W ferworze walki o mediokrację umknęło, że w piątek Urząd Regulacji Energetyki ogłosił dużą podwyżkę cen gazu. Od 1 stycznia 2017 roku rachunki za gaz będą wyższe średnio o 12,2 proc. Taką taryfę dla PGNiG zatwierdził wczoraj prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Nowe ceny mają obowiązywać tylko przez pierwsze trzy miesiące. Potem dojdzie do korekty. Od kilkunastu miesięcy korzystający z błękitnego paliwa do gotowania, podgrzewania wody lub ogrzewania domu, cieszyli się obniżkami. Ale jak przyszła podwyżka, to od razu „zjadła” wszystkie dotychczasowe obniżki. Wynika ona przede wszystkim ze wzrostu cen gazu na rynkach światowych. To paliwo drożeje, bo w górę idą także ceny ropy i jej pochodnych. Ponieważ Polska głównie importuje gaz, firmy tego sektora muszą płacić za niego coraz więcej. Koszty zakupu błękitnego paliwa są większe także dlatego, że spada wartość złotówki. Rachunki za prąd, wystawiane gospodarstwom domowym, też będą od stycznia wyższe o kilka procent. Uzyskane w ten sposób pieniądze mają być przeznaczone na modernizację przestarzałych polskich sieci energetycznych Nie będzie jednak kolejnej podwyżki cen za wodę dostarczaną do mieszkań z miejskiej sieci i odbiór ścieków, choć jeszcze niedawno wisiała groźba ich wzrostu nawet o kilkadziesiąt procent. Obawy o taki wzrost należności uiszczanych firmom wodociągowym związane były z planami podniesienia opłat za korzystanie z wód naturalnych. W niektórych przypadkach miały one pójść w górę o kilkaset procent, ale rząd wycofał się z tego pomysłu |