 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-10-2016 08:57 | Arminius (25555 punktów) | Szatański wirtuoz
3 na 3 | Wiadomo, iż Paganini podpisał cyrograf. Zaprzedał duszę diabłu – a ten w zamian wyposażył go w boski, czy raczej szatański talent i uczynił genialnym skrzypkiem wszechczasów. Paganini był obdarzony nie tylko szatańskim talentem. Jego aparycja i zachowanie na scenie podczas koncertów - wpisywały się w ową tworzącą się i obrastającą w coraz to nowe fakty legendę o mefistofelesowym rodowodzie genialnego maestra. Wysoki, bardzo szczupły, z zapadniętymi policzkami, blady jak płótno, z płonącymi oczyma, grający z pamięci i – w związku z tym – „ tańczący na scenie”, wykonujący przy tym gwałtowne, konwulsyjne ruchy tułowiem, pieszczący zachłannie swoimi bardzo cienkimi, szponiastymi, długimi palcami korpus instrumentu, dobywając z nich szatańsko piękne dźwięki. Do tego charakterystyczny ubiór: cały w czerni, niczym Immanuel Kant , którego sylwetka przez długie lata wśród polskiej szlachty uchodziła za wizerunek niemieckiego diabła. Do tego jeszcze żyłka hazardu, utracjuszowski styl życia, słabość do kobiet, no i grand finale – czyli odmowa przyjęcia wiatyku i ostatniego namaszczenia – co zaskutkowało problemami z pogrzebaniem ciała maestra w poświęconej ziemi. Ale myliłby się kto, twierdząc, iż Paganini był pierwszym, którego posądzono o konszachty z siłami piekielnymi. Skrzypce w ogóle uchodzą za diabelski instrument – podobno dlatego, iż mają kształt ponętnej kobiety i jak kobiety potrafią uzależnić od siebie i zniszczyć, zwłaszcza te najpierwszego sortu – czyli wykonane przez rody cremońskich lutników. Kilkadziesiąt lat przed Paganinim inny maestro – okrzyczany największym wirtuozem swoich czasów – tez miał - jakoby - u podstaw swej wirtuozerii szatańskie inspiracje. Mowa jest o Giuseppe Tartinim, który zmarł mniej więcej wtedy, gdy urodził się Paganini. A przyszedł na świat w uroczym miasteczku Piran na płw. Istria w obecnej Słowenii, wówczas należącej do Wenecji. Był niewątpliwie wunderkindem. W wieku dwudziestu kilku lat został Maestro di Capella w bazylice Św. Antoniego w Padwie ( święty Antoni Padewski), zastrzegając sobie prawo gry w innych zespołach muzycznych ( klauzula uchylająca zakaz konkurencji – żywcem jakby z dzisiejszych kontraktów managerskich podpisywanych przez dyrektorów jednostek kultury) oraz pracę naukową nad teorią harmonii i akustyki. Na niwie tej osiągnął wcale wybitne osiągnięcia – jednakże dzisiaj pamięta się o nim głównie za przyczyną szkoły muzycznej gry na skrzypcach, którą powołał do życia w Padwie i do której zjeżdżali się z całej Europy młodzi entuzjaści gry na tym instrumencie oraz jako autora osławionej „Diabelskiej Sonaty”. Według przekazu francuskiego astronoma Jerome Lalande (zawartego w jego książce "Voyage d'un François en Italie") - któremu maestro miał zdradzić okoliczności powstania utworu - Tartini miał sen, w którym szatan pojawił się u jego łóżka i poprosił o lekcje gry na skrzypcach. Pod ich koniec skrzypek wręczył instrument diabłowi i kazał mu grać - aby przekonać się o możliwościach ucznia. Szatan zagrał z taką maestrią, że Tartiniemu zaparło dech w piersiach. Zerwał się ze snu, porwał skrzypce i usiłował odtworzyć diabelski utwór - co mu się tylko udało częściowo. Tak powstała osławiona "Sonata z diabelskim trylem" - stawiająca przed wykonawcą bardzo wysokie wymagania oraz stanowiąca inspirację dla innych utworów - w tym Fryderyka Chopina. Na jednym z placów w Piranie wznosi się pomnik wystawiony przez miasto swojemu największemu synowi. Tartini z oddlai - przy odrobinie wyobraźni - przypomina wcale udanie wspomnianego wyżej Kanta. Przy czym w prawej ręce trzyma smyczek, a w lewej skrzypce roboty samego Antoniego Stradivariusa - którego - nomen omen - także podejrzewano o konszachty piekielne. Te skrzypce to perła w koronie kilkuset instrumentow stworzonych przez najsłynniejszego cremońskiego lutnika. Uchodzą za najbardziej udane (rok powstania 1715), a zwane są w środowisku koneserów "skrzypacami Stradivariusa - Lipińskiego". Tartini pod koniec życia przekazał je swojemu uczniowi nazwiskiem Salvini, a ten - jak chce legenda - usłyszawszy jak wyśmienicie gra polski skrzypek, połamał jego "zwykły" instrument na kolanie i wręczył mu majsteresztyk Stardivariego stwierdzając, iż tylko takich skrzypiec jest on godzien. Czy Lipiński był pod urokiem szatana - to już historia na odrębny wątek. www.youtube.com/watch?v=z7rxl5KsPjs www.sloven(*)-anniversary-of-tartini-statue | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | Interesujące historyjki , szczególnie dla kogoś zamiłowanego w muzyce. Zastanawia tylko jedna rzecz w tym wszystkim, dlaczego nieprzeciętne umiejętności były ongiś przypisywane konszachtom z diabłem a nie wynikiem nadzwyczajnej łaski bożej czy tez bożego daru ? Może ktoś ma jakąś koncepcję jak to wytłumaczyć ? www.youtube.com/watch?v=FTEb3RsN4jw
|
|
 | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | Wszystko to jest sceniczny "imydż", który wcale nie jest wymysłem najnowszych czasów. Artysta wierzący raczej nie przypisywałby sobie wyjątkowej Bożej łaski, bo to byłoby objawem zupełnie niechrześcijańskiej pychy. Mniej wierzący też raczej nie budowałby takiego wizerunku tylko na pokaz, bo żeby był spójny, to ktoś pozujący na wybrańca Boga powinien prowadzić się po Bożemu, a to wszak zupełnie nie jest artystowskie. Szatan za to pasuje o wiele lepiej.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | zawistnicy | Talent szatański to to także telent nieziemski - równy boskiemu, tylko że z konotacją negatywną ( tym niemniej jednak bardzo podniecającą, jak każdy zakazany owoc). Przypisywanie geniuszom takiej genzy ich uzdolnień brało się - także- z prozaicznych powodów: zazdrości i zawiści. Sami nie byliuzdolnieni, więc za swoje braki i przeciętność brali sui generis odwet, kreując pomówienia o związki geniusza z szatanem.
