Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Deale" jak trzy bliźniaki???

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
13-12-2017 10:47Arminius (25555 punktów)"Deale" jak trzy bliźniaki???
Ocena 1 na 1
Różnice oczywiście były - ale co rzucało się w oczy - to przede wszystkim analogie.
Ogromne znaczenie zakrojonych a gigantyczna skalę robót publicznych takich jak zapory wodne TVA (The Tennessee Valley Authority) czy tez budowa autostrad w Niemczech - i to nie tylko w sferze czysto ekonomicznej, także symbolicznej,znamionującej prymat państwa; rola wodzów - liderów państwowych, propagujących nowy ład przy pomocy nowoczesnych środków propagandy ( radio - Roosevelt, Mussolini), czy też wystudiowanych spektakli oratorskich (Hitler); upodobanie do monumentalizmu w architekturze; kult zwykłego, szarego człowieka, ojczyzny, oraz powrotu do ziemi - to tylko niektóre z oczywistych podobieństw między USA, Niemcami i Włochami w latach 30 - tych ubiegłego wieku. W USA nadal jest cokolwiek kontrowersyjnym wskazywać na ogromne podobieństwa między rooseveltowskim "New Deal" a programami gospodarczo - społecznymi wdrażanymi przez nazistowskie Niemcy i faszystowskie Włochy. Jednakże od czasu publikacji książki: "Three New Deals: Reflections on Roosevelt's America, Mussolini's Italy, and Hitler's Germany, 1933-1939." - autorstwa Wolfgang Schivelbuscha - przynajmniej koneserzy tematu i historycy nie maja już żadnych wątpliwości.
Polecam wszystkim lekturę jej - a w braku możliwości, przynajmniej lekturę recenzji, do której podsyłam link. Warto w niej zwrócić szczególną uwagę na opinie Niemców i Włochów o New Deal oraz zapatrywania Amerykanów na to co się działo w państwach faszystowskich. Okazuje się bowiem, iż wtedy, w latach 30 - tych zeszłego wieku - owe analogie były dla wszystkich oczywiste i nikt z tego tytułu nie robił jakichkolwiek ceregieli. Nazistowski organ Völkischer Beobachtertak z entuzjazmem pisał o zarzuceniu przez USA "chaosu i spekulacji gospodarki rynkowej" i przyjęciu polityki "New Deal". Podkreślał przy tym fakt "zaadoptowania przez Roosevelta nazistowskiego sposobu myślenia w sferze ekonomii i polityki społecznej, chwaląc styl prezydenta oraz jego przywództwo - analogiczne w jakimś stopniu do nazistowskiej zasady Führerprinzip".
Sam Hitler oświadczył w rozmowie z amerykańskim ambasadorem, iż "jest w zgodzie z prezydentem ( Rooseveltem) co do poglądu, iż cnota obowiązku oraz gotowość do poświęceń i dyscyplina powinny zdominować cały naród". I że "moralne wymogi jakie prezydent stawia przed każdym Amerykaninem są również kwintesencją niemieckiej doktryny państwowej, która znajduje swój wyraz w maksymie: "dobro publiczne jest ważniejsze niż interes jednostki".
Roosevelt nie miał chemii do Hitlera, za to bardzo cenił Mussoliniego. Zwał go "admirable Italian gentleman" ("godny podziwu włoski dżentelmen") i z uwagą śledził jego poczynania. Mussolini z kolei jako uzdolniony dziennikarz - z wielka aprobata wypowiadał się na temat programu Roosevelta - w swych artykułach, podkreślając, iż znajduje w nim wyraźne ślady faszyzmu przejawiające się w tym, iż państwo nie pozostawia dłużej ekonomii zasadom działania praw wolnorynkowych. W amerykańskim programie uzdrowienia rolnictwa widział zaś swoistą inkarnację swojej ulubionej doktryny korporacjonizmu. Z kolei Rexford Tugwell, jeden z czołowych doradców Roosevelta, był wielkim entuzjastą programu modernizacji Włoch - wdrażanego przez Mussoliniego. Pisał o nim w te słowy: "To najczystsza, i najlepiej funkcjonująca polityka z zakresu inżynierii społecznej jaką kiedykolwiek widziałem. Jestem o nią zazdrosny".
Zainteresowanych detalami odsyłam finalnie do lektury książki Schivelbuscha, najsampierw zaś, tytułem zaostrzenia apetytu - do zapoznania się z jej recenzją.
Czytając ją warto mieć na uwadze, iż dominująca rolę w zaplanowaniu i wprowadzaniu w życie polityki "New Deal" mieli.....Żydzi amerykańscy, co czyni całą sytuację wielce pikantną i swoiście groteskową. Do dziś w USA mawia się - w kręgu trochę bardziej zaufanych osób "New Deal - Jew Deal" - i zapewniam, iż to nie ja upowszechniłem ów slogan w Ameryce.

