 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-02-2007 08:21 | Michał (13 punktów) | Big bang | Dręczy mnie pytanie dotyczące wielkiego wybuchu. Dlaczego nigdy nikt nie mówi w którym punkcie Wszechświata on nastąpił? Próbowałem sobie odpowiedzieć na to pytanie i doszedłem do pewnych wniosków. Musiałem być bardzo ostrożny w założeniach myślowych by się nie pogubić w tym wszystkim. Wiem że wielki wybuch nastąpił 13,7 mld lat temu i obserwowany Wszechświat ma promień 13,7 mld lat świetlnych. Skoro obserwowany prze mnie obiekt znajduje się 13,7 mld lat świetlnych ode mnie a obraz który obserwuję jest przestarzały o 13,7 mld lat to ten obiekt w rzeczywistości znajduje się znacznie dalej. Do diabła co on porusza się z prędkością nadświetlną? Przecież to niedorzeczne. A jednak... nie należy tego rozważać jako wyłącznie przestrzeń ale jako czasoprzestrzeń. Fizyka relatywistyczna przychodzi z pomocą. W moim punkcie czasoprzestrzeni obiekt jest oddalony ode mnie o 13,7 mld lat świetlnych. W jego punkcie czasoprzestrzeni ja jestem od niego oddalony o 13,7 mld lat świetlnych. Okazuje się że nie ma kompletnie żadnego znaczenia który punkt we Wszechświecie przyjmie się za punkt początkowy wielkiego wybuchu. Obserwator jest zawsze w epicentrum. Kolejny wniosek to fakt że Wszechświat rozszerza się coraz szybciej co jest wynikiem nie żadnej czarnej materii czy innych bzdur ale istotą czasoprzestrzeni. Im obiekt dalszy tym szybciej się będzie od nas oddalał ale nie dlatego że działa nań jakaś nieznana siła ale dlatego że jego obraz widzimy przestarzały. Prosto to wytłumaczyć. Patrzę na obiekt oddalony ode mnie o 10 lat świetlnych a następnie patrzę na wcześniejsze zdjęcie obiektu sprzed 5ciu lat oddalonego o 5 lat świetlnych. Który obraz jest aktualniejszy? Ten sprzed pięciu czy ten co teraz widzę? Ten sprzed pięciu lat oczywiście. Tam robicie mniejszy błąd w określeniu jego prawdziwej odległości od obserwatora (jakoś ten czas wstecz płynie). Rzeczywista odległość ciała poruszającego się z prędkością światła może zostać wyrażona wzorem: 2,718281828... * odległość pozorna (ta jakby obserwowana). Ten wzór wyszedł mi z obliczeń. Podałem liczbę niewymierną z możliwie dużą dokładnością. Prosiłbym jakiś autorytet o wypowiedź.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| sceptymucha | Poczytaj u ucieczce galaktyk (przesuwanie sie widma galaktyk ku czerwieni). W skrocie rzecz polega na tym, ze Wszechswiat puchnie. Pozdrawiam
|
|
 | | Michał (13 punktów) | Wiem o co chodzi. To jest taki jakby efekt Doplera tylko ,że odnosi się do fali świetlnej a nie akustycznej. Wydłuża się długość fali świetlnej w rezultacie przesuwa się długość widma fali w kierunku światła czerwonego. Skomentowałem to w wątku: Grawitacja. Jeszcze jeden wniosek. Czasoprzestrzeń rozszerza się od epicentrum wielkiego wybuchu z prędkością światła.
|
|
|  | | sceptymucha | >Wiem o co chodzi. To jest taki jakby efekt Doplera tylko ,że odnosi się do fali świetlnej a nie akustycznej. Wydłuża się długość fali świetlnej w rezultacie przesuwa się długość widma fali w kierunku światła czerwonego. Skomentowałem to w wątku: Grawitacja. Jeszcze jeden wniosek. Czasoprzestrzeń rozszerza się od epicentrum wielkiego wybuchu z prędkością światła. Tak, to jest taki jakby efekt Dopplera. Natomiast predkosc ucieczki galaktyk jest wyliczona. Poczytaj o tym. Dzial astrofizyka i kosmologia. Pozdrawiam
|
|
 | | szukacz | (przesuwanie sie widma galaktyk ku czerwieni).>W skrocie rzecz polega na tym, ze wszechswiat puchnie. Nie można wykluczyć, że występują inne, nieznane nam porzyczyny przesuwania się widma.
