezwzględnie, niż niektórym się wydaje, i to najczęściej właśnie ze względów czysto religijnych. Jest to oczywiście zasługa środowisk religijnych, które mają różne możliwości wpływania na proces tworzenia prawa państwowego w taki sposób, by ostatecznie uwzględniało ono specyficzne potrzeby i interesy wyznawców. Optymalna pod tym względem jest sytuacja, gdy świątobliwi wyznawcy tworzą prawo państwowe, stosując się ściśle do religijnych wytycznych, tak że z czasem odróżnianie prawa religijnego i prawa państwowego traci zwyczajnie sens, bo istnieje tylko prawo religijne, regulujące wszelkie sfery życia. Trudno ukrywać, że z pewnych powodów byłoby to wręcz pożądane.

> prawo obowiązuje wszystkich obywateli, albowiem dla obywateli jest tworzone, nie dla jakichś tam wspólnot religijnych.

Można to tak ująć, lecz również można się wobec takiego ujęcia sprawy dystansować. Pamiętajmy, że prawo państwowe nie reguluje wszystkiego. Poza tym, zdarza się, że prawo państwowe jest po prostu złe, bo przeciwne prawom boskim. Takiego prawa nie ma się obowiązku przestrzegać, a nawet należy je ignorować, łamać i zwalczać. Historia zna wiele takich chwalebnych przykładów.

>Pamiętać również należy, że skoro się chce z prawa korzystać, to należy je szanować. Czy to, co napisałam, jest wystarczająco jasne, czy mam wytłumaczyć jeszcze raz?

Nie widzę przecież żadnych przeszkód, by szanować prawo państwowe, gdy jest to korzystne ze względów religijnych.

>Takie rzeczy z powodzeniem robi Policja. Żadne milicje nie są potrzebne, a jeśli chcą sobie takowe powołać, to proszę bardzo - na podstawie ustaw, które przywołałam. Państwowych ustaw, a nie kanonicznych.

Powiedzmy raczej - na podstawie prawa religijnego z uwzględnieniem przepisów prawa państwowego.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
04-08-2016 08:36 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>Optymalna pod tym względem jest sytuacja, gdy świątobliwi wyznawcy tworzą prawo państwowe, stosując się ściśle do religijnych wytycznych, tak że z czasem odróżnianie prawa religijnego i prawa państwowego traci zwyczajnie sens, bo istnieje tylko prawo religijne, regulujące wszelkie sfery życia. Trudno ukrywać, że z pewnych powodów byłoby to wręcz pożądane.

No to najlepiej przyłączyć się do ISIS. Nie wiem doprawdy, czemu hiperkatolicy tak bardzo psioczą na islamskich ekstremistów, skoro chcą tego samego. Może z zazdrości, że tamtym udało się zmobilizować więcej szczerych popleczników.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>No to najlepiej przyłączyć się do ISIS. Nie wiem doprawdy, czemu hiperkatolicy tak bardzo psioczą na islamskich ekstremistów, skoro chcą tego samego. Może z zazdrości, że tamtym udało się zmobilizować więcej szczerych popleczników.

Obrzydliwie tchórzliwy argument - uderza w poganochrześcijan, zrównując ich ze zbrodniarzami i mordercami, bo wiadomo, że poganochrześcijanie są wyrozumiali i łagodni, więc odpuszczą niemal każdą zniewagę (co w przypadku tych innych nie uszłoby nikomu płazem). Niezbadane są ścieżki ludzkiego umysłu, ale jakże przewidywalne...



"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
04-08-2016 11:12 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>No to najlepiej przyłączyć się do ISIS. Nie wiem doprawdy, czemu hiperkatolicy tak bardzo psioczą na islamskich ekstremistów, skoro chcą tego samego. Może z zazdrości, że tamtym udało się zmobilizować więcej szczerych popleczników.
>Obrzydliwie tchórzliwy argument - uderza w poganochrześcijan, zrównując ich ze zbrodniarzami i mordercami

Nazywanie terrorystów z ISIS mordercami ma sens tylko wtedy, gdy przyjmujemy pewną obcą im zasadę moralną - którą i ja przyjmuję - a mianowicie: człowiek, którego zwyczaje lub ideologia są dla mnie obrzydliwe, nie jest z tego powodu moim wrogiem. Skoro tak, to jego zabicie nazwiemy morderstwem. Jeśli jednak uznamy, że wrogiem jest, to jego zabicie trudno nazwac zbrodnią, bo wszak zabijanie wrogów dopuszcza każdy system etyczny oprócz skrajnego pacyfizmu. Jeżeli uznajemy, że ludzie wyznający inne wartości niż nasze są wrogami, wtedy uczciwość nakazuje nazwać islamskich ekstremistów wojownikami. A jaki stosunek owi "poganochrześcijanie" (brzmi jak "mięsoweganie") mają do ludzi, wyznajacych inne wartosci niż oni sami?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A jaki stosunek owi "poganochrześcijanie" (brzmi jak "mięsoweganie") mają do ludzi, wyznajacych inne wartosci niż oni sami?

