Racjonalista - Strona głównaDo treści
Złota era gospodarki?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
24-03-2017 20:53Mariusz Agnosiewicz (moderator)Złota era gospodarki?
Ocena 1 na 1
Opierając się na słowach wiceministra rozwoju, Forsal ogłosił, że lata 2004-2015 to "złota era polskiej gospodarki", która urosła w tym czasie o 59% i obok Słowacji osiągnęła najwyższy skumulowany wzrost PKB w UE. goo.gl/5LqdDU

Czy jest to słuszny wniosek? Według danych Banku Światowego data.worldbank.org polski PKB mierzony parytetem siły nabywczej (GDP, PPP, current international $), w latach 2004-2015 urósł z 510 mld dol. do 1 bln dol., a więc dwukrotnie. Taki sam wzrost w tym okresie zanotowało kilka innych krajów naszego regionu, nawet te nienależące do UE (Albania). Drugi po Polsce największy w naszym regionie kraj należący do UE - Rumunia - zanotowała większy przyrost.


Jak sytuacja wyglądała w okresie wcześniejszych jedenastu lat? Otóż w latach 1992-2003 PKB Polski wzrosło z 237 mld dol. do 468 mld dol., a zatem również dwukrotnie.

Poza tym mieliśmy chyba odejść do mierzenia polskiego rozwoju za pomocą samego wzrostu PKB. Można sobie natomiast wyobrazić sytuację, że dla poprawienia długofalowej jakości polskiego rozwoju, dla przebudowania modelu rozwoju, akurat wzrost PKB mógłby spaść. W polskiej sytuacji najlepszą miarą rozwoju byłoby zatrzymanie zapaści demograficznej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)to chyba nieźle?
Czyli jednak całkowicie tych lat nie zmarnowano _ jak utrzymuje obecny rząd?
24-03-2017 21:46 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)Odp: to chyba nieźle?
>Czyli jednak całkowicie tych lat nie zmarnowano _ jak utrzymuje obecny rząd?

Gdyby przyjąć, że PKB da się włożyć do garnka - to nie zmarnowano. Problemy wynikają właśnie z tego, że w krytyce transformacji czy Unii zwraca się uwagę nie na to co należy. Problemem jest to, że zwykły pracownik nie może w Polsce normalnie żyć za normalną pracę.
Arminius (25555 punktów)Wydajność a płace
>>Czyli jednak całkowicie tych lat nie zmarnowano _ jak utrzymuje obecny rząd?
>Gdyby przyjąć, że PKB da się włożyć do garnka - to nie zmarnowano. Problemy wynikają właśnie z tego, że w krytyce transformacji czy Unii zwraca się uwagę nie na to co należy. Problemem jest to, że zwykły pracownik nie może w Polsce normalnie żyć za normalną pracę.

OK. Czyli rosnąca w bardzo szybkim tempie wydajność - za którą nie szły proporcjonalnie zwyżki płac. Ale to jest chyba do korekty.
25-03-2017 00:23 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)Odp: Wydajność a płace
>OK. Czyli rosnąca w bardzo szybkim tempie wydajność - za którą nie szły proporcjonalnie zwyżki płac. Ale to jest chyba do korekty.

Nie, problemem nie jest brak podwyżek. Problemem jest struktura polskiej gospodarki, która uformowała naszą gospodarkę jako subsydiarną wobec gospodarki niemieckiej. Podłożem polskiego problemu jest zatem uzależnienie polskiej gospodarki od gospodarki niemieckiej.
25-03-2017 07:15 
 Ocena 4 na 4
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Symptomem chorobliwości polskiego wzrostu jest stale i dynamicznie rosnący dług publiczny. Jest to zresztą typowe zjawisko dla wielu krajów EŚW. Nawet jak wszystko inne spada, dług rośnie.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2017 13:46 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)
> Podłożem polskiego problemu jest zatem uzależnienie polskiej gospodarki od gospodarki niemieckiej.
Jest to po prostu nieprawda. Mariusz z całym wieloletnim szacunkiem bo pracowaliśmy razem, ale masz nikłą wiedzę gospodarczą, prawisz PiSowskie komunały jakbyś program partii wykonywał.
Niemcy to najpotężniejsza gospodarka pod względem techniki.
Proszę sprawdzić to zdanie:
Nie ma takiej inwestycji (najnowocześniejszej) na świecie w technice gdzie nie byłoby Niemców.
pl.wikipedia.org/wiki/Transrapid_Szanghaj
(To tylko przykład. )

