Ukraina należy do największych producentów miodu na świecie. Z tego powodu zasadne jest pytanie, czy wraz ze zniesieniem ceł na import ukraińskich produktów rolnych do Unii Europejskiej, polskie pszczelarstwo nie znajdzie się w poważnych tarapatach?
Przewidywany zwiększony napływ tańszych ukraińskich produktów rolnych na rynki unijne już w tej chwili spędza sen z powiek polskim producentom. Ukraina w dziedzinie produkcji rolnej generuje spore nadwyżki, które kieruje na światowe rynki. Wraz ze zniesieniem ceł na większość kategorii produktów rolnych, ich napływ na rynek unijny na pewno się zwiększy. Tylko na niektóre produkty rolne utrzymane zostaną dotychczasowe limity importowe i cła. Miód pszczeli, jak na razie, do nich nie należy.
Polscy pszczelarze już od jakiegoś czasu okazują niezadowolenie z faktu, że na polski rynek coraz szerszym strumieniem napływa miód importowany z krajów spoza Unii Europejskiej. Nie raz dawali temu wyraz w czasie rozmów z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na krajowym rynku zwiększa się też dostępny asortyment zagranicznych miodów gatunkowych najwyższej jakości. Należą do nich choćby francuskie miody lawendowe i kasztanowe, hiszpańskie miody cytrusowe czy australijskie miody eukaliptusowe. Zagraniczne miody gatunkowe konkurują z krajowymi oryginalnymi właściwościami, marką i renomą. W segmencie skierowanym do zamożniejszych i bardziej wymagających klientów może to oznaczać spadek marży osiąganej ze sprzedaży mniej popularnych, ale wyżej cenionych gatunków miodów polskich - spadziowego, wrzosowego, akacjowego czy gryczanego. Nic dziwnego, że krajowych producentów miodu taka sytuacja nie napawa optymizmem.
Prawda jest jednak i taka, że krajowa produkcja miodu od lat nie zaspokaja wewnętrznego popytu, choć wcale nie jest on szczególnie wysoki. Przeciętnie roczne spożycie miodu w Polsce wynosi poniżej jednego kilograma na osobę, co plasuje Polskę w okolicach unijnej średniej. Do Grecji, Austrii czy Niemiec, gdzie średnia konsumpcja miodu na osobę wynosi dwa - trzy kilogramy rocznie, Polakom jeszcze bardzo daleko.
Krajową roczną produkcję miodu szacuje się w ostatnich latach na kilkanaście do dwudziestu kilku milionów kilogramów, co daje nieco ponad pół kilograma na głowę mieszkańca. Nawet przy stosunkowo niskiej konsumpcji, na rynku krajowym co roku występuje niedobór kilku - kilkunastu tysięcy ton miodu, który nie może być w żaden sposób wyrównany przez rodzimych dostawców. Produkcja miodu w Polsce w ostatnich latach rośnie, ale systematycznie, choć powoli, rośnie też spożycie miodu przez Polaków. To sprawia, że podaż ciągle nie nadąża za popytem.
Deficyt miodu na rynku krajowym pogłębiany jest przez jego eksport na rynki zagraniczne, gdzie jest zbywany po znacznie bardziej atrakcyjnych cenach. Polskie miody gatunkowe cieszą się sporym zainteresowaniem między innymi w pobliskich Niemczech. Co ciekawe, Niemcy ze względu na tradycyjnie wysoką konsumpcję miodu, dużą część własnego zapotrzebowania na ten smakołyk muszą zaspokajać importem, mimo że jednocześnie należą do największych producentów miodu w Europie i na świecie. Podobna sytuacja występuje w Stanach Zjednoczonych - kraj, który jest światowym potentatem w produkcji miodu, jest równocześnie jednym z największych jego importerów, ponieważ produkcja krajowa nie jest w stanie pokryć olbrzymiego popytu.
Według oficjalnych danych w Polsce jest ponad sześćdziesiąt tysięcy pszczelarzy, ale tylko niewiele ponad trzystu z nich posiada największe pasieki, w których liczba ulów przekracza łącznie sto pięćdziesiąt. Do tych kilkuset pszczelarzy należy około dziewięćdziesiąt tysięcy ulów spośród półtora miliona ulów na terenie Polski, co stanowi stosunkowo niewielki odsetek. Pokazuje to skalę rozdrobnienia polskiego pszczelarstwa, co zapewne zbytnio nie sprzyja utrzymaniu jego konkurencyjności na krajowych i światowych rynkach w obliczu występujących na nich zawirowań. Z drugiej strony - znaczenia pszczelarstwa w rolnictwie i całej gospodarce nie można sprowadzać tylko do roli dostawcy produktów pszczelich, którego przetrwanie i prosperowanie powinno zależeć wyłącznie od tzw. niewidzialnej ręki rynku.
Polski rząd niedawno skierował do pszczelarzy kolejny trzyletni Krajowy Program Wsparcia Pszczelarstwa, który zapewnia im pomoc finansową w wysokości nieco ponad sześciu milionów euro rocznie. Środki przeznaczone są na szkolenia, zakup sprzętu pszczelarskiego, zakup leków do zwalczania warrozy, zakup urządzeń do prowadzenia gospodarki wędrownej i zakup pszczół, a także analizę jakości miodu w celu poprawa jakości produktów, aby skuteczniej pozycjonować produkty na rynku.
Miejmy nadzieję, że w nowej sytuacji międzynarodowej, wspomniana pomoc nie okaże się przysłowiową kroplą w morzu potrzeb.
|