Jest to stosunek pełnego szacunku do własnych przekonań, a nawet - poglądów.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
ZaKotem (8733 punktów)
>>A jaki stosunek owi "poganochrześcijanie" (brzmi jak "mięsoweganie") mają do ludzi, wyznajacych inne wartosci niż oni sami?
>Jest to stosunek pełnego szacunku do własnych przekonań, a nawet - poglądów.

W takim razie pokornie przepraszam za owe sugestie, gdyż najwyraźniej pomyliłeś mi się z zupełnie innymi ludźmi, którzy taką nazwą się określać lubią.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>W takim razie pokornie przepraszam za owe sugestie, gdyż najwyraźniej pomyliłeś mi się z zupełnie innymi ludźmi, którzy taką nazwą się określać lubią.

Wszyscy ulegamy jakimś iluzjom.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
29-08-2016 20:34 
 0 na 2
Żółwik (23 punktów)Po zlocie
Zauważyliście że przed spotkaniem w Krakowie pojawiły się w Europie jekieś nagłe zamachy. A NIE BYŁO takowych przed EURO 16 albo przed IO RIO. Odpowiedź jest prosta , takie zamachy to sprawka Szatana aby przestraszyć ludzi i zniechęcić ich do wyjazdu do Krakowa. Szatan wie że tutaj Pan Bóg łowi ludzkie serca i siła oddziaływania Papieża jest ogromna. I robi wszystko ażeby ludzi odciągnąć od Pana Boga.
Zamachy w Norwegii(77 osób) były chyba miesiąc przed spotkaniem w Madrycie, ŚDM. Nie przypadek!!! Myślimy sobie że normalny człowiek by nie zrobił czegoś takiego. Ale może być tak że diabeł wejdzie w duszę jakiegoś człowieka i On robi coś czego nie chce, takie jakby opętanie. A po skończonym czynie diabeł zadowolony opuszcza człowieka a ten mówi że wcale nie chciał tego zrobić. Kto by nie dokonał zamachu , czy terorysta czy przeciętny człowiek to zawsze ZŁY namawia do tego.
Przed euro nie było zamachów bo diabłowi takie spotkania nie przeszkadzają a religijnych nie lubi.
A np. zamach na brata Rogera z Taize? Kto wie czy w kobietę nie wszedł diabeł i nie kierował nią....
Duch Prawdy (14787 punktów)Odp: Po zlocie
>A po skończonym czynie diabeł zadowolony opuszcza człowieka a ten mówi że wcale nie chciał tego zrobić.
"więc ja się przysięgam, być może to Stefan, lecz w każdym bądź razie nie ja"
>Kto wie czy w kobietę nie wszedł diabeł
Ja wiem.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Bóg łowi ludzkie serca
Łowca.B


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Bóg łowi ludzkie serca
>Łowca.B
Bóg łowi serca, a Kościoły dusze.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
30-08-2016 12:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Bóg łowi ludzkie serca
>>Łowca.B
>Bóg łowi serca, a Kościoły dusze.
Kościoły to raczej sakiewki łowią.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
30-08-2016 14:00 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Bóg łowi serca, a Kościoły dusze.
>Kościoły to raczej sakiewki łowią.
Sakiewki łupią.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-08-2016 20:31 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)
>z czasem odróżnianie prawa religijnego i prawa państwowego traci zwyczajnie sens, bo istnieje tylko prawo religijne, regulujące wszelkie sfery życia. Trudno ukrywać, że z pewnych powodów byłoby to wręcz pożądane.
Jeśli to żart, bo raczej z tych głupszych. Jeśli to na poważnie...
>Pamiętajmy, że prawo państwowe nie reguluje wszystkiego. Poza tym, zdarza się, że prawo państwowe jest po prostu złe, bo przeciwne prawom boskim. Takiego prawa nie ma się obowiązku przestrzegać, a nawet należy je ignorować, łamać i zwalczać.
No super. Jesteś na najlepszej drodze do strzelania do "niewiernych".
>Nie widzę przecież żadnych przeszkód, by szanować prawo państwowe, gdy jest to korzystne ze względów religijnych.
A jeśli nie jest korzystne, to również należy je szanować!
>Powiedzmy raczej - na podstawie prawa religijnego z uwzględnieniem przepisów prawa państwowego.
W końcu doprowadzisz do tego, że zacznę rzucać mięsem, więc Cię będę od teraz ignorować.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli to żart, bo raczej z tych głupszych. Jeśli to na poważnie...

