Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dowiedz że slogan nauka przeczy istnieniu Boga jest sensowny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
24-06-2018 08:32Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
Dowiedz że slogan nauka przeczy istnieniu Boga jest sensowny
Według mnie fakt że nauka przeczy istnieniu Boga to zwykły slogan. Coś jak że ewolucja to pochodzenie od małpy. Proszę mi wyjaśnić bo jeżeli nauka zaprzecza istnieniu Boga to skąd się biorą wierzący naukowcy? Czy to jakieś zawichrowanie umysłu, które należy poddać korekcie psychologicznej?

Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga. Bo fakt że ktoś taki nie mieści się w zbiorze mądrości ludzi kierujacych się "rzkomo" potęgą umysłu, jest dla mnie zabawne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

   Nauka wcale nie przeczy istnieniu istot boskich. Wprost przeciwnie - nauka wręcz czyni istoty boskie przedmiotem swojego zainteresowania. Dlatego bliżej prawdy będzie powiedzieć, że nauka nie przeczy istnieniu bogów, a raczej czyni ich sobie poddanymi jako zupełnie pospolite obiekty swojego poznawczego zainteresowania. Tak to zostało mądrze stworzone, że bogowie są nędznymi niewolnikami na usługach człowieka prawdziwie uczonego. Były i są na to liczne przykłady. I tak ma być!


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
24-06-2018 08:51 
 Ocena-1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>    Nauka wcale nie przeczy istnieniu istot boskich. Wprost przeciwnie - nauka wręcz czyni istoty boskie przedmiotem swojego zainteresowania. Dlatego bliżej prawdy będzie powiedzieć, że nauka nie przeczy istnieniu bogów, a raczej czyni ich sobie poddanymi jako zupełnie pospolite obiekty swojego poznawczego zainteresowania. Tak to zostało mądrze stworzone, że bogowie są nędznymi niewolnikami na usługach człowieka prawdziwie uczonego. Były i są na to liczne przykłady. I tak ma być!
Twoja odpowiedź jest na wysokim poziomie ogólnośći i nie odnosi się do pytania.
To co piszesz jest fałszywe. Ponieważ ten temat to już bezradność i ostatni pomysł jak zrozumieć ludzi, którzy każy temat o Bogu sprowadzają do czerownego kapturka i mówią że są racjonalistami.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Twoja odpowiedź jest na wysokim poziomie ogólnośći i nie odnosi się do pytania.

   To była szansa dana Tobie, żebyś pojął swoje błędy i je naprawił, ale - niestety! - wolisz w nich dalej tkwić, zamiast skorzystać z okazji, by się z nich wydobyć. Twój błąd polega zaś na tym, że sformułowany przez Ciebie problem jest zupełnie bezprzedmiotowy, gdyż nauka nigdzie nie przeczy istnieniu bogów, a wręcz przeciwnie - to właśnie uczeni sterują bogami. W uczonym wierzącym w istoty boskie nie ma więc żadnego paradoksu. To, że inaczej patrzysz na te sprawy, musi więc wynikać z ignorancji albo innego mentalnego deficytu czy defektu.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
uxbridge (5980 punktów)
>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.
Jaka nauka? Filozofia, matematyka, ekonomia?
Bardziej chodzi o to, że podstawą współczesnej nauki jest tzw. "metoda naukowa".
I przy konsekwentnym zastosowaniu metody naukowej do hipotezy boga takiego jakiego opisują religie okazuje się, że ta hipoteza jest niezwykle mało prawdopodobna.
A jeśli przyjmie się taką hipotezę boga która dałaby się uprawdopodobnić, to taki bóg jest mało interesujący z punktu widzenia zarówno nauki jak i wiernych. Czyli: "ta hipoteza nie jest mi do niczego potrzebna".
Owszem, są naukowcy - mówimy o fizykach czy biologach, bo wierzący matematyk nie stoi w sprzeczności do swojej dziedziny - którzy deklarują wiarę w Boga osobowego. Ale jak ich przycisnąć, to zwykle okazuje się, że "ich" Bóg jest krańcowo odmienny od tego, którego czci się na ołtarzach.
Jak słucham ks. prof. Hellera, czy prof. Meissnera jak mądrze i filozoficznie przekonują do idei transcendencji w świecie, to zawsze mam ochotę zapytać: "świetnie, ale dlaczego temu bogu zależy na tym, aby pod groźbą kary jedni ludzie nie pracowali w piątek, inni w sobotę a inni w niedzielę? Dlaczego pod groźbą kary jedni nie mogą jeść wieprzowiny, inni wołowiny a jeszcze inni owoców morza? Dlaczego pod groźbą strasznej kary, jedni mogą mieć tylko jedną żonę, inni najwyżej trzy, a jeszcze inni ograniczeń nie mają?
Bo albo wymyśliliście sobie własnego boga (i czeka was za to kara!) albo robicie mnie (i samych siebie) w konia.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>Bo albo wymyśliliście sobie własnego boga (i czeka was za to kara!) albo robicie mnie (i samych siebie) w konia.
I znowuż wysoki poziom ogólności odpowiedzi i brak odpowiedzi na moje pytanie. Wydaje mi się że ekonomia jak i inne dziedziny nie mogą zaprzeczać istnieniu Boga ponieważ zajmują się procesami, które opisują działanie rzeczy dziejących się we wszechświecie. Bóg wychodzi poza opis nauki ponieważ nauka nigdy nie potwierdzi działania Boga. (więc nie może mu zaprzeczyć)
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

   Przecież już udzielono odpowiedzi na Twoje pytanie! Za tym, że z uporem przy nim tkwisz, mimo oczywistej i podanej jakby na tacy odpowiedzi, musi się w takim razie kryć jakaś patologiczna kompulsyjność. A więc to nie tylko kwestia ignorancji...

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>    Przecież już udzielono odpowiedzi na Twoje pytanie! Za tym, że z uporem przy nim tkwisz, mimo oczywistej i podanej jakby na tacy odpowiedzi, musi się w takim razie kryć jakaś patologiczna kompulsyjność. A więc to nie tylko kwestia ignorancji...

To zredukuj redundacje żeby przekaz był bardziej klarowany, bo ja pana w ogóle nie rozumiem, przez wielosłowność.
24-06-2018 17:34 
 Ocena 2 na 2
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Oby!

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Kulmin (4007 punktów)
>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga. Bo fakt że ktoś taki nie mieści
>się w zbiorze mądrości ludzi kierujacych się "rzkomo" potęgą umysłu, jest dla mnie zabawne.

Ten temat nie ma sensu, jest jedynie pożywką, bo Pan należy do gatunku nieprzekonywalnych jak widzę.
Koledzy wyżej już odpowiedzieli - nauka co najwyżej przeczy intelektualnej sensowności religii, ale samemu bogu nie, bo trudno żeby fizyka przeczyła metafizyce. Tak utrzymuje wiele osób, że bóg to konstrukt metafizyczny co prowadzi do absurdu, bowiem jest niedowodliwy i niefalsyfikowalny.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga. Bo fakt że ktoś taki nie mieści
>>się w zbiorze mądrości ludzi kierujacych się "rzkomo" potęgą umysłu, jest dla mnie zabawne.
>Ten temat nie ma sensu, jest jedynie pożywką, bo Pan należy do gatunku nieprzekonywalnych jak widzę.
>Koledzy wyżej już odpowiedzieli - nauka co najwyżej przeczy intelektualnej sensowności religii, ale samemu bogu nie, bo trudno żeby fizyka przeczyła metafizyce. Tak utrzymuje wiele osób, że bóg to konstrukt metafizyczny co prowadzi do absurdu, bowiem jest niedowodliwy i niefalsyfikowalny.

Bóg - religia. Nauka - proces opsiu otaczającej nas rzeczywistości na podstawie obserwacji.
Bóg - ktoś za sprawą wszystko się stało. Nauka - opis tych procesów.

Jakże zatem nauka może potwierdzać istnienie Boga albo tym bardziej zaprzeczać?
Więc skończe z tym sztandarowym sloganem ludzi oświeconych inaczej.

Człowiek jest dosyć mocno ograinczony przez rekurencje ludzkeigo myślenia doswiadczanego jako ja jestem człowiekiem. Dlatego choćby nie jest w stanie pojąc aspektu wieczności.

Jeżeli istnieje czas = istnieje wieczność = istnieje coś od zawsze = nie można wykluczyć czegoś istnienia od zawsze = coś istniało od zawsze = stworzenie jest ograniczeniem myślenia = stworzenie dotyczy nie wszystkiego co istnieje = wieczność.
24-06-2018 10:35 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>Bóg - religia. Nauka - proces opsiu otaczającej nas rzeczywistości na podstawie obserwacji.
>Bóg - ktoś za sprawą wszystko się stało. Nauka - opis tych procesów.

Podstawowy błąd, ponieważ, jak się okazuje wg teorii kosmologicznych, wcale nie musiała istnieć praprzyczyna, czyli bóg nie jest bytem koniecznym jak utrzymujesz.

