>Czy żeby być sceptykiem naukowym trzeba być naukowcem? Czy wystarczy jedynie nie uznawać wszelkich >form paranauki itp?
Żeby być naukowcem, to nie czytuje się "dzieł" czy też opracowań paranaukowych, zawierających często sofizmaty wprowadzane nieraz do wywodu celowo. Żywy przykład to broniony jak niepodległości "eter" pana Szostaka. Jak dotąd nie publikowany nigdzie w wydawnictwach naukowych nigdzie, nawet w Rosji, czym się tłumaczy pan Szostak wielkim zainteresowaniem i prawdopodobną publikacji w wydawnictwach rosyjskich. Powiem wprost. Śledzę najnowsze publikacje rosyjskie i jakoś nie widzę publikacji pana Szostaka. A pojęcie sceptycyzmu w ocenie niesprawdzonych i udowodnionych "rewelacji" jakie tu się ujawniają, nie poparte żadnymi obliczeniami (nie musi być na tym forum bo nie ich miejsce tutaj (bo mogą być odsyłacze tematyczne), a tylko opisami bajkowymi) nie są nawet argumentami by się ku nim nakłaniać i powinny być cechą racjonalisty. Dystans i umiarkowany sceptycyzm. Czyli pokaż i udowodnij. Inny przypadek, to informacje pana Arminiusa o unoszących się piaskach pustynnych na pustyni Gobi, jako czynnika zmniejszającego zjawisko smogu w dużych aglomeracjach chińskich miast. W tym przypadku było tylko bezmyślne przedrukowanie informacji, publikowane przez ponoć BBC. Bez jakichkolwiek refleksji (czyli niewiedza). Bez badań, wyników badań, ot tak rzuconych jako ciekawostka i tak naprawdę domniemania, co najgorsze przedrukowane bezmyślnie przez pana Arminiusa, słynącego już na tym forum z bezmyślnych (bo nie swoich przemyśleń) spostrzeżeń, z różnych pism zachodnich, dotyczących spraw zwłaszcza Żydów i Palestyńczyków z Arabami na dokładkę, które uważa (zauważ że on tylko) jako pisma poważne i uważane na świecie. Czyli działa jak antena przekaźnikowa bez własnego programu oceny wartości przedruków... Ot tyle i aż tyle. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|