|
|
|  | | szukacz | Mam inny problem. Czy Księżyc powodująć przypływy wykonuje na Ziemi pracę? Środowisko przypływów nie jest idealnie sprężystym. Czy w związku z tym Księżyc spadnie na Ziemię?
|
|
| |  | | sceptymucha | >Mam inny problem. Czy Księżyc powodująć przypływy wykonuje na Ziemi pracę? Środowisko przypływów nie jest idealnie sprężystym. Czy w związku z tym Księżyc spadnie na Ziemię? Czy Ziemia sprawiajac, ze Ksiezyc wokol niej krazy wykonuje prace? Czy w zwiazku z tym Ziemia spadnie na Ksiezyc? :> Pozdrawiam
|
|
| | |  | | szukacz | Księżyc posiada energię kinetyczną wyjściową.(Skądkolwiek by pochodziła) Jeżeli będzie wykonywał pracę, powodująć odkształcenie innych ciał, to jego energia kinetyczna ulegnie zmniejszeniu(prawo zachowania energii) Ziemia sprawiając, że Księżyc krąży wokół niej, nie wykonuje pracy. Jednak Ziemia nie powoduje zmiany kształtu Księżyca.
|
|
| | | |  | | sceptymucha | >Księżyc posiada energię kinetyczną wyjściową.(Skądkolwiek by pochodziła) >Jeżeli będzie wykonywał pracę, powodująć odkształcenie innych ciał, to jego energia kinetyczna ulegnie zmniejszeniu(prawo zachowania energii) Ziemia sprawiająć, że księżyc krąży wokół niej, nie wykonuje pracy. Jednak Ziemia nie powoduje zmiany kształtu Księżyca. Praca (skalar) rowna sie sila (wektor) razy przesuniecie (wektor). Na Ksiezyc dziala sila grawitacji pochodzaca od Ziemi (Fg = G mM/(r^2) ), a Ksiezyc sie przesuwa (jaki wektor bys zapisal?). Tak samo jest zreszta z plywami- przesuwaja sie one 'wokol' Ziemi przyciagane przez grawitacje Ksiezyca. A teraz podpowiedz: i tak w kolko (narysuj uklad wspolrzednych, to troszke pomoze). Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | szukacz | >A teraz podpowiedz: i tak w kolko (narysuj uklad wspolrzednych, to troszke pomoze). Nic z tego Kolego. Rozumowanie jest proste. Perpetuum mobile nie istnieje. Zakładam elektrowię wykorzystującą pływy. Czerpię energię lektryczną. To Księżyc wykonuje pracę i napędza moja elektrownię.Wykonując pracę, traci energię kinetyczną.
|
|
| | | | | |  | | Michał (13 punktów) | Pole grawitacyjne jest polem potencjalnym. Praca wykonana w tym polu nie zależy od drogi po jakiej przemieszczają się ciała ale od różnicy potencjałów w punkcie początkowym i końcowym. Księżyc oddziałując na powierzchnię wody siłą grawitacyjną powoduje jej uniesienie ku górze (powstaje niezrównoważona siła będąca wypadkową siły grawitacyjnej Ziemi i Księżyca, działa ona bardzo krótko - tak długo jak długo w danej chwili Księżyc wisi nad danym obszarem). W rezultacie przesunie się odrobinę środek masy Ziemi ,a zatem zmniejszy się w pewnym niewielkim stopniu odległość środków mas Ziemi i Księżyca. Energia potencjalna Księżyca w odniesieniu do masy Ziemi zmaleje. Energia potencjalna wody w odniesieniu do powierzchni Ziemi wzrośnie. Nastąpiła zatem zmiana energii potencjalnej Księżyca i energii potencjalnej wody. A wraz z tą zmianą została wykonana praca. Gdy Księżyc przesunie się dalej woda opadnie na skutek działania niezrównoważonej siły grawitacyjnej już tylko Ziemi. Gdy Księżyc znajdzie się po drugiej stronie ziemi praca jaką wykona zniesie pracę jaką wykonał na początku. Gdybyś chciał brać energie z pływów, to taki mechanizm przeciwdziałałby w jakimś stopniu tym pływom przeciwdziałać, zmiany energii w układzie Ziemia-woda-Księżyc byłyby tylko mniejsze jednak nadal zrównoważone. Nie ma istotnych strat energii pola grawitacyjnego (masa nie zniknie z układu). Jeśli jakieś są to są one tak znikome że pomijalne. Prędzej Słońce się wypali niż nam Księżyc na głowę spadnie wskutek prac jakie wykonał  .
|
|
| | | | | | |  | | movax (630 punktów) | Nie jest to jednak układ zachowawczy, ponieważ następuje dyssypacja energii (siły pływowe i tarcie ośrodka na które to działa (morza, dna oceanów, skały)).