>Jakże zatem nauka może potwierdzać istnienie Boga albo tym bardziej zaprzeczać?
>Więc skończe z tym sztandarowym sloganem ludzi oświeconych inaczej.

HALO! KOLEGO! Nikt z nas nie utrzymuje tego sloganu i nie mówi, że jest zasadny.

>Człowiek jest dosyć mocno ograinczony przez rekurencje ludzkeigo myślenia doswiadczanego jako ja jestem człowiekiem. Dlatego choćby nie jest w stanie pojąc aspektu wieczności.
>Jeżeli istnieje czas = istnieje wieczność = istnieje coś od zawsze = nie można wykluczyć czegoś istnienia od zawsze = coś istniało od zawsze = stworzenie jest ograniczeniem myślenia = stworzenie dotyczy nie wszystkiego co istnieje = wieczność.

DOKŁADNIE! Człowiek ma mocno ograniczoną mentalność i zdolności kognitywne i jest tego świadom co doprowadziło do powstania idei boga, bowiem ludzie pierwotni stojąc w obliczu niewytłumaczalnych dla nich zjawisk naturalnych, doszli do błędnego wniosku, że musi tym sterować jakaś istota doskonalsza od nich samych.
Także obaliłeś pośrednio sensowność idei boga.
24-06-2018 10:48 
 Ocena 1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Bóg - religia. Nauka - proces opsiu otaczającej nas rzeczywistości na podstawie obserwacji.
>>Bóg - ktoś za sprawą wszystko się stało. Nauka - opis tych procesów.
>Podstawowy błąd, ponieważ, jak się okazuje wg teorii kosmologicznych, wcale nie musiała istnieć praprzyczyna, czyli bóg nie jest bytem koniecznym jak utrzymujesz.
>>Jakże zatem nauka może potwierdzać istnienie Boga albo tym bardziej zaprzeczać?
>>Więc skończe z tym sztandarowym sloganem ludzi oświeconych inaczej.
>HALO! KOLEGO! Nikt z nas nie utrzymuje tego sloganu i nie mówi, że jest zasadny.
>>Człowiek jest dosyć mocno ograinczony przez rekurencje ludzkeigo myślenia doswiadczanego jako ja jestem człowiekiem. Dlatego choćby nie jest w stanie pojąc aspektu wieczności.
>>Jeżeli istnieje czas = istnieje wieczność = istnieje coś od zawsze = nie można wykluczyć czegoś istnienia od zawsze = coś istniało od zawsze = stworzenie jest ograniczeniem myślenia = stworzenie dotyczy nie wszystkiego co istnieje = wieczność.
>DOKŁADNIE! Człowiek ma mocno ograniczoną mentalność i zdolności kognitywne i jest tego świadom co doprowadziło do powstania idei boga, bowiem ludzie pierwotni stojąc w obliczu niewytłumaczalnych dla nich zjawisk naturalnych, doszli do błędnego wniosku, że musi tym sterować jakaś istota doskonalsza od nich samych.Także obaliłeś pośrednio sensowność idei boga.

Nie rozumiemy się. Chce tu dyskutować o sensowności sloganu. Przyznałeś mi rację. Więcej do szczęścia nie potrzebuje. Reszta nie ma znaczenia. No może ustalmy jeszcze: nie jesteśmy planetami. planeta mogła powstać z wielkiego wybuchu. materia ożywiona miała swój początek w znacznie innej formie. - i tym się zajumje nauka. nie ma tu miejsca opisu dla przyczynowości w stworzeniu świata przez Boga. i mi to odpowiada. bo to jest logiczne. Co niektórzy mylenie odbierają jakoby nauka przeczyła idei Boga.
24-06-2018 11:34 
 Ocena 3 na 3
Kulmin (4007 punktów)
>Nie rozumiemy się. Chce tu dyskutować o sensowności sloganu. Przyznałeś mi rację.

No cóż, obie strony w tym idiotycznym konflikcie posługują się banałami.

>Więcej do szczęścia nie potrzebuje. Reszta nie ma znaczenia. No może ustalmy jeszcze: nie jesteśmy planetami. planeta mogła powstać z wielkiego wybuchu. materia ożywiona miała swój początek w znacznie innej formie. - i tym się zajumje nauka. nie ma tu miejsca opisu dla przyczynowości w stworzeniu świata przez Boga.

Mylisz się. Materia "ożywiona" to termin potoczny, popularyzatorski. Jest jedna materia barionowa z której są zbudowane planety, gwiazdy, rośliny i ludzie. "Życie" zaś jest po prostu funkcją wysoce zorganizowanych struktur materii barionowej. A więc zarówno my, planety jak i wszystko we wszechświecie, powstaliśmy w gruncie rzeczy w ten sam sposób i z tej samej formy - poprzez kumulacje materii i tworzenie struktur wynikających z nieustannego ruchu/przekazywania energii. A to prowadzi naukę do początku kosmosu i próby odpowiedzi na pytanie skąd i po co. Może się okazać, że znikąd i po nic. Ty uważasz, że z boga i po coś - Twoja wola, choć moim zdaniem trochę naiwna i życzeniowa.

>i mi to odpowiada. bo to jest logiczne. Co niektórzy mylenie odbierają jakoby nauka przeczyła idei Boga.

Nie przeczy ale obnaża jej genezę i bezsensowność. Ja odrzucam wszystkie niefalsyfikowalne byty, od boga począwszy, przez duchy, jednorożce, na magicznych czajniczkach kończąc, bo utrzymywanie ich realnego istnienia jest bezcelowe skoro nie można ani obalić, ani dowieść.
Dla Ciebie to najwyraźniej nie jest problem - ja nie rozumiem takiego sposobu myślenia, no ale cóż - ludzie są różni.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)

>Nie przeczy ale obnaża jej genezę i bezsensowność. Ja odrzucam wszystkie niefalsyfikowalne byty, od boga począwszy, przez duchy, jednorożce, na magicznych czajniczkach kończąc, bo utrzymywanie ich realnego istnienia jest bezcelowe skoro nie można ani obalić, ani dowieść.
>Dla Ciebie to najwyraźniej nie jest problem - ja nie rozumiem takiego sposobu myślenia, no ale cóż - ludzie są różni.

Trochę sobie przeczysz. Bo na początku zaznaczyłeś że jednak nauka nie przeczy istnieniu Boga, ale to nie do końca zgadza się z twoim poglądem. Już zmieniając temat. Przecież napisałem że nauka opisuje zjawiska więc nie może obnażać genezy i bezsensowności.

Innego rodzaju pytaniem jest czy człowiek może żyć zgodnie z Jego istnieniem jednak nie chcąc Boga. Tak. Musi to być duże rozczarowanie Bogiem. Pytanie czy Bogiem mozemy być rozczrowani. TAK. Jeżei przekładamy życie doczesne nad wieczne. Jednak taki ateizm wydaje mi się bardzo smutny.
24-06-2018 12:11 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)

>Trochę sobie przeczysz. Bo na początku zaznaczyłeś że jednak nauka nie przeczy istnieniu Boga, ale to nie do końca zgadza się z twoim poglądem.

Napisałem, że nauka obnaża bezsens idei boga, ale jej nie przeczy. Gdzie tu sprzeczność w rozumowaniu?

>Już zmieniając temat. Przecież napisałem że nauka opisuje zjawiska więc nie może obnażać genezy i bezsensowności.

Co? Przeczytaj raz jeszcze - napisałeś tutaj, że nauka nie może obnażać genezy zjawisk, bo opisuje te zjawiska. CO?

>Innego rodzaju pytaniem jest czy człowiek może żyć zgodnie z Jego istnieniem jednak nie chcąc Boga. Tak. Musi to być duże rozczarowanie Bogiem. Pytanie czy Bogiem mozemy być rozczrowani. TAK. Jeżei przekładamy życie doczesne nad wieczne. Jednak taki ateizm wydaje mi się bardzo smutny.