Gdybyśmy mieli granicę z USA polska gospodarka uzależniona byłaby od USA. Gdy z Francją od Francji itd. Wiem jak to wygląda od podszewki 20 lat pracowałem w przemyśle mam przyjaciół posiadających własne biznesy.
Działa to tak: "Niemcy wszystko kupią i mają wszystko do zaoferowania" i tyle. Im dalej tym miej się opłaca bo dalej i transport droższy, a Niemcy blisko.

Polska zmierza w stronę uniezależnienia się od Niemców, ale to proces który wymaga czasu. Nasza gospodarka była w komuniźmie nastawiona na przemysł ciężki. Polacy jednak mają dryg do biotechnologii i programnowania. To jest nasza przyszłość.
CD Projekt Red jest obecnie w piątce najlepszych firm tworzących gry na świecie ale mamy kilka(naście) innych które są świetne. 11Bit, Vivid Games, CI games, Comarch
Czy biotechnologiczne: Mabion, Selvita, Celon

Niestety przyszłóść jest w firmach prywatnych a nie w państwowych kopalniach węgla kamiennego i Misiewiczach na stanowiskach w firmach państwowych.
25-03-2017 16:01 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Gdybyśmy mieli granicę z USA polska gospodarka uzależniona byłaby od USA. Gdy z Francją od Francji itd. Wiem jak to wygląda od podszewki 20 lat pracowałem w przemyśle mam przyjaciół posiadających własne biznesy.

Dlatego twoja wiedza jest anegdotyczna i cząstkowa, a twoje poglady zapewne uwarunkowane aktualną sytuacją zawodową, lecz tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić, bo epatując wielokrotnie ocenami personalnymi na tym forum, sam ukrywasz się za wygodną zasłoną anonimowości.
Być może moje podejście też jest skażone osobistymi doświadczeniami, bo akurat w tym, co robiłem, nie widziałem w Europie porównywalnych rzeczy, tym niemniej skończ już z tym epatowaniem murzyńskością. Jeśli nie dostrzegasz w polskiej transformacji pasma ogromnych błędów lub co najbardziej wiarygodne, celowego demontowania potencjału polskiej gospodarki, celowego upośledzania jej przez co dziś znajdujemy się na takim a nie innym poziomie rozwoju - to jest to twoja osobista ślepota. Przy zastosowaniu takiego modelu rozwoju naturalnie, że sprawy musiały potoczyć się w ten sposób. Wątpię zresztą, by była inna opcja, bo transformacja z góry była robiona w takim celu i w takim kierunku.
Błędem była ze strony społeczeństwa wiara w rewolucję gospodarczą zamiast ewolucję. Ewolucyjnie szlibyśmy wolniej, ale skuteczniej.

Historia jest po to, by wyciągać lekcje na przyszłość. Dziś zależność od gospodarki niemieckiej jest kulą u nogi polskiego rozwoju. Nie ma co dziś świętować 25 lat wolności, lecz trzeba forsować zmianę modelu rozwoju.
Każdy kto rozumie naturę polskiego położenia, wie, że średniość jest dla nas zabójcza, ponieważ leżymy między Rosją a Niemcami. Dlatego musimy stać się im równi.
Ceniony przeze mnie geopolityk Jacek Bartosiak głosi, że do Niemiec nie dorównamy, ale do Rosji możemy. Morawiecki z kolei głosi, że możemy przeskoczyć Zachód. I to te ambicje są tak dławione przez naszych partnerów na zachodzie i wschodzie.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Transrapid Szanghaj być może tylko sprawia wrażenie tzw. inwestycji zatapiającej, lecz w takim razie jest to wrażenie bardzo sugestywne. Można by nawet odnieść wrażenie, że Niemcy w ostatniej chwili i za grube pieniądze wcisnęli Chińczykom technologię, która nigdzie na Zachodzie nie miałaby szans na wykorzystanie ze względu na wysokie koszty i zupełną nierentowność, która pogłębia się dramatycznie przy rosnących cenach energii. Sami Niemcy wykorzystują u siebie technologie sprawdzone, tańsze i mniej energochłonne. Natomiast na realizację różnych technologicznych fantasmagorii najchętniej namawiają innych, jeżeli są gotowi, by za nie słono płacić z własnej wyłącznie kieszeni.
Można by odnieść wrażenie, że Niemcy działają podobnie w innych dziedzinach, na przykład OZE, ale być może to tylko złudzenie.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
26-03-2017 20:55 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)system fiskalny jak z ...."Ziemi Obiecanej"
>Podłożem polskiego problemu jest zatem uzależnienie polskiej gospodarki od gospodarki niemieckiej.

