Racjonalista - Strona głównaDo treści
Paradoks wiedzy i władzy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
27-05-2018 13:53Mariusz Agnosiewicz (moderator)Paradoks wiedzy i władzy
Ocena 1 na 1
Antoni Dudek zamieścił ilustrację efektu Krugera-Dunninga:


Pokazuje ona dwa paradoksy:
a) paradoks wiedzy - znaczący wzrost wiedzy powoduje spadek pewności siebie w formułowaniu opinii;
b) paradoks władzy - rządzą nami a szczególnie naszymi opiniami po wielkiej części najwięksi ignoranci, gdyż ludzie bardziej ufają tym bardziej pewnym i jednoznacznym, w efekcie częściej ufają ignorantom.

Wraz ze wzrostem wiedzy świat jawi się coraz bardziej złożonym. Nasze metody poznawania rzeczywistości zawsze są coraz lepszymi jej przybliżeniami, ale i, z konieczności, uproszczeniami. Do racjonalizmu nie pasuje postawa inkwizytora prawdy. Warto częściej słuchać tych mniej pewnych, gdyż ich niepewność nie wynika zazwyczaj z ignorancji, lecz z tego, że widzą trzy możliwe opcje tam, gdzie ignoranci widzą tylko jedną.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
>Antoni Dudek zamieścił ilustrację efektu Krugera-Dunninga...

Bardzo elegancki wykres. Wręcz podejrzanie elegancki.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Wenancjusz (16441 punktów)
"Nihil novi sub sole". Krzywa przedstawiona przez Antoniego Dudka jest krzywą teoretyczną, za to cholernie się sprawdzającą, podobnie jak teoretyczna niby krzywa A. Laffera obrazująca powstawanie szarych stref i określająca spadek dochodów państwa przez stosowanie bezmyślne surowej polityki podatkowej państwa.
Napisałem świadomie "krzywa teoretyczna", gdyż nie wynika z żadnych wyliczeń. Niemniej jednak oddaje trafnie rzeczywistość i nie można jej zaprzeczyć.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
27-05-2018 21:14 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Napisałem świadomie "krzywa teoretyczna", gdyż nie wynika z żadnych wyliczeń. Niemniej jednak oddaje trafnie rzeczywistość i nie można jej zaprzeczyć.

To, że nie wynika z wyliczeń to pół biedy. Gorzej byłoby, gdyby nie miała potwierdzenia w faktach czy obserwacjach. To jak w końcu jest - lepiej czy gorzej?

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Napisałem świadomie "krzywa teoretyczna", gdyż nie wynika z żadnych wyliczeń. Niemniej jednak oddaje trafnie rzeczywistość i nie można jej zaprzeczyć.
>To, że nie wynika z wyliczeń to pół biedy. Gorzej byłoby, gdyby nie miała potwierdzenia w faktach czy obserwacjach. To jak w końcu jest - lepiej czy gorzej?

Ale co? Wystrzeliłeś z tym pytaniem, przyznam, że nietrafnie. No bo kto tu porównuje/ocenia i do czego, by stwierdzać lepiej czy gorzej w dodatku w jakiej dziedzinie? Bądź łaskaw sam sobie odpowiedzieć na to pytanie, bo ja nie potrafię. Same określenie "teoretyczna" nie obliguje do odpowiedzi. Opisuje w pewnym sensie zjawisko, z którym ja się zgadzam, bo to zauważam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Ale co? Wystrzeliłeś z tym pytaniem, przyznam, że nietrafnie.

   Nie przejmam się. W końcu z efektu Krugera-Dunninga wynika niezbicie, że eksperta nie da się odróżnić od kompletnego ignoranta. Ciekawe w jakich jednostkach mierzy się "wiedzę na dany temat" - w gnomach? A pewność w certytudach?

