Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm - jaki racjonalizm?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
18-02-2007 17:47Kornowski (835 punktów)Racjonalizm - jaki racjonalizm?
Człowiek (w uproszczeniu) jest nie tylko zwierzęciem stadnym, ale i przekładającym mistycyzm nad racjonalizm.
Należymy co prawda do społeczeństwa uważającego się za wyjątkowo racjonalne (cywilizacja europejska), ale starczy się rozejrzeć aby zobaczyć, że niewiele odbiegamy od ludzi średniowiecza.
Racjonalizm po dziś dzień to hobby podobne do astronomii...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

tłumacz
Masz rację, racjonalizm jest podobny do astronomii, a większość ludzi jest na poziomie średniowiecza
Przemek K.
Że racjonalizmu jest mało -- to prawda.
Że odbiegamy niewiele od średniowiecza -- też.
Ale że tym co ludzie przedkładają jest 'mistycyzm', to się nie zgodzę. Mistyków bardzo trudno znaleźć. To co wygrywa, to raczej siła przyzwyczajenia, umysłowa wygoda i konformizm. 'Tajemniczość' pociąga, ale sam ten pociąg prowadzi do bardzo różnych postaw -- na przykład wcale często do pragnienia zgłębienia praw przyrody.
Kornowski (835 punktów)
>Mistyków bardzo trudno znaleźć.

Może źle dobrałem słowo, ale zwróć uwagę, jak pięknie sprzedają się świeczki zapachowe, karty tarota, jak wspaniale rozprzestrzeniają się komputerowo-ludzkie wirusy typu "uratuj dziecko rozsyłając spam" lub "prześlij wszystkim przyjaciołom".

Prócz tego bardzo często spotykam się z poglądem "w coś trzeba wierzyć" - ileż osób zdając sobie sprawę z bzdurności religii więc tworzy sobie swoje własne wyobrażenie Boga.
diogenes (42753 punktów)
>Człowiek ...jest ... zwierzęciem
... przekładającym mistycyzm nad racjonalizm.

nie bardzo rozumiem, skąd ten podział. nawet skarajny mistyk posługuje się rozumem, podobnie jak skrajny racjonalizm zakłada pewna dozę swego przeciwieństwa. a ponadto jedna i druga opcja ma na praktycznym koncie sporo głupoty i tragedii. problemem też jest kwalifikowanie dużych zbiorowości (np. społeczeństw) jako racjonalnych lub nie. społeczeństwo to również dzieci, starcy, pomyleńcy, politycy itd. jak chcesz taką papkę oceniać w kategoriach racjonalności? wydaje mi się, że sprawa jest podobna jak z odpowiedzialnością: jest wyłącznie indywidualna. no i jeszcze jedno: skoro uważasz, że człowiek jest zwierzęciem, to nie tylko niewiele odbiegamy od średniowiecza, ale od prekambru.
pozdawiam
Kornowski (835 punktów)
Społeczeństwo można odbierać wyłącznie w sensie statystycznym, tak samo jak np wodę mierzy się na litry a nie na molekuły. Przykładowo o soku jest np. czerwony, choć przecież nie wszystkie jego składniki mają taki kolor.

Co zaś się tyczy człowieka, to jest on zwierzęciem, bez względu na to, jak bardzo czułby się on lepszy od innych zwierząt, a nawet od swoich niezbyt odległych (średniowiecze) przodków. Ja tam w każdym razie nie mam żadnych kompleksów z tego powodu, że mam około 40% genów identycznych z genami zająca.
Piotr Patucha (2279 punktów)

Witaj,

Racjonalizm jest po prostu trudniejszy, wymaga zdyscyplinowania procesów myślowych, pewnego rodzaju nieczułości na otaczający panseksualizm i wścibską lustrację mającą na celu kontrolowanie ludzkich zachowań. Jeśli chodzi o samo pojęcie racjonalizmu, jest ono wieloznaczne i właściwie każdy z nas nadaju mu specyficzny sens, w którym uwydatnia swoje osobiste zapatrywania i przekonania żywione względem społeczeństwa, kultury i gospodarki. Wedle mojego mniemania racjonalizm jest wspólnotą osób, które pod sztandarem "racjonalizmu" wytwarzają dobra kulturowe i aktywnie zmieniają rzeczywistość społeczno-polityczną Polski. W zależności od tego, w jaki sposób to czynią, charakter racjonalizmu ulega przekształceniom. Sam termin jest bowiem emblematem i znakiem rozpoznawczym, natomiast działalność racjonalistów może przybierać różnorakie formy.