Jest to spójna argumentacja, w której na podstawie takich a nie innych przesłanek wnioskuje się o takiej a nie innej konkluzji. Jeżeli za przesłankę przyjmiemy nieuchronność wyparcia prawa państwowego przez prawo religijne, co jest przecież do pomyślenia, to nieubłaganie wynika stąd konkluzja o następczej wobec tego faktu bezsensowności odróżniania prawa religijnego i państwowego.

>No super. Jesteś na najlepszej drodze do strzelania do "niewiernych".

Chodziło mi raczej o takie przykłady, jak święci męczennicy wczesnochrześcijańcy, choćby św. Sebastian, św. Flor i Laurus czy św. Sergiusz i Bakchus.

>A jeśli nie jest korzystne, to również należy je szanować!

Owszem, należy, ale nie bezwzględnie, chyba że bezwzględne przestrzeganie tego prawa jest korzystne z powodów religijnych.

>W końcu doprowadzisz do tego, że zacznę rzucać mięsem, więc Cię będę od teraz ignorować.

A mięso, którym zamierzasz rzucać, jest bardziej koszer czy bardziej halal? Bo jeżeli jedno lub drugie, wówczas jest okazja do przypomnienia, że na pewne specyficzne praktyki uboju zwierząt prawo państwowe zezwala właśnie ze względów religijnych, co jest przecież bardzo humanitarne (a nawet - humanistyczne), a ponadto - bardzo postępowe w najbardziej lewicowym znaczeniu.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Grzegorz (5685 punktów)
> Nie przypadkiem któryś z tuzów polskiej lewicy - chyba Sierakowski z "Krytyki Politycznej" - zauważył, iż "na prawicy" popularny jest pogląd, że państwo polskie zorganizowało za duże pieniądze megaimprezę światowemu lewactwu.

No tak, ale czy coś za tym idzie? Młodzież przyjechała, posłuchała papieża, powiwatowała i odjechała. Biskupi pewnie (podejrzewam) uprzejmie pokiwali głowami kiedy papież im powiedział co myśli o cenniku usług duchownych. Żeby wywrzeć na nich wrażenie Franciszek musiałby zrobić wejście w stylu Chrystusa do handlujących w świątyni

A jutro pewnie wszyscy zapomną i wrócą do starego, zwłaszcza gdy taki Terlikowski i koledzy doprecyzują co naprawdę papież miał na myśli. A jak się nie da przekręcić, to trzeba przecież przypomnieć że papież jest nieomylny tylko wtedy kiedy zgadza się z Terli... chciałem powiedzieć, kiedy wypowiada się oficjalnie w kwestiach teologicznych, czyli już niekoniecznie wtedy kiedy mówi o polityce czy finansach
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Prawda jest taka, że papieża się szanuje, bo tak wypada, ale do świętego Piotra nie jeździ się już na klęczkach. Od blisko 40 lat na tronie papieskim nie zasiadał żaden Włoch, a funkcjonowanie Kościoła rzymskiego jest coraz bardziej zależne od Kościołów krajowych i wywodzących się z nich zagranicznych duchownych i świeckich. Dlatego Bergoglio nie może się na lokalne Kościoły obrażać, bo to może być większy problem dla Kurii Rzymskiej i papieża niż dla lokalnego Kościoła, jeżeli ten ostatni jest nadal majętny i wpływowy.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
02-08-2016 08:44 
 Ocena 3 na 3
Irekma (84 punktów)
Spójrzmy na to ze strony biznesowej, chętnie bym zobaczył rozliczenie kosztów poniesionych przez państwo na organizację wydarzenia. Pozostała część rachunku byłaby równie interesująca - kto i jakie odniósł korzyści.
04-08-2016 04:57 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (5685 punktów)
>Spójrzmy na to ze strony biznesowej, chętnie bym zobaczył rozliczenie kosztów poniesionych przez państwo na organizację wydarzenia. Pozostała część rachunku byłaby równie interesująca - kto i jakie odniósł korzyści.

