Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Polska wyżywiłaby się bez pszczół?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
16-06-2017 14:32Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Czy Polska wyżywiłaby się bez pszczół?
Ocena 7 na 7
   Wydawałoby się, że znaczenia pszczół i innych owadów zapylających dla polskiego rolnictwa i całej polskiej gospodarki nie da się przecenić. Od aktywności zapylaczy zależy przecież przetrwanie i powodzenie ekonomiczne upraw roślin owadopylnych, do których w Polsce należą, przede wszystkim: owocowe drzewa (jabłonie, grusze, śliwy, wiśnie, czereśnie), krzewy i krzewinki (porzeczka, aronia, agrest, winorośl, żurawina, borówka), byliny (malina, jeżyna, truskawka), a ponadto jednoroczne rośliny oleiste (rzepak, rzepik, słonecznik), strączkowe (bób, fasola, groch) i zbożowe (gryka). Poza tym, owady zapylające mają też duże znaczenie w nasiennictwie, ogrodnictwie warzywnym i roślin ozdobnych, choć ich aktywność ma tutaj stosunkowo mniejszy bezpośredni wpływ na wielkość plonów przeznaczonych do handlu owocowo-warzywnego i przetwórstwa.

   W Polsce aktywność owadów zapylających, w tym pszczoły miodnej, w wysokim stopniu wpływa bezpośrednio na plonowanie rzepaku oraz roślin owocowych z rodziny różowatych i agrestowatych. Pod nieobecność owadów zapylających, wielkość plonu uzyskiwanego z wymienionych roślin spada o kilkadziesiąt procent. Rzepak niezapylany przez owady wytwarza podobną liczbę łuszczyn, co rośliny kwitnące w obecności owadów zapylających, lecz liczba nasion w łuszczynach jest mniejsza. W przypadku jabłoni, grusz, wiśni, czereśni i śliw, jak również agrestu i porzeczek, nieobecność owadów zapylających w okresie kwitnienia może sprawić, że liczba zawiązków owoców spadnie niemal do zera (pewien wyjątek stanowią tu tylko odmiany samopylne). Spośród owocowych różowatych bez owadów zapylających jedynie truskawka całkiem nieźle radzi sobie z zawiązywaniem owoców, ale i w tym przypadku odbija się to niekorzystnie na ich ilości, wielkości i estetyce.

   Z drugiej strony - warto pamiętać, że plonowanie wielu roślin mających duże znaczenie w produkcji żywności, choćby większości zbóż, jest zupełnie niezależne od aktywności owadów zapylających. Można więc postawić pytanie, czy wystąpienie jakiegoś katastrofalnego załamania liczby owadów zapylających na terenie Polski (na przykład wskutek masowego ginięcia pszczół) stanowiłoby dla kraju istotne zagrożenie z punktu widzenia bezpieczeństwa żywnościowego, a jeżeli tak, to w jakim stopniu?

   Analizy przeprowadzone w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie wykazują, że przy racjonalnym gospodarowaniu żywnością, pod nieobecność owadów zapylających, nie tylko pszczoły miodnej, ale także innych błonkówek, muchówek, a nawet motyli i chrząszczy, nadal najprawdopodobniej możliwe byłoby zapewnienie wystarczającej ilości pożywienia dla wszystkich mieszkańców kraju, i to bez konieczności szczególnego racjonowania żywności. Podważa to zasadność apokaliptycznych wizji, wieszczących ludzkości rychłą śmierć głodową w przypadku wymarcia pszczół.

   Na przykład, ubytek w zbiorach rzepaku pod nieobecność owadów zapylających przypuszczalnie byłby znaczący, ale nawet w tych warunkach krajowa produkcja nadal w zupełności zaspokajałaby popyt wewnętrzny, zgłaszany ze strony przemysłu olejarsko-tłuszczowego. Wprawdzie dostępność owoców roślin różowatych i agrestowatych, pochodzących z krajowych sadów i plantacji, uległaby prawdopodobnie drastycznym ograniczeniom (praktycznie zniknęłyby one z polskich stołów), tyle że nie stanowią one podstawy tradycyjnej polskiej diety, a jedynie jej cenne odżywczo i atrakcyjne smakowo uzupełnienie jako tzw. owoce deserowe. Podaż zbóż, ziemniaków, mleka, jaj i mięsa pozostałyby najprawdopodobniej na niezmienionym poziomie, bez ryzyka wystąpienia jakichkolwiek niedoborów w warunkach stałych i wysokich nadwyżek tych produktów na krajowym i zagranicznym rynku rolno-spożywczym.