Nie mam pojęcia o czym tutaj mówisz. Wymieniasz kolejny absolutnie niedowodliwy i niefalsyfikowalny konstrukt jak życie wieczne (przesłanka) i dochodzisz na jego podstawie do tego, że taki ateizm jest smutny(wniosek). Przykro mi, ale to jest zbrodnia na logice.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Trochę sobie przeczysz. Bo na początku zaznaczyłeś że jednak nauka nie przeczy istnieniu Boga, ale to nie do końca zgadza się z twoim poglądem.
>Napisałem, że nauka obnaża bezsens idei boga, ale jej nie przeczy. Gdzie tu sprzeczność w rozumowaniu?
nie może. ponieważ opisuje wyłącznie procesy. nauka nie zajmuje się abstarktem Boga w pojęciu osoby. ewentualnie procesów które mogą być Jego wynikiem. ale i to jest błędne koło ponieważ nauka zajmuje się opisem zjawisk np. fatima i wirujące słońce. działanie Boga. ale nuak opisuje to z innej perpsektywy jako zbiór zjawisk. więc?
tarkos (10757 punktów)
>Bóg - ktoś za sprawą wszystko się stało.
Jeśli wszystko się dzieje przez boskie siły, to nauka powinna zajmować się wyłącznie bóstwami, gdyż tylko przez dobrą z nimi komitywę można wpłynąć na losy świata. Dlatego należy uznać teologię za jedynie słuszną naukę i porzucić np. budowanie piorunochronów na rzecz znajdowania skuteczniejszych modlitw przy gromnicach.
>
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Bóg - ktoś za sprawą wszystko się stało.
>Jeśli wszystko się dzieje przez boskie siły, to nauka powinna zajmować się wyłącznie bóstwami, gdyż tylko przez dobrą z nimi komitywę można wpłynąć na losy świata. Dlatego należy uznać teologię za jedynie słuszną naukę i porzucić np. budowanie piorunochronów na rzecz znajdowania skuteczniejszych modlitw przy gromnicach.
Piorunochrony buduje się za sprawą boskich sił...

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
romaro (25211 punktów)
>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.

Piszesz tak jakbyś gdzieś przeczytał, że naukowcy odkryli istnienie Boga. Znalazł się ktoś kto to udowodnił? I ty domagasz się dowodu? Mam prostsze zadanie dla ciebie - wytłumacz, po co pierwiastki promieniotwórcze, odkryte przez naukowców, stworzył "dobry" bóg? Dla unicestwienia naszej planety?
Nauka nie przesądza o istnieniu, czy nieistnieniu boga. Rozumiem, że niezbyt komfortowo się czujesz z tego powodu. Taka pewność, a tu dupa, nie mogąc samemu udowodnić "cza" tak się poniżać. Kiedyś było łatwiej - inkwizycja miała sposoby i na naukowców, i na niedowiarków.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.
>Piszesz tak jakbyś gdzieś przeczytał, że naukowcy odkryli istnienie Boga. Znalazł się ktoś kto to udowodnił? I ty domagasz się dowodu? Mam prostsze zadanie dla ciebie - wytłumacz, po co pierwiastki promieniotwórcze, odkryte przez naukowców, stworzył "dobry" bóg? Dla unicestwienia naszej planety?
>Nauka nie przesądza o istnieniu, czy nieistnieniu boga. Rozumiem, że niezbyt komfortowo się czujesz z tego powodu. Taka pewność, a tu dupa, nie mogąc samemu udowodnić "cza" tak się poniżać. Kiedyś było łatwiej - inkwizycja miała sposoby i na naukowców, i na niedowiarków.

Nie rozumiem wybiórczości argumentacji. Jeżeli nauka przeczy istnieniu Boga, to nie może być tak że rozpatrza Jego istnienie. A tak jest w przykładzie z uranem. Unicestwienie planete nie świadczy o zagrożeniu jak takim, tylko że gatunek ludzki doszedł do sytuacji w której to głupi rządzą i panują nad światem.
zeniu73 (6483 punktów)

>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.

O ktorym bogu mowisz? Zeus, Thor, Ares?

Poza tym Ty sam udowadniasz, ze zadnego boga nie ma za kazdym razem gdy idziesz do lekarza czy korzystajac ze swieckeigo prawa w swieckim sadzie.
24-06-2018 17:10 
 Ocena-1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.
>O ktorym bogu mowisz? Zeus, Thor, Ares?
>Poza tym Ty sam udowadniasz, ze zadnego boga nie ma za kazdym razem gdy idziesz do lekarza czy korzystajac ze swieckeigo prawa w swieckim sadzie.

widzisz mówię o istnieniu Boga, ciężko nie wierzyć w Boga, takie życie jest przykre i smutne i oszukiwaniem samego siebie.
24-06-2018 17:17 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)
>>>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.
>>O ktorym bogu mowisz? Zeus, Thor, Ares?
>>Poza tym Ty sam udowadniasz, ze zadnego boga nie ma za kazdym razem gdy idziesz do lekarza czy korzystajac ze swieckeigo prawa w swieckim sadzie.
>widzisz mówię o istnieniu Boga, ciężko nie wierzyć w Boga, takie życie jest przykre i smutne i oszukiwaniem samego siebie.

Ale o ktorym bogu mowisz???
diogenes (42753 punktów)
>Według mnie

Zauważ: według Ciebie.

>nauka przeczy istnieniu Boga

Ani przeczy, ani potwierdza. Przedmiot nauki określa jej metoda: nie jest nim bóg. W żadnym miejscu naukowych argumentacji nauka nie odwołuje się do boga. W skrócie: tylko fakty wyjaśniają fakty.

> Proszę mi wyjaśnić bo jeżeli nauka zaprzecza istnieniu Boga to skąd się biorą wierzący naukowcy?

Zbiór przekonań ludzi nie musi spełniać kryteriów nakładanych na teorie naukowe. Wiara wierzących naukowców nie stanowi przesłanki ich naukowych argumentacji, a ich autorytet w żadnym stopniu nie uprawdopodobnia religijnych przekonań (np. dowód - genialnego - Goedla na istnienie boga). Jest raczej odwrotnie: wiarę naukowca czy pierwszej z brzegu dewotki można wyjaśnić w kategoriach zaczerpniętych wyłącznie z tego świata (psychologia, socjologia, słowem - nauka). Nauka filtruje nonsensy w które wierzyli i wierzą naukowcy (np. Kepler, Newton,...): mogą być one interesujące z innych niż naukowe powodów.

>Czy to jakieś zawichrowanie umysłu, które należy poddać korekcie psychologicznej?

Jeśli nie koliduje to z ich naukowymi przekonaniami, nie potrzeba ich poddawać żadnej korekcie. Jeśli zaś pomieszają wiarę z nauką (czy z ideologią partyjną), to szybko środowisko naukowe skoryguje ich religijne zapędy (brak publikacji, zwolnienie z pracy, itp.). Trudno sobie wyobrazić, że tezy np. fizyki czy biologii miałyby obowiązywać z tej racji, że w ich intencji odmówi różaniec nawet laureat nagrody Nobla.

>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.

Lepiej zabrać się za jakiś naukowy problem i próbować go rozwiązać. Odwołanie do boga będzie całkowicie zbędne.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Czy to jakieś zawichrowanie umysłu, które należy poddać korekcie psychologicznej?
>Jeśli nie koliduje to z ich naukowymi przekonaniami, nie potrzeba ich poddawać żadnej korekcie. Jeśli zaś pomieszają wiarę z nauką (czy z ideologią partyjną), to szybko środowisko naukowe skoryguje ich religijne zapędy (brak publikacji, zwolnienie z pracy, itp.). Trudno sobie wyobrazić, że tezy np. fizyki czy biologii miałyby obowiązywać z tej racji, że w ich intencji odmówi różaniec nawet laureat nagrody Nobla.

nie wiem czy śledzisz wypowiedzi naukowców w polsce. zwłaszcza w sprawie smoleńksa i pomników zmarłego prezydneta.
mancziz (1830 punktów)
Myślę, że to jest po prostu kwestia braku dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga. Wymyślić można cokolwiek, np. to że po śmierci nasze dusze trafiają na planetę X, gdzie zostają przechwycone przez Reptylian i na wieki uwięzione w jakichś niecnych celach (bez względu na to jak prowadziliśmy swój żywot). Wyobraźnia nie ma granic w przeciwieństwie do rzeczywistości. Racjonalny umysł domaga się dowodów i odrzuca wszelkie arbitralne, bezpodstawne twierdzenia. Jest też kwestia np. tego, że coś takiego jak istota wszechmocna nie może istnieć, że wszechświat nie mógł zostać stworzony, że nie ma nawet dowodów na to, iż po śmierci nasze ja (jakkolwiek by to zdefiniować) trwa dalej. Poza tym aby coś (np. bóg) mogło istnieć, musi być podporządkowane pewnym konkretnym regułom, jakimi rządzi się rzeczywistość. Jeśli definicja tego czegoś implikuje pogwałcenie tych praw, możemy spokojnie odrzucić możliwość istnienia takiego boga.
24-06-2018 17:09 
 Ocena-1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że to jest po prostu kwestia braku dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga.

wydaje mi się że nie do końca zrozumiałeś istote problemu.bo to że twierdzisz że bóg nie istnieje, to nie jest to logiczna przesłanka, jak przy czajniczku, tylko twierdzenie które na czymś opierasz. ja uważam za śmiesznie i tylko i wyłącznie o to mi chodziło twierdzenie że nauka neguje istnienie Boga ponieważ ona opisje zjawiska a nie istote.
24-06-2018 19:32 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
Masz częściowo rację, nauka zajmuje się badaniem konkretnych zjawisk w rzeczywistości natomiast sprawa istnienia jakiegoś boga to może również być kwestia filozoficzna (konkretnie ontologiczna). Ale może najpierw nakreślmy kontekst bo tak to możemy się przerzucać twierdzeniami o niezrozumieniu przez drugą stronę bez końca (myślę, że nie rozumiesz pojęcia "przesłanka" i nie zrozumiałeś tego co napisałem na końcu posta). Na początek może zdefiniuj pojęcie "bóg", określ jego cechy itp. żeby była zgoda co do tego, że mówimy o tym samym.
TyDraniu (6569 punktów)
>Według mnie fakt że nauka przeczy istnieniu Boga to zwykły slogan.