Tak więc się mylisz w swym wywodzie. (jednak rzeczywiście nie spadnie, ale odleci ;D)
pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | szukacz | > .są to są one tak znikome że pomijalne. Prędzej Słońce się wypali niż nam Księżyc na głowę spadnie wskutek prac jakie wykonał .> Twój wywód jest logiczny do pewnego stopnia. Zakładasz, że środowisko pływów jest idealnie sprężyste i że nie występuje tarcie. Tarcie wody o dno( biorąc pod uwagę ilość tej wody jest bardzo duże i nie można go bagatelizować. Trudno jest przeprowadzić bilans energetyczny. Tarcie, to ciepło, ciepło, to wzrost objętości, wzrost objętości, to zmiana średnicy kuli ziemskiej , przemieszczanie gruntu może być także zrównoważone. Gdyby przeprowadzenie bilansu energrtycznego było proste, to bym nie stawiał takiego pytania. Przykład Fobosa wskazuje, że problem istnieje. Słońce nagrzewa powietrze, ruch powietrza napędza elektrownię wiatrową.- Słońce wypalająć się napędza elektrownię wiatrową. Księżyc powoduje pływy, pływy napędają elektrownię pływową - Księżyc napędza elektrownię. Księżyc się nie wypala, tylko może tracić energię kinetyczną. W tym przypadku , zmiany energii kinetycznej następują w złożonym uładzie Księżyc - Ziemia.
|
|
| | | | | |  | | sceptymucha | >>A teraz podpowiedz: i tak w kolko (narysuj uklad wspolrzednych, to troszke pomoze). >Nic z tego Kolego. >Rozumowanie jest proste. >Perpetuum mobile nie istnieje. Zakładam elektrowię wykorzystującą pływy. Czerpię energię lektryczną. To Księżyc wykonuje pracę i napędza moja elektrownię.Wykonując pracę, traci energię kinetyczną. Za przeproszeniem, bardzo mnie rozsmieszyles. To Ty wymyslasz perpetuum mobile, a ja probuje Cie naklonic, zebys zajrzal do ksiazek. Jakbys zrobil wszystko kawalek po kawalku w jakimkolwiek stalym ukladzie wspolrzednym ta 'praca' wyszlaby Ci na zero. Pozwol, ze spytam, ile wynosi wektor przesuniecia Ksiezyca po pelnym obrocie wokol Ziemi? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | szukacz | >Za przeproszeniem, bardzo mnie rozsmieszyles. To Ty wymyslasz perpetuum mobile, a ja probuje Cie naklonic, zebys zajrzal do ksiazek. >Jakbys zrobil wszystko kawalek po kawalku w jakimkolwiek stalym ukladzie wspolrzednym ta 'praca' wyszlaby Ci na zero. >Pozwol, ze spytam, ile wynosi wektor przesuniecia Ksiezyca po pelnym obrocie wokol Ziemi?
"Za przeproszeniem, bardzo mnie rozsmieszyleś"- Masz tupet i niestety brak szacunku dla rozmówcy.
>Pozwol, ze spytam, ile wynosi wektor przesuniecia Księżyca po pelnym obrocie wokol Ziemi?
Obawiam się, że nie wiesz o co pytasz.
