 |
Licencjonowanie czynności wytwórczych Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-03-2017 12:45 | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Licencjonowanie czynności wytwórczych
-1 na 1 | Coraz częściej stajemy wobec dylematów: - czy kupić tanie ubrania, za których uszycie zapłacono pracownikom głodowe wynagrodzenia - czy kupić tanie jaja pochodzące o kur hodowanych w katastrofalnych warunkach - czy kupić tanie mięso ze zwierząt karmionych paszami GMO - czy kupić tanią energię wytwarzaną metodami dewastującymi środowisko naturalne - czy kupić tanią usługę wykonaną przez pracowników pozbawionych ubezpieczeń społecznych - itd. i kiedy zaglądamy do naszych maleńkich i pustych portfeli jaki pozostaje nam wybór?
Tzw. „wolny rynek” nie działa właściwie, tzn. nie reguluje czynności wytwórczych. Czynności wytwórcze są nadmierne, są nieefektywne, są błędne, są szkodliwe dla środowiska, są nieetyczne, wreszcie wiele z tych czynności jest zupełnie niepotrzebne.
Chciałbym zaproponować licencjonowanie wszystkich czynności wytwórczych. Licencja czynności wytwórczej miałaby charakter własności prywatnej podlegającej obrotom na wolnym rynku wg ceny wolnorynkowej.
Ktoś pewnie zapyta dlaczego jakiś człowiek miałby być właścicielem czynności wytwórczej i czerpać wszelki możliwy pożytek z posiadania jej. Jako odpowiedź chciałbym zaproponować zmianę systemu podatkowego na taki aby podatek VAT został zastąpiony podatkiem od posiadania licencji czynności wytwórczej. Każdy właściciel mógłby dowolnie korzystać ze swojej licencji, np. odpłatnie użyczać prawo do wytarzania określonych rzeczy i usług, odsprzedać licencje czy przekazać ją w spadku, przy czym z posiadaniem licencji trwale związany byłby podatek.
Licencjonowanie czynności wytwórczych zawierałoby w sobie już prawo własności intelektualnej bowiem każdy nowy wynalazek automatycznie związany byłby z przyznaniem autorowi licencji na wytwarzanie jego wynalazku, którą mógłby odsprzedać na wolnym rynku lub zachować dla potomnych.
Własność prywatna czynności wytwórczych i trwale związany z nią podatek mogłyby uwolnić nas od wyżej przedstawionych dylematów i poprawić nieco świat. Przestałoby funkcjonować „byle co, byle tanio”. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | A masz Pan licencję na myślenie.... bo jeśli nie, to ten wątek jest nielegalny i jego autorowi grozi 25 lat więzienia o podwyższonym rygorze (z możliwością zamiany na zesłanie na Syberię - znaj Pan moje dobre serce...). Pewne zalążki takiego myślenia już działają w Polsce, dlatego tak dynamicznie się rozwijamy. Moim zdaniem już sam taki pomysł powinien być karalny, a cóż dopiero mówić o próbach wprowadzania tego w życie  ))
|
|
 | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | > A masz Pan licencję na myślenie.... bo jeśli nie, to ten wątek jest nielegalny i jego autorowi grozi 25 lat więzienia o podwyższonym rygorze (z możliwością zamiany na zesłanie na Syberię - znaj Pan moje dobre serce...).> Pewne zalążki takiego myślenia już działają w Polsce, dlatego tak dynamicznie się rozwijamy.> Moim zdaniem już sam taki pomysł powinien być karalny, a cóż dopiero mówić o próbach wprowadzania tego w życie ))A ja czytałem tu gdzieś o unii transportowej krajów zachodnich. To oni też komuniści?
|
|
4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >- czy kupić tanie mięso ze zwierząt karmionych paszami GMO
Alternatywą jest tylko syberyjska dziczyzna. Nawet pszenica, którą karmi się kury, jest od tysięcy lat genetycznie modyfikowana przez człowieka. Praktycznie żadna z uprawianych przez człowieka roślin, żadne z hodowanych zwierząt nie występuje w naturze czyli jest skutkiem genetycznej modyfikacji
Jedyną nowością naszych czasów jest to, że modyfikacje robi się w laboratoriach metodą przeszczepiania genów, a nie w egipskich świątyniach metodą przesiewania o pełni przy odpowiednich modlitwach
|
|
3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Chciałbym zaproponować licencjonowanie wszystkich czynności wytwórczych. Licencja czynności> wytwórczej miałaby charakter własności prywatnej podlegającej obrotom na wolnym rynku wg ceny> wolnorynkowej.> Ktoś pewnie zapyta dlaczego jakiś człowiek miałby być właścicielem czynności wytwórczej i czerpać> wszelki możliwy pożytek z posiadania jej. Jako odpowiedź chciałbym zaproponować zmianę systemu> podatkowego na taki aby podatek VAT został zastąpiony podatkiem od posiadania licencji czynności> wytwórczej. Każdy właściciel mógłby dowolnie korzystać ze swojej licencji, np. odpłatnie użyczać> prawo do wytarzania określonych rzeczy i usług, odsprzedać licencje czy przekazać ją w spadku, przy> czym z posiadaniem licencji trwale związany byłby podatek.Gratulacje, wynalazłeś patent. Tak, dochody z praw patentowych są opodatkowane. Czy mam rozumieć, że chciałbyś opatentować WSZYSTKO, na czym można zarobić, czyli w ogóle WSZYSTKO, np. śpiewanie? Czynność wytwórcza na 100%, niektórzy nawet grube pieniądze na tym robią. I wszyscy mieliby płacić haracz właścicielowi czynności śpiewania, który z kolei płaciłby od tego haraczu podatek? A może jeszcze mógłby powiedzieć: od dzisiaj śpiewać nie wolno? Co komu to da (Oprócz tego jednego szczęśliwego posiadacza)? To niech oni lepiej płacą bezpośrednio od zarabiania na śpiewaniu, tak jak teraz. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
 | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Przecież to się i tak już ziszcza. Rolnictwo, energetyka, emisja CO2, minimalne wynagrodzenia itd. Tylko w najgorszy sposób, w socjalistyczny a ja proponuję kapitalistyczny.
|
|
2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chciałbym zaproponować licencjonowanie wszystkich czynności wytwórczych(..) > Własność prywatna czynności wytwórczych i trwale związany> z nią podatek mogłyby uwolnić nas od wyżej> przedstawionych dylematów i poprawić nieco świat. Przestałoby funkcjonować> "byle co, byle tanio".Opisałeś ideę, ale z niej nie bardzo dla mnie wynika proces i motywy poprawiania obecnej sytuacji. Z jakiego powodu właściciele licencji mieliby być bardziej w temacie produkcji danego dobra szlachetni od nieposiadaczy? Z jakiego powodu bardziej etyczni? Bardziej przewidujący, efektywni, mniej szkodliwi, lepsi jakościowo itd. Przyznam, że nie rozumiem. Ta metoda ma w sobie jakieś czary zmieniania natury ludzkiej, czy jak? Może do bycia posiadaczem licencji potrzebne są jakieś szkolenia, certyfikaty, badanie zdolności (jak do prawa jazdy) itd.? W tym wszystkim - jak dla mnie - jest jakaś luka 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
 | -1 na 1 olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Właściciel licencji miałby dbać o możliwie najwyższy dochód z licencji. Musiałby zatem kontrolować wielkość produkcji, jakość, efektywność i sposób produkcji. Dla przykładu właściciel produkcji kurzych jaj nie powinien doprowadzić do spadku zainteresowania konsumentów jajami. W końcu mogą wybrać substytut.
Ponadto urzędnicy mają władzę określenia wielkości podatku związanego z licencją a zatem mogą wpływać na wartość licencji i pośrednio na jej wykorzystanie.
|
|
|  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Właściciel licencji miałby dbać o możliwie najwyższy dochód z licencji. Musiałby zatem kontrolować wielkość produkcji, jakość, efektywność i sposób produkcji.
Przypomina mi to podatek od własności. Mam dom , to powinienem płacić taki podatek, żeby musieć za opłatą wpuszczać przechodniów do swojej łazienki...
Nie dołączaj do Krystkona, Olsona, Jeden z wasa....
|
|
| |  | -1 na 1 olek76 (101 punktów) (zablokowany) | >>Właściciel licencji miałby dbać o możliwie najwyższy dochód z licencji. Musiałby zatem kontrolować wielkość produkcji, jakość, efektywność i sposób produkcji. >Przypomina mi to podatek od własności. >Mam dom , to powinienem płacić taki podatek, żeby musieć za opłatą wpuszczać przechodniów do swojej łazienki... >Nie dołączaj do Krystkona, Olsona, Jeden z wasa....
W ten sposób to Pan będzie zadowolony ale kury znoszące jaja i żyjące podle już mniej. Tak nie można.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>Nie dołączaj do Krystkona, Olsona, Jeden z wasa.... >W ten sposób to Pan będzie zadowolony ale kury znoszące jaja i żyjące podle już mniej. >Tak nie można.
Nie dołączaj do Krystkona, czy Olsona także na poletku konfabulowania na temat rozmówców. Nie kupuję jaj w sklepie. Nie smakują mi. Kur też nie. Czy kura jest przez to szczęśliwsza? Na pewno! Do chwili kiedy czuje gnotek pod łbem.
Ty kupujesz "z wolnego wybiegu?" jaka pewność, że to nie jajka klatkowe tylko inaczej oznakowane?
W TV była reklama jaj od kur bez GMO. Na czym polega różnica? tylko na cenie, którą się kroi jelenia w sklepie
|
|
| | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Zaproponowałem tylko żeby urzędnicze unormowania zastąpić kapitalistycznym prawem własności. Chodzi o efektywność. A Pan co proponuje? Pozwolić aby każdy robił co chce? Przecież ten świat jest wyraźnie zdewastowany, zarówno ekologicznie jak i społecznie? Tak to zostawić?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Zaproponowałem tylko żeby urzędnicze unormowania zastąpić kapitalistycznym prawem własności. Chodzi o efektywność. >A Pan co proponuje? Pozwolić aby każdy robił co chce?
Znów konfabulacje na mój temat. Nie akceptuję bezkrytycznie współczesnego świata.
>Przecież ten świat jest wyraźnie zdewastowany, zarówno ekologicznie jak i społecznie? Jest wiele do zrobienia. zajedno w sprawach środowiska jak i społecznych
>Tak to zostawić? Nie, ale metoda, którą Pan proponuje jest mocno niedoskonała, choć.... gdyby dało się ją wdrożyć byłaby najlepsza z możliwych!!! Należy więc zastanowić się JAK, a nie CZY wprowadzić ją w życie. Z jednej strony jestem sceptyczny, człowiek jest niejako z natury pragliwy i leniwy, a do tego wielu problemów nie pozwala rozwiązać zwykła bieda (nikt nie lubi dychać smogiem, ale nie wszystkich stać na gazowe ogrzewanie) z drugiej strony, pewien portugalski przedsiębiorca musiał zmienić podejście do pracowników, bo klienci przestali kupować w jego sklepach. Nie chcieli patrzeć w oczy kasjerce z pampersem. Polska lewica zrobiła kolosalny błąd nie wykorzystując takiego podejścia konsumentów do praw pracowniczych, ale też w tamtym czasie w Polsce lewicy po prostu nie było.