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Ale co? Wystrzeliłeś z tym pytaniem, przyznam, że nietrafnie.
>    Nie przejmam się. W końcu z efektu Krugera-Dunninga wynika niezbicie, że eksperta nie da się odróżnić od kompletnego ignoranta. Ciekawe w jakich jednostkach mierzy się "wiedzę na dany temat" - w gnomach? A pewność w certytudach?

No więc napisałem, że to tylko wykres "teoretyczny". No bo jakże można inaczej skomentować taki wykres. A Twoja uwaga jest słuszna. Bodajże A. Einstein kiedyś miał powiedzieć, że ludzie bez wiedzy głębokiej są też potrzebni (choć ja w swoim życiu bym tego nie popierał). Rzecz polega na tym, że "uczeni" zgodni są np. że czegoś nie można zrobić. Przychodzi ignorant, popatrzy i zrobi. Ale są to wypadki tak rzadkie, że praktycznie pomijalne.
Prawdą jest jednak to, że wątpliwości to nie mają ignoranci. Ktoś z wiedzą zawsze ma wątpliwości. Właśnie wiedza i wyobraźnia w związku z tym konsekwencja, kalkuluje wszelkie warianty wykonania czegoś i zawsze jest wątpliwość, który wariant się sprawdzi. Jest to obciążenie krępujące jak chomąto. Odbiera odwagę decyzji. Ignorant idzie na żywioł. Zaraz mi się przypomina "kawał" jeszcze z czasu realnego socjalizmu.
Otóż pan premier ma jechać na ważne spotkanie ale istnieje obawa, że może nie zdążyć. Więc dzieli się z kierowcą (obowiązkowo czarną "Wołgą") swoimi obawami. Kierowca na to mu proponuje jazdę na skróty, bo jest z tych stron i zna teren jak nikt inny. Otrzymuje przyzwolenie i pędzi jakąś gminną drogą. Pech jednak ściga premiera. Na którymś z wybojów pęka resor i dalsza podróż jest niemożliwa. Kierowca klnie w "żywe kamienie" i próbuje coś wymyśleć, ale patrzy że drogą jedzie konny wóz a powozi dawny jego znajomy. Zatrzymuje go i prosi o podwiezienie ważnej osoby, bo czasu już za wiele nie ma. Chłop premiera sadza obok siebie na siedzisku i nawiązuje się taka rozmowa.
Chłop zaczyna;
-Panie jo to znom skądś pana. Coś mi pon taki znajomy. Nie wim tylko skąd. Nie spotkali my się czasym kiedyś?
Premier:
-Chyba nie. Ale często występuję w telewizji i w ten sposób zna mnie prawie cała Polska.
Chłop:
-Ooooo! To pon musi być uczony człowiek. W telewizji to gupki nie wystympują.
Premier skromnie spuszcza oczy.
Chłop zapadł w zadumę i nagle:
-Jak pon taki uczony, to niech mi pon powi kto wymyślił tyn socjalizm? Nie wim i nikt mi tego nie umi wtłumaczyć.
Premier:
-No ludzie wymyślili. Żeby lepiej się żyło. Prości ludzie z poczuciem krzywdy.
Chłop zapadł w zadumę i nagle:
-To mówisz pon, że proste ludzie, takie jak jo? To już wim tero kto. Jakby to zrobili uczone, to by pirw na szczurach wypróbowali, a nie od razu na ludziach.