|
|
| | | | | | | |  | | sceptymucha | O ile Cie zrozumialem chodzi Ci tylko o idee elektrowni plywowej. Jednak musisz najpierw udowodnic, ze w przyrodzie w naturalny sposob powstaje owa elektrownia. Bo jesli nie powstaje, to cale Twoje rozumowanie jest nietrafione. Napisales, ze srodowisko plywow nie jest idealnie sprezyste, ale to za malo. Musisz pokazac, ze po pelnym obiegu Ksiezyca wokol Ziemi dostajemy inna sytuacja niz wyjsciowa. Jesli nie ma zadnych zmian po obiegu i wszystko wraca do tych samych konfiguracji znaczy, ze suma prac (jakie by nie byly) daje zero. Jesli natomiast masz dane mowiace o tym, ze uklad Ziemia- Ksiezyc zmienia sie (astronomiczne pomiary), to przedstaw je i niech to bedzie punkt wyjscia. Jesli chcesz dyskusji, to licz sie, ze nie kazdy bedzie mial takie zdanie jak Twoje, jesli tylko pomocy przy rozwijaniu swoich pogladow, to napisz o tym wprost. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | szukacz | >O ile Cie zrozumialem chodzi Ci tylko o idee elektrowni plywowej. Jednak musisz najpierw >udowodnic, ze w przyrodzie w naturalny sposob powstaje owa elektrownia.
Elektrownie wiatrowe też nie powstają samorzutnie w przyrodzie, co nie zaprzecza przesyłaniu energii przez Słońce i możliwości czerpania tej energii przy pomocy wiatraka. Niestety nie mogę udowodnić tego, że po każdym, obiegu Księżyca, średnica jego orbity ulega zmianie o kilka milimetrów, (wektor , o który pytasz) dlatego właśnie wystąpiłem z tym zapytaniem na forum, gdyż chciałem się dowiedzieć, czy jakieś badania na ten temat prowadzono. Ja przecież nie twierdziłem, że tak jest, tylko podałem hipotezę do weryfikacji, ale weryfikacji opartej na wieloletniej obserwacji.
|
|
| | | | | | | | | |  | | sceptymucha | Szukalem informacji w necie. - znalazlem cos lekko off topic, ale tez ciekawe: www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=937o spowalnianiu sie ruchu obrotowego Ziemi (wplyw Ksiezyca). Niestety jest to tylko sucha informacja bez tlumaczenia. Jesli cos jeszcze znajde, to napisze. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szukacz | >Jesli cos jeszcze znajde, to napisze. >Pozdrawiam Dziękiuję, chętnie skorzystam. Ja napisałem e_mail do znajomego pasjonata astronomii i mistrza olimpiady ogólnopolskiej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szukacz | > www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=937> o spowalnianiu sie ruchu obrotowego Ziemi (wplyw Ksiezyca). Niestety jest to tylko suchaTak właśnie może być, że zamiast zbliżania Księżyca do Ziemi może następować jego oddalanie połączone ze spowolnieniem obrotu Ziemi. To się wiąże w pewnym stopniu z III zasadą dynamiki Newtona.
|
|
| | | | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Perpetuum mobile nie istnieje.
Jedno istnieje. Takim perpetuum mobile jest Wszechświat (oczywiście jeżeli prawdziwym jest któryś z modeli Wszechświata będącego w wiecznym ruchu, np. oscylacyjny).
|
|
| | |  | | movax (630 punktów) | > Czy Ziemia sprawiajac, ze Ksiezyc wokol niej krazy wykonuje prace? Czy w zwiazku z tym Ziemia spadnie na Ksiezyc? :>Księżyc się oddala od Ziemi.  Jakieś 6cm na rok. Jest tak ponieważ siły pływowe działąjące na Księżyc zmniejszają jego prędkość liniową na orbicie, wspólny kręt (moment pędu) układu Ziemia-Księżyc musi być zachowany, tak, więc przy mniejszej prędkości musi zostać (ponieważ Księżyc obraca się w tą samą stronę na orbicie, co pod nim powierzchnia Ziemi) zwiększony promień orbity. Można to dosyć prosto wyprowadzić. Z koleji księżyc Marsa o nazwie Phobos, spada na Marsa, właśnie z tego powodu że się porusza (relatywnie) w przeciwnym kierunku. pl.wikipedia.org/wiki/Fobos_(księżyc)#Charakterystyka_orbity Jednak zanim spadnie na powierzchnie, Phobos zostanie rozerwany na strzępy przez siły pływowe (po przekroczeniu tzw. granicy Roche, za jakieś 50mln lat), które już teraz są silne. pozdrawiam
|
|
| | | |  | | szukacz | >Jednak zanim spadnie na powierzchnie, Phobos zostanie rozerwany na strzępy przez siły >pływowe (po przekroczeniu tzw. granicy Roche, za jakieś 50mln lat), które już teraz są >silne. Dziękuję za wyjaśnienie. Ale, czy w związku z tym prędkość obrotowa Ziemi nie maleje?