Nie wszystko jednak da się rozwiązać bez państwowej kontroli. Nikt nie ma możliwości sprawdzenia czy kelnerka pracuje 8 czy 12 godzin, 5 czy 7 dni w tygodniu, a media nie zawsze są uczciwe
|
|
|  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Właściciel licencji miałby dbać o możliwie najwyższy dochód z licencjiTak jest z każdą prywatną firmą. Jedne się rozwijają, inne bankrutują pomimo niewątpliwych starań ich właścicieli. Obecnie za licencje też się płaci. Ty dokładasz ciężar związany z ich posiadaniem, ale nic nie ułatwiasz. Ciężar nieczego prócz utrudnień nie gwarantuje. Ciężar to jedno, a zdolności - druga całkowicie inna sprawa. Chłopi bynajmniej nie pracowali wydajniej tylko dlatego, że Pan podnosił im obowiązek daniny. > Musiałby zatem kontrolować wielkość produkcji, jakość, efektywność i sposób produkcjiSystemy z większym przymusem się nie sprawdzają. > Dla przykładu właściciel produkcji kurzych jaj nie> powinien doprowadzić do spadku zainteresowania konsumentów> jajami. W końcu mogą wybrać substytutOwszem. Tylko że właściciel produkcji kurzych jaj ma głównie możliwości. Właściciel licencji ma i możliwości i ciężar (m.in. w postaci przymusu). > Ponadto urzędnicy mają władzę określenia wielkości podatku> związanego z licencją a zatem mogą wpływać na wartość licencji> i pośrednio na jej wykorzystanie.  jesteś pewien, że chcesz taką władzę oddać w ręce urzędników?? Cytat: Parkinson w 1958 roku zasłynął niewielką rozprawą Prawo Parkinsona. Ta niewielkich rozmiarów książka przyczyniła się do przebudowy aparatu administracyjnego w Wielkiej Brytanii. Podobnie jak 300 lat wcześniej, kiedy to Adam Smith opublikował Niewidzialną rękę rynku, uruchomiła ona cykl przemian skutkujących racjonalizacją działania państwa. Parkinson dowodził, że urzędnicy mają "naturalną" skłonność do powiększania swojego stanu posiadania, kosztem innych grup społecznych:
"W istocie rzeczy nie ma w ogóle żadnej współzależności pomiędzy liczbą urzędników a ilością wykonywanej pracy. Wzrostem liczby urzędników rządzi bowiem Prawo Parkinsona i wzrost ten będzie dokładnie taki sam bez względu na to, czy pracy będzie więcej, mniej, czy też nie będzie jej w ogóle".
Parkinson formułuje dwa twierdzenia: 1. "Urzędnik pragnie mnożyć podwładnych, a nie rywali", 2. "Urzędnicy przysparzają sobie nawzajem pracy, jedni drugim". Ten przyrost jest jednak pozorowany, markuje bezproduktywność urzędników. Pracy przyrasta ponieważ urzędnik tworzy wrażenie dokładniejszego prześwietlania życia społecznego, w istocie powiększa sferę sztucznych obciążeń.
Pomimo że ilość istotnej pracy nie zwiększa się, to następuje wykładniczy wzrost zatrudnionych w urzędach. Stary urzędnik dzięki pojawieniu się nowego narybku umacnia swoją pozycję. Kiedy zaczyna dowodzić zespołem, to w naturalny sposób rodzi się miejsce na jego awans. Podwładni również umocnią swoje stanowiska, tworząc sekcje, którymi będą mogli kierowa. W ten sposób łańcuszek św. Antoniego, czy jak kto woli, piramida zarządzania, rozrasta się. Z małego biura powstaje biurowiec moloch, choć ilość potrzebnej pracy jest wciąż taka sama jak w punkcie wyjścia. Kosztochłonność takiej instytucji nie jest jednak głównym ciężarem dla społeczeństwa. Największą barierą jego rozwoju jest tendencja do degeneracji funkcjonowania urzędów, które miast koordynować różne formy pozytywnych aktywności społecznych tworzą coraz gęstszą sieć obciążeń. www.niepokonani2012.pl/?p=1350
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Cytat: Parkinson w 1958 roku zasłynął niewielką rozprawą Prawo Parkinsona. Ta niewielkich rozmiarów książka przyczyniła się do przebudowy aparatu administracyjnego w Wielkiej Brytanii. Podobnie jak 300 lat wcześniej, kiedy to Adam Smith opublikował Niewidzialną rękę rynku, uruchomiła ona cykl przemian skutkujących racjonalizacją działania państwa. Parkinson dowodził, że urzędnicy mają "naturalną" skłonność do powiększania swojego stanu posiadania, kosztem innych grup społecznych: >"W istocie rzeczy nie ma w ogóle żadnej współzależności pomiędzy liczbą urzędników a ilością wykonywanej pracy. Wzrostem liczby urzędników rządzi bowiem Prawo Parkinsona i wzrost ten będzie dokładnie taki sam bez względu na to, czy pracy będzie więcej, mniej, czy też nie będzie jej w ogóle". >Parkinson formułuje dwa twierdzenia: 1. "Urzędnik pragnie mnożyć podwładnych, a nie rywali", 2. "Urzędnicy przysparzają sobie nawzajem pracy, jedni drugim". Ten przyrost jest jednak pozorowany, markuje bezproduktywność urzędników. Pracy przyrasta ponieważ urzędnik tworzy wrażenie dokładniejszego prześwietlania życia społecznego, w istocie powiększa sferę sztucznych obciążeń. >Pomimo że ilość istotnej pracy nie zwiększa się, to następuje wykładniczy wzrost zatrudnionych w urzędach. Stary urzędnik dzięki pojawieniu się nowego narybku umacnia swoją pozycję. Kiedy zaczyna dowodzić zespołem, to w naturalny sposób rodzi się miejsce na jego awans. Podwładni również umocnią swoje stanowiska, tworząc sekcje, którymi będą mogli kierowa. W ten sposób łańcuszek św. Antoniego, czy jak kto woli, piramida zarządzania, rozrasta się. Z małego biura powstaje biurowiec moloch, choć ilość potrzebnej pracy jest wciąż taka sama jak w punkcie wyjścia. Kosztochłonność takiej instytucji nie jest jednak głównym ciężarem dla społeczeństwa. Największą barierą jego rozwoju jest tendencja do degeneracji funkcjonowania urzędów, które miast koordynować różne formy pozytywnych aktywności społecznych tworzą coraz gęstszą sieć obciążeń. Parkinson udowodnił, że paradoksalnie urząd bez kontaktu z zewnętrzną rzeczywistością może sam doskonale "pracować" (w skrajnym przypadku). Rozrost masy urzędników nie wprowadza nic do ich działań "twórczych" i to jest demaskowanie rozrostu biurokracji. Jest to choroba każdego systemu gospodarczego, a socjalizmu zwłaszcza, słynącego z przerostów etatowych i ukrytego bezrobocia. Na tego pasożyta sfery wytwórczości i zarządzania (biurokracja) nie ma jak dotąd lekarstwa i wszelkie zapewnienia o zmniejszeniu biurokracji są mitami. Wystarczy spojrzeć na rząd RP,(ile liczy sobie osób obsady Kancelaria Prezydenta, Sejm ile ma Komisji i podkomisji oraz ile jest kancelarii ministerialnych, Senat nie pozostaje w tyle). Spróbuj tą armię przetrzebić. Okazuje się, że nie da rady. Paradoksalnie, przy dużym rozroście biurokracji, biurokracja przeszkadza w szybkim postępie poziomu wytwórczości i komplikuje/utrudnia sprawne zarządzanie.Jesteś pierwszy, który, jak widzę, na tym forum czytał publikację Parkinsona. Choć można przyjąć esej Parkinsona troszkę humorystycznie, jednak nie można odmówić mu niezwykłej trafności spostrzeżeń. Masz ode mnie dużego plusa. Co mnie smuci, młodzi ekonomiści (np. w mojej pracy zawodowej) nie mają pojęcia co to jest za postać w ekonomii, Parkinson. Zawsze słyszałem w odpowiedzi, że jak trzeba będzie, to zajrzę do Wikipedii. Tak, tyle tylko, że Wikipedia nie streszcza nawet esejów Parkinsona, a napisał trzy podobne takie bodajże. To mi, elektrykowi, na studiach, polecano by ten esej Parkinsona przeczytać, a współcześni ekonomiści nie muszą. Ubolewam i pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Normowanie przez urzędników wszelkiej ludzkiej działalności i towarzysząca temu rozbujała biurokracja, której znaczenie można byłoby porównać z kopaniem dołu po to, żeby go zasypać, jest poważnym problem niepoważnie traktowanym przez wszystkich.
Dlatego poważnie proponuję efektywny nadzór właścicielski nad działalnością wytwórczą w miejsce nieefektywnego, urzędniczego, biurokratycznego. Znając realia jeden właściciel licencji ogarnie więcej niż 1000 urzędników.
|
|
| | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Normowanie przez urzędników wszelkiej ludzkiej działalności i> towarzysząca temu rozbujała biurokracja, której znaczenie można> byłoby porównać z kopaniem dołu po to, żeby go zasypać, jest> poważnym problem niepoważnie traktowanym przez wszystkich.Wady i słabości urzędnika mogą mieć i mają dalekosiężne skutki. Jak widzisz, traktujemy problem bardzo poważnie. > Dlatego poważnie proponuję efektywny nadzór właścicielski nad> działalnością wytwórczą w miejsce nieefektywnego, urzędniczego, biurokratycznego.To nieprawda. Proponowałeś coś odwrotnego Cytat: Ponadto urzędnicy mają władzę określenia wielkości podatku związanego z licencją a zatem mogą wpływać na wartość licencji i pośrednio na jej wykorzystanie.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Urzędnik ma olbrzymią władzę ale jest cyklicznie wybierany a jego decyzje wraz z uzasadnieniem jawne. Nie ma już możliwości normować działalności wytwórczej wprost, rozbierając ją w 1000-cu norm na cząstki elementarne lecz wyraża interes konsumentów, pracowników, kooperantów, którzy go wybierają, jedną decyzją podatkową. Resztą martwi się już właściciel licencji.
Ale może zagrajmy w proponowaną grę? Jeśli opisze Pan jak będzie Pan działał jako właściciel licencji to dowiemy się czy to korzystne dla ogółu czy nie. Jaki kierunek działalności podjąłby Pan w opisanych warunkach myśląc tylko o sobie?
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Urzędnik ma olbrzymią władzę ale jest cyklicznie wybierany> a jego decyzje wraz z uzasadnieniem jawnePisałem już o tym. Jesteś młody, nie znasz życia. > Nie ma już możliwości normować działalności wytwórczej wprost,> rozbierając ją w 1000-cu norm na cząstki elementarneZgadzam się. > lecz wyraża interes konsumentów, pracowników, kooperantów, którzy go wybierająBzdura. Piszesz o Bogu lub sztucznej inteligencji. Nie o normalnym urzędniku. Nie znasz życia. > Ale może zagrajmy w proponowaną grę?Zagraliśmy, odpowiedziałem ci. > Jeśli opisze Pan jak będzie Pan działał jako właściciel> licencji to dowiemy się czy to korzystne dla ogółu czy nie> Jaki kierunek działalności podjąłby Pan w opisanych warunkach myśląc tylko o sobie?Tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,739020#w739072masz odpowiedź. Opisałem tam szeroko działalność biznesmena, który troszczy się o własny interes (czyli tak, jak chciałeś).
