 |
Czy przywrócą sztuce talent i piękno? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-08-2017 09:08 | Arminius (25555 punktów) | Czy przywrócą sztuce talent i piękno?
1 na 1 | Marcel Duchamp nazwał pisuar fontanną i obwieścił światu, że wykreował dzieło sztuki. Uznano go za geniusza - i za takowego do dnia dzisiejszego uchodzi, przynajmniej w niektórych kręgach. I ruszyła lawina. Pojawiła się nowa sztuka, w licznych swych "izmowych" odmianach, w której liczył się (liczy) ideologiczny przekaz, manifest, protest, konetstacja oraz....brzydota i brak talentu. Fenomen ów trwa do dziś - nad czym wielce ubolewa, chociażby brytyjski filozof Roger Scruton, konsekwentnie od lat nawołujący do przywrócenia kanonów klasyki - czyli piękna ( albo oryginalnej brzydoty) oraz talentu w sztuce. Wydaje się, że coś w tej matrerii drgnęło. Ma miejsce skromny - na razie - renesans klasycznej kreski, klasycznego kanonu piękna. Ma miejsce przywracanie należytego miejsca talentowi oraz ciężkiej pracy, która ma ów szorstki diament talentu wyszlifować. Trudno w to uwierzyć ale w chwili obecnej - z powodu przytłaczającej dominacji konceptu sztuki abstrakcyjnej - można ukończyć "renomowaną" uczelnię artystyczną i mieć nikłe pojęcie o perspektywie, światłocieniu, zasadach szkicowania... Podlinkowany tekst traktuje o pracowniach artystów - gdzie wraca się do "realistycznego" kanonu, kanonu , w którym nie ma miesca na rozległą strefę..........światłocienia, w której różnoracy macherzy bez talentu artystycznego, za to.... z "rewolucyjnym" przekazem artystycznym czy ideologicznym, mogą się bezkarnie pławić i drwić z ogłupiałej publiki. Artyści jak wyżej - nawiązujący do setek lat tradycji sztuki europejskiej - to obecna, najbardziej radykalna......awangarda artystyczna - wystawiająca swoje prace we współczesnych "salonach niezależnych". "NEW YORK—There’s a group of artists who most of the general public has yet to know exist. These are highly skilled painters, sculptors, and draftsmen trained in ateliers or academies who are not embarrassed to utter the word “beautiful” at a time when that word is generally scorned by the contemporary art establishment. You’ll hardly ever see their works in major museums or at major galleries for longer than a short stint. Most of their works are whisked away by private collectors or are sitting in their studios, waiting to be discovered.These artists value quality over quantity, sincerity over cynicism, intrinsic value over marketing hype, and the Western tradition of fine art over the avant garde fixation on newness. In an ironic twist of history, these traditional artists are perhaps the most radical and marginalized group of artists living today. And yet their numbers are growing.Mostly awkward or humble when they try to describe their own work, they don’t fit into any radical stereotype. Suspicious of labels, they don’t know what to call themselves because they are too immersed in creating visual art to be able to think about words. They have decided to continue the Western tradition of art that has a reverence for mastery and skill and to learn the fundamentals of a visual language that developed over 700 years." "This resurgence is happening now after more than one hundred years of deskilling that led to the deterioration of visual art standards, which started when all of the “-isms” arose, such as modernism, postmodernism, and so forth. Artists today who paint representationally, or realistically, are then put in the awkward position of having to distinguish themselves from those whose works need written explanations for people to understand them. They shouldn’t have to call themselves anything other than perhaps simply artists. “In Florence, one did not call oneself an artist, but a painter; and when one earned the respect of others, … one was given the title ‘maestro.’ These things made us feel that painting was a noble profession, deeply rooted in craft, culture, and community,” wrote Daniel Graves, founder of The Florence Academy of Art." www.theepo(*)3/2231295-a-resurgence-of-art/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | |
|
 | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Nie tak całkiem | > Ale to już było!Było - nie raz - o problemie. Nie było o fenomenie, o którym w podlinkowanym materiale: www.theepo(*)3/2231295-a-resurgence-of-art/Poelcam jego uważną lekturę - jak również uważne obejrzenie dzieł sztuki, którymi jest okraszony.
|
|
|  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Nie tak całkiem |
Dziękuję, ale mnie podobają się nieco bardziej abstrakcyjne bohomazy. Co to za przyjemność patrzeć na obrazy, na których znajdują się ludzkie ciała albo inne potworności natury oddane z całym realizmem, choćby wyestetyzowanym? To ja już wolę abstrakcjonizm i konceptualizm. 