Żywym przykładem pomysłu ignoranta oceniam program 500+ p. Szydłowej. Bez kalkulacji, analizy symulacji, bez przemyślenia skutków, rozpoznania źródeł możliwości finansowania takiego rozdawnictwa publicznych pieniędzy, przy niepełnych danych, forsuje taką surówkę publicznie, by później co chwilę wprowadzać ciągłe poprawki. Fakt, że ten pomysł miał za zadanie kupić stały (ten najbiedniejszy) elektorat wyborczy, bo populizmem aż śmierdzi. Oczywiście pomysł jak z wyścigu szczurów przed Jego Wysokością Kaczyńskim - szeregowym posłem. No a skutki? Nie przyciąga to uwagi polskich emigrantów do powrotu do Polski, porobiła zamęt jeszcze bardziej pogłębiający podziały społeczne, trudności zapewnienia jako takiej możliwości finansowania (gdzie oczywiście najważniejszym do finansowania jest kościół i jego rozkapryszone zachcianki) i w sumie Morawiecki ma problem i zaczyna sięgać ostro do polityki podatkowej (stąd moje porównanie do krzywej A. Laffera). Łupem padną przede wszystkim najsłabsze grupy społeczne (emeryci), bo bogaci po prostu otworzą swoje przedsiębiorstwa za granicą a w Polsce zamkną. Zaręczam, że podobnie będzie z tzw. programem 300+. Co zrobić? Dodrukować pieniędzy? Proszę bardzo, ale wtedy ignoranckie (nie)myślenie będzie tylko jednym z powodów do inflacji wartości złotówki, która i tak "na oczach" bankowca Morawieckiego, już spada na giełdach walutowych. Tak więc wygląda ignorancja. To co ratował Balcerowicz, w reżimie trzymając politykę pieniężną (by wyjść z rodzącej się hiperinflacji), pójdzie lekką rączką ignoranta w kibinimater.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Czysto teoretyczne to są też różne równania. Na przykład, słynne równanie Bismarcka VV=88p.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Dur Aglar (200 punktów)
>b) paradoks władzy - rządzą nami a szczególnie naszymi opiniami po wielkiej części najwięksi
>ignoranci, gdyż ludzie bardziej ufają tym bardziej pewnym i jednoznacznym, w efekcie częściej ufają
>ignorantom.

Rzecz w tym, że z reguły nie wiadomo w jakim stopniu politycy wierzą we własną propagandę, a na ile jest to wykalkulowana na zdobycie poparcia motłochu retoryka. Dobry polityk powinien łączyć skuteczne rządzenie ze skutecznym budowaniem wizerunku, czyli ludziom kłamać i opowiadać bajki (bo inaczej nie wygra), ale decyzje podejmować korzystne dla kraju.
28-05-2018 00:33 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>b) paradoks władzy - rządzą nami a szczególnie naszymi opiniami po wielkiej części najwięksi
>>ignoranci, gdyż ludzie bardziej ufają tym bardziej pewnym i jednoznacznym, w efekcie częściej ufają
>>ignorantom.
>Rzecz w tym, że z reguły nie wiadomo w jakim stopniu politycy wierzą we własną propagandę, a na ile jest to wykalkulowana na zdobycie poparcia motłochu retoryka. Dobry polityk powinien łączyć skuteczne rządzenie ze skutecznym budowaniem wizerunku, czyli ludziom kłamać i opowiadać bajki (bo inaczej nie wygra), ale decyzje podejmować korzystne dla kraju.

Reprezentujesz stanowisko antydemokratyczne. Ja natomiast jestem demokratą. Demokracja nie jest od tego, by realizować takie lub inne wyobrażenia o tym, co jest korzystne dla kraju, lecz od tego, by realizować wolę wyborców. By upolityczniać i podmiotowić ludzi. Nawet jeśli dana wola da się zobiektywizować jako niekorzystna, powinna zostać podjęta, by ludzie doświadczyli konsekwencji własnych błędów. Społeczeństwa nie będą się rozwijały, jeśli będą traktowane jak dzieci. Owszem, mogą się nawet bogacić, ale nie będą dojrzewać.
28-05-2018 10:06 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)dylemat
>Demokracja nie jest od tego, by realizować takie lub inne wyobrażenia o tym, co jest >korzystne dla kraju, lecz od tego, by realizować wolę wyborców

Jeżeli jednakże wyborcy życzą sobie zniesienia demokracji i ustanowienia "antydemokracji" - to czy nadal obowiązek jak wyżej jest aktualny?
Dur Aglar (200 punktów)Odp: Paradoks wiedzy i władzy
>Reprezentujesz stanowisko antydemokratyczne. Ja natomiast jestem demokratą.