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Przy okazji Pańskich wypowiedzi zastanawiam się czy jakiekolwiek prawa obywatelskie, socjalne, prawa zwierząt czy środowiskowe powstały inaczej niż poprzez eskalację konfliktów.
Jeżeli nie i jeśli te prawa mają wartość to może powinniśmy pozwolić konfliktom dowolnie eskalować?
Przez wszystko przebija się brak nadziei na zmianę, jakbyśmy musieli to czego nie chcemy i to co uznajemy za niedobre zaakceptować. Dla mnie stan permanentnego braku rozwiązania problemów i braku woli podjęcia jakiegoś działanie jest przygnębiający. To uśmierca marzenia.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | > Przy okazji Pańskich wypowiedzi zastanawiam się czy jakiekolwiek prawa obywatelskie, socjalne, prawa zwierząt czy środowiskowe powstały inaczej niż poprzez eskalację konfliktów.> Jeżeli nie i jeśli te prawa mają wartość to może powinniśmy pozwolić konfliktom dowolnie eskalować?Dowolnie to znaczy aż do totalnej wojny termonuklearnej? Konflikt sam w sobie rzeczywiście jest czymś twórczym, ale powinno się wyhamować gdy osiągnie poziom wyzwisk i sporadycznych rękoczynów. > Przezwszystko przebija się brak nadziei na zmianę, jakbyśmy musieli to czego nie chcemy i to co uznajemy za niedobre zaakceptować. Dla mnie stan permanentnego braku rozwiązania problemów i braku woli podjęcia jakiegoś działanie jest przygnębiający. To uśmierca marzenia.Nieprawda. Zawsze jest nadzieja na zmianę i możliwość zmiany, jeśli jest wola. Wiele rzeczy się zmieniło. Robotnicy nie harują po czternaście godzin dziennie bez prawa do urlopu i ubezpieczenia za głodową stawkę. Hycle nie łapią bezdomnych psów, żeby je przerobić na smalec. Rzeki nie są już ściekami i można do nich wejść, nie dostając choroby skóry, a łowione w nich ryby są zupełnie nietrujące. Każdy problem ma rozwiązanie - ale KAŻDY Z OSOBNA. Jak mamy syf w domu, to nie budujemy nowego, tylko sprzątamy. Szukamy rozwiązań w obrębie istniejącego systemu. Sam system tez zresztą ulega zmianie i nie jest niczym świętym. Zmiana systemowa polega jednak na nagromadzeniu zmian drobnych. Kapitalizm też nie powstał tak, że ktoś powiedział: ludzie, wymyśliłem se ekonomię opartą na wolnym rynku towarów i usług, co wy na to. Powstawał stopniowo od zmierzchu średniowiecza, przez zmiany, z których każda była drobiazgiem. Obecnie też przekształca się w coś innego, co można od biedy nazwać socjalizmem, choć to słowo brzydko się kojarzy. Ale jest to ewolucja, a nie rewolucja. Wielu ludziom wydaje się, że mają pomysł (po czesku to brzmi: mam napad) który naprawi WSZYSTKIE problemy naraz. To nie jest nadzieja i wola zmiany, tylko utopia. Dobrze, że utopistów spotyka wysmianie, bo ci nieliczni, co nie zostali wysmiani, naprawdę próbowali realizować swe wizje Dobra, Prawdy i Piękna, a jak ktoś sprzeciwia się Dobru, Prawdzie i Pięknu no to jak takiego potraktować? Nie ma bezkrwawych rewolucji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | >Szukamy rozwiązań w obrębie istniejącego systemu.
Dlatego też zaproponowałem licencje działalności podlegające wolnorynkowej wymianie, gdzie każdy może sobie taką licencję kupić lub sprzedać po ustalonej przez strony cenie i podlegające opodatkowaniu, być może na wzór i podobieństwo współczesnego VATu, tj. 23% przychodu ze sprzedaży dóbr i usług. Żadnej rewolucji tu nie ma, tylko ewolucja, w której normowanie działalności wytwórczej przechodzi z rąk dalekich doskonałości urzędników w ręce prywatne, podatek ze sprzedaży dóbr i usług pozostaje wciąż ten sam i pojawia się globalna koordynacja działalności wytwórczej pod nadzorem właściciela nadrzędnej licencji.
Można oczywiście próbować zostawić rynek w chaosie poza wszelką kontrolą i koordynacją, niech dla przykładu na podstawie indywidualnych decyzji ludzi namnoży się taksówkarzy jak mrówek a usługi przewozu taksówką niech staną się tanie jak barszcz ale za tym namnożeniem się taksówkarzy i za tanizną postępują nieuchronne problemy takie np. jak strukturalne bezrobocie.
Jeśli chcemy tkwić w permanentnym kryzysie to proszę bardzo, niech będzie chaos, chaos się wszystkim na pewno opłaci.
>Nie ma bezkrwawych rewolucji. Na filmach często pojawia się motyw wyzwalania się spod pewnych reguł, związków, zależności, stosunków i jest to motyw zawsze pozytywny. Rewolucja to wybuch nadziei, kiedy ewolucja to konieczne ustępstwa. Powiedzmy sobie uczciwie. Dla całej masy ludzi zmiany systemowe są wbrew ich interesom, oni nie chcą zmian i dlatego nic się nie zmienia. Co inteligentniejsi z nich pozorują chęć zmiany aby jeszcze lepiej wypozycjonować własny interes.
Ale oskarżenia, nawet podstawne, nie mają sensu. Oskarżony natychmiast przyjmie postawę obronną. Jedyne co ma sens to przekonanie innych ale argumenty potrzeba czasem popchnąć wyrazem zaciśniętych zębów i pięści, bo inaczej nie przejdą do cudzej świadomości.
|
|
| | | | | | | | | |  | | ZaKotem (8733 punktów) |
> Żadej rewolucji tu nie ma, tylko ewolucja, w której normowanie działalności wytwórczej przechodzi z rąk dalekich doskonałości urzędników w ręce prywatne,Które z jakiegoś powodu są bliskie doskonałości? > podatek ze sprzedaży dóbr i usług pozostaje wciąż ten samAle dochodzi do niego "podatek" dla właściciela licencji, który jako monopolista jest praktycznie feudalnym władcą. > i pojawia się globalna koordynacja działalności wytwórczej pod nadzorem właściciela nadrzędnej licencji.> Można oczywiście próbować zostawić rynek w chaosie poza wszelką kontrolą i koordynacją, niech dla przykładu na podstawie indywidualnych decyzji ludzi namnoży się taksówkarzy jak mrówek a usługi przewozu taksówką niech staną się tanie jak barszcz ale za tym namnożeniem się taksówkarzy i za tanizną postępują nieuchronne problemy takie np. jak strukturalne bezrobocie.Regulacje biurokratyczne ograniczają uboczne skutki wolnego rynku, ale z drugiej strony ograniczają wydajność pracy - to znaczy, że wszystko jest droższe, niż byłoby bez regulacji. Natomiast twoja propozycja jest równoznaczna deregulacji. Wyobraź sobie, że jestem posiadaczem lokalnej licencji na taksówkarstwo. Przecież zależy mi na zysku, a więc na tym, aby JAK NAJWIĘCEJ ludzi z niej korzystało i płaciło mi haracz. Wydam więc pozwolenie każdemu chetnemu, nawet nie sprawdzając, czy ma prawo jazdy. Efekt będzie dokładnie taki, jak przy całkowicie wolnym rynku jak w krajach trzeciego świata, z tym że cena będzie wyższa o procent haraczu, który ściągam ZA NIC - bo ani nie wymyśliłem taksówek, ani ich nie zorganizowałem, nawet żadnego ryzyka nie ponoszę, w przeciwieństwie do szefa mafii. A kiedy już na tym haraczu zarobię tyle, że już więcej nie będę potrzebować, bo ileż można mieć pałaców, wydam ukaz, że licencji na taksówki udzielam tylko młodym paniom bez ubrania. Kto mi zabroni? > Powiedzmy sobie uczciwie. Dla całej masy ludzi zmiany systemowe są wbrew ich interesomJeśli to prawda, to proponujesz coś sprzecznego z interesem większości ludzi. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | | | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Licencje mają podlegać wolnemu obrotowi rynkowemu i być opodatkowane. Jeśli sądzi Pan, ze wydanie dowolnej liczby podrzędnych licencji, które mogą być przedmiotem obrotu rynkowego, zapewni Panu największe wpływy jako właścicielowi nadrzędnej licencji, to wg mnie jest Pan w błędzie. Te licencje nie będą nic warte, taksówkarze nie będą zarabiać i nie będą mieli z czego zapłacić ani nawet nie będą mieli na to ochoty. Nikt nie zapłaci za licencję, dziki której niczego nie zyskuje. Nikt nie płaci za śmieci.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) | > Licencje mają podlegać wolnemu obrotowi rynkowemuCzyli Z ZASADY nie mogą być objęte żadnymi wymaganiami, bo to już nie będzie wolny rynek. i być opodatkowane. Jeśli sądzi Pan, ze wydanie dowolnej liczby podrzędnych licencji, które mogą być przedmiotem obrotu rynkowego, zapewni Panu największe wpływy jako właścicielowi nadrzędnej licencji, to wg mnie jest Pan w błędzie. Te licencje nie będą nic warte, taksówkarze nie będą zarabiać i nie będą mieli z czego zapłacić ani nawet nie będą mieli na to ochoty. A odkąd to przedsiębiorcy na wolnym rynku NIE ZARABIAJĄ? Jeden zarobi, inny nie zarobi, ci, co umieją zarobić wyeliminuja z rynku tych, co nie umieją. Jak ktoś nie umie, no to mi nie zapłaci, ale też nic nie stracę, a ci, co umieją, będą mi opłacali haracz jak mafii. Tylko nie taki duży, bo przecież nie mam takich kosztów jak mafia. Nie mam żadnych, tylko zbieram pieniążki. Mnie to się zawsze opłaci, i absolutnie nikomu innemu. > Nikt nie zapłaci za licencję, dziki której niczego nie zyskuje. Nikt nie płaci za śmieci.Zyskuje możliwość zarabiania, bo bez niej nie może nic robić, nawet owych śmieci zbierać, bo na to też potrzeba będzie licencji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | To nie jest haracz za nic. To jest oplata za regulowanie działalności wytwórczej. Właściciel ma zapewnić pewnemu rodzajowi działalności wytwórczej najwyższy zysk względem pozostałych rodzajów działalności, substytucyjnych i alternatywnych. Każda działalność kosztuje energię powiązaną z wynikiem. Chodzi o to abyśmy przestali działać na hura i wg każdego widzimisię lecz planowo, zorganizowanie. To z całą pewnością przyniesie wielokrotnie wyższą efektywność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Właściciel ma zapewnić pewnemu rodzajowi działalności wytwórczej najwyższy zysk względem pozostałych rodzajów działalności, substytucyjnych i alternatywnych.Po co? Co mnie obchodzi, czy będę miał NAJWIĘKSZY zysk? Wystarczy mi, że będzie gigantyczny. Jeśli mogę mieć csto milionów za darmo albo dwieście milionów pracując, to wolę dostać mniej za nic. Sle w tym wypadku raczej dostałbym więcej za nic. Deregulacja ZWIĘKSZA zyski przedsiębiorców z danej dziedziny, a wiec i moje jako licencjodawcy. Może szkodzić reszcie społeczeństwa, ale co mnie to obchodzi? > Każda działalność kosztuje energię powiązaną z wynikiem.> Chodzi o to abyśmy przestali działać na hura i wg każdego widzimisię lecz planowo, zorganizowanie. To z całą pewnością przyniesie wielokrotnie wyższą efektywność.Ależ właśnie centralizacja i planowanie ZMNIEJSZA efektywność i zostało to udowodnione milion razy! Jedyne, w czym dobre są wielkie korporacje, to miażdżenie konkurencji. Dlatego zawsze utrzymają się na rynku mimo ich nieruchawości i biurokracji. Ale monopolista z mocy prawa nawet tego nie musi robić. No i nie odpowiedział Pan (nie wiem, po co to panowanie na forum, no ale dobrze, dostosowuję się zawsze do formy rozmówcy) na zarzut możliwych nieracjonalnych decyzji. Powiedzmy, że licencję na wycinkę drzew zdobywa (np. przez dziedziczenie) jakiś ekoświr i decyduje, że od dzisiaj żadnego drzewa wyciąć nie wolno. On nic nie zarobi, no i co z tego? Wolno mu chyba nie zarabiać. A w gospodarce trzęsienie ziemi, setki tysięcy specjalistów traci pracę, a zanim przemysł przestawi się na inne surowce, straty będą gigantyczne. A potem licencję przejmuje pragmatyczny biznesmen, który obliczy, że gdyby wyciąć wszystko, co się da, to zarobi krocie, a co będzie za pięćdziesiąt lat, to w sumie co go obchodzi. I znowu - czym się system licencyjny różni od calkowitej deregulacji? www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Nie można nie zarobić na licencji, bo jest podatek do zapłacenia. Po krótkim czasie turbulencji licencje trafiliby w ręce ludzi etycznych i zorganizowanych tak jak ma to miejsce w przypadku środków produkcji.
