Racjonalista - Strona głównaDo treści
WIARA W BOGA ZNISZCZYŁA MI ŻYCIE I MIŁOŚĆ

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
19-05-2018 18:52Ferguso (3 punktów)WIARA W BOGA ZNISZCZYŁA MI ŻYCIE I MIŁOŚĆ
Ocena 1 na 1
Dużo się mówi o męczennikach, świętych którzy oddali życie i cierpieli za wiarę w boga. Można bez dużej znajomości tematu przytoczyć chociaż kilka imion.

Natomiast nic nie mówi się o ateistach- męczennikach którzy wiarę w zdrowy rozsadek przypłacili życiem. Znanym był Kazimierz Łuszczyński który po stworzeniu dzieła De non existentia Dei został publicznie spalony na stosie.

Tak jak kiedyś paliło się na stosie ateistów tak teraz stosuje się inne bardziej wyrafinowane metody walki z ateizmem.


Powiem teraz trochę o moim doświadczeniu z religią ( katolicką ) i bogiem.



W sumie wychowałem się w rodzinie stricte katolickiej, prowadzony w tym nurcie przez czas kiedy nie miałem z byt wiele do powiedzenia. Przez ten okres usilnie starałem się walczyć z własnym rozumem

próbując wszystkie sprzeczności jakie widziałem w tej religia zmazywać ślepą wiarą. Te pola elizejskie trwały do momentu kiedy skończyłem 18 rok życia i mogłem przynajmniej w teorii decydować o swoich przekonaniach.

W teorii ponieważ jak to u katolików mój odmienny punkt widzenia był "rozumiany jako głupotę" " przecież wszyscy chodzą do kościoła". Co to w ogóle za argument. . Przez ten okres dużo czytałem książek popularno naukowych Howkinga w których można byłe trochę zaczerpnąć z błyskotliwych refleksji tego autora nad istotą rzeczy. Przyspieszając trochę tą historię, mimo mojego rozsądku który gdzieś tam się tlił cały czas jednak chodziłem do kościoła spodziewając się że tam znajdę spokój i wyjaśnienie wątpliwości. Lecz wcale się tak nie stało. Kościół i wiara w " miłosiernego" boga wtrąciła mnie w depresje, z której nie tak szybko dane było mi wyjść. Moja wiara kurczyła się w raz uwiadamianiem sobie rzeczywistości która mnie otaczała. W 2015 roku w moim życiu gdzieś tam pojawiła się pewna dziewczyna. Nadawaliśmy 100% na tych samych falach. i "wzajemnie czuliśmy swoją obecność", była to niesamowita chemia. Ponieważ wówczas jeszcze raz na jakiś czas chodziłem do kościoła, postanowiłem odświeżyć "relacje z bogiem" zachowując się jak idiota poszedłem do spowiedzi. Lecz od księdza nie uzyskałem zrozumienia wręcz "ostrzegł mnie on" ze jeżeli ta dziewczyna będzie chciała zemną spędzać czas mam " zerwać z nią i się nie przejmować". Wierzcie mi albo nie ale katolicyzm potrafi całkowicie ogłupić człowieka. Byłem zmieszany taką odpowiedzią księdza. Dodatkowo kazanie było skierowane do "młodych i relacji przedmałżeńskich". Przypadek? Strasznie namieszało mi to w głowie do tego stopnia że szukałem dziury w całym w naszej relacji. W końcu przekonany o " nieczystych inetencjach" mojej byłej postanowiłem "zmienić kierunek tej znajomości".

Sam nie wiem na co liczyłem myślę że byłem OFIARĄ działania mechanizmu propagandy kościelnej. Tak zerwałem z nią, reszta potoczyła się lawinowo. Czułem się oszukany i zmanipulowany w celu podtrzymania jakiejś chorej ideologii. A wiecie co gdybym z nią nie zerwał to może bym się z nią kiedyś ożenił. Tak się kończy słuchanie ludzi których prowadzi nie dobro drugiego człowieka-po przez rozsądek lecz odgórna ideologia. Teraz wiem że osoba więżąca zrobi wszystko nawet poświęci życie i zdrowie innego człowieka by tylko podbudować fundamenty swojej "wiary". A to już droga prosta do egoizmu. Straszne.

Jeżeli ktoś czuje się urażony moją wypowiedzią to przeprasza, ale takie mam zdanie na temat tej religii.