"Nie ieden widziemy przykład, że naymocniey przyięte mniemania są to często przesądy, wzmocnione od dawna przyzwyczaieniem, i ciągle naśladowane mimo Rozsądku, a czasem nawet mimo naszego własnego przekonania". - Izabela Czartoryska
|
|
| |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | nie postponować bohomazów | >Dziękuję, ale mnie podobają się nieco bardziej abstrakcyjne bohomazy. To ja już wolę abstrakcjonizm i konceptualizm.
Ja nie. Cóż mi ze sztuki, którą sam - od biedy - przy całej mojej mizerii artystycznej, mógłbym tworzyć. Ale de gustibus... Natomiast proszę się powstrzymać od kreowania zbitek "abstrakcyjne bohomazy" - bo to trochę...uwłacza - na przykład - bohomazom szkoły rybotyckiej. Ich bowiem ikonopisatiele znali się na malowaniu zdecydowanie lepiej niż "abstrakcjoniści".
|
|
| | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: nie postponować bohomazów |
Figuratywizm, uświęcony czy nie, wzbudza we mnie obrzydzenie. Moim zdaniem abstrakcjonizm już w antyku był o wiele ciekawszy.
"Nie ieden widziemy przykład, że naymocniey przyięte mniemania są to często przesądy, wzmocnione od dawna przyzwyczaieniem, i ciągle naśladowane mimo Rozsądku, a czasem nawet mimo naszego własnego przekonania". - Izabela Czartoryska
|
|
| | | |  | | Arminius (25555 punktów) | A jednak figuratywizm | >Figuratywizm, uświęcony czy nie, wzbudza we mnie obrzydzenie. Moim zdaniem abstrakcjonizm już w antyku był o wiele ciekawszy.
Tym niemniej jest weryfikacją talentu i....pracy włożonej w osiągnięcie artyzmu. Ja też potrafię abstarkcyjnie "namalować" - na przykład - kilka kulfonów symbolizujących matkę boską ( ale to już trzeba publiczności wyjaśnić - co artysta miał na myśli), pomazać je gównem - na przykład - słoniowym i zrobić z tego manifest sztuki wyzwolonej od ucisku religijnego.
Na marginesie. W nieodleglej przyszłości postaram się zamieścić wątek dotyczący roli..... żydowskich krytyków sztuki w wypromowaniu sztuki - jak przykład powyżej. Będzie jazda bez trzymanki!!!
|
|
Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy przywrócą sztuce talent i piękno? | Jest takie powiedzenie - zapewne każdemu znane - że z gustami się nie dyskutuje. Ja np. nie rozumiem ludzi zachwycających się Picassem. Moja sprawa. Jeżeli chodzi o manieryzm, czy prerafaelitów, to mam wrażenie, że dzisiaj zastepuje to fotografia. Surrealizm - coraz częściej grafika komputerowa.
|
|
 | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | |
|
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Marcel Duchamp nazwał pisuar fontanną i obwieścił światu, że wykreował dzieło sztuki. Uznano go za geniusza - i za takowego do dnia dzisiejszego uchodzi, przynajmniej w niektórych kręgach.<< Tak to się już porobiło. Pierwszy, który nasra na środku sali w Louvrze, okrzyknięty zostanie wielkim artystą, następni robiący podobnie będą już tylko plagiatorami. Dlatego dzisiaj żaden aspirujący artysta nie próbuje nawet wzorować się na dawnych, uznanych mistrzach, tylko wymyśla kolejny szajs, żeby tylko nie posądzono go o plagiat. No i ten szajs zalega galerie, a nawet muzea, jeśli dostatecznie już się zestarzał. Nam, tzw. odbiorcom sztuki, nie pozostaje nic jak tylko przestać zwracać na to uwagę. Chyba że wpychają się z tym szajsem w naszą przestrzeń, a wtedy róbmy z tym to, co robi się z psią kupą.
|
|
1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
Kolejny raz przeglądam ten wątek i za każdym razem coś mi nie gra, aż w końcu odkryłam, że diabeł tkwi w tytule. Bo tytułowym pytaniem głosisz, jakoby istniała jakaś sprawująca nad sztuką nadzór kapituła, która posiada moc odbierania i zwracania owej sztuce jej - domniemanych zresztą - atrybutów.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
 | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | kapituła zdrowego rozsądku | >Bo tytułowym pytaniem głosisz, jakoby istniała jakaś sprawująca nad sztuką nadzór kapituła, która posiada moc odbierania i zwracania owej sztuce jej - domniemanych zresztą - atrybutów.