Korporacje wcale a wcale nie są nieefektywne, są bardzo efektywne tylko zawyżają ceny dla dochodu. A za dochodem korporacji stoją wynagrodzenia pracownicze i ich świadczenia socjalne.
Pogardziłby Pan pakietem pracowniczym takiego monopolisty Google?
Zresztą ja piszę o rozproszonych na rynku prywatnych licencjach będących przedmiotem handlu a Pan to zestawia z władzą centralną sprawowaną przez urzędników z wyboru. Przecież to dwie różne bajki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Zresztą ja piszę o rozproszonych na rynku prywatnych licencjach > będących przedmiotem handlu
Panie Olku, a odpowiedziałby Pan na pytanie Zakotem? Mnie przyznam interesuje bardziej owo zagadnienie: "zarzut możliwych nieracjonalnych decyzji. Powiedzmy, że licencję na wycinkę drzew zdobywa (np. przez dziedziczenie) jakiś ekoświr i decyduje, że od dzisiaj żadnego drzewa wyciąć nie wolno. On nic nie zarobi, no i co z tego? Wolno mu chyba nie zarabiać. A w gospodarce trzęsienie ziemi, setki tysięcy specjalistów traci pracę, a zanim przemysł przestawi się na inne surowce, straty będą gigantyczne. A potem licencję przejmuje pragmatyczny biznesmen, który obliczy, że gdyby wyciąć wszystko, co się da, to zarobi krocie, a co będzie za pięćdziesiąt lat, to w sumie co go obchodzi. I znowu - czym się system licencyjny różni od calkowitej deregulacji?"
> Po krótkim czasie turbulencji licencje trafiliby w ręce ludzi > etycznych i zorganizowanych tak jak ma to miejsce w przypadku środków produkcji
Odpowiedź tyleż mętna, co nasycona optymizmem niezachwianej i bezpodstawnej wiary leżącej poza racjonalizmem. Naprawdę sądzi Pan, że środki produkcji trafiają z czasem ZAWSZE w ręce ludzi etycznych? Naprawdę sądzi Pan, że krótki lub długi czas turbulencji uzdrawia całą sytuację? Tak jak w środkach produkcji np. firmy Ranault, która od dziesięcioleci okłamywała swoich konsumentów? Naprawdę sądzi Pan, że konieczność oddawania haraczu tworzy samoistnie coraz lepszą organizację.. tak jak nakładanie na chłopów coraz większych ciężarów?
> Korporacje wcale a wcale nie są nieefektywne, są bardzo efektywne > tylko zawyżają ceny dla dochodu
Na szczęście nie są same i muszę względem siebie konkurować.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Wydaje mi się, ze Panowie zapominacie wciąż o podatku od licencji. Cały haracz za licencje może pochłonąć na końcu państwo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Wydaje mi się, ze Panowie zapominacie wciąż o podatku od licencji. Cały haracz za licencje może pochłonąć na końcu państwo.
Przepraszam, że się wtrącam, bo to nieładnie. Jeżeli jest taka alternatywa pochłonięcia/utraty licencji z racji kontroli państwa, to niech Pan powie jaki to czynnik miałby być powodem zachęcającym do rozwoju wytwórczości, za którym stoi dążność do eliminacji bezrobocia? Czyż państwo wtedy nie stoi na stanowisku egzekutora, czynnika o charakterze niszczącym? Pomysł z licencjami jest utopią, a tym bardziej frymarczenie licencjami. Kto wykupi/odbierze licencje w tak marnym i niebezpiecznym interesie? Przecież "wolny" rynek nadal istnieje, jak zrozumiałem. Polityka podatkowa państwa może być kamieniem u szyi pracodawcy, lub może także być motorem rozwoju. Czyż pracodawcy obecni na to nie narzekają? Na wysokie koszty pracy, które są nieproporcjonalnie wysokie w buchalterii pracodawcy? Jak więc pojęcie licencji ma taką sprawę załatwić? Tak czy owak, pojęcie kontroli społecznej, jest niczym innym jak dążeniem, jak to zrozumiałem, do tworzenia wspólnot ekonomicznych, w gałęziach wytwórczych co nazywa się albo kartelem, albo trustem, W każdym wypadku eliminujesz/nie bierzesz pod uwagę na "wolnym" rynku pojęcie konkurencji, a tym samym innowacyjności. Pomysł licencji jest u Ciebie niejasny i nie załatwia prosto złożoności problemów. Teraz istnieje "regulator" w postaci "wolnego" rynku i jest najprostszą, zrozumiałą, metodą selekcji. Mechanizmy funkcjonujące na "wolnym" rynku nie potrzebują wykupywania/zdobywania licencji, która to jakby nie patrząc jest obecnie zezwoleniem na prowadzenie określonej działalności, od której płaci się podatki (od gruntu, od budowli, od wielkości produkcji, od zatrudnienia). Licencja nie załatwia nic, a sama jej idea jest jeszcze bardziej niezrozumiała. Jeszcze drobna uwaga. Jak widzisz pojęcie etycznego właściciela/pracodawcy? Po to pracodawca zainwestował, by dbać o etykę pracy, czy po to by osiągać w ostatecznym celu zyski, by tworzyć nowe miejsca pracy, modernizować park maszynowy do wytwarzania dóbr z różnych względów "idących" na rynku, ogólnie odtwarzać zdolność produkcyjną i samemu być bogatszym i tym samym silniejszym. I kto mu zakaże? Kontrola społeczna przez jakieś enigmatyczne punktowania? To jest po prostu niezdrowe i utopijne. Co ma społeczna kontrola do moich wydatków, kredytów, ogólnie ryzyka? Nie wiem. Co ma etyka? Nie wiem. To właśnie taka kontrola jest nieetyczna.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Wydaje mi się, ze Panowie zapominacie wciąż o >b>podatku od licencji
Bynajmniej, pamiętam o nim. Właśnie o jego konsekwencje pytam. Dla płacących znaczenie ma trzeciorzędne kto lub co pochłania ich haracz. Naprawdę sądzi Pan, że konieczność oddawania haraczu tworzy samoistnie na dole coraz lepszą organizację.. tak jak nakładanie na chłopów coraz większych ciężarów? Czym różni się postulowany przez Pana haracz od haraczu z czasów pańszczyźnianych?
Napisał Pan, że haracz może pochłonąć na końcu państwo i ów wpis zarazem sugeruje, że przyszłe państwo będzie czymś lepszym (piękniejszym, bardziej etycznym itd.) od tego, które mamy dziś. Czy wniosek ten jest aby na pewno uprawniony? Jeśli tak, to czym?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Proszę spojrzeć na Zachód. Zachód nie zwalcza swoich koncernów, nie rozbija wielkich wytwórców ani sieci dystrybucji, żeby zastąpić ich zdezorganizowaną masą drobnych przedsiębiorców działających chaotycznie, błędnie i bez żadnej spójnej wizji. Wprost przeciwnie, każdy z zachodnich koncernów może liczyć na wsparcie państwa jeśli tylko będzie taka potrzeba.
To co próbuje zrobić Zachód to opodatkowanie swoich koncernów i redystrybucja dóbr poprzez liczne świadczenia socjalne.
Zachód akceptuje monopol rynkowy.
Ja także akceptuję monopol rynkowy pod jednym warunkiem. Zysk z istnienia monopolu ma trafić w ręce ludu.
Pańszczyzna może być korzystna o ile trafi na powrót w ręce chłopów pod postacią świadczeń państwowych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Ja także akceptuję monopol rynkowy pod jednym warunkiem. Zysk z istnienia monopolu ma trafić w ręce ludu. >Pańszczyzna może być korzystna o ile trafi na powrót w ręce chłopów pod postacią świadczeń państwowych.
Hamerlikizm - konopkizm po makijażu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Proszę spojrzeć na Zachód. Zachód nie zwalcza swoich koncernów,> nie rozbija wielkich wytwórców ani sieci dystrybucji, żeby zastąpić> ich zdezorganizowaną masą drobnych przedsiębiorców działających> chaotycznie, błędnie i bez żadnej spójnej wizji. Wprost> przeciwnie, każdy z zachodnich koncernów może liczyć na> wsparcie państwa jeśli tylko będzie taka potrzeba.Pracowałem na zachodzie. Naprawde sądzi Pan, że characz od pomysłu pchnie nas dalej, iż obecnie stoi zachód? Jeśli tak Pan sądzi - ok, kazdy może mieć swoją wizje. I bardzo dobrze. Problem w tym, że Pan wcale swojej nie objaśnił, ani nie uzasadnił. Co ma niby udowadniać zachód w Pańskiej wizji? > To co próbuje zrobić Zachód to opodatkowanie swoich koncernów> i redystrybucja dóbr poprzez liczne świadczenia socjalneZgadza się. Tylko różnica polega na tym, że : a) nikt tam nie obarcza kogoś ciężarami na chybił-trafił b) opodatkowanie polega na tym, żeby nałożyć podatek na tego co zarabia niewspółmiernie. i jeszcze go zbytnio nie przyhamować, bo być może w więszej liczbie gotów jest np. w przyszłych wyborach zagłosować na opozycję. Swoją drogą naprawdę sądzi Pan, że każdy posiadacz paru patentów to mega-bogacz? > Zachód akceptuje monopol rynkowyA jakiś przykład? > Pańszczyzna może być korzystna o ile trafi na powrót w ręce> chłopów pod postacią świadczeń państwowychAle po co im zabierać? Żeby oddać lepiej, niż zrobiliby to sami?  Naprawdę ma Pan aż tak niskie mniemanie o chłopach? Wbrew pozorom chłopi potrafią myśleć i o swoje interesy dbać sami. Czy na pewno chce Pan być aż tak opiekuńczy? Co wtedy, kiedy ludzie powiedzą Panu wprost: nie chcemy takiej opieki i ręcznego sterowania za nas? Tak przecież już było w socjalizmie.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Sterowanie pozostaje w rękach prywatnych. Licencje mogą przechodzić z rąk do rąk za opłatą. Urzędnicy mogą mieć wpływ na branżę sterując jedynie wysokością podatku od licencji, nie mogą normalizować inaczej działalności.