"The Nazi press enthusiastically hailed the early New Deal measures: America, like the Reich, had decisively broken with the "uninhibited frenzy of market speculation." The Nazi Party newspaper, the Völkischer Beobachter, "stressed 'Roosevelt's adoption of National Socialist strains of thought in his economic and social policies,' praising the president's style of leadership as being compatible with Hitler's own dictatorial Führerprinzip"
"Nor was Hitler himself lacking in praise for his American counterpart. He "told American ambassador William Dodd that he was 'in accord with the President in the view that the virtue of duty, readiness for sacrifice, and discipline should dominate the entire people. These moral demands which the President places before every individual citizen of the United States are also the quintessence of the German state philosophy, which finds its expression in the slogan "The Public Weal Transcends the Interest of the Individual". A New Order in both countries had replaced an antiquated emphasis on rights."

"Mussolini, who did not allow his work as dictator to interrupt his prolific journalism, wrote a glowing review of Roosevelt's Looking Forward. He found "reminiscent of fascism … the principle that the state no longer leaves the economy to its own devices"; and, in another review, this time of Henry Wallace's New Frontiers, Il Duce found the Secretary of Agriculture's program similar to his own corporativism"

"Roosevelt never had much use for Hitler, but Mussolini was another matter. "'I don't mind telling you in confidence,' FDR remarked to a White House correspondent, 'that I am keeping in fairly close touch with that admirable Italian gentleman'" (p. 31). Rexford Tugwell, a leading adviser to the president, had difficulty containing his enthusiasm for Mussolini's program to modernize Italy: "It's the cleanest … most efficiently operating piece of social machinery I've ever seen. It makes me envious"


mises.org/(*)y-nazis-and-fascists-loved-fdr
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

   Łoś czy jeleń? - dla laika jeden grzyb! Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Na nie trzeba zwracać uwagę, a nie na powierzchowne podobieństwa, pod którymi kryje się mnóstwo istotnych różnic.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
13-12-2017 20:21 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Opinia krytyczna
>    Łoś czy jeleń? - dla laika jeden grzyb! Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Na nie trzeba zwracać uwagę, a nie na powierzchowne podobieństwa, pod którymi kryje się mnóstwo istotnych różnic.

Jednakże sami zainteresowani - twórcy owych trzech "Deali" - dostrzegali wiele analogii między nimi. Ich opinia na temat jest krytyczna.
13-12-2017 21:19 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opinia krytyczna

>Jednakże sami zainteresowani - twórcy owych trzech "Deali" - dostrzegali wiele analogii między nimi. Ich opinia na temat jest krytyczna.