PS sory za tak rozwleczony temat.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
Widać ,ze młodym człowiekiem jesteś. Nie to jest Twoim błędem. Młodość ma to do siebie, że szybko ulega modzie, trendom myślowym, fałszywym filozofiom. Niestety trudno zapanować nad nadmiarem adrenaliny i ulega się wtedy wręcz panikarskiej obsesji szukania prawdy. Rozumiem, iż otoczenie najbliższe Ciebie nie zrozumie, bo takim jest obojętne. I tak będą hipokrytami, co zwykle uważane jest jako normalne. Poza tym jeszcze Ciebie nazwą "odpowiednio" jak określiłeś "...mój odmienny punkt widzenia był "rozumiany jako głupotę" " przecież wszyscy chodzą do kościoła". Ależ nie masz się czym przejmować. Sam takie coś przeszedłem. Co najgorsze typowe, bezrozumne inwektywy kierowane do mnie były ze strony najbliższych, rodziców, zwłaszcza ojca. Od osób jako pierwszych, do których zwracałem się z pełnym zaufaniem. Argumentacja jaką przytoczyłeś zupełnie się pokrywała z tym co i ja słyszałem. Wyniosłem więc wniosek, że nie potrafią nic powiedzieć o swojej religii, bo tylko przedstawiają typowy owczy pęd typu "bo inni tak robili i robią i tak jest dobrze bo jest jakiś porządek na świecie". Dziwna ta religia choćby stąd, że od przeciętnego wierzącego nic o niej się zrozumiałego nie dowiesz. Wiesz, ze Tobie powiem, iż przestałem się dopytywać o pewne dziwne kwestie związane z głoszonymi "prawdami" księdza (raz to zrobiłem i zostałem przepędzony z epitetami na do widzenia i więcej już do niego nie poszedłem), rodziców (bo wiedziałem że tak mało wiedzą o religii, że też mnie przepędzą), no i tym bardziej kolegów, którym nie zależało by zagłębiać prawdziwość informacji płynących z ambony. Nie uwierzysz, ale nie obnosiłem się swoim ateizmem, a wywołany "do tablicy" broniłem go jak tylko umiałem. Wyobraź sobie, iż taka moja postawa, stworzyła wokół mnie otoczkę "odszczepieńca" i była powodem zmartwień rodziców typu "co w niego wlazło?" Na jak myślisz? No wlazł we mnie diabeł.
Rozpisuję się tutaj niepotrzebnie. Piszesz, że zerwałeś z dziewczyną bo ksiądz kazał? Źle. To dopuściłeś do tego iż ksiądz Tobie Twoje życie ma układać? Uległeś idiotycznej presji zdemoralizowanego człowieka, którego racje mają/muszą być na wierzchu? Dziwne. Czyli jesteś jeszcze słabym charakterem. Ja byłem wręcz katowany przez ojca. W moim katolickim (raczej obłudnym) domu, był zwyczaj odmawiania pacierza wieczornego. Ja z moją siostrą tylko. Rodzice nie. Co robił ojciec (katolik)? Stał z tyłu za mną i każdą próbę wyjaśnienia dlaczego to takie ważne karcił okrutnie pasem (do wecowania brzytwy). Już wtedy zacząłem zadawać pytania, które wprawiały rodziców w poważne kłopoty. Pytałem więc, dlaczego, skoro to takie ważne ojciec nie uklęknie z nami i razem nie odprawi się tego klepadła zwanego modlitwą? Pokazałby więc jak sam mocno wierzy (bicie). Albo pytałem kiedy ostatnio był w kościele i kiedy się spowiadał? (Bicie). To musiałoby być "swinto lasu" żeby ojciec poszedł do kościoła. Taka obłuda jednoznacznie mnie odpychała od religii katolickiej wdrażającej wiarę metodą "katechizm i rózga". Dlatego też jestem przeciwnikiem zaciętym wprowadzenia "nauk" religii do szkół publicznych państwa świeckiego, bo to jest wybitne wypaczenie idei państwa świeckiego. W szkole świeckiej (zgodnie z zapisami Konstytucji), liberalnej religijnie, już nakłada się chomąto religijne na młode istoty, bez ukształtowanej w pełni osobowości, kalecząc świadomie przyszłych naszych obywateli, posłów, radnych itp. Dlatego np. opluwa się tzw. "komunę", bo porządek z tym rozpasaniem kleru zrobiła bez szkody dla każdej ze stron (przeciwników i stronników) pozwalając "uczyć" religii w przykościelnych salkach katechetycznych. Ksiądz nie miał miejsca w szkole publicznej, zwłaszcza przy słabym dyrektorze, nie decydował za dyrektora i nie brał publicznych pieniędzy gminy na pensje nauczyciela(?), nie przedstawiając zatwierdzonego programu nauczania w MEN-ie ani w Kuratorium.
A tak na marginesie, to uważam, że czujesz się, mimo tego zdarzenia z dziewczyną, już mężczyzną, to patrząc jej prosto w oczy powiedz jej prawdę o swoim rozkojarzeniu i przeproś. Gwarantuję, że będziesz miał twarz. Ksiądz niech pilnuje swojego życia i swojej opinii.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>Ksiądz niech pilnuje swojego życia i swojej opinii.

słuszna uwaga tylko dlaczego ksiądz który jest tylko człowiekiem zasłania ci obraz Boga? sam spotykałem się z sytuacją np. jak byłem w szpitalu i widziałem że facet żył w grzechu a chciał przyjąć komunie św. więc zapytałem księdza czy mogę wyjść z pokoju w momencie przyjmowania przez niego komunii ksiądz powiedział że nie ma takiej potrzeby.

ciekawe co by zrobił gdybym mu powiedział że ten człowiek żył w "grzechu"?

no nieważne dla mnie katolicyzm jest nie do zaakceptowania przez wiele kwestii ale jako samej religii a nie osób które wypaczają obraz wiary.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Ksiądz niech pilnuje swojego życia i swojej opinii.
>słuszna uwaga tylko dlaczego ksiądz który jest tylko człowiekiem zasłania ci obraz Boga?

Nośnikiem każdej filozofii, każdej myśli, każdej religii jest człowiek. To element niezbywalny. Więc i człowiek wyznający religię, mający przede wszystkim pokazywać jej prawdziwość, winien być przykładem w miarę bez skazy. No chyba się zgadzasz(?). Jeśli to tylko człowiek, to nie ma prawa przypisywać sobie nieomylnej "świętości", bo już ciężki grzech pychy. Każdy człowiek ma swoje ułomności, więc jest w pojęciu religijnym niedoskonały. Więc przewrotnie Tobie powiem, że religii nie powinni głosić ludzie, bo mają za dużo ułomności. Jest to problem, którego istoty jak dotąd nikt nie rozwiązał. I mamy na to żywotne przykłady. Więc co sądzić o awangardzie, która głosi fundamenty religii (słowa) postępuje i czyni coś zupełnie niezrozumiałego z głoszonymi zasadami (czyny). A przecież oni sami sobie zawarowali prawo głoszenia "słowa bożego"! Więc powoli doszliśmy do sprawy obrazu Boga. Jeśli tacy ludzie postępują obłudnie, to jaki obraz Boga mogę sobie wyobrazić? Oni sami Boga się nie boją, lekceważą jego pojęciową istotę. Zapytam więc: Jaki obraz Boga mam przyjąć/akceptować? Sprawiedliwego, karającego za brak w Niego wiary? A kto miał mnie tego nauczyć? Ten, który w "żywe" oczy z niego kpi? I nie mów mi tu o karze po śmierci, bo w takie coś nie wierzę. Nie wiem co będzie po śmierci (to znaczy wiem, ale jest nie przyjęcia w kanonach wiary) tak jak i Ty, jak ten, który uprawia jawnie fałszerstwa, jak my wszyscy. Pojęcie kary po śmierci jest marną plebejską pociechą, że istnieje sprawiedliwość (tyle, że na "tamtym" świecie). No i trzeba jeszcze taką "prawdę" mocno eksponować, po to tylko by zachować istniejące status quo, bez żadnych wojen. Głosiciele przewspaniałych zasad religijnych, wyraźnie dokumentują, że Boga nie ma, bo się go nie boją. Więc jeszcze raz zapytam: Jaki obraz Boga mam w sobie nosić? A może rzeczywiście tego wyimaginowanego Boga tak zwyczajnie nie ma? Może o tym od początku wiedzą głoszący wiarę i dlatego są pod pręgierzem podejrzeń o celowe okłamywanie? Sam sobie przypisuję takie prawo oceny. Bo nikt dotychczas nie rozwiał moich wątpliwości. Nikt mnie nie przekonał. Więc tak samo nie wierzę w Boga jak i ci, którzy głoszą chwałę Bożą.

>no nieważne dla mnie katolicyzm jest nie do zaakceptowania przez wiele kwestii ale jako samej religii a nie osób które wypaczają obraz wiary.