Licencja z całą pewnością trafi w ręce profesjonalisty rozumiejącego fundament określonej działalności wytwórczej, który dla swojej korzyści będzie ją organizował albo przekupi go ktoś lepszy.
Weźmy za przykład wydobycie węgla w Polsce, załóżmy istnienie jednej nadrzędnej prywatnej licencji dla tej działalności. Proszę mi powiedzieć czy w takiej sytuacji wydobycie węgla dalej byłoby nierentowne? Czy trzeba byłoby do tego dopłacać z podatków czy podatki od tego pobierać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Urzędnicy mogą mieć wpływ na branżę sterując jedynie> wysokością podatku od licencjiDowolne sterowanie wysokością podatku przez urzędnika to duża władza. W tym kontekście słowo "jedyne" dziwi. Abstrahując już od otwierającego się pola do korupcji - Panie olku, czy na pewno czytał Pan ze zrozumieniem cytat? www.racjonalista.pl/forum.php/s,739020#w739049
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Weźmy za przykład wydobycie węgla w Polsce, załóżmy > istnienie jednej nadrzędnej prywatnej licencji dla tej > działalności
Ok. Właśnie stworzył Pan monopol.
> Proszę mi powiedzieć czy w takiej sytuacji wydobycie węgla dalej byłoby nierentowne?
Byłoby przede wszystkim nieefektywne.
> Czy trzeba byłoby do tego dopłacać z podatków czy podatki od tego pobierać?
Nikt by do tego nie dopłacał. Gdyby zrobić tak samo z wydobyciem gazu, ropy, energią jądrową czy odnawialną - te rodzaje energii byłyby bardzo mało dostępne dla ludzi. W zasadzie byłyby dostępne tylko dla wybranych.
Centralne sterowanie i monopole mają to do siebie, że są m.in. mało wydajne. Co właścicielowi licencji po tym, że ma 10 czy 300 milionów a połowę zarobków musi oddać ludziom? Czy przez to staje się bardziej wydajny, niż przy niezbędnym dla niego minimum bogactwa w które chce opływać? Nie. Poza tym czy naprawde sądzi Pan, że liczba danych niezbędnych do prowadzenia kopalń w wielu krajach nigdy nie przerośnie posiadacza licencji? Nigdzie to się nie zakorkuje? Jeden człowiek to tylko jeden mózg. Nawet Piłsudski popełniał błędy, poza tym nie sterował międzynarodową monopolową korporacją.
Edit 29.03.2017 r.: Kiedyś oglądałem b. pouczający program o bogaczach (swoją drogą wcale im nie zazdroszczę). Facet miał np. osiem wielkich domów: Portugalia u wybrzeży Atlantyku, Wybrzeże Morza Śródziemnego, Paryż, Floryda itd. Każdy ponad 1000 m2 a w garażach piękne wozy, niekiedy w padoku konie. Kto w nich głównie mieszkał, jak Pan myśli? Właściciele bywali w tych domach średnio raz do roku. Bynajmniej nie oni. Prawidłowa odpowiedź brzmi: służba.
Kolejne sprowokowane przez Pana pytanie: na świecie po wprowadzeniu Pana udogodnień istnieje kilkudziesięciu właścicieli kluczowych dla funkcjonowania cywilizacji licencji. Reszta ludzi to: a) urzędnicy określający właścicielom 'być albo nie być' przez zmianę wysokości podatków b) wyrobnicy pracujący w fabrykach i biurach właścicieli, bez wpływu na cokolwiek c) bierni beneficjenci podatków
Naprawdę uważa Pan, że taki układ się sprawdzi? Nie widzi Pan tu pasożytnictwa, poddaństwa i groźby potwornej dominacji to urzędników, to właścicieli licencji?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > zastanawiam się czy jakiekolwiek prawa obywatelskie, socjalne, prawa zwierząt czy środowiskowe powstały inaczej niż poprzez eskalację konfliktów.Stara teoria Heraklita daje tu odpowiedź twierdzącą: "Wojna jest ojcem wszelkich rzeczy i królem wszystkich. Z jednych robi bogów, z innych ludzi, z jeszcze innych niewolników, a z innych jeszcze - ludzi wolnych." Można ją na różne sposoby nicować, ale nie sądzę, aby dało się ją w całości odrzucić. Wiele teorii powstało w jej duchu, z teorią Darwina włącznie. Nie sposób odrzucić wartości sporu, polemiki w nauce, sporcie, w gospodarce (konkurencja). Niektórzy chcieli widzieć w wojnie dzieło sztuki... > może powinniśmy pozwolić konfliktom dowolnie eskalować?Skrajne stanowiska są zwykle ryzykowne. Nie wszystkim da się sterować, ale nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy całkowicie rezygnować z kontroli. > Dla mnie stan permanentnego braku rozwiązania problemów i braku woli podjęcia jakiegoś działanie jest przygnębiający. To uśmierca marzenia.Pewne wyjście z takiego stanu rzeczy proponuje popperowski krytyczny racjonalizm. Nie mówi się w nim o rozwiązaniu problemów, ale o kroczeniu od problemu do problemu (falsyfikacja). Popper z niechęcią odnosił się do rewolucyjnych zmian na dużą skalę. Sugerował metodę małych kroków (inkrementalizm), których nie interpretowałbym jednak w sensie konserwatyzmu... Ceniło go sobie wielu polityków, którzy zostawili w historii jakiś ślad. Tu link do Towarzystwa Filozofii Krytycznej www.gkpn.de/ueber_uns.htm
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Normowanie przez urzędników wszelkiej ludzkiej działalności i towarzysząca temu rozbujała biurokracja, której znaczenie można byłoby porównać z kopaniem dołu po to, żeby go zasypać, jest poważnym problem niepoważnie traktowanym przez wszystkich.
Jakbyś więc określił rozpędzona biurokrację bruxelską, która w swym "twórczym" zapale klasyfikuje ślimaka do gatunku ryb, określa długość płomienia palącej się świecy, czy normuje wygląd właściwego ogórka? To już przekracza granice absurdu. To jest już niebezpieczne. Biurokracja działa już w oderwaniu od rzeczywistości i tworzy przepisy i zasady (z których śmiać się czy płakać) utrudniające po prostu normalne tempo rozwoju społeczeństwa. A w Polsce mało mamy przykładów zdurniałych decyzji (choćby przy budowie własnego domu, lub każ wypełnić samodzielnie (!) PIT emerytowi 75-letniemu, który nigdy nie miał w swym życiu do czynienia z rozliczaniem swoich finansów lub otwieraj swoją działalność tworząc warsztat naprawczy i diagnostyczny samochodów. Trzeba mieć naprawdę zdrowe nogi by te kilometry po korytarzach różnych urzędów zaliczyć i cierpliwość anielską wręcz.)? I co ciekawe. Im więcej szczegółowych przepisów tym więcej głupot normalny obywatel napotyka.
>Dlatego poważnie proponuję efektywny nadzór właścicielski nad działalnością wytwórczą w miejsce nieefektywnego, urzędniczego, biurokratycznego. >Znając realia jeden właściciel licencji ogarnie więcej niż 1000 urzędników.
Więc jak to widzisz? Np. mam licencję na produkcję zniczy nagrobnych, ale decyzje o ilości i wyglądzie (bez względu na modę) wydaje urzędnik. Co chcesz? Zastany stan na nowo budować i stary kasować? Zapewniam, że tego raka biurokratycznego nie pokonasz. Tak jak pokazał to Parkinson. No więc jak? Skąd u Ciebie to domniemanie, że jeden właściciel licencji ogarnie ok. 1000 urzędników? Tak sobie napisałeś? Masz jakieś wyliczenie, masz technikę jaką trzeba zastosować by w pojedynkę 1000 urzędników ogarnąć, kiedy to bezmyślne i ślepe maszyny do zmuszania wykonywania zarządzeń? Co masz na myśli określając wyrazem "ogarnie"? Wiesz co? Wydaje mi się, że upłynniasz na tym forum jakieś Twoje utopijne pomysły. Czytając to co piszesz, dochodzę do wniosku, że to wszystko to tylko sfera Twoich życzeń bo tylko radzisz co by było lepsze, ale sposobów by do tej "dobrej zmiany" dochodzić, nie przedstawiasz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | >Więc jak to widzisz? Np. mam licencję na produkcję zniczy nagrobnych, ale decyzje o ilości i wyglądzie (bez względu na modę) wydaje urzędnik. Co chcesz? Zastany stan na nowo budować i stary kasować? Zapewniam, że tego raka biurokratycznego nie pokonasz. Tak jak pokazał to Parkinson. No więc jak? Skąd u Ciebie to domniemanie, że jeden właściciel licencji ogarnie ok. 1000 urzędników? Tak sobie napisałeś? Masz jakieś wyliczenie, masz technikę jaką trzeba zastosować by w pojedynkę 1000 urzędników ogarnąć, kiedy to bezmyślne i ślepe maszyny do zmuszania wykonywania zarządzeń? Co masz na myśli określając wyrazem "ogarnie"? >Wiesz co? Wydaje mi się, że upłynniasz na tym forum jakieś Twoje utopijne pomysły. Czytając to co piszesz, dochodzę do wniosku, że to wszystko to tylko sfera Twoich życzeń bo tylko radzisz co by było lepsze, ale sposobów by do tej "dobrej zmiany" dochodzić, nie przedstawiasz.
Zorganizowana, zhierarchizowana działalność wytwórcza jest wielokrotnie skuteczniejsza w zaspokajaniu ludzkich potrzeb od zanarchizowanej działalności chaotycznej. Łatwo moglibyśmy tego dowieść porównując choćby zdolności zaspokojenia potrzeb żywieniowych przez 100 ulicznych sprzedawców żywności ze zdolnościami 100-osobowej wysokozorganizowanej firmy cateringowej. W ogóle dowodzi tego zachodząca na rynku koncentracja kapitału.
Współczesny rynek to teoretycznie chaos, anarchia, w której działalność wytwórczą podejmuje kto chce i jak chce a źródłem globalnej organizacji są rozproszone decyzje niezwiązanych ze sobą ludzi.