To kapituła zdrowego rozsądku. Twór, który nie wymaga żadnego talentu - nie jest dziełem sztuki. W tym ostatnim musi się odzwierciedlać talent. W przeciwnym wypadku proszę mnie od dzisiaj zwać współczesnym Leonardo da Vinci. W sztuce współczesnej, abstrakcyjnej - jest ogrom "dzieł " do których wykreowania nie trzeba było posiadać chociażby prowerbialnej iskry bożej.
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: kapituła zdrowego rozsądku |
>Twór, który nie wymaga żadnego talentu - nie jest dziełem sztuki. A po czym można poznać, że dzieło wymagało tego jakiegoś talentu?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | >>Twór, który nie wymaga żadnego talentu - nie jest dziełem sztuki. >A po czym można poznać, że dzieło wymagało tego jakiegoś talentu?
No właśnie. Wszystko jakiegoś talentu wymaga. Zasadniczo błędne jest pojmowanie dzieła jako czegoś materialnego - przecież dziełem jest też wiersz, taniec albo sztuka teatralna, a więc nie materia, lecz informacja oraz czynność. Wróćmy do owego pionierskiego sedesu czy tam pisuaru na wystawie. Otóż dziełem sztuki nie jest ów pisuar - jest to obiekt wykonany w fabryce i przedstawienie go jako swego dzieła byłoby oczywistym naruszeniem praw producenta. Prawdziwym dziełem jest natomiast przedstawienie pod tytułem "ktoś stawia kibel na wystawie a głupie ludzie się gapią". Mówiąc krótko, PRZEDSTAWIENIE byle czego jako dzieła sztuki, tak aby ludzie tak to odbierali, jest właśnie sztuką i nie każdy to umie. Jest to zresztą sztuka bardzo pożyteczna, z dziedziny komedii, uważam tę sztukę za doskonały żart ze wszystkich snobów aspirujących do wyższej pozycji społecznej z racji dostrzegania nowych szat cesarza.
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Prawdziwym dziełem jest natomiast przedstawienie pod tytułem "ktoś stawia kibel na wystawie a głupie ludzie się gapią". Mówiąc krótko, PRZEDSTAWIENIE byle czego jako dzieła sztuki, tak aby ludzie tak to odbierali, jest właśnie sztuką i nie każdy to umie.Tylko czy zachodzi różnica między kpiarsko ustawionym w galerii sedesem, a omyłkowym poczytaniem za rzeźbę nośnika treblinek? (Oczywiście poza tym, że w realiach filmu owym "utalentowanym" twórcą-kpiarzem okazał się przypadek?) Inną jeszcze kwestią jest przedstawienie przedstawienia tego nośnika, ale komizm tego przedstawienia, choć zamierzony i stworzony przez twórcę niewątpliwie utalentowanego, chyba nie jawi nam się jako sztuka... 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | ów "jakiś talent" | >A po czym można poznać, że dzieło wymagało tego jakiegoś talentu?
A po tym: "No to coś mocnego jak nośnik treblinek w filmie "Nie lubię poniedziałku". Jak widać, zjawisko wcale nie jest nowe."
Co zostało uprzejmie zapodane przez komentatora Zakotem.
"Nośnik treblinek" - takie "arcydzieło" jestem w stanie stworzyć bez problemu, zapewniam Panią, że Pani też. Ale niech Pani woda sodowa do głowy opd razu wartkim strumieniem nie bije!!!! Bo Mona Lizy Pani nie namaluje ( ja też nie), nawet najpewniej dobrze nie skopiuje. Czy już Pani dostrzegła odpowiedź na pytanie jak na samym początku - jakże nieopatrznie zadane??
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: ów "jakiś talent" |
> >A po czym można poznać, że dzieło wymagało tego jakiegoś talentu?> A po tym:> "No to coś mocnego jak nośnik treblinek w filmie "Nie lubię poniedziałku".Po "tym" czyli po czym, "coś mocnego" czyli co konkretnie??? (Zdaje się, że w obliczu konkretów narratorski talent Cię opuścił.  ) > "Nośnik treblinek" - takie "arcydzieło" jestem w stanie stworzyć bez problemuA namalować obraz abstrakcyjny jesteś w stanie? (Podpowiem, że małpa potrafi.) > Mona Lizy Pani nie namalujeRozumiem, że są osoby, których zanegowanie artyzmu Mony Lizy uznałbyś za uprawnione. Czy wniosek z tego, że artyzm to rzecz względna, a tematem wątku są czyjeś gusta?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Przykład dla zatrybienia | >Po "tym" czyli po czym, "coś mocnego" czyli co konkretnie???
