Papież Franciszek przybył z wizytą do Birmy (Myanmar) i odbył już rozmowy z przywódcą junty wojskowej - która de facto rządzi krajem. Powszechnie uważa sie, iż w trakcie pobytu w Birmie, papież podniesie kwestię prześladowań mniejszości islamskiej Rohingya - jakie na masową skalę od lata tego roku prowadzi birmańska armia. Do chwili obecnej około 600 tysięcy Rohingya uciekło przed represjami do sąsiadującego z Birmą Bangladeszu. Sytuacja jaka zaistniała jest swoiście paradoksalna (a może tylko pozornie paradoksalna?). Oto papież, głowa kościoła katolickiego, przybywa do Buddystów aby prosić ich by przestali prześladować Muzułmanów. Jest coś z ducha ewangelicznego chrześcijaństwa w takiej postawie papieża. Coś z przesłania zawartego w słowach: "Nie ma Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety, gdyż wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie". "Pope Francis has met Myanmar's military chief, as he begins the first papal visit to a country widely accused of ethnic cleansing of Rohingya Muslims.Gen Min Aung Hlaing denied any "religious discrimination" in a military campaign in Rakhine state. Officials in the Buddhist-majority country are watching closely to see how the Pope responds to the crisis. He has been urged by governments and rights groups to pressure them over their treatment of the Rohingyas. More than 600,000 Rohingya have fled Myanmar (also called Burma) for neighbouring Bangladesh since August when deadly attacks on police posts by Rohingya militants prompted a military crackdown in Rakhine state." www.bbc.com/news/world-asia-42132594 |