Powiedziałbym, że realistyczne lub masosceptyczne. Nie widzę realnych możliwości, by ludzie jako ogół potrafili osiągnąć dostateczny poziom umysłowy, żeby dokonywać słusznych decyzji politycznych w większości przypadków. Potrzeba do tego a) inżynierii genetycznej celem zwiększenia średniej inteligencji społeczeństwa b) skutecznej edukacji c) wieloletniego wypracowywania postawy, jak to się mówi, obywatelskiej d) odpowiednich mediów, które przełożą rzetelność ponad zysk (i tępienia mediów, które działają odwrotnie). A i tak poprawi się to w mocno ograniczonym stopniu e) odpowiednich przywódców

>Demokracja nie jest od tego, by realizować takie lub inne wyobrażenia o tym, co jest korzystne dla kraju, lecz od tego, by realizować wolę wyborców.

Nie tyle wyobrażenia, co kalkulacje. Wyobrażenia - sugestia mocnej subiektywności. Kalkulacja - oparcie o analizę i wyliczenia.
Wola wyborców? Obniżyć podatki i podnieść zasiłki. 500+ i obniżony wiek emerytalny.
Których wyborców wola? Większości? Jakiej większości? Jak bardzo większość musi się mylić, żebyś uznał, że tym razem nie powinno się realizować ich woli?

>By upolityczniać i podmiotowić ludzi.

Frazesy. Upolityczniać wypadałoby tych, co się do tego nadają. Na podobnej zasadzie, co zdobywanie kompetencji do wykonywania określonego zawodu - nie bierze się wszystkich, dając im równe prawa, bo to jest, delikatnie mówiąc, nieefektywne. Podmiotowość potrzebuje wolności, rozwoju i dobrobytu, nie trzeba tu koniecznie demokracji.

>Nawet jeśli dana wola da się zobiektywizować jako niekorzystna, powinna zostać podjęta, by ludzie doświadczyli konsekwencji własnych błędów.

Jasne. Niech całe społeczeństwo doświadcza konsekwencji głupoty 20% uprawnionych do głosowania, którzy są potrzebni, żeby wygrać wybory, a niekiedy zyskać większość parlamentarną. Głosuje około 50% uprawnionych. Kilka partii nie przejdzie przez próg, przez co ta, która dostała 40% nagle ma 50%. Scenariusz z poprzednich wyborów nie wyglądał podobnie?
Powiesz, że nauczką będzie głosować w wyborach? Pomijając proste zjawisko, że spora część ludzi po prostu nie wierzy w wartość pojedynczego głosu, to ci, którzy mimo to zagłosują, nadal są kroplą w morzu. A wybór jest mocno ograniczony do siebie wartych darmozjadów i nawet jeśli trafi się ktoś z bardziej sensownym programem, nie przebije się do mas. Bo, wracając do punktu wyjścia, masom trzeba sprzedawać bajki.
Konsekwencje błędów mniejszości ciągną się przez dziesięciolecia. Szkoda życia, nie ma wieczności, żeby to naprawiać. Młodzi ludzie będą wyjeżdżać tym chętniej, im więcej takich błędów spowoduje pogorszenie warunków życia. Społeczeństwo nie będzie dojrzewać, jeśli przyrost naturalny pozostanie na zbyt niskim poziomie, a najlepsi ludzie umkną za granicę. Tak cenisz demokrację, że dopuszczasz pogorszenie sytuacji ogółu, żeby niektórzy po latach mogli się czegoś nauczyć? Nauczą się prawdopodobnie tyle, by głosować przeciwnie do tego, co wcześniej okazało się błędne. Czyli wahadełko zawraca i przegięcie pały w drugą stronę, jak uczy historia. Znalazłyby się skuteczniejsze metody uświadamiania.