A może większy problem ma charakter błędu po naszej stronie? Na przyklad nasz system fiskalny jest tak skonstruowany, iż nie zapewnia sprawiedliwej redystrybucji wypracowywanego ową wielka wydajnoscia dochodu? Podrzucam Panu rozmowe na temat z Ryszardem Bugajem. Wynika z niej iż system jak wyżej był niesprawiedliwy, jest niesprawiedliwy i ...chyba jeszcze długo takowym będzie.

audycje.tokfm.pl/audycja/Swiat-sie-chwieje/192
olek76 (101 punktów)
(zablokowany)
Odp: system fiskalny jak z ...."Ziemi Obiecanej"
>Podrzucam Panu rozmowe na temat z Ryszardem Bugajem. Wynika z niej iż system jak wyżej był niesprawiedliwy, jest niesprawiedliwy i ...chyba jeszcze długo takowym będzie.
>audycje.tokfm.pl/audycja/Swiat-sie-chwieje/192

Sprawiedliwość rzecz względna i wg każdego znaczy co innego. Zależy od tego kto czego chce i w jakim jest położeniu.

Zmniejszenie zysków kapitalistów i zwiększenie świadczeń socjalnych to automatycznie spowolnienie rozwoju technologii i zmniejszenie motywacji zwykłych pracowników do ogromnego wysiłku.

Zwiększenie zysków kapitalistów i ograniczenie świadczeń socjalnych to znowu destabilizacja społeczeństwa i eskalacja konfliktów społecznych.

Co jest bardziej sprawiedliwe, kiedy jeden chce na Księżyc a drugi mieć co do garnka włożyć?
25-03-2017 06:05 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: to chyba nieźle?
Problemów jest kilka, a jeden z ważniejszych dotyczy tego, jak duża część PKB, niezależnie od przyjętej metody szacowania tego wskaźnika, pozostaje w kraju, a jak duża jest transferowana zagranicę. Kraj może mieć solidne PKB przez lata, a na koniec pozostaje po nim zdewastowana dziura w ziemi i bezludne pustkowie. pl.m.wikipedia.org/wiki/Nauru

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2017 08:47 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Gdyby przyjąć, że PKB da się włożyć do garnka - to nie zmarnowano.
No właśnie,
czy rzeczywiście jest tak dobrze i co ma PKB do dobrobytu ?

Cytat:
"Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce w 2011 roku o 300 tysięcy wzrosła liczna osób żyjących w skrajnym ubóstwie."
I dalej:
"Profesor Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że grupą najbardziej zagrożoną ubóstwem są dzieci, dodał, iż w Polsce nie ma odpowiedniej polityki społecznej, nastawione na przeciwdziałanie skrajnemu ubóstwu, natomiast zwraca się uwagę na poprawę wskaźników gospodarczych i demograficznych, co nie przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie obszarów ubóstwa."
lewica.pl/(*)łtowny-wzrost-liczby-ubogich