Przeczytanie historyjek to mało. Tu chodzi o muzykę. Wysłuchał Pan sonety? Kreuje melancholijno - nokturnowy nastrój, w sam raz na jesienne, deszczowo - wietrzne wieczory, wyborne tło do nastrojowej lektury.
|
|
 | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Szatański wirtuoz | > Zastanawia tylko jedna rzecz w tym wszystkim, dlaczego nieprzeciętne umiejętności były ongiś przypisywane konszachtom z diabłem a nie wynikiem nadzwyczajnej łaski bożej czy tez bożego daru ? Może ktoś ma jakąś koncepcję jak to wytłumaczyć ?www.youtube.com/watch?v=FTEb3RsN4jwDla mnie sprawa jest prosta. Są tu dwa aspekty: Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabla. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczul w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzeki do Niego: "Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem". Lecz On mu odparł: "Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych". Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku Świątyni i rzekł Mu: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień", Odrzekł Mu Jezus: "Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego". Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzeki do Niego: "Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon". Na to odrzekł mu Jezus: "Idź precz szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz". Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu. (Mt 4,1-11; Mk 1,12-13; Łk 4,1-13). 33 Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: «Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?» 34 Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» 35 Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?» 36 Odpowiedział Jezus: « Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». 37 Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie14. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». 38 Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. 39 Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego [więźnia]. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił Króla Żydowskiego?» 40 Oni zaś powtórnie zawołali: «Nie tego, lecz Barabasza!» A Barabasz był zbrodniarzem. Z Biblii wynika, że ziemskie dobra są własnością szatana. Chrześcijaństwo jest kultem cierpienia. Wg tej religii jesteśmy non stop wystawiani na próbę. Powinniśmy rezygnować z dóbr i żyć w pokorze. To taka duchowa komuna, nikt nie może być lepszy. I ma to pewne podstawy, podobnie jak to, że prawda jest przeciwieństwem piękna i emocjonalnych uniesień. Ludzie, którzy kojarzą Boga z pięknem i dobrem są bardzo naiwni. Piękno jest kuszącym złem, preludium do uzależnienia. Piękne kobiety, narkotyki, dobre jedzenie, muzyka, zwycięstwo, bogactwo - to wszystko ma swoje złe skutki uboczne. Bez tego pozostaje denna pustka. Wartość ma miłość z brzydką babą, bieda, pokora, wyrzeczenia, trzymanie się ścisłego harmonogramu. Owa wartość nie jest wcale sensem, wartością samą w sobie. To jedynie wartość unikania tego co bardziej szkodzi, choć ma kuszącą powłokę. Wspomniany aspekt katolicyzmu to to samo co komuna i szare, prostokątne bloki, żywność na kartki w sklepie itd. To odrażające, ale gdy ktoś dąży do prawdy, napotyka na ten sam problem ze światem. I nie może być inaczej. Nigdy nie będzie, bo idealna utopia nie istnieje. Żeby coś było lepsze, to coś innego musi być gorsze, a gdy wszystko jest równe, to wszystko jest równie paskudne i nie ma żadnej wartości, gdyż ta polega na porównaniu.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | do dekoncentracji | "Piękno jest kuszącym złem, preludium do uzależnienia".
Czy też raczej do odwracania uwagi od tego na czym owa uwaga winna być przede wszystkim skoncentrowana. Z powodu jak wyżej w kościele katolickim ( i w protestanckich denominacjach też podobny trend wystąpił) nie raz krytykowano ostro muzykę czy śpiew sakralny. Argument był taki, że jak jest ona piękna i absorbująca - to następuje przerost formy nad treścią i wierni kontempują muzykę a nie Boga. Potrafiło się nawet oberwać chorałom gregoriańskim.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: do dekoncentracji | No i dla mnie m.in. dzięki temu nawet gdybym wierzył w Boga to musiałbym się opowiedzieć przeciwko niemu. Pikanterii dodaje fakt, że wolna wola nie może istnieć logicznie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|