|
|
| | | | |  | | movax (630 punktów) | > >Jednak zanim spadnie na powierzchnie, Phobos zostanie rozerwany na strzępy przez siły >pływowe (po przekroczeniu tzw. granicy Roche, za jakieś 50mln lat), które już teraz są >silne.> Dziękuję za wyjaśnienie. Ale, czy w związku z tym prędkość obrotowa Ziemi nie maleje?Tak jest. Maleje. Dlatego co ok. kilka lat jest dodawana tak zwana sekunda przestępna, związana właśnie ze zwalnianiem ruchu obrotowego ziemii. (Z każdym rokiem rok jest dłuższy  , za jakieś 500 mln. lat pewnie będziemy mieć 36 godzinną dobę. fajnie  ) BTW. Jest dodawana nieregularnie, bo chyba mają też w tym udział procesy tektoniczne, duże trzesienia ziemi czy wybuchy wulkanów.
|
|
| |  | | $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Nie, Księżyc nigdy nie spadnie na Ziemię, mimo że jest przyciągany siłą grawitacji.  Działa na niego jeszcze jedna siła, która powoduje, że on nie spadnie, a jeśli chcesz wiedzieć na ten temat więcej to poczytaj o Newtonie.
|
|
| movax (630 punktów) | > Dręczy mnie pytanie dotyczące wielkiego wybuchu.> Dlaczego nigdy nikt nie mówi w którym punkcie wszechświata> on nastąpił?Bo jest to pytanie bez sensu. Wszechświat powstał jako całość, a następnie rósł  Musiałem być bardzo ostrożny > w założeniach myślowych by się nie pogubić w tym wszystkim.> Wiem że wielki wybuch nastąpił 13,7 mld lat temu i> obserwowany wszechświat ma promień 13,7 mld lat świetlnych.> Skoro obserwowany prze mnie obiekt znajduje się 13,7 mld> lat świetlnych ode mnie a obraz który obserwuję jest> przestarzały o 13,7 mld lat to ten obiekt w rzeczywistości> znajduje się znacznie dalej.Problem jest w zdaniu "w rzeczywiście znajduje się". Jak uczy nas ogólna teoria względności, żeby podać "rzeczywistość", musimy powiedzieć w jakim układzie współrzędnych ją mierzymy. Nie ma absolutnego czasu (i pozycji). Czas i przestrzeń są w pewnym sensie przemieszane. > Do diabła co on porusza się z> prędkością nadświetlną? Przecież to niedorzeczne. A> jednak... nie należy tego rozważać jako wyłącznie> przestrzeń ale jako czasoprzestrzeń.Tak, horyzont zdarzeń i sama czasoprzestrzeń rozszerzała się z prędkością nad świetlną. Nic nie zabrania na to, i jest to zgodne z OTW. Nie można ta drogą przesłać żadnej informacji, a sam horyznot nie jest żadnym obiektem. A to co jest za nim, porusza się nadświetlnie, ale jest oddzielone przyczynowo od nas. > Fizyka relatywistyczna> przychodzi z pomocą. W moim punkcie czasoprzestrzeni obiekt> jest oddalony ode mnie o 13,7 mld lat świetlnych. W jego> punkcie czasoprzestrzeni ja jestem od niego oddalony o 13,7> mld lat świetlnych.W zasadzie tak  > Okazuje się że niema kompletnie żadnego> znaczenia który punkt we wszechświecie przyjmie się za> punkt początkowy wielkiego wybuchu.Dokładnie. Patrz moje pierwsze zdanie. > Obserwator jest zawsze w epicentrum.Tak, można to tak nazwać. > Rzeczywista> odległość ciała poruszającego się z prędkością światła może> zostać wyrażona wzorem: 2,718281828... * odległość pozorna> (ta jakby obserwowana). Ten wzór wyszedł mi z obliczeń.> Podałem liczbę niewymierną z możliwie dużą dokładnością.> Prosiłbym jakiś autorytet o wypowiedź.Ta liczba to e, podstawa logarytmu naturalnego  . Ale wątpię aby była to prawda. Składanie prędkości w mechanice relatywistycznej nie jest intuicyjne. Mi się wydaje, że obiektu poruszającego z prędkością światła w ogóle nie możemy zobaczyć (nieskończone przesunięcie Dopplera), obiekt materialny zresztą nie może się poruszać z prędkością c. Co innego bezmasowy foton, czy horyzont wszechświata. pozdrawiam.
|
|
 | | Michał (13 punktów) | Dziękuję. Sprawdzę jeszcze z tym e. Mówisz zatem że niemożliwe jest obliczenie położenia Ciała poza czasoprzestrzenią na podstawie jego pozornego obrazu? Jednak obliczenia wydają się być sensowne. Mówimy wszak o obiekcie poruszającym się przed granicą widzialnego Wszechświata którego obraz oddala się od nas z prędkością światła. Możliwe że coś namieszałem ale jeszcze się upewnie.