Skoro nie zrozumiała Pani przykładu z treblinkami - spróbujemy raz jeszcze. Tym razem z INSTALACJĄ z Bolzano - który to przykład rychło w czas podrzucił komentator R. Poniecki. Otóż i ja i Pani też potrafimy porozrzucać w nieładzie butelki po szampanie, a potem mając taki substrat zrobić w pokoju syf pełzający i mlaskający obleśnie. Do tego nie trzeba mieć ŻADNEGO telentu. Natomiast jeżeliby chciała Pani skopiować ( już nie mówię o oryginalnym malowaniu) Mona Lizę - trzeba mieć dobrą kreskę, znać się na perspektywie, światłocieniu - i tak dalej. Słowem tutaj blaga, oszustwo i robienie w dudka naiwniaków nie przejdzie. Zatrybiła Pani?
>Zdaje się, że w obliczu konkretów narratorski talent Cię opuścił.
Ptzupominam, iż tematem debaty jest talent artystyczny - nie narratorski.
>A namalować obraz abstrakcyjny jesteś w stanie? (Podpowiem, że małpa potrafi.)
Też mi wyzwanie - pewnie że potrafię. Pani też, małpa też. Słowem każdy. A jak każdy jest artystą - to znaczy, iz nikt nie jest artystą. I nastepuję zdeprecjonowanie sztuki. Trybi Pani???
>Rozumiem, że są osoby, których zanegowanie artyzmu Mony Lizy uznałbyś za uprawnione.
Jakby to zrobił Caravvagio czy Michał Anioł - to ewentualnie tak. Ale nie "artyści" od INSTALACJI w Bolzano ( syf z butelkami na podłodze)
>Czy wniosek z tego, że artyzm to rzecz względna,
Jak wszystko na tym świecie. I wzgledność artyzmu jest - między innymi - determinowana talentem - co jest osią toczącej się debaty.
>a tematem wątku są czyjeś gusta?
Przede wszsytkim talent - jako zasadniczy czynnik przesadzający o....artyzmie jak wyżej
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Przykład dla zatrybienia |
> >Po "tym" czyli po czym, "coś mocnego" czyli co konkretnie???> Skoro nie zrozumiała Pani...Ze swoim "niezrozumieniem" poradziłam sobie pytając; nie zrozumiałeś pytania?  > Ptzupominam, iż tematem debaty jest talent artystyczny - nie narratorski.Skoro to debata, to tym bardziej zastępuj retoryczne wygibasy konkretami. > Zatrybiła Pani?A Ty, Arminiusie trybisz, że jeśli za kryterium sztuki przyjąć talent, to wykluczeniem ze sztuki powinno się objąć nie tylko nie wymagające talentu prowokacje ale i np. malarstwo abstrakcyjne? > wzgledność artyzmu jest - między innymi - determinowana talentemA tu naprawdę nie rozumiem, niby jak talent na tę względność wpływa?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | względność i bezwzględność talentu ...u Jasia Fasoli | > Ze swoim "niezrozumieniem" poradziłam sobie pytając; nie zrozumiałeś pytaniaCzyli jak zwykle gdy przychodzi moment słabości stawia Pani zasłonę dymną w postaci erystycznego tricku - i podaje tyły. > Skoro to debata, to tym bardziej zastępuj retoryczne wygibasy konkretami.Konkretów jest multum - w postaci moich cierpliwych prób wytłumaczenia Pani istoty problemu - wyśmienicie zilustrowanych przykładami wizualnymi, podanymi przez innych komentatorów. > A Ty, Arminiusie trybisz, że jeśli za kryterium sztuki przyjąć talent, to wykluczeniem ze sztuki powinno się objąć nie >tylko nie wymagające talentu prowokacje ale i np. malarstwo abstrakcyjne?Oczywiście że tak. Ogrom malarstwa abstrakcyjnego to "twory" do których wykreowania nie trzeba mieć zadnego talentu. > wzgledność artyzmu jest - między innymi - determinowana talentem> A tu naprawdę nie rozumiem, niby jak talent na tę względność wpływa?Im mniej talentu - tym dzieło bardziej względne co do stopnia artyzmu i...vice versa - im więcej talentu, tym dzieło bardziej bezwzględne co to tego samego stopnia. Przez talent - uwaga bo to uwaga bardzo istotna - nie należy rozumieć umiejętności namalowania czarnego kwadratu w środku białego prostokąta. Przez talent nalezy rozumieć - w jego minimalnym wymiarze - przyzwoite skopiowanie Mona Lizy Do komentarza załączam clip. Czy uważa Pani, iż Rowan Atkinson to artysta modyfikujący w sposób twórczy...i genialny klasykę gatunku czyli..."Matkę Whistlera"? www.youtube.com/watch?v=rWqVoaYxgRs
