 |
Jak się definitywnie uwolnić od katolickiego światopoglądu? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-06-2017 22:24 | k.łyszczyński (23 punktów) | Jak się definitywnie uwolnić od katolickiego światopoglądu?
1 na 1 | Szanowni Forumowicze! Mam 15 lat. Od dzieciństwa byłem wychowywany w wierze katolickiej. Pewien czas temu jednak zdecydowałem się porzucić obłęd chrześcijaństwa, a także pomysł "wiary" każącej przyjmować wszystko, co podają na tacy bez żadnego dowodu, i uznałem, że kierować w dorosłym życiu się będę rozumem, nauką i zdrowym rozsądkiem. Jednak do tej pory nie udało mi się pozbyć resztek skutków indoktrynacji religijnej, którą zaaplikowano mi w dzieciństwie. Przykładowo, gdy mówimy o człowieku, chciałbym w nim widzieć po prostu ruchomy zbiór atomów, który wykazuje niespotykaną w świecie zwierząt inteligencję, zdolność do wyrażania uczuć czy wrażliwość na sztukę, lecz nie oznacza to w żaden sposób, że został stworzony na podobieństwo prymitywnego semickiego bóstwa z epoki brązu. I tak podpowiada mi logiczna część mojego umysłu. Jednak czasami zdarzają mi się nawroty teistyczne: kiedy jestem zmęczony, niemalże zaczynam wierzyć w te pierdoły, które opowiadają purpuraci w radiu Ma-ryja czy z ambony. Chciałbym widzieć w parze homoseksualistów tylko dwie osoby tej samej płci, które się kochają, tymczasem słowo "homoseksualizm" wciąż brzmi dla mnie pejoratywnie, i nie mogę się pozbyć wrażenia, że jest on czymś gorszym niż heteroseksualizm. Wydaje mi się, że nabawiłem się nerwicy natręctw na tle religijnym. Miał ktoś jeszcze taki problem? Zadeklarowany ateista, któremu jednak pozostało coś z katolickiego bigota? Jak sobie z tym poradzić?
Chciałbym przy okazji przeprosić za moją niską erudycję, ale mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Tacjana (181 punktów) | > Szanowni Forumowicze!> Mam 15 lat. Od dzieciństwa byłem wychowywany w wierze katolickiej. Pewien czas temu jednak> zdecydowałem się porzucić obłęd chrześcijaństwa, a także pomysł "wiary" każącej przyjmować wszystko,> co podają na tacy bez żadnego dowodu, i uznałem, że kierować w dorosłym życiu się będę rozumem,> nauką i zdrowym rozsądkiem. Jednak do tej pory nie udało mi się pozbyć resztek skutków indoktrynacji> religijnej, którą zaaplikowano mi w dzieciństwie. Przykładowo, gdy mówimy o człowieku, chciałbym w> nim widzieć po prostu ruchomy zbiór atomów, który wykazuje niespotykaną w świecie zwierząt> inteligencję, zdolność do wyrażania uczuć czy wrażliwość na sztukę, lecz nie oznacza to w żaden> sposób, że został stworzony na podobieństwo prymitywnego semickiego bóstwa z epoki brązu. I tak> podpowiada mi logiczna część mojego umysłu. Jednak czasami zdarzają mi się nawroty teistyczne: kiedy> jestem zmęczony, niemalże zaczynam wierzyć w te pierdoły, które opowiadają purpuraci w radiu Ma-ryja> czy z ambony. Chciałbym widzieć w parze homoseksualistów tylko dwie osoby tej samej płci, które się> kochają, tymczasem słowo "homoseksualizm" wciąż brzmi dla mnie pejoratywnie, i nie mogę się pozbyć> wrażenia, że jest on czymś gorszym niż heteroseksualizm. Wydaje mi się, że nabawiłem się nerwicy> natręctw na tle religijnym. Miał ktoś jeszcze taki problem? Zadeklarowany ateista, któremu jednak> pozostało coś z katolickiego bigota? Jak sobie z tym poradzić?> Chciałbym przy okazji przeprosić za moją niską erudycję, ale mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi> chodzi.Wam młodym w Polsce łatwiej się dzisiaj wyzwolić z religii katolickiej. Macie internet, wiele książek krytycznych wobec wszelkich religii itd. Dzisiaj możecie na lekcjach religii otwarcie mówić o swoich wątpliwościach w nauczaniu KK. W moich czasach była tylko prawdziwa religia katolicka; pytań nie było (oficjalnie), a miałam znać tylko jedynie słuszne odpowiedzi podane przez księdza, który znał Boga, czyli Prawdę. Dzisiaj bez trudu krytykujecie kler, a w moich czasach dzieciństwa ( lata 80-te) to nawet strach było pomysleć zle o księdzu. Kult papieża JP II i Matki Boskiej - to było normalne. A jak jest/było u Ciebie i twoim otoczeniu np. w klasie. Ciekawi mnie religijność pokolenia Milenium www.newswe(*)lenie-milenium,104698,1,1.html Chyba do tego się zaliczasz? pozdrawiam Tacjana
|
|
 | 1 na 1 | 4poryroku (951 punktów) | > >Ciekawi mnie religijność pokolenia Milenium www.newswe(*)lenie-milenium,104698,1,1.htmlŚwietny artykuł. Podoba mi się podejście do pracy młodego pokolenia i wcale się nie dziwie, że pracodawcy sobie z tym nie radzą. Cytat:Klapki nie szanują korporacyjnej hierarchii. Do przełożonego nie będą mieli (i wyrażali!) szacunku, jeśli ten na niego nie zapracuje. No proszę jakież to przerażająco-nowe musi być dla kadry zarządzającej. Nagle się okazuje, że jest ktoś dla kogo praca jest jednym z elementów istnienia ale wcale nie najważniejszym. Nie da się wtedy kogoś szantażować groźbami zwolnienia. Zdrowe podejście. Cytat:Jako warunki udanego życia wymieniają zdrowie, ale już małżeństwo, pieniądze i praca nie są tak ważne jak dla ich rodziców. Oni stawiają na przyjaciół. Dzięki serwisom społecznościowym funkcjonują w szerokiej sieci znajomych, ale przyjaźnie istnieją nie tylko w internecie. Vloger Szymon ma 15 dobrych przyjaciół, z którymi spotyka się codziennie. Nie na fejsie, ale np. na ławeczce przed blokiem. To też jest ciekawy symptom w jaki młodzi ludzie reaguja na powierzchowność relacji FejsBókowych itp. Od jakiegos czasu, czytam o powrocie to bezposredniego spędzania ze soba czasu. Już nie tylko gromadzenie liczby znajomych ale częstotliwość kontaktu bierze góre.