"obiekt materialny zresztą nie może się poruszać z prędkością c" Istotnie ,zakres widzialnego Wszechświata to 13,7mld lat świetlnych a wielki wybuch nastąpił 13,7 mld lat temu. Wniosek jest oczywisty - obiekty na granicy Wszechświata (horyzontu zdarzeń) poruszają się (relatywistycznie) z prędkością bardzo bliską prędkości światła (obiektu dokładnie na granicy nie znajdziemy ze 100% dokładnością).
|
|
|  | | Kortez (142 punktów) | Wydaje mi się, że o żaden obiekt we Wszechświecie nie jest bardziej na granicy niż inny. W tym modelu, który sobie załozyliście w tej dyskusji, Wszechświat przypomina nadmuchiwany balon /jego powierzchnię/. Wszystkie punkty oddalają się od siebie, ale żaden nie jest środkiem ekspansji.
|
|
| |  | | Michał (13 punktów) | Można powiedzieć że środkiem ekspansji jest zawsze obserwator (patrz wyżej). Co do granicy... Chodzi tutaj o te najdalsze obiekty (w odległości 13,7 mld lat świetlnych). O te leżące na skraju horyzontu zdarzeń z punktu widzenia obserwatora.
|
|
| | |  | | Kortez (142 punktów) | >Chodzi tutaj o te najdalsze obiekty (w odległości 13,7 mld lat świetlnych). O te leżące na >skraju horyzontu zdarzeń z punktu widzenia obserwatora.
Dla osbserwatora z tych najdalszych obiektów, to my wygądamy jak najdalsze obiekty, na skraju horyzontu zdarzeń. Chyba.
|
|
| | | |  | | Michał (13 punktów) | No tak obserwatorem jesteś ty w dalszym ciągu... Nie ważne czy na tamtych obiektach czy na ziemi. Rozumiem o co Ci chodziło z tym że wszystko co widzimy to horyzont. Założenie jest słuszne jeśli przyjąć że dla obserwatora za nami obiekt przed nami jest horyzontem. Ale tą drogą się można zagubić bo w końcu nie wiadomo czy ty jesteś obserwatorem czy inne gwiazdy dla innych gwiazd... Przyjmijmy jednogłośnie że obserwator to jesteś Ty w danym punkcie czasoprzestrzeni, łatwiej wtedy to ogarnąć. Bo jeśli przyjąć że wszystko co widzimy to horyzont zdarzeń, dochodzimy do wniosku że wszechświat jest płaski (2-wymiarowy) a wtedy już trochę trudniej to pojąć. Chociaż prowadzi do bardzo ciekawych hipotez... Można w ten sposób wyobrazić sobie wszechświat jako jeden wielki pęk horyzontów który można uprościć modelowo do jednego a następnie szukać analogii w tym modelu wszechświata do czarnych dziur. "Wszystko leży na horyzoncie zdarzeń czarnej dziury, wiadomo że one parują i masa ich maleje z czasem. No to połóżmy na błonie (na tym horyzoncie) tej czarnej dziury - wszechświata inną czarną dziurę, horyzont się ugnie a błona grawitacyjna nabierze kształt swoistego leja ( pl.wikipedia.org/wiki/Grawitacja chodzi o rysunek), uginając tym samym istotnie horyzont wszechświata. Lej taki dążyłby do osobliwości w środku czarnej dziury - wszechświata. Oddziaływanie dwóch olbrzymich mas staje się tak silne że masa czarnej dziury (a) i czarnej dziury - wszechświata (w) musi się połączyć za wszelką cenę (nawet kosztem ogromnego wydatku energii - który zmniejszy energię potencjalną czarnej dziury (a)), jedyne wyjście to zwiększenie gęstości przy ubytku masy a zarazem zmniejszenie promienia (masa wszak maleje liniowo wraz z promieniem a gęstość rośnie ponieważ jest funkcją długości w minus trzeciej potędze) zaczyna parować zwiększając swoją gęstość pozostawiając po sobie tylko promieniowanie gamma. Powstaje obiekt prawie nieskończenie gęsty