 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-03-2007 11:53 | kszan (559 punktów) | Mężczyzna idealny. | Michał Stanislawkiewicz w jednej ze swoich wypowiedzi nt. tego, że prawdziwych facetów coraz mniej, nakłonił mnie do poruszenia tego tematu - szeroko rozpowszechnionego w kolorowej prasie kobieco/meskiej tzn. JAKI POWINIEN BYĆ MĘŻCZYZNA IDEALNY? Gdyby chcieć rzecz ująć w syntetyczny opis cech to wychodzi na to, że łatwiej wynaleźć lek na raka niż odnaleźć taki egzemparz w populacji. No bo tak: 1. Przystojny 2. Niezależny finansowo , a jeżeli już bogaty to jak wiadomo pieniądze szczęścia nie dają (trzeba mieć jeszcze akcje, nieruchomości i złoto) 3. Czuły 4. Kochający 5. Wierny 6. Dobry w łózku 7. Wspaniały tata 8. Kochający teściową bezwarunkowo 9. Nie maminsynek 10. Wyrozumiały 11. Schludny i zadbany. 12. Inteligentny i oczytany 13. Bez nałogów And many, many more.. No drogie Panie, teraz czas na zajęcie się sprawami o podstawowym znaczeniu dla ciągłości Narodu, a nie jakimś tam rządem, inflacją, bezrobociem, ZUSEM itd. Czy te cechy to wymysły prasy kobiecej, no i jak to z tym naprawdę jest? Panowie co wy na to? Pasuje wam to? Ja z tej listy 13 wymienionych na szybko cech to spełniam pewnie ze 30% i to nie stale. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| vgray (4 punktów) | Biada mi, ugrzęzłem w punkcie 1
|
|
 | | kszan (559 punktów) | > Biada mi, ugrzęzłem w punkcie 1  >  TO NIE ELIMINACJE To nie jest tak że, jak nie 1. to kapota Nie wymieniałem ich w hierachii ważności, a może powienienem ale jej nie znam - to temat dla Pań.
|
|
|  | | Kornowski (835 punktów) | > >Biada mi, ugrzęzłem w punkcie 1  Nie przejmuj się, widziałeś kiedyś idealnego mężczyznę? Nie? Bo wymarli na skutek kiepskiego rozmnażania. Tak wynika ze słów Darwina nie moich  Taki żartobliwy ton dyskusji, a ja tu o poważnych rzeczach (nauka) piszę - no wstydzę się sam siebie. PS Ciekawe, jak ma kochać "mamuśkę" (teściową) ale nie być maminsynkiem
|
|
| |  | | AstralStorm (558 punktów) | > >>Biada mi, ugrzęzłem w punkcie 1  > Nie przejmuj się, widziałeś kiedyś idealnego mężczyznę? Nie? Bo wymarli na skutek kiepskiego rozmnażania.Pewnie nie wymarli, tylko na skutek crossing-over i innych mutacji ich cechy uległy zatarciu lub zmianie.  > Tak wynika ze słów Darwina nie moich  Tak wynika ze słów mojego podręcznika biologii  ) > PS Ciekawe, jak ma kochać "mamuśkę" (teściową) ale nie być maminsynkiem  Normalnie pewnie, opiekować się nią, spędzać z nią czasami chwilę, porozmawiać. Chociaż trudno żyje się z teściową, która non-stop próbuje się narzucać... Na szczęście to nie jest aż takie częste.
|
|
| dżony | No przecież to jest proste  Idealny mężczyzna to taki mężczyzna, że nie ma takiego mężczyzny. Najlepsza sukienka czy torebka, to też zawsze taka, której akurat nie ma w sklepie  Przecież to nic nowego
|
|
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | To ja odpowiem starym dowcipem:
Dlaczego większość kobiet bezskutecznie szuka faceta, który jest:
1. Przystojny 2. Czuły 4. Kochający 5. Delikatny 6. Pamiętajacy o imieninach 7. Pachnący dobrym dezodorantem 8. Wyrozumiały 9. Modnie ubrany 10. Wrażliwy 11. Bez nałogów?
Odpowiedź - bo każdy z tych "mężczyzn" już ma swojego chłopaka...
|
|
| Pandorra (1289 punktów) | > 1. Przystojny> 2. Niezależny finansowo ,> 3. Czuły> 4. Kochający> 5. Wierny> 6. Dobry w łózku> 7. Wspaniały tata> 8. Kochający teściową bezwarunkowo> 9. Nie maminsynek> 10. Wyrozumiały> 11. Schludny i zadbany.> 12. Inteligentny i oczytany> 13. Bez nałogówPrzystojny? A po co? Z tego tylko problemy są. "Mężczyzna nie musi być młody mężczyźnie nie trzeba urody mężczyzna się nie ma podobać nikomu mężczyzna potrzebny jest w domu" (K.Zagórski o ile pamiętam) Kochający - to chyba jest to  tak, wiem, niepoprawna optymistka
|
|
 | | AstralStorm (558 punktów) | > Przystojny? A po co? Z tego tylko problemy są.> "Mężczyzna nie musi być młody> mężczyźnie nie trzeba urody> mężczyzna się nie ma podobać nikomuTylko czemu tacy mają powodzenie, a inni znacznie mniejsze?  > mężczyzna potrzebny jest w domu"Taaa, darmowa pomoc fachowa.  > (K.Zagórski o ile pamiętam)> Kochający - to chyba jest to tak, wiem, niepoprawna optymistka  Hmm... a jaka jest definicja kochającego w/g ciebie? Bo to nie jest całkiem jasne...
|
|
|  | | Pandorra (1289 punktów) |
> Tylko czemu tacy mają powodzenie, a inni znacznie mniejsze? Znam panów o urodzie, delikatnie mówiąc "nienachalnej" którzy mają duże powodzenie. To także kwestia osobowości. > >mężczyzna potrzebny jest w domu"> Taaa, darmowa pomoc fachowa. Przeciez to żart  > >Kochający - to chyba jest to tak, wiem, niepoprawna optymistka  > Hmm... a jaka jest definicja kochającego w/g ciebie?> Bo to nie jest całkiem jasne...Wiesz, tak sie zastanawiam i dla mnie to tez nie jest całkiem jasne. Nie mówię, że zakochany, bo to stan przejściowy, ale kochający - ktoś, kto faktycznie zostanie ze mną na dobre i na złe  Wbrew temu co mówią niektóre panie, są tacy mężczyźni
|
|
| Tofik (5585 punktów) | Szczerze powiedziawszy nie chciałabym miec takiego faceta! Czy to nie straszne jeżeli facet jest taki idealny? Nigdy! Strasznie byłoby zyc z kims takim. Wystarczy miłość i możliwość dogadania się, reszta nie ma znaczenia.
Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskiNigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet.cNigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet. Nigdy na starość nie będę czytać babskich gazet.h gazet. To jest największa głupota, która niczego nas nie nauczy! Wogóle brukowce są masakryczne!
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
| Petite Violette (273 punktów) | > Michał Stanislawkiewicz w jednej ze swoich wypowiedzi> nt. tego, że prawdziwych facetów coraz mniej, nakłonił mnie> do poruszenia tego tematu - szeroko rozpowszechnionego w> kolorowej prasie kobieco/meskiej tzn. JAKI POWINIEN BYĆ> MĘŻCZYZNA IDEALNY?> Gdyby chcieć rzecz ująć w syntetyczny opis cech to wychodzi> na to, że łatwiej wynaleźć lek na raka niż odnaleźć taki> egzemparz w populacji.> No bo tak:> 1. Przystojny> 2. Niezależny finansowo , a jeżeli już bogaty to jak> wiadomo pieniądze szczęścia nie dają (trzeba mieć jeszcze> akcje, nieruchomości i złoto)> 3. Czuły> 4. Kochający> 5. Wierny> 6. Dobry w łózku> 7. Wspaniały tata> 8. Kochający teściową bezwarunkowo> 9. Nie maminsynek> 10. Wyrozumiały> 11. Schludny i zadbany.> 12. Inteligentny i oczytany> 13. Bez nałogów> And many, many more..> No drogie Panie, teraz czas na zajęcie się sprawami o> podstawowym znaczeniu dla ciągłości Narodu, a nie jakimś> tam rządem, inflacją, bezrobociem, ZUSEM itd.> Czy te cechy to wymysły prasy kobiecej, no i jak to z tym> naprawdę jest?To jest kompletny absurd wymyslony przez kobieca prase, trzeba to postawic na tym samym poziomie co roznorodne diety; to znaczy : do kosza! Nie wiem, ale mnie sie wydaje ze kryteria ady wybrac meszczyzne to jednak zaleza od osobistosci, i jest wiele wiecej innych cech wazniejszych od tych cytowanych powyzej... No ale pewnie jestem out, bo juz od dawna takiej prasy nie czytam i mam wlasnego samca pod kolderka (no offence).  > Panowie co wy na to? Pasuje wam to?> Ja z tej listy 13 wymienionych na szybko cech to spełniam> pewnie ze 30% i to nie stale.Moj ukochany spelnia 50%, teraz zastanawiam sie czy to przypadek... 
Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
|
|
 | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Hmmmm... Jak może spełniać 50%, gdy punktów jest liczba nieparzysta? No chyba, że jakieś punkty spełnia w połowie - np. nie jest inteligentem, lecz półinteligentem  Ale żarty na bok - doświadczenie uczy, że co innego werbalne stwierdzenia, a co innego praktyka - teoretycznie kobitki chcą czułego, wypielęgnowanego, delikatnego, wrażliwego, abstynenta - a gdy taki pedałkowato - eunuchowaty egzemplarz rzeczywiscie im się trafi, to go olewają i lądują na sianeczku sianie z brutalnym, obszarpanym, niedomytym, gruboskórnym, zdecydowanym, twardym, zalatującym gorzałeczką macho. "Pedałka" to często biorą sobie później na prawnego opiekuna spłodzonych z brutalem dzieci. Dowcip kursujący wśród położników: Co sądzisz o porodach rodzinnych? Cóż, jak ktoś nie był w czasie poczęcia, to niech będzie obecny przynajmniej w czasie porodu...
|
|
|  | | Petite Violette (273 punktów) | > Hmmmm...> Jak może spełniać 50%, gdy punktów jest liczba nieparzysta?> No chyba, że jakieś punkty spełnia w połowie - np. nie jest inteligentem, lecz półinteligentem  Nie jest za bardzo czysty ale jednak sie myje...  No i dla tego 50%, bo to ja wysylam go do lazienki i do golenia. > Ale żarty na bok - doświadczenie uczy, że co innego werbalne stwierdzenia, a co innego praktyka - teoretycznie kobitki chcą czułego, wypielęgnowanego, delikatnego, wrażliwego, abstynenta - a gdy taki pedałkowato - eunuchowaty egzemplarz rzeczywiscie im się trafi, to go olewają i lądują na sianeczku sianie z brutalnym, obszarpanym, niedomytym, gruboskórnym, zdecydowanym, twardym, zalatującym gorzałeczką macho.> "Pedałka" to często biorą sobie później na prawnego opiekuna spłodzonych z brutalem dzieci.No wlasnie o to mi chodzi, kobitki daja sie nabrac, bo nie wybieraja dla siebie tylko dla pozorow. W tym blad.
Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
|
|
| IQ955 (2355 punktów) | >Panowie co wy na to? Pasuje wam to? Oczywiście! Spełniam WSZYSTKIE te wymagania, a do tego jeszcze jestem "poprawny politycznie", to znaczy "przystojny inaczej", "zamożny inaczej", "inteligentny inaczej" etc.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| Paul (408 punktów) |
Zapomiales o rozmiarach czlonka. Pozdrawiam.
|
|
 | | kszan (559 punktów) | > Zapomiales o rozmiarach czlonka. Pozdrawiam.CHOLERA RZECZYWIŚCIE. Chociaż w gazetkach naukowych dla gospodyń domowych zawsze podkreślają, ze technika najważniejsza. Ale coś w tym jest bo na skrzynke emailową cały czas z całego świata dostaję setki listów z propozycją "Enlarge Your Penis".
|
|
| Dudek (190 punktów) | Znając polskie realia należaloby dorzucić... 14. Wierzący...
|
|
 | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | > Znając polskie realia należaloby dorzucić...<> 14. Wierzący...<I praktykujący. Za to według "ideałów" lewackich powinien być homoseksualistą żyjącym w związku z innym "mężczyzną" i adoptowaną dwójką chłopców, mieć czarny kolor skóry, rodziców wyznania mojżeszowego, działać w gryn-PiSie, ruchach New Age oraz organizacjach feministycznych, jeździć na wózku inwalidzkim, nosić stringi, jeść kiełki i prenumerować Gazetę Wyborczą
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | > >Znając polskie realia należaloby dorzucić...<> >14. Wierzący...<> I praktykujący.> Za to według "ideałów" lewackich powinien być homoseksualistą żyjącym w związku z innym "mężczyzną" i adoptowaną dwójką chłopców, mieć czarny kolor skóry, rodziców wyznania mojżeszowego, działać w gryn-PiSie, ruchach New Age oraz organizacjach feministycznych, jeździć na wózku inwalidzkim, nosić stringi, jeść kiełki i prenumerować Gazetę Wyborczą  > Celne uwagi!! Podobają mi się. I Boże broń mnie przed takim facetem!!! 
---
|
|
| Gosia (9452 punktów) | >JAKI POWINIEN BYĆ >MĘŻCZYZNA IDEALNY?
Jako rzecze Jan Pietrzak: " To bojownik spraw ogromnych, owładnięty ideami o znaczeniu wiekopomnym i wejrzeniu jak ze stali.To jest umysł epokowy,protoplasta czynów większych, niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym.Nieprzekupny, prosty, zacny, wielkoduszny i szlachetny.Tytan woli, czynu, intelektu."
Ciekawym jak poznać takowego orła, sokoła , bażanta polecam lekturę bestsellerowej książki autorstwa Mery Brown, "Jak zdobyć mężczyznę idealnego i co potem z tym bydlakiem zrobić"
Pozdrawiam.
|
|
| Dominik Robert Dragan (3 punktów) | >Michał Stanislawkiewicz w jednej ze swoich wypowiedzi >nt. tego, że prawdziwych facetów coraz mniej, nakłonił mnie >do poruszenia tego tematu - szeroko rozpowszechnionego w >kolorowej prasie kobieco/meskiej tzn. JAKI POWINIEN BYĆ >MĘŻCZYZNA IDEALNY? >Gdyby chcieć rzecz ująć w syntetyczny opis cech to wychodzi >na to, że łatwiej wynaleźć lek na raka niż odnaleźć taki >egzemparz w populacji. >No bo tak: >1. Przystojny >2. Niezależny finansowo , a jeżeli już bogaty to jak >wiadomo pieniądze szczęścia nie dają (trzeba mieć jeszcze >akcje, nieruchomości i złoto) >3. Czuły >4. Kochający >5. Wierny >6. Dobry w łózku >7. Wspaniały tata >8. Kochający teściową bezwarunkowo >9. Nie maminsynek >10. Wyrozumiały >11. Schludny i zadbany. >12. Inteligentny i oczytany >13. Bez nałogów
To jest wyjatkowo wypaczony obraz idealnego mezczyzny, ktory rozpowszechnia typowa "kobieca prasa". Zawsze zalamuje rece kiedy widze miesieczniki "dla prawdziwych mezczyzn" i "prawdziwych kobiet". "Logo" i "Tina" sa przeznaczone ogolem dla DANEJ PŁCI. To, iz ktos jest mezczyzna nie znaczy przeciez, ze dogada sie z drugim samcem, niekiedy o wiele lepszy kontakt zlapie z kobieta. Jest to swego rodzaju spolecznosc, ktora zazwyczaj nie ma szczegolnych zainteresowan, wiec stara sie je odszukac w taki, a nie inny sposob.
Sadze, ze ideal jako taki nie istnieje. Ponadto czlowiek idealny musialby posiadac rowniez wady - gdyz jego genialnosc niekiedy bylaby bardzo nuzaca.
1. Przystojny - jednak nie wzbudzajacy zazdrosci w partnerce 2. Niezależny finansowo , a jeżeli już bogaty to jak wiadomo pieniądze szczęścia nie dają - jednak NIE pozwalajacy zyc w CIENIU wlasnej kobiecie, ktora nie moze w tej kwestii konkurowac z mezczyzna 3. Czuły - potrafiacy odrzucic emocje w stresowych stuacjach 4. Kochający - no ok... 5. Wierny - pozwalajacy zachowac jednak swego rodzaju swobode kobiecie, ktora moze poczuc presje wywolywana przez niego
dalej chyba kazdy z Was moze dopisac kilka zdan od siebie aby przekonac sie jak ciezkie moze byc stworzenie ideała...
|
|
| mefta (480 punktów) | Próba mierzenia doskonałości mężczyzny za pomocą gazetek, testów czy innych tego typu mierników jest zabawne  Kobiety podobnie jak mężczyźni tworzą wizerunek ideału. Dziś kobieta musi być zdecydowana i twarda no i oczywiście przebojowa a mężczyzna dla odmiany delikatny, prorodzinny, naładowany emocjami, które co chwilę ujawnia. Jesli kobieta czy mężczyzna robi sobie test z uśmiechem na ustach i dla zabawy to jest ok, jednak jeżeli są osoby traktujące tego typu testy serio no to już mniej wesoło. Ile razy bym nie robiła testów mojemu lubemu wyszło, że do ideału mu jeszcze wiele wiele brakuje ale kurcze w domu to On mimo braku tych punktów "sprawdza" sie idealnie  Więc może Panom życzyć trzeba jak najmniej punktów w testach na ideał  pozdrawiam
|
|
| LEGION (3161 punktów) | A to ciekawe jest. Kiedy kobiety robią takie testy to jest OK. Gdy robią je faceci, to są seksistowskimi,traktującymi kobiety przedmiotowo, męskimi szowinistycznymi świniami!  NIE KLIKAĆ
|
|
 | | mefta (480 punktów) | :P ja wcale tego nie napisałam drogi Panie. To jest ogólnie zabawne bez wzgldęu na to, kto testy robi. wiadomo jest, że facet mimo wszystko bije każdego innego chłopa jak przyniesie "kwiotka" na 1 randkę natomiast kobieta bije wszystkich na głowę ilością wypowiadanych słów  takie testy chyba robi się żeby sobie pomarzyć bo w rzeczywistości szukamy całkiem innych partnerów bardziej ludzkich i osiągalnych  pozdrawiam
|
|
|  | | LEGION (3161 punktów) | > :P ja wcale tego nie napisałam drogi Panie. To jest ogólnie zabawne bez wzgldęu na to, kto testy robi.A ja nie pisałem, że akurat Szanowna Pani tak twierdzi. To ogólne spostrzeżenie. Zaobserwowałem taką reakcję u niektórych kobiet. NIE KLIKAĆ
|
|
| |  | | mefta (480 punktów) | Nawet my same kobiety często nie wiemy co nas spotka  (moim zdaniem) najgorsze w nas jest to, że często same nie potrafimy przewidzieć naszych reakcji. Czasem fajnie wiedzieć, że nasz facet robi testy na doskonałość (obojętnie czyjej płci dotyczą) innym razem nas to rozwściecza.  podrawiam życząc wiosennego dnia bo u mnie już słońce wyszło więc oznacza to, że dziś "babeczki" jakoś będą funkcjonwały
|
|
| J.Szulc (5723 punktów) | > Michał Stanislawkiewicz w jednej ze swoich wypowiedzi> nt. tego, że prawdziwych facetów coraz mniej, nakłonił mnie> do poruszenia tego tematu - szeroko rozpowszechnionego w> kolorowej prasie kobieco/meskiej tzn. JAKI POWINIEN BYĆ> MĘŻCZYZNA IDEALNY?> Gdyby chcieć rzecz ująć w syntetyczny opis cech to wychodzi> na to, że łatwiej wynaleźć lek na raka niż odnaleźć taki> egzemparz w populacji.> No bo tak:> 1. Przystojny> 2. Niezależny finansowo , a jeżeli już bogaty to jak> wiadomo pieniądze szczęścia nie dają (trzeba mieć jeszcze> akcje, nieruchomości i złoto)> 3. Czuły> 4. Kochający> 5. Wierny> 6. Dobry w łózku> 7. Wspaniały tata> 8. Kochający teściową bezwarunkowo> 9. Nie maminsynek> 10. Wyrozumiały> 11. Schludny i zadbany.> 12. Inteligentny i oczytany> 13. Bez nałogów> And many, many more..> No drogie Panie, teraz czas na zajęcie się sprawami o> podstawowym znaczeniu dla ciągłości Narodu, a nie jakimś> tam rządem, inflacją, bezrobociem, ZUSEM itd.> Czy te cechy to wymysły prasy kobiecej, no i jak to z tym> naprawdę jest?> Panowie co wy na to? Pasuje wam to?> Ja z tej listy 13 wymienionych na szybko cech to spełniam> pewnie ze 30% i to nie stale.Witam... wchodzę tak jakby trochę z butami, ponieważ nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi na zadany temat. Musze jednak słów kilka do autora tematu... pochwała, za dobre wypośrodkowanie! Świetnie rozegrane.. temat niby rzeka, bo ilu ludzi, tyle opinii. Dorzucę coś do tego ogródka... nie chciałabym mieć w domu ideały. Przecież wszystkie okoliczne baby leciałyby na niego a ja, biedna, musiałabym ciągle o niego "walczyć". Marzę o mężczyźnie, który da mi poczucie spełnienia wieloaspektowego, i to wcale nie kasa, piękno... on i tak jest piękny w moich oczach, bo przecież go kcham. Fajnie, jesli będzie dzielił moje pasje, albo je chociaż szanował, żeby pozwolił mi przyjrzeć się swoim zainteresowaniom... może będę mogła czas poświęcony im z nim dzilić...Potrzebuję mężczyzny, z którym będzie o czym rozmawiać, a milczenie nie bedzie bolało. Cóż...... mam kogoś takiego "na ku"... 
---
|
|
 | | J.Szulc (5723 punktów) | > >Michał Stanislawkiewicz w jednej ze swoich wypowiedzi> >nt. tego, że prawdziwych facetów coraz mniej, nakłonił mnie> >do poruszenia tego tematu - szeroko rozpowszechnionego w> >kolorowej prasie kobieco/meskiej tzn. JAKI POWINIEN BYĆ> >MĘŻCZYZNA IDEALNY?> >Gdyby chcieć rzecz ująć w syntetyczny opis cech to wychodzi> >na to, że łatwiej wynaleźć lek na raka niż odnaleźć taki> >egzemparz w populacji.> >No bo tak:> >1. Przystojny> >2. Niezależny finansowo , a jeżeli już bogaty to jak> >wiadomo pieniądze szczęścia nie dają (trzeba mieć jeszcze> >akcje, nieruchomości i złoto)> >3. Czuły> >4. Kochający> >5. Wierny> >6. Dobry w łózku> >7. Wspaniały tata> >8. Kochający teściową bezwarunkowo> >9. Nie maminsynek> >10. Wyrozumiały> >11. Schludny i zadbany.> >12. Inteligentny i oczytany> >13. Bez nałogów> >And many, many more..> >No drogie Panie, teraz czas na zajęcie się sprawami o> >podstawowym znaczeniu dla ciągłości Narodu, a nie jakimś> >tam rządem, inflacją, bezrobociem, ZUSEM itd.> >Czy te cechy to wymysły prasy kobiecej, no i jak to z tym> >naprawdę jest?> >Panowie co wy na to? Pasuje wam to?> >Ja z tej listy 13 wymienionych na szybko cech to spełniam> >pewnie ze 30% i to nie stale.> Witam... wchodzę tak jakby trochę z butami, ponieważ nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi na zadany temat. Musze jednak słów kilka do autora tematu... pochwała, za dobre wypośrodkowanie! Świetnie rozegrane.. temat niby rzeka, bo ilu ludzi, tyle opinii. Dorzucę coś do tego ogródka... nie chciałabym mieć w domu ideały. Przecież wszystkie okoliczne baby leciałyby na niego a ja, biedna, musiałabym ciągle o niego "walczyć". Marzę o mężczyźnie, który da mi poczucie spełnienia wieloaspektowego, i to wcale nie kasa, piękno... on i tak jest piękny w moich oczach, bo przecież go kcham. Fajnie, jesli będzie dzielił moje pasje, albo je chociaż szanował, żeby pozwolił mi przyjrzeć się swoim zainteresowaniom... może będę mogła czas poświęcony im z nim dzilić...Potrzebuję mężczyzny, z którym będzie o czym rozmawiać, a milczenie nie bedzie bolało. Cóż...... mam kogoś takiego "na ku"...  > ---Jeszcz raz ja - nie wiem gdzie, ale "zaginęły" moje przeprosiny za wysłanie tekstu bez korekty. Jako wytłumaczenie muszę napisać, że każdy tekst piszę z kotem na kolanach, co w dużym stopniu utrudnia pisanie. Możecie mi wierzyć. Jeszcze raz przepraszam za "niedopisania" i pozdrawiam.
---
|
|
| ewelina (33 punktów) | Hehe... chyba nie ma idealnego mężczyzny przede wszystkim dlatego, że żadna kobieta tak naprawdę nie ma do końca pewności jakiego by chciała. A cechy wybranka wybiera się dzięki zazdrości, 'ubóstwianiu', imponowaniu faceta, którego nie może się mieć (np. mąż przyjaciółki)... I to jest tak trochę jak z modą... Trzeba się przy nim dobrze czuć. Musi być cierpliwy, wyrozumiały, czuły, inteligentny oraz może przede wszystkim powinien "umieć" rozmawiać. ...ale to oczywiście tylko wg mnie. A na pewno każdy mężczyzna jest idealny dla choć jednej kobiety. Przynajmniej na początku znajomości, póki nie ma jeszcze tych ciuchów na krześle, nieumytych naczyń i puszek po piwie... 
...
|
|
 | | AstralStorm (558 punktów) | >A na pewno każdy mężczyzna jest idealny dla choć jednej kobiety.
Traf tu na nią... może być w Rumunii albo Bangladeszu.
>Przynajmniej na początku znajomości, póki nie ma jeszcze tych ciuchów na krześle, nieumytych naczyń i puszek po piwie...
Pewnie są, tylko o tym się nie myśli i na to się nie patrzy, a i w/wym chce się pokazać z jak najlepszej strony. Taka wersja demo - mniej niedoróbek, bo mniej treści.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | > >A na pewno każdy mężczyzna jest idealny dla choć jednej kobiety.> Traf tu na nią... może być w Rumunii albo Bangladeszu.> >Przynajmniej na początku znajomości, póki nie ma jeszcze tych ciuchów na krześle, nieumytych naczyń i puszek po piwie...> Pewnie są, tylko o tym się nie myśli i na to się nie patrzy, a i w/wym chce się pokazać z jak najlepszej strony. Taka wersja demo - mniej niedoróbek, bo mniej treści.Czy nie uważacie, że idealny mężczyzna byłby niesamowicie nudny? Ktoś to już tutaj napisał. Poza tym, dla takiego idealnego potrzebna jest druga idealna... miłe panie, czy uważacie się za idealne? Bo ja nie. I całkiem mi dobrze z moimi "niedoróbkami". Nie szukam więc tego idealnego, ale takiego, który pokocha mnie z moimi wadami (?). Dużo ciekawiej zapowiada się takie życie, gdy dwa żywioły starają się ułożyć coś nowego, dobrego, trwałego.I w miarę pokonywania stosów ubrań na krześle... (nie tylko Jego ubrań), codziennie składamy ten nasz świat od nowa, jedno dla drugiego. A wieczorem, zmęczeni "użeraniem się" z codziennością, siadamy razem, koło siebie, szczęśliwi, że mamy obok kogoś bliskiego, raczymy sie piwem i jesteśmy szczęśliwi.......... I po co mi ideał? Pozdrawiam.... i nikt nie przepada. Przecież pewien wspaniały filozof już całe wieki temu napisał, że te poszukiwania "zorganizował" nam niejaki Zeus (szuja wredna!) dzieląc ludzi ze strachu na połówki. Mamy więc w perspektywie znalezienie tej swojej połówki. Tylko żebyśmy umieli wyciągnąć po nią rękę. 
---
|
|
| |  | | mefta (480 punktów) | idealny znaczy ten do "naprawy" i na tym to wszystko polega
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | > idealny znaczy ten do "naprawy" i na tym to wszystko polega  Chyba do końca nie znalazłam "złotej myśli" zawartej w wypowiedzi. Dalej, uparcie będę twierdzić, że nie potrzeba ideałów. Jeśli mnie kocha, to dobrze. 
---
|
|
| Brunhilda Jasnogórska (328 punktów) | Trochę późno się zjawiłam (to ze względu na moją kilkutygodniową obecność w rejonie świata, nie uszczęśliwionym jeszcze przez internet), ale nie odmówię sobie tej przyjemności i postaram się opisać mężczyznę doskonałego. Uwaga, zaczynam rzeźbić pomnik. Otóż ma teraz 32 lata, 174 cm wzrostu, 70 kg czystego mięska, stalowo-niebieskie oczy i kosmate nogi bardziej krzywe niż dowolnie wybrany 100% cowboy. Z całą pewnością nie był, nie jest i już chyba nigdy nie będzie Bradem Pittem, Tomem Crusem czy Orlando Bloomem, a w kategorii piękny brzydal a la J-P. Belmondo też by chyba nie miał żadnych szans. Nie sądzę, iżby jakakolwiek biała dziewczyna, mijając go na ulicy, zawiesiła na nim oko na dłużej niż sekundę, o miłości od pierwszego wejrzenia nawet nie wspominając. Nigdy nie trafi z pewnością na żadną rozkładówkę. Ewentualnie na plaży dla nudystów być może miałby jeszcze jakieś szanse ze względu na kształt tyłeczka i te beztłuszczowe mięśnie - nie za duże, ale dobrze zarysowane. Aha, jeśli o męski czuły punkt chodzi, to wielkościowo jest grubo poniżej średniej europejskiej o afrykańskiej nawet nie wspominając (mam nadzieję, że mi tu teraz nie zajrzy przez ramię), a do tego jest już prawie półłysy. Ubiera się w byle co, ale czysto. Zbytnią schludnością nie grzeszy. Bielizny nie nosi w ogóle. Myje się ani częściej, ani rzadziej niż przeciętny homo sapiens obdarzony penisem. Rączek pianisty nie ma, raczej łapy kowala i to ze wszystkimi stawami powybijanymi (gra w piłkę ręczną). Paznokcie - wiecznie pokiereszowane i postrzępione (lubi grzebać w urządzeniach mechanicznych). Zęby - perfekcyjne, bo sztuczne (chwali się, że te prawdziwe sam Czerkawski mu wybił na treningu). I teraz, po napisaniu takiego pięknego paszkwila powinnam się chociaż trochę zawstydzić. Tylko że jest pewien mały szkopuł. Mimo, iż jego powłoka doczesna z pewnością nie powala na kolana - facet ma niesłychane powodzenie u kobiet (a także dzieci i zwierząt). Odkąd pamiętam płeć piękna nie potrafiła mu się oprzeć. Niezależnie od wieku i koloru skóry, po bliższym zapoznaniu z nim kobiety albo mdleją z oczarowania, albo płoną z pożądania. Tysiące razy usiłowałam sobie (często w szerszym żeńskim gronie) to jakoś racjonalnie wytłumaczyć i wiem, że... nic nie wiem. Podejrzewam, że za jego doskonałe notowania u kobiet w co najmniej 50% odpowiadają feromony. Skąd taki wniosek (być może całkowicie błędny)? Stąd mianowicie, że czarnoskóre czy też ciemnoskóre dziewczęta dostają przy nim małpiego rozumu (w drugą stronę to też działa, niestety) mimo, że ich raczej nie czaruje swoją zabójczą elokwencją, ogromną wiedzą ogólną, znajomością literatury i oczytaniem (z angielskim sobie nawet radzi, ale nie jest to na pewno angielski salonowy, zresztą trudno byłoby w Afryce czy Brazylii spotkać kogokolwiek posługującego się wyszukanym, górnolotnym językiem i rozprawiającego z pasją na temat literatury europejskiej na ten przykład). 8 lat temu tylko słyszałam o jego wyczynach w Brazylii i mimo, że już wtedy mniej więcej wiedziałam czego się po nim spodziewać myślałam, że wszelkie opowieści o nim były przynajmniej lekko podkolorowane. Potem widziałam go w Afryce i się zawstydziłam. Byłam świadkiem tego, jak celniczki na lotnisku w Ghanie zatrzymały go na 2 godziny po to tylko, żeby mu się gapić w oczy przez te dwie godziny i następnie oświadczyć, że koniecznie muszą mieć z nim dzieci. Widziałam jak przeprowadza konwoje ciężarówek przez wojskowe posterunki w Nigerii obsadzone przez kobiety, bez zapłacenia chociażby centa łapówki podczas gdy normalnie łapówy liczy się tam w milionach naira. Wysiadał z ciężarówki, zamieniał z dziewczyną trzy słowa, ona wybuchała śmiechem i kolumna mogła jechać dalej. Nikt inny tego nie potrafił i już nawet nikt się nie zakładał, czy po raz kolejny mu się uda, czy może wreszcie zaliczy pierwszą porażkę. Widziałam jak na ulicy dziewczyny go zaczepiają z byle powodu (jako pretekst służyło nawet logo na jego spodenkach, a gdyby tego nie było, to wystarczyłby pewnie pieprzyk na jego łydce), byle tylko zamienić z nim słowo; jak straganiarki chcą mu sprzedawać swój towar za pół ceny. Wtedy już byłam pewna, że to, iż kilka lat wcześniej Brazylijki przekazywały go sobie z rąk do rąk znajdując się w stanie permanentnego nim zauroczenia było faktem, tak samo jak to, że wszędzie, gdzie się pojawiał cichodajki udzielały mu kredytów liczonych w tysiącach dolarów, wierząc mu na słowo, że kiedy będzie miał pieniądze, to im odpłaci z nawiązką. Kiedy miał, to faktycznie odpłacał z ogromną nawiązką, ale sam fakt, że dziewczyny bezkrytycznie wierzą mu na słowo robi niesamowite wrażenie. Szczególnie murzynki do niego lgną. Nienawidzi prezerwatyw i wystarcza jedno jego zapewnienie, że jest całkowicie zdrowy i że wie jak to robić, żeby dziecka nie zrobić, aby dziewczyna mu zaufała w 100% i zapomniała o prezerwatywie (kolejny fakt: gdyby brał udział w badaniach Durexa podniósłby pewnie średnią ilość partnerek przypadających na przeciętnego Polaka o jakieś dobre 5%, nigdy nie użył prezerwatywy i dzieci zrobił dokładnie wtedy, kiedy chciał, a nawet płeć dzieci odpowiada temu, co sobie zaplanował). W łóżku cieszy się doskonałą kondycją fizyczną. I nie chodzi tutaj o zdolność do wielokrotnego szczytowania. Pod tym względem wypada przeciętnie i zazwyczaj wystarcza mu jeden raz, ale za to nie jest to marne Coelho'we 11 minut, a wręcz czasami bywa 11 godzin. I założę się, że niejedna dziewczyna dosłownie wyła pod nim i darła pościel, a nazajutrz zakwasy nie pozwalały jej ustać na własnych nogach. Na białe dziewczyny aż tak nie działa samą swoją fizyczną obecnością, ale za to wystarczy, że się odezwie, a nie daj boże napisze jakiś list i już panie są w siódmym niebie. Takiej słodzizny aż do porzygania jak on, to nawet J.L.Wiśniewski nie jest w stanie spłodzić. Kiedyś nie wierzyłam, że po przeczytaniu, zwykłego niby, listu człowiek może się rozpłakać, a nawet wpaść niemal w histerię. Teraz to wiem.
|
|
| Brunhilda Jasnogórska (328 punktów) | Ciąg Dalszy, ciekawe ile mi tego jeszcze wyjdzie?
Ma doskonałe wyczucie chwili i jest wirtuozem, jeśli chodzi o grę na kobiecych emocjach. W liceum miał olbrzymi kredyt zaufania u mam wszystkich koleżanek, ale też koleżanki trochę mniej go interesowały niż ich mamy. Przyprawił rogi przynajmniej połowie męskiego grona rodziców swoich rówieśników, a także sporej liczbie sąsiadów (jego matka miała przerypane, że się tak brzydko wyrażę, użerając się z bezsilnymi, rozjuszonymi rogaczami z sąsiedztwa), z powodu czego musiał sobie kupić duuużego psa obronnego, bez którego z domu się nie ruszał. On sam twierdzi, iż to właśnie czterdziestokilkuletnie kobiety są kwintesencją kobiecości i erotyzmu i to im zawdzięcza to, iż potrafi myśleć jak spełniona, dojrzała fizycznie i emocjonalnie kobieta, która dokładnie wie czego chce od życia. I to jest chyba właśnie to. On jest mężczyzną i robi dokładnie wszystko to, co robi najprzeciętniejszy facet, ale poza tym potrafi myśleć po kobiecemu i wie jak kobietami manipulować, aczkolwiek robi to jak 17-stoletni czterdziestolatek - spokojnie, dyskretnie, uroczo, z polotem i łatwością, a jednocześnie dziecięcą naiwnością i wiarą w to, że kobiety stanowią tą lepszą część wszechświata. W męskim gronie żłopie piwsko, upija się do prawie nieprzytomności, sika do umywalki, wymiotuje przez okno, opowiada chamskie i świńskie dowcipy, śmieje się do rozpuku z takichże, i klnie jak szewc, ale nigdy w przytomności kobiety nie wymsknęło mu się coś cięższego od "kurde". Nigdy nie padło żadne hasło o najlżejszym chociażby odcieniu homofobicznym, szowinistycznym czy rasistowskim i w tych kwestiach jest absolutnie bezkompromisowy. Nie ma uprzedzeń do nikogo i kobiety najlżejszych nawet obyczajów czują się w jego towarzystwie jakby były co najmniej księżniczkami Monako. Narkotyki - bardzo rzadko i tylko pod opiekuńczym okiem jakiejś koleżanki. Nigdy nie dał się kobiecie przyłapać w stanie niedyspozycji wynikającej z nadmiernego stężenia etanolu we krwi. Jeśli ma ochotę obejrzeć pornolka zaaranżuje wszystko tak, że to właściwie dziewczyna prosi o wieczorny seansik. Nie przepada za teściową i opowiada o tym tak, że teściowa śmieje się do rozpuku. Za teściem nie przepada, i vice versa, ale się nawzajem szanują. Nie ma co liczyć na to, żeby w środku nocy wstał do płaczącego dziecka, ale kiedy w czasie długodystansowego lotu francuskojęzyczna matka nie radzi sobie z dwójką dzieciaków, a poirytowani pasażerowie do spółki ze stewardesami zgrzytają zębami i najchętniej udusiliby całą trójkę i wyrzucili z samolotu bez spadochronów on - znający po francusku 3 słowa na krzyż - z uśmiechem na twarzy rozbawia jedno dziecko, pomaga przebrać drugie, przy czym zostaje obsikany, po czym przekonuje stewardesę, że jednak powinna podgrzać to mleko o jeszcze kilka stopni. I po pół godzinie wszyscy śpią, a ciemnoskóra mamusia ma wrażenie, że nawiedził ją właśnie biały anioł. Kiedy ogląda mecz siatkówki czy tenisa nie ma żadnego sposobu, żeby go zmusić do pójścia z psem na spacer, ale kiedy psa ukąsiła żmija pokonał w ciągu 1,5 godziny jakieś 10 kilometrów z 50-ciokilogramowym cielskiem na rękach. I zdążył dotrzeć do weterynarza na czas, chociaż sam chyba nie wierzył, że się uda. Przez cały rok nie umyje po sobie jednego kubka, ba, nawet do zmywarki go nie włoży, ale kiedy widzi, że naprawdę ze mną źle z jakiegoś powodu, następuje cudowne przeobrażenie i okazuje się, że mam w domu lekarza, pielęgniarkę, kucharkę, opiekunkę do dzieci, sprzątaczkę, chłopca na posyłki, masażystę, psychoterapeutę i przytulankę w jednej osobie. Skarpetki porzuca za kanapą, koszulki rozwiesza po drzwiach, ogryzki zostawia w doniczkach, pestki na parapetach, a łupiny ze słonecznika obrzydliwie wypluwa do szklanki, ale za to robi wszelkie możliwe zakupy i, uwaga! - sika na siedząco. Nie jest to, co prawda, przejawem altruizmu, jak sam mówi, gdyż w ten sposób sam sobie oszczędza roboty - to on sam zawsze stawia sobie za punkt honoru dbanie o czystość ubikacji i łazienek, z których korzysta - niemniej jest to odruch sympatyczny, odnotowany i doceniony. Potrafi być bardzo nieprzyjemny w stosunku do osób zachowujących się agresywnie. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby się wdał w jakąś bójkę, zresztą warunki fizyczne nie pozwalają mu, konkurować z taką chociażby Agatą Wróbel, niemniej ma w sobie coś, co odstrasza potencjalnych agresorów. Kiedyś gdzieś czytałam, że podczas kręcenia Listy Schindlera Żydów, byłych więźniów obozu w Płaszowie, zaproszonych na plan filmowy, przerażał wzrok Ralpha Finnesa i może właśnie zimny wzrok jest kluczem do zagadki? Jeśli tak, to dochodzi do niego jeszcze spokój i bezprzykładna bezczelność. Kiedy jest zaczepiany, albo staje w czyjejś obronie, wdaje się w utarczkę słowną i logiką swojej argumentacji oraz absolutnym opanowaniem wyprowadza oponenta z równowagi. Widok czegoś takiego może być naprawdę żenujący. Stoi takie chuchro naprzeciwko wściekłego, dwa razy większego faceta, wymyśla mu od bezmyślnych prymitywów i nie cofnie się o krok, a tamten dosłownie dostaje szewskiej pasji, wszystko się w nim gotuje i nie uderza tylko dlatego, że... nie wiem, ale im bardziej traci nad sobą kontrolę, tym żałośniej wygląda, bo zaczyna dosłownie toczyć pianę z pyska i widać całą jego bezsilność. Takie sceny są naprawdę odrażające.
|
|
| Brunhilda Jasnogórska (328 punktów) | Niepozorny facecik, który mógłby jeździć porsche albo ferrari, gdyby tylko chciał, ale z reguły pomyka po mieście rowerem, a na dłuższych dystansach zadowala się fiatem. Mógłby onieśmielać otoczenie bielutkimi kołnierzykami, błyszczącymi bucikami i garniturami od najlepszych krawców (finanse mu na to pozwalają), a nie wkłada na siebie z reguły nic bardziej dystyngowanego od flanelowej koszuli; być może dlatego, że na kobietach największe wrażenie robi, kiedy wygląda jak wyjęty z najkoszmarniejszej amerykańskiej reklamy - upaprany w smarach opalony młodzieniaszek z zakasanymi rękawami, wyłażący spod rozlatującej się ciężarówki, albo milczący, zakurzony cowboy zeskakujący ze swojej kobyły - śmierdzący koniem, ale przez to jeszcze bardziej podniecający. Facet, który mógłby się zatrzymywać w pięciogwiazdkowych Sheratonach i Hiltonach, a nigdy tam nie był, bo woli rachityczne lepianki tubylców, w których godzinami komplementuje starania pani domu i chwali jej zaradność tudzież kuchnię. Jeśli na ulicy jakaś dziewczyna wpadnie mu w oko jest pewne, że za chwilę dostanie 117 róż (chociażby miał obejść 10 kwiaciarni w ich poszukiwaniu) i spędzi z nim przynajmniej godzinkę w najbliższej kawiarni. Kiedyś koleżanka w lekko pijanym widzie wspomniała na jakiejś imprezie, że bardzo spodobała jej się scena z jakiegoś filmu, w której kilkudziesięciu kawalerzystów w strojach adamowych gnało na koniach wzdłuż morskiej plaży. Towarzystwo jednym uchem to przyjęło, drugim wypuściło, a jemu (nie mam pojęcia jak wyczuł, że było to dla niej tak istotne), półtora roku zajęło zorganizowanie wszystkiego i choć morskiej plaży na Śląsku nie usypał, na swoje urodziny dziewczyna się popłakała, bo dostała ambonkę nad brzegiem rzeki, z której mogła obserwować kilkukilometrową szarżę dwudziestu nagich chłopów, którzy ostatecznie zrobili na swoich koniach wpad do rzeki u jej stóp. Mała rzecz, a roztkliwia. Jego zdolności wokalne plasują go gdzieś pomiędzy rozochoconym knurem, a zdesperowaną marcową kotką, a mimo to założył zespół złożony z osobników dorównujących mu talentem i, o ile uda im się zsynchronizować i zebrać do kupy, dają jeden koncert rocznie - z okazji dnia kobiet - którym niezmiennie doprowadzają swoje małżonki i partnerki do łez. Z całą pewnością nie jest duszą towarzystwa. Zatańczyć nie potrafi nawet chodzonego. Do opowiadania kawałów talentu nie ma definitywnie. Można śmiało powiedzieć, iż jest typem wyjątkowo aspołecznym, który w trakcie imprez rozbawia co najwyżej dzieciarnię (i wychodzi mu to znakomicie) i psiarnię (to wychodzi mu jeszcze lepiej). Kiedyś, po kilku eksperymentalnych nocach spędzonych w towarzystwie więcej niż jednej partnerki doszedł do wniosku, że seks zbiorowy jest fajny, ale dla człowieka "magiczną liczbą chwilową" jest 2 i w żadnej innej konstelacji się człowiek nie jest w stanie tak doskonale zrealizować zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Uzasadnienie: największym jego zmartwieniem było to, jak obdzielić sobą partnerki tak, żeby żadna z nich nie czuła się potraktowana gorzej, czy też inaczej niż pozostałe. Podchodził do tej kwestii bardzo poważnie. Nie ma też - poza jednym wyjątkiem, a właściwie dwoma - zdolności przywódczych. Dyrygowanie ludźmi nie jest z jego domeną tak samo jak praca w jakichkolwiek ansamblach. Grając w piłkę ręczną, nożną czy hokeja występuje zazwyczaj na pozycji bramkarza, aczkolwiek ta jego cudowna, magiczna dwójka daje o sobie znać od czasu do czasu. Ma dwóch czy trzech kumpli, z którymi rozumie się podczas gry bez słów. Zwłaszcza w hokeju to widać. Kiedy są w formie i rozgrywają akcje, to aż miło patrzeć, jak jedna idealnie zgrana para wręcz rozbija w pył całą drużynę przeciwną. A wyjątki "wodzowania" to po pierwsze kobiety, oczywiście. Oddają się pod jego opiekę dobrowolnie i całkowicie. A po drugie - sytuacje kryzysowe. W dramatycznych okolicznościach sprawdza się znakomicie. Zawsze myśli o tym wszystkim, o czym inni zupełnie zapomnieli. Spokojnym głosem wydaje polecenia i wszyscy go słuchają, włącznie z przełożonymi. Włącza mu się jakiś obwód w mózgownicy i potrafi przejąć totalną kontrolę nad wszystkim i wszystkimi. W jego opiniach z pracy ta cecha zawsze jest wyszczególniona na pierwszym miejscu: "działając w warunkach ogromnego stresu psychicznego i fizycznego wykazuje ponadprzeciętną zdolność oceny sytuacji i podejmowania decyzji adekwatnych do zaistniałych okoliczności" (moje tłumaczenie z angielskiego). Przy nim się po prostu można czuć bezpiecznie w każdych warunkach. W niczym nie jest mistrzem świata, ale ma taką wiedzę i umiejętności, i zdolność ich wykorzystywania, że równie dobrze może być strażakiem, jak i ratownikiem medycznym. Mógłby być pilotem myśliwca, albo autorem romansideł. Doskonale sprawdza się przy porodach. Siła jego spokoju jest niesamowita. Znacznie lepiej niż pielęgniarki wspomagane monitorkiem wyczuwa rytm skurczów i trzymając jedną dłonią dłoń rodzącej, a drugą kładąc na jej brzuchu patrzy jej w oczy i mówi: teraz Kotku, i jeszcze raz, świetnie, i jeszcze trochę, tak jest, jeszcze raz, świetna jesteś, spróbuj jeszcze trochę, doskonale, i jeszcze troszeczkę... Szepcze taką mantrę i przestaje się słyszeć jazgot pielęgniarek, zrzędzenie lekarki i wszystko inne. Po prostu się rodzi. A jeśli ktoś zna realia afrykańskie, to szybko dojdzie do wniosku, że dla tamtejszych kobiet jest po prostu bogiem, będąc takim, jakim jest. Bardzo mało mówi, ale kiedy coś powie w szerszym gronie, to już powie. Jest wtedy śmiertelnie poważny, a wrażenie zostawia po sobie piorunujące. Płakał jak bóbr jako dziecko, oglądając kreskówkę o Lisku Vuk'u, a teraz roni rzewne łzy ilekroć ogląda "Love Story" i "Co Się wydarzyło w Madison County", albo kiedy słucha "Ave" Mirosława Czyżykiewicza.
|
|
| Brunhilda Jasnogórska (328 punktów) | Jest znakomitym słuchaczem i za to go kobiety uwielbiają. Bo on nie gada, tylko słucha. Potrafi tak godzinami. I słyszy, co się do niego mówi. Reaguje na to, co słyszy, a przy okazji nie udziela cholernych złotych rad. Rejestruje wszystko i czasami dużo później, w najmniej spodziewanym momencie daje znać o sobie to, że kiedyś słuchał bardzo uważnie. I patrzy na kobietę tak, że ciarki przechodzą. Źrenice ma czasami tak rozszerzone, że te jego stalowo-zimne oczy stają się czarne i błyszczące, i wydzielają wtedy tyle energii, że... no, że... nie da się tego opisać. Można się tylko w nich utopić. Wiele dziewczyn podejrzewało go o podstępne stosowanie atropiny, ale to nie jest atropina. To po prostu jego fizjologia. Nie wiem, na czym to polega, ale tym swoim wzrokiem potrafi w 5 minut z szarej myszki zrobić królową balu. Kiedy się tak patrzy po prostu chce się być przez niego rozebraną i mocno, mocno przytuloną i zjedzoną w trybie natychmiastowym. I jest niezwykle lojalny. Zawsze i wszędzie, ale ze szczególnym uwzględnieniem kobiet. Kiedy wychodzi gdzieś z dziewczyną jego partnerka ma 100% pewność, że jest centralnym punktem jego świata. Niezależnie od tego jak kurtuazyjnie czy poufale odnosi się do innych kobiet wszystkie one zdają sobie doskonale sprawę, że to ona jest tutaj jego królową. I zazdroszczą jej. To widać wyraźnie. Zwłaszcza tego, że gapi się w nią jak w obrazek. Zastanawiają się intensywnie, co też on może w niej widzieć, a ona czuje, że nic poza nią w tej chwili się dla niego nie liczy. I też nigdy, jak twierdzi, inicjatywa nie była po jego stronie. Można mieć co do tego mieszane odczucia, ale fakt faktem: mimo, że panienki mógłby kłaść hektarami nigdy nie zachowuje się wobec kobiet ani arogancko, ani pyszałkowato. Studiuję go od... - łał, teraz sobie policzyłam ile to już czasu - 19 lat i nie dopatrzyłam się w jego relacjach z kobietami ani grama próżności. Wręcz przeciwnie, często sprawia wrażenie zaskoczonego, zdumionego, zawstydzonego. Ani grama zarozumiałej, przemądrzałej pewności siebie. Nie słyszałam o dziewczynie, którą on by wciągnął do łóżka. To on jest wciągany. I dopiero wtedy przejmuje inicjatywę. I jest niezwykle cierpliwy. Nie sądzę, żeby dziewczyny kiedykolwiek czuły się przy nim zmuszane do czegokolwiek; nigdy nie odczuwa się przy nim - nie wiem jak to nazwać - wewnętrznego przymusu psychicznego? Wszystko, co się chce z nim robić, a chce się mnóstwo, robi się dlatego, że się chce, a nie z żadnego innego powodu. Pozostawia kobiecie absolutną swobodę wyboru. Efekt jest taki, że nawet kiedy mu się czegoś odmawia, można się czuć zupełnie komfortowo, bo niezależnie od tego, czy się mówi "tak", czy "nie" on jest tak samo zadowolony z decyzji. O seksie gawędzi się z nim jak o pogodzie. Może dlatego, że jest niezwykle tolerancyjny i bezpruderyjny i chyba nie da się go w tych sprawach zaskoczyć już niczym, a poza tym wzbudza w ludziach przeogromne zaufanie. Kilka lat temu zdarzyło się coś przekomicznego. Otóż moja babcia wylądowała w szpitalu i spędzając tam kilka tygodni zapoznała się bliżej z księdzem po tymże szpitalu grasującym. Ponieważ wysiłki babci na rzecz nawracania grzeszników na właściwą drogę życia są nieustające, namówiła księdza - młodego chłopaka tuż po seminarium - na próbę podjęcia z moim bohaterem dyskusji edukacyjno-nawracającej. Jako, że damom się nie odmawia, zwłaszcza tym starszym, termin i miejsce spotkania zostały ustalone i panowie pogaworzyli sobie parę godzin, podczas których księżulo zdążył się wyspowiadać z tego, iż jest homoseksualną dziewicą na straszliwym głodzie i prowadzi właśnie intensywne poszukiwania jakiegoś młodego męskiego ciałka. Babci oszczędziliśmy zaskakującej prawdy o krzewicielu wartości chrześcijańskich - zresztą i tak by nie uwierzyła - duszpasterz został uspokojony, rozgrzeszony, dostał krzyżyk na drogę i życzenia wszelkiego powodzenia. Sytuacja kuriozalna i raczej nie spotykana w przypadku kobiet, aczkolwiek na temat szeroko pojętego żeńskiego życia intymnego mogłam się od niego całkiem sporo dowiedzieć, dzięki czemu czuję się dużo raźniej, bo teraz postrzegam siebie na szerokim tle kobiecego erotyzmu, a nie jako pojedynczy egzemplarz zawieszony w pustej otchłani niepewności, domysłów i dociekań. Dobra, kończę piać te peany i spadam z dzieciakami na spacer.
|
|
| Gość (7 punktów) | Zupełnie nie rozumiem, po co wyliczać tak wiele rzeczy, skoro wystarczy napisać, że to ja jestem ideałem.  A propos tematu, tyle o tym gawędzenia, jakiego to kobieta by mężczyzny spotkać nie chciała, a potem i tak sobie wybiera tego najodleglejszego marzeniom. Wyobrażenia swoje, życie swoje (:. at-sport.com.plwww.actionmag.net
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|