Katolicyzm, jako jedna z wielu religii ma tylko za cel tylko władzę i bogactwo. Co potworne to władzę nad sposobem myślenia, czytania otaczającej nas rzeczywistości, wpajając od jak najmłodszych lat życia zakazy i nakazy nie sprawdzające się w praktyce. To nie jest religia równa dla wszystkich. Była kiedyś dobra, ale to kiedyś już dawno minęło. Żyło się przewspaniale tylko pewnej grupie osób. Jakżeż to było proste! Nic nie tworzyć dla dobra wspólnego, tylko umiejętnie lawirować w kłamstwach. Niestety dziś, przy tej szybkości przepływu informacji, ta zdemoralizowana do cna instytucja kościoła nie nadąża i się degraduje wręcz z dnia na dzień. I nie będzie prób reformacji, bo religia staje się już nieprawdziwa, co tylko proces degradacji przyspieszy. Tak więc Twoja sugestia jakoby miałbym jakiś obraz Boga jest wyraźnie nie trafiona. Nie wierzysz, że tacy ludzie istnieją? Istnieją i Ciebie o tym zapewniam. Choćby i ja który już "zaliczył" 71 lat życia.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>To nie jest religia równa dla wszystkich. Była kiedyś dobra, ale to kiedyś już dawno minęło. Żyło się przewspaniale tylko pewnej grupie osób. Jakżeż to było proste! Nic nie tworzyć dla dobra wspólnego, tylko umiejętnie lawirować w kłamstwach. Niestety dziś, przy tej szybkości przepływu informacji, ta zdemoralizowana do cna instytucja kościoła nie nadąża i się degraduje wręcz z dnia na dzień. I nie będzie prób reformacji, bo religia staje się już nieprawdziwa, co tylko proces degradacji przyspieszy.

założyłem kiedyś temat kiedy skończyło się prześladowanie chrześcijan i zdawkowo odpowiedziałem że wtedy kiedy zabito ostatniego.

wydaje mi się że skoro twierdzisz że duchowni mogą zniesmaczać ludzi nie tylko do kościoła, ale i także Boga to znaczy że można powiedzieć przewrotnie że mogą również do niego przekonywać.

mi w samej wierze przeszkadza to że "wiara" jest niejako wiedzą tajemną, a my posługujemy się jakimiś uproszczeniami i jesteśmy traktowani jak idioci np. obraz częstochowski - ksiądz na kazaniu twierdził że to nasza "mama". albo mówi się że wąż z edenu to upadły anioł czyli szatan czyli zły. jakoś tego nie rozgraniczając itp.

co do procesu degradacji to została przepowiedziana 3 przepowiednia fatimska tylko że gdyby to nie było w interesie kościoła to nie byłaby przedstawiona światu. zwłaszcza że początkowo "rzekomo" miała być tylko dostępna do wiedzy papieża.

postawiłeś bardzo trudne pytanie mówiąc o tym jak człowiek np. ksiądz nie boi się Boga to znaczy że przeczy wierze i potwierdza że Boga nie ma. kiedyś oglądałem taki jeden kanał na YouTubie o tym że źle dzieje się w kościele. nie polecam tego oglądać bo sekciarskie ale ta osoba jak do niej napisałem na facebooku (ta od płaskiej ziemi) o kulcie miriam w KK to nawet nie chciało mi się w to wierzyć. do momentu w którym o.szustak (znany dominikanin na YouTubie) sam nie powiedział z jednym z filmików mówiąc o Maryji że możemy się do niej zwracać jako "miriam".

mnie to trochę przeraża ale wracając do chrześcijan to nie przypadkowo byli prześladowani i nie poświęcali się bez celowo. a skoro załóżmy być może istnieje Bóg i powiedział że drugiego potopu nie będzie to może dlatego że wiara przetrwa pomimo trudności.

pytanie jakie mnie trapi: jeżeli żyjemy w zakrzywionym wyobrażeniu o Bogu i ktoś robi to celowo mając do dyspozycji aparat w postaci władzy, pieniędzy teraz mediów (zauważ jak śmiało teraz się mówi o "nowym świecie") to kto nas przed tym może obronić?