o bardzo małym promieniu i masie. Szpilka która przebija błonę (w rzeczywistości proces parowania to nic innego jak wchłanianie masy przez osobliwość (w)), masa dziury (a) spada na osobliwość dziury (w) zwiększając jej masę, promień horyzontu zdarzeń (horyzont zdarzeń wszechświata) dziury (w) rośnie, gęstość maleje (tak jak wszechświat). Dochodzimy do wniosku że masa wszechświata rośnie co nawet nie jest głupie ponieważ jak wiadomo wszechświat stygnie a zasada równoważności masy i energii obowiązuje. Zgodnie ze wzorem Hawkinga: Temperatura czarnej dziury jest odwrotnie proporcjonalna do jej masy. Znów "jakoś" się zgadza. Jeśli skorzystamy ze wzoru na promień Shwarzschilda (r=2GM/c^2) ,za "r" podstawimy promień obserwowalnego wszechświata ,za M masę wszechświata i odpowiednio przekształcimy tak by po jednej stronie było G czyli stała grawitacji to L=P z dość dobrym przybliżeniem. Więc znów "coś" się zgadza i to nie byle co, właśnie dowiodłem że równie dobrze wszechświat może być interpretowany jako płaski i przy logicznym założeniu że jest niczym więcej jak jedną wielką samonapędzającą się (entropia zawsze rośnie!) czarną dziurą daje się bardzo ładnie opisać jako czarna dziura z dobrą dokładnością." Wiem że to brzmi trochę idiotycznie ale można sobie naprawdę daleko pofantazjować (bo niestety nic nie udowodnicie a co najwyżej wymyślicie interesującą teorię) łącząc te dwie rzeczy - przy okazji dobra zabawa myślowa. Kortez bez Ciebie bym tego co wyżej nie wymyślił... dzięki
|
|
| Volrath (3440 punktów) | >Obserwator jest zawsze w epicentrum.
Tak, rzeczywiście - bo epicentrum nie ma (albo inaczej jest wszędzie). Wyobraź sobie, że galaktyki są namalowane płasko na powierzchni kulki. I teraz ona się kurczy coraz bardziej. Na końcu staje się jednym punktem. Nie można powiedzieć który punkt powierzchni nim jest, który jest epicentrum - bo wszystkie są.
Z Wielkim Wybuchem i rozszerzaniem się wszechświata jest b. podobnie, tylko że powierzchnia jest nie 2, a 3 wymiarowa (lub nawet więcej, ale w naszej skali postrzegania 3) oraz ta kulka ma tylko powierzchnię, nie ma objętości i "zewnętrza" (a przynajmniej o żadnym nic nie wiadomo).
Wielki Wybuch to całkiem co innego niż wybuch granatu. Na przykład w bombach ciśnienie powoduje wybuch. W Wielkim Wybuchu ciśnienie nie powoduje wybuchu, bo nie ma zewnętrza w którym ciśnienie byłoby niższe (gdyby ciśnienie w wybuchającej bombie było takie jak na zewnątrz bomby to bomba by nie wybuchła). Wszędzie jest to samo ciśnienie, równomiernie rozmieszczona energia w całej przestrzeni. Nic nie wybucha w tradycyjnym sensie. Wielki Wybuch to rozszerzanie się przestrzeni, a nie wybuch w zwykłym rozumieniu.
>Kolejny wniosek to fakt że Wszechświat >rozszerza się coraz szybciej co jest wynikiem nie żadnej >czarnej materii czy innych bzdur ale istotą >czasoprzestrzeni. ... Patrzę na obiekt oddalony ode mnie o >10 lat świetlnych a następnie patrzę na wcześniejsze zdjęcie >obiektu sprzed 5ciu lat oddalonego o 5 lat świetlnych. ...
Obiekty nie oddalają się (w większości) z prędkością światła. 5 lat temu obiekty oddalone o 10 lat świetlnych w znacznej swej części także były oddalone o 10 lat świetlnych.
|
|
 | | Kortez (142 punktów) | > Wielki Wybuch to rozszerzanie się przestrzeni, a nie wybuch w zwykłym rozumieniu.