To jakie korzyści odniósł KRK to z grubsza można oszacować. W systemie zarejestrowało się 350 tysięcy pielgrzymów, większość (ok. ćwierć miliona) wybrało pakiety z zakwaterowaniem. Nie podano które, więc liczmy po 600 PLN. Wychodzi około 200 mln PLN z samych pielgrzymów. Na pewno były też dodatkowe bonusy (typu opłaty od restauratorów za pośrednictwem Komitetu Organizacyjnego), ale to już pewnie drobnica.

Nie wiem jakie opłaty musiał ponieść z tego tytułu KRK. Wolontariusze - jak sama nazwa sugeruje - zwykle pracują za darmo, ale tym razem nawet dopłacali do interesu Noclegi były - przynajmniej w ogromnej większości - również za darmo (z punktu widzenia KRK, bo pielgrzym który wykupił pakiet bez zakwaterowania i zamieszkał w hotelu sam też za niego płacił). Do komunikacji dorzucił się Kraków.

Wiem że jeśli chodzi o opłaty to np. ZAIKS im nie odpuścił (trafił swój na swego), przynajmniej na początki, ale na czym stanęło na końcu nie wiadomo.

W sumie finanse ŚDM to dobry przykład jak (nie) działa u nas rozdział państwa od Kościoła Jak trzeba zapłacić, to niech to zrobi państwo bo to przecież wg KRK to nie tylko impreza religijna, ale również promocja Polski, Krakowa itd. No ale jak już zajrzeć do finansów (które jako podatnik również sponsorowałem) to w tym momencie nie jest to moja sprawa.
finerbijk (17282 punktów)
Za sprawą Franciszka dokonuje się swoista symbioza "lewactwa" i "katoli światowych" (bo ci krajowi to ponoć nadal zaścianek), co jest historycznym ewenementem, a jest wyrażana między innymi stosunkiem do tzw. "uchodźców". Nie, że mnie to specjalnie dziwi albo wzrusza, obie te postawy są mi inherentnie obce, zatem ich łączenie czy jakaś korelacja nie budzi wielkich emocji, co najwyżej ironiczny chichot. Ale, gdyby rzeczywiście kościół i lewa strona poszły ręka w rękę, to Bóg nas broń, bo koniec jest blisko..
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Ciekawe dlaczego Benedykt XVI abdykował. Czyżby postępowe prądy były już tak silne, że się poddał ? Kościół jest w defensywie - co najmniej, a ja sądzę, iż jest na równi pochyłej i zdąża do upadku. Nie wiem, czy to dobrze, czy nie. Coś się kończy, coś się zaczyna. I tak KK długo istnieje (w przeciwieństwie do 1000 letniej Rzeszy), jest udanym projektem.

I taki mały apel, to osób fanatycznie walczących z wiarą, zabobonami etc.:
Lepiej mieć własnych fanatyków, niż walczyć z cudzymi. Jeżeli ktoś w Europie chce umierać za wiarę... Bo ja w to wątpię, a sorry - Muzułmanie...
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>I taki mały apel, to osób fanatycznie walczących z wiarą, zabobonami etc.:
>Lepiej mieć własnych fanatyków, niż walczyć z cudzymi.
Najlepiej zaś nie mieć żadnych fanatyków, prawda ?
Czy lepiej mieć lepiej, czy lepiej mieć najlepiej ?
05-08-2016 08:57 
 Ocena 5 na 5
Fiedia (1636 punktów)
>Ciekawe dlaczego Benedykt XVI abdykował.

Bo Niemcy tylko do emerytury robią, nie to co Polacy.

>Kościół jest w defensywie - co najmniej, a ja sądzę, iż jest na równi pochyłej i zdąża do upadku.

W zachodniej Europie? Pewnie tak. Gdzie indziej? Niekoniecznie.

>Nie wiem, czy to dobrze, czy nie. Coś się kończy, coś się zaczyna. I tak KK długo istnieje (w przeciwieństwie do 1000 letniej Rzeszy), jest udanym projektem.

Jeśli istotnie do upadku zmierza to bardzo dobrze. Nie nazwałbym również owego tworu udanym projektem chyba, że za kryterium sukcesu uznać ilość zagrabionej kasy i ciemnoty wciśniętej ludziom.

>Lepiej mieć własnych fanatyków, niż walczyć z cudzymi. Jeżeli ktoś w Europie chce umierać za wiarę... Bo ja w to wątpię, a sorry - Muzułmanie...

Czyli kościół chroni Przenajświętszą przed najazdem złych Muzułmanów? Potworek zdaje się na prawicy popularny ale jakichś większych z rzeczywistością związków nie widzę.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
05-08-2016 09:21 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Lepiej mieć własnych fanatyków, niż walczyć z cudzymi. Jeżeli ktoś w Europie chce umierać za wiarę... Bo ja w to wątpię, a sorry - Muzułmanie...