Nauka nie przeczy istnieniu Boga, nauka wręcz wie dokładnie, gdzie on jest. Jedyne miejsce, gdzie przebywa na pewno, to płaty skroniowe - przynajmniej tam znalazł Go Vilayanur Ramachandran, gdy na University of California w San Diego udał się na poszukiwania w mózgach hiperreligijnych epileptyków.

Nigdy nie znajdzie się Wszechmogącego w korze ciemieniowej, wnosząc po radioizotopach, których drogę Andrew Newberg z University of Pennsylvania śledził w głowach medytujących mnichów buddyjskich. Najbardziej spektakularne - i kontrowersyjne - są dokonania Michaela Persingera z Laurentian University, który twierdzi, że jest w stanie indukować przeżycia religijne za pomocą hełmu zalewającego mózg precyzyjnie sterowanymi polami elektromagnetycznymi.

Zaczynamy rozumieć ten mechanizm: religijne uniesienie jest tak samo czysto neurologiczne jak wszelkie ludzkie przeżycia. A ze zrozumieniem, w nieunikniony sposób przychodzi także możliwość manipulacji.

Wiara religijna - to poważne, irracjonalne zaburzenie obecne u tak wielu przedstawicieli naszego gatunku - może wreszcie dać się leczyć.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Według mnie fakt że nauka przeczy istnieniu Boga to zwykły slogan.
Jeśli już fakty są sloganami, to przecież nie takimi zwykłymi...

>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga.
Jego istnieniu przeczy "ateologia", czyli "nauka, o nieistnieniu boga".

Cza być oszczędnym.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga. ...
Obawiam się, że sobie poczekasz,
Samo pytanie jest już niejasne -bo jaka nauka i jakiego boga - jest ich wszak wiele w różnych religach? Do tego jakie znaczenie ma słowo 'udowodnić'?

Jeśli chodzi Ci o naukę jako zbiór wszelkich nauk mówiących (fizyka, astronomia ...) o zjawiskach o których mówi mit kosmogoniczny katolicyzmu oraz za udowadnianie przyjmiesz wnioskowanie logiczne to najbardziej poprawne jest twierdzenie, że nauka nie zajmuje się bogami czy religiami w ogóle - w sensie udowadniania/obalania 'zjawisk' w nich opisywanych.

Powód tego jest prozaiczny - pomiędzy nauką a religią nie ma powiązania. Powiązania oparte na używaniu tych samych słów typu 'prawda', 'człowiek', 'świat' , 'czas' są pozorne. Te słowa to homonimy - nie mają tego samego znaczenia w nauce i religiach. Sam fakt, że 'prawda' w religiach ma inne znaczenie niż 'prawda' w nauce wyklucza udowadnianie czegokolwiek (wykazywania prawdy) o czymkolwiek pomiędzy nauką a religią.

Religia i nauka to dwa podejścia do opisywania różnych rzeczy, których nie można porównać głębiej niż dyskutując o sposobie opisywania:
1) Nauka nie udowadnia niczego o rzeczywistości, buduje jedynie jej (rzeczywistości) model (opis) i udowadnia coś w tym modelu użwając do tego logicznego wnioskowania. Czym model lepiej opisuje rzeczywistość tym jest lepszy. Model jednak nigdy nie jest idealny i, w tym sensie, nigdy nie jest prawdziwy (zgodny z rzeczywistością). Nauka zakłada już na starcie, że jest fałszem, który polepszany poprzez stulecia coraz lepiej pozwala na opis rzeczywistości. To co dziś jest uznawane za najlepszy model - nie będzie prawdą za 100 lat. Każdy kolejny model polepsza poprzednie - jak obalisz poprzednią teorię to dostajesz Nobla.

2) Religa (katolicka) zaś nie jest opisem, w którym da się coś logicznie wywnioskować. Właściwie nie wiadomo nawet czy jest opisem albo opisem czego. Nie odwołuje się do logiki tylko do wiary, intuicji. Nie opisuje również rzeczywistości - przeciwnie może jej bez problemu przeczyć lub jeśli wolisz opisuje 'rzeczywistość religijną'. Opisuje 'coś' co nie musi mieć zdefiniowanego znaczenia lub może mieć wiele sprzecznych znaczeń. Nie definiuje żadnych obiektów typu bóg, o którym możnaby coś logicznie dowieść- jest zbiorem luźnych opisów o wielu interpretacjach. Każde zdanie w religii, która o sobie mówi, że jest 'prawdzwia' jest z definicji 'prawdą religijną' i nie ma znaczenia zbieżność z obserwacjami rzeczywistości czy nawet fakt, że w tej samej religii mogą istnieć 2 'sprzeczne' zdania. Ich 'prawdziwość logiczna' jest nie weryfikowalna. Po przeczytaniu takiego opisu nie wiesz nic ale odczuwasz emocje - możesz uwierzyć, nie wierzyć, wierzyć częściowo możesz opis lubić lub nie lubić. W religiach niczego nie udowodnisz ani nie obalisz - jak będziesz próbował to zetną Ci głowę!

Jak widzisz nie doczekasz się żadnych dowodów ani za ani przeciw- bo nie ma na czym ich oprzeć. Podobnie jak termometrem nie zważysz ziemniaków tak nie oczekuj, że nauka zajmie się zjawiskami opisywanymi w religiach.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
klawik (759 punktów)
Pan Kapeć chyba nowy i jesliby poszperał w wątkach o religii znalazłby odpowiedz na swoje
pytanie. Rzecz w tym, że wcale nie chce go znależć. Klasyka. To bardziej zaślepienie niż lenistwo
intelektualne.
Podstawy.
Nauka poszukuje dowodów na istnienie czegoś a nie na nieistnienie.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>Pan Kapeć chyba nowy i jesliby poszperał w wątkach o religii znalazłby odpowiedz na swoje
>pytanie. Rzecz w tym, że wcale nie chce go znależć. Klasyka. To bardziej zaślepienie niż lenistwo
>intelektualne.
>Podstawy.
>Nauka poszukuje dowodów na istnienie czegoś a nie na nieistnienie.

Pisałem od początku poodbnie jak paolo monstero zauważył że nauka opisuje zjawiska, Bóg jest przyczyną. Więc nauka nie zajmuje się opisywaniem przyczyny. (jeśli by tak to rozważać)
Kulmin (4007 punktów)
>>Pan Kapeć chyba nowy i jesliby poszperał w wątkach o religii znalazłby odpowiedz na swoje
>>pytanie. Rzecz w tym, że wcale nie chce go znależć. Klasyka. To bardziej zaślepienie niż lenistwo
>>intelektualne.
>>Podstawy.
>>Nauka poszukuje dowodów na istnienie czegoś a nie na nieistnienie.
>Pisałem od początku poodbnie jak paolo monstero zauważył że nauka opisuje zjawiska, Bóg jest przyczyną. Więc nauka nie zajmuje się opisywaniem przyczyny. (jeśli by tak to rozważać)

A może to czarodziejski czajnik jest praprzyczyną? Skąd wiesz, że bóg i skąd wiesz, że w ogóle wszechświat miał przyczynę?
Idea stwórcy wszechświata to absurd i klasyczne błędne koło. Zauważ, że wszechświat uzasadnia się bogiem, a boga wszechświatem - błędne koło.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>>Pan Kapeć chyba nowy i jesliby poszperał w wątkach o religii znalazłby odpowiedz na swoje
>>>pytanie. Rzecz w tym, że wcale nie chce go znależć. Klasyka. To bardziej zaślepienie niż lenistwo
>>>intelektualne.
>>>Podstawy.
>>>Nauka poszukuje dowodów na istnienie czegoś a nie na nieistnienie.
>>Pisałem od początku poodbnie jak paolo monstero zauważył że nauka opisuje zjawiska, Bóg jest przyczyną. Więc nauka nie zajmuje się opisywaniem przyczyny. (jeśli by tak to rozważać)
>A może to czarodziejski czajnik jest praprzyczyną? Skąd wiesz, że bóg i skąd wiesz, że w ogóle wszechświat miał przyczynę?
>Idea stwórcy wszechświata to absurd i klasyczne błędne koło. Zauważ, że wszechświat uzasadnia się bogiem, a boga wszechświatem - błędne koło.