   Przekleiłeś skądś kilkaset słów, z których nic nie wynika, poza tym, że ktoś tam kiedyś tam powiedział, że - z jakiegoś tam powodu - kogoś tam lubi, szanuje, a nawet podziwia. Poza tym - ani słowa o tym, w czym te niby podobne programy, czyli wspomniane "bliźniacze deale", miałyby być podobne. Ani słowa! To jest dopiero wodolejstwo.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
13-12-2017 21:37 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)bez zadęcia
>Przekleiłeś skądś kilkaset słów, z których nic nie wynika, poza tym, że ktoś tam >kiedyś tam powiedział, że - z jakiegoś tam powodu - kogoś tam lubi, szanuje, a nawet >podziwia.

Przekleiłem z recenzji fachowej książki na temat - o której do momentu zamieszczenia tego postu nie miał Pan zielonego pojęcia - tak jak Pan nadal nie ma pojęcia o problematyce w niej poruszonej. Przykro mi jest to tak weredycznie stwierdzić - ale pańskie nadęte puistosłowie, wyraźnie do tego zmusza.
Nota bene, o Armandzie Hammerze, też Pan zapewne nie ma zielonego pojęcia. Polecam więc ostatni wątek - dopiero co zamieszczony. Niezwykle interesujący - nawet na mnie zrobił ogromne wrażenie.
13-12-2017 22:22 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: bez zadęcia

>Przekleiłem z recenzji fachowej książki na temat...

   Nigdzie przecież nie wyraziłem choćby cienia podejrzenia, że sam byłeś w stanie to wymyślić. Natomiast przeklejona recenzja jest chyba nie najlepsza, skoro tak mało jest w niej mowa o jakichkolwiek konkretach.

>- o której do momentu zamieszczenia tego postu nie miał Pan zielonego pojęcia - tak jak Pan nadal nie ma pojęcia o problematyce w niej poruszonej.

   Na świecie jest zapewne tysiące książek o mniej lub bardziej specjalistycznej tematyce, o jakich ani ja, ani Ty nie mamy zielonego pojęcia, więc to żaden argument. A sięgniecie po taką pierwszą lepszą książkę z księgarnianej czy bibliotecznej półki - żadna zasługa.

>Przykro mi jest to tak weredycznie stwierdzić - ale pańskie nadęte puistosłowie, wyraźnie do tego zmusza.

   I bardzo dobrze. Do samozachwytów z pewnością prawa to nikomu nie daje.

>Nota bene, o Armandzie Hammerze, też Pan zapewne nie ma zielonego pojęcia. Polecam więc ostatni wątek - dopiero co zamieszczony. Niezwykle interesujący - nawet na mnie zrobił ogromne wrażenie.

   A co - zrobił coś takiego, czego nie robili różni ludzie - i przed nim, i po nim?


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)zrobił coś takiego
> Natomiast przeklejona recenzja jest chyba nie najlepsza, skoro tak mało jest w >niej mowa o jakichkolwiek konkretach.

Wystarczająco konkretna żeby zachęcić do przeczytania książki oraz zawierajaca kilka kluczowych - i konkretnych - opinii na temat.

>Na świecie jest zapewne tysiące książek o mniej lub bardziej specjalistycznej >tematyce, o jakich ani ja, ani Ty nie mamy zielonego pojęcia, więc to żaden >argument.

Argument nie odnosi się do tego, że jest multum książek na świecie, o których obydwaj nic nie wiemy. Dotyczy pańskiego zdezawuowani - a priori - recenzji i książki oraz faktu jej zaprezentowania przez moją skromną osobę.

>A sięgniecie po taką pierwszą lepszą książkę z księgarnianej czy bibliotecznej >półki - żadna zasługa.

Książkę polecaną w swej kategorii - analiza analogii w polityce społweczno - gospodarczej trzech państw - nie jest pierwsz a lepszą, jest jedną z najlepszych albo najlepszą. Badziewia na forum nie serwuję.

>A co - zrobił coś takiego, czego nie robili różni ludzie - i przed nim, i po nim?

Tak, w zasadzie wyśmienicie Pan to ujął. W każdym razie bardzo niewielu może mu się równać w wielu kategoriach.
13-12-2017 23:05 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: zrobił coś takiego

>Wystarczająco konkretna żeby zachęcić do przeczytania książki oraz zawierajaca kilka kluczowych - i konkretnych - opinii na temat.

   Dla mnie jednak nie wystarczająco konkretna. Trzeba wiedzieć, że dla polityki międzynarodowej naturalne są kontakty między państwami i ich przywódcami, mimo dzielących je różnic zdań, a nawet konfliktów. Bardzo łatwo tu pomylić rzeczywiste poglądy i przekonania polityków i przywódców ze sztampowymi wyrazami uprzejmości i kurtuazji, pełnymi zakłamania i obłudy. Z tych względów z tego, że kiedyś tam Roosevelt wyraził się pochlebnie o Mussolinim, przeskakiwanie od razu do wniosków, że się nim osobiście fascynował, uważam za mające mało solidne poparcie w faktach. Bo gdy polityk coś mówi, to trzeba dobrze poznać kontekst tej wypowiedzi, żeby pojąć jej rzeczywiste znaczenie, które zresztą często jest właśnie zupełnie puste, czysto grzecznościowe i rytualne. Stąd moje wątpliwości co do walorów przytaczanej recenzji. Jak ktoś nie ma pojęcia o wielowiekowych obyczajach dyplomatycznych na Zachodzie, to może sobie na podstawie takich pustych słów wyrobić zupełnie nieadekwatny obraz rzeczywistości.

>Argument nie odnosi się do tego, że jest multum książek na świecie, o których obydwaj nic nie wiemy. Dotyczy pańskiego zdezawuowani - a priori - recenzji i książki oraz faktu jej zaprezentowania przez moją skromną osobę.

   Z tego, że ktoś tam miał na tyle tupetu, żeby napisać coś w książce, to jeszcze niewiele wynika.

>Książkę polecaną w swej kategorii - analiza analogii w polityce społweczno - gospodarczej trzech państw - nie jest pierwsz a lepszą, jest jedną z najlepszych albo najlepszą. Badziewia na forum nie serwuję.

   Jeżeli ktoś chce się uczyć życia z literatury - to należą mu się wyrazy głębokiego współczucia!

>Tak, w zasadzie wyśmienicie Pan to ujął. W każdym razie bardzo niewielu może mu się równać w wielu kategoriach.

   Nie bądź śmieszny. Takich i podobnych ludzi na świecie są miliony.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)śmieszność
>Nie bądź śmieszny. Takich i podobnych ludzi na świecie są miliony.

Nie bądź Pan śmieszny i nie opowiadaj, iż droga życiowa hammera jest tak bardzo uprzeciętniona. Zakładam, iż wysłuchał Pan wywiadu z Epsteinem???
14-12-2017 19:16 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: śmieszność

>Nie bądź Pan śmieszny...

Śmiech też zamierzasz reglamentować? Uważaj, bo po przekroczeniu pewnej granicy trudno zawrócić z tej drogi.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Irracja (4721 punktów)Odp: "Deale" jak trzy bliźniaki???
>Roosevelt nie miał chemii do Hitlera, za to bardzo cenił Mussoliniego. Zwał go "admirable Italian gentleman" ("godny podziwu włoski dżentelmen") i z uwagą śledził jego poczynania.

... z przytoczonego (w recenzji) fragmentu nie wynika, iż Roosevelt "bardzo cenił" Mussoliniego. Użył przytoczone słowa, jednak z całości wypowiedzi nie wynika iż to jego opinia, a nie przytoczona opinia innych. co do "śledzenia" to dziwiłbym się politykowi który "nie śledził" co się dzieje na świecie...

... problem z recenzjami jest jeden. Zawsze "wyciągają" to co recenzentowi odpowiada, a "ukrywają" to co się mu nie podoba. Nigdy nie są całkiem bezstronne. Próbują "ozłocić", lub "udupić" recenzowaną pozycję. Warto być krytycznym wobec recenzji...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365