Najlepiej nie mieć żadnych, ale z dwojga złego jednak wolałbym cudzych, bo ci przynajmniej nie będą mieli mnie za "zdrajcę ", co w przypadku swoich jest pewne. Z najbardziej nawet zajadłym ideologicznie wrogiem da się negocjować, z kimś, kto ma cię za zdrajcę, nie ma szans.

Za żadną wiarę nie warto umierać, choćby to była wiara w rzeczy najpiękniejsze. Może jednak warto umierać za realnie istniejacą wolność, prawa człowieka i obywatela, w tym między innymi prawo do wiary, która nam się nie podoba. Kto jednak zechce za to umierać, albo - co chyba rozsądniejsze - zabijać, jak to robią Amerykanie, gdy europejscy patrioci (przynajmjiej ci wschodnioeuropejscy) otwarcie ryczą, że to nowoczesne bzdury, którymi oni się brzydzą - dokładnie tak samo, jak wrogowie naszej cywilizacji? To ja już wolę obcych wrogów.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
> Z najbardziej nawet zajadłym ideologicznie wrogiem da się negocjować, z kimś, kto ma cię za zdrajcę, nie ma szans.

Możesz podać jakieś historyczne przykłady takiego udanego dialogu?

>Za żadną wiarę nie warto umierać, choćby to była wiara w rzeczy najpiękniejsze. Może jednak warto umierać za realnie istniejacą wolność, prawa człowieka i obywatela, w tym między innymi prawo do wiary, która nam się nie podoba. Kto jednak zechce za to umierać, albo - co chyba rozsądniejsze - zabijać, jak to robią Amerykanie, gdy europejscy patrioci (przynajmjiej ci wschodnioeuropejscy) otwarcie ryczą, że to nowoczesne bzdury, którymi oni się brzydzą - dokładnie tak samo, jak wrogowie naszej cywilizacji? To ja już wolę obcych wrogów.

Przychodzi taki moment, gdy kamyczek uruchamia lawinę, a kropla wywołuje powódź. I - jak wielokrotnie pokazała historia - wcale nie trzeba tej lawiny czy powodzi specjalnie szykować. Wystarczy tylko być gotowym, gdy wydzwoni dzwon alarmowy - bum bum!


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
08-08-2016 08:40 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>> Z najbardziej nawet zajadłym ideologicznie wrogiem da się negocjować, z kimś, kto ma cię za zdrajcę, nie ma szans.
>Możesz podać jakieś historyczne przykłady takiego udanego dialogu?

Współpraca gospodarcza między USA i ZSRR w czasie zimnej wojny, układy rozbrojeniowe czy programy kosmiczne. Faktyczny sojusz USA z Arabią Saudyjską, dokładnym przeciwieństwem liberalnej demokracji. Sojusze średniowiecznych chrzescijan z poganami przeciwko innym chrzescijanom sprzymierzonym z innymi poganami. Współdziałanie klerykałów i liberałów w "Solidarności". Współpraca chińskich komunistów i Kuomintangu w obliczu japońskiej inwazji. No nie wiem, tysiące.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Frenemies.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
06-08-2016 23:43 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)

Cytat:
>Za żadną wiarę nie warto umierać, choćby to była wiara w rzeczy najpiękniejsze. Może jednak warto umierać za realnie istniejacą wolność, prawa człowieka i obywatela, w tym między innymi prawo do wiary, która nam się nie podoba. Kto jednak zechce za to umierać, albo - co chyba rozsądniejsze - zabijać, jak to robią Amerykanie, gdy europejscy patrioci (przynajmjiej ci wschodnioeuropejscy) otwarcie ryczą, że to nowoczesne bzdury, którymi oni się brzydzą - dokładnie tak samo, jak wrogowie naszej cywilizacji? To ja już wolę obcych wrogów.

Um chciałeś chyba powiedzieć:
"Za wiarę w realnie istniejącą wolność",
Bo czym jest "realnie istniejąca wolność" ???
A jeśli to co dla Ciebie jest "realnie istniejącą wolnością" , dla kogoś innego jest zniewoleniem?
"prawa człowieka i obywatela" ???
Chyba chcesz powiedzieć o Twojej WIERZE w "prawa człowieka i obywatela", bo czym one są ?
Jakimś kryterium wymyślonym przez Ciebie, czy absolutem? Jeżeli absolutem, to na jakiej podstawie ? A jeżeli sam to wymyśliłeś... to ...
"Warto umierać za to w co TY WiERZYSZ" ???? Czy jak?
Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.


Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365