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: względność i bezwzględność talentu ...u Jasia Fasoli |
> >Ze swoim "niezrozumieniem" poradziłam sobie pytając; nie zrozumiałeś pytania> Czyli jak zwykle gdy przychodzi moment słabości...Czyżbyś sądził, że pytanie dowodzi słabości... Ups!  > >Skoro to debata, to tym bardziej zastępuj retoryczne wygibasy konkretami.> Konkretów jest multum - w postaci moich cierpliwych prób wytłumaczeniaPróby wytłumaczenia wcale nie muszą być konkretami i w tym wypadku nie są. > >jeśli za kryterium sztuki przyjąć talent, to wykluczeniem ze sztuki powinno się objąć nie >tylko nie wymagające talentu prowokacje ale i np. malarstwo abstrakcyjne?> Oczywiście że tak. Ogrom malarstwa abstrakcyjnego to "twory" do których wykreowania nie trzeba mieć zadnego talentu.Czy więc nie są dziełami sztuki? I - tu ponawiam pytanie - po czym można poznać, że dane dzieło wymagało tego jakiegoś talentu? > Im mniej talentu - tym dzieło bardziej względne co do stopnia artyzmu i...vice versa - im więcej talentu, tym dzieło bardziej bezwzględne co to tego samego stopnia.Nie mam za grosz talentu do tej teorii względności.  > Przez talent nalezy rozumieć - w jego minimalnym wymiarze - przyzwoite skopiowanie Mona LizyDo przyzwoitego skopiowania Mony Lizy potrzebny jest tzw "warsztat".> Czy uważa Pani, iż Rowan Atkinson to artysta modyfikujący w sposób twórczy...i genialny klasykę gatunku czyli..."Matkę Whistlera"?Nieistotne co uważam, liczy się "jak jest". Pewnie też idzie o postać przez Atkinsona graną, nie jego samego. A tej postaci przydarza się zniszczenie obrazu, a nie żadna "modyfikacja", tym bardziej nie jest to akt twórczy; równie dobrze mogłaby tam być goła ściana, której obsmarkanie również nie byłoby żadną "modyfikacją".
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Oblicze matki Whistlera | >Czyżbyś sądził, że pytanie dowodzi słabości... Ups!
Tak, po pytaniu poznaje się czy pytający jest "słaby" czy "silny" - w danej materii. Co nie oznacza, iż nie należy się pytać jak się czegoś nie wie.
>Próby wytłumaczenia wcale nie muszą być konkretami i w tym wypadku nie są.
Brak prób wytłumaczenia nie byłby konkretem. Jeżeli próby są - robi się konkret. Co więcej, próby jak wyżej są - przypominam - zilustrowane wyśmienitymi przykładami.
>Ogrom malarstwa abstrakcyjnego to "twory" do których wykreowania nie trzeba mieć zadnego talentu. >Czy więc nie są dziełami sztuki? I - tu ponawiam pytanie - po czym można poznać, że dane dzieło wymagało tego >jakiegoś talentu?
Twory jak wyżej nie są dziełami sztuki - co już uprzednio dobitnie wyakcentowałem. To że one nie są dziełami sztuki wynika z tego, iż do ich "wykreowania" nie jest potrzebny talent. "Jakiś" telent to udane skopiowanie Mona Lizy. Brak talentu - to wstawienie - na przykład - czarnego kwadratu w biały trójkąt i wymyślenie efekciarskiego tytułu dla takowego "dzieła". Niech Pani emipirycznie popróbuje. Zobaczy Pani co jest trudniejsze.
>Nie mam za grosz talentu do tej teorii względności.
Proszę nie podupadać na duchu. Debatujemy o innym talencie - mianowicie o talencie artystycznym.
>Do przyzwoitego skopiowania Mony Lizy potrzebny jest tzw "warsztat".
I owszem. Ale teraz debatujemy o talencie a nie o warsztacie. Twórcy tworów pseudoartystycznych (exempli gratia: butelkowy syf pełzający i głośno mlaskający ) zapewnią Panią, iż oni też muszą mieć zaplecze i warsztat.
"A tej postaci przydarza się zniszczenie obrazu, a nie żadna "modyfikacja", tym bardziej nie jest to akt twórczy; równie dobrze mogłaby tam być goła ściana, której obsmarkanie również nie byłoby żadną "modyfikacją".