   Całkowite wymarcie wielu owadów zapylających miałoby jednak dla Polski poważne następstwa gospodarcze w postaci upadku producentów owoców i powiązanych z nimi działów handlu i przemysłu. Ponadto, owoce mogłyby się stać towarem trudno dostępnym dla ludności o niższych dochodach, co niekorzystnie odbiłoby się na jakości diety dużej części populacji kraju. Przetwory owocowe, takie jak soki, dżemy, konfitury, marmolady, kompoty, wina i nalewki, stałyby się rzadko widywanym rarytasem. W dłuższej perspektywie ograniczenia mogłyby wystąpić w dostępności niektórych owadopylnych warzyw z upraw polowych, takich jak pomidory i ogórki. Z czasem też nieuchronnie spadłaby produkcja materiału siewnego, w tym nasion niektórych ważnych roślin pastewnych, co wtórnie odbiłoby się niekorzystnie i na wielkości produkcji zwierzęcej. Wymarcie owadów zapylających oznaczałoby, co oczywiste, upadek pszczelarstwa. W takiej sytuacji produkty pszczele musiałyby zostać zastąpione ich niedoskonałymi sztucznymi substytutami.

   Wygląda więc na to, że bez owadów zapylających bezpieczeństwo żywnościowe kraju pozostałoby w wysokim stopniu zapewnione, co nie zmienia jednak faktu, że jakość i różnorodność żywności dostępnej dla szerszych rzesz konsumentów uległyby z pewnością znacznemu pogorszeniu i zubożeniu.

Referencje:
Majewski, J. (2016). The importance of insect pollinators for Polish food security. J. Agribus. Rural Dev., 3(41), 329-336. DOI: 10.17306/JARD.2016.60

www.jard.edu.pl/tom41/zeszyt3/art_60.pdf
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
Choć często spotyka się stwierdzenie "kiedy wyginą pszczoły, ludzkość czeka zaglada" jest to oczywista bzdura na poziomie takim samym, jak "wykorzystujemy tylko 10% mózgu". Gdyby pszczoła miodna wyginęła całkowicie, jej miejsce w łańcuchu pokarmowym zajęłyby inne pszczoły, muchówki i chrząszcze, które obecnie wśród pyłkożercow mają znaczenie minimalne własnie ze względu na dominującą pozycję pszczoły miodnej. Tak samo upadek Micro$oftu nie oznaczałby globalnej dekomputeryzacji.
Nie znaczy to oczywiście, że wymar ie pszczół to drobiazg, którym nie warto się przejmować. Chociaż nie oznacza bezpośredniej zagłady ludzkości, to przecież jakikolwiek czynnik stałby za wymieraniem, można przypuszczać, że nie jest on obojętny i dla innych organizmów, toteż raczej warto się mu przyjrzeć.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
18-06-2017 19:58 
 Ocena 5 na 7
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Pszczoła miodna jest owadem cennym nie tylko ze względu na funkcję owada zapylającego, ale również ze względu na produkty pszczele, które wytwarza, oraz ze względu na to, że rozmnaża się bardzo szybko. To czynnik ekonomiczny przesądza więc o jej popularności w hodowli. Pszczoły samotnice, które są znacznie efektywniejszymi zapylaczami, lecz nie dostarczają dodatkowych produktów i rozmnażają się bardzo powoli, są w tej sytuacji znacznie mniej popularne, choć ze względu na wyższą odporność i pracowitość zaczynają się gdzieniegdzie cieszyć coraz większym zainteresowaniem, ponieważ wypożyczanie owadów do zapylania upraw jest w niektórych krajach całkiem dochodowym biznesem. Ale pszczelarz hodujący pszczołę miodną zawsze będzie miał tę przewagę, że poza dochodem z wypożyczania pszczół do zapylania, może też uzyskać spory dochód ze sprzedaży produktów pszczelich.
www.scient(*)species-subbing-for-honeybees/

Mniejsza odporność pszczoły miodnej to konsekwencja tego, między innymi, że jest to owad społeczny, a w roju złożonym z tysięcy osobników choroby łatwo rozprzestrzeniają się na skalę wręcz "epidemiczną". W dodatku, w pszczelarstwie ceni się rasy pszczół, które mają pewne określone właściwości, na przykład - nie są agresywne i trudno wpadają w nastrój rojowy. Z tego względu odporniejsze rasy rodzime, takie jak pszczoła miodna rasy środkowoeuropejskiej, dobrze zimująca i stosunkowo odporna na choroby, jest wypierana przez odmiany mniej odporne, ale posiadające inne cechy, bardzo pożądane przez pszczelarzy.
www.rynek-(*)ch-ras-w-polskiej-hodowli.html
www.rynek-(*)a-trudne-warunki-pogodowe.html
Temat "wymierania pszczół" jest więc, jak widać, dość złożony.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365