a życie jest tylko jedno.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

   To oczywiste, że źle pojęta wiara w Boga może mieć charakter demoniczny, a w konsekwencji - i niszczący. Należałoby więc powiedzieć, że Twoja wiara w Boga być może jest źle pojęta i w ten sposób niszczy Ci życie i miłość. Nie znaczy to, że wiara w Boga w ogóle niszczy życie i miłość. Prawdę powiedziawszy - jest wręcz przeciwnie. Niewykluczone, że demoniczna wiara rozwinęła się u Ciebie pod wpływem demonicznych nauczycieli, na przykład - opętanych przez demony kapłanów, którzy tylko pozornie prezentowali się jako osoby pochłonięte świętościami, a skrycie kontemplowali różne zmysłowe uciechy, również te zwyrodniałe, zdrożne i lubieżne, najczęściej różne wymyślne sposoby seksualnego dogadzania sobie. Niestety, nietrudno spotkać w życiu takich przebierańców. Jednak wrodzona inteligencja powinna Ci wystarczyć do tego, by na podstawie doświadczenia i porad przychylnych Ci ludzi, umieć odróżnić nauczycieli fałszywych od prawdziwych (to jest - działających w dobrej wierze).
   Prawdziwy nauczyciel powiedziałby Ci zapewne, że skoro - przez potrzebę do angażowania się w związki z kobietami - nie masz predyspozycji do całkowitego poświęcenia się dla życia duchowego, to w takim razie powinieneś znaleźć sobie jakąś pobożną kobietę, aby żyć z nią w małżeństwie, które jest uświęconą religijnie formą zaspokajania takich potrzeb.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>nie mówi się o ateistach- męczennikach którzy wiarę w zdrowy rozsadek przypłacili życiem. Znanym był Kazimierz Łuszczyński który po stworzeniu dzieła De non existentia Dei został publicznie spalony na stosie.
Nie wiadomo czy Łyszczyński został spalony czy ścięty, Wikipedia podaje dwie wersje egzekucji. Został skazany na karę śmierci i konfiskatę dóbr za ateizm. Wyrok wykonano przed południem na Rynku Starego Miasta w Warszawie 30 marca 1689, gdzie kat ściął Łyszczyńskiemu głowę. Po egzekucji wywieziono jego zwłoki poza miasto i spalono. Inaczej przedstawia egzekucję relacja biskupa Załuskiego: Wyprowadzono go na miejsce stracenia i okrutnie znęcano się najpierw nad jego językiem i ustami, którymi on okrutnie występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę, która była narzędziem najpotworniejszego płodu, spalono także jego papiery pełne bluźnierstw i na koniec on sam, potwór, został pochłonięty przez płomienie, które miały przebłagać Boga, jeżeli w ogóle za takie bezeceństwa można Boga przebłagać.

>teraz stosuje się inne bardziej wyrafinowane metody walki z ateizmem
Nade wszystko mniej radykalne, zresztą w XXI wieku nie wypada inaczej.

>A wiecie co gdybym z nią nie zerwał to może bym się z nią kiedyś ożenił.
Więc może dobrze, że zerwałeś, bo jeszcze faktycznie byś się z nią ożenił.

Cza być oszczędnym.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)

>>A wiecie co gdybym z nią nie zerwał to może bym się z nią kiedyś ożenił.
>Więc może dobrze, że zerwałeś, bo jeszcze faktycznie byś się z nią ożenił.

tytuł tematu powinien brzmieć: " ksiądz odebrał mi miłość mojego życia" co Bóg ma z tym wspólnego?
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>tytuł tematu powinien brzmieć: " ksiądz odebrał mi miłość mojego życia" co Bóg ma z tym wspólnego?

   Bóg ma z tym wspólnego tyle, że nieustannie puka w czółko człowieka, wołając do niego gromkim głosem - Poznaj samego siebie!


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>tytuł tematu powinien brzmieć: " ksiądz odebrał mi miłość mojego życia" co Bóg ma z tym wspólnego?
>    Bóg ma z tym wspólnego tyle, że nieustannie puka w czółko człowieka, wołając do niego gromkim głosem - Poznaj samego siebie!
A mógłby od czasu do czasu puknąć księdza...

Cza być oszczędnym.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>A mógłby od czasu do czasu puknąć księdza...

Z tego, co mi nie wiadomo, są na ten temat filmy nie dla dzieci.

youtu.be/8Z-6vtc-9rM

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>A mógłby od czasu do czasu puknąć księdza...
>Z tego, co mi nie wiadomo, są na ten temat filmy nie dla dzieci.
>youtu.be/8Z-6vtc-9rM
chętnie_racjonalistce zapewne chodziło o czoło.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>chętnie_racjonalistce zapewne chodziło o czoło.

O mój Boże, serio?

youtu.be/jm3GRwFMWeY

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>chętnie_racjonalistce zapewne chodziło o czoło.
>O mój Boże, serio?

tak.

tylko nie rozumiem dlaczego są o tym filmy dla dorosłych?

może dlatego że głupota boli?
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>tak.
>tylko nie rozumiem dlaczego są o tym filmy dla dorosłych?
>może dlatego że głupota boli?