>Społeczeństwa nie będą się rozwijały, jeśli będą traktowane jak dzieci. Owszem, mogą się nawet bogacić, ale nie będą dojrzewać.

Przekładasz jeden przykład na generalizację pt. "traktowanie jak dzieci". Jak również uzależniasz szerokie pojęcie rozwoju lub dojrzewania społeczeństwa od tego jednego czynnika. Rzekome poważne traktowanie wyborców przez polityków nie jest warunkiem koniecznym rozwoju świadomości społeczeństwa. Bo niby dlaczego miałoby być? Poważne traktowanie wyborców przez polityków i media już teraz jest nieskuteczną metodą, czyli naturalnie dominować będzie "dymanie" wedle praw selekcji naturalnej.
Społeczeństwa i tak są "traktowane jak dzieci", ponieważ politycy dymali, dymają i będą dymać swoich wyborców jak długo to działa; ja proponuję tylko większą skuteczność i mniej mydlenia oczu. Polityk powinien być jednak nieco mądrzejszy niż jego wyborcy. Jeśli nie można obalić systemu, który nie działa, trzeba go oszukać, dostosować się do zasad gry i osiągnąć w niej mistrzostwo. Kiedy reformy okażą się korzystne dla społeczeństwa, jego część nauczy się na zasadzie marchewki. Całe społeczeństwo nigdy mądre nie będzie.

Przypuszczam, że kraj zarządzany dobrze produkuje bardziej świadomych ludzi, lepiej wyedukowanych, z lepszymi perspektywami, co przekłada się na świadomość różnego rodzaju, w tym społeczną.

Twierdzisz, że bogacenie się nie idzie w parze z dojrzewaniem. Doszukałbym się tutaj jednak jakiejś korelacji. Pieniądz jest przepustką do możliwości, zatem i możliwości dojrzewania wszelkiego rodzaju. Byt określa świadomość.

Demokracja jest raczej środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.


klaio (1068 punktów)
Przerysowujesz poglądy przeciwne, a potem z nimi dyskutujesz. Ja ścieżkę dojścia do upodmiotowienia jak największej grupy ludzi widzę uproszczając tak oto, że najpierw wprowadzamy mechanizmy demokracji bezpośredniej na najniższych szczeblach - panele obywatelskie, referenda lokalne, ale bez progów frekwencji do ich ważności, jak to jest dziś. Jak o ważnej sprawie zadecyduje głupio 5% radykałów lub nawet oszołomów, co się ruszyli na referendum, bo "rozsądne" centrum zostało w domach, na drugi raz się ruszą. Straty w wyniku głupiej decyzji na poziomie gminy będą w skali kraju niewielkie, ale przykład odstraszająco-pouczający dla innych gmin ogromny. Ale załóżmy, że także "rozsądne" centrum podjęło głupią decyzję np. wpuszczenie w tunele wszystkich ulic, aby na powierzchni było miasto-ogród (nie jest to przykład abstrakcyjny - np. Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy by nie drażnić wyborców, z których pierwszym był proboszcz św.Katarzyny "Od Konwentu" proponował nie wyliczając kosztów dla miasta puścić tunelami 7 planowanych arterii, czyli zbudowanie kilkadziesiąt kilometrów tuneli). Gmina bankrutuje, w nocy ulice nie są oświetlone bo brakuje pieniędzy. I co? I dobrze, na drugi raz ludzie nauczą się weryfikować obietnice populistów. Póki co, niech przegłosowują obniżanie podatków i zwiększanie wydatków. Po 20-30 latach praktykowania na szczeblu lokalnym będziemy mieć dojrzałe społeczeństwo by zliberalizować referenda krajowe, które dziś są narzędziem do wyłudzania poparcia przez polityków, którzy nie szanują obywateli (np.Komorowski i Duda z ich "referendami"). W Szwajcarii na dwadzieścia kilka kantonów najniższy deficyt budżetowy ma sześć kantonów, które dopuszczają referenda ws. budżetu! Oczywiście, demokracja bezpośrednia nie zastąpi przedstawicielskiej w 100% nigdy, bo jej słabością jest daleko mniejszy stopień eksperckości, ale ma przewagę w postaci przejrzystości, która najczęściej sprzyja podejmowaniu decyzji efektywnych w tych przypadkach, gdzie wiedza nawet jeśli hermetyczna, jest jawna (czyli nie w sprawach polityki obronnej, zagranicznej etc.). Z perspektywy dobra publicznego to wszystko jedno, czy decyzja będzie nieoptymalna z powodu niewiedzy uczestników referendum, czy lobbystów ukrywających się w nieprzejrzystej demokracji przedstawicielskiej pod nazwą "ekspertów". Potrzebujemy demokracji hybrydowej, przedstawicielsko-bezpośredniej, ale by zmaksymalizować jej zalety, potrzeba dojrzałego społeczeństwa, które może się wykształcić tylko w działaniu.
10-06-2018 11:20 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
> Demokracja nie jest od tego, by realizować takie lub inne wyobrażenia o tym, co jest korzystne dla kraju, lecz od tego, by realizować wolę wyborców....Społeczeństwa nie będą się rozwijały, jeśli będą traktowane jak dzieci.