mam swoje zdania - ty twierdzisz że jestem zaślepiony. jednak chętnie podsyskutuje jeśli podasz jakieś argumenty.
Kulmin (4007 punktów)
>mam swoje zdania - ty twierdzisz że jestem zaślepiony. jednak chętnie podsyskutuje jeśli podasz jakieś argumenty.
Podałem przygniatające. Po pierwsze: błędne koło czyli błąd rozumowania, absurd.
Po drugie w innym temacie napisałem, lub nawet tym, że bóg to konstrukt niefalsyfikowalny czyli niemożliwy do obalenia i niedowodliwy czyli niemożliwy do dowiedzenia. Byty tego rodzaju to konstrukcje myślowe, mentalne, czyli nie istniejące fizycznie, a jedynie w naszych umysłach.
Twoje gadanie o praprzyczynach jest bezpodmiotowe, bo to są wydarzenia sprzed 13 mld lat. Jakim prawem, jak śmiesz twierdzić na pewno, co się działo 13 mld lat temu i kto lub co za tym stało?
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>mam swoje zdania - ty twierdzisz że jestem zaślepiony. jednak chętnie podsyskutuje jeśli podasz jakieś argumenty.
>Podałem przygniatające. Po pierwsze: błędne koło czyli błąd rozumowania, absurd.
>Po drugie w innym temacie napisałem, lub nawet tym, że bóg to konstrukt niefalsyfikowalny czyli niemożliwy do obalenia i niedowodliwy czyli niemożliwy do dowiedzenia. Byty tego rodzaju to konstrukcje myślowe, mentalne, czyli nie istniejące fizycznie, a jedynie w naszych umysłach.
>Twoje gadanie o praprzyczynach jest bezpodmiotowe, bo to są wydarzenia sprzed 13 mld lat. Jakim prawem, jak śmiesz twierdzić na pewno, co się działo 13 mld lat temu i kto lub co za tym stało?

z tym się nie da dyskutować. ponieważ nie ma sie do czego odnieść.
Kulmin (4007 punktów)
>>>mam swoje zdania - ty twierdzisz że jestem zaślepiony. jednak chętnie podsyskutuje jeśli podasz jakieś argumenty.
>>Podałem przygniatające. Po pierwsze: błędne koło czyli błąd rozumowania, absurd.
>>Po drugie w innym temacie napisałem, lub nawet tym, że bóg to konstrukt niefalsyfikowalny czyli niemożliwy do obalenia i niedowodliwy czyli niemożliwy do dowiedzenia. Byty tego rodzaju to konstrukcje myślowe, mentalne, czyli nie istniejące fizycznie, a jedynie w naszych umysłach.
>>Twoje gadanie o praprzyczynach jest bezpodmiotowe, bo to są wydarzenia sprzed 13 mld lat. Jakim prawem, jak śmiesz twierdzić na pewno, co się działo 13 mld lat temu i kto lub co za tym stało?
>z tym się nie da dyskutować. ponieważ nie ma sie do czego odnieść.

JAK TO NIE MA DO CZEGO SIĘ ODNIEŚĆ? Gościu, Ty chyba trollujesz na tym forum.
Wykaż mi, że idea stwórcy nie jest błędnym kołem, odnieś się do umysłu ludzkiego w którym tworzymy byty nie posiadające desygnatów (magiczne jednorożce, bogowie
itp) w świecie fizycznym, wykaż, że bóg jako byt myślowy nie jest nazwą pustą. posłuż się logiką, semantyką, pragmatyką, czymkolwiek.
Powołaj się na cokolwiek poza własnym zdaniem, ale Ty nie...
Przychodzisz, przepraszam za wyrażenie: p*****lisz po swojemu, nikt Cie nie rozumie, a potem zarzucasz nam, że nie ma z czym dyskutować. No jak dla mnie to zakrawa albo na wysublimowany trolling, albo na poważne zaburzenia psychiczne.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>>>mam swoje zdania - ty twierdzisz że jestem zaślepiony. jednak chętnie podsyskutuje jeśli podasz jakieś argumenty.
>>>Podałem przygniatające. Po pierwsze: błędne koło czyli błąd rozumowania, absurd.
>>>Po drugie w innym temacie napisałem, lub nawet tym, że bóg to konstrukt niefalsyfikowalny czyli niemożliwy do obalenia i niedowodliwy czyli niemożliwy do dowiedzenia. Byty tego rodzaju to konstrukcje myślowe, mentalne, czyli nie istniejące fizycznie, a jedynie w naszych umysłach.
>>>Twoje gadanie o praprzyczynach jest bezpodmiotowe, bo to są wydarzenia sprzed 13 mld lat. Jakim prawem, jak śmiesz twierdzić na pewno, co się działo 13 mld lat temu i kto lub co za tym stało?
>>z tym się nie da dyskutować. ponieważ nie ma sie do czego odnieść.
> JAK TO NIE MA DO CZEGO SIĘ ODNIEŚĆ? Gościu, Ty chyba trollujesz na tym forum.
>Wykaż mi, że idea stwórcy nie jest błędnym kołem, odnieś się do umysłu ludzkiego w którym tworzymy byty nie posiadające desygnatów (magiczne jednorożce, bogowie
>itp) w świecie fizycznym, wykaż, że bóg jako byt myślowy nie jest nazwą pustą. posłuż się logiką, semantyką, pragmatyką, czymkolwiek.
> Powołaj się na cokolwiek poza własnym zdaniem, ale Ty nie...
>Przychodzisz, przepraszam za wyrażenie: p*****lisz po swojemu, nikt Cie nie rozumie, a potem zarzucasz nam, że nie ma z czym dyskutować. No jak dla mnie to zakrawa albo na wysublimowany trolling, albo na poważne zaburzenia psychiczne.

całkiem jesteś zabawny, jednak twoej argumentu są żadnymi. po pierwsze chcesz ze mną dyskutować a każesz mi udowaniać dlaczego masz rację.
Kulmin (4007 punktów)
>całkiem jesteś zabawny, jednak twoej argumentu są żadnymi. po pierwsze chcesz ze mną dyskutować a każesz mi udowaniać dlaczego masz rację.
I znowu nie masz racji - gdyby moje argumenty były żadnymi to byś je wszystkie obalił jednym zdaniem. A Ty ani razu, ani razu nie powołałeś się na logikę, lub semantykę na których moje argumenty są zbudowane. Bo Ty nawet nie wiedziałeś na czym się one opierają dopóki Ci nie powiedziałem.

To Ty stawiasz tezy absolutne, Ty niby chcesz dyskutować, a jednak nie zwracasz uwagi na to co piszemy, masz gdzieś siłę naszych argumentów, bo Tobie się wydaje, że masz rację. To typowe dla urojeń:
-pewność,
-niekorygowalność,
-niefalsyfikowalność,
Jak chcesz to mogę Ci podesłać materiały dotyczące różnych teorii iluzji percepcyjnych i poczytasz sobie trochę o urojeniach.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>całkiem jesteś zabawny, jednak twoej argumentu są żadnymi. po pierwsze chcesz ze mną dyskutować a każesz mi udowaniać dlaczego masz rację.
>I znowu nie masz racji - gdyby moje argumenty były żadnymi to byś je wszystkie obalił jednym zdaniem. A Ty ani razu, ani razu nie powołałeś się na logikę, lub semantykę na których moje argumenty są zbudowane. Bo Ty nawet nie wiedziałeś na czym się one opierają dopóki Ci nie powiedziałem.
>To Ty stawiasz tezy absolutne, Ty niby chcesz dyskutować, a jednak nie zwracasz uwagi na to co piszemy, masz gdzieś siłę naszych argumentów, bo Tobie się wydaje, że masz rację. To typowe dla urojeń:
>-pewność,
>-niekorygowalność,
>-niefalsyfikowalność,
>Jak chcesz to mogę Ci podesłać materiały dotyczące różnych teorii iluzji percepcyjnych i poczytasz sobie trochę o urojeniach.

ech.... no dobrze. więc Bóg jest. Bo jest. Tak to widzisz. A błąd polega na tym że niektórzy twierdzą że Bó jest żeby wytłumaczyć skąd się biorą pioruny.

Kierkegard przewrotnie twierdził żeby w Boga wierzyć musi zanurzyć się w niepewnosści. Pewnie dlatego jesteś bliski Jego odkrycia. Mi się wydaje że Bóg jest ponieważ w biologi dostrzegam metafizykę. Nie wierzę że plemnik przekazuje tylko materiał genetyczny. I jest to wynikiem zbliżenia. Częstko przykrego. No właśnie jak można nie mieć depresji żyjąc myśląc że Boga nie ma. Trzeba być głupcem. Masz depresje?
27-06-2018 20:29 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>ech.... no dobrze. więc Bóg jest. Bo jest. Tak to widzisz. A błąd polega na tym że niektórzy twierdzą że Bó jest żeby wytłumaczyć skąd się biorą pioruny.
>Kierkegard przewrotnie twierdził żeby w Boga wierzyć musi zanurzyć się w niepewnosści. Pewnie dlatego jesteś bliski Jego odkrycia. Mi się wydaje że Bóg jest ponieważ w biologi dostrzegam metafizykę. Nie wierzę że plemnik przekazuje tylko materiał genetyczny. I jest to wynikiem zbliżenia. Częstko przykrego. No właśnie jak można nie mieć depresji żyjąc myśląc że Boga nie ma. Trzeba być głupcem. Masz depresje?