Czy wzrost PKB jest w Polsce wprost proporcjonalny do liczby osób żyjących w skrajnym ubóstwie ?
Jeśli taka tendencja jest mniej więcej stała to przy ogólnej liczbie takich osób 2,5mln wychodzi ok 12% rocznie, a to już znacznie więcej niż te ok 7% rocznego wzrostu PKB.
25-03-2017 10:26 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
W przypadku krajów o takiej strukturze gospodarki, jaką obecnie ma Polska, PKB po prostu nie może być traktowany jako wskaźnik dobrobytu narodu czy bogactwa państwa. Wynika to stąd, że znaczącą część PKB jest kontrolowana przez zagraniczne ośrodki wpływu gospodarczego, gdzie jest na różne sposoby i na wielką skalę transferowana.
Jeżeli zagraniczny koncern motoryzacyjny ma w Polsce montownię samochodów, korzystając z niskich kosztów pracy czy ulg podatkowych, ale samochody trafiają w całości na eksport, to wartość tych samochodów zostanie wliczona do polskiego PKB, nawet jeżeli na polski rynek nie trafi do sprzedaży choćby jeden egzemplarz. W Polsce zostanie tak naprawdę ułamek wartości końcowego produktu, głównie w postaci podatków, płac i towarzyszących płacom obowiązkowych składek emerytalnych. Większą część marży zagarnie jednak zagraniczna centrala koncernu.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
DyktaFon (9281 punktów)

>"Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce w 2011 roku o 300 tysięcy wzrosła liczna osób żyjących w skrajnym ubóstwie."

Myślę, że trzeba by bliżej określić pojęcie "skrajnego ubóstwa", bo wydaje mi się, że w niektórych krajach i czasach ludzie byliby dumni, gdyby byli tak biedni/bogaci, jak dzisiejsi "skrajnie ubodzy" w Polsce
26-03-2017 10:13 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
Z tekstu wg podanego linku cytat:
"Skrajne ubóstwo oznacza niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb, takich jak wyżywienie, odzież i bieżący opłaty za rachunki. Obecnie w Polsce jest już 2,5 miliona takich osób."

Chociaż ludzie bywają "dumni" z różnych powodów to jednak skrajne ubóstwo nie "rajcuje" na ogół ludzi.
DyktaFon (9281 punktów)
>Z tekstu wg podanego linku cytat:
>"Skrajne ubóstwo oznacza niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb, takich jak wyżywienie, odzież i bieżący opłaty za rachunki. Obecnie w Polsce jest już 2,5 miliona takich osób."
>Chociaż ludzie bywają "dumni" z różnych powodów to jednak skrajne ubóstwo nie "rajcuje" na ogół ludzi.

Taka definicja to określa pewnie i 25 mln ludzie w Polsce. Zawsze ktoś może nie mieć na odzież, bo kupił najnowszego smartfona. Czyli jesteśmy krajem skrajnego ubóstwa.
Jak określić bezdomnego idącego sobie i rozmawiającego przez komórkę? Skrajne ubóstwo czy ktoś wymyśli lepszy termin?

Na Racjonaliście ciekawsze by były definicje racjonalne.
Matix (5786 punktów)
GUS vs. Twoje zdanie "na logikę" - sam oceń gdzie tu więcej racjonalizmu.

"Głupi jak Niemiec"
26-03-2017 14:08 
 Ocena 1 na 1
olek76 (101 punktów)
(zablokowany)
>>Z tekstu wg >Taka definicja to określa pewnie i 25 mln ludzie w Polsce. Zawsze ktoś może nie mieć na odzież, bo kupił najnowszego smartfona. Czyli jesteśmy krajem skrajnego ubóstwa.
>Jak określić bezdomnego idącego sobie i rozmawiającego przez komórkę? Skrajne ubóstwo czy ktoś wymyśli lepszy termin?
>Na Racjonaliście ciekawsze by były definicje racjonalne.

Skoro jest tak dobrze jak nigdy wcześniej, to dlaczego jest tak źle?
Czy za pogłębiającymi się różnicami społecznymi postępują pogłębiające się różnice wartości i przekonań, dzielące społeczeństwo?
DyktaFon (9281 punktów)
>>Na Racjonaliście ciekawsze by były definicje racjonalne.
>Skoro jest tak dobrze jak nigdy wcześniej, to dlaczego jest tak źle?
>Czy za pogłębiającymi się różnicami społecznymi postępują pogłębiające się różnice wartości i przekonań, dzielące społeczeństwo?