Nie ma polityki bez pedagogiki społecznej, bez wpływania - pozytywnie lub negatywnie - na ową "wolę wyborców". Z tej chociażby racji zabronione jest rozpowszechnianie faszystowskiej ideologii. Wola wyborców to zwykle odbicie woli przywódców partyjnych lub religijnych. Myślę, że nie należy jej przedstawiać jako wyrazu czystych, apolitycznych potrzeb ludzi.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)
>to dlatego tak wielu czuje się naprawdę na siłach by wypowiadać się o sprawach, o których nie ma najmniejszego pojęcia."

Co w takim razie z wyborami w demokratycznych państwach? Jaki jest poziom rozumienia społecznej rzeczywistości, lub inaczej, jakie pojęcie na jej temat ma tzw. większość wypowiadająca się w czasie wyborów? Czy nie jest tak, że nasz los zależy właśnie od tych, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o gardłowych dla wszystkich sprawach?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>to dlatego tak wielu czuje się naprawdę na siłach by wypowiadać się o sprawach, o których nie ma najmniejszego pojęcia."
>Co w takim razie z wyborami w demokratycznych państwach? Jaki jest poziom rozumienia społecznej rzeczywistości, lub inaczej, jakie pojęcie na jej temat ma tzw. większość wypowiadająca się w czasie wyborów? Czy nie jest tak, że nasz los zależy właśnie od tych, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o gardłowych dla wszystkich sprawach?

Oj chyba tak. Może nie tak zaraz. Pierwej gardłują na poprzednią władzę, potem jakoś dziwnie obrastają w pióra, potem "zapominają" kto ich wybrał i co on obiecywał, potem koledzy nauczyli go jak lekceważyć suwerena, a przyciśnięty do muru szczerze wyznaje "Nic nie mogie" (ale nie rezygnuje z posady). Jak prześmieszny w pomysłach jak i tłumaczeniu suwerenowi był były Wałęsa. Był przy tym niepolitycznie szczery: "Nie chcem, ale muszem". To są właśnie ignoranci. Naród tego chciał! Więc to jest jeden z wyrazów demokracji. Niestety, ale innego lepszego systemu wybierania swoich władz jeszcze nie wymyślono (tu ukradłem niejakiemu Winstonowi Churchillowi jego wypowiedź). Jeśli naród/społeczeństwo wie czego chce, ufa swoim wybranym, a wybrany bardzo widocznie broni swoich wybrańców, to demokracja wychodzi lepiej. Jeśli naród nagle spostrzeże kogo wybrali, to nie jest wina samych wybranych(!). To jest wina narodu i walnijcie się w końcu piersi aż zadudni. Wybiera się przypadkowych ludzi by mieć do nich później pretensje. To już do elegancji nie należy, a już na pewno do demokracji zwanej pogardliwie pajdokracją.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
W modelowo demokratycznym państwie ludzie kierują się interesem własnym oraz własnym systemem wartości. Przeciętny człowiek jest w stanie stwierdzić, która opcja jest korzystna dla jego biznesu czy zakładu pracy. Jestem też w stanie stwierdzić, która opcja reprezentuje bliski mi światopogląd. W trzecim rzucie oka niejeden też pewnie patrzy jak dana opcja wypada z punktu widzenia ogólnospołecznego.

