Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pena de los Enamorados

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
09-03-2017 21:22Arminius (25555 punktów)Pena de los Enamorados
Ocena 1 na 1
Jakieś 40 km. Na północ od Malagi - przy trakcie na Kordobę - rozłożyło się nie bardzo podłe miasto: Antequerra. Nie jest to bynajmniej typowe andaluzyjskie puebla blanca. Ale oferuje szereg atrakcji, dla których warto jest się tu zatrzymać na dzień, a nawet dwa. Ich wyliczanie śmiało można rozpocząć od leżących tuż za opłotkami miasta Sierra del Torcal - obszaru cechującego się oryginalnym pięknem, należącym do najbardziej spektakularnych przykładów zjawisk krasowych w Europie. Prócz tego w Antequerze jest warte uwagi plaza de toros, z jeszcze bardziej interesującym muzeum corridy, liczne zabytkowe kościoły, pałace, kaplice, urocze zaułki, odrestaurowany almanzor Maurów, wreszcie, last but not least, megalityczne grobowce należące do europejskiej I ligii w swojej klasie. Stojąc zaś przy owych dolmenach widać jak na dłoni Pena de Los Enamorados - skalny ostaniec sięgający 883 m. - który nadaje całemu miejscu wyjątkowo specyficzne geniusz loci. Albowiem ostaniec jak wyżej z pewnej perspektywy do złudzenia przypomina ludzką twarz - który to szczegół zresztą przesądził o nadaniu mu drugiej nazwy: Montana del Indiano, co oznacza "twarz Indianina". O ile druga nazwa bierze swoją genezę z kształtu góry, o tyle pierwsza nawiązuje do legendy z nią związanej. Pierwotna jej wersja była - mniej więcej - taka. Był sobie ubogi Muzułmanin i była sobie bogata Muzułmanka. I zapałali do siebie. Ojciec dziewczyny nie mógł znieść, że córa jego wybrała golca. Więc postanowił się z nim rozprawić. Młodzi zwąchali niebezpieczeństwo i uciekli. W trakcie pościgu schronili się na górze. Gdy się okazało, iż są osaczeni - wybrali skok w otchłań żeby tylko uniknąć rozłąki.
Dla angielskiego "bajronisty" Roberta Southeya, który przypadkiem zawitał pod "indiańską twarz" w trakcie włóczęgi po Hiszpanii - legenda jak wyżej nie była wystarczająco romantyczna. Skorygował ją więc należycie. I wykreował jej nową wersję zawartą w poemacie "Laila and Manuel". Według niej sprawy się miały mniej więcej tak: ona była Muzułmanka córką bogatego ojca, on był jego chrześcijańskim niewolnikiem, dalsza część historii pozostał mniej więcej bez zmian. Dzisiaj w Antequerze, niedaleko od wspomnianego plaza de toros, na małym placu zacienionym licznymi markizami ulokowanej tam kawiarni - wznosi się wielce oryginalny pomnik. A w zasadzie nie wznosi się tylko należałoby chyba powiedzieć...opada i to niezwykle dynamicznie. Przy stolikach kawiarnianych siedzą zaś liczni brytyjscy ekspaci i często się zastanawiają czy pomnik ów przedstawia kopulującą parę w ekstazie seksualnej rozkoszy - czy tez jest to jeden z tych niezliczonych przykładów sztuki współczesnej, których nikt za boga nie rozumie. A sprawy przecież mają się całkiem inaczej. Pomnik jak wyżej to hołd oddany kochankom z Pena de Los Enamorados. Artysta uchwycił nim moment gdy konwulsyjnie zczepieni kochankowie dokonują skoku w czeluść. W moim subiektywnym odczuciu, autor rzeźby doskonale oddał istotę i "fakturę" ruchu. Powszechnie uważa się, iż "Dyskobol Myrona" za najlepszą ekspresję zjawiska ruchu i dynamiki. Nic bardziej błędnego! Myron bowiem ukazuje sportowca skoncentrowanego i ...pasywnego w tym skupieniu się na próbie perfekcyjnego wykonania ruchu miotnięcia. Jednakże ten ruch jeszcze nie nastąpił. U kochanków z Antequerry ruch skoku w otchłań już ma miejsce. Doceniwszy walory dzieła jak wyżej, przyznałbym mu jednakże drugie miejsce na liści rankingowej dzieł sztuki portretujących ruch. Na pierwsze, bowiem, zdecydowanie zasługują: "Kozacy Primakowa" (aka "Budionny") - wcale monumentalna rzeźba tuż pod Oleskiem niedaleko od Lwowa. Dokonujący szaleńczego skoku ponad magistralą Lwów - Brody czerwoni Kozacy zdają się brać udział w jakiejś furiackiej szarży, której energia i dynamika w drobny pył rozbiją pańską Polskę. Na szczęście tak się nie stało. Pod nieodległym Zadwórzem zostali nienajgorzej wyhamowani, a zaraz potem pod Komarowem zamojskim pokonani i po tęgim laniu pogalopowali panicznie.... co koń wyskoczy w odwrotnym kierunku, czyli na wschód. Trzecim uhonorowałbym osławioną czołówkę Mosfilmu - czyli "Proletariusza i Kołchoźnicę", "dłuta" Wiery Muchiny. On i ona, pełni determinacji, emanujący energią, uzbrojeni w młot i sierp - ruszają z impetem godnym innej sprawy aby ruszyć z posad bryłę świata. Czy im się to udało - to już inna historia.

en.wikiped(*)a_Peńa_de_los_Enamorados_(%27Rots_der_Geliefden%27)_15-03-2011_18-03-21.JPG

www.slods.itl.pl/photo.php?id_z=1376

elgnomodav(*)n-rinconcito-de-andalucia.html

pl.wikiped(*)37-pavillon_de_l'URSS-13.jpg
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Rylew (3965 punktów)
>Trzecim uhonorowałbym osławioną czołówkę Mosfilmu - czyli "Proletariusza i Kołchoźnicę", "dłuta" Wiery Muchiny. On i ona, pełni determinacji, emanujący energią, uzbrojeni w młot i sierp - ruszają z impetem godnym innej sprawy aby ruszyć z posad bryłę świata. Czy im się to udało - to już inna historia.
Mnie też się te postacie zawsze, jak pamiętam, podobały, a jeszcze bardziej same filmy. Nie wiedziałem tylko, że to rzeźba i czyja. Dzięki za wyprowadzenie mnie (częściowo) z ignorancji.
A propos, to co przedstawia rzeźba, robotnik i kołchoźnica, to raczej sojusz robotniczo chłopski, prezentujący się w całej okazałości, a narzędzia służą rzeźbie dla ich identyfikacji klasowej. Energia tak, ale ruch jest tutaj drugorzędny. Oboje prezentują swoje narzędzia co sugeruje, że w zamyśle twórcy tego dzieła mogło być także pokazanie prymatu pracy w świecie wartości.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>www.slods.itl.pl/photo.php?id_z=1376
Tu jest ten pomnik do obejrzenia w wielu ujęciach.

(Kiedy rzeźba jest dobra niełatwo wybrać optymalne. )


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
Jan Rylew (3965 punktów)
Dzięki za link do tej strony. Z daleka widać inaczej. Z bliska widać, że całość ma nienaturalny wygląd. Jeźdźcy i konie wyglądają jakby zostali wystrzeleni z wyrzutni rakiet.
Konie strasznie spłoszone poniosły równie oszalałych jeźdźców. Jeden z komentatorów zauważył, że pierwszy jeździec nie ma strzemion, a drugi ma. A może to jednak arcydzieło w kategorii realizmu rewolucyjnego .

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365