Postać w którą wcielił się Atkinson niszczy kanoniczną twarz matki Whistlera - ale zaraz potem dorysowywuje jej oblicze - prezentując - uwaga - względny talent cechujący tych artystów, którzy wspólcześnie tworzą twory pseudoartystyczne jak wyżej. Jeżeli Pani uważnie przeczytała podlinkowany w wątku tekst - natrafiła Pani na info o tym, iż współcześnie, ze względu na to, iż sztuka figuratywna jest passe, przyszłych artystów wogóle nie uczą rysować i malować w szkołach i akademiach sztuk dawniej zwanych pięknymi. Clip z Atkinsonem to sui generis komentarz - ilustracja do tej tezy.
|
|
| | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Oblicze matki Whistlera |
> Tak, po pytaniu poznaje się czy pytający jest "słaby" czy "silny" - w danej materii. Podobnie zdawało się nabijanym przez Sokratesa w butelkę ateńczykom.> >Próby wytłumaczenia wcale nie muszą być konkretami i w tym wypadku nie są.> Brak prób wytłumaczenia nie byłby konkretem. Jeżeli próby są - robi się konkret.Mylny błąd,  gdyż konkretem jest zarówno próba jak i jej brak - jako takie. A ja się odnosiłam treści owych prób. > "Jakiś" telent to udane skopiowanie Mona Lizy.Podobnie jest z malowaniem jeleni na rykowisku. > >Nie mam za grosz talentu do tej teorii względności.> Proszę nie podupadać na duchu.Nie podupadam, liczę, że praktyczne zastosowanie pojęcia "dzieło bardziej względne co do stopnia artyzmu" mnie oświeci... > >Do przyzwoitego skopiowania Mony Lizy potrzebny jest tzw "warsztat".> I owszem. Ale teraz debatujemy o talencie a nie o warsztacie.No i moja uwaga wyrażała zdziwienie, że za probierz talentu przytaczasz umiejętność, do której wystarczający byłby tzw. warsztat. > Postać w którą wcielił się Atkinson niszczy kanoniczną twarz matki Whistlera - ale zaraz potem dorysowywuje jej oblicze - prezentując - uwaga - względny talentNie względny, a żaden talent, dorysowane oblicze to oczywisty bohomaz. > przyszłych artystów wogóle nie uczą rysować i malować w szkołach i akademiach sztuk dawniej zwanych pięknymiWięc czego ich tam uczą? 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | jeleń na rykowisku | >Podobnie zdawało się nabijanym przez Sokratesa w butelkę ateńczykom.
Pytania Sokratesa - które zapędzały delikwenta w kozi róg - świadczyły o jego geniuszu.
>Mylny błąd, gdyż konkretem jest zarówno próba jak i jej brak - jako takie. A ja się odnosiłam treści owych prób.
Ja zaś treściwie tłumaczyłem problem - a uprzejmi komentatorzy dostarczali Pani jego stosownego zobrazowania.
>Podobnie jest z malowaniem jeleni na rykowisku.
Oczywiście. Namalowanie poprawnego jelenia na rykowisku - to już jakiś talent - jest wyśmienita okazja do zatrybienia.
>Nie podupadam, liczę, że praktyczne zastosowanie pojęcia "dzieło bardziej względne co do stopnia artyzmu" mnie >oświeci.
I tak trzymać. Proces wyjaśniania Pani problemu jest w toku.
>No i moja uwaga wyrażała zdziwienie, że za probierz talentu przytaczasz umiejętność, do której wystarczający >byłby tzw. warsztat.
Do namalowania Mona Lizy czy też jelenia na rykowski potrzebny jest także talent - nie tylko warsztat. Do porozrzucania butelek po sali muzealnej - potrzebne jest zaplecze/warsztat - bez talentu. Problem warsztatu jest jednakże drugorzędny dla bieżącej debaty - i tylko odwraca uwagę od kwesti pryncypialnych.
>Nie względny, a żaden talent, dorysowane oblicze to oczywisty bohomaz.
Według kanonu klasycznego - w którym talent jest zasadniczym kryterium jego definiowania - tak. W sztuce współczesnej - absolutnie nie. "Nowa" twarz matki - może być według tej ostatniej arcydziełem sztuki. Wydaje mi sie, iż znów jest Pani bliska zatrybienia. Na marginesie: Proszę nie nadużywać słowa "bohomazy" w kontekście jak w cytacie - bo to jest sui generis spostponowanie bohomazów szkoły rybotyckiej.
>Więc czego ich tam uczą
Jak wstawić biały kwadrat w czarne koło - i wydumać dla takiego tworu odpowiedni tytuł i promocję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: jeleń na rykowisku |
> >Podobnie zdawało się nabijanym przez Sokratesa w butelkę ateńczykom.> Pytania Sokratesa - które zapędzały delikwenta w kozi róg - świadczyły o jego geniuszu. I dokładnie to zaszło między nami, a stroną pytającą byłam ja.> >Podobnie jest z malowaniem jeleni na rykowisku.> Oczywiście. Namalowanie poprawnego jelenia na rykowisku - to już jakiś talentSkoro to jest talent, to ten przysłowiowy jeleń na rykowisku jest - wg Twojej definicji - sztuką. > Do porozrzucania butelek po sali muzealnej - potrzebne jest zaplecze/warsztatSamo zaplecze, mogłoby być sklepowe, a sklep monopolowy.  > >Więc czego ich tam uczą> Jak wstawić biały kwadrat w czarne kołoMam nadzieję, że nie wiesz co piszesz. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | jeszcze wiem | >Skoro to jest talent, to ten przysłowiowy jeleń na rykowisku jest - wg Twojej definicji - sztuką.
Z całą pewnością jest to sztuka większa niż butelkowy syf pełzający i mlaskający.
>Samo zaplecze, mogłoby być sklepowe, a sklep monopolowy
Otóż to - więc gdzie tou sztuka???
>>Więc czego ich tam uczą >Jak wstawić biały kwadrat w czarne koło >Mam nadzieję, że nie wiesz co piszesz
Ciągle jeszcze wiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: jeszcze wiem |
> >Skoro to jest talent, to ten przysłowiowy jeleń na rykowisku jest - wg Twojej definicji - sztuką.> Z całą pewnością jest to sztuka większa niż butelkowy syf pełzający i mlaskający.I tu powraca pytanie czy na pewno sztuką jest dzieło wymagające talentu? Lub/i: czym jest talent? > >Samo zaplecze, mogłoby być sklepowe, a sklep monopolowy> Otóż to - więc gdzie tou sztuka???Czy to ja się upieram, że wiem gdzie się ona zaczyna/kończy? 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
|  | | John Doe (782 punktów) | Odp: kapituła zdrowego rozsądku | > To kapituła zdrowego rozsądku. Twór, który nie wymaga żadnego talentu - nie jest dziełem sztuki.Parę lat temu widziałem "instalację". W RP! Na początku pomyślałem że facet (znaczy się artysta) to jakiś wynalazca co robi doświadczenia nad specyfikami przeciw nowotworowymi otrzymywanymi z torfu, jakieś destylacje ze zmienionym ciśnieniem, katalizatory olejowe, separacje termiczne, te klimaty. Co wbrew pozorom ma jakiś tam sens. I tam bym przymknął oko, w końcu to szlachetny cel. A to się okazało że to artysta i instalacja tego artysty, jakiś środek wyrazu itp.  Gościu ogólnie niezdrowo wyglądał i jakiś taki nerwowy. To się chyba razem pokazuje, instalacje i gość w parze. Gościu twierdził że kapiący olej to upływ czasu (to jeszcze ok ale powinien mieć korekcje na upływ ze zbiornika bo coraz wolniej kapało), nie wiem zupełnie do czego podgrzewana woda w garnku była (tym sterownikiem zarządzane - 3 grzałki się włączały  . Jakoś tak totalitaryzmem tam leciało, ni to krytykować bo strach ni co ? To co mi tu z początkiem wieku i klozetem wyskakujesz  Klozet jak wymyty to ważny sprzęt domowy, na tronie przyjemniej niż w krzakach (i jedyne drzwi w chacie u mnie zamykane, kundle nie przeszkadzają za bardzo, nie ma komarów itp  A ta instalacja to tragedia była, BHP zero grzałki klasyczne bez osłony, (brrr, jak bez wody się włączy to nieźle piaskiem rozgrzanym oberwać można, po oczach to dziękuje), artysta spawa jak oferma, chyba MMA, przepalone, prądem za dużym, wstyd, sterowniki stare bez zerowania i różnicowych zabezpieczeń, olej silnikowy itp. I jakie to ma zastosowanie ?