Co jest powodem rozszerzania się przestrzeni?
>>Kolejny wniosek to fakt że Wszechświat >>rozszerza się coraz szybciej co jest wynikiem nie żadnej >>czarnej materii czy innych bzdur ale istotą >>czasoprzestrzeni.
Wzrost prędkości rozszerzania tłumaczony jest właśnie istnieniem czarnej materii, która działa przeciwstawnie do grawitacji. Na jakiej podstawie twierdzisz, że istotą czasoprzestrzeni jest rozszerzanie?
|
|
|  | | sceptymucha |
>Na jakiej podstawie twierdzisz, że istotą czasoprzestrzeni jest rozszerzanie? Ostatni uznany stan wiedzy mowi o rozszerzaniu sie Wszechswiata (w sensie puchniecia przestrzeni). Najlepszym zrodlem informacji bylyby tu wyklady z astrofizyki i kosmologii. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Kortez (142 punktów) | Chodziło o to, czy przestrzeń puchnie sama z siebie. Twierdzę, że nie lezy to w naturze przestrzeni. Czasoprzestrzeń nie istnieje samodzielnie, tylko w połączeniu z materią. Wielkie masy /np. czarne dziury/ zaginają przestrzeń, zwijają ją /kurczą/. Ciemna materia ma pewnie działanie odwrotne, rozpychające. Nie widzę innego powodu wzrostu tempa rozszerzania się Wszechświata.
|
|
| | |  | | sceptymucha | >Chodziło o to, czy przestrzeń puchnie sama z siebie. Twierdzę, że nie lezy to w naturze przestrzeni. Czasoprzestrzeń nie istnieje samodzielnie, tylko w połączeniu z materią. Wielkie masy /np. czarne dziury/ zaginają przestrzeń, zwijają ją /kurczą/. Ciemna materia ma pewnie działanie odwrotne, rozpychające. Nie widzę innego powodu wzrostu tempa rozszerzania się Wszechświata. Wpierw musze napisac, ze nie jestem ekspertem w tym temacie, a wszystko, co wiem, to rzeczy zapamietane z wykladow o astrofizyce i kosmologii (jakis czas temu, calkiem niedawno je mialem). Zdania, ktore napisales, o nieistnieniu czasoprzestrzeni bez materii, czy puchnieciu nie lezacym w naturze przestrzeni sa w tym momencie poza zasiegiem nauki, w tym sensie, ze do pierwszego potrzebna bylaby teoria unifikacji wiazaca materie i czasoprzestrzen, a drugie ma ciche zalozenie, ze 'na zewnatrz' Wszechswiata prawa, ktore tu odkrylismy (te najbardziej ogolne) w pewien sposob obowiazuja. Na tym etapie mamy do czynienia z dywagacjami, ktore w przyszlosci moga okazac sie mniej lub bardziej trafione. Tak wiec w astrofizyce mowi sie o cisnieniu rozpychajacym przestrzen, bo daje sie taka wielkosc wyliczyc, przy czym uzycie slowa cisnienie jest tu umowne, bo nie wiadomo tak naprawde, co to jest i domniemujemy tylko. Natomiast co do ciemnej materii to na razie sprawa jest skomplikowana, bo wprowadzone sa tez pojecia ciemnej energii, dziwnej materii, co tylko pokazuje, ze mamy dziury w naszej wiedzy, ktore trzeba zalatac, by zrozumiec jak to wszystko dziala. Niemniej ja za malo wiem w tym temacie, by sie wypowiadac w szczegolowych kwestiach. Pozdrawiam
|
|
|  | | Volrath (3440 punktów) | >Co jest powodem rozszerzania się przestrzeni?
Chyba jeszcze nie bardzo wiadomo. Ciemna materia z tego co mi wiadomo oddziałuje tylko grawitacyjnie i to przyciągająco. Jeśli już, to tak zwana ciemna energia - charakteryzująca się tym, że posiada ujemne ciśnienie, co z kolei powoduje rozszerzanie się przestrzeni. Ale nie wiadomo czym jest - czy to energia próżni czy jakieś nie znane pole czy coś jeszcze innego. Ale nawet sama hipoteza ciemnej energii nie jest powszechnie zaakceptowana - inne teorie na przykład opierają się o próby modyfikacji i poprawek do teorii względności.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|