Na tej rynkowej anarchii uwłaszczyli się urzędnicy zapewniając swoimi normami minimum organizacji i minimum koordynacji działalności wytwórczej okiełznując nieco chaos. W szczególności normy środowiskowe, normy produkcyjne, kwoty produkcyjne czy cła są tego wyrazem.
Ale urzędnicy jak to urzędnicy prawie wszystko co robią jest do dupy, no może poza manipulowaniem ludzkimi emocjami, bo to mają opanowane do perfekcji. Dlatego proponuję oddać organizację działalności wytwórczej w ręce prywatne poprzez wprowadzenie licencji działalności wytwórczej podlegających wolnorynkowej wymianie. Zamiast urzędniczych kwot produkcji czy norm jakości prywatna licencja, którą można kupić, sprzedać, podarować, przekazać w spadku.
Oczywiście opodatkowane licencje, nie inaczej.
|
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >Współczesny rynek to teoretycznie chaos, anarchia, w której działalność wytwórczą podejmuje kto chce i jak chce a źródłem globalnej organizacji są rozproszone decyzje niezwiązanych ze sobą ludzi. >Na tej rynkowej anarchii uwłaszczyli się urzędnicy zapewniając swoimi normami minimum organizacji i minimum koordynacji działalności wytwórczej okiełznując nieco chaos. W szczególności normy środowiskowe, normy produkcyjne, kwoty produkcyjne czy cła są tego wyrazem.
Jak u Was na Melmac działają "normy produkcyjne"? Co to są "kwoty produkcyjne"?
|
|
| | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | > Jak u Was na Melmac działają "normy produkcyjne"?> Co to są "kwoty produkcyjne"?pl.m.wikipedia.org/wiki/Kwota_mlecznaNa pewno Pan zna jakieś obowiązujące normy jakości. Wywodzi się z nich znaczek CE. Nie twierdzę, że organizacja czynności wytwórczej przez urzędników jest już bardzo wysoka ale to są jej poważne zalążki. Uważam, że taka organizacja dla dobra wszystkich winna być rozwinięta a chaos zastąpiony działaniem planowym, właśnie poprzez podlegające wolnej wymianie handlowej, opodatkowane licencje.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >Jak u Was na Melmac działają "normy produkcyjne"?> >Co to są "kwoty produkcyjne"?> pl.m.wikipedia.org/wiki/Kwota_mleczna Cytat:Od kwietnia 2015 roku system kwotowy został zniesiony > Na pewno Pan zna jakieś obowiązujące normy jakości. Wywodzi się z nich znaczek CE.Znak CE oznacza spełnienie znormalizowanych wymagań bezpieczeństwa a nie jakości Kupuję zabawkę oznaczoną CE i nie muszę robić w domu analizy ile kadmu zawiera lakier, którym ją pomalowano Za to chętnie powitałbym OBOWIĄZKOWOŚĆ norm jakościowych np na masło. Kupując masło chcę wiedzieć że jest wyprodukowane z mleka krowiego i jadalnego oleju , a nie z uwodornionego oleju ze smażalni frytek McD z dodatkiem masła. Kupując miód chcę wiedzieć że pochodzi z ula a nie z cukrowni. Niestety dziś mogę kupić w sklepie mięso wołowe ze świni (drobnym druczkiem napisane: mięsa wołowego 10%, barwione barwnikiem identycznym z naturalnym) lub kindziuk wędzony metodą moczenia w bejcy, czy śliwowicę z kartofli Z wielką radością przywitałbym jeden od Roca po Kamczatkę kodeks ruchu drogowego. Normalizacja popchnęła technikę znacząco do przodu. Np znormalizowanie rozstawu bolców we wtyczce spowodowało, że mogę kupić żelazko innej firmy niż ta, w której kupiłem gniazdko, a lodówkę, zmywarkę i pralkę jeszcze od innej. Mogę kupić dowolny sprzęt bez zastanawiania się jaka jest wymagana dla niego częstotliwość prądu i jego napięcie. Jeszcze 100 lat temu moi dziadkowie musieli kupować żarówki w najbliższej elektrowni. I co ważne w kontekście rozmów o urzędnikach: Normalizacyjne komitety w Europie, USA, Japonii, jak też międzynarodowe jak CEN i CENELEC są organizacjami PRYWATNYMI!!! Pytałem co to są normy produkcyjne> Uważam, że taka organizacja dla dobra wszystkich winna być rozwinięta a chaos zastąpiony działaniem planowym, właśnie poprzez podlegające wolnej wymianie handlowej, opodatkowane licencje.Z jednej strony chcesz ograniczyć rolę urzędników, z drugiej licencjonować gospodarkę. Pachnie rozdwojeniem jaźni
|
|
| | | | | | | | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Normy bezpieczeństwa, normy jakości, każdy może sobie nazwać to inaczej, ja nazwałem normami produkcyjnymi. To nic nie znaczy, że instytucje są prywatne. Wiele organizacji uwłaszczyło się na funkcjach państwa z bankami i doradztwami prawno-podatkowymi na czele. Źródłem tych norm dalej pozostają urzędnicy a konkretniej ich dyrektywy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >Normy bezpieczeństwa, normy jakości, każdy może sobie nazwać to inaczej, ja nazwałem normami produkcyjnymi.
Przykro mi, ale bez jednakiego języka nie ma możliwości rozmowy Normy produkcyjne to założona wydajność pracy na pracownika (brygadę)
>Źródłem tych norm dalej pozostają urzędnicy a konkretniej ich dyrektywy. Bredzisz, ale pewnie znów napiszesz, że "każdy może sobie nazwać to inaczej,"
Pokaż mi jak bez normalizacji kupujesz żarówkę. Normalizacja jest w interesie nabywcy , zarówno prywatnego konsumenta, który może kupić radio, jak i przemysłowego inwestora, który nie musi w kontrakcie podawać metod analizy cementu
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Mógłby Pan darować sobie epitety, bo rozmowa staje się nieprzyjemna, chyba, że Pan czerpie z tego jakąś przyjemność. Rozumiem Pana emocje i bez tego. Rozumiem, że chciałby Pan aby pańskie wnioski dominowały w tej rozmowie ale ja mam swoje. I chciałbym nawet jeden przestawić jeśli jeszcze nie domyśla się Pan rozwiązania.
Zaproponowane przeze mnie licencje działalności wytwórczej, opodatkowane, podlegające swobodnej wymianie handlowej to odpowiednik współczesnych patentów a na patentach, zdaje się, zna się Pan.
Rozumie Pan już?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Rozumiem, że chciałby Pan aby pańskie wnioski dominowały > w tej rozmowie ale ja mam swoje. > I chciałbym nawet jeden przestawić jeśli jeszcze nie domyśla > się Pan rozwiązania
Panie olku76, mógłby je Pan w końcu przedstawić. To zwlekanie działa na Pańską niekorzyść.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Źródłem tych norm dalej pozostają urzędnicy a konkretniej> > ich dyrektywy.> Bredzisz, ale pewnie znów napiszesz, że "każdy może sobie nazwać to inaczej,"Kolega olek76 postawił sobie na ołtarzu urzędnika, a to zapewne dlatego, że nigdy z nimi do czynienia osobiście nie miał  . A czymże sobie ów urzędnik zasłużył na owo uznanie? Wg mnie niczym specjalnym. Swoja drogą również mógłbym sobie wymyślić nawet dobrego i szlachetnego dyktatora  Schody zaczynają się wtedy, gdy człowiek zstąpi na ziemię i próbuje stworzyć np. normalną rodzinę. Z tych stromych schodów niejeden szybciutko ucieka z powrotem w sferę teorii i fantazji + 'groźnego' pohukiwania na bliźnich.. hm, tutaj jest od kogo się uczyć 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
 | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Z jakiego powodu właściciele licencji mieliby być bardziej w temacie produkcji danego dobra szlachetni od nieposiadaczy? Dobrym systemem społecznym byłby taki system, w którym szlachetność samego społeczeństwa byłaby zbędna.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
|  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | Właśnie chodzi o to, żeby zachowania etyczne i zysk szły w parze ale do tego nie może sobie każdy robić co chce. Dajmy zatem własność czynności wytwórczych w prywatne ręce, niech człowiek rządzi tym dla własnej korzyści, a my zażądamy od niego podatku.
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Właśnie chodzi o to, żeby zachowania etyczne i zysk szły w parzeJakie konkretne reguły społeczne do takich zachowań prowadzą? > ale do tego nie może sobie każdy robić co chceZgadzam się. > Dajmy zatem własność czynności wytwórczych w prywatne ręce,> niech człowiek rządzi tym dla własnej korzyści, a my zażądamy> od niego podatkuKojarzy mi się tylko z tym: Rdz 1 3-5 "Wtedy Bóg rzekł: 'Niechaj się stanie światłość!' I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą".Tak właśnie się spodziewałem, że kolega olek76 ma jakieś boskie moce  A na poważnie: 1. Jaki masz wpływ na sprawność i etykę rządzenia licencjami właścicieli? Ktokolwiek ma ten wpływ oprócz nich samych? 2. Czy na pewno rządy właścicieli dla ich korzyści zawsze są tożsame korzyścią reszty? Podam Ci 100 przykładów, że tak nie jest. Zacznijmy od pierwszego: Pan X posiada licencję na wytwarzanie baterii 10 razy bardziej pojemnych, niż obecnie. Z początku swoje baterie sprzedaje po zaniżonych cenach i wykasza tym konkurencję. Na końcu, gdy jest już sam na rynku, tworzy monopol i podwyższa ceny baterii kilkukrotnie w stosunku do ceny ich produkcji, stając się multimiliarderem opływającym w luksusy. Reszta płaci za jego produkt jak za woły, wszak trudno byłoby z dnia na dzień zrezygnować z laptopów, smartfonów i samochodów elektrycznych. W razie gdyby ktoś wymyślił coś lepszego, Pan X angażuje swój kapitał również w celu wykradania lub wykupywania zagrażających mu licencji które mogą powstać niezależnie. Każdy, nawet najlepszy wynalazca musi się pod tą presją ugiąć. Life is brutal.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | |  | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | >1. Jaki masz wpływ na sprawność i etykę rządzenia licencjami właścicieli? Ktokolwiek ma ten wpływ oprócz nich samych?
Zagrajmy może w pewną grę. Wprowadźmy do tej gry 3 graczy. 1. Pan jako właściciel ogólnej licencji na wytwarzanie wszelkich baterii elektrycznych i płatnik podatku od tej licencji. 2. Ja jako demokratycznie wybrany urzędnik, który określa Panu podatek do licencji. 3. Przedsiębiorcy wytwarzający baterie, użyczający Pana licencji, pracownicy branży, zależni od Pana decyzji biznesowych, konsumenci produktów wytwarzanych na podstawie Pana licencji, wszyscy jako moi wyborcy.