No to obaliłeś wszystkie moje argumenty teraz. Bez kitu.

Nie mam depresji, nie jestem głupcem, nie wierzę w realne istnienie boga. Stabilność życia zapewniają mi pasje, zainteresowania, sztuka i piękno, marzenia, cele i ambicje, a nie boskie istoty stwórcy wszechrzeczy. Chcę w pełni wykorzystać swoje życie nie dlatego, że będę sądzony po śmierci nie wiadomo gdzie i przez kogo (życie w strachu przed karą boską), tylko dlatego, że mam je jedno.
Jeśli Tobie brak wiary w boga nie mieści się w głowie, to nie mierz przynajmniej innych swoją miarą.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
Pomimo prowadzonych od stuleci intensywnych badań człowiek w dalszym ciągu nie potrafi w pełni zrozumieć wielu zjawisk i cykli opartych na Boskich prawach. W swoich studiach materialnego dzieła stwórczego jedynie zbliżył się do ‛obrzeży dróg Bożych' i pojął zaledwie "szept" z ich "potężnego gromu". Jeszcze mniej rozumie Jego sądy i akty wybawienia; myśli Boże są zbyt głębokie, by mogły je pojąć osoby bezbożne. Jehowa takim ludziom nie daje zrozumienia i poznania. Jednakże Hiob dzięki rozmyślaniu nad mądrością i zrozumieniem Stwórcy, które ujawniają się w Jego materialnych dziełach, zdołał pojąć, ile naprawdę wobec Niego znaczy, i pokornie przyznał, że nic nie rozumiał. Przyznanie się do niewiedzy, to duży postęp, świadczy o mądrości i pokorze.
Jehowa potrafi na wskroś przejrzeć myśli i poczynania każdego człowieka, więc gdy zechce,zwraca uwagę, na jednostki bądź na całe grupy ludzi. Zna swe nieodwracalne zamierzenie i wie, co uczyni w przyszłości. Jego prawe zasady są stałe, niezmienne. Dlatego "nie ma żadnej mądrości ani żadnego rozeznania, ani żadnej rady przeciwko Jehowie". On nie musi się z nikim naradzać, aby coś zrozumieć czy np. skutecznie pomóc swoim sługom albo ulżyć im w cierpieniach lub udręce. Uważanie, że Boga nie ma to nierozsądna postawa, która powoduje utrate racjonalnego widzenia świata w którym żyjemy.
28-06-2018 22:59 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>....

I po co znowu streszczasz nam swoją książkę...

Myśmy ją czytali.

Drobner, z innymi książkami


Mankiewicz: Bóg to świat wypełniony transcendemtną Duszą.
Mankiewicz: Sokratesa skazali na śmierć księża katoliccy.
Mankiewicz: Kopernik odkrył, że ziemia jest okrągła.
29-06-2018 01:53 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
Oj, widzę znów kogoś kto dostał wizji nawiedzania po takiej nieobecności.

>Pomimo prowadzonych od stuleci intensywnych badań człowiek w dalszym ciągu nie potrafi w pełni zrozumieć wielu zjawisk i cykli opartych na Boskich prawach.

Przez kogo te poważne badania były robione, ile stuleci i co badano? Toć powinny być jakieś efekty tych badań. Czy nie uważasz? A prawa, zaznaczam boskie, gdzie są zapisane? Tu odwołuję się do mitycznego Hioba, który nic nie rozumiał, bo nie miał nic napisanego. Skoro nie rozumiał więc jest mędrcem w pokornym ciele. Co za przewrotna retoryka!

>W swoich studiach materialnego dzieła stwórczego jedynie zbliżył się do ‛obrzeży dróg Bożych' i pojął zaledwie "szept" z ich "potężnego gromu".

Powala ta upiorna alegoryczna poetyka. Czy to właśnie dotyczy tych wiekopomnych badań? Gdzie się wyniki tych badań publikuje? Bo bez publicznej publikacji ludzie żyją w nieświadomości.

>Jeszcze mniej rozumie Jego sądy i akty wybawienia; myśli Boże są zbyt głębokie, by mogły je pojąć osoby bezbożne. Jehowa takim ludziom nie daje zrozumienia i poznania. Jednakże Hiob dzięki rozmyślaniu nad mądrością i zrozumieniem Stwórcy, które ujawniają się w Jego materialnych dziełach, zdołał pojąć, ile naprawdę wobec Niego znaczy, i pokornie przyznał, że nic nie rozumiał. Przyznanie się do niewiedzy, to duży postęp, świadczy o mądrości i pokorze.

Zaiste, jeśli Hiob był, jak przyznał, nic nie zrozumiał, to jakże my nie dorastający do Hioba mamy rozumieć?
Skąd wiesz co Jehowa myśli, uważa, jakie ma sądy i "akty wybawienia"? Co to za technika typu pierw uwierz bez zastrzeżeń a potem doznasz łaski poznania, skoro się je na podstawie wielusetnych badań nie publikuje?

>Jehowa potrafi na wskroś przejrzeć myśli i poczynania każdego człowieka, więc gdy zechce,zwraca uwagę, na jednostki bądź na całe grupy ludzi. Zna swe nieodwracalne zamierzenie i wie, co uczyni w przyszłości. Jego prawe zasady są stałe, niezmienne. Dlatego "nie ma żadnej mądrości ani żadnego rozeznania, ani żadnej rady przeciwko Jehowie". On nie musi się z nikim naradzać, aby coś zrozumieć czy np. skutecznie pomóc swoim sługom albo ulżyć im w cierpieniach lub udręce.

Brak zrozumienia świadczy wg Ciebie o mądrości i pokorze? Diabelska retoryka!
Znów natrętne pytanie. Skąd to wiesz co Jehowa ma za siły i co potrafi?

>Uważanie, że Boga nie ma to nierozsądna postawa, która powoduje utrate racjonalnego widzenia świata w którym żyjemy.

Jeszcze tylko dodaj że to tylko Jahwe. Powstaje problem co zrobić z Allahem, czy na ten przykład z egipskim Ra.

Jakże Tobie zazdroszczę. Właśnie zauważyłem, żeś zacz obdarzony doskonałym widzeniem świata. Ja takiego daru widzenia czegoś, czego nie widać nie posiadam. To tylko znaczy coś waćpan doskonały. Ale nie mam z tego tytułu kompleksów i frustracji. Po prostu godzę się pokornie na to że w tej materii są lepsi ode mnie. Aaa tam. Niech będą.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Oj, widzę znów kogoś kto dostał wizji nawiedzania po takiej nieobecności.
>
Tęskniłem za wami!
>Przez kogo te poważne badania były robione, ile stuleci i co badano? Toć powinny być jakieś efekty tych badań. Czy nie uważasz? A prawa, zaznaczam boskie, gdzie są zapisane? Tu odwołuję się do mitycznego Hioba, który nic nie rozumiał, bo nie miał nic napisanego. Skoro nie rozumiał więc jest mędrcem w pokornym ciele. Co za przewrotna retoryka!
>
Badania cały czas prowadzone sa przez ludzi w różnych dziedzinach i aspektach, efekty oczywiście są jednak nie takie by poznać prawa Boga. On je ludziom wyłożył. Sam Hiob to bogobojny człowiek, przykład dla wielu. Prostolinijny bojący się Boga.
>Jeszcze tylko dodaj że to tylko Jahwe. Powstaje problem co zrobić z Allahem, czy na ten przykład z egipskim Ra.
>
Odrzucić. Los fałszywych religii jest przesądzony. Wszystkie fałszywe religie zbiorowo nazwano w Biblii "Babilonem Wielkim" - od starożytnego miasta Babilon, które po potopie stało się kolebką fałszywego kultu. Na systemy religijne, które zwodzą ludzi i nakładają na nich uciążliwe brzemiona, Bóg niebawem sprowadzi nagłą zagładę.
>
>Ja takiego daru widzenia czegoś, czego nie widać nie posiadam. To tylko znaczy coś waćpan doskonały. Ale nie mam z tego tytułu kompleksów i frustracji. Po prostu godzę się pokornie na to że w tej materii są lepsi ode mnie. Aaa tam. Niech będą.
>
Znasz definicje wiary? Tę z Biblii? Ona jest taka: (Hebrajczyków 11:1, 2) "Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych. 2 Przez nią bowiem otrzymali świadectwo ludzie w dawnych czasach.".
Prawdziwa wiara opiera się na szerokiej i głębokiej wiedzy. Gdy ją masz widzisz niewidzialnego. Pozdrawiam
01-07-2018 20:35 
 Ocena 1 na 1
bajkopisarz (317 punktów)
>>Powstaje problem co zrobić z Allahem, czy na ten przykład z egipskim Ra.

