 |
Od kiedy małpoludy mają duszę? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-03-2007 12:03 | Andrzej Bogusławski (52453 punktów) | Od kiedy małpoludy mają duszę? | @@@ Na sąsiednim wątku zapytałem: Czym lub kim jest trafione jajo? Co faktycznie było pytaniem o nasze indywidualne dusze. Teraz chciałbym to uzupełnić to pytaniem o naszą "duszę zbiorową" Zwierzęta duszy nie mają, a od kiedy mają ją ludzie? Czy neandertalczyk miał duszę? A inne gatunki człowiekowatych? Dla nauki nie ma żadnych wątpliwości, że należymy do królestwa zwierząt. O naszym "rodowodzie" Jean Rostand powiedział: Człowiek jest wnukiem ryby, ciotecznym wnukiem nagiego ślimaka, potomkiem meduz, pełzających robaków, śliskich ryb i kudłatych ssaków. Jesteśmy blisko spokrewnieni z wielkimi małpami: szympansami, gorylami i orangutanami. Wywodzimy się od wspólnych przodków i w przeszłości mieliśmy jeszcze wielu innych wspólnych krewnych, którzy nie dożyli do współczesności. Czy ci krewni mieli dusze? Podobieństw i różnic między nami a innymi naczelnymi jest wiele, ale większość z nich możemy uznać za drugorzędne. Zasadniczą cechą wyróżniającą nas ze zwierzęcego świata jest mózg, a szczególnie jego najmłodsze ewolucyjnie struktury, wśród których najbardziej istotne są płaty czołowe kory mózgowej. Nikt nigdy nie wyznaczy momentu, gdy pramałpa stała się praczłowiekiem. (O ile naszych wspólnych praprzodków można w ogóle tak nazywać.) Długo trwało, zanim osiągnęliśmy obecny poziom intelektualnego rozwoju. Cztery miliardy lat temu pojawiły się pierwsze replikatory. Ponad cztery miliony lat temu w niektórych częściach Afryki pojawiły się wczesne formy przedludzkie z czaszką o pojemności 400 cm2. Przed około 40 tysiącami lat Homo sapiens otrzymał swój ostateczny biologiczny kształt z prawie dwoma litrami mózgowia. Niezbyt dokładnie wiemy kiedy, a możemy tylko spekulować dlaczego, zostaliśmy wyposażeni w organ, którego możliwości wykraczały poza zakres jego stosowalności. Natomiast początkiem naszej człowieczości jest ilościowy i jakościowy rozrost neokorteksu (nowej kory mózgowej). Jesteśmy blisko małp człekokształtnych, najbliżej karłowatych szympansów bonobo. Z praszympansami nasi praprzodkowie krzyżowali się, co najmniej, przez pierwszy milion lat, a dziś genetycznie różnimy się plus-minus o 2%. Nie ulega już wątpliwości, że u tych małp możemy rozpoznać zaczątki własnej kultury, a w życiu społecznym zdolne są one nawet do planowej działalności politycznej dla zdobycia upragnionego miejsca w hierarchii stada. Górujemy nad nimi wielkością i złożonością mózgu, ale teraz, gdy odkryto na wyspie Flores człowieka sprzed 18 tys. lat z mózgiem o objętości 500 cm³, przy porównaniu z 400 cm³ szympansa, przewaga ta uległa ponownie zmniejszeniu. Szkoda tylko, że z powodu różnic w budowie krtani, nie mogą nauczyć się mówić. Choć warto pamiętać, że małpy posiadają bogate środki wzajemnej komunikacji i odbiorcy sygnałów znakomicie wiedzą, co jego nadawca ma na myśli. Jeżeli zgadzamy się z ewolucyjnym pochodzeniem człowieka, (a Kościół ostatnio na to przyznaje) to chciałbym poznać i zrozumieć, kiedy i któremu (czy tylko jednemu) "małpoludowi" Pan Bóg dał duszę. .
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 | Mesetchina (119 punktów) | Odp: Od kiedy małpoludy mają duszę? |
> Natomiast niechęć do mówienia o duszy nie oznacza zgody na mówienie o niedefiniowalnych zjawiskach (np. w Konstytucji Europejskiej). Co do definicji duszy istniejącej np. w encyklopediach jestem sceptyczny, bowiem sama próba definiowania tejże, oznacza swojego rodzaju zgodę na istnienie takowej. Skłonny byłbym raczej uznać, że pewien rodzaj ludzkiej ciekawości nie dający się wyjaśnić w sposób racjonalny wprowadza pojęcie duszy i dzięki temu umożliwia przerzucenie uwagi z nieistnienia czegoś takiego jak dusza na spór wokół jej definicji.Definicji duszy jest niezliczona ilość, a zakres i korelat tego pojęcia silnie uzależniony jest od światopoglądu. Biorąc pod uwagę nieścisłość i abstrakcyjność tego pojęcia, sądzę, że powinno pozostać w sferze subiektywnych odczuć i nie służyć za argument w publicznej debacie. Jak wierzący rozumią duszę - wiadomo. Ale czasem nawet ateiści używają tego słowa aby opisać tę sferę psychicznego życia człowieka, która dotyczy czegoś więcej niż zdobywanie pokarmu i rozmnażanie. Dla spełnienia wymogów merytorycznej dyskusji propnuję, żeby pojęcie duszy rozczłonkować na elementy, z którymi nauka jeszcze sobie radzi i co do istnienia których wszyscy są zgodni - świadomość, samoświadomość, uczucia wyższe, zdolność do tworzenia kultury niematerialnej itp. |
| Andrzej Bogusławski (52453 punktów) | Odp: Od kiedy małpoludy mają duszę? | @@@ > Co do definicji duszy istniejącej np. w encyklopediach jestem sceptyczny, bowiem sama próba definiowania tejże, oznacza swojego rodzaju zgodę na istnienie takowej. Skłonny byłbym raczej uznać, że pewien rodzaj ludzkiej ciekawości nie dający się wyjaśnić w sposób racjonalny wprowadza pojęcie duszy i dzięki temu umożliwia przerzucenie uwagi z nieistnienia czegoś takiego jak dusza na spór wokół jej definicji.Przez wiele wieków (gdy brakowało nam naukowej wiedzy) dusza była dosyć poręcznym desygnatem pojęcia umysłu. Wpisała się wówczas w kulturę i jest dosyć wygodnym pojęciem literackim i publicystycznym. Czy istnieje dusza? Warto by odwrócić pytanie idealistów: Jak materialny mózg może sterować umysłem? Jak niematerialna dusza może sterować ciałem? Chyba tylko Boską mocą, a wtedy to już wszystko jest możliwe. Gdy ma się sporo czasu można się bawić w filozoficzne, a nawet teologiczne spekulacje, gdy czasu jest mniej, to lepiej wrzucić w wyszukiwarkę Wodzisława Ducha, czy Bernarda Korzeniewskiego. > I jeszcze pytanie. Czy uważa Pan, że jest choć jeden argument na przekonanie aktualnych polskich władz do zrezygnowania z uporu wobec preambuły Europejskiej Konstytucji?Nie znam takiego argumentu, gdyż znam tylko argumenty racjonalne. Chrześcijaństwo jest jednym z wielu źródeł europejskiej kultury. Równie ważnymi są np.: judaizm, islam i ateizm. Ważnym jest też - a chyba nawet ważniejszym od chrześcijaństwa - oświecenie. Europa jest wielokulturowa i to jest jej największa wartość. Zaściankowa Polska próbuje narzucić Europie swoje rozumienie europejskości. > Bo ja uważam, że czym mocniejszy i rozsądniejszy ten argument będzie, tym silniejszy będzie ich opór i tym bardziej przekonani będą o swojej misji dziejowej. To fakt, że milczenie może drogo kosztować, ale czasem milczeniem łatwiej pokonać głupiego niż najmądrzejszą dysputą.> Proszę o nieprzemilczanie mego pytania  Nie, nie przemilczę tego pytania. Nawet, gdybym został jedynym, to Polska jest też moją ojczyzną i jest mi ogromnie przykro, że tak bardzo się kompromitujemy. Wiem, że jestem w zdecydowanej mniejszości, ale wiem także, że gdy czytam teksty ludzi sprzed wielu lat, nawet tych zamęczonych przez posiadających patenty na "Prawdę" i "Słuszność", to jestem z nimi, i uważam, że to ONI byli bohaterami i to Oni mieli rację. Też chciałbym pozostawić po sobie, choćby najdrobniejszy, ale własny ślad. Był kiedyś w Polsce, na początku XXI wieku, taki Bogusławski, który myślał samodzielnie. A wszak uważam się za racjonalistę.
Pozdrawiam i namawiam do samodzielnego myślenia i odwagi w przeciwstawieniu indoktrynacji. Niech nas będzie jak najwięcej, a mądrych i odważnych zawsze jest mniej. . |
1 2
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|