Racjonalista - Strona głównaDo treści
Święta

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
24-12-2016 15:02Mariusz Agnosiewicz (moderator)Święta
Ocena 5 na 5
Dziś symboliczne Słońce przezwycięża ciemną stronę mocy (Słońce fizyczne uczyniło to już 3 dni temu). W tradycji katolickiej Słońce to Zbawiciel. W tradycji słowiańskiej były to Szczodre Gody czyli kolęda, radosne żegnanie starego cyklu życia i świętowanie nowego. Słowiański i prastary rodowód współczesnych świąt jest często wykorzystywany jako oręż wojny kulturowej, do negowania fundamentów tradycji spajającej rodziny, społeczności i społeczeństwa. To fatalny błąd. Wielorakość znaczeń powinna być wykorzystana do wzmacniania świąt i wykazywania ich uniwersalnego znaczenia. Ważne, by zachowało ono swój światopoglądowy i aksjologiczny potencjał, by nie było sprowadzane do konsumpcji i komercji, by było okazją wzmacniania więzi rodzinnych oraz pogłębionej refleksji nad życiem. Wespół w zespół wzywają nas do tego dziś zarówno kultura, jak i natura.
Walki kulturowe, społeczne oraz polityczne pozostawmy sobie na okres poświąteczny. Na co dzień koncentrujemy się na tym, co nas dzieli, w czasie świąt - na tym, co nas łączy. Ćwiczymy się w dostrzeganiu człowieka w każdym. To jest ten dzień, kiedy nawet "zwierzęta" mówią ludzkim głosem. Kiedy każdemu życzymy wesołych świąt, nawet tym, których ledwo znosimy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
Święta. Dziwny okres, który miałby łączyć jednotę człowieczą. Czy to ważne? Myślę, że tak. Pod jakąkolwiek postacią je rozumiemy, mają przede wszystkim napominać, że jednak jesteśmy jednym gatunkiem zdolnym do przetrwania w różnych warunkach, często nieprzyjaznych, by się wzajemnie przekonywać o swojej mocy przetrwania.
Dla Kosmosu, którego mikro cząstką jesteśmy, nic one nie znaczą. Są niczym szczególnym. Bo to Kosmos narzuca swój porządek i stanowi swoje prawa. Człowiek więc, po uzmysłowieniu swojego miejsca i poczucia słabości wobec ogromu Wszechświata, potrzebuje czegoś szczególnego, mającego podkreślić jego ważność. Dającą siłę egzystencji i moc przetrwania. Tworzy się więc mity dające pozory takiej siły, nie mające nic wspólnego z wartościami poznawczymi, nabytymi z biegiem czasu. Dlatego też więc używa się przewrotnych określeń takich jak: "symboliczne Słońce przezwycięża ciemną stronę mocy", co ma dawać poczucie ważności istnienia człowieka na tej małej planetce, co ma mu uświadamiać jego ważność w naszym ziemskim świecie. De facto niby tak jest, bo człowiek nawet potrafi już burzyć porządek narzucany przez Naturę i tworzyć swoją rzeczywistość przynoszącą nieraz opłakane skutki dla niego samego. Musi się jednak podpierać poczuciem ważności de nomina. Święta szczególne, lub uznane jako szczególne zawsze będą więc miały swoją moc. I chyba mają, bo to jest ludzka, naturalna potrzeba. Niezależnie od opcji politycznych, religijnych czy kulturowych, są zawsze i chyba będą czymś szczególnym. Bo taka natura ssaków mających być z nazwy naczelnymi. Poczucie bycia najlepszym było motorem jego rozwoju i co tu dużo mówić, także i klęsk niepowetowanych. Więc zgodnie z tradycją, Życzymy sobie wszystkiego najlepszego (cokolwiek rozumieć pod tym określeniem) by nazajutrz po świętach znów wzajemnie sobie życie uprzykrzać. Z okazji świąt życzę choć chwilowego spokoju
wszystkim, nawet tym o naturze mizantropa. Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Walki kulturowe, społeczne oraz polityczne pozostawmy sobie na okres poświąteczny. <<

To po jaką cholerę świętować? Świetowanie ma sens tylko w gronie przyjaciół, w tym tych z rodziny bliższej i dalszej. Jest nam dobrze ze sobą na co dzień, ale w zaganianym świecie trudno się jest skrzyknąć, to skorzystajmy z "ustawowych dni wolnych" i zabalujmy. Niekoniecznie wg. rytuału wymyślonego przez innych, chociaż pewne zwyczaje, jak np. wigilia, możemy pielęgnować. Daje to poczucie i przynależności go jakiejś grupy, i jest jakąś miarą upływu czasu.
A po co zapraszać szwagra czy kuzyna, albo jakąś ciotkę, jeśli ma dojść do kłótni, albo usztywnienia imprezy?
Rozejm z okazji świąt jest czystą hipokryzją.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365