Za sugestiami z tego forum poczytałem trochę I różnice społeczne nie tylko nie pogłębiają się, ale maleją pl.wikiped(*)Współczynnik_Giniego
Są też w Polsce nie "wielkie", a przeciętne - link powyżej.

Jak więc mają się niektóre wpisy do tego faktu?
olek76 (101 punktów)
(zablokowany)
Każdy ma swoje fakty. Każdy widzi to, co pasuje do jego poczucia sprawiedliwości, to co chce zobaczyć. Stąd wzięło się pojęcie fałszywej propagandy.
DyktaFon (9281 punktów)
>Każdy ma swoje fakty. Każdy widzi to, co pasuje do jego poczucia sprawiedliwości, to co chce zobaczyć. Stąd wzięło się pojęcie fałszywej propagandy.

Propaganda z natury jest fałszywa, inaczej nie byłaby propagandą

A wracając do tego wątku, to podałem to, co zauważyłem na Wikipedii (rysunek na dole strony, Polska jest mniej więcej po środku). Jeśli to nie jest prawdą, to poproszę o link do prawdziwszej prawdy
olek76 (101 punktów)
(zablokowany)
>Propaganda z natury jest fałszywa, inaczej nie byłaby propagandą
>A wracając do tego wątku, to podałem to, co zauważyłem na Wikipedii (rysunek na dole strony, Polska jest mniej więcej po środku). Jeśli to nie jest prawdą, to poproszę o link do prawdziwszej prawdy

I już wchodzimy w konflikt przekonań, czyli w koncert życzeń o tym co powinno być prawdą a co fałszem, a ja zapytałem tylko, dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze jak jeszcze nigdy nie było?

Nie chcę spierać się i poszukiwać argumentów do z góry ustalonych wniosków, które w konflikcie przekonań i tak się nie zmienią. Wyniknie z tego wyłącznie szarpanina nerwów i wiedza, że ludzie byli, są i będą niezgodni.

Nie mogę jednak powstrzymać się od użycia pewnych argumentów
Gdzie we wskaźniku Giniego znajdę uwzględnienie zmiany wartości posiadanych aktywów, co powinno mieć zasadniczy wpływ na ocenę różnic społecznych? Czy ktokolwiek ma wiedzę o prawdziwej wartości posiadanych aktywów przez różnych ludzi?
Jak działają deklarowane dochody a za nimi współczynnik Giniego pokazała już Panama Papers
pl.wikipedia.org/wiki/Panama_Papers
prawdziwe dochody ujawniają i należne podatki płacą jedynie najsłabsi, najsilniejsi robią co chcą.

Nie wierzę w opowieści o znikomych różnicach społecznych. Nie wierzę, bo różnice społeczne na każdym kroku widać, słychać i czuć.

Z propagandą i trollingiem jest jak z przekonaniami podczas zimnej wojny po dwóch stronach muru. Co z jednej strony muru jest prawdą, po drugiej stronie muru jest fałszem.
DyktaFon (9281 punktów)

>I już wchodzimy w konflikt przekonań, czyli w koncert życzeń o tym co powinno być prawdą a co fałszem,

I tu się zgadzamy całkowicie Też tak uważam...

>a ja zapytałem tylko, dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze jak jeszcze nigdy nie było?

To pytanie natomiast jest super propagandowe Na podstawie czego uważasz, że jest aż tak źle? Na podstawie moich obserwacji, od kiedy tylko pamiętam sytuację w Polsce osobiście, a nie z propagandowych lekcji historii - naprawdę nigdy nie było tak dobrze, jak dziś. Ale oczywiście pojedyncze osoby mogą mieć sytuację dokładnie odwrotną. Chodzi o to, jak jest przeciętnie, ogólnie: czy jest lepiej niż przed 10-20-30...50 laty, czy gorzej. I na podstawie czego to stwierdzić?