>Na systemy religijne, które zwodzą ludzi i nakładają na nich uciążliwe brzemiona, Bóg niebawem sprowadzi nagłą zagładę.

Powinieneś się bać. Dla mnie od dawna religie są kolejnym resortem siłowym a funkcjonariuszom aparatu represji (w kieckach) jest znacznie bliżej służb niż Boga. Jedną z broni jest straszenie ludzi cierpieniem, zagładą i takie tam. Na mnie te groźby działają jak majaczenie obłąkanego szamana.

>Znasz definicje wiary? Tę z Biblii? ........................
>Prawdziwa wiara opiera się na szerokiej i głębokiej wiedzy. Gdy ją masz widzisz niewidzialnego.

I tę wiedzę badają/zdobywają nałókofcy w kieckach

www.semina(*)dy-kleryckie/kolo-naukowe.html

Ostatni temat mieli w 2013 a co "badali"

1. O "Ewangelii Judasza jako manuskryptu gnostyckiego".
2. "O metodach walki z Kościołem w czasach PRL"
3. O poszukiwaniu Arki Przymierza
4. "Ekumenizm i ekologia"
5. "Czy formacja seminaryjna zmienia kleryka? Why yes, why not?"
6. "Dekret o posłudze i życiu kapłanów «Presbyterorum ordinis» Soboru Watykańskiego II ? wizja kapłaństwa do lamusa?"

I takie tam ble ble. Jestem pod wrażeniem prac nałukowyh. Po takim praniu mózgu sam bym zobaczył niewidzialnego.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>>Powstaje problem co zrobić z Allahem, czy na ten przykład z egipskim Ra.
>>Na systemy religijne, które zwodzą ludzi i nakładają na nich uciążliwe brzemiona, Bóg niebawem sprowadzi nagłą zagładę.
>Powinieneś się bać. Dla mnie od dawna religie są kolejnym resortem siłowym a funkcjonariuszom aparatu represji (w kieckach) jest znacznie bliżej służb niż Boga. Jedną z broni jest straszenie ludzi cierpieniem, zagładą i takie tam. Na mnie te groźby działają jak majaczenie obłąkanego szamana.
>
Nie można stale trzymać się jakiś utartych schematów widzenia rzeczywistości, które kiedyś ktoś dla samoobrony wymyślił i popularyzuje.
Ludzie są bez wymówki, Bóg istnieje, ma na imię Jehowa, i realizuje swoje zamiary co do ludzi i Ziemi. Robi to bez względu na stanowiska ludzi, Szatana czy zbuntowanych aniołów.

>Ostatni temat mieli w 2013 a co "badali"
>1. O "Ewangelii Judasza jako manuskryptu gnostyckiego".
>2. "O metodach walki z Kościołem w czasach PRL"
>3. O poszukiwaniu Arki Przymierza
>4. "Ekumenizm i ekologia"
>5. "Czy formacja seminaryjna zmienia kleryka? Why yes, why not?"
>6. "Dekret o posłudze i życiu kapłanów «Presbyterorum ordinis» Soboru Watykańskiego II ? wizja kapłaństwa do lamusa?"
>I takie tam ble ble. Jestem pod wrażeniem prac nałukowyh. Po takim praniu mózgu sam bym zobaczył niewidzialnego.
>
To prawda, to jakieś tam..... ! Zostaw to! I idź dalej szukaj prawdy. Rozbudź w sobie miłość do prawdy. Nie ważne gdzie ta prawdę znajdziesz i przez kogo. Najważniejsze byś się jej uchwycił i trzymał. To najważniejsza powinność człowieka.
Argoniks (105 punktów)
Cały proces polega na tym, że dążąc do poznania wszechświata poznajemy Wszechświat, czyli to, co nim jest takie, jakie jest, bez zniekształceń. Zniekształcenia spowodowane są przez obserwatora, czyli przez jego własne opinie i osądy na temat tego, co mu się wydaje że widzi, na podstawie tego, co mu się wydaje, że wie. Proces polega na przechodzeniu od człowieka prymitywnego, skupionego na sobie, scentralizowanego, wokół którego wszystko się kręci jak w dzieciństwie (i osobowej [ludzkiej] postaci Wszechświata), do prawdziwego, globalnego, bezosobowego obrazu Wszechświata takiego, jakim On jest. Ta bezosobowa natura rzeczy omawiana była tysiące lat temu przez Buddę, który ją dostrzegł, bo pozbył się Ego, czyli ja, moje, mnie, jestem najważniejszy, jestem pierwszy, jestem w centrum uwagi tak, jak to było w okresie niemowlęcym, z którym się [ja, ego] identyfikuję. W czasie śmierci klinicznej idę do światła w tunelu, czyli odtwarzam narodziny i rodzę się na nowo przechodząc przez tunel kobiecego łona do światła zimnej, ziemskiej rzeczywistości.
W aspekcie poznania natury rzeczywistości sama postać Buddy jest nieistotna, tak samo, jak nieistotne jest ile osób i kto wszedł na szczyt K2. To jest Jego osiągnięcie i Jego umiejętność. Religia nie uczy wchodzenia na górę, nie uczy wspinaczki, przetrwania na grani, przetrwania w strefie śmierci. Religia pozwala drobnym wspinaczom, którzy weszli na jakiś pagórek poczuć się, jakby zdobyli szczyt. Oni wierzą, że weszli na K2 patrząc na sam obrazek szczytu i modlą się do tego obrazka, bo może nie dziś nie jutro, ale może po śmierci uda im się tam wejść... No niestety... bez ciała będzie to raczej niemożliwe. Czy ludzie nauki dojdą jakimś sposobem do odkrycia, że człowiek stanowi jedność z Wszechświatem i skończą się wszystkie cierpienia i lęki? Cierpienia i lęki skończyłyby się, gdyby każdy miał takie jaja i tyle determinacji i siły, żeby wejść na szczyt, a jak doskonale wiemy nigdy nie będzie to możliwe.
Dlatego też nauka nie przeczy istnieniu Wszechświata, tylko go odkrywa i pozwala innym na poznawanie go, ale tylko nielicznym przyjdzie w chwale poznać jego naturę.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Według mnie fakt że nauka przeczy istnieniu Boga to zwykły slogan. Coś jak że ewolucja to
>pochodzenie od małpy. Proszę mi wyjaśnić bo jeżeli nauka zaprzecza istnieniu Boga to skąd się biorą
>wierzący naukowcy? Czy to jakieś zawichrowanie umysłu, które należy poddać korekcie psychologicznej?
>Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga. Bo fakt że ktoś taki nie mieści
>się w zbiorze mądrości ludzi kierujacych się "rzkomo" potęgą umysłu, jest dla mnie zabawne.

Gdybyś był zainteresowany nauką jako taką, miał chociaż małe sukcesy na polu wdrażania praktycznego zdobyczy nauki, gdybyś umiał bronić w sposób racjonalny i umiejętnie uzasadniony zgodny z racjonalnym rozsądkiem i logiką (nawet "chłopską"), to byś nie stawiał takich kategorycznych tez.
Cytat:
Według mnie fakt że nauka przeczy istnieniu Boga to zwykły slogan. Coś jak że ewolucja to pochodzenie od małpy. Proszę mi wyjaśnić bo jeżeli nauka zaprzecza istnieniu Boga....

Masz prawo do swojego zdania, co nie oznacza, że masz rację. Już sam fakt iż piszesz, że człowiek pochodzi od małpy jest sloganem modnym w US, po to tylko by wyśmiać nowonarodzoną teorię Darwina o naturalnym doborze gatunków. To jest slogan!
Człowiek pochodzi od takiej śmiesznej karykatury? Jakim prawem! Ten, który to wymyślił jest umysłowo nieuporządkowany! Bezmyślnie klepiesz Ty slogany. Widać nie rozumiesz nic. Linia rozwoju ssaków naczelnych, w historii antropologii, w pewnym okresie rozwoju na przestrzeni czasu, uległa rozdziałowi (tak, bo w pewnym momencie przestrzeni czasowej zaczęły te zwierzęta złazić z drzew za jedzeniem, lepszym jak na drzewach) więc i człowiek jak i małpa mają tego samego przodka. A to wcale nie oznacza pochodzenia od małpy. W ten prymitywny sposób, osób nie lubiących myśleć (np. katolików), próbujesz dyskredytować to co jest już uznane przez cały świat (wykopaliska). Rusz mózgownicą.
Czy dokonując takich odkryć wykopaliskowych zauważono jakieś ślady boskiego naznaczenia? Jakoś nie. Nauka nie interesuje się istnieniem Boga. Czy chcesz czy nie chcesz. Wiara nie jest materialną dziedziną wiedzy, więc nie ma czemu zaprzeczać. Gdzie to zauważyłeś, że naukowcy wierzą w Boga? No chyba, że tacy jak Ty, wykształconych, i to kiepsko, na jedynej książce świata, która załatwia wszystkie problemy świata, Biblii.
Cytat:
Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga. Bo fakt że ktoś taki nie mieści się w zbiorze mądrości ludzi kierujacych się "rzkomo" potęgą umysłu, jest dla mnie zabawne