Myślę, że użycie słowa "mistycyzm" w opozycji do "racjonalizmu", jest słuszne tylko w takim przypadku, gdy za racjonalizm uznajemy doktrynę, wedle której wszelkie teorie oraz intuicje muszą być weryfikowane, choć skądinąd wiadomo, że nie zawsze jest możliwe z powodów technicznych, czy też wolitytatywnych. Z kolei mistycyzm byłby zbiorem teorii nieweryfikowalnych lub też sposobem na życie, w którym doświadczenia emocjonalne odgrywałyby większą rolę od procesów naukowych, praktycznych tudzież opiniotwórczych. Jest prawdą, że mistycy w swych pismach dążyli do uwydatnienia tych aspektów ludzkiego doświadczenia, które przekraczają czy też wybiegają poza granicę rozumu. Dla przykładu, jeden z bardziej znanych mistyków starożytności, Plotyn nauczał, że intensyfikacja doznawania boskiej jedności jest możliwa po odrzuceniu racjonalnej siatki pojęciowej na rzecz czysto emocjonalnego oglądu osób w owej jedności biorących udział. Metafora pary rozmiłowanych w sobie kochanki i kochanka, miała obrazować ostateczny punkt doświadczenia boskości, w którym można doznać stanu ekstatycznej błogości i najsłodszej radości obcowania z człowiekiem.

Sądzę, że tego rodzaju mistycyzm jest naturalną konsekwencją sublimacji erotycznego instynktu oraz jednym z najprostszych środków, za pomocą którego wytwarza się siatka relacji międzyludzkich. Nie muszę dodawać, że z ewolucyjnego punktu widzenia tego typu doświadczenia są dodatnio premiowane, właśnie racji tego, że przyczyniają się do ekspansji genów i przyrostu naturalnego w społeczeństwach zwierząt rozumnych.

Uważam, że opozycja racjonalizmu i mistycyzmu sprowadza się do kwestii stopnia lub częstotliwości występowania charakterystycznych dla obu doktryn zjawisk. Jeśli na krańcach continuum ludzkich doświadczeń znajdują się racjonalizm i mistycyzm, sądzę, że niełatwo będzie nam znaleźć czyste typy, czyli 100% racjonalistów i 100% mistyków.
W większości przypadków mamy do czynienia z typami mieszanymi, których dyspozycje i praktyki ulegają zmianom w zależności od sytuacji życiowej, stanu zdrowia, zamożności i wykształcenia. Niebagatelnym czynnikem byłoba również odmiana środowiska, bowiem większości osób w swych zachowaniach naśladuje współtowarzyszy należacych do określonej grupy, subkultury lub niszy światopoglądowej.

Pozdrawiam.
Głąbiński (3538 punktów)
Nie sposób nie przyznać racji każdemu z dyskutantów (różnice dotyczą - moim zdaniem - jedynie szczegółów i formuł), jednak z tym średniowieczem, to przesada: różnica jest ogromna, widoczna np. w rozumieniu codziennie obserwowanych zjawisk przyrodniczych. Nie da się jednak zaprzeczyć, że równolegle do tego funkcjonują - wynikające z bezmyślności - wyobrażenia stawiające pod znakiem zapytania zasadność nazwy "homo sapiens" stosowanej do naszego gatunku. Niezrozumiałe jest m. in. częste uznawanie istnienia tzw. "prawd oczywistych" przez tych samych ludzi, którzy nie mają najmniejszych wątpliwości co do przeczącego zmysłom kopernikańskiego wyjaśnienia następstwa pór dnia i roku.

Stach M. G.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Nie da się jednak zaprzeczyć, że równolegle do tego funkcjonują - wynikające z bezmyślności - wyobrażenia stawiające pod znakiem zapytania zasadność nazwy "homo sapiens" stosowanej do naszego gatunku.

W tym momencie - ogólnie odnośnie ych dysput nad miejscem czowieka w królestwie fauny - przypomina mi się znamienne stwierdzenie, nie pamiętam czyjego autorstwa, że Homo sapiens jest ogniwem pośrednim między małpą a człowiekiem.
Nazwa jak nazwa, nadana została dawno temu w celu szybkiej i prostej klasyfikacji, jest stosowana z powodu tradycji, więc czy można się kłócić o jej zasadność? "Miłorząb japoński" to nazwa endemitu chińskiego, ale nikt się nie kłóci
Nie wiadomo też tak do końca, czy wcześniejsi "Homo" byli mniej "sapiens" niż ci tak nazwani. Nie mieli zapewne takich możliwości jak potomkowie, ale kto wie, czy nie eksploatowali swego rozumu do granic?


