Co sądzisz o tej wymianie zdań pomiędzy ateistą a panteistą?
Skoro jesteś panteistą, to przez "bóg" rozumiesz wszechświat. Poprzez zdewaluowanie słowa "bóg" uczyniłeś wszystkich ludzi teistami. Wszechświat istnieje, więc wszyscy wierzymy w boga. Gratuluję.Ja bym nie powiedział, że to jest dewaluacja. Piękno zachodu słońca nie jest czymś niższym niż abstrakcyjne piękno boga. Raczej odwrotnie. Zlepek superlatywów jest czymś niższym nawet gdy się uwzględni trudy życia.
"Bóg" zazwyczaj rozumie się jako osobowy, inteligentny byt, który ma być doskonały, nieskończony i miał stworzyć świat.
Wszechświat to materialna, ograniczona, nieosobowa materia.
Jeżeli to nie jest dewaluacja, to ja jestem małą, chińską dziewczynką.Moja droga

Gdyby ktoś powiedział, że cechą boga jest bycie czerwonym w najwyższym stopniu, to to jest tylko słowo, które nic nie znaczy. Czysta abstrakcja. Nikt nie miał, nie ma i nie będzie miał takiego wrażenia.
A abstrakcyjne słowo ma się nijak się do czerwieni róży. Bóg to zbiór pojęć, czysto formalna konstrukcja. Świat natomiast to też jakości. Nie można powiedzieć, że jakości, których doświadczamy to degeneracja jakiejś formalnej konstrukcji, bo nikt tej konstrukcji jakościowo nie doświadczał. To błąd kategorialny -->> porównywanie abstrakcyjnych form z jakościami.
Teoria analogii bytu próbuje ratować sytuację stwierdzając, że bóg jest bardzo inny, ale nie całkowicie. Zatem jego czerwień jest doskonała, ale nie całkowicie inna niż ta, której doznajemy.
Niestety o wyższości boga nad światem decyduje to co w nim ponad - naturalne, zatem błąd kategorialny pozostaje w mocy.
Mój drogi. Cóż za absurdalną konwersację mi serwujesz...
Mam wrażenie, że w ogóle nie rozumiesz ani tego co pisze on, ani ja. Może podsumowanie w punktach to wyjaśni:
1. Gość stwierdza, że bóg=wszechświat.
2. Ja stwierdzam, że to dewaluacja terminu "bóg", który ma znaczyć coś więcej niż termin "wszechświat".
3. Ty się ze mną nie zgadzasz, i po pół-długim, zupełnie niepotrzebnym wywodzie, podsumowujesz swój sprzeciw słowami "Niestety o wyższości boga nad światem decyduje to co w nim ponad - naturalne, zatem błąd kategorialny pozostaje w mocy.",
czyli że... "bóg" znaczy coś więcej, niż wszechświat.
o_O
Takie coś byłoby niedorzeczne u ..., a co dopiero u kogoś, kto operuje pojęciami "błąd kategorialny".Moja droga nowa przyjaciółko z dalekiego Wschodu

Umyka ci pewien subtelny niuans.
Oczywiście, że bóg znaczy coś więcej niż wszechświat. Napisałem przecież, że to zbiór abstrakcyjnych superlatywów.
Coś co jest zbiorem abstrakcyjnych pojęć posiada oczywiście znaczenie.
Można sobie wziąć zbiór kilku przymiotników i zrobić z niego abstrakcyjny konstrukt w ten sposób, ze się każdy przymiotnik przedstawi jak naj-coś tam.
W ten sposób obaj rozumiemy o czym obaj piszemy, prawda?
Jest to jednak zabieg czysto formalny i niewystarczający do tego aby powiedzieć, że świat jest zdewaluowany w stosunku do boga.
Niewystarczający dlatego, że tworzenie z przymiotników superlatywów, to odrywanie ich od faktów, od jakości.
Gdy tworzysz sztuczny abstrakcyjny konstrukt oderwany od faktów, to błędem kategorialnym jest powiedzenie, że ów konstrukt to coś więcej niż świat.
Dlatego dewaluacja, o której piszesz ma charakter czysto formalny. Błędem kategorialnym jest wnioskowanie o dewaluacji jedynie na podstawie formalnej dewaluacji.
To co czujemy, gdy pijemy mleko nie jest zdewaluowaną jakością doskonałego smaku. Z jednej strony masz jakość, z drugiej pustą formę.
Drogi przyjacielu, któremu płeć rozmówcy jest obojętna 
"Oczywiście, że bóg znaczy coś więcej niż wszechświat"
No więc skoro bóg znaczy coś więcej, niż wszechświat, to znaczy że nazwanie wszechświata bogiem jest niewystarczające.
Poza tym pomijając cały wywód n/t abstrakcyjnych przymiotników, wymieniłem też inne przymiotniki boga, takie jak osobowy, inteligentny, samoświadomy i będący stwórcą świata. Są one nieabstrakcyjne, prawda? Prawda.
Więc zrównanie terminu "bóg", który te konkretne przymioty ma posiadać, z terminem "wszechświat", który tych przymiotów nie posiada, jest odmówieniem "bogu" kluczowych cech, a więc może być zasadnie nazwane DEWALUACJĄ pierwotnego znaczenia słowa.
M.in. z powyższego powodu uważam ten wątek za niedorzeczny i jałowy wątek, dlatego raczej nie będę go kontynuował.Tak, to prawda, wymieniłeś też inne cechy boga takie jak, osobowy, inteligentny, samoświadomy, stwórca. I tak są one jak najbardziej abstrakcyjne. Wszystko, co w nich nieabstrakcyjne to twoje projekcje, zwykła antropomorfizacja.
Wszystko, co nie jest antropomorfizacją, to jak wywód ślepego o kolorach.
I Ty piszesz o świecie jako o zdewaluowanym bogu. Bóg to zbiór pustych form. Efektem dewaluacji zbioru pustych form jest co najwyżej zdewaluowany zbiór pustych form, a nie świat, bo świat to nie zestaw terminów. ŚWIAT TO NIE SŁOWO ANI ZBIÓR SŁÓW.
Dlatego pomiędzy smakiem mleka a czymś takim jak absolutny smak mleka nie istnieje żadna relacja typu wyższy niższy, czy lepszy gorszy. Wszystko, co w absolutnym smaku mleka jest jakością pochodzi ze świata.
Wszystko inne w absolutnym smaku mleka to pusta forma, abstrakcja, czyli -->> inna szufladka.
Zobacz co piszesz. "Zrównanie terminu bóg z terminem wszechświat." Ty się tu bawisz słówkami. Wszechświat to nie słowo. Wszechświat to nie termin. Prawdopodobnie dlatego nie możesz zrozumieć o co chodzi.
Cytat:"No więc skoro bóg znaczy coś więcej, niż wszechświat, to znaczy że nazwanie wszechświata bogiem jest niewystarczające."
Boskość jest w świecie jakości, w rozkoszy seksualnej, w wędrówce po górach. Boskości nie można zdefiniować, można jej tylko doświadczyć. Absolutyzowanie pojęć, które jedynie są jak palec wskazujący na księżyc, to zabijanie boskości. Nikt nie zetknął się z taką absolutną boskością.
Niektórzy jednak lubią bawić się słowami, co z lubością uprawiasz.
Nazwanie wszechświata bogiem jest wystarczające, bo wszystko co boskie jest z tego świata. Świat kolorów, zapachów, miłość, przyjaźń, dobro. Zbiór p
dajmonion