Niestety nasz system odbiega od tego modelu, mozna mieć wątpliwości, czy w ogóle zyjemy w systemie demokratycznym, czy dopiero do niego aspirujemy. Bez względu bowiem na opcję polityczną, III RP realizowała nader podobną politykę, tak jakby stale rządziła jedna ukryta opcja zmieniająca jedynie szyldy. Na ile bowiem można uznać za demokratyczne, samostanowiące państwo, które jest głęboko zadłużone. Na ile nasi politycy mogą kierować się wolą ludność a na ile wolą naszych wierzycieli? Uważam, że żyjemy w pozorowanej demokracji. Jesteśmy częścią imperium. Nie możemy swobodnie postanowić, że chcemy takiego lub innego modelu społeczno-gospodarczego. Możemy jedynie dążyć do większej podmiotowości.

Pomimo tego uważam, że ogólnie nasza cywilizacja idzie do przodu.
finerbijk (17282 punktów)
Uwielbiam się wypowiadać w sprawie rzeczy o których nie mam najmniejszego pojęcia, zwalnia mnie to z odpowiedzialności za słowa, spowodowaną jakąś tam potrzebą porównywania moich wypowiedzi z posiadaną wiedzą To oczywiście ironia, zachęcam do powstrzymywania się w wypowiedziach w tematach dla nas grząskich, albo raczej może ostrożnego wypowiadania się.
Myślę, że problemem nie jest to że się wypowiadają dyletanci, ale bardziej to, że się okazują odporni na argumenty osób bardziej zorientowanych w danych kwestiach, kierując się tylko osobistą dumą czy podobnymi odczuciami.
Wera (1540 punktów)
Czyli najaktywniejsi użytkownicy forum są najgłupsi?

Miała matka syna, a chciała mieć córkę
Poszła więc zrobiła sobie córkę z wujkiem
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Czyli najaktywniejsi użytkownicy forum są najgłupsi?

Mniemam, że idzie nie o skłonność do wypowiedzi, lecz skłonność do merytorycznych dyskusji. Ci głupsi mają skłonność raczej do swarów i czczej retoryki.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> zamieścił ilustrację efektu Krugera-Dunninga [...]
>paradoks wiedzy - znaczący wzrost wiedzy powoduje spadek pewności siebie w formułowaniu opinii
Nie znam się, ale czy aby Kruger-Dunning wykluczył odwrotną zależność, że to brak pewności siebie skutkuje niekończącym się pogłębianiem wiedzy?

>rządzą nami a szczególnie naszymi opiniami po wielkiej części najwięksi ignoranci, gdyż ludzie bardziej ufają tym bardziej pewnym i jednoznacznym, w efekcie częściej ufają ignorantom.
Tylko kto jak i gdzie miałby określać na czym polegają kompetencje do rządzenia, a w szczególności kiedy trzeba uznać je za niewystarczające?

>Warto częściej słuchać tych mniej pewnych, gdyż ich niepewność nie wynika zazwyczaj z ignorancji, lecz z tego, że widzą trzy możliwe opcje tam, gdzie ignoranci widzą tylko jedną.
No może i warto, ale to dopiero jedna opcja...

Cza być oszczędnym.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365