Młodzież wystawiła sztukę. Zdobyli podium. Opinię oburzonego widza (autoryzowaną SAD) opublikowała fronda.
link: Czarownice z Salem "w Rękawiczkach"W artystycznych niedomówieniach widz może dopatrywać się, przesłań zgodnych z jego osobniczym doświadczeniem a w skrajnym przypadku wręcz uprzedzeniami. Teoria psychologi zwraca uwagę na znaczący wpływ wcześniejszego zasugerowania kierunku dociekań widza, przez opinie recenzentów serwowane jeszcze przed obejrzeniem przedstawienia. Co zapewne objawi się w komentarzach pod linkowanym powyżej krytycznym tekstem.
Według jednych komentatorów, spektakl młodzieżowy może zdawać się jako swego rodzaju uduchowiona "Seksmisja" Machulskiego na dzisiejsze czasy. Rzecz subtelna o totalitaryzmie i "filozofii Kalego", tu kojarzonej z władzą PiS, co i rusz oskarżanej o zamordystyczne ciągotki rodem z PRL. Tylko w roli emocjonalnego wabika zamiast gołych kobitek występują wątki boskie i piekielne.
Prawdopodobni adoratorzy obecnej władzy, być może dojrzą w sztuce same zagrożenia. I aby nikt się nie domyślił o co chodzi, zaczną odwracać kota ogonem. Nomen omen

Konserwatyści religijni "dostrzegną" zapewne inne zło, tj. kontestowaną przez feudałów polskiego kościoła rzymskokatolickiego, odnowę wartości chrześcijańskich na modłę papieża Franciszka.
Religioznawstwo rozróżnia ok.20% konserwatywnych przedstawicieli populacji nie mogących znieść obojętnie (bez podejmowania agresywnych działań) świadomości, że na świecie istnieją miliony równie niemerytorycznych, innych poglądów na istnienie bogów, bo nie zgodnych z ich osobistym.
W przypadku poruszanego tu zagadnienia mamy drastyczny przykład jak umowność symboliki artystycznej może płatać figle wyobraźni prostych ludzi z tak uprzedzonym podejściem do rzeczywistości socjologicznej. Widzą oni zagrożenie we wszystkim co nowe i twórcze bo nie podlegające totalitarnej kontroli zinternalizowanych dogmatów.
Co gorsza, w kraju, liczni politycy starają się wykorzystywać ów specyficzny "ksenofobizm duchowy" do legitymizacji swych niedemokratycznych i autorytarnych zamiarów.
Jednak pozostałe 80%, populacji, taka ultrakonserwatywna praktyka życia religijnego, podjudzana dla własnych celów przez koniunkturalnych ludzi władzy, z reguły zniechęca do uczestnictwa w obrzędach religijnych. Trudno wyrokować, czy w obliczu nawarstwiania się podobnych zjawisk, leży główna przyczyna faktu, że tylko 10% wiernych w Polsce przyjmuje sakrament Komunii Świętej a we mszy regularnie uczestniczy jedynie co trzeci. Ale czy to to pozwala optymistycznie patrzeć na przyszłość niezależności kultury okresu tzw. "dobrej zmiany"?
PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański