Wiem, że wielu ten wątek nie spodoba się choć skopiuję tylko jedną, wszystkim dobrze znaną definicję i zadam tylko jedno pytanie. A może nie spodoba się przez moją zapowiedź? Albo przez to kim jestem? Jestem inna, różnię się od większości tu, moja świadomość podąża innymi ścieżkami. Za wiki: Zobowiązanie (łac. obligatio) - rodzaj stosunku cywilnoprawnego, węzeł prawny (łac. vinculum iuris) łączący dłużnika z wierzycielem, który polega na tym, że "wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a dłużnik powinien świadczenie spełnić" (art. 353 § 1 kodeksu cywilnego). Prawo zobowiązań reguluje społeczne formy wymiany dóbr i usług o wartości majątkowej. Zobowiązania to księga trzecia Kodeksu cywilnego. Czy zdajecie sobie sprawę, że ta definicja jest wyrazem jednakowego u nas instynktu panującego w naszych umysłach, który objawia się podobnymi u nas emocjonalnymi imperatywami nadającymi naszym zachowaniom znaczenie dobra i zła? ================== No dobra u was, u mnie to tak nie działa, ja jestem socjopatką co zresztą widać i czuć i skończę na ulicy czego mi wielu serdecznie życzy  nie martwcie się, świadomość boli, kto nie cierpi ten nie żyje |