|
|
| |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Parę lat temu widziałem "instalację". W RP!> Na początku pomyślałem że facet (znaczy się artysta) to jakiś wynalazca co robi doświadczenia nad specyfikami przeciw nowotworowymi otrzymywanymi z torfu, jakieś destylacje ze zmienionym ciśnieniem, katalizatory olejowe, separacje termiczne, te klimaty. Co wbrew pozorom ma jakiś tam sens. I tam bym przymknął oko, w końcu to szlachetny cel.> A to się okazało że to artysta i instalacja tego artysty, jakiś środek wyrazu itp.  No to coś mocnego jak nośnik treblinek w filmie "Nie lubię poniedziałku". Jak widać, zjawisko wcale nie jest nowe. 
|
|
| |  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Parę lat temu widziałem "instalację". W RP!<<A w "Museion Bozen-Bolzano" we Włoszech pewnego razu zrobiono taką to INSTALACJĘ:  Następnego dnia rano przyszli sprzątacze i posprzątali po niechlujnych artystach:  Na szczęście (?) nie zdążyli zawieźć tego szmelcu do punktu skupu. Jakoś jeszcze mogę zrozumieć, że artyści, a zwłaszcza mający aspiracje zostać artystami, mogą tworzyć takie instalacje. Ale jak dyrekcja muzeum może pozwolić na robienie z muzeum śmietnika? Nie był to zresztą jedyny przypadek nie poznania się na "sztuce" przez "nieartystów": www.mirror(*)t-gallery-accidentally-3168013www.thespe(*)troyed-by-overzealous-cleaner/
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Następnego dnia rano przyszli sprzątacze i posprzątali po niechlujnych artystach:Podobnie w ewolucji...Według ekspertów dotychczas wymarło ok. 500 milionów gatunków zwierząt... de.wikiped(*)gestorbener_Tiere_und_PflanzenArtyści też mają prawo do pomyłek...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Wera (1540 punktów) | > >>Parę lat temu widziałem "instalację". W RP!<<> A w "Museion Bozen-Bolzano" we Włoszech pewnego razu zrobiono taką to INSTALACJĘ:>  Mi ta instalacja się podoba. Jest niby banalna, ale ciekawa. W akademiach sztuki nie uczy się techniki, bo student powinien już ją znać. Od tego są kursy. To żadna sztuka narysować realistyczny portret, nie potrzeba do tego talentu, tylko wielu godzin pracy i nauki. W obecnych czasach ogromna ilość młodych ludzi potrafi pięknie malować. Prawie każdy ma dostęp do materiałów i do kursów. Żeby wybić się i zostać dostrzeżonym, trzeba wykazać się czymś, czego nie zrobią tysiące innych artystów, ani nie zrobi ktoś w sekundę aparatem. Dlatego stawia się na ekspresję. Odbiorca ma to zobaczyć, coś poczuć, tylko wtedy zapamięta nasze dzieło.
|
|
| | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Odbiorca ma to zobaczyć, coś poczuć, tylko wtedy zapamięta nasze dzieło.
I tu jest problem, bo większość odbiorców to idioci i trafia do nich gówno np disco polo i podobnie działa demokracja, dlatego wygrywa PO albo PiS.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Czy przywrócą sztuce talent i piękno? | > Czy przywrócą sztuce talent i piękno?Mam nadzieję, że nie. Zarówno talent jak i piękno to kategorie historyczne. Beztalencie w jednej epoce, będzie inspirującą gwiazdą w innej. Sztuka straciłaby na powszechnym powrocie ( owczym pędzie) do przeszłości. Jeśli ktoś widzi swą szansę w klasyce - ależ proszę. Byle nie czynił z tego uniwersalnej normy działania i ocen. > można ukończyć "renomowaną" uczelnię artystyczną i mieć nikłe pojęcie o perspektywie, światłocieniu, zasadach szkicowania...Można być nawet szympansem, aby tworzyć obrazy...Badanie ekspresji poza historią to ciekawy eksperyment...  Szympans Congo, podejrzewam, że bez tytułu Cytat:Kiedy współczesny artysta maluje obraz, nie ma ku temu istotniejszych racji niż szympans. Desmond Morris de.wikipedia.org/wiki/Congo_(Schimpanse) Oczywiście, jedni do swej twórczości dorobią sobie ideologię sacrum, inni profanum, jeszcze inni ideologię historyczną. Niektórzy zaś oleją wszelkie racje i będą po prostu tworzyć. Dla odmiany praca wykonana przez robota, ale jego styl to kwestia algorytmu, który zapoda mu człowiek:  e-David www.swr.de(*)id=12539036/1rm8ecp/index.html
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>  > Szympans Congo, podejrzewam, że bez tytułu Akuratna kompozycja, ale ciekawe czy twórca jakoś zasygnalizował, że należy dzieło uznać za ukończone.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|