Co za poza! "Teraz ich dopiero zagoniłem. Siedzę na miękkim fotelu, a oni niech udowadniają." Baran i to do kwadratu jesteś. To właśnie na Tobie spoczywa niezbywalny obowiązek udowodnienia tezy, ze Bóg istnieje. Mimo dokonań naukowych, których jest coraz więcej, Boga ciągle nie ma. A my Tobie rozpartemu na miękkim fotelu mamy udowadniać, że czegoś, czego nie ma, budować dowody że czegoś nie ma. Na to trzeba dowodu?! Masz te meble pod sufitem dobrze poustawiane?! Jeśli nie ma sepulek to ja mam udowadniać, że ich nie ma? To tylko był wymysł najwspanialszego pisarza s-f Stanisława Lema. A czy czasem Bóg nie jest podobnym Twoim wymysłem???
Faktycznie jesteś Kapeć.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
28-07-2018 01:04 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
Co za poza! "Teraz ich dopiero zagoniłem. Siedzę na miękkim fotelu, a oni niech udowadniają." Baran i to do kwadratu jesteś. To właśnie na Tobie spoczywa niezbywalny obowiązek udowodnienia tezy, ze Bóg istnieje. Mimo dokonań naukowych, których jest coraz więcej, Boga ciągle nie ma. A my Tobie rozpartemu na miękkim fotelu mamy udowadniać, że czegoś, czego nie ma, budować dowody że czegoś nie ma. Na to trzeba dowodu?! Masz te meble pod sufitem dobrze poustawiane?! Jeśli nie ma sepulek to ja mam udowadniać, że ich nie ma? To tylko był wymysł najwspanialszego pisarza s-f Stanisława Lema. A czy czasem Bóg nie jest podobnym Twoim wymysłem???

   Ale Ty nie musisz (ani ja) niczego udowadniać !
(Chyba, że możesz)...
Czy możesz udowodnić ( nieee ja nie potrzebuję dowodu...) Wykazać w racjonalny sposób jak to się stało,że mogę z Tobą rozmawiać ? CO wybuchło, kiedy, dlaczego i jaki to ma wpływ na teraźniejszość? Przecież bycie A-TEISTĄ nie jest zawieszone w próżni. Oznacza, że WIERZYSZ (że nie MA żadnego Boga) lub NIE WIERZYSZ, że istnieje jakikolwiek BÓG.
Jeżeli 1: To nie mamy o czym gadać, bo jesteś tak samo religijny jak każdy inny religiant,
2: MUSISZ mieć jakiś pogląd na temat "skąd się wzięliśmy, dokąd zmierzamy, itd.:
(możesz nie mieć ale wtedy Jakakolwiek Twoja wypowiedź w danym temacie jest absolutnie bez sensu...)
Cytat:
A czy czasem Bóg nie jest podobnym Twoim wymysłem???

Może jest... Ale czy czasem "wielki wybuch" NIE jest podobnym TWOIM wymysłem?
Stary... Wiesz jak to było, jak to się stało, że tu jesteśmy" ? MÓW.
Z chęcią posłucham... Natomiast z NIECHĘCIĄ posłucham, że jestem "GUPI" a Ty wiesz lepiej...

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
Wenancjusz (16441 punktów)
Jeszcze raz przytoczę to co napisał Pan Kapeć
"Czekam aż ktoś udowodni w tym wątku że nauka przeczy istnieniu Boga. Bo fakt że ktoś taki nie mieści się w zbiorze mądrości ludzi kierujacych się "rzkomo" potęgą umysłu, jest dla mnie zabawne"

Co więc powiesz o wypowiedzi Kapcia, zwłaszcza drugiej jej części? Kapeć NIE WIERZY więc nie może być religiantem? Nie wierzy więc w możliwości nauki? Nauka to dziedzina tworzona przez ludzi, też i życia.

>   Ale Ty nie musisz (ani ja) niczego udowadniać !
>(Chyba, że możesz)...

Czy dopatrzyłeś się u mnie do skłonności udowadniania? Takiego dowodu/przewodu myślowego nie ma. Opierając się nawet o definicyjne określenie dowodu, nie można zrobić założeń by tezę o Bogu udowodnić. "Pan Kapeć" wyraźnie nakierowuje swoją wypowiedzią uwagę nie tyle ad persona co na naukę (w moim odczuciu całą), która nie przeczy istnieniu Boga. Tak to zrozumiałem. Pisałem już kiedyś, że "wiedza" o Bogu nie jest żadną dziedziną nauki z tego choćby względu, że naukę cechuje oparcie na obserwacji, powtarzalnych doświadczeniach i szukania uzasadnień bazujących na dotychczasowym doświadczeniu. W przypadku Boga jest to niemożliwe z racji narzuconych, niezmiennych dogmatów. Stąd i różnica. Nauka nie posiada cechy niezmiennej i zależna jest od nowych odkryć. W religii tego nie ma. Stąd śmiało można powiedzieć, że w przeciwieństwie do religii jest otwartą i żywą.
Reasumując więc nauka wg Pana Kapcia i ku jego zmartwieniu pewnie, nigdy nie będzie przeczyła istnieniu Boga.

>Czy możesz udowodnić ( nieee ja nie potrzebuję dowodu...) Wykazać w racjonalny sposób jak to się stało,że mogę z Tobą rozmawiać ?

Tego pytania, przyznam nie rozumiem. W jakiej teraz sferze się znalazłeś? O czym rozmawiamy?

>CO wybuchło, kiedy, dlaczego i jaki to ma wpływ na teraźniejszość? Przecież bycie A-TEISTĄ nie jest zawieszone w próżni. Oznacza, że WIERZYSZ (że nie MA żadnego Boga) lub NIE WIERZYSZ, że istnieje jakikolwiek BÓG.

Zdumiewająca retoryka. Żaden najwyższej klasy scholastyk by się jej nie powstydził.
Określasz mój stosunek do spraw braku wiedzy o Bogu/Bogach, operując/manipulując słowem "WIERZYSZ" w różnej konfiguracji zdaniowej. Wygląda to tak jakbyś wytykał logiczne ułomności językowe, mówiące w zasadzie to samo, jednak wnioski wysnuwane mogą być zupełnie różne. Problem ma jednak zupełnie szerszą naturę. Wiara jako taka jest przypisana ludzkiej psychice od czasu powstania ludzkiego gatunku i ma niestety prawo racji bytu. Np. wierzę że drużyna Lech Poznań wygra ten mecz i ta wiara/przeświadczenie nie stanowi podstawy do tworzenia religii. No bynajmniej u mnie na tym etapie. Ty jednak jednoznacznie określiłeś:

>Jeżeli 1: To nie mamy o czym gadać, bo jesteś tak samo religijny jak każdy inny religiant,

na podstawie słowa WIERZYSZ(że nie MA żadnego Boga). Wychodzi tak jakoś na sprzeczność.

>2: MUSISZ mieć jakiś pogląd na temat "skąd się wzięliśmy, dokąd zmierzamy, itd.:
>(możesz nie mieć ale wtedy Jakakolwiek Twoja wypowiedź w danym temacie jest absolutnie bez sensu...)

Oczywiście, że mam, ale to co napisałeś nie ma znaczenia praktycznego. Przeważnie jest tak, że im mniej się wie tym więcej się gada. A moje przekonania wynikają z tego, że dopuściłem do mojego widzenia świata właśnie wiedzę nie zajmującą się sprawami boskimi (czego za błąd nie uważam).

>Cytat:
A czy czasem Bóg nie jest podobnym Twoim wymysłem???

>Może jest... Ale czy czasem "wielki wybuch" NIE jest podobnym TWOIM wymysłem?

Już nie. Jest to jedna z hipotez opartej na obserwacjach (fizyka), symulacjach (komputery), wyliczeniach (matematyka) czyli wyraźnych sugestiach/postępie wiedzy, która nie jest zamknięta. Zatrąciłeś, może niechcący, o naukę, której nie mam podstaw łączyć z religią.

>Stary... Wiesz jak to było, jak to się stało, że tu jesteśmy" ? MÓW.
>Z chęcią posłucham... Natomiast z NIECHĘCIĄ posłucham, że jestem "GUPI" a Ty wiesz lepiej...

Pomijam, że wtrąciłeś się do rozmowy, stąd i zaskoczenie określeniem "GUPI". Któż nie chciałby by mówiono o nim bez przerwy "MĄDRY"? Zamiast Twojego "kuszącego" "MÓW" polecałbym raczej umiar i dochodzenie samemu do pewnych prawd. Daje to, zaręczam wielokrotnie większą satysfakcję, jak wysłuchiwanie już wielokrotnie przetrawionej papki informacyjnej w której zawsze znajdziesz subiektywizm informatora. Materiałów ogólnie dostępnych masz sporo. Więc nie wydziwiaj, proszę.

>
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.



Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365