Wprowadźmy pewne założenia do gry. 1. Chce Pan zarobić jak najwięcej na swojej licencji, tyle ile tylko można. 2. Chce Pan aby pański biznes był stabilny i trwale dochodowy. 3. Jest Pan także osobą publiczną i zależy Panu na własnym wizerunku. 4. Ja jestem urzędnikiem, który może Panu określić dowolny podatek od licencji. 5. Zbliżają się kolejne wybory, które chcę wygrać i muszę zapewnić moim wyborcom satysfakcję z mojej działalności, tzn, muszę uzyskać jednocześnie najwyższe dochody podatkowe i utrzymać najlepszą dostępność i najwyższą jakość produktów na rynku. 6. Wybrałem sobie pewną strategię względem Pana, o czym Pana informuję, iż oszacowałem sobie rynek baterii elektrycznych np. na 1.000.000.000 PLN rocznie i jeśli wykaże Pan tendencje do monopolizowania rynku i zawyżania cen to nałożę na Pana licencję podatek w kwocie 230.000.000 PLN za 1 rok bez względu na przychody całej branży. Jeśli natomiast Pan będzie dobrze redystrybuował prawo do wykorzystania Pana licencji i zapewni Pan rynkowi dostępność do dobrych i tanich baterii, wówczas nałożę na licencję podatek zgodny z Pana oczekiwaniem 23% od przychodów ze sprzedaży baterii. 7. Społeczeństwu, konsumentom, wyborcom zależy na dostępności produktów, na niskich cenach, wysokiej jakości, ekologii, zachowaniu etycznej produkcji, wysokich wpływach podatkowych.
Jak chciałby Pan wygrać tę grę? Jakie będą zasady Pańskiego postępowania w tej grze?
Dla utrudnienia wprowadzę element antykorupcyjny. Niech moja decyzja podatkowa będzie jawna wraz z uzasadnieniem.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jak chciałby Pan wygrać tę grę?W prosty sposób: wiadomo jacy są urzędnicy, jakie mają skłonności i tendencje. Pan zapewne będzie młodym gniewnym urzędnikiem z ideałami. Ale wszystko się zmienia, bardzo często szybciej niż myślimy. Proszę uważnie przeczytać mój wpis o urzędnikach: www.racjonalista.pl/forum.php/s,739020#w739049> Jakie będą zasady Pańskiego postępowania w tej grze?Biznesmen zaproponuje Panu udział w swoim monopolowym zarobku, ale za pewne ustępstwa. To jest z reguły silniejszy impuls. Naiwnością jest sądzić, że będzie czekał pokornie na efekt Pańskich urzędniczych działań. Naprawde sądzi Pan, że wybory zawsze przejrzyście działają? Napisał Pan "wybory, które chcę wygrać i muszę zapewnić moim wyborcom satysfakcję". Jeśli nadal będzie Pan chciał pracować jako urzędnik, biznesmen zagwarantuje Panu swoimi sposobami wybór na stanowisko. Jeśli odrzuci Pan propozycję, naraża się Pan na walkę z biznesmenem, który ma obroty na poziomie 1.000.000.000 PLN rocznie. Jest Pan pewien, że ma dostatecznie mocne atuty?  > Dla utrudnienia wprowadzę element antykorupcyjny. Niech moja> decyzja podatkowa będzie jawna wraz z uzasadnieniem.Uhm, tak Pan z początku deklaruje. Biznesmen widząc zagrożenie nie będzie czekał. Szybko zatroszczy się, żeby szybko utracił Pan do tego realne chęci. Fasadowo oczywiście wszystko będzie dla innych 'jawne'. W tle będzie za tym stał miliard + gwardia biznesmena. Jak się urzędniku czujemy?  Teraz odpowiedz na moje pytania. Nadal nie odpowiedziałeś: 1. Jaki masz wpływ na sprawność i etykę zarządzania licencjami przez ich właścicieli? Czy ktokolwiek ma ten wpływ, oprócz nich samych? 2. Czy na pewno rządy właścicieli zorientowane na ich korzyści zawsze są tożsame korzyścią reszty?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Dajmy zatem własność [...] w prywatne ręce Własność znajduje się w prywatnych rękach.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dobrym systemem społecznym byłby taki system, w którym szlachetność > samego społeczeństwa byłaby zbędna
Pytanie, jakie reguły (ekonomiczne, polityczne, prawne itd.) prowadzą do owego dobra niezależnie od ludzkiej szlachetności.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | > > Dobrym systemem społecznym byłby taki system, w którym szlachetność> > samego społeczeństwa byłaby zbędna> Pytanie, jakie reguły (ekonomiczne, polityczne, prawne itd.) prowadzą do owego dobra niezależnie od ludzkiej szlachetności.-No co tam słychać panie rybak? A rybak na to: -A dobrze, dzisiaj rano wstałem Wziąłem łódkę, trochę popływałem, k***a Przez godzinę wyłowiłem ryb z piętnaście I odpoczywam sobie od południa tutaj właśnie -Od dwunastej? - krzyknął biznesmen - Od dwunastej już masz wolne? -A co? Siądę tu gdzieś i wino p*****lnę Biznesmen chociaż na wczasach poczuł się w żywiole: -Pozwolisz, że dam ci radę... -A co! Pozwolę! -Jak to k***a? O dwunastej dzień pracy skończony? Przecież mógłbyś zarobić więcej, tylko pomyśl! Połowiłbyś od rana aż do chwili kiedy słońce znika I po tygodniu miałbyś pana pomocnika Po miesiącu kupiłbyś drugą łódkę, a potem trzecią Po roku śmigałbyś wziętym w leasing kutrem Później drugim, siódmym i tak dalej... Stary, wielka firma - czy to nie brzmi wspaniale? Tu rybak przerwał: -Panie, muszę powiedzieć, że pomysł niezły Ale ze mną co bedzie? -Jak to co? Będziesz odpoczywał sobie! -Tak? No a co ja teraz robię? Zawsze jest jakiś typ co wie lepiej  A tu całość do posłuchania www.youtube.com/watch?v=SmrFYM7wFZw
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>> Dobrym systemem społecznym byłby taki system, w którym szlachetność >> samego społeczeństwa byłaby zbędna >Pytanie, jakie reguły (ekonomiczne, polityczne, prawne itd.) prowadzą do owego dobra niezależnie od ludzkiej szlachetności. Zasada "jeden dzieli, drugi wybiera" ma taki walor (nie wiem tylko co się kryje pod Twoim "itd").
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > (nie wiem tylko co się kryje pod Twoim "itd").
Chodziło mi o wszelkie reguły zewnętrzne, które kreują dobry systemem niezależnie od ludzkiej szlachetności.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>> (nie wiem tylko co się kryje pod Twoim "itd"). >Chodziło mi o wszelkie reguły zewnętrzne, które kreują dobry systemem niezależnie od ludzkiej szlachetności. Póki nie sprecyzujesz co to za reguły, nie mam jak sprawdzić czy moja propozycja określonym przez Ciebie kryteriom odpowiada.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Póki nie sprecyzujesz co to za regułyPrecyzyjniej: przepisy działań, mające zastosowanie w określonej dziedzinie. Np. w życiu społecznym, ekonomii ( tu boję się już dodawać 'itd.'  )
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > Póki nie sprecyzujesz co to za reguły> Precyzyjniej: przepisy działań, mające zastosowanie w określonej dziedzinie. Np. w życiu społecznym, ekonomii ( tu boję się już dodawać 'itd.' )To jest prawo.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Prawo również wchodzi w zakres reguł.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Prawo również wchodzi w zakres reguł.Ale prawo wymieniłeś, a ja dociekam co ukryłeś pod "itd.".  > Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Przepisy działań, mające zastosowanie w określonej dziedzinie. np. w życiu społecznym, ekonomii to nie tylko prawo. To również często niepisane reguły, zasady, kodeks co do którego wszyscy się zgadzają. A czasem kodeks jest pisany.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Przepisy działań, mające zastosowanie w określonej dziedzinie. np. w życiu społecznym, ekonomii to nie tylko prawo. Przepisy wg których działamy to prawo i nic poza nim.
>To również często niepisane reguły, zasady, kodeks co do którego wszyscy się zgadzają. Pisane kodeksy niepisane prawo uwzględniają, więc "niepisane reguły" w życiu publicznym nie występują.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Pisane kodeksy niepisane prawo uwzględniająSkąd to wiadomo?  > "niepisane reguły" w życiu publicznym nie występują.Pradawne reguły najpierw były niepisane. Potem je spisano (choć nie wszystkie). > Przepisy wg których działamy to prawo i nic poza nim.Nie wszystkie są ustanowione lub uznane przez właściwe organy władzy.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Pisane kodeksy niepisane prawo uwzględniają> Skąd to wiadomo?  Z treści kodeksów, które np. dopuszczają formy zwyczajowe, zakazują nieobyczajności czy uznają niewdzięczność za istotną. > > Przepisy wg których działamy to prawo i nic poza nim.> Nie wszystkie są ustanowione lub uznane przez właściwe organy władzy.Jeżeli wśród niepisanych zasad któreś są dla społecznych reguł konieczne, to nie ukrywaj ich pod nic niemówiącym "itd.".
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Z treści kodeksów, które np. dopuszczają formy zwyczajowe,> zakazują nieobyczajności czy uznają niewdzięczność za istotnąJedne formy zwyczajowe kodeksy dopuszczają, inne nie, a o innych jeszcze pisarze kodeksów zielonego pojęcia nie mają. > >> Przepisy wg których działamy to prawo i nic poza nim.> >Nie wszystkie są ustanowione lub uznane przez właściwe organy władzy.> Jeżeli wśród niepisanych zasad któreś są dla społecznych reguł konieczne,> to nie ukrywaj ich pod nic niemówiącym "itd.".Przepraszam  Istnieje jeszcze sfera społecznej niewiedzy. Nie każda reguła konieczna jest pamiętana, czy w ogóle uświadomiona. Przez to może być w przyszłości odkryta. W moim 'itd' i one się mieszczą 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > Z treści kodeksów, które np. dopuszczają formy zwyczajowe,> > zakazują nieobyczajności czy uznają niewdzięczność za istotną> Jedne formy zwyczajowe kodeksy dopuszczają, inne nieCzyli ogólnie można mówić, że kodeksy te reguły uwzględniają. > a o innych jeszcze pisarze kodeksów zielonego pojęcia nie mają.Podobnie jak Ty, więc uwzględnienia czego się domagasz? > Istnieje jeszcze sfera społecznej niewiedzy. Nie każda reguła konieczna jest pamiętana, czy w ogóle uświadomiona. Przez to może być w przyszłości odkryta. W moim 'itd' i one się mieszczą  Czyli chcesz sformułować społeczne zasady w oparciu o reguły nieodkryte, nieznane i nieuświadamiane?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | To ja czegoś się domagam i chcę niby formułować społeczne zasady?   A gdzie?  W pytaniu "jakie reguły (ekonomiczne, polityczne, prawne itd.) prowadzą do owego dobra niezależnie od ludzkiej szlachetności." próżno się takich ambicji doszukiwać..
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> To ja czegoś się domagam i chcę niby formułować społeczne zasady?  > A gdzie?  > W pytaniu "jakie reguły (ekonomiczne, polityczne, prawne itd.) prowadzą do owego dobra niezależnie od ludzkiej szlachetności." próżno się takich ambicji doszukiwać.Czyli po co pytasz?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | olek76 zdaje się formułować pewne innowacyjne reguły, prowadzące wg niego do większego niż dziś dobra. Jestem ich ciekaw.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> olek76 zdaje się formułować pewne innowacyjne reguły, prowadzące wg niego do większego niż dziś dobra. Jestem ich ciekaw. Ale pytałeś mnie. I nawet Ci odpowiedziałam.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Właśnie. Przyznam ,że nie bardzo chwytam koncept w Twych krótkich żołnierskich słowach "Zasada "jeden dzieli, drugi wybiera" ma taki walor" 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Przyznam ,że nie bardzo chwytam koncept w Twych krótkich żołnierskich słowach "Zasada "jeden dzieli, drugi wybiera" ma taki walor"  Dwóch gostków ma jedno jabłko, więc jak jeden dzieli, to drugi wybiera. W ten sposób niezależnie od czyjejkolwiek szlachetności podział jest sprawiedliwy. Zasada ta ma charakter ekonomiczny, bo dzielą się jabłkiem, polityczny, bo jeden decyduje o podziale oraz prawny, dzięki zgodnemu tej zasady uznaniu. I tylko nie wiem czy spełnia warunek tego Twojego "itd.".
