Ballada g-moll op. 23 należy do najczęściej wykonywanych dzieł Szopena, a nawet można by zaryzykować stwierdzenie, że należy do najpopularniejszych utworów tzw. muzyki poważnej w ogóle, a fortepianowej - w szczególności. Jak pozostałe utwory Szopena z gatunku ballady ma w sobie wiele enigmatycznego i niedocieczonego uroku, który z upływem lat nie ulatnia się, ale jeszcze pogłębia, w miarę jak kolejnym pokoleniom słuchaczy umyka kontekst kulturowy, w jakim dzieło powstawało.
Warto więc wiedzieć, że
Ballada g-moll należy do dzieł Szopena jeszcze wczesnych, choć już dojrzałych. Wyrasta z fascynacji ideą wirtuozerii wykonawczej, jaką Szopen znał i podziwiał ucieleśnioną choćby w osobie genialnego skrzypka swoich czasów - Niccolò Paganiniegio czy przyjaciela z czasów paryskich, pianisty wirtuoza Franciszka Liszta. Jest też doskonałym dowodem na to, że Szopen przez całe życie inspirował się nie tylko muzyką polską, ale również muzyką innych części Europy - Hiszpanii (
Bolero a-moll op. 19) czy Włoch (
Tarantela As-dur op. 43, Barkarola Fis-dur op. 60), lecz nie tylko. Postawiłbym bowiem tezę, być może obrazoburczą dla miłośników Szopena jako sztandarowego kompozytora muzyki polskiej, że
Ballada g-moll wyrasta z inspiracji muzyką cygańską, a mówiąc wprost - jest to po prostu
czardasz.
Co mi podsunęło tę myśl?
Po pierwsze, czardasz jest tańcem o zróżnicowanym tempie - zaczyna się w tempie bardzo wolnym, a kończy się w tempie bardzo szybkim, ale pomiędzy częściami skrajnymi występują też części o zróżnicowanym tempie i rytmie. Czardasz jest tańcem w rytmie parzystym, podobnie jak Szopenowska
Ballada.
Po drugie, w
Balladzie g-moll natkniemy się na tzw. akord neapolitański, charakterystyczny dla harmonii tzw. węgierskiej skali cygańskiej, oraz różne ciekawe dla ucha dysonanse i modulacje, również charakterystyczne dla muzyki cygańskiej.
Po trzecie, Szopen napisał
Balladę g-moll prawdopodobnie w czasie swojego pobytu w Wiedniu, gdzie (lub gdzieś po drodze) mógł, być może, zetknąć się bezpośrednio z muzyką węgierską i cygańską (a ucho miał arcyczułe, o czym świadczą choćby późniejsze tzw.
Mazurki palmejskie, inspirowane - między innymi - gitarową muzyką z Balearów).
Po czwarte, faktura utworu jest... skrzypcowa (szeroko śpiewne melodie na tle akompaniamentu, a także bardzo motoryczne, biegnikowe części szybkie).
Po piąte - ekspresja
Ballady g-moll, z jej bezpośrednią, miejscami wręcz niepohamowaną intensywnością... Czego chcieć więcej od muzyki cygańskiej?
Dla zaciekawionych tematem dodam, że wersja
Ballady g-moll w opracowaniu na fortepian z towarzyszeniem skrzypiec brzmi naprawdę porywająco.
youtu.be/Tuw5wtnNrd0