|
|
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | Wbrew temu, co mówią księża, nie wiara, ale przyzwyczajenie jest główną siłą Kościoła. Dlatego tak bardzo naciskają na indoktrynację dzieci, najlepiej od niemowląt. W wieku kilkunastu lat nie jest już tak łatwo się odzwyczaic, ale nie martw się, i tak łatwiej niż po kilkudziesięciu. Przejdzie ci samo, nie trzeba w tym celu podejmować żadnych kroków. Co do bigoterii, to ateizm nie jest żadnym lekarstwem, znam ateistycznych bigotów bijacych na głowę moherowe babcie. Trzeba po prostu umieć oddzielić estetykę od etyki. Dla każdego mężczyzny hetero seks dwóch mężczyzn jest obrzydliwy (dwóch kobiet jakoś nie, ciekawe), ale dla mnie wiele rzeczy jest obrzydliwych, bigos na przykład, ale nie wyciągam z tego wniosku, że miłośnicy bigosu są źli moralnie. Postawa "zabroń bliźniemu, co tobie niemiłe" nie jest wcale związana z jakąkolwiek religią, można być niewierzącym i ją mieć, jak również wierzącym i jej nie mieć. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Akurat lesbijstwo to nie to samo co męski homoseksualizm. Można popierać jedno, a drugiego nie.
|
|
|  | 1 na 1 | TyDraniu (6569 punktów) | >Akurat lesbijstwo to nie to samo co męski homoseksualizm.
W końcu Dobry Bóg nie zniszczył żadnego miasta z powodu kilku lesbijek.
>Można popierać jedno, a drugiego nie.
Pan jako mężczyzna popiera, znaczy 'aprobuje', lub 'przyczynia się do realizacji' seksu samych kobiet? To gra przeciwko sobie i innym facetom. Co innego popierać męski homoseksualizm, czyli wypychać część konkurencji z puli genowej.
|
|
| |  | | ZaKotem (8733 punktów) |
> Pan jako mężczyzna popiera, znaczy 'aprobuje', lub 'przyczynia się do realizacji' seksu samych kobiet? To gra przeciwko sobie i innym facetom.No właśnie, czyli czysty altruizm i poświęcenie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
|  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) | > Akurat lesbijstwo to nie to samo co męski homoseksualizm. Można popierać jedno, a drugiego nie.No pewnie, można sobie świńskie filmiki z babkami oglądać i nadal być radykalnym gejofobem. Mało takich? www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Mam 15 lat. A ja 12...
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>"homoseksualizm" wciąż brzmi dla mnie pejoratywnie, i nie mogę się pozbyć wrażenia, że jest on czymś gorszym niż heteroseksualizm A skąd pomysł, że nie jest?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Są tacy, którzy w imię ideologii chcą się pozbyć całkowicie wszystkich dogmatów, czy też zwyczajów związanych w jakikolwiek sposób z religią, nie bacząc na to, że często są one zupełnie przypadkiem po prostu związane z naturą gatunku. Sprawdź, czy przypadkiem nie idziesz tą bezsensowną drogą.
"Głupi jak Niemiec"
|
|
| Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie ma tak, że na wszystko dostaniesz dowody, że będziesz się kierować dowodami. Pewne rzeczy (jak np. moralność) trzeba przyjąć a priori, na mocy swojego sumienia. Co do homoseksualizmu - seks analny jest szkodliwy, a to dominująca forma seksu gejowskiego. To zwolennicy tych zachowań ignorują fakty i wmawiają reszcie że dwóch facetów adoptujących dziecko jest OK, a nie jest. Jak przestaniesz wierzyć to będzie duża szansa ze popadniesz w nihilizm.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|