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jak tak się nad tym zastanowić to podpada, trzeba tylko wprowadzić parę dodatkowych reguł.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Jak tak się nad tym zastanowić to podpada Znaczy się, nie masz zastrzeżeń, czy tak?
>trzeba tylko wprowadzić parę dodatkowych reguł. Zamieniam się w słuch.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Jak tak się nad tym zastanowić to podpada, trzeba tylko wprowadzić parę dodatkowych reguł.
Np. Kto dostaje żołądek a kto udko a komu przypadnie pierś z kurczaka.....szyja dla wybrańców. Teraz dokładasz dwie zmienne...zajebiście szybkie zmienne czyli dzieci.
Moi synowie chodzili na Politechnikę Dziecięcą. W tamtym roku niestety brakło miejsca da jednego. Jeden musiał okazać się szlachetny tak by ten drugi poszedł. Także beka z tym jabłkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Jeden musiał okazać się szlachetny tak by ten drugi poszedł. >Także beka z tym jabłkiem. Z czego Ci wynikło, że każde dowolne dzielenie się jest realizacją przedstawionej zasady?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Nie zgadzam się z Twoją propozycja, ale czekam nadal na pomysły kapitalistów jak leczyć przytoczone przez Ciebie schorzenia obecnego świata. Co zrobić, aby pomimo niewątpliwego postępu technicznego człowiek nie musiał nadal żyć jak w dżungli - w tym kontekście, że na każdym kroku musi uważać, zamiast móc się skupić na najlepszym wykonywaniu tego w czym się specjalizuje, bo na każdym kroku ktoś Cię chce wychujać w tym systemie. Po pracy nie mam ani czasu, ani chęci, ani cierpliwości walczyć z nieuczciwym producentem, sprzedawcą, ubezpieczycielem itd. itd. itd.
Liberałowie mawiają "chcącemu nie dzieje się krzywda" - gówno prawda, większego debilizmu nie słyszałem.
|
|
 | olek76 (101 punktów) (zablokowany) | >Nie zgadzam się z Twoją propozycja, ale czekam nadal na pomysły kapitalistów jak leczyć przytoczone przez Ciebie schorzenia obecnego świata.
Zaraz, powoli, może wpierw warto zastanowić się.
Załóżmy pewien przykład. Niech ktoś posiada licencję usług noclegowych i niech podatek od tej licencji wynosi 8% przychodów z tej działalności. Tak skonstruowany podatek wymaga ewidencji przychodów. Wówczas mamy sytuację analogiczną do współczesności, w której ewidencjonuje się przychody z działalności noclegowej i odprowadza z tego tytułu 8% VAT. Jedyna różnica polegałaby na tym, że usługi noclegowe byłby skoordynowane. Nie byłoby już wolnej amerykanki w usługach noclegowych i wielu błędnych decyzji wielu niezwiązanych ze sobą ludzi lecz istniałaby właścicielska organizacja tych usług.
Czy z taką właścicielską organizacją usług noclegowych byłoby lepiej czy gorzej dla konsumentów i dla pracowników branży?
|
|
|  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Czy z taką właścicielską organizacją usług noclegowych byłoby lepiej czy gorzej dla konsumentów i dla pracowników branży?Gorzej, każdy rodzaj monopolu obniża jakość usług i produktów w stosunku do ich ceny. Wprowadzasz tylko dodatkowe ogniwo w łańcuchu pośredników bez żadnej korzyści dla kogokolwiek. Mówisz, że właściciel takiej licencji dbałby o zysk, więc i jakość - jasne, ale przecież obecnie normalni przedsiębiorcy też dbają o zysk, więc w czym różnica? Właściciel licencji nie miałby żadnego interesu w dbaniu o środowisko naturalne czy warunki pracy, bo to by tylko obniżyło jego zysk. Do tego jest ryzyko działań nieracjonalnych. Właściciel licencji na produkcję piwa może się nawrócić na islam (a co, nie wolno mu?) i zdecydować, że więcej grzesznego napoju nie będzie, trudno, niech straci, Allah mu w niebie wynagrodzi. Konkurencja i chęć zysku w efekcie obniża koszty i zwiększa dostępność wszystkiego. Kapitalizm jest najlepszy w zwiększaniu efektywności pracy. Natomiast z ciągłego zwiększania efektywności wynikają także pewne efekty uboczne, o których pisałeś na początku: dewastacja środowiska, wyzysk pracowników, okrucieństwa wobec zwierząt. Tych problemów nie da się rozwiązać poprzez dążenie do indywidualnego zysku, tu są potrzebne rozwiązania właśnie antykapitalistyczne, które, rzecz jasna, obniżają wydajność. Coś za coś. Nie leczy się poparzeń, przypalając je. Twoje rozwiązanie jest kapitalistyczne w treści (działanie nastawione na zysk) i biurokratyczne w formie (przymus państwowy). To najgorsza z możliwych mieszanek. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
2 na 2 | Michał Wołoszyn (3 punktów) | Ależ tak właśnie działa rynek, ludzie, konsumenci kupują to co chcą lub to na co ich stać. Żeby mogli konsumować lepsze dobra nie należy wprowadzać regulacji tylko je znosić, każda regulacja to koszt, a koszty wlicza się w cenę produktu. Jakość i cenę wymuszają konkurenci, jeśli będę arbitralnie zawyżać cenę produktu, to stracę klientów.
Na wolnym rynku Panem jest konsument, bo on swoimi pieniędzmi głosuje na firmy, których owoce spożywa, a one dzięki temu mają środki na rozwój. Im mniej przymusu tym lepiej.
Wystarczy popracować chwilę w handlu, żeby to zauważyć...
Każdy chce dla siebie jak najlepiej, a rynek sprawia, że trzeba dogadzać innym, by zyskać coś w zamian.
Ja proponuję radykalną deregulację i prywatyzację usług, które nie są fundamentalne dla istnienia państwa, co dopiero realnie zwiększy efektywność wydawanych środków i pozyskiwania nowych.
Na przykład kto jeszcze wierzy w ubezpieczenia społeczne? Co kilka lat sytuacja na świecie zmienia się diametralnie, dlaczego państwo na zmuszać do takiej formy "oszczędności", sprzeniewierzanych przecież przez tych urzędników i polityków. Dzięki temu ludzie mieli by na dobre jajeczka, prawda?
Przepraszam, jeśli się powtarzam, dopiero uczę się sprawnie przekazywać myśli pisemnie.
|
|
 | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ależ tak właśnie działa rynek, ludzie, konsumenci kupują to co chcą lub to na co ich stać. Żeby mogli konsumować lepsze dobra nie należy wprowadzać regulacji tylko je znosić
A ja się nie zgadzam. Regulacje wymuszające jakość lub warunki produkcji są potrzebne, bo plebs to fatalny konsument, któremu można wszystko wcisnąć za pomocą dobrej reklamy i dezinformacji. Działanie niewidzialnej ręki wolnego rynku jest analogiczne do demokratycznej głupoty.
>każda regulacja to koszt, a koszty wlicza się w cenę produktu
Więc czasem koszty muszą wzrosnąć, aby jakość towaru była lepsza i jest to ważniejszy priorytet. Wolnorynkowcy w rozumieniu korwinistycznym chcieliby aby wszystko było najtańsze.
>Na wolnym rynku Panem jest konsument, bo on swoimi pieniędzmi głosuje na firmy, których owoce spożywa, a one dzięki temu mają środki na rozwój.
Konsument jest panem gdy jest bogaty, ale to oznacza, że inni są przez to biedni, bo pieniądz to tylko umowny wyznacznik wartości czyjejś pracy. Tych biednych oczywiście jest więcej, a oni nie są panami, tylko niewolnikami swojego niskiego budżetu, który się nie dopina. Socjalista powie: "ok, dajmy im więcej, zabierzmy bogatym nadwyżki, których nie potrzebują", ale nie uwzględnia on ludzkiej chciwości i emocji. Taki człowiek czując przymus, chce się z niego wyzwolić, więc podnosi ceny i w ten sposób powstaje inflacja, a różnica wartości pracy poszczególnych ludzi nadal odzwierciedla się w ich poziomie zamożności. Biedni muszą kupować to co jest dla nich dostępne, a dzięki brakom regulacji dostaną największy syf.
>Im mniej przymusu tym lepiej.
Patrząc na obecne władze to faktycznie tak jest, ale gdyby przymusu nie było w ogóle, to adekwatne byłoby zdanie przeciwne "im więcej przymusu tym lepiej". Czyli należałoby rozważyć gdzie warto uznać granicę między przymusem, a dowolnością (mierzi mnie słowo wolność, które wg mnie prawidłowo użyte jest tylko gdy mówimy o przeciwieństwie szybkości).
>Wystarczy popracować chwilę w handlu, żeby to zauważyć...
Bo jest obecnie za dużo przymusu. Gdyby było go za mało, to wystarczyłoby popracować chwilę, żeby wiedzieć, że inni z łatwością Cię oszukują i nie możesz nic zrobić, bo są za silni i mają układy.
>Każdy chce dla siebie jak najlepiej, a rynek sprawia, że trzeba dogadzać innym, by zyskać coś w zamian.
Gdy jest zbyt biednie, ludzie rywalizują ze sobą jak drapieżniki.
>Ja proponuję radykalną deregulację i prywatyzację usług, które nie są fundamentalne dla istnienia państwa, co dopiero realnie zwiększy efektywność wydawanych środków i pozyskiwania nowych.
Zgadzam się.
|
|
 | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Na przykład kto jeszcze wierzy w ubezpieczenia społeczne? Co kilka lat sytuacja na świecie zmienia się diametralnie, dlaczego państwo na zmuszać do takiej formy "oszczędności", sprzeniewierzanych przecież przez tych urzędników i polityków. Dzięki temu ludzie mieli by na dobre jajeczka, prawda?Na przykład ja wierzę w ubezpieczenia społeczne. Wiarę swą opieram na objawieniu prywatnym. Na przykład mojej mamie co miesiąc objawia się emerytura i jakoś się nigdy nie spóźnia. W ogóle znam wielu emerytów, niektórych z pokaźną emeryturą, innych z małą, ale ani jednego, co by przez kilkadziesiąt lat płacił składki i emerytury nie miał. Natomiast takich, co prywatnie inwestowali i oszczędzali, ale jakoś nic nie oszczędzili, to znam kilku. Cóż, takim już jestem wierzącym człowiekiem, że bardziej wierzę w to, co widzę, niż w to, co według czyjejś teorii z całą pewnością i niewątpliwie powinno być. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|