"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
Kornowski (835 punktów)

>przypomina mi się znamienne stwierdzenie, nie pamiętam czyjego autorstwa, że Homo sapiens jest ogniwem pośrednim między małpą a człowiekiem

Ja też tak podejrzewam, ale obawiam się, że z homo sapiens nic ciekawego nie wyewoluuje, choćbyśmy nawet przetrwali najbliższe 100lat, na co się raczej nie zapowiada.

Jeśli chodzi o inteligencję to człowiek od innych małp człekokształtnych różni się lepszą pamięcią, dzięki czemu więcej może się nauczyć.

Jeśli chodzi o racjonalność to tak jak wspomnieliście starczy odwiedzić tak "naukowe" miejsce jak apteka i pooglądać sobie ile tam homeopatycznych leków, czy ziółek poprawiających funkcjonowanie absolutnie wszystkiego. Nie kwestionuję wykorzystania sił przyrody w medycynie, ale jest różnica między otrzymywaniem penicyliny z pleśni, a przysypywanie osoby porażonej piorunem ziemią, aby z niej elektryczność wyciągnąć.
ewelina (33 punktów)
Chyba nie rozumiem, co z mistycyzmem mają choćby świeczki zapachowe.
A w kierunku mistycyzmu kierują się ludzie, którzy nie radzą sobie sami z sobą. Szukając światu równoległemu, a inni za to uciekają w książki albo choćby grę SIMSY (tak, tak)
Zgodzę się, że nie ma w kręgu tej naszej owczarni zbyt wielu racjonalistów, ale zaprotestuję na to, że jesteśmy podobni to średniowiecza! Mamy choć przewagę nad tym, że widzimy swoją nieudolność.

...
Patty Matheson (2087 punktów)
>A w kierunku mistycyzmu kierują się ludzie, którzy nie radzą sobie sami z sobą. Szukając światu równoległemu, a inni za to uciekają w książki

To fakt. Ludzie, który nie dają sobie rady w tym świecie zapewne podświadomie pragną, aby było "coś więcej" - albo wierzą w inne światy, albo uciekają w te kreowane sztucznie. Cóż za nieracjonalna naiwność, że tam znajdą rozwiązanie. Mogą się tam chować, ale fizycznie wciąż należą tutaj, i żadne inne światy nie pomogą.

albo choćby grę SIMSY (tak, tak)

Bylebyśmy teraz nie krzywili się na widok człowieka z książką
Niegdyś prawie codziennie po szkole - dla odstresunku - siepałam sobie w Diablo 2 albo w Settlersów. Książki beletrystyczne też czytuję, a nie uważam się za zagubioną w tym świecie. Kwestia motywów.

>Zgodzę się, że nie ma w kręgu tej naszej owczarni zbyt wielu racjonalistów, ale zaprotestuję na to, że jesteśmy podobni to średniowiecza! Mamy choć przewagę nad tym, że widzimy swoją nieudolność.
Ludzie współcześni - jak trzeba to każden jeden - potrafią myśleć racjonalnie, ale nie we wszystkich materiach. Jakkolwiek, przyrównanie nawet ich do średniowiecza jest nadużyciem. [Nie obrażajmy ludzi śrddniowiecza ] Może się tak wydawać, ponieważ złożoność życia, świata dziś - dużo większa niż wówczas - wprowadza zamęt, który ogarnąć jest sztuką. Może niektórzy boją się jakoś tak zanadto myśleć, bo "im więcej myślą, tym bardziej się gubią". No brain - no pain. A świat jest tak ukształtowany, że z grubsza rzecz biorąc, można żyć, nie myśląc wcale.


"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Z grubsza rzecz biorąc, można z grubsza żyć.
Patty Matheson (2087 punktów)
Interesujące, że słowu "żyć" można nadać tyyyle znaczeń
Można i "z grubsza" żyć, co zdają się robić niektórzy, najwyraźniej traktujący życie jako zło konieczne i celujący od razu w zaświaty.


"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
Kornowski (835 punktów)

>A w kierunku mistycyzmu kierują się ludzie, którzy nie radzą sobie sami z sobą.

Notujemy niespotykany do tej pory powrót do pseudonauki (alchemia, homeopatia, biorytmy, horoskopy itd.) czyli (teoretycznie) ludzi którzy sobie nie radzą bardzo mocno przybywa?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365