>Nie chcę spierać się i poszukiwać argumentów do z góry ustalonych wniosków, które w konflikcie przekonań i tak się nie zmienią. Wyniknie z tego wyłącznie szarpanina nerwów i wiedza, że ludzie byli, są i będą niezgodni.

To fakt, są niezgodni, bo inaczej to forum by nie istniało Jak zresztą i wiele innych inicjatyw

>Nie mogę jednak powstrzymać się od użycia pewnych argumentów
>Gdzie we wskaźniku Giniego znajdę uwzględnienie zmiany wartości posiadanych aktywów, co powinno mieć zasadniczy wpływ na ocenę różnic społecznych? Czy ktokolwiek ma wiedzę o prawdziwej wartości posiadanych aktywów przez różnych ludzi?

Nie mam kompetencji, a także i chęci do rozdrabniania włosa na czworo... bo przecież zawsze można powiedzieć, że są różnice społeczne i ja się nie znam (to fakt ) ) Ale proszę o jakieś fakty mierzalne, a nie przekonanie nawet większej ilości osób.

>Jak działają deklarowane dochody a za nimi współczynnik Giniego pokazała już Panama Papers
>pl.wikipedia.org/wiki/Panama_Papers
>prawdziwe dochody ujawniają i należne podatki płacą jedynie najsłabsi, najsilniejsi robią co chcą.

A to tylko oznacza, że ci "silniejsi" są wolnymi ludźmi (bo robią, co chcą, a nie, co im inni karzą), w przeciwieństwie do tych najsłabszych. No i nie wiadomo, czy ci najsilniejsi są silni, właśnie dlatego, że nie oddają innym swoich podatków, czy też nie oddają, bo są silniejsi? Ja bym obstawał za tym, że dzięki własnej inwencji nie oddają i korzystają z tego, z czego inni nie potrafią. Stąd ich siła.

>Nie wierzę w opowieści o znikomych różnicach społecznych. Nie wierzę, bo różnice społeczne na każdym kroku widać, słychać i czuć.

Ja też jestem niewierzący, dlatego próbuję podeprzeć się jakimiś niezależnymi i w miarę obiektywnymi danymi. To, co wokół widać, słychać i czuć, to tylko zależy, gdzie w danej chwili się przebywa Więc jeśli zmieni się miejsce pobytu, to wrażenia też się zmieniają. Ale nie wpływa to na ogólną sytuację.

>Z propagandą i trollingiem jest jak z przekonaniami podczas zimnej wojny po dwóch stronach muru. Co z jednej strony muru jest prawdą, po drugiej stronie muru jest fałszem.

To święta prawda. Pamiętam jak dziś bzdury, w które wierzyliśmy wtedy. Dlatego próbuję dziś nie patrzeć na świat przez pryzmat mediów, tylko szukać twardych danych liczbowych. Bo jeśli są prawdziwe, to nic nie jest w stanie ich zastąpić. To siła matematyki - królowej nauk
olek76 (101 punktów)
(zablokowany)
>>a ja zapytałem tylko, dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze jak jeszcze nigdy nie było?
>To pytanie natomiast jest super propagandowe Na podstawie czego uważasz, że jest aż tak źle? Na podstawie moich obserwacji, od kiedy tylko pamiętam sytuację w Polsce osobiście, a nie z propagandowych lekcji historii - naprawdę nigdy nie było tak dobrze, jak dziś.

Każdy wyraża to co czuje. Jest mi źle to jest źle, gdyby było mi dobrze to byłoby dobrze. To proste przekonanie a różnica przekonań jest łatwa do zrozumienia.

>To fakt, są niezgodni, bo inaczej to forum by nie istniało Jak zresztą i wiele innych inicjatyw

To forum dowodzi też, że niezgodni dążą do zgody. Męczą się, dręczą, cierpią ale wciąż próbują. Choć w rzeczywistości to jedni próbują drugim narzucić własną wolę ale ci drudzy nie pozostają dłużni.

>Nie mam kompetencji, a także i chęci do rozdrabniania włosa na czworo... bo przecież zawsze można powiedzieć, że są różnice społeczne i ja się nie znam (to fakt ) ) Ale proszę o jakieś fakty mierzalne, a nie przekonanie nawet większej ilości osób.

Przyznaje się Pan do braku kompetencji a jednak stwierdza Pan, że współczynnik Giniego wyraża coś znaczącego. Może to niekompetentna ocena?
Wątpi Pan w istnienie różnic społecznych i ich wpływ na samopoczucie ludzi? Z moich obserwacji wynika, że podstawowym źródłem ludzkich motywacji jest nieustanne porównywanie się z innymi.
DyktaFon (9281 punktów)

>Każdy wyraża to co czuje. Jest mi źle to jest źle, gdyby było mi dobrze to byłoby dobrze. To proste przekonanie a różnica przekonań jest łatwa do zrozumienia.

Tak. Ale na tej podstawie nie można mówić, że w ogólności jest tak a tak. Można powiedzieć, że mi jest źle lub dobrze. A próbujemy dojść do wniosku, jak jest w całym kraju.

>>To fakt, są niezgodni, bo inaczej to forum by nie istniało Jak zresztą i wiele innych inicjatyw
>To forum dowodzi też, że niezgodni dążą do zgody. Męczą się, dręczą, cierpią ale wciąż próbują. Choć w rzeczywistości to jedni próbują drugim narzucić własną wolę ale ci drudzy nie pozostają dłużni.

) Oczywiście. To już dawno udowodniono, że jedni próbują drugich sobie podporządkować i dzięki temu coś zyskać. Raczej nikt nie dąży do zgody (choć każdy tak mówi). pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_więzienny A już szczególnie politycy celują w tym podżeganiu jednych na drugich.

>>Nie mam kompetencji, a także i chęci do rozdrabniania włosa na czworo... bo przecież zawsze można powiedzieć, że są różnice społeczne i ja się nie znam (to fakt ) ) Ale proszę o jakieś fakty mierzalne, a nie przekonanie nawet większej ilości osób.
>Przyznaje się Pan do braku kompetencji a jednak stwierdza Pan, że współczynnik Giniego wyraża coś znaczącego. Może to niekompetentna ocena?

Może Ale w którymś momencie trzeba oprzeć się na wiedzy innych - nie ma możliwości wiedzieć wszystkiego.

>Wątpi Pan w istnienie różnic społecznych i ich wpływ na samopoczucie ludzi?

Nie, zupełnie nie wątpię, jestem pewny, że takie różnice istnieją. I nic ich nie zlikwiduje. Ale straszenie różnicami nic nie zmieni (oprócz wzbudzenia strachu przed tym). Te różnice są i będą. Lepiej zastanowić się czy one nie mają pozytywnego wpływu na ludzi.

>Z moich obserwacji wynika, że podstawowym źródłem ludzkich motywacji jest nieustanne porównywanie się z innymi.

Może bez przesady z tym "nieustanne", ale faktycznie inaczej nie da się ocenić siebie, więc rozglądamy się dookoła. Jednak nie należy przesadzać z tym porównywaniem, trzeba próbować spojrzeć choć trochę obiektywnie na świat. I wg mnie, jak tak patrzę, to nie jest coraz gorzej na świecie (nie tylko w Polsce, ale także tu), jest coraz lepiej. A że nie jest wszędzie super, to zawsze jest coś do poprawienia. Inaczej byłoby nudno. I tym samym przed każdym jest szerokie pole do działania, tylko trzeba chcieć... A nie mówić, że jest źle i będzie coraz gorzej...
olek76 (101 punktów)
(zablokowany)
>>Każdy wyraża to co czuje. Jest mi źle to jest źle, gdyby było mi dobrze to byłoby dobrze. To proste przekonanie a różnica przekonań jest łatwa do zrozumienia.
>Tak. Ale na tej podstawie nie można mówić, że w ogólności jest tak a tak. Można powiedzieć, że mi jest źle lub dobrze. A próbujemy dojść do wniosku, jak jest w całym kraju.

To tak jak z tym dążeniem do zgody, co w rzeczywistości jest dążeniem do narzucenia własnej woli. My nie mamy zdolności wyrażenia czegokolwiek poza własnym przekonaniem. Wyrażamy to tylko co czujemy, to w co wierzymy a w rzeczywistości to czego chcemy.
Nie ma żadnej obiektywnej prawdy, bo wszystkie nasze pojęcia zakorzenione są w naszych potrzebach.

>Te różnice są i będą. Lepiej zastanowić się czy one nie mają pozytywnego wpływu na ludzi.

Oczywiście, że różnice mają sens inaczej nie byłoby ich. Podstawowym sensem różnic jest hierarchia - nadrzędność woli a za tym przywództwo. Brak różnic to brak przywództwa i brak społeczeństwa.
26-03-2017 14:30 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Na Racjonaliście ciekawsze by były definicje racjonalne.
To może coś przeczytaj na ten temat, bo chyba nie rozumiesz pojęcia "skrajne ubóstwo".
pl.wikipedia.org/wiki/Minimum_egzystencji
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Złota era gospodarki?
Pamiętajmy o dolarowej inflacji, która jest dość wysoka. W latach 2004-2015 dolar amerykański stracił ponad jedną czwartą na wartości, a niektórzy twierdzą, że nawet więcej. Duża część tego wzrostu, wyrażona w międzynarodowych dolarach, jest więc czysto pozorna i wynika z samego spadku wartości pieniądza.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Paolo Monstro (6146 punktów)
>... Taki sam wzrost w tym okresie zanotowało kilka innych
>krajów naszego regionu, nawet te nienależące do UE (Albania). Drugi po Polsce największy w naszym
>regionie kraj należący do UE - Rumunia - zanotowała większy przyrost.
>

>Jak sytuacja wyglądała w okresie wcześniejszych jedenastu lat? Otóż w latach 1992-2003 PKB Polski
>wzrosło z 237 mld dol. do 468 mld dol., a zatem również dwukrotnie.
>Poza tym mieliśmy chyba odejść do mierzenia polskiego rozwoju za pomocą samego wzrostu PKB. Można
>sobie natomiast wyobrazić sytuację, że dla poprawienia długofalowej jakości polskiego rozwoju, dla
>przebudowania modelu rozwoju, akurat wzrost PKB mógłby spaść. W polskiej sytuacji najlepszą miarą
>rozwoju byłoby zatrzymanie zapaści demograficznej.
>
Proponuję przemyśleć 4 sprawy zanim zaangażujesz się w analizy makroekonomiczne:
0) Co to jest "rozwój gospodarczy" wg Ciebie? Mam wrażenie, że mylisz pojęcie wzrost z rozwojem, użytecznością i jakością życia czy zamożnością obywateli? Gdy to zrozumiesz będziesz mógł wybrać/opracować metodę pomiaru. Sam fakt, że dużo wyprodukujesz/wydasz nie oznacza, że "ludziom żyje się lepiej" ani, że gospodarka się rozwija.
1) Pomiar PKB nie obejmuje szarej strefy, w niektórych państwach może to być istotna część gospodarki, wzrost i spadek może być wirtualny w zależności od kurczenia/zwiększania się szarej strefy
2) Ekonomia to nie teoria naukowa, tylko wiele założeń, modeli, statystyk dotyczących przeszłości.... wzrost PKB może nie oznaczać ani rozwoju, ani długofalowego wzrostu, ani poprawy jakości życia czy zamożności obywateli ale spadek PKB (zwłaszcza długotrwały) z dużym prawdopodobieństwem oznacza spadek zamożności obywateli.
3) Porównywanie procentowego wzrostu jakie czynisz ma, co najwyżej, sens w przypadku podobnych gospodarek. Żebrak zwiększający dochód o 30% nadal jest żebrakiem....a bogacz zwiększający majątek o 2% może dokokonać wielkiego skoku.To co robisz prowadzi Cię do naiwnych wniosków typu: Należenie czy nie należenie do UE (Albania) nie ma wpływu na wzrost gospodarczy. Ignorujesz przy tym podstawowe, wyliczalne prawa ekonomii: działanie w grupie - specjalizacja gospodarek i efekt skali zwiększa lub wręcz jest warunkiem koniecznym rentowności w wielu branżach.

Pozdrawiam
Paolo Monstro

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365