   Doskonały przykład na to, że rozumienie bądź nierozumienie nie jest racją dostateczną dla istnienia bądź nieistnienia.

youtu.be/23pgpsrDjlc


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

I czwarty odcinek. Ostatni.
Wklejam, ponieważ bez zachęty.
youtu.be/Y-Q_XSIzVu4


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Ferguso (3 punktów)

Dziękuję za post Wenancjusz, twoja konkluzja psychologiczna jest bardzo ciekawa, nie ukrywam że masz dużo racji.

21-05-2018 06:59 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
>Dziękuję za post Wenancjusz, twoja konkluzja psychologiczna jest bardzo ciekawa, nie ukrywam że masz dużo racji.

   Psychologizowanie jest silną pokusą, lecz ta sama psychologia wskazuje siły, które nie tyle wpływają na mentalność, ale ją kształtują. Dlatego mentalne zainteresowanie bądź wrażenie trafności nie przesądza o wartości sądu, którego dotyczą wspomniane mentalne reakcje czy nastawienia. Nie ufałbym więc psychologistom bezwarunkowo i we wszystkim. I psychologizm ma swoje ograniczenia.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
finerbijk (17282 punktów)
>Dziękuję za post Wenancjusz, twoja konkluzja psychologiczna jest bardzo ciekawa, nie ukrywam że masz dużo racji.
Nie wierz mu. To zwykły antyklerykał, który napisze wszystko żeby Cię chłopię-nieboże naprowadzić na ścieżkę Złego. Nie szukaj potwierdzenia swoich wątpliwości czy rozterek w tego typu destrukcyjnych osobach. Pozornie da się lubić (sam go też lubię), tam pobluzga trochę ale w granicach przyzwoitości. Ale tacy są właśnie najgorsi. To wszystko, żeby uśpić Twoją czujność.. Pokładaj nadzieję w Kościele Powszechnym, bo tylko ten jest ostoją i opoką oraz perspektywą dla miłości prawdziwej, na wieki wieków..
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Dziękuję za post Wenancjusz, twoja konkluzja psychologiczna jest bardzo ciekawa, nie ukrywam że masz dużo racji.
>Nie wierz mu. To zwykły antyklerykał, który napisze wszystko żeby Cię chłopię-nieboże naprowadzić na ścieżkę Złego. Nie szukaj potwierdzenia swoich wątpliwości czy rozterek w tego typu destrukcyjnych osobach. Pozornie da się lubić (sam go też lubię), tam pobluzga trochę ale w granicach przyzwoitości. Ale tacy są właśnie najgorsi. To wszystko, żeby uśpić Twoją czujność.. Pokładaj nadzieję w Kościele Powszechnym, bo tylko ten jest ostoją i opoką oraz perspektywą dla miłości prawdziwej, na wieki wieków..

zazwyczaj ludzie nie chcą rady, tylko potwierdzenia swojego stanowiska.
21-05-2018 16:26 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Dziękuję za post Wenancjusz, twoja konkluzja psychologiczna jest bardzo ciekawa, nie ukrywam że masz dużo racji.
>Nie wierz mu. To zwykły antyklerykał, który napisze wszystko żeby Cię chłopię-nieboże naprowadzić na ścieżkę Złego. Nie szukaj potwierdzenia swoich wątpliwości czy rozterek w tego typu destrukcyjnych osobach. Pozornie da się lubić (sam go też lubię), tam pobluzga trochę ale w granicach przyzwoitości. Ale tacy są właśnie najgorsi. To wszystko, żeby uśpić Twoją czujność.. Pokładaj nadzieję w Kościele Powszechnym, bo tylko ten jest ostoją i opoką oraz perspektywą dla miłości prawdziwej, na wieki wieków..
AMEN! Wpółczuję.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
finerbijk (17282 punktów)
>AMEN
Nie wiem czemu, ale zawsze mi się wydawało, że powinno być AMENT, może coś jak cement? Nie wiem czy tylko ja miałem takie odczucie? Amen to było jakoś niedokończone, jak mi się wydawało.

>Wpółczuję.
I vice versa cokolwiek by to było
24-05-2018 09:10 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Pokładaj nadzieję w Kościele Powszechnym, bo tylko ten jest ostoją i opoką oraz perspektywą dla miłości prawdziwej, na wieki wieków..
Indoktrynacja ma moc...
>>AMEN
>Nie wiem czemu, ale zawsze mi się wydawało, że powinno być AMENT, może coś jak cement?
Beton.

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
MaxGolonko2 (438 punktów)
to wszystko możesz jeszcze naprawić. Najpierw zrozum jaka jest prawda co do świata,
a potem kulturalnie i elegancko nawiązuj znajomości z kobietami.
Prawda jest taka:

1. Kara piekła jest zbyt okrutna. Wiekuiste męki za skończoną ilość przestępstw jakie najgorszy nawet człowiek może popełnić to jakiś patologiczny, głupi sadyzm.

2. Bóg aby panować nad światem musiałby być wszechwiedzący, a więc też znający całą przyszłość już jak stwarzał świat. Wiedziałby zatem już wtedy kto jaki grzech popełni. Karanie zatem za grzechy byłoby nonsensem.

3. Czasami rodzi się dziecko mniej sprawne umysłowo od szympansa. Tak samo zdarzało się, że pierwsze Homo Erectusy nieraz wydawały na świat dzieci mniej inteligentne niż żyjące wtedy jeszcze na świecie Australopiteki, od których pochodzimy. To ośmiesza koncepcję duszy nieśmiertelnej bo w niebie musiałby być też pra-małpy i tak dalej.

4. Sposób powstania spisanych Ewangelii jest znany. Arbitralnie wybrano jednego z kilku znanych "guru" gdyż cesarz Konstantyn chciał uspokoić waśnie religijne w cesarstwie i potrzebował nowej religii (poprzednia, oficjalna w Rzymie, już nikogo nie przekonywała).

5. Biblia jest dramatycznie niezgodna z nauką. Nie tylko o ewolucji ale też o powstaniu planet (Ziemia powstała ze zderzenia dwóch planet), powstaniu słońca i wielkim wybuchu.

6. Człowiek całe życie się zmienia, miewa mikrowylewy, zatrucia aluminium, itp. Dlatego na starość może być bardzo innym człowiekiem od tego, który zgrzeszył czymś jako 25-latek, albo odwrotnie wtedy był super człowiekiem a potem nie. Nie ma sensu zatem kontynuacja jego istnienia w postaci duszy bo dusza w chwili śmierci może być infantylna poglądowo i emocjonalnie czyli niereprezentatywna. Nie można natomiast cofnąć jej do czasu świetności bo wtedy odebrałoby się człowiekowi jego tożsamość, ważne wspomnienia i poglądy z dalszych lat.

7. Zalecenia religijne odnośnie seksu są sprzeczne z biologią człowieka, a zatem prawdziwy bóg takich by nie podpowiedział prorokom.
Brak częstych ejakulacji u mężczyzn zwiększa znacząco prawdopodobieństwo raka prostaty, a z oczywistych względów, trudno im w pewnych sytuacjach lub na pewnych etapach posiadać żonę.
Kobiecy erotyzm jest skomplikowany i konkretny pierwszy partner może okazać fatalnym dla niej rozwiązaniem. Prawdziwy bóg nie projektowałby przyjemności seksualnej u kobiet gdyby miały być aseksualne. Czasem partner okazuje się też po wspólnym zamieszkaniu nie do życia z innych względów, a rozwód jest zakazany!

8. Ostatni argument jest statystyczny. Praktycznie wszyscy wybitni uczeni (90%) są niewierzący (ankieta wśród wiodoących uczonych amerykąńskich - Świat Nauki 1999/11)

bioslawek.(*)1_naukowcy_a_religia_w_usa.pdf
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>to wszystko możesz jeszcze naprawić. Najpierw zrozum jaka jest prawda co do świata,
>a potem kulturalnie i elegancko nawiązuj znajomości z kobietami.
>Prawda jest taka:
>1. Kara piekła jest zbyt okrutna. Wiekuiste męki za skończoną ilość przestępstw jakie najgorszy nawet człowiek może popełnić to jakiś patologiczny, głupi sadyzm.

w Pś jest fragment o człowieku z piekła, który chce ostrzec przed cierpieniem innych ludzi żyjących i prosi Boga żeby pozwolił mu dać świadectwo, na co Bóg odpowiada że jak proroków nie słuchali to i jego świadka z piekła również nie posłuchają.

każdy czyn ma swoje konsekwencje dlatego pytałem w jednym z wątków czy " Boże miłosierdzie dowodzi że piekła nie ma " i tu trzeba poprzeć wenencjusza że kościół głosi nowinę zbawienia przez co ludzie potem nie mogą sobie wyobrazić piekła.

a przecież "zły" z modlitwy ojcze nasz nie mieszka w niebie.

>2. Bóg aby panować nad światem musiałby być wszechwiedzący, a więc też znający całą przyszłość już jak stwarzał świat. Wiedziałby zatem już wtedy kto jaki grzech popełni. Karanie zatem za grzechy byłoby nonsensem.

to tak jakby nagrać film i odtwarzać go od początku? wszystko ma wtedy chronologie i porządek.

>3. Czasami rodzi się dziecko mniej sprawne umysłowo od szympansa. Tak samo zdarzało się, że pierwsze Homo Erectusy nieraz wydawały na świat dzieci mniej inteligentne niż żyjące wtedy jeszcze na świecie Australopiteki, od których pochodzimy. To ośmiesza koncepcję duszy nieśmiertelnej bo w niebie musiałby być też pra-małpy i tak dalej.

dlatego ci naukowcy tacy nie wierzący. bo adam i ewa raczej już byli homo sapiens

>4. Sposób powstania spisanych Ewangelii jest znany. Arbitralnie wybrano jednego z kilku znanych "guru" gdyż cesarz Konstantyn chciał uspokoić waśnie religijne w cesarstwie i potrzebował nowej religii (poprzednia, oficjalna w Rzymie, już nikogo nie przekonywała).

chrześcijanie w rzymie raczej byli prześladowani.

>5. Biblia jest dramatycznie niezgodna z nauką. Nie tylko o ewolucji ale też o powstaniu planet (Ziemia powstała ze zderzenia dwóch planet), powstaniu słońca i wielkim wybuchu.

tylko że Biblia głosi prawdę, kiedy nauka podaje możliwą hipotezę.

>6. Człowiek całe życie się zmienia, miewa mikrowylewy, zatrucia aluminium, itp. Dlatego na starość może być bardzo innym człowiekiem od tego, który zgrzeszył czymś jako 25-latek, albo odwrotnie wtedy był super człowiekiem a potem nie. Nie ma sensu zatem kontynuacja jego istnienia w postaci duszy bo dusza w chwili śmierci może być infantylna poglądowo i emocjonalnie czyli niereprezentatywna. Nie można natomiast cofnąć jej do czasu świetności bo wtedy odebrałoby się człowiekowi jego tożsamość, ważne wspomnienia i poglądy z dalszych lat.

czym jest dusza?

>7. Zalecenia religijne odnośnie seksu są sprzeczne z biologią człowieka, a zatem prawdziwy bóg takich by nie podpowiedział prorokom.
>Brak częstych ejakulacji u mężczyzn zwiększa znacząco prawdopodobieństwo raka prostaty, a z oczywistych względów, trudno im w pewnych sytuacjach lub na pewnych etapach posiadać żonę.
>Kobiecy erotyzm jest skomplikowany i konkretny pierwszy partner może okazać fatalnym dla niej rozwiązaniem. Prawdziwy bóg nie projektowałby przyjemności seksualnej u kobiet gdyby miały być aseksualne. Czasem partner okazuje się też po wspólnym zamieszkaniu nie do życia z innych względów, a rozwód jest zakazany!

ech... zauważ że są jakieś zasady, ty sobie szukasz wymówek.

>8. Ostatni argument jest statystyczny. Praktycznie wszyscy wybitni uczeni (90%) są niewierzący (ankieta wśród wiodoących uczonych amerykąńskich - Świat Nauki 1999/11)
>bioslawek.(*)1_naukowcy_a_religia_w_usa.pdf

dla mnie możliwości intelektualne nie są odzwierciedleniem dobrych wyborów życiowych.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Dziękuję za post Wenancjusz, twoja konkluzja psychologiczna jest bardzo ciekawa, nie ukrywam że masz dużo racji.
>

Do usług. Zaznaczam, że nie jestem dyspozycyjny chyba.......z ktoś jest dobrym płatnikiem. Żart niestosowny, przepraszam. Ot taka moja natura. Jestem/prezentuję nauki ścisłe i religia ze swoimi gimnastycznymi wygibasami bez dowodów, mi nie pasuje za jasną cholerę.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
chillyshotorbitus (729 punktów)
Poprostu ... jestes z natury osoba tak wierzaca i dobroduszna ...ze dales sobie wyprac mozg wierzac wszystkim idiotom (istocie upadlej - szatanowi = czlowiekowi) dookola, ich nakazom-rozkazom-sugestiom itp (jak masz myslec/funkcjonowac)... tylko nie glosowi wlasnego serca, oraz rozumowi ktorym wlasnie Bog chcialby bys zaczal sie poslugiwac samodzielnie.
farmer (22440 punktów)

>Tak jak kiedyś paliło się na stosie ateistów tak teraz stosuje się inne bardziej wyrafinowane metody
>walki z ateizmem.

To już wiesz że etykietki nie wiele dają. Z Twojej historii to ja nie wiem czy Ty byłeś/jesteś